Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5
  1. #1

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    warszawa

    Domyślnie Wycieczka majowa i lipcowa


    Polecamy

    Witam wszystkich bardzo serdecznie, a szczególnie tych, którzy tak dużo dodali mi otuchy wpisując się pod moim majowym postem w tak smutnych okolicznościach. Dopiero dzisiaj mam na tyle sił, że chciałbym opisać dwie najnowsze wycieczki. Jedna z nich to wyprawa do Frankfurtu i okolic, druga to nad nasz półwysep helski.

    Był styczeń tego roku, kiedy to zaplanowałem kolejny wyjazd do Niemiec. Tym razem wybór padł na Franfkurt nad Menem, Kolonie, Wiesbaden i Mainz. Bilet na końcówkę kwietnia, z tak dużym wyprzedzeniem udało mi się kupić w cenie 760 zł. I przyszedł oto dzień wyjazdu 29 kwiecień. Już od rana w telegazecie był komunikat, że lotnisko Okęcie ma tego dnia duże opóźnienia, ze względu na awarię systemu rezerwacyjnego. Pełen niepokoju, pojechałem myśląc co zastanę na miejscu. I niestety potwierdziło się co najgorsze. Chyba wszystkie samoloty tego dnia były poopóźniane. Mimo to podszedłem do stanowiska odpraw i spytałem się, czy lot do Frankfurtu jest również spóźniony. Na to pani na stanowisku, odpowiedziała mi, że nie, właśnie do Frankfurtu jest na czas. Tak się ucieszyłem, od razu położyłem bagaż na wadze, podałem bilet, i kiedy straciłem już walizkę z oczu, nagle miła Pani mówi do mnie tak: ,,Zaraz, zaraz, pan do Frankfurtu? Ach to przecież opóźnienie jest oczywiste. Jeszcze nie wrócił samolot z innej trasy. Opóźnienie będzie na pewno spore". Toteż pytam się, to gdzie mi Pani odprawiła bagaż? ,,Ależ oczywiście, że do Frankfurtu, tylko byłam zamyślona". I co robić, pomyślałem. Zrezygnować z lotu, wycofać bagaż? Poszedłem do toalety opłukać twarz, aż tu nagle słyszę, że ostatni pasażerowie do Frankfurtu lecący rejsem takim a takim proszeni są o pilne zgłoszenie się do wyjścia nr 23. Pędem więc biegnę przez kontrolę bezpieczeństwa, na szczęście uruchomili dodatkowe przejście, i po chwili byłem już pod bramką nr 23, gdzie...... nie było już nikogo!!!!! A na ekranie był napis o kolejnym locie, do Brukseli. Biegnę więc dalej, do jakiegoś punktu informacyjnego, z pytaniem gdzie się podziali wszyscy lecący tym rejsem. Okazało się, że zmiana. Wszystkich informowano ustnie, żeby przechodzili do bramki nr 21. Biegnę więc dalej, jest bramka 21. A tu kolejka. Pytam się pani przy bramce, czy to tu jest rejs do Frankfurtu? ,,Tak, tak, ale proszę się odsunąć, najpierw wejdą pasażerowie z normalnej listy a dopiero ze stand by". To ja mówię, że ja mam normalny bilet. ,,A to proszę bardzo, a jaki pan ma numer miejsca? 8a odpowiadam. ,,To pan będzie siedział tak jak ma wyznaczone miejsce". Kompletnie tego dnia było wszystko pomieszane. Praktycznie wszyscy, którzy podchodzili, mieli zmieniane miejsce. ,,Pan ma 20B?, to Pan będzie miał 18C, pani ma 9A?, to usiądzie Pani na 17C itd. itd. Wreszcie, wszyscy naprawdę zmęczeni tym zamieszaniem znaleźli się na pokładzie. Tego dnia nawet stewardessy i piloci, byli mało rozmowni. Instruktaż bezpieczeństwa był smutny, jakiś bez wyrazu. Pilot nie odezwał się ani razu. Ani przed startem, ani w trakcie lotu, ani nawet przed lądowaniem. Dziwny dzień, dziwny lot, chociaż na czas.

    W biegu od bramki do bramki

    Zmęczeni niemal wszyscy posnęli

    Niestety okno miałem z tyłu, słaby więc widok

    Chwila po wylądowaniu

    Frankfurt nad Menem.

    Po wylądowaniu przejazd do terminalu, odbiór bagażu i po chwili byłem już w drodze do miasta.
    Plany wycieczki obejmował Frankfurt, Bonn, Kolonie, Wiesbaden i Mainz
    Oto kilka fotografii z wycieczki.

    Frankfurt. Mały hotelik, w którym mieszkałem

    Panorama frankfurckich drapaczy chmur

    Stary Rynek i widok na Ratusz

    Stary Rynek w pełnej okazałości

    Na dachu Main Tower

    Panorama miasta

    ICE do Kolonii

    Dworzec kolejowy w Bonn

    Bonn - dawna stolica RFN

    Pomnik Ludvika van Bethovena

    Okolice rynku w Bonn

    Dworzec kolejowy w Kolonii

    Kolońska Katedra na dole

    i na szczycie

    Kolejka nad miastem

    w dole autobahn

    Panorama Kolonii

    Most łączący oba brzegi miasta. Kłódki na siatce przypinane w różnych intencjach

    Dworzec w Wiesbaden

    Park miejski

    Uliczka do centru miasta

    Rynek w Wiesbaden

    Stare Miasto

    W drodze powrotnej na dworzec

    Słynne błękitne przejście podziemne pod dworcem kolejowym

    Wizyta na lotnisku we Frankfurcie

    Wejście do Terminala B, gdzie znajduje się taras widokowy

    I sam taras

    Startujący właśnie Airbus 380 Lufthansy do Pekinu

    Mainz, okolice dworca

    Droga na Stare Miasto

    Okolice domu Jana Gutenberga

    Stare Miasto w Mainz. W tym momencie, dostałem niepokojący telefon z domu. Kiedy pojechałem na lotnisko, spytać się o zmianę terminu powrotu, okazało się, że cena nowego powrotnego, i przyspieszonego biletu była astronomiczna. Smutny i pełen niepokoju o mamę, wróciłem do hotelu, spakowałem się i pojechałem na dworzec kolejowy. Tutaj udało mi się kupić bilet na nocny express ICE do Berlina.

    Z Berlina pierwszym pociągiem przyjechałem do Warszawy. Był to 5 maj br.

    Niestety dzien 20 maja na zawsze zmienił już moje patrzenie na świat i życie........


    .......które bez względu na wszystko płynie sobie dalej jak gdyby nigdy nic się nie stało. Od tamtych dni minęło ponad półtora miesiąca. Nadszedł czas urlopów, czas wakacji, do których jednak nie miałem głowy. Tylko na pamięć mojej mamy, na Jej słowa, i prośbę, że gdyby coś się stało, to ja mam pamiętać, żebym starał się żyć normalnie. I tylko na pamięć mojej mamy, zgodziłem się wykorzystać urlop w tym roku. O dokładnym terminie, jak zwykle dowiadujemy się na kilka dni wprzód. Bardzo ciężko jest zaplanować cokolwiek z tak małym wyprzedzeniem, nie mówiąc już o kupnie jakichś tanich biletów lotniczych. Moim ulubionym miejscem jest Jurata. Od lat mam tam swój taki mały i cichy zakątek, w którym można naprawdę odpocząć, wyciszyć emocje, smutek itd. Oczywiście bilety lotnicze do Gdańska i powrotny do Warszawy, były już wystarczająco drogie. Dlatego też kupiłem bilet kolejowy w tamtym kierunku, mając nadzieję, że chociaż uda mi się kupić powrotny bilet do Warszawy w jakiejś nagłej promocji, jeszcze przed wyjazdem. I udało się w ostatniej chwili. Włączając stronę LOT-u, wybierając połączenie Gdańsk-Warszawa, moim oczom ukazała się cena 69 zł. Takiej okazji, nie można było przepuścić. W jednej chwili kupiłem bilet, za kilka minut miałem go już wydrukowany.
    I udałem się nad morze.
    Oto kilka zdjęć z Juraty, Gdyni, Gdańska i Karlskrony w Szwecji, do której popłynąłem korzystając z promocji Stena Line.

    Dworzec Centralny w Warszawie. W oczekiwaniu na pociąg

    Jurata, domki wypoczynkowe


    Pomimo pełni sezonu, w Juracie są miejsca, gdzie można poczuć się jak na bezludnej wyspie.
    Wystarczy pójść kilkaset metrów dalej od uczęszczanych miejsc i słychać tylko szum morza i wiatr.

    Hel. Plaża od strony zatoki

    Hel. Główna uliczka

    Gdynia. Skwer Kościuszki

    Prom Stena Line do Karlskrony


    Król Karol XI. Założyciel miasta

    Pomnik dziewczyny z Blekinge

    Rynek w Karlskronie. Podobno największy rynek w Skandynawii

    Z lewej strony najdroższy hotel w mieście. First Hotel

    Uliczka w Karlskronie. Tu znajduje się turecki bar z nieodzownym kebabem, w którym to pracuje
    bardzo miły Bułgar, płynnie mówiący po polsku!!!!

    Powrót do Gdyni. Godzina 2 w nocy, środek Bałtyku, żywej - oprócz mnie - duszy na pokładzie

    Nasz piękny Gdańsk

    Długi Targ w Gdańsku

    I nadszedł dzień powrotu. Sobota 8 lipca. Wylot do Warszawy o godz. 14.30. Już z samego rana, spakowany udałem się w drogę z Juraty do Gdańska. Znając tą trasę, wiedziałem, że jeśli odpowiednio wcześnie nie ruszę, to będzie problem na dotarcie na czas. Dlatego też, już o godz. 8.20 wsiadłem do pociągu jadącego do Gdyni. Niestety pociąg osobowy, na wszelkich mijankach w Jastarni, Kuźnicy, Władysławowie, czekał na opóźnione pociągi pośpieszne jadące w przeciwnym kierunku. Efekt tego był taki, że do Gdyni dotarłem o godz. 10.40, po niespełna 2-ch i pół godzinie jazdy. Tego dnia, jak na złość kursowała w okrojonym rozkładzie jazdy Szybka Kolej Miejska do Gdańska. Nie przyjechał jeden pociąg, nie przyjechał drugi, dopiero trzecim, udaloło mi się dotrzeć do Gdańska Wrzeszcza o godz. 12. Pędem na przystanek autobusowy, a tu okazuje się, że linia autobus 110 jadący na lotnisko będzie dopiero za 35 minut. Kiedy przyjechał była już godz. 12.35. Myślę sobie, spokojnie, pól godziny jazdy - zdążę na czas. Niestety Gdańsk podobnie jak Warszawa tkwi w korku. Cała niemal trasa na lotnisko, to jeden wielki korek. Z zegarkiem w ręku i z nosem przy szybie, liczyłem czas pozostały do odlotu. Na lotnisko dotarłem o godz. 13.45. Tutaj potwierdziły się komentarze, że lotnisko Rębiechowo jest totalnie zapchane. W żaden niemal sposób nie można spokojnie podjechać na miejsce. Wjazd na lotnisko koliduje z wjazdem na plac budowy nowego Terminalu. Przyjeżdżają taksówki, autobusy, samochody na budowę, i wszystko zamiera w korku. Wszyscy klną, przeciskają się jak mogą, aby zdążyć. W terminalu kolejka ogromna. Akurat o tej godzinie odlatywał Enter Air, dwa samoloty Wizzair, jeden Ryanair, dwa samoloty Lufthansy, Eurolot i LOT do Warszawy. Całe szczęście, że check-in do Warszawy był wydzielony. Kolejki nie było oprócz jakiejś zagubionej w tym bałaganie rodziny chyba amerykańskiej jeśli dobrze zobaczyłem ich paszporty. Ustawili się tu, gdzie najmniej osób myśląc, że odprawią sie na samolot Lufthansy. Niestety zostali wyproszeni z kolejki i zdezorientowani poszli szukać swojego ogonka. Moja odprawa była błyskawiczna, miejsce miałem już zarezerwowane w momencie kupowania biletu. Szybko więc na górny poziom do części odlotow. Kontrola bezpieczeństwa wyjątkowo tego dnia skrupulatna. Mimo, że od razu wszystko co metalowe mam od razu wyjęte, pasek od spodni, zegarek, komórka, kamera, ap. foto itd itd. mam przygotowane to bramka piszczy. Proszą więc, żebym zdjął buty. Buty przejechały, ja przechodząc - ponownie uruchamiam alarm. Informuję więc, że mam w ręku tytanowa śrubę, może to ona???? Jedna z Pań obługujących kontrolę bezpieczeństwa, powiedziała: ,,Aha, to dlatego. No to co innego". Natomiast jej kolega powiedzial: ,,skądże znowu, takie implanty nie są wykrywalne. Proszę przejść raz jeszcze". I jeszcze raz, i jeszcze raz. W rezultacie zostałem obmacany, czy gdzieś czegoś nie ukrywam. Przed bramką nr 5 znalazłem się w chwili jej otwierania. Sam boarding bardzo sprawny, szybko do autobusu i do samolotu. Tutaj czekał piękny Embraer 170. Start punktualnie o godz. 14.30.

    Z górnej części Terminala. Kołujący Boeing 737 Enter Air.

    Boarding

    Tuż po starcie

    Wysokośc przelotowa. Na tak krótkiej trasie, mały wafelek, soczek, woda i już kapitan zapowiada:
    ,,Witam Państwa. Mówi kapitan. Za kilka minut rozpoczniemy schodzenie do lądowania w Warszawie.
    Pogoda do lądowania jest dobra, samo lądowanie za ok. 30 minut. Dziękujemy za wspólny lot".

    Jeszcze na wysokości przelotowej i już po chwili...

    ... w/g słów kapitana, obniżanie lotu

    Warszawa. Godz. 15-ta. Według rozkładu, bez turbulencji, podejście od Puławskiej.

    Ostatni rzut oka na SP-LDA

    I szykujący się do startu Wizzair.

    Dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca wpisu. Mam nadzieję, że przyniesie komuś odrobinę uśmiechu.
    Raz jeszcze dziękuję wszystkim za wpisy-komentarze do mojego majowego postu. Życzę wszystkim, wszystkiego dobrego, udanych wakacji, jak najwięcej ciekawych lotów i podróży.

    Mam nadzieję, ze w sierpniu jeśli nic się nie zmieni, będę mógł opisać wycieczkę lotniczą, tym razem znacznie krótszą do Amsterdamu.

    Pozdrawiam serdecznie
    z całym szacunkiem
    robertkuch

  2. #2
    Awatar pesere

    Dołączył
    Nov 2010

    Domyślnie

    Fajna relacja, szkoda tylko ze z smutna historia, moje kondolencje.
    W Frankwurcie na ratuszu powiewa flaga tak jak by piastowska

  3. #3

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    warszawa

    Domyślnie

    Dziękuję bardzo. Tak właśnie, nawet któryś z naszych rodaków, który stał tuż za mną, stwierdził podobnie.
    Pozdrawiam serdecznie

  4. #4

    Dołączył
    Jun 2011

    Domyślnie

    Jejku..., ale się zaczytałem, naprawdę świetna relacja nie mówiąc już o zdjęciach. Moje kondolencje.
    Pozdrawiam voyagerck ;)


  5. #5

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    Serdecznie dziękuje za mile słowa. Cieszę się, że komuś się spodobało.
    pozdrawiam serdecznie
    robertkuch


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •