Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
  1. #1

    Dołączył
    May 2011

    Post WAW-LHR-SEA-LHR-WAW, pierwszy raz w business class


    Polecamy

    Witajcie,
    to moja pierwsza relacja na forum.
    Relacja jest z podróży sprzed kilku miesięcy, więc sporo szczegółów zdążyłem zapomnieć. Zdjęcia z telefonu.
    Podróż dla mnie była ciekawa, bo dzięki uprzejmości pewnej zacnej kompanii z Redmond, po raz pierwszy leciałem przez ocean w Business Class. Tak więc poniższe potraktujcie jak zapiski prowincjusza, którego wpuszczono na salony.

    04/04 WAW-LHR BA 847, A319

    Lot z Warszawy zaczyna się dziwnie. Nasz Airbus 319 jedzie na pas startowy, staje na progu pasa, rusza... po czym skręca w pierwszą poprzeczną dróżkę i ustawia się ponownie w kolejce do startu na 3-4 miejscu. "Przed startem musimy znać dokładnie wagę samolotu. Niestety, system informatyczny, który to przekazuje, zepsuł się i nie mogliśmy wystartować" - mówi kapitan. Ale teraz jest już OK i przy drugim kółeczku dostajemy zielone światło.
    Lot wygodny, w klasie Club Europe obłożenie ~50%, nad Londynem robimy rundkę, czekając na slot do lądowania. Widać Tamizę i jakiś stadion (?).








    04/04 LHR-SEA BA 49, B744

    Przedzieramy się przez zatłoczony Terminal 5, dumni z biznes klasowych biletów wybieramy "FastTrack" co daje oszczędność rzędu może minuty, kolejką dojeżdżamy do gate'ów drugiej części terminala. Widok jest fantastyczny, wielka, przestronna, świetlista hala wokół której cumują liczne 747 i 777 w barwach Jej Królewskiej Mości. A wśród nich i nasz garbusek, którym polecimy do Seattle.







    Jest też świetny widok na pas startowy, który przypomina skrzyżowanie w godzinach szczytu, co i rusz coś startuje, ląduje i kołuje. O, a to co za zwaliste bydlę? Czy nie Airbus 380?




    Miejscówka do spottingu fajna, gorzej wygląda sytuacja na tabeli odlotów. Tu nasz lot dostaje flagę "opóźniony" - najpierw o godzinę, potem o dwie... Jak w takich sytuacjach bywa, nikt nic nie wie, obsługa mówi tylko że samolot ma "uszkodzenie mechaniczne" i jest naprawiany. I że może go wymienią.
    Idziemy więc do business lounge'u. Który jest ambientowy i czarujący. Mnóstwo miejsca, spokojnie, elegancko, do wyboru przekąski, owoce i zmrożone wino. Można sobie klapnąć i zacząć odpisywać na maile.







    Pijemy i mailujemy, a opóźnienie rośnie. Po trzech godzinach ruszamy na obchód. Samolot stoi tam gdzie stał i nic nie wygląda na to, by miał się dokądś wybierać. Z przodu widać tęgawego jegomościa w odblaskowej kamizelce, który coś tam gmera przy kadłubie.
    Po czterech godzinach spóźnienia wreszcie rozpoczynają boarding.
    Pokazuję kartę pokładową stewardowi, a ten wskazuje mi schodki prowadzące na górę. Wbiegam, podskakując z radości. Jakoś się nie zorientowałem, że 61A oznacza Upper Deck.



    Pierwsze wrażenie: rany Boskie, ile tu miejsca! I w ogóle nie ma "rzędów". Siedzenia w Club World ustawione są "na zakładkę", połowa przodem do kierunku lotu, a połowa tyłem. Moje miejsce jest tyłem do kierunku lotu, za to przy oknie. A właściwie: przy czterech oknach, bo całe pomieszczenie aż tyle zajmuje.
    Z boku, na ścianie kadłuba, wygodna półeczka - można ją podnieść o dostać się do dużych i wygodnych schowków. Po drugiej stronie, na ściance oddzielającej mnie od współtowarzysza podróży, poręczny schowek na laptop, ekran PTV i plastikowa przegródka, którą można podnieść do góry i odłączyć się od świata.
    Jumbo ślamazarnie kołuje na Heathrow, kapitan włącza się i zaczyna tłumaczyć przyczyny opóźnienia. No więc zepsuł się czujnik prędkości, rzecz ważna, mówi kapitan (a ja przypominam sobie katastrofę Airbusa Air France), trzeba było poszukać zapasowego, wymienić i przetestować. Hm, ciekawe jak testują czujnik prędkości stojąc na ziemi? "Dzięki wytrwałej i sumiennej pracy naszych mechaników i dzięki wnikliwym testom samolot jest gotów do startu" - mówi dalej kapitan, a ja przypominam sobie grubaska który stukał czymś w jumbo jeta.
    Na szczęście rozdają szampana.

    Odczekujemy swoje w kolejce do startu i około 19:30, z czteroipółgodzinnym opóźnieniem, startujemy. Po chwili włączam mój ulubiony program wszystkich lotniczych VOD, czyli "gdzie teraz jesteśmy?". Trasa lotu prowadzi nas na północ, nad Islandią, Grenlandią, Kanadą. Widać dużo lodu (choć nie na tym zdjęciu).





    Kolacji nie pamiętam, ale smakowała. Chardonnay też. I orzeszki. Na orzeszkach BA nie skąpi - żadna tam mieszanka studencka, porządne nerkowce i orzeszki macadamia.
    Znacznie dokładniejszy opis Club World znajdziecie tutaj:




    Do lądowania podchodzimy ok. 20 czasu lokalnego (czyli o 5 nad ranem warszawskiego). Seattle przy podejściu wygląda magicznie. Jest już ciemno, małe chmurki przemykają pod nami, tysiące światełek domów wokół Lake Washington i samochodów na autostradach.
    Lądujemy, wypakowujemy się. Zgodnie z radą doświadczonego kolegi, przy Immigration idziemy do pierwszej bramki po lewej. Po 20 minutach jesteśmy już po kontroli paszportowej i na opustoszałym lotnisku czekamy na bagaże. Półprzytomny słyszę, jak osbługa wyczytuje przez mikrofon moje nazwisko. Aha, walizka została w Londynie. No ekstra. Pięć godzin opóźnienia nie wystarczyło na przeładunek. Pani z BA mówi, że mogę pójść na główny terminal i odebrać voucher z rekompensatą. Albo później. Nie chce mi się. Więc później.

    09/04 SEA-LHR BA 48, B744

    Powrót po 5 dniach. Jesteśmy na lotnisku przepisowe dwie godziny przed odlotem. Tym razem przydzielają nam miejsca na dolnym pokładzie. Dostaję swój vouczer - właściwie jest to karta typu elektron z nabitymi 200 usd. Samolot znów ma opóźnienie, idziemy do business lounge w lotnisku w Seattle.
    I tu lipa, salonik nie umywa się do londyńskiego, na zbitych ciasno fotelach tłumek ludzi. Ale są czipsy, chrupki i wino. Czekamy.





    Boarding z godzinnym poślizgiem. Na dolnym pokładzie jest jednak mniej fajnie. Głośniej i tłoczniej. Zarządza nami stewardesa, którą BA kupiło chyba z Lufthansy - ma posturę kulomiotki i takież maniery. Boarding przebiega wyjątkowo sprawnie, cały samolot sprawia wrażenie, jakby wszystkim się śpieszyło... odjeżdżamy spod rękawków i minutę później śmigamy już po pasie.



    Jedzenie: menu sobie, życie sobie. Gdy stewardessa z Luftwaffe dochodzi do mnie, pomidorków już nie ma. Zamawiam jakiegoś kraba z awokado, który pomimo wyrafinowanej nazwy jest absolutnie niejadalny. Za to kluseczki są w porządku.



    Po kolacji postanawiam przetestować reklamowany Flat Bed; rozkładam fotel na płask, dresik, opaska na oczy i dobranoc. Przesypiam (z małymi przerwami) 6 godzin.



    Śniadania nie pamiętam. Na Heathrow lądujemy prawie punktualnie.





    10/04 LHR-WAW BA ?, A319

    W Airbusie 319 czeka na mnie fotel 1F. Pierwszy rząd. Hohoho. Zapakowani i zapuszkowani czekamy grzecznie na odjazd spod terminala... ale samolot ani drgnie. Po kilku minutach rozbawiony kapitan mówi, że zepsuł się traktorek wypychający samolot ze stanowiska. Mam nadzieję, że nie zepsuł mu się czujnik prędkości
    Ruszamy po chwili, dwie godziny później jesteśmy już nad Warszawą.



    Moje ulubione podejście - na 33. Jest Wisła, Las Kabacki i bloki Ursynowa. Dom!

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Takiej podróży żal byłoby nie opisać! Dzięki

    W Jumbo da się spać bez stoperów, czy miałeś?

  3. #3

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Cardiff

    Domyślnie

    Nie no, mieć do wyboru tego wołowego kotleta z truflowym masłem i wybrać tikkę??? Zgroza!
    Eee tam, podpis ;)

  4. #4
    Awatar SkyGuy

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    Berlin, Germany, Germany

    Domyślnie

    Fajna relacja, tylko glupi niestety tekst nawiazujacy do stewki niby z Lufthansy.
    Jesli nie wiesz to Luftwaffe i Lufthansa nie maja nic ze soba wspolnego. A jesli to ma
    byc dowcip to kiepsciutki.
    A sam przelot interesujacy, slyszalem, ze C w BA jest niezla.

  5. #5

    Dołączył
    May 2011

    Domyślnie

    @shiver: tak, miałem stopery. Było głośno. Nie mam dużej skali porównawczej ale niedawno leciałem A340 - znacznie cichszy.
    @mimis: nie tikka, tylko gnocchi. Mięso to zuo!
    @skyguy:
    czeski błąd - nieintencjonalne.

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW/KRK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez SkyGuy Zobacz posta
    Luftwaffe i Lufthansa nie maja nic ze soba wspolnego.
    Znalazloby sie - ot chocby pierwsze cztery znaki w nazwie (srodowisko dzialania), ot chocby kraj pochodzenia.

    Cytat Zamieszczone przez SkyGuy Zobacz posta
    A jesli to ma byc dowcip to kiepsciutki.
    Ale czemu Wasc tak do siebie to bierzesz?

    @Osiolek: Bardzo fajny opis. No i pozazdroscic portu docelowego.

  7. #7
    Awatar Arthur1975

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Belfast

    Domyślnie

    Mi sie bardzo podobalo. No i skupienie na locie bylo fajne. Bez fajerwerkow ubocznych
    Come on Arsenal--))

  8. #8
    Awatar 6182

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Szczecin

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez osiolek Zobacz posta
    Hm, ciekawe jak testują czujnik prędkości stojąc na ziemi?
    Może dmuchają w niego strumieniem powietrza o znanej prędkości?Też bym się chętnie dowiedział


    Nikon D50,Nikkor 18-55 ED i 55-300 VR
    Maycom AR-108

    Pozdrawiam
    Daniel

  9. #9

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Arthur1975 Zobacz posta
    Mi sie bardzo podobalo. No i skupienie na locie bylo fajne. Bez fajerwerkow ubocznych
    Przyłączam się do opinii kolegi.

  10. #10
    Awatar nteen76

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Reading

    Domyślnie

    Fajna relacja Koncern B jest ok
    Zapraszam: aeroblog.pl

  11. #11

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Tripolis

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez nteen76 Zobacz posta
    Fajna relacja Koncern B jest ok
    Chyba koncerny M lub N. Oni są z Redmond. B jest z Everett
    Pozdrawiam
    Mariusz

  12. #12
    Awatar nteen76

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Reading

    Domyślnie


    Polecamy

    O w morde No tak, SEA to nie tylko B ))
    Zapraszam: aeroblog.pl

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •