Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5
Like Tree3Likes
  • 3 Post By dyziojr

Wątek: Mały szybki euro trip, czyli wtorkowe KSW.

  1. #1
    ModTeam
    Awatar dyziojr

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    EGCC

    Domyślnie Mały szybki euro trip, czyli wtorkowe KSW.


    Polecamy

    Gdy zbliża się jesień a wraz z nią opadają liście oraz ceny na przeloty pojawia się w głowach miłośników latania wiele nowych pomysłów na zagospodarowanie wolnego czasu. Pomysłów może nie nowych, ale co nie zmienia postaci rzeczy nadal ciekawych i interesujących, bo latanie ma to do siebie, że nigdy się nie nudzi i zawsze sprawia przyjemność,
    W ramach wspierania ruchu pasażerskiego w Katowicach po raz kolejny postanowiłem skorzystać z oferty dostępnej na lotnisku w Pyrzowicach. Po raz kolejny wybór padł na bliska i Skandynawię. Wyprawa ta była o tyle inna od innych gdyż to miejsce, które zwykle kończyło moje podróże dzięki zmianie rozkładu było tym razem pierwszym etapem w podróży.
    Wtorkowy poranek był bardzo optymistyczny tego dnia było dosyć ciepło jak na tą porę roku oraz porę dnia. Wyprawa rozpoczęła się o 4 nad ranem o tej porze pakuję się w samochód i niezbyt się spiesząc zmierzam w kierunku lotniska w Pyrzowicach.
    Na terminalach tradycyjny poranny tłok tradycyjne planowane odloty maszyn Wizzaira w standardowej liczbie 4 sztuk, Lufthansa, Lot oraz chartery robią swoje, ale dzięki temu, iż niemal wszystkie stanowiska kontroli bezpieczeństwa były czynne kolejka posuwała się szybko i sprawnie i po kilku minutach byłem już odprawiony i gotowy do oczekiwania na boarding.
    Z racji tego, że nasza maszyna startuje do Skavsty odlatuje odrobinę później niż reszta, tłok na terminalu powoli znika a my spokojnie rozpoczynamy, boarding do lotu nr 1 tego dnia. Boarding przebywa sprawnie i na dwadzieścia minut przed planowanym odlotem siedzę już w maszynie. Mafia autobusowa wiecznie żywa to też do samolotu po raz kolejny jedziemy busikiem. Miałem też przy tej okazji małą powtórkę z rozrywki gdyż mój lot po raz kolejny odbywał się maszyną o znakach HA-LWJ bardzo często ostatnio ta maszyna mnie gości. Dzięki miejscu 1A nawet te tragiczne fotele, które montowane są w nowych maszynach nie były takie straszne.
    Lot tego poranka odbywał się w większości ponad chmurami to też skupiłem się raczej na systemie rozrywki pokładowej dostępnej na moim netbooku. Lot należał do bardzo spokojnych a treści na dysku wystarczyło w do momentu, w którym Kapitan obwieścił przygotowanie maszyny do lądowania i włączył sygnalizację zapiąć pasy. Lądowanie miękkie od wschodu i już witam się ponownie z ziemią szwedzką. Na płycie trochę pusto widać, że pora pierwszych porannych wylotów za nami, więc mamy nie wiele do oglądania, ale jako wisienka na torcie tym razem robi Ryanair’owski Boeing w firmowym malowaniu Boeinga EI-DLC, który stał sobie na płycie i czekał na swoją kolej do wyruszenia w podróż z pasażerami.

    Szwecja przywitała nas dobrą pogodą to miłe, na samym lotnisku bez zmian od ostatniego razu nie zaszły żadne spektakularne zmiany no może poza dalszymi pracami ziemnymi przy płycie lotniska oraz zmianą lokalizacji przystanku lokalnej komunikacji autobusowej, który obecnie mieści się bliżej hali odlotów po prawej stronie od wyjścia.

    Nastrój dobry teraz czas na lekturę, Clarkson „Doprowadzony do szału”, bo jakoś tej książki skończyć nie umiem, jest okazja wiec się do tego zabieram. Jest godzina 9.15 A za 4 godziny segment nr, 2 czyli NYO-WAW.

    No i wyszło na to, że Jeremy przegrał, tym razem przegrał z perspektywą krótkiego spacerku i śniadania na znanej wszystkim bywalcom Skavsty ławeczce, mimo tak chłodnego dnia. Natura stwierdziła, że jednak warto przypomnieć mi, że jest to już październik i zesłała pogorszenie pogody, które to zmusiło mnie do powrotu na terminal. Od ostatniego razu zaszły jednak pewne zmiany, tzn. dokończone zostało rondo i chyba powstała nowa droga a przynajmniej o niej nie pamiętam oraz ruch przy samym terminalu został przydzielony jedynie dla taksówek oraz komunikacji autobusowej.
    Pożegnania ziemi szwedzkiej powoli nadchodzi czas a wraz z nim czas kontroli bezpieczeństwa, po której już jestem i siedzę sobie obecnie pisząc ten raport w okolicach gate’u nr 2 obserwując prace przy modernizacji płyty postojowej na lotnisku. Skavsta jak zawsze sympatyczna i jak zawsze miło było tu pobyć przez te kilka godzin. Lubię tu wracać, bo zawsze lotniska w Nykoping rozpoczyna i kończy fajne wyprawy do ciekawych miejsc, dlatego staram się tu bywać tak często jak tylko jest to możliwe.

    Kilkugodzinny pobyt na lotnisku Skavsta dobiega końca maszyna już na nas czeka tym razem po raz kolejny nowszą maszyną tym razem lecę sobie HA-LWH i po raz kolejny na jednym z moich ulubionych miejsc 1A. Szwecja żegna nas lekkim opóźnieniem wylot o 13.35 deszczem mieć nadzieję, iż Warszawa przywita nas odrobinę lepsza pogodą, bo przecież słońca i 25 stopni w październiku nie będziemy oczekiwali. Właśni e rozpoczyna się serwis pokładowy i czas na mały obiadek na FL340.
    Lot nr 2 spokojny i to bardzo można powiedzieć ze praktycznie bez historii, może jedynie jak tradycyjnie bardzo sympatyczna załoga o dziwo załoga 1+3 i tylko jedna Pani szefowa pokładu reszta to Panowie, ciekawostka, może to taka specyfika bazy warszawskiej. Może ktoś wie jak to jest z procentowym podziałem wg płci w tej bazie.
    Lądowanie w Warszawie o czasie i przy pięknej pogodzie, która przywitał nas bardzo sympatycznie. Po opuszczeniu maszyny szybko zajęliśmy miejsca w podstawionych dla nas autobusach i pojeździliśmy sobie trochę po płycie mając przed sobą różne ciekawe maszyny takie, których u mnie w Pyrzowicach raczej się nie zobaczy. Zdjęć z płyty brak, bo i jeden Pan z handlingu był nerwowy, więc trza było kończyć a autobusik uwalone szybki miał wiec tym bardziej z fot nici.
    Terminal mnie po raz pierwszy zaskoczył na dwa sposoby, po raz pierwszy udało mi się z leksza zgubić wchodziliśmy od starej części mijam taśmociągi i wyjścia nie widać przechodzę do nowej części i dopiero tam, bo znalem tą część udało mi się znaleźć wyjście do strefy ogólne. Zaskoczenie było i drugie, ale o tym później. Mając na uwadze tą fajną pogodę, która była wczoraj to pomysł oczywisty ruszam w miasto. Szybkie podejście na poziom 1 nadanie torby, bo by zawadzała i myk do busa 175 i w drogę.
    Postawiłem na kanony stołecznej turystyki: Pałac Prezydencki, Zamek Królewski, Kolumna Zygmunta i inne. To, co mi się osobiście podoba to fakt, iż Stolica nasza robi się coraz bardziej multikulti, fajnie, że ludkowie i różnych stron świata przyjeżdżają, zwiedzają i oswajają nas, to fajne tak myślę.

    Godziny mijają i powoli mija też czas mojego pobytu powoli, więc moje kroki zmierzają w stronę Dworca Głównego PKP, spod którego ponownie w busie 175 udaję się do terminala. Z racji tego, że pojawiłem się na terminalu na 3 godziny przed odlotem, co jak na krajówkę to stanowczo za wcześnie to też trzeba było jakoś zagospodarować czas. Czas ten jednak zagospodarował się sam. Siedziałem sobie w okolicach sektora E, gdy rozpoczął się bardzo ciekawy spektakl, spektakl, którego jeszcze nie widziałem. Na 23.25 zaplanowany był lot linii EL Al do Tel Aviv’u Od 20 rozpoczęło się organizowanie tej odprawy. Teren zagrodzony, specjalne stanowiska do wywiadu osobistego z podróżnymi i funkcjonariusze Straży granicznej z bronią, ciekawostka, ciekawostka.
    Wszystko prędzej czy później się nudzi, więc idę już sobie do krajowej kontroli bezpieczeństwa i tu po kontroli nastąpiło drugie z dzisiejszych zaskoczeń. Strefa airside po niedawnym oddaniu reszty obiektu stała się niebywale wielka, nie sądziłem, że jest aż tak długi ten terminal. Podziwiam.
    Kiedy wybiła 22 nadszedł czas boardingu do ostatniego lotu, pasażerów nawet sporo w tym grupka rozbawionych Skandynawów w drodze do Katowic. ATR już na nas czekał sprawnie wszyscy zajęli swoje miejsca i po niedługim czasie znów jestem w powietrzu. Lot tradycyjnie 40 min jak w zegarku.

    Jeszcze tylko odebrać bagaż i kierunek dom.
    I tak o niespełna 18 h i przemierzeniu niemal 2 tys. km znów człowiek znalazł się w punkcie wyjścia.
    Pyrzowice do następnego już niebawem, a właściwie dziś, bo kończę pisać we czwartek 20 po szybkim wypadzie do MMX i powrotem.
    Ostatnio edytowane przez Drzemi ; 23-10-2011 o 22:09
    Ryan, Jaca_EPKT and Raffij like this.
    Pozdrawiam
    dyziojr


  2. #2
    Awatar robjag

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    FRA

    Domyślnie

    Fajny Trip Report, dzięki wielkie




    Networking the world.

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Fajna sprawa. Przez NYO faktycznie teraz można planować wyloty, bo wcześniej wieczorny lot raczej kończył rundkę. Można spytać czy to 1A to efekt wykupienia jakichś dodatkowych usług w Wizzair czy tylko szybkości i sprawności w ustawianiu się w kolejce i autobusie?

    Bardzo miło wygląda ten EI-DLC, fajnie byłoby trafić na niego kiedyś w locie. Dobrze rozumiem że tylko jeden Ryanair tak wygląda? Widziałem go 2 tygodnie temu w Bergamo.

    Dla mnie te całe cyrki z izraelskimi samolotami to jakaś paranoja. Ktoś może podać sensowny powód takich środków ostrożności? Oni płacą za "specjalne traktowanie"?

  4. #4
    ModTeam
    Awatar dyziojr

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    EGCC

    Domyślnie

    Co do 1A to tylko kwestia sprawnego marszu do maszyny. Usługa płatna w Wizzair obejmuje rzędy 12 i 13 te awaryjne.
    Pozdrawiam
    dyziojr


  5. #5

    Dołączył
    Dec 2009

    Domyślnie


    Polecamy

    Fajna wyprawa, choć krótka
    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Dla mnie te całe cyrki z izraelskimi samolotami to jakaś paranoja. Ktoś może podać sensowny powód takich środków ostrożności? Oni płacą za "specjalne traktowanie"?
    Tak sie dzieje codziennie, gdy leci El Al do TLV, SG z długą bronią, dodatkowo na płycie przy samolocie możecie zauważyć takiego białego pick-upa(to także El Al), kiedyś chcieli kołować do samego pasa razem z samolotem.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •