Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
  1. #1
    Awatar Corolla

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    BZG/BCN

    Domyślnie GRO-POZ-GRO by FR


    Polecamy

    Ponieważ od kilku miesięcy mieszkam w Barcelonie, trochę stęskniłam się za Polską i w związku z tym korzystając z dobrych cen biletów Ryanaira wybrałam się w październiku na tydzień do Polski. To był mój pierwszy raz FR, ale muszę powiedzieć że byłam mile zaskoczona, bo czytając opinie na temat FR można było wszystkiego się spodziewać. Podróż bez najmniejszych problemów, obsługa bardzo miła, samoloty czyste, jak dla mnie miejsca na nogi wystarczająco, a mam prawie 180 cm wzrostu. Ale do rzeczy.
    19.10 o 03:30 wsiadłam w autobus który bezproblemowo i szybko zawiózł mnie do Girony. Chętnych było tyle, że były 2 w pełni obłożone autokary. Gdzieś ok. 4:40 byliśmy na miejscu. Było mi trochę nudno samej, poza tym zmęczenie trochę dawało znać o sobie. Od razu udałam się do kontroli bezpieczeństwa, ponieważ miałam tylko bagaż podręczny. Kontrola szybka, nawet nie miałam kosmetyków w wymaganej plastikowej torebce, tylko w kosmetyczce. Następnie udałam się do kawiarni na małą kawkę, ale było mi straszniee nudno, nie miałam żadnej książki, gazety itp. Po ok. 20 min siedzenia zauważyłam, że otwierają wszystkie bezcłówki więc szybko się tam udałam z ciekawości i dla zbicia czasu. Kupiłam jedynie Sangrię, o którą się trochę bałam, że przez nią doczepią się że bagaż za ciężki, ale stwierdziłam, że najwyżej wypiję ją na miejscu
    W końcu nadszedł upragniony moment pojawienia się nr gate'u na tablicy więc mogłam ustawić się w jakże długiej kolejce do wejścia do samolotu. Modliłam się w duchu żeby starczyło dla mnie miejsca przy oknie Bagaże Pani sprawdzała wyrywkowo, tylko osobom których walizki na oko były naprawdę spore. Inni w ogóle nie wkładali bagaży do słynnego koszyczka. Później szybko na piechotę do samolotu, na szczęście większość zajmowała miejsca z przodu więc ja miałam do dyspozycji cały tył i wybrałam miejsce przy oknie 3 lub 4 rząd od tyłu. Obłożenie 100%, pasażerowie którzy wsiedli ostatni mieli problem ze znalezieniem wolnego miejsca w schowku. Punkt 06:55 czyli planowo kołujemy na pas startowy, widok w postaci czarnej plamy ponieważ o tej porze panowały jeszcze egipskie ciemności. Nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się w powietrzu. Od razu na chwilę przysnęłam, po czym obudziło mnie piękne czerwone niebo i wschód słońca. Przez dłuższą część podróży pod nami były chmury, tylko gdy zbliżaliśmy się do lądowania było bardzo fajnie widać cały Poznań, nawet znalazłam Rynek i Stary Browar. Obsługa bardzo miła, 3 stewardessy raczej Hiszpanki bo między sobą rozmawiały po hiszpańsku i 1 steward - Polak. Lądowanie bez problemów, aczkolwiek jak ja to nazywam pilot trochę pierd*** o ziemię, prawie aparat mi wypadł bo akurat kręciłam film
    Poczekałam aż większość wyjdzie z samolotu (bo po co się pchać?), potem wskoczyłam do autobusu który jechał 100 m aby wysadzić nas przy terminalu hehe. Trochę pokręciłam się na lotnisku i ruszyłam do domu.
    Niestety ten tydzień bardzo szybko minął i nadszedł czas powrotu. Pobudka 04:30, dojazd samochodem na Ławicę i punkt 08:00 jestem na lotnisku. Od razu udałam się do kontroli, tutaj panowie kazali zdjąć prawie wszystko co miałam na sobie, łącznie z butami. Po chwili już byłam w hali odlotów, piłam kawkę i oglądałam tvn24 czas minął o wiele szybciej, nie wiem czy dlatego że godzina była bardziej ludzka. Ok.09:20 zaczęła ustawiać się kolejka do gate'u, miły Pan zaczął nas wpuszczać i podobnie jak w GRO sprawdzał bagaże wyrywkowo, a nawet te duże, które nie mieściły się w koszyczku przepuszczał tłumacząc, że następnym razem prosi o zwrócenie uwagi na wymiary
    Po 5 min znalazłam się w samolocie, miejsce zajęłam podobne, obłożenie ok. 80%, ostatnie 3 rzędy były całkiem wolne. Załoga ta sama co poprzednio. Staliśmy kilka minut na pasie i już słyszałam te głupie komentarze typu "oj chyba nie polecimy" itp. Za chwilę szybki start i już jesteśmy w powietrzu. Tym razem nie przysnęłam ani na minutę, widoki po prostu niesamowite, zwłaszcza góry (to chyba były Apeniny) i potem morze. Widoczność bardzo dobra.Przez cały lot siedziałam z głową przyklejoną do szyby, zrobiłam tylko przerwę na siusiu Lot bardzo spokojny, lądowanie też, tym razem nie było słynnego pierd****cia Po wyjściu z samolotu poczułam powiew bardzo ciepłego powietrza jak na tą porę roku i to mnie bardzo ucieszyło. Następnie udałam się do autobusu, który zawiózł wszystkich do centrum Barcelony.
    Naprawdę Ryana wspominam bardzo miło. Zobaczymy jak będzie następnym razem, ponieważ w listopadzie wybieram się z nim na Ibizę.
    Dzięki wszystkim, którzy wytrwali do końca. Poniżej na deser kilka zdjęć:














    A world without flying is like a world without oxygen...

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Hmm... te góry na zdjęciu wyglądają mi bardziej na Alpy Fajna relacja, podoba mi się Twój styl. A najbardziej to podejście:

    Cytat Zamieszczone przez Corolla Zobacz posta
    Kupiłam jedynie Sangrię, o którą się trochę bałam, że przez nią doczepią się że bagaż za ciężki, ale stwierdziłam, że najwyżej wypiję ją na miejscu


    W grudniu jak wszytko pójdzie dobrze będę w Barcelonie dwa dni, mam nadzieję, że pogoda dopisze.

  3. #3
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Fajnie napisane - ale mało zdjęć jak na mój gust. Czekam na na relację z Ibizy.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  4. #4
    Awatar Corolla

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    BZG/BCN

    Domyślnie


    Polecamy

    shiver: Tak, raczej były to Alpy, sprawdziłam. 2 dni na Barcelonę to za mało

    Obiecuję poprawę i następnym razem wstawię więcej zdjęć

    A world without flying is like a world without oxygen...

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •