Pokaż wyniki od 1 do 20 z 20
Like Tree6Likes
  • 6 Post By majek

Wątek: WAW-CDG-JFK-LAX-CDG-WAW z Air France i American Airlines

  1. #1

    Dołączył
    Aug 2010
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie WAW-CDG-JFK-LAX-CDG-WAW z Air France i American Airlines


    Polecamy

    Witam! Postanowiłem napisać „krótką” relację z mojej ostatniej (i zarazem pierwszej) wycieczki za ocean. Podróż tą planowałem od dawna, gdyż od dawna chciałem tam polecieć i zobaczyć czy rzeczywiście jest tak, jak pokazują w telewizji Długo zastanawiałem się też czy pierwszy raz polecieć na wschodnie, czy też zachodnie wybrzeże. Ponieważ do końca nie mogłem się zdecydować, wybrałem oba. Niestety z braku czasu (studia dzienne + praca) mój wyjazd mógł trwać max. 10 dni. Oczywiście uważam, że to zdecydowanie zbyt mało na to, aby wszystko dokładnie zwiedzić. Nie mniej zobaczyłem prawie wszystko, co sobie zaplanowałem, poczułem klimat i jestem z tego powodu bardzo zadowolony, a do tego wiem, że bardzo chętnie tam wrócę Ponieważ samemu byłoby mi trochę smutno, na wyjazd namówiłem kumpla z Holandii. Dzięki temu podzieliło się też część kosztów takich jak wynajem samochodu etc. Ale do rzeczy… Na loty transatlantyckie wybraliśmy Air France. Naczytałem się różnych rzeczy, dobrych (mniej) i złych (więcej) na temat tej linii, ale dwa czynniki przemawiały za tym wyborem: cena i A380 Na połączenie JFK-LAX wybraliśmy American Airlines. Tutaj kwestią była tylko i wyłącznie cena. No to po kolei.

    Z Poznania do Warszawy przejechaliśmy się PKP dzień wcześniej (wylot z WAW był o 7:05). Dla kolegi z Holandii przejazd naszymi kolejami był nie lada atrakcją, no ale trudno się dziwić. Korzystając z okazji, pokazałem mu troszkę Stolicy. Na nocleg wybraliśmy Ibis na Muranowskiej (dla mnie to już któryś z rzędu pobyt tam i zawsze jestem zadowolony). Następnego dnia (a w zasadzie w nocy) taksówka na Okęcie i byliśmy na miejscu jeszcze przed 5, wyznając zasadę, że na samolot do Ameryki lepiej się nie spóźniać. Pani przy kiosku zrobiła odprawę w zasadzie za nas, dając nam karty pokładowe na oba loty.




    Oddaliśmy bagaże i przeszliśmy bezproblemowo przez security. Nasz A320, jako że nocował, stał już przy gate 26.







    Udaliśmy się po kawę do Cofee Heaven, a następnie zasiedliśmy w „ING Internet Gate”. Jako ciekawostkę mogę wspomnieć tu, że na wszystkie 4 lotniska, które odwiedziliśmy podczas tej podrózy, Warszawa była jedynym z darmowym, bezprzewodowym Internetem (albo ja nie umiem szukać).

    29.09, WAW-CDG, AF1247, Airbus A320, F-GKXA

    Boarding rozpoczął się punktualnie i przebiegł w miarę sprawnie. Moje miejsce 5A pozwoliłem podstępnie zająć koledze informując go potem, że dalej będziemy siadać na zmianę, co pozwoliło mi usiąść przy oknie w A380 :P Samolot ma niemal 20 lat i widać to po nim. Nie mniej lot przebiegł bardzo sprawnie i bez większych atrakcji, dlatego głównie spałem :P Start z 29. Chwilę później rozpoczął się „serwis”, chociaż nie wiem czy to odpowiednie słowo na 1 małe ciastko/muffina i sok pomarańczowy Lot trwał równo 2 h.

    Na CDG zaparkowaliśmy przy terminalu 2D, wbrew temu, co było napisane na stronie i jeszcze w paru miejscach. Jeszcze rzut oka na naszą maszynę i udaliśmy się w stronę 2E.










    Tam przebrałem się w strój bardziej odpowiedni na ponad 7-godzinne siedzenie w jednym miejscu. Potem poczekaliśmy aż nasz lot pojawi się na tablicy odlotów i udaliśmy się do naszej bramki (a w zasadzie dwóch: E-61 i E-62). Po drodze oczywiście kontrola paszportowa, jazda kolejką i najbardziej drobiazgowa kontrola bezpieczeństwa, jaką do tej pory miałem. Typ rozgrzebał mi całą torbę od aparatu wyciągając, oprócz 2 obiektywów, inne rzeczy, o których nawet ja nie miałem pojęcia, że tam są. Po tych wszystkich zabiegach do następnego lotu mieliśmy jeszcze prawie 4 h. Myślałem, że będziemy się śmiertelnie nudzić (Internet był, ale płatny), jednak zaraz po tym zobaczyłem stanowiska z PS3. Dzięki nim, następny raz jak spojrzałem na zegarek, zostało 15 min do boardingu




    W pobliżu były też bardzo wygodne leżące fotele. Ogólnie po swoich doświadczeniach, nie rozumiem ludzi, którzy tak demonizują przesiadki na CDG, no ale może akurat miałem szczęście Przez cały czas oczekiwania, nasz grubas stał już na miejscu:




    29.09, CDG-JFK, AF006, Airbus A380, F-HPFJ

    Boarding również tutaj rozpoczął się zgodnie z planem i odbywał się z użyciem 3 rękawów. Przed dojściem do bramki, jeszcze raz sprawdzane były wszystkim paszporty. W miarę szybko zapakowaliśmy się na nasze miejsca (w moim przypadku 47A), gdzie czekały już na nas poduszka i koc. Chwilę później zostały rozdane słuchawki, opaski na oczy, zatyczki do uszu oraz nawilżane chusteczki.




    O A380 zostało powiedziane już dużo. Od siebie mogę dodać tyle, że ze wszystkim się zgadzam. Samolot rzeczywiście jest bardzo przestronny i cichy. Był to mój pierwszy lot wide-body i naprawdę byłem zachwycony. Miejsca dla mnie (mam 184 cm) było wystarczająco. „Urzekła” mnie duża przestrzeń pomiędzy moim siedzeniem, a ścianą z oknem. Z powodzeniem mogłem tam wsadzić ten koc i poduszkę, kiedy ich nie używałem. Od momentu, kiedy siadłem, do zakończenia boardingu minęło dobre 40 min. W tym czasie mogłem się dobrze zapoznać z systemem rozrywki, który bardzo przypadł mi do gustu. Niestety na czas ogłoszeń cabin crew, na ekranie pojawia się stosowny komunikat i przerywa aktualnie wykonywaną czynność.







    Jeśli chodzi o LF to w moim „przedziale” udało mi się dojrzeć jedno wolne miejsce. Po późniejszym przejściu się po samolocie, zauważyłem, że wszędzie było podobnie, także na brak chętnych nie narzekają W związku z przydługim boardingiem, odlot trochę się opóźnił. Kołowanie oczywiście widoczne na kamerce na PTV, bardzo fajna sprawa




    Ostatecznie o 14:20 oderwaliśmy się od pasa. Parę słów o serwisie, który rozpoczął się chyba od razu po starcie. Porównanie go z lotami europejskimi, to jak niebo i ziemia Stewardessy są uśmiechnięte i bardzo pomocne, a jedzenie jest przepyszne! Zaczęło się od przekąsek, czyli słonych krakersów i napoju. Widziałem, że większość osób brała szampana. Ja, ponieważ trochę źle się czułem i brałem leki, pozostałem przy soku pomarańczowym.




    Niedługo potem rozpoczęło się rozdawanie głównego posiłku. Do wyboru był makaron (wg menu: Nicoise-style pennette pasta), ale ponieważ nie do końca wiedziałem co to jest, wybrałem kurczaka w sosie z zielonego curry z ryżem :P. Do tego dostałem pieczywo, ser camembert, sałatkę z serem mozarella, jogurt truskawkowy, ciastko z budyniem (pyszne), sok pomarańczowy i wodę.




    Jak widać, nie sposób się nie najeść (wiem, co mówię, bo jem naprawdę dużo :P). Potem była rozdawana jeszcze kawa i herbata. Przez cały lot napoje były też dostępne w kuchni.




    W czasie lotu PTV nie pozwala się nudzić. Samo ogarnięcie całego menu zajmuje trochę czasu. Do wyboru jest naprawdę różna muzyka (osobiście nie korzystałem) i bardzo fajne filmy (ja obejrzałem akurat Super 8, bo wcześniej nie miałem okazji i to było wszystko, bo więcej nie miałem czasu :O). Oprócz tego newsy, pełno gier, widok z trzech kamer na zewnątrz samolotu, możliwość czatu ze współpasażerami no i informacje o locie – mapy we wszystkich możliwych powiększeniach i konfiguracjach, parametry lotu i wiele, wiele innych. Naprawdę nie zauważyłem kiedy ten czas zleciał.








    W wolnej chwili pozwiedzałem trochę samolot i wybrałem się na górny pokład. Ta maszyna naprawdę robi wrażenie. Lot przebiegał w miarę spokojnie, jednak w pewnym momencie zaczęło dosyć ostro rzucać (do tego stopnia, że wylewała mi się herbata z kubka). Kapitan włączył sygnalizację zapięcia pasów, ale całość trwała może z 15 minut. Na mniej więcej pół godziny przed zniżaniem rozpoczął się kolejny serwis (poprzedzony stosownym komunikatem na ekranie). Tym razem była to kanapka z serem, trzy ciasteczka, Actimel, sok pomarańczowy i herbata.




    Chwilę przed lądowaniem wlecieliśmy w naprawdę brzydką pogodę. Zaczęło trochę trząść i nie mogłem dojrzeć końcówki skrzydła. Akurat w tym samym czasie na ekranach włączył się też widok z kamery, który chyba nie napawał moich współpasażerów optymizmem. W pewnym momencie usłyszeliśmy głośny huk i solidnie błysnęło za oknem. Musiało to być naprawdę bardzo blisko nas. Od razu przybiegła stewardessa i zaczęła kukać za okno czy wciąż mamy skrzydło, ale wszystko było na miejscu. Dosłownie minutę po tym wylecieliśmy z chmur i pogoda za oknem była idealna.







    O godz. 15:40LT (czyli po 7 h i 20 min lotu) wylądowaliśmy na pasie 22L. Potem dosyć szybkie kołowanie, ale zatrzymaliśmy się przed gate’em i z głośników poleciała informacja, że musimy zostać holowani do stanowiska (swoją drogą ktoś wie, dlaczego nie mogliśmy po prostu kołować do końca?). Trochę czekaliśmy tam na ciągnik. Następnie sprawnie opuściliśmy samolot i od bycia w Ameryce oddzielał mnie tylko godzinny postój w kolejce do immigration, no i sam urzędnik Na szczęście rozmowa przebiegła sprawnie, dostałem pieczątkę, odebrałem bagaże no i byłem na miejscu

    Jeśli chodzi o pobyt w NY no to nie będę się rozpisywał, bo mógłbym naprawdę sporo naskrobać. Kto był, ten wie. Kto nie był, to polecam Naprawdę miasto zrobiło niesamowite wrażenie na mnie. Widzieliśmy najważniejsze miejsca (przynajmniej tak mi się wydaje), także pod spodem tylko kilka zdjęć. Dodam tylko, że mieszkaliśmy w hotelu Howard Johnson na Queensie, skąd metrem linii 7 mieliśmy jakieś 15 min na Manhattan. Pokój był dosyć mały, ale poza tym nie mam mu nic do zarzucenia.
























    Te parę dni spędzone na miejscu minęło oczywiście dużo za szybko i przyszedł czas na lot na West Coast Wylot znowu mieliśmy wcześnie rano. W hotelu tylko szybka kawa i znowu koło 5 przybyliśmy na JFK. Aby dostać się do terminalu Americana, czyli T8, użyliśmy AirTrain (pociągu, który jeździ od stacji Jamaica przez wszystkie terminale lotniska). Cena 5$, a przy okazji fajny widok na lotnisko i ogromną przestrzeń, jaką ono zajmuje. W terminalu odprawialiśmy się znowu w kiosku, a pomagała nam pani mówiąca po Polsku, także miły akcent. Niemiłym akcentem była natomiast opłata za bagaż rejestrowany na lotach domestic (25$). Po oddaniu bagażu przeszliśmy do security (gdzie pierwszy raz w życiu musiałem ściągać buty). Po kontroli zjedliśmy szybkie śniadanie, wypiliśmy kawę w Starbucksie i trochę powłóczyliśmy się po terminalu. Niestety było jeszcze ciemno i niezbyt wiele było widać.







    4.10, JFK-LAX, AA033, Boeing 767-200ER, N321AA


    Po raz kolejny szybki boarding i znowu zajmuje miejsce przy oknie (34A). Tutaj obłożenie tak na oko 70-80%. Samolot raczej nie pierwszej świeżości (rocznik ’86), ale jakoś nie przeżywałem chwil grozy Start o godz. 8:15, tym razem z 31L. Lot ogólnie upłynął mi na patrzeniu się w okno, podziwianiu widoków (im bliżej do zachodniego wybrzeża, tym lepsze) i wypatrywaniu przelotówek. Niby dawali coś tam w TV, ale pooglądałem chwilę i nie bardzo byłem zainteresowany :P Serwis na tym locie to tylko napoje. Stewardessa przeszła 2 razy i to było na tyle, także jak na 5 h i 20 min to bez rewelacji.







    Lot po raz kolejny spokojny, z drobnymi turbulencjami gdzieś w środku. Natomiast widoki za oknem bardzo przyjemne, niestety na oknie miałem sporo lodu i ogólnie było dosyć brudne, także ze zdjęciami raczej słabo. Lądowanie o 10:30LT.







    Dosyć długo czekaliśmy na bagaże, ale doleciały całe i zdrowe :P Zaraz pod wyjściem z terminala stoją autobusy jeżdżące do chyba wszystkich większych wypożyczalni samochodów. My mieliśmy wynajęty samochód w Alamo (rezerwowany przez Travel Jigsaw). Nie muszę chyba wspominać, że próba poruszania się po Kalifornii w inny sposób niż samochodem może się okazać dosyć przykrym przeżyciem :P Mieliśmy zarezerwowany samochód klasy compact i pani przy odbieraniu rezerwacji chyba z 5 razy pytała się czy aby na pewno nie chcemy czegoś większego, patrząc na nas, jakbyśmy byli niespełna rozumu, chcąc poruszać się takim małym samochodem we dwójkę. Na parkingu z tego, co mnie interesowało były Toyota Corolla i Dodge Caliber. Ostatecznie wybraliśmy tego drugiego i jestem bardzo zadowolony.




    Na pobyt tym razem mieliśmy zarezerwowany hotel Super8 położony przy Washington Blvd, bardzo blisko dzielnicy Venice. Mogę polecić w 100%. Pokój naprawdę wielki, przy hotelu basenik. Standard generalnie był wyższy niż w NY, a cena za taką samą długość pobytu połowę niższa :P No tak to już chyba jest, że Nowy Jork do najtańszych nie należy Po raz kolejny mógłbym napisać sporo o LA i okolicach, ale pozostanę przy zdjęciach.
















    Universal Studios:









    Z konkretnych miejsc to na pewno mogę polecić Universal Studios. Naprawdę warto zobaczyć. Ogólnie porównywać NY i LA za bardzo się nie da. Zupełnie inne światy i nie mógłbym powiedzieć gdzie bardziej mi się podobało. W obu miejscach na pewno warto być. Przynajmniej ja byłem pod wrażeniem i tu i tu

    Po raz kolejny koniec pobytu przyszedł zdecydowanie zbyt szybko. W ostatni dzień, na jakąś godzinę przed oddaniem samochodu, udało mi się zarobić mandat o wysokości 53$ :P Stanęliśmy w Venice dosłownie na minutę (nie płacąc za postój), aby zrobić kilka zdjęć. W momencie kiedy się obejrzałem, miły Pan stał już przy samochodzie i robił mu fotki No ale trudno się mówi

    Po oddaniu samochodu znowu skorzystaliśmy z shuttle busa i koło 19 byliśmy na lotnisku (odlot planowo o 21:15). W terminalu małe zamieszanie, bo na tablicach odlotów nasz rejs widniał jako opóźniony, ale tę informację dementował pan z obsługi AF. Nie mniej informacja do samego końca nie została usunięta. Odprawiliśmy się w kiosku, tym razem sami, i odebraliśmy karty pokładowe na całą podróż. Co ciekawe, przy oddawaniu bagażu, pani w okienku zabrała mi moją kartę i dała taką samą, tyle że wydrukowaną przez siebie. W zasadzie trudno nazwać to wszystko oddawaniem bagażu, bo po ważeniu i oklejeniu walizek trzeba je i tak samemu zanieść do skanera i dopiero tam się z nimi rozstaliśmy.

    Po raz kolejny security i po raz kolejny ściąganie butów (czy w USA to standard?). W air zone troszkę tłoczno. Biorąc pod uwagę, że było jeszcze 1,5 h do planowego odlotu, zjedliśmy ostatnią kolację w Burger Kingu i wypiliśmy ostatnią kawę w Starbucksie Po raz kolejny pochodziliśmy trochę po terminalu i tak jakoś upłynęło nam oczekiwanie.







    7.10, LAX-CDG, AF073, Boeing 777-300ER, F-GSQL

    Po raz kolejny zająłem miejsce przy oknie (42L). Ilość miejsca niestety nieporównywalnie mniejsza do A380, ale i tak było dosyć wygodnie. Zestaw, który otrzymaliśmy był identyczny jak na locie CDG-JFK. Odlot z 25 minutowym opóźnieniem i znowu od razu rozpoczął się serwis. Obsługa po raz kolejny bardzo uprzejma i jedzenie znowu wyśmienite Jeszcze raz wybrałem kurczaka, jednak w trochę innej formie. Ponieważ tym razem czułem się już dobrze do picia wziąłem białe wino. Reszta jak na zdjęciu:




    PTV w 777 trochę mniej rozbudowane i działające nieco wolniej, ale i tak było ok. Po serwisie obejrzałem w końcu Kac Vegas 2, posłuchałem trochę muzyki i poszedłem spać.







    W momencie, kiedy się obudziłem, wszyscy na około mnie mieli już śniadanie :P Szybko nadrobiłem braki i chwilę później zaczęliśmy zniżanie do Paryża.




    Po prawie 10 h (o 16:25) wylądowaliśmy i pokołowaliśmy do 2E. Tam znowu kontrola paszportowa i po chwili byliśmy już w 2F.

    Z braku lepszych zajęć zacząłem przeglądać zdjęcia, których zrobiłem naprawdę sporo :P Niestety tutaj nie można było liczyć na stanowiska z PS3 L

    8.10, CDG-WAW, AF1246, Airbus A318, F-GUGB

    Jedyny boarding, który nie odbywał się przez rękaw. Zostaliśmy upchnięci do jednego autobusu i jechaliśmy tak daleko i długo, że zwątpiłem czy kupiłem bilet na samolot czy autobus o_O Po dobrych 15 minutach w końcu byliśmy na miejscu, a ja usadowiłem się wygodnie na 5E, po raz ostatni pozwalając koledze usiąść przy oknie :P Serwis w tym samym stylu, co na pierwszym locie. Będąc trochę zmęczony (życie niestety nie przyzwyczaiło mnie do tak długich lotów, a i zmiana czasu trochę dziwnie na mnie działała w tę stronę), znowu poszedłem spać. Za oknem szybko zrobiło się ciemno, więc i tak nie było okazji do robienia zdjęć. Przy odlocie mieliśmy trochę spóźnienia, więc ostatecznie wylądowaliśmy planowo, o 21:15, na Okęciu. Bagaż po raz kolejny wyjechał w jednym kawałku. I w ten sposób dobrnęliśmy do końca.

    Podróż można podsumować tak: 5 lotów, 21620 km, 26 h w powietrzu (a więc te 5 lotów to w sumie więcej niż moje 16 poprzednich). No i do tego największy i najmniejszy Airbus :P Najważniejsze są jednak wspomnienia, a dla mnie ta cała podróż była naprawdę niesamowita.

    Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca (mam nadzieję, że ktoś taki się znajdzie :P). W razie pytań oczywiście służę pomocą Pozdrawiam.

  2. #2

    Dołączył
    Apr 2011
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Super relacja Czy możesz zdradzić ile tak mniej więcej wyniósł Cie ogólny koszt takiej podróży ?

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dopisuję się do listy tych co dotarli do końca. Piękna relacja i dzięki za nią. Aż się chce jednak za ten ocean lecieć....

  4. #4

    Dołączył
    Aug 2011
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Rewelacyjna relacja, napisz jak mozesz jakie były koszty....

  5. #5
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie

    Doszedłem do końca Super relacja.

  6. #6

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    Dublin

    Domyślnie

    Świetna rzeczowa relacja , aż sie chce samemu leciec . dołaczam się do prosby odnosnie kosztów :-)

  7. #7
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    Dotarłem do końca Na ile wcześniej rezerwowałeś i jaki koszt bilecików ? (planuje ORD na przyszły rok i rozważam AF - bo na dreamlinera się nie doczekam :P)
    Pitterek

  8. #8

    Dołączył
    Aug 2010
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Dzięki za wszystkie miłe słowa

    Ponieważ sporo osób pyta o koszty to postaram się to nakreślić jako tako. Zarówno samoloty jak i hotele były rezerwowane ok. 4 miesiące przed wylotem. W kwestii biletów lotniczych:
    - WAW-CDG-JFK, LAX-CDG-WAW to ok. 2400 PLN/os.
    - przelot JFK-LAX to ok. 140$/os. + opłata za bagaż, o której wspominałem wyżej

    Hotele:
    - Howard Johnson, Queens, NY - ok. 80$/noc
    - Super8, Culver City - ok. 170 PLN/noc (tu było trochę zamieszania, bo rezerwowałem przez turez.pl, a oni coś pomieszali, ściągnęli mi 2 razy kasę z konta i po tym wszystkim dali mi 10% zniżki w ramach zadośćuczynienia )

    No i samochód. Za 4 dni zapłaciliśmy ok. 400 PLN korzystając z TravelJigsaw, z tym że u nas doszła jeszcze dodatkowa opłata za kierowcę poniżej 25 roku życia (można u nich wykupić tzw. pakiet młodego kierowcy, który uwzględnia właśnie to dodatkowe ubezpieczenie, bak paliwa etc.)

    Reszta to już kwestia tego, co chcemy zobaczyć na miejscu. Warto np. bilet na Statuę Wolności zarezerwować sobie wcześniej przez internet. Unikniemy stania w naprawdę długiej kolejce, a jeśli chcemy wejść na samą koronę, to jest to jedyna opcja, bo w dzień wizyty biletów już nie ma (wpuszczają tylko 300 osób na dzień, a chętnych jest dużo więcej).

    Pozdrawiam.

  9. #9
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Po raz kolejny security i po raz kolejny ściąganie butów (czy w USA to standard?).
    Tak.

    +

    Tylko obcokrajowcy wypozyczaja "compacts" dlatego sie ciebie pytala, bo to w USA nienormalne tak jak kombi.

    ---

    Doczytalem do konca, zdjecia sa extra.
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  10. #10

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    bardzo fajna relacja z długiej podróży, piękne zdjęcia.Hmm a jak u ciebie było z wyrobieniem wizy? Mój tż nie dośc,że zakochał się w Paryżu jak on mówi,,La France'' to też marzy o podróży do USA.

  11. #11

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    z opłatą za bagaż na lotach krajowych w USA jest tak że chyba jesli sie leci o ile pamietam w ciągu tygodnia ( o ile nie dwa tygodnie) od przylotu do USA to nie płaci sie bo oni to traktuja jako lot dalej czy coś takiego ( bynajmniej było tak dokładnie rok temu.
    leciałem LH do chicago tam byłem 5 dni polecialem United do las veras i nie płaciłem za bagaż ( bilet kupowałem zupełnie oddzielnie) a następnie za 8 dni wracałm z Tucson do ORD i teź tylko pokazałem boarding LH i teź nie płaciłem. ( ilet też kupowany zupełnie oddzielnie )
    powiedzieli mi o tym przy odprawie żebym nie płacił

  12. #12

    Dołączył
    Aug 2010
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42 Zobacz posta
    Tylko obcokrajowcy wypozyczaja "compacts" dlatego sie ciebie pytala, bo to w USA nienormalne tak jak kombi.
    No to wszystko jasne

    Cytat Zamieszczone przez elza030
    Hmm a jak u ciebie było z wyrobieniem wizy?
    U mnie było chyba standardowo, tzn. wypełnienie formularza na stronie ambasady, telefon (umówienie się na rozmowę) i wycieczka do Warszawy No i oczywiście opłata

    Cytat Zamieszczone przez tartal
    z opłatą za bagaż na lotach krajowych w USA jest tak że chyba jesli sie leci o ile pamietam w ciągu tygodnia ( o ile nie dwa tygodnie) od przylotu do USA to nie płaci sie bo oni to traktuja jako lot dalej czy coś takiego ( bynajmniej było tak dokładnie rok temu.
    Hmm, no to ciekawe. Ja się nie dowiadywałem jakoś szczegółowo, po prostu robiąc odprawę w kiosku nie było opcji, żeby nie płacić

    Pozdrawiam.

  13. #13

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    EPRA

    Domyślnie

    Lecieliśmy razem na trasie WAW- CDG, ja dalej do SFO i tez zacząłem zwiedzanie USA, zaczynając od zachodniego wybrzeża, dalej Las Vegas, Tama Hoovera, Grand Canyon, pozniej lot do Miami, 5-cio dniowy rejs statkiem wycieczkowym zaliczając m.in. Jamaice i Caymany, następnie lot do Nowego Jorku i powrót do PL. Wyjazd 18-to dniowy- zdecydowanie za krótki.
    Relacja fajnie się czyta, zwłaszcza dlatego, że mogę porównać do mojego pobytu.

  14. #14
    Awatar Cody

    Dołączył
    Apr 2009
    Mieszka w
    EPLU/Lubin

    Domyślnie

    Świetna relacja. Ładnie żeś kolegę załatwił z tym siedzeniem przy oknie :-) Chyba zacznę zaraz wypełniać ponownie wniosek o wizę. Dają teraz na dłużej? Bo 6 lat temu dostałem na rok a nie chcę już planować podróży tylko poczekać na jakieś promo.
    Cody

  15. #15

    Dołączył
    Aug 2010
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez syndrom Zobacz posta
    Lecieliśmy razem na trasie WAW- CDG, ja dalej do SFO i tez zacząłem zwiedzanie USA, zaczynając od zachodniego wybrzeża, dalej Las Vegas, Tama Hoovera, Grand Canyon, pozniej lot do Miami, 5-cio dniowy rejs statkiem wycieczkowym zaliczając m.in. Jamaice i Caymany, następnie lot do Nowego Jorku i powrót do PL. Wyjazd 18-to dniowy- zdecydowanie za krótki.
    Odkąd wróciłem też już planuję wycieczkę, w której bardziej skupię się na zachodnim wybrzeżu A co do długości, wiadomo, że zawsze chciałoby się dłużej

    Cytat Zamieszczone przez Cody
    Dają teraz na dłużej?
    Ja dostałem na 10 lat i to chyba jest standard teraz.

    Pozdrawiam.

  16. #16

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    fajnie dużo zdjęć, niesamowity jest ten kadłub bez "dachu" to 747??
    znalazłem 1 błąd "serwis na locie" powinno być serwis podczas lotu ;-)
    poza tym super

  17. #17

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    Pomorze

    Domyślnie

    A w którym momencie oderwali ci katreczkę z immigration w drodze powrotnej?
    Na boardingu czy wcześniej?
    Latacz amator

  18. #18

    Dołączył
    Aug 2010
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kurt Zobacz posta
    fajnie dużo zdjęć, niesamowity jest ten kadłub bez "dachu" to 747??
    Tak, to 747. Znajduje się właśnie w Universal Studios i został zdemolowany na potrzeby filmu "Wojna Światów"

    Cytat Zamieszczone przez DaRu
    A w którym momencie oderwali ci katreczkę z immigration w drodze powrotnej? Na boardingu czy wcześniej?
    Na boardingu. Generalnie to sam musiałem się upomnieć o to. Inaczej wróciłbym z nią do domu...

  19. #19

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Bilety wniosły ciebie bardzo mało jak na taką wyprawę, trafiłeś na jakąś promocję ?

  20. #20

    Dołączył
    Aug 2010
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez Kamel Zobacz posta
    Bilety wniosły ciebie bardzo mało jak na taką wyprawę, trafiłeś na jakąś promocję ?
    Hmm... Z tego, co mi wiadomo to nie. Ale tak jak pisałem, podróż planowałem sporo wcześniej i miałem wystarczająco dużo czasu, żeby znaleźć w miarę korzystne oferty. Pisałem też w temacie "Szukam taniego biletu", żeby zobaczyć czy może ktoś inny znajdzie coś lepszego i jedyną tańszą opcją był chyba KLM przez AMS, ale różnica była niewielka, więc A380 wygrał Pozdrawiam.

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •