Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
  1. #1
    Awatar mapa

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WRO

    Domyślnie WAW-FNC-WAW 14.06-21.06


    Polecamy

    W końcu zebrałem się aby opisać moją wakacyjną podróż na Maderę. I oczywiście nie obyło się bez problemów, dlatego wybaczcie, ale po prostu udostępnię album do zdjęć zamiast wklejać je tutaj po kolei. To dopiero mój drugi opis na tym forum (ostatni bodajże zamieszczałem w 2007 r. z wyprawy do DXB) więc proszę o wyrozumiałość. Muszę przyznać, że z reguły wyjazdy planuję sam (wakacje, city-breaks, krótkie kilkudniowe wypady z żoną) i nie korzystam z biur podróży. Ten wyjazd był dopiero drugim zorganizowanym przez biuro podróży wypadem wakacyjnym w moim życiu. Ale muszę przyznać, że się nie zawiodłem To tak tytułem wstępu.


    Zacznijmy więc od początku. Zobaczyć Maderę chciałem już od dawna lecz albo brakowało czasu, albo nie trafiałem na rozsądnie tanie połączenia (muszę tu zaznaczyć, że lubię czekać, jak zapewne wielu z Was, na okazje w tanich liniach). Jako, że do FNC z tanich przewoźników lata jedynie easyJet, no i z mniej tanich AirBerlin, dobrym pomysłem byłoby połączenie z Berlina. Jednak nie udawało mi się ustrzelić nic naprawdę taniego, choć trzeb przyznać, że mogłem też lepiej się staraćJ Tak czy inaczej kiedy przypadkowo 11 czerwca podszedłem do biura podróży, okazało się, że są jeszcze w last minute 2 miejsca na 8-dniową wycieczkę z WAW z wylotem dnia 14.06. Nie zastanawialiśmy się z żoną długo i postanowiliśmy w końcu się gdzieś ruszyć, tym bardziej, że cena wydawała się atrakcyjna.


    Biuro podróży Itaka oferuje możliwość pozostawienia samochodu na jednym z przylotniskowych parkingów, wraz z dowozem pod terminal, z czego skorzystaliśmy. Na parkingu stawiliśmy się zatem ok. 6.50 skąd zostaliśmy przetransportowani pod terminal. Wylot zaplanowany był na 9.25, więc po odprawie mieliśmy jeszcze sporo czasu do odlotu. Dostaliśmy miejsca przy wyjściu awaryjnym co gwarantowało więcej przestrzeni na nogi. Poza tym poprosiłem oczywiście o prawą stronę samolotu, mając na uwadze lądowanie J Samolot o numerze OK-TVS. Jeszcze pachniał świeżością. Kapitanem był Czech (zdaje się, że na nazwisko miał Petr Navratil), w trakcie lotu w Travel Service rozdawano jedynie darmową wodę. Reszta serwisu była odpłatna. Lot bez żadnych fajerwerków, przyjemny, w tą stronę ok. 4,5 godziny. Już nie mogłem się doczekać samego lądowania i widoków na ten niesamowity pas startowy w Funchal. Gdy dolatywaliśmy od strony wschodniej do wyspy, wlecieliśmy w gęste chmury co nie zapowiadało niestety dobrych wizualnych. Po jakimś czasie chmury się jednak przerzedziły i naszym oczom ukazało się lotnisko. Każdy z Was pewnie wie jak umiejscowiony jest tam pas startowy, więc nie będę się rozwodził. Faktem jest, że piloci muszą mieć chyba specjalne uprawnienia aby tam lądować, ze względu na dość niebezpieczne podejście.

    Przeżycie generalnie świetne, szczególnie siedząc po prawej stronie samolotu. Na początku wszystkie samoloty lecą wzdłuż linii brzegowej i pasa startowego, by po minięciu go zrobić ostry zwrot o jakieś 90 stopni w prawo. Przez chwilę leci się w stronę brzegu, tak ze przed nami jest górzysta wyspa a po prawej stronie widać lotnisko. Potem następuje kolejny zwrot o 90 stopni i jesteśmy na prostej do lądowania, a po lewej stronie mijamy wzgórza i linię brzegową miasteczka Santa Cruz. Lądowanie tylko z lekkim przytupem, no i oczywiście oklaski.


    Na płycie o tej porze, a była 1350 czasu lokalnego, stal chyba tylko jeden Q400 portugalskiej linii SATA. Wykonywała pewnie rejs lokalny na pobliską wyspę Porto Santo. Po odbiorze bagażu pozostawało nam już tylko przesiąść się do jednego z autobusów podstawionych przez biuro podróży (kilka z nich z parkingu rozjeżdżało się po różnych hotelach).


    Nie będę się rozpisywał o samym pobycie na wyspie, który był niewątpliwe jednym z najlepszych moich wyjazdów wakacyjnych. W trakcie pobytu wypożyczyliśmy samochód (z reguły w ten sposób poruszamy się w czasie kilkudniowych wypadów) i w ciągu trzech dni zjeździliśmy prawie całą wyspę. Wrażenia niesamowite, ale o tym później w podsumowaniu.


    W trakcie wyjazdu nie mogłem nie podjechać do Santa Cruz, aby ustrzelić z bliska samoloty podchodzące do lądowania oraz startujące. Miejscówki są po prostu świetne, praktycznie na wyciągnięcie ręki mamy pas startowy. Zobaczcie zresztą sami.


    Ósmego dnia niestety trzeba było wracać. Szybka odprawa, znowu miejsca przy oknie. Obok nas odprawiali się pasażerowie TAP do Lizbony. Generalnie do Lizbony latają trzy linie, razem kilka do kilkunastu razy dziennie: TAP, SATA i easyJet. W oczekiwaniu na przylot naszej maszyny, udaliśmy się na chwilę na taras widokowy po raz przedostatni zaczerpnąć powietrza. Następnie kontrola. Dosyć sprawnie poszło, chociaż otwarta była tylko jedna bramka. Niestety dociekliwy pan kazał mi otworzyć mój bagaż podręczny, z którego musiałem wyciągnąć jogurt 125g. Zupełnie o nim zapomniałem, więc trzeba było szybko na miejscu skonsumować.

    Terminal w środku jest niewielki, za to z jednej strony roztacza się piękny widok na ocean, a z drugiej za gate’ami widać płytę pas startowy. Na miejscu kilka niewielkich sklepów wolnocłowych oraz mała kafejka pośrodku. Po jakimś czasie pojawił się nasz samolot (tym razem bardziej wysłużony OK-TVG). Zaparkował prawie przed samym wejściem, więc gdy tylko pojawił się komunikat, że jest gotowy przyjąć pasażerów, ruszyliśmy po płycie te parę kroków.


    Tym razem przyleciał po nas OK-TVG. Zdecydowanie bardziej zużyty model. Samolot pełny, start z pasa 05 o czasie. Podróż powrotna także bez żadnych problemów i atrakcji. Nie było nawet turbulencji. Tym razem lecieliśmy pół godziny krócej. Jedynie na bagaże w WAW trzeba było czekać ok. pół godziny.


    Reasumując. Maderą jestem zachwycony i wszystkim będę ją polecał. Kraina wiecznej wiosny, stałe temperatury przez cały rok od 20-26 stopni. Nie ma tu plaż piaszczystych (poza może dwoma, piasek nawożono ponoć z Maroka), więc jeśli ktoś marzy tylko o leżeniu na plaży, to raczej odradzam. Osobiście preferuję aktywny wypoczynek, wobec czego na hotelowej plaży (jeśli w tym przypadku betonowe półki skalne można nazwać plażą) spędziłem jakieś 2 godziny w ciągu całego tygodnia. Jest za to sporo atrakcji jak na taką niewielką wyspę i możliwość zagospodarowania czasu. Raj dla amatorów chodzenia po górach i szlakach górskich. Polecam szczególnie wypożyczenie auta, jest to sporo tańsza opcja niż kupowanie wycieczek w hotelu czy u rezydenta. Sam hotel – Rocamar Royal Orchid w miejscowości Canico de Baixo – mogę tylko polecić. Do biura podróży także nie mam zastrzeżeń. A na samą Maderę chętnie bym jeszcze wrócił.

    Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.
    Chętnie wysłucham Waszych opinii i odpowiem na pytania jeśli się takie pojawią
    Dzięki za uwagę..

    Link do zdjęć: Madeira pictures by mapa76 - Photobucket

  2. #2

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    no no no spora relacja.Ja wybieram tylko Itakę. Miło za link do zdjęć.Jeśli chodzi o cieżkie lądowanie, to ja takowe przeżyłam w Sharm el Shaikh. Bujało na wszystkie strony samolotem jak lądowaliśmy,a że już kilka razy leciałam samolotem to nie było dobre lądowanie.Bardzo fajne zdjęcia.

  3. #3
    Awatar mapa

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WRO

    Domyślnie


    Polecamy

    Dzięki. Jako, że była to dopiero moja druga wycieczka organizowana, nie mam porównania do innych biur podróży. Akurat padło na Itakę i byłem zadowolony. W ciągu tych kilku dni zrobiłem ponad 1200 zdjęć, Madera jest tak piękna. Niestety lotniczych więcej nie posiadam

LinkBacks (?)

  1. 10-03-2012, 11:59

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •