Pokaż wyniki od 1 do 13 z 13
Like Tree1Likes
  • 1 Post By shiver

Wątek: KTW-TRF-EDI-TRF-KTW - Wizzair + Ryanair

  1. #1

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie KTW-TRF-EDI-TRF-KTW - Wizzair + Ryanair


    Polecamy

    Witam ponownie!

    Nie minęły jeszcze dwa tygodnie od mojej wycieczki lotniczej do Gdańska, a już czekało mnie kolejne atrakcyjne latanie (i zwiedzanie!). Tym razem celem była Szkocja, gdzie planowałem odwiedzić mieszkającego tam kolegę. Liczyłem przy tym na zobaczenie Glasgow, Edynburga i przy dobrych wiatrach czegoś jeszcze. I muszę powiedzieć – byłem zachwycony. Ale że to o lataniu przede wszystkim tu rozmawiamy, więc na lataniu się skupmy.

    Do Szkocji dolecieć można z południowej Polski co najmniej na kilka sposobów, a wśród wymienianych przez tegoż kolegę najczęściej pojawiały się trasy KRK-EDI oraz WRO-PIK. No ale, oczywiście, to byłoby za proste (no i niedostatecznie tanie). Grzebanie w systemach rezerwacyjnych Wizzaira i Ryanaira skończyło się znalezieniem tanich (32 PLN w każdą stronę) biletów na trasie TRF-EDI-TRF (by FR) w godzinach, które dobrze składały się z lotami Wizza KTW-TRF (30 PLN) oraz TRF-KTW (niestety ok. 100 PLN). Termin wycieczki ustalony został na przedłużony długi weekend, czyli 22-26 czerwca.

    Nauczony poprzednim doświadczeniem, kiedy to dotarłem do KTW zaledwie godzinę przed lotem, przewidziałem tym razem większą ilość czasu na dojazd i dzięki temu po przejściu kontroli bezpieczeństwa w terminalu B, mogłem porozmawiać chwilę z pracującym tam w Straży Granicznej kuzynem (założę się, że dranie gdzieś tam mają schowany przycisk do tego niby losowego wybierania do kontroli osobistej – oczywiście musiałem się załapać).

    W airside nowe zadanie bojowe dla niepalacza, tzn. zmieścić w wypchanym po brzegi bagażu podręcznym jeszcze wagon polskich fajek dla kumpla. Nie wiem jak – ale się udało

    Oto jeden z gości na płycie w KTW.


    Boarding na lot do Oslo rozpoczął się raczej punktualnie, choć miał nieco zabawny przebieg. Standardowo do pierwszego autobusu wsiadły osoby z dziećmi oraz posiadający Priority Boarding. Śmieszne jest jednak to, że autobus ten po zrobieniu kółka wokół dwóch samolotów utknął na drugim autobusem, do którego właśnie wsiadaliśmy my – czyli pospólstwo Ostatecznie rozegrano to tak, że „priority” znalazło się jednak w samolocie jako pierwsze, ale po spędzeniu w autobusie dobrych 10 minut.

    Strategiczne ustawienie przy odpowiednich drzwiach sprawiło, że już po chwili stałem jako jeden z pierwszych na tylnych schodkach do HA-LPO, a za moment siedziałem na 27A. Tutaj mała dygresja – po tych kilku lotach Airbusami Wizzaira mogę już powiedzieć, że o ile to możliwe wybieram w tych samolotach rzędy 27 lub 30. Argumenty są następujące – po pierwsze – wsiadanie z tyłu gwarantuje większą szansę dopchania się do okna oraz większą szansę na wolne miejsce obok, a po drugie – rzędy te mają dobrze zrównane z rzędem siedzeń okno, co pozwala uniknąć niewygodnego wychylania się w przód lub tył. W ostatnim rzędzie nie odchylają się oczywiście fotele, jednak na stosunkowo krótkich trasach europejskich nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.

    W trakcie lotu poznałem miłego Polaka pracującego w Norwegii i lecącego do swojego nowego domu z wizyty w ojczyźnie. Ale za oknem też nie brakowało miłych widoków.







    Szczególnie miłe dla oka było podejście do Sandefjord Torp, gdyż tego dnia lądowania odbywały się na pasie 18. Oznacza to, że zrobiliśmy ładną rundkę nad całą zatoką, Sandefjord i okolicznymi miasteczkami, wszystko to przy słonecznej pogodzie.

    TRF ma połączoną halę odlotów i przylotów, dzięki czemu, jeśli ktoś chce, może także na tym lotnisku wykonać manewr typu lot i powrót tym samym samolotem. Oprócz tego, dobrego oznakowania, sympatycznych pań w informacji ma także bardzo mile widziane przeze mnie stanowiska komputerowe z darmowym Internetem. Co prawda metalowe klawiatury tych komputerów pozostawiały baaardzo wiele do życzenia, jednak narzekać nie wypadało.

    Moim planem na pobyt w Norwegii była wizyta w Sandefjord, jednak tego planu niestety nie udało mi się zrealizować. 5 godzin okazało się być zbyt małym przedziałem czasu, biorąc pod uwagę, że na jeden pociąg się minimalnie spóźniłem, a drugi został – odwołany (???). Trudno – innym razem. Tymczasem – darmowy Internet no i oczywiście trochę spottingu na bardzo dobrze nadającym się do tego celu punkcie widokowym.










    Po tych kilku godzinach oczekiwania nadszedł czas na przesiadkę na Ryanair i mój pierwszy lot tą linią (a przy okazji pierwszy lot, który nie zaczyna się ani kończy w Polsce!). Po chwili oczekiwania na otwarcie kontroli paszportowej (opuszczamy Schengen, w którym Norwegia jest, a UK już nie), nadszedł czas na boarding. Procedura ta, jak się okazuje, w zasadzie nie różni się od tej z Wizzair, może poza tym, że karta pokładowa jest tutaj przedzierana na pół (airline i passenger copy są na tej samej kartce). Rozwiązanie może nieco dziwne, ale jako, że oznacza zużycie dwukrotnie mniejszej ilości papieru, Ryanair dostanie u mnie za to plusa!

    Moim transportem w rejsie do Edynburga okazał się być EI-DYI, a ja po chwili znalazłem się po raz pierwszy na pokładzie Boeinga 737-800 i usiadłem w ostatnim rzędzie, na 33F. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze, bo pierwszymi rzeczami, które rzuciły mi się w oczy były schodząca z wingletów farba i kurz w okolicach klimatyzacji (w tym samolocie naprawdę się rozkaszlałem!). Siedzenia natomiast nie były wcale jakieś niewygodne (jak już wspomniałem na takich trasach brak możliwości ich odchylania nie ma dla mnie znaczenia). Na minus natomiast muszę ocenić brak „siateczki” w fotelu poprzedzającym – chcesz coś trzymać? – trzymaj w rękach. Z drugiej strony, naprawdę dobre wrażenie robi dobywająca się z głośniczków muzyka poważna – jest to oczywiście kwestia gustu – jednak ja oceniłem ten detal na plus.

    Wypchnęliśmy się bez opóźnienia i po chwili byliśmy w już powietrzu. Muszę jednak powiedzieć, że nie odbyło się to wcale w komfortowych warunkach! Moje (subiektywne rzecz jasna) porównanie B738 Ryanaira i A320 Wizzair wypada bardzo niekorzystnie dla tych pierwszych. Główną przyczyną tej oceny jest znacznie, znacznie większy hałas w kabinie Boeinga podczas startu i wznoszenia! Tak naprawdę dopiero na przelotowej można powiedzieć, że robi się komfortowo. Pod tym względem zatem Ryanair otrzymuje u mnie minusa.

    Warto jeszcze wspomnieć słowo o tym o czym czytałem wcześniej, czyli intensywnej sprzedaży pokładowej w Ryanairach. Rzeczywiście, w porównaniu do Wizzair, wędrówek załogi kabinowej pomiędzy pasażerami jest więcej, a takie rzeczy jak zdrapki czy litrowe alkohole raczej nie zdarzyły by się (zapewne?) w bardziej renomowanej linii. Nie mogę jednak powiedzieć, aby było to uciążliwe, a nawet z ciekawości wydałem w drodze powrotnej na dwa losy swoje ostatnie funty. Niestety – były puste

    Widoki po starcie z TRF były natomiast nadal bardzo piękne. Norwegia z góry wygląda bardzo interesująco i sądzę, że warta jest tego, by stać się samodzielnym celem, którejś z wycieczek (Kraków – Bergen? – takie połączenie istnieje prawda?).





    Niestety, widoczność kończy się natychmiast po osiągnięciu wybrzeża Morza Północnego. Dlatego też dopiero sprawdzając po powrocie flightradar24.com byłem w stanie stwierdzić, że lecieliśmy w linii prostej do Aberdeen, a dopiero tam skręciliśmy w kierunku Edynburga. Widząc gęsty kożuch chmur pożegnałem się na zniżaniu ze słoneczkiem, sądząc że w Szkocji mogę go nie uświadczyć zbyt wiele. Lądowanie w EDI odbyło się rzeczywiście przy bardzo marnej pogodzie, niskim pułapie chmur i siąpiącym deszczu. Deboarding pieszy, kontrola paszportowa, bardzo uprzejme „co pan tu robi” i po 8 latach jestem znowu na tej wyspie.

    O moim pobycie w Szkocji, jako że nie jest on tematem relacji powiem tyle: dzień zwiedzania Glasgow – super, dzień spędzony na wyspie Arran – super i dzień w Edynburgu – jakżeby inaczej – super! Szczerze polecam! Nawiasem mówiąc, będąc 25 czerwca w Edynburgu trafiłem najwyraźniej na dzień służb zbrojnych lub coś w ten deseń, co zaowocowało między innymi takimi widokami.





    Droga powrotna do domu 26 czerwca rozpoczynała się w części lotniczej już o 6:45 rano, co oznaczało pobudkę po niemal nieprzespanej nocy niedługo po 3:00. Pomimo wczesnej godziny, kolejka do kontroli bezpieczeństwa na EDI była już jednak całkiem spora. Zaspany, pozostawiłem w plecaku kosmetyki, co oznaczało szczegółową, lecz przeprowadzoną w miłej atmosferze i bardzo uprzejmie kontrolę dodatkową. Snując się po airside (bardzo rozbudowanym – znaki w terminalu wskazują na przykład drogę do gate sięgającą 7 minut!), zrobiłem takie na przykład zdjęcie armii Ryanairów.



    Nie napisałem wcześniej, że oba loty w kierunku Szkocji miały obłożenie na oko rzędu 80%. Lot EDI-TRF z racji dnia tygodnia i godziny był znacznie bardziej pusty (ok. 50%). Dzięki temu siedziałem sam po swojej lewej stronie rzędu 33 w EI-DCN. Punktualny wylot i sprzyjające warunki pozwoliły nam znaleźć się na TRF całe pół godziny przed zakładaną porą przylotu. W międzyczasie w powietrzu zrobiłem na przykład takie zdjęcia:










    Mój wózek wraca do Edynburga (wypychanie równe pół godziny przed czasem!).



    Tym razem, w związku z wczesnym przylotem w TRF mam około trzy i pół godziny. Spędzam je głównie w upatrzonym wcześniej punkcie widokowym oraz przy darmowym Internecie.

    Wreszcie z Katowic przylatuje po nas minimalnie opóźniony HA-LPL Wizzaira. Na pokład pakuje się niemal komplet pasażerów (na pewno najbardziej obłożony lot trasy), w tym prawie sami Polacy (ogłoszenia dotyczące boardingu zaczynają się od języka polskiego). Siadam na 27A, ale tym razem i B i C są także zajęte. Póltoragodzinny lot w kierunku domu mija całkiem przyjemnie, a tuż po starcie mogę jeszcze uwiecznić te widoki na norweskie wybrzeże.






    W końcu jestem w KTW, gdzie czeka mnie jeszcze autobusowy deboarding (przejazd 10m, ale sądzę, że to z uwagi na parkujący tuż obok drugi samolot Wizzair). Wycieczka zakończona

    Na koniec pozwolę sobie jeszcze na subiektywną ocenę porównawczą Wizzair i Ryanaira.

    Plusy Wizzair:
    - bardziej cichy samolot
    - wygodniejsze siedzenia
    - mniej natarczywe sky-sales
    - często polski personel pokładowy

    Plusy Ryanair:
    - muzyka podczas boardingu
    - większe okna w B738
    - siatka połączeń
    - karty pokładowe na 1 stronie papieru
    Pitrus likes this.

  2. #2
    Awatar Arthur1975

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Belfast

    Domyślnie

    To byl Armed Forces Day Ja zwiedzilem wtedy Sea King od srodka u siebie.Fajna relacja .Juz sie nie moge doczekac mojej wyprawy do Rygge po twoich zdjeciach
    Come on Arsenal--))

  3. #3
    Awatar charli91

    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Gdańsk

    Domyślnie

    Szacun za trip
    Obowiązkowa górka w Torp :]

  4. #4

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Bardzo fajna relacja + ładne zdjęcia. Ciekawe porównanie obu tanich przewoźników, tym bardziej interesujące dla mnie, że nie leciałem nigdy ani W6 ani FR. Coraz częściej myślę o spróbowaniu W6, zatem dzięki za info dot. dobrych miejsc na pokładzie 320 Wizzaira.

  5. #5

    Dołączył
    Jul 2010

    Domyślnie

    Naprawdę świetna podróż, idealna na oderwanie się od codzienności + całkiem niezłe zdjęcia Ja tak samo jak przedmówca nigdy W6 ani FR nie leciałem, czekam, aż pojawią się ciekawsze kierunki z Bydgoszczy

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    ładnie
    fajne zdjęcia,miło się czyta ;D

  7. #7

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    Tychy

    Domyślnie

    Fajna relacja
    Kiedyś Wizzair też miał karty pokładowe na jednej stronie - z oddzieraną częścią dla obsługi, ale potem zmienili na wersję dwustronicową i dorzucili więcej reklam.
    Mozart przy boardingu jest ok. Chociaż niekiedy jak to Allegro leci z 20 minut non-stop to zaczyna się robić irytujące

  8. #8
    Awatar EmUe

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Mrągowo

    Domyślnie

    Tylko z Gdańska można do Bergen lecieć. Norwegia piękny kraj, ale jaki drogi. Jak chcesz tam jechać na wakacje to zaopatrz się w pokaźną sumkę Ja tam lecę w sierpniu. W szczególności polecam mój fiord - Sognefjorde
    <img src=http://img91.imageshack.us/img91/3807/userbar745765.gif border=0 alt= />

  9. #9
    Awatar Arthur1975

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Belfast

    Domyślnie

    A jaki browar drogi.
    Come on Arsenal--))

  10. #10
    Awatar EmUe

    Dołączył
    Jun 2008
    Mieszka w
    Mrągowo

    Domyślnie

    25 NOK, czyli ok 12.50 zł

    Też miałam lecieć FR do Oslo, a z powrotem Wizz, ale moja mama ma niechęć do Ryana, mimo że nigdy nim nie leciała. I tak oto mam w dwie strony swoją ukochaną linią
    <img src=http://img91.imageshack.us/img91/3807/userbar745765.gif border=0 alt= />

  11. #11

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    piękne zdjecia. Szkoda,że nie udało ci się zwiedzić Torp... buuu

  12. #12

    Dołączył
    Sep 2010

    Domyślnie

    Faktycznie nie trafiłeś z pogodą w EDI ja zawsze trafiam tam(o dziwo ) na słoneczną pogodę i miasto prezentuje się jeszcze lepiej. Zdjęcia fantastyczne! Ciekawe porównanie linii i samolotów,chociaż ja lubię właśnie ten hałas w benku

  13. #13

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    Dzisiaj podczas kolejnego lotu Wizzairem przypomniałem sobie, co zapomniałem umieścić w podsumowaniu:

    Plusy Wizzair:
    - bardziej cichy samolot
    - wygodniejsze siedzenia
    - mniej natarczywe sky-sales
    - często polski personel pokładowy

    Plusy Ryanair:
    - muzyka podczas boardingu
    - większe okna w B738
    - siatka połączeń
    - karty pokładowe na 1 stronie papieru
    - safety demo z playbacku
    - 3 osoby z załogi prezentują safety demo
    - bardziej rozmowni kapitanowie


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •