Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
  1. #1

    Dołączył
    Dec 2010
    Mieszka w
    Szamotuły

    Domyślnie POZ-LTN-POZ weekend z W6


    Polecamy

    Czas spróbować sił w pierwszej relacji. Jako, że lot tam odbył się bez towarzystwa trzeba było umilić sobie czas, bawiąc się aparatem fotograficznym. Powstał materiał (jakością nie poraża) nadający się (chyba) do zilustrowania wyprawy, spróbuję go wykorzystać.

    Wszystkiemu winny brat, który zamiast cieszyć się kawalerskim życiem, postanowił dołączyć do grona małżonków. Niestety – mimo, że porządnie i na stałe urządził się w UK, to weselisko zaplanował w Polsce… Szkoda, bo zawsze byłyby to kolejne loty…
    Luźne hasła o brytyjskim wieczorze kawalerskim padały już w marcu… Konkretna decyzja zapadła po uzyskaniu urlopu i chwilowej obniżce cen na stronie W!Zza.

    Dzień przed wylotem ‘sprawdzenie maszyny’ – najstarszy nabytek W!zz’a – HA-LPA , pogody (sprzyjająca fotografowaniu), przygotowanie walizki, kart, biletów….

    Sobota, 4:15, pusto na drogach, więc na lotnisku byłem 1,5 godziny przed odlotem. Kawa, security, zakupy w Baltonie i ustawiam się pod gate 5 licząc, że tradycyjnie stąd będzie boarding. Nie pomyliłem się, więc jestem pierwszym kandydatem do autobusu . Wysiadłem spokojnie bez przepychanek i zająłem miejsce 8A (upatrzone). Safety demo, silniki, taxi do 28 i start bez zatrzymania (uwieczniony na filmie).

    Lot spokojny, przyjemny (dzięki odpowiedniej selekcji muzyki przed wylotem) prawie komfortowy (środkowe siedzenie wolne). Obłożenie około 90%. Serwis oprócz momentu płacenia przypominający tradycyjną linię, zupełnie inaczej niż targowisko w Ryanair.
    Widoki:






    Lądowanie w Luton na 26 i tradycyjne oklaski z tyłu samolotu niemal natychmiast po tym jak pierwsze koła dotknęły pasa… W końcu z Polski lecieliśmy





    Długie kołowanie, długie oczekiwanie na schody i można ruszać. Rzut oka do kokpitu i wysiadka. Na kontroli dokumentów kolejka - kilka W!ZZów i EasyJetów o tej porze przylatuje. Jak zwykle – stanowisko dla paszportów biometrycznych nieczynne, więc ominąć stania się nie da.
    Drobne zakupy dwóch napojów - jak zawsze w promocji - 1 butelka 1,90 GBP, dwie za 2,50 - i ruszam w kierunku autobusów. Czasu trochę było, więc mogłem sobie oglądać starty i lądowania, oraz kilka zdjęć infrastrukturze lotniskowej poczynić.


    O całym pobycie opowiadał nie będę – męska tajemnica … Podsumować go można stwierdzeniem – bardzo udany weekend kawalerski. Kilka zdjęć ze zwyczajnej, angielskiej miejscowości.














    Powrót, już w większej grupie, zaplanowany na poniedziałkowy poranek. W drodze na lotnisko przygody: pierwsza – przebita opona, druga – korek na autostradzie, trzecia – korek przed samym lotniskiem. Meldujemy się w terminalu godzinę przed odlotem i naszym oczom ukazuje się GIGANTYCZNA kolejka do security. Ani ja, ani brat często latający z Luton, nie spotkał jeszcze takiej. Jej koniec sięgał dosłownie pierwszego wejścia do hali odlotów! Musieliśmy nadgonić czas stracony na wymianie koła, więc niegrzecznie, ale bez przepychanek, skutecznie przesunęliśmy się trochę bliżej początku. Niestety i tak całość zajęła nam ponad 40 minut. Kontrola wydawała się bardzo drobiazgowa – później rzuciło nam się w oczy jakieś info o ostrzeżeniu terrorystycznym w centrum Londynu i może właśnie z tego powodu tak to wyglądało. Po security sprawdzenie gate’u (21) i szybki marsz. Na miejscu okazało się, że wcale nie jesteśmy tak mocno z tyłu. Więcej osób pewno w tej kolejce utknęło. Boarding pieszo, Maszyna HA-LPN. Od razu kierujemy się do tylnych schodów, bo tam łatwiej będzie o miejsce przy oknie…Udało się ‘zdobyć’ rzędy 22 i 23. Udało się też zachować wolne środkowe siedzenia. Mi przypadło miejsce 22A. Safety demo, silniki, taxi do 26. Tam długie oczekiwanie na wjazd na pas. Prawie 25 min po wyruszeniu ze stanowiska jesteśmy gotowi. Start z zatrzymanego i wznoszenie z tym "lutonowym" ostrym łukiem . Ekstra.





    Bardzo długo, bo chyba prawie nad Holandię, kapitan trzymał kabinę w pasach informując o spodziewanych turbulencjach, których ostatecznie zbyt wielu nie było. Po rozpięciu dwa szybkie serwisy (mało czasu zostało) i zniżanie. Łuk Grodzisk, Rogalin, Gądki i już jesteśmy nad Poznaniem. Lądowanie miękkie na 28 poprzedzone ‘wytrzęsieniem’ samolotu na całej ostatniej prostej. Taxi do standu W!zz’a, Szybka fota REG’a, autobus, kontrola paszportu i już w samochodzie do domku… za chwile odsypianie…









    Pierwsza relacja – mam nadzieję, że byków merytorycznych nie porobiłem, flaków z olejem nie stworzyłem i bzdur za dużo nie napisałem. Może ktoś wybierający się do LTN skorzysta…

  2. #2
    Awatar listonosz

    Dołączył
    Feb 2009

    Domyślnie

    Możesz zdradzić gdzie był wieczór kawalerski? Luton? Oczywiście jeśli to nie męska tajemnica

  3. #3

    Dołączył
    Dec 2010
    Mieszka w
    Szamotuły

    Domyślnie


    Polecamy

    Banbury niedaleko Oxfordu.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •