Pokaż wyniki od 1 do 6 z 6
  1. #1
    Awatar Corolla

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    BZG/BCN

    Domyślnie WAW-KTW-MIR-KTW-WAW marzec 2011


    Polecamy

    Po prawie miesiącu zastanawiania się czy opisać moją ot zwykłą wyprawę czarterem (a takimi latam najwięcej) doszłam do wniosku, że w zasadzie dlaczego nie, wyprawa czarterem wcale nie jest gorsza od tej tradycyjnymi liniami Dodam iż, zdawanie relacji z wypraw lotniczych to dla mnie czysta przyjemność więc kolejny powód na to aby ją opisać.
    Miałam przyjemność uczestniczyć w study tourze w Tunezji, którego głównym celem było pokazanie, że w Tunezji jest już bezpiecznie i warto tam pojechać J
    Wylot z WAW via KTW 19.04 w sobotę o 10:00 więc przyjechałam z Bydgoszczy już w piątek, żeby w sobotę spokojnie być przed 8 na lotnisku z nadzieją, że uda mi się zobaczyć Airbusa A380 Wstałam wcześnie, zresztą jestem zawsze tak podekscytowana lotem, że nie mogę spać więc spałam chyba z 3-4 godziny max. Niestety nie udało się mi się zobaczyć Airbusa A380, trafiłam na beznadziejnego taksiarza, który się spóźnił, pomylił trasy i na dodatek okazało się, że miał po mnie przyjechać jego kolega, a on podebrał mu kurs i później na trasie się zamieniali - masakra. Po 8 zjawiłam się w terminalu, kupiłam szybko wodę mineralną i udałam się po odbiór dokumentów podroży gdzie wraz z nimi każdy z uczestników dostał na powitanie flachę J Następnie udałam się do odprawy, gdzie tym razem nie zapomniałam poprosić miejsca przy oknie! Miła Pani popatrzyła na mnie i wręczyła kartę pokładową z nr 19 F. Pomyślałam „znów skrzydło…” Chyba następnym razem poproszę o miejsce przy oknie i nie na skrzydle J
    Szybka odprawa, później powłóczyłam się po sklepach i zgłodniałam więc postanowiłam coś zjeść. Nie był to najlepszy pomysł, na szybko zamówiłam kanapkę z szynką parmeńską i kawę i po otrzymaniu rachunku zdębiałam...No cóż, Okęcie A kanapka nie była smaczna.
    Powoli ruszyłam w stronę gate’u 16 po drodze robiąc kilka fotek.
    Po jakiś 15 minutach czekania obsługa zaprosiła nas do wyjścia i autobus zawiózł nas do Boeinga 737-400 lini Enter Air J
    Obłożenie to połowa samolotu, druga połowa wsiądzie w KTW. Poznałam już trochę ludzi więc zrobiło się trochę weselej. Szybkie kołowanie, start i po 30 minutach jesteśmy w KTW. Najbardziej zdziwił mnie śnieg, którego zalegało tam jeszcze sporo. W KTW staliśmy z 3—40 min, bagaże, tankowanie strasznie mi się dłużyło, chciałam już być w powietrzu. W końcu się doczekałam, wszystko bez zarzutu samolot OK, bardzo miła i cierpliwa obsługa (przy study tourach to się przydaje). Oczywiście cały samolot rozrywkowy, niektórzy nie dotrwali do końca lotu, ja wolałam poczekać na wieczorną imprezę integracyjną Dostaliśmy posiłek tj. kanapka, kawa lub herbata, woda. Reszta przekąsek była płatna. Lecieliśmy nad m.in. Chorwacją, Włochami. Widoki były przepiękne. Po ok. 3 godzinach zaczęliśmy schodzić w dół i zobaczyłam pustynne tereny, byliśmy już coraz bliżej Monastiru. W końcu lądowanie i powiew gorącego by się wydawało powietrza (w dniu przylotu było ok. 20 stopni).
    Po przejściu odprawy i wyjściu na zewnątrz terminala powitali nas mieszkańcy tańcząc i śpiewając na cześć turystów J niby nic, a jednak zrobiło się miło J
    Następnie udaliśmy się do autokarów, które zawiozły nas do hotelu gdzie czekało na nas 5 dni sielanki w bardzo sympatycznej Tunezji J
    Niestety nadszedł 24.03, dzień powrotu. Ok. 12:00 zjawiliśmy się w terminalu, szybka odprawa, ale oczywiście nie zapomniałam poprosić miejsca przy oknie J Lot również via KTW, odprawiałam się wspólnie ze znajomymi z KTW żeby mieć miejsca obok siebie.
    Jak zwykle skrzydło, tym razem 17A J Później krótkie zwiedzanie terminala, odwiedzenie sklepów, aby wydać ostatnie dolary. Kontrola znikoma, wpuścili nas z napojami, nie trzeba było zdejmować pasków, zegarków, słyszeliśmy tylko go, go J Następnie udaliśmy się do gate’u nr 5, chwilę posiedzieliśmy wspominając miłe chwile i już byliśmy w dusznym samolocie linii Enter Air. Było naprawdę gorąco J Obsługa inna, ale także bardzo miła, chętna do rozmów, żartów itp. Szybkie kołowanie, szybki start. Miałam wrażenie, że pilot się spieszy. Lot przebiegł bardzo szybko i spokojnie, już chyba wszyscy mieli dość dlatego większość spokojnie siedziała na miejscach i po prostu rozmawiała w przeciwieństwie do lotu w stronę Tunezji Jednak najgorsze było przed nami….Sporo latam i nigdy nie miałam problemów z uszami, jednak tym razem było inaczej. Ja oraz znajomi którzy siedzieli w moim kręgu wprost nie mogliśmy wytrzymać w powodu bólu uszu. Ból był koszmarny, czułam się jakby coś rozrywało mi czaszkę….Nie wiem czy to ma znaczenie że pilot gwałtowanie schodził w dół, miałam takie wrażenie i może z tego powodu ten ból i szybka zmiana ciśnień. Odetchnęłam z ulgą gdy dotknęliśmy ziemi w KTW, ale szczerze mówiąc bałam się powtórki z rozrywki przy lądowaniu w WAW mimo, że będziemy na niższej wysokości. Pożegnałam się ze znajomymi, postrzelałam kilka fotek i czekałam spokojnie na start do WAW. Jednak największa atrakcja była przede mną. Po na szczęście spokojnym wylądowaniu w WAW usłyszałam jak ktoś mówi, że pewnie będzie opóźnienie i afera bo komuś zgubił się bagaż. Zlekceważyłam to, była to dla mnie zwykła rozmowa. Jednak po chwili usłyszałam, że bagaż zgubił się komuś kto odprawiał się z kimś z KTW. Po chwili zastanowienia pomyślałam, że to ja odprawiałam się z kimś z KTW o kurde! Już pożegnałam Boeinga, przyznam trochę z drżeniem serca ponieważ o 18:15 wylądowaliśmy w WAW, a o 18:45 miałam pociąg do Bydgoszczy gdy zadzwonił telefon…Gdy zobaczyłam na wyświetlaczu, że to znajomy z KTW byłam pewna że dzwoni po to aby mi powiedzieć że dostał mój bagaż, a ja prawdopodobnie dostane jego i nie myliłam się J Po prostu w MIR pomylili nazwiska i mój bagaż poleciał do KTW, a bagaż znajomego do WAW. Odetchnęłam z ulgą, że mój bagaż jest, ale już byłam pewna że nie zdążę na pociąg ponieważ muszę podejść do lost&found. Jednak tam wszystko poszło sprawnie, Panowie dogadali się z obsługą z KTW i ustalili, że mój bagaż przyjedzie do Bydgoszczy pod same drzwi. Postanowiłam, że spróbuję zdążyć na pociąg ponieważ następny miałam w nocy i musiałam w pośpiechu pożegnać Okęcie i udać się na postój taxi. W 10 min dojechałam na Centralny i w ostatniej chwili wbiegłam na peron. Myślami byłam jeszcze w Tunezji i nie wierzyłam, że jestem w pociągu do domu. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. W sobotę o 10 rano miły Pan przywiózł mi bagaż pod same drzwi. Podsumowując: życie bez bagażu jest piękne i proste i jeśli jego zagubienie zawsze ma się tak kończyć jestem jak najbardziej za
    Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali do końca




































    A world without flying is like a world without oxygen...

  2. #2

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    warszawa

    Domyślnie

    Jaka sliczna opowiesc z rownie slicznej wycieczki. Gratuluje serdecznie. Sam tez kiedys bylem na lotnisku w Monastirze. A co do Okecia. Niestety drogo, bo straszne sa ceny wynajmu powierzchni. Ale co zrobic. Zycze jak najwiecej podobnych wrazen.
    pozdrawiam serdecznie
    robertkuch

  3. #3

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    CTR warszawa
    Wpisów
    109

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Corolla Zobacz posta
    Niestety nie udało się mi się zobaczyć Airbusa A380, trafiłam na beznadziejnego taksiarza,
    To ja mam nieśmiałą propozycję, może i nie tylko dla Ciebie, skorzystaj któregoś dnia z kogoś kto zna tamtejsze okolice, np. ja.
    A relacja świetna, brakuje tylko opisu tej imprezy integracyjnej.

  4. #4

    Dołączył
    Apr 2009
    Mieszka w
    Iława

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Corolla Zobacz posta
    .Sporo latam i nigdy nie miałam problemów z uszami, jednak tym razem było inaczej. Ja oraz znajomi którzy siedzieli w moim kręgu wprost nie mogliśmy wytrzymać w powodu bólu uszu. Ból był koszmarny, czułam się jakby coś rozrywało mi czaszkę…
    Barotrauma obustronna?

    Relacja fajna. Jakim samolotem Entera leciałaś i jak go oceniasz?

  5. #5
    Awatar Corolla

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    BZG/BCN

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Piecho Zobacz posta
    Barotrauma obustronna?


    Relacja fajna. Jakim samolotem Entera leciałaś i jak go oceniasz?
    Barotrauma? Tak, zdecydowanie obustronna

    Leciałam Boeingiem 737 SP-ENA. Latałam już wieloma czarterami i muszę przyznać, że naprawdę nie mam nic do zarzucenia Enterowi. Jeśli chodzi o sam samolot to był on po prostu normalny. Po niektórych samolotach naprawdę widać ślady zużycia w środku np. odrapane fotele, wszystko odpadające lub ruszające się, lepiące się (np. w niektórych egipskich). Tutaj było czysto, samolot był zadbany, nawet sporo miejsca na nogi (a jestem osobą wysoką i np. w Sun Expressie przeżyłam horror pod tym względem). Entera i akurat tego Boeinga oceniam na duży plus
    Minusów (poza barotraumą ) nie zauważyłam
    Swoją drogą dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że udało Wam się dotrwać do samego końca relacji

    A world without flying is like a world without oxygen...

  6. #6

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    I pomyśleć, że kiedyś lecąc na wakacje z międzylądowaniem narzekałbym i kręcił nosem, a teraz pewnie się ucieszył


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •