Pokaż wyniki od 1 do 16 z 16
Like Tree17Likes
  • 17 Post By KaaS

Wątek: WAW-TXL-EWR|JFK-LAX-ATL-ORD|MDW-LGA|JFK-FRA-WAW JFK-FRA na A380 :)

  1. #1

    Dołączył
    Feb 2009

    Domyślnie WAW-TXL-EWR|JFK-LAX-ATL-ORD|MDW-LGA|JFK-FRA-WAW JFK-FRA na A380 :)


    Polecamy

    Na początku parę słów wstępu. Niniejsza relacja jest opisem podróży lotniczych do USA i po USA.
    Do Stanów wybrałem się korzystając z programu dla studentów Camp America. Pracujesz 2 miesiące a potem podróżujesz.

    Był to mój pierwszy wyjazd do USA i pierwsze loty liniami regularnymi. Do tej pory odbyłem 12 lotów wyłącznie Wizzem i Ryanem.
    Bilety do i z USA kupowało mi biuro Camp America, więc nie miałem wpływu na datę lotu jak i linie lotniczą.
    Tym większe były zaskoczenie i radość, gdy dowiedziałem się na początku czerwca, że lot powrotny obsługuje Lufthansa ze swoim A380! :)
    Ale po kolei…


    WAW – TXL 18.06.2011 LOT E175


    Jestem ze Śląska. W podróż samochodem do Warszawy wybrałem sie pół godziny przed północą dnia poprzedniego. W nocy nie było ruchu i korków, więc na Okęcie dotarliśmy ok. 4 nad ranem. Lot do TXL po 6, więc czasu sporo. Na Okęciu ostatni raz byłem chyba z 15 lat temu z wycieczką szkolną. Tym bardziej spodobał mi się widok nowego terminalu. Ładny, czysty, przestronny… taki europejski po prostu.

    Za wielką wodę leciałem z poznaną wcześniej koleżanką, również uczestniczką programu Camp America. Po spotkaniu z nią w terminalu, poszliśmy do stanowisk LOTu, po odstaniu 15 minut w kolejce, odprawiamy się na obydwa odcinki i dostajemy swoje upragnione karty pokładowe na loty za ocean!

    Lot obsługiwał LOT a z Berlina Continental, ale bilet wystawiła Lufthansa. Dwa tygodnie przed lotem, na jej stronie zarezerwowałem nam miejsca z tyłu samolotu, podczas check-in dostaliśmy zupełnie inne miejsca, kobieta obsługujące mnie nie była w stanie mi odpowiedzieć dlaczego tak się stało. Zapytałem o inne miejsca, byleby były 2 obok siebie. Nie było z tym problemu. Więc szczęśliwi, udajemy się do security. Wszystko przeszło sprawnie i bezproblemowo. Została godzina do odlotu… to nic że jest 5 rano… czas na piwko zwycięzców :D Lecimy przecież pierwszy raz do USA! :)

    20 minut przed planowanym odlotem rozpoczyna się boarding. Niestety z autobusa, nasz Embraer 175 stoi daleko na płycie. Wszystko sprawnie i szybko, po 10 minutach siedzimy wygodnie w samolocie.

    To mój pierwszy raz w Embraerze. Wrażenia bardzo pozytywne. Miejsca wystarczająco, fotele wygodne. Po chwili, krótkie kołowanie i punktualnie odrywamy się od pasa. Szybko się wznosimy i parę minut po starcie rozpoczyna się poczęstunek. Dostajemy babeczkę i kawkę na śniadanie. Szybki serwis, bo krótki lot. Po niecałej godzinie pilot ogłasza, że zaczynamy zniżanie do TXL. Po gładkim lądowaniu, rozglądam się za jakimiś dużymi maszynami… szybko się rozczarowałem bo największym o tej porze samolotem na płycie był nasz B757 linii Continental.

    Samo lotnisko przykuwa uwagę swoją specyficzną architekturą, która jednak do mnie jakoś nie trafia. Kwestia gustu.

    TXL – EWR 18.06.2011 Continental B757


    Mając bagaż nadany do samego EWR I karty pokładowe na obydwa loty, byłem pewien, że po wylądowaniu w TXL idziemy od razu do bramki na następny lot. Nic bardziej mylnego. Po opuszczeniu samolotu wyszliśmy w strefę otwartą lotniska, co oznaczało kolejny check-in, podczas którego dostaliśmy nowe karty pokładowe na lot do EWR, potem wizyta na stanowisku amerykańskiego urzędnika, który po sprawdzeniu paszportu i wizy pokierował nas do kontroli bezpieczeństwa. Kontrola jak dla mnie była dziwna, bo odbywała się na jednym stanowisku bezpośrednio przed bramką. Nie wiem, może tak jest na wszystkich lotach do USA.

    Po przejściu security, siedzimy w ciasnej poczekalni, która zupełnie nie zdaje egzaminu jak na lot za ocean. Dużo ludzi stoi, jest tłoczno, głośno i duszno. Na szczęście nie spędzamy tam za dużo czasu bo 40 minut przed odlotem zaczynają wpuszczać na pokład. Boarding z rękawa.

    Po wejściu do samolotu, zauważam poduszki, koce i słuchawki leżące na każdym siedzeniu. Dla kogoś kto jak ja latał do tej pory low-costami… zupełnie inny świat :) Fotele bardzo wygodne, dużo miejsca na nogi. Startujemy punktualnie, obieramy kurs nad Morze Północne, przelatujemy nad Szkocją nad którą zaczynają się chmury, które skończą się dopiero gdzieś nad Nowa Funlandią. Dlatego też nie widzimy np. Grenlandii. Ale to nic bo jest to mój pierwszy lot samolotem z PTV, więc nie spoglądam już tak często za okno. Bardzo podoba mi się mapka, bo lubię wiedzieć gdzie jestem. Szeroki wybór filmów i muzyki, podczas lotu obejrzałem sobie Bękartów wojny.

    Gdzieś w połowie drogi dostaliśmy obiad, niestety nie pamiętam już co dokładnie było, a zdjęcia też nie zrobiłem, ale pamiętam, że było smaczne. Lot mija bardzo szybko i po prawie 8 godzinach lądujemy na EWR. Niestety dla nas, siedzimy po prawej stronie samolotu, który podchodzi do lądowania od północy, z tego tez powodu widok Manhatanu z powietrza musi zaczekać. Po lądowaniu krótkie kołowanie do naszej bramki, 40 minut czekania do immigration. Pięć minut za nami wylądował B747 AirIndia i wypełzło z niego strasznie dużo ludzi, całe szczęście jesteśmy w kolejce przed nimi :D Immigration officer ograniczył się do standartowych pytań i bez przeszkód przepuścił dalej… witamy w USA! :D

    Odbieramy bagaż, który już na nas czekał kręcąc się w kółko i szukamy gościa, który zawiezie nas do hotelu. Za dwa dni zaczynamy pracę na Campie. O tym pisał nie będę, bo to nie to forum. Następny lot za 2 miesiące, po skończonej pracy.













    JFK – LAX 01.09.2011 JetBlue A320


    Po 2 miesiącach pracy, dotarliśmy do Nowego Jorku. Początkowo mieliśmy być w NY 2 dni, ale trafiliśmy tam na huragan Irene. Kwestii huraganu nie będę poruszał, bo huragan okazał się burzą jaką co roku przynajmniej raz mam okazje oglądać w Polsce. W każdym bądź razie z powodu huraganu władze zablokowały metro, pociągu, autobusy i na nasze nieszczęście lotniska.

    Tak więc pierwszy raz w mojej historii latania odwołali mi lot i musiałem się zastanowić co dalej. Lot do LA mieliśmy na 29 sierpnia. Tego dnia mieliśmy zarezerwowany hotel i samochód do odbioru w LA, więc zależało nam na jak najszybszym wydostaniu się z NY. Wizyta na stronie JetBlue, informacja, że przysługuje mi darmowe przebukowanie biletu, łapię za telefon i dzwonie na hotline. Po godzinie oczekiwania po drugiej stronie słuchawki odzywa się miła pani. Uff, zaczynam tłumaczyć naszą sytuację… a było wiele do wytłumaczenia, bo nasza ekipa wycieczkowa składała się z 5 osób, każdy miał ten sam lot ale inną rezerwację, bo każdy płacił sam za siebie. Pojawiła się opcja, że 2 osoby lecą za 2 dni a pozostałe za 4 dni, co nas kompletnie nie urządzało. W końcu zostało ustalone – lecimy wszyscy razem za 4 dni o 21.20. Jeszcze tylko skasowanie rezerwacji hotelu i zmiana rezerwacji samochodu i wszystko wróciło do normy… 4 dni ekstra w NY kosztem San Francisco i Yosemitie… po tych 4 dniach nie żałowałem :)

    W końcu 1 września stawiamy się na lotnisku JFK. Po drodze korzystamy z AirTrain’a o którym cały czas myślałem, że jest darmowy a tu niespodzianka dojazd na lotnisko ze stacji metra kosztuje 5$. Po wyjściu z pociągu, pierwszy samolot który zobaczyłem to A380 Emirates! W końcu! :D Terminal JetBlue sprawia bardzo przyjemne wrażenie. Czysto, przestronnie i bardzo przytulnie. Nie wiem czemu ale na myśl przychodza mi Pyrzowice ;).

    Szybka odprawa w kiosku, potem baggage drop i kontrola bezpieczeństwa, standartowo już ściągamy buty i pasek. Po chwili czekamy już pod naszym gatem na boarding, który odbył się z rękawa. Samolot w środku czysty i zadbany. Fotele wygodne a miejsca sporo więcej niż w A320 Wizza. Po kołowaniu czekamy 15 minut w kolejce do startu, które poświęcam na przegląd systemu rozrywki. Płatne filmy, bezpłatne 50 kanałów telewizji, sporo muzyki a na deser mapka z położeniem samolotu, czyli wszytko czego mi trzeba. Niestety lot nocny, więc widoki trochę monotonne aż do Phoenix nad którym szalała burza z piorunami. Chwilę potem zaczyna się piękne podejście do lądowania nad aglomeracją Los Angeles. Podczas lotu darmowe napoje, ciasteczka i chipsy, jak się później okaże standard na trasach krajowych w USA, niezależnie od linii.

    Po wylądowaniu na LAX, kapitan ogłasza, że musimy czekać 20 minut na zwolnienie stanowiska postojowego… hmm, myślałem że na tak dużych lotniskach miejsca jest aż za dużo, myliłem się. Zaczyna się trochę nerwówka. Bo nie wiem jak długo czeka się na bagaż w LAX a za godzinę mamy do odbioru samochód w wypożyczalni. Na szczęście nerwy koi kołujący obok naszego samolotu B747 Qantas a za nim A380 tych samych linii. Nerwy jak zwykle na darmo, bo bagaże wyjechały po 5 minutach czekania, potem od razu w shuttle bus do wypożyczalni i możemy zaczynać wycieczkę :) Jesteśmy na West Coast! cool)

    A380 Emirates na JFK


    Terminal JetBlue na JFK








    LAX – ATL 10.09.2011 Delta B767

    Przy wyborze połączenia do Chicago kierowałem się jak zwykle ceną. Expedia pokazała kilka opcji w tej samej cenie. Gdy tylko zobaczyłem, że jest opcja lotu szerokim kadłubem, następnie McDonell’em a do tego przesiadka na największym lotnisku świata, nie było nad czym się zastanawiać. Lecimy przez Atlantę!

    W LA zostawiliśmy samochód w wypożyczalni koło lotniska. Szybki shuttle bus do terminalu delty. Jesteśmy 3 godziny przed lotem. Jest czas na podsumowanie wycieczki i pożegnanie, gdyż część naszej ekipy wylatywała do Nowego Jorku i dalej do domu. Samodzielna odprawa przy kiosku, z wydrukowanymi kartami pokładowymi na obydwa loty udajemy się do stanowisk bagażowych gdzie po uiszczeniu 25$ nadajemy bagaż. Terminal Delty na LAX jest duży mimo to sprawia wrażenie zatłoczonego. Może dlatego, że nasza bramka znajdowała się na końcu gdzie kilka bramek mieści się bardzo blisko siebie.

    Podczas oczekiwania poznajemy miłego pana lecącego do Sydney, pracownika branży lotniczej. Mianowicie pan pracuje dla Rolls-Royce’a i bada wypadki lotnicze z udziałem maszyn napędzanych silnikami RR. Zapytałem czy brał udział przy wyjaśnianiu okoliczności katastrofy Concorde’a pod Paryżem. Okazało się, że jego szef był szefem komisji śledczej. Czas szybko zleciał na miłej rozmowie, rozpoczynamy boarding, tradycyjnie z rękawa.

    Pierwszy raz na pokładzie 767-300. Niestety rozczarowałem się. Mało miejsca na nogi, ogólnie niewygodnie, wnętrze trochę zniszczone a do tego jak się okazało już podczas rozbiegu bardzo, bardzo głośno. Mimo założonych słuchawek z muzyką szum bardzo przeszkadzał. Z punktu widzenia komfortu był to najgorszy mój lot jak do tej pory. Na szczęście widoki oświetlonego LA po starcie wynagradzają wszystkie niedogodności. Serwis ok, gorące i ziemne napoje a do tego przekąski. PTV bardzo podobne jak w JetBlue, czyli kilkadziesiąt kanałów telewizji, dużo muzyki i płatne filmy.

    Część lotu przesypiam, po przebudzeniu jesteśmy już nad Atlantą i po chwili gładko lądujemy. Przy wyjściu pasażerów żegna osobiście kapitan, pytanie w jego stronę o zgodę na wejście do kokpitu, szybkie zdjęcie i jesteśmy na Hartsfield-Jackson!

    LAX


    Stanowiska odpraw Delty




    B767 Delta


    Los Angeles chwilę po starcie


    Kokpit B767


    ATL – ORD 11.09.2011 Delta MD-88


    Po wyjściu z samolotu udajemy się do podziemnego korytarza łączącego terminale. Nasz lot do Chicago odbywa się z terminalu obok którego wylądowaliśmy. Między terminalami jeździ darmowe metro. Jednak z racji bliskości naszego terminalu i tego, że nie mieliśmy ze sobą naszych bagaży postanowiliśmy przejść ten dystans pieszo. Spacer zajął ok. 10 minut. Podczas oczekiwania pod bramką nad ATL wzeszło słońce i można było zobaczyć maszynę którą polecimy. Najmniejszy samolot jak do tej pory, którym leciałem. W dodatku pierwszy McDonnel-Douglas.

    Boarding bardzo sprawny z racji podzielenia biletów na 4 strefy. W każdej strefie ustawia się osobny ogonek, dzięki czemu nie ma tłoku a pozostali pasażerowie mogą w spokoju czekać na swoją kolej. Po wejściu do samolotu i zajęciu miejsca zaskoczenie. Bardzo dużo miejsca. Fotele wygodne. Samolot najmniejszy a miejsca tak jakby najwięcej ze wszystkich jakimi do tej pory leciałem, noo może z wyjątkiem B757 Continental.

    Po długim kołowaniu stajemy w kolejce do startu, naliczyłem jedyne 7 samolotów startujących bezpośrednio przed nami, a za nami takiej samej długości kolejka. W końcu po starcie możemy zobaczyć ogrom lotniska ATL z jego zapełnionymi terminalami. Szybko osiągamy wysokość przelotową, rozpoczyna się serwis… niespodzianki nie ma, zimne i gorące napoje i ciasteczka. Pierwszy w tej części podróży lot dzienny więc podziwiam widoki. Po niecałych 2 godzinach lotu zaczynamy zniżanie do ORD. Przelatujemy nad dzielnicami z charakterystyczną dla Chicago zabudową następnie nad Midway aż w końcu robimy skręt na wschód, potem nawrót w kierunku zachodnim dzięki czemu z okna widzę piękną panoramę downtown Chicago. Chyba rekompensata za brak takiego widoku w NY ;) Jedyny minus to poranna mgła, która sprawiła, że panorama jest mało kontrastowa, ale to jest szczegół. Gładkie lądowanie i szybkie kołowanie. Potem trochę dłuższy spacer po odbiór bagażu, na tyle długi, że gdy jesteśmy przy taśmie bagaże już jeżdżą i czekają na właścicieli.

    Skończyła się przygoda z Deltą, którą uważam za najgorszą linię którą miałem okazje lecieć. Nie, żeby była jakoś tragicznie zła. Po prostu w porównaniu z resztą linii wypada najgorzej, zarówno jeśli chodzi o obsługę, która również nie była zła, ale wypadała blado przy świetnej, wyluzowanej obsłudze JetBlue czy Southwest’a. A do tego wnętrze B767 i opłata za każdą sztukę bagażu rejestrowanego.

    Krótko, są lepsi od Delty.

    Tablica odlotów na najbliższe 2 godziny!






    Poranek na ATL


    Na pokładzie MD-88


    MD-88, nie nasz, ale taki sam :)








    Terminal Cargo na ATL


    Atlanta Hartsfield-Jackson w całej okazałości (prawie)


    Chicago Midway




    Downtown Chicago






    O'Hare - baza United


    Kokpit MD-88



    MDW – LGA 19.09.2011 Southwest B737



    Po równych 3 miesiącach pobytu w Stanach przyszedł w końcu czas powrotu. 3 loty w ciągu 24 godzin. Bajka! :D Na pierwszy ogień lot z Chicago do NY. Z racji ceny, wybrałem linie Southwest, które ze swoimi 80$ biły wszystkie inne linie na głowę. A do tego kolejne dwa lotniska do mojej skromnej kolekcji.

    Start z Midway o 6.10 rano. Koleżanka mieszka 45 minut jazdy samochodem od lotniska więc, wcześnie rano, właściwie to w nocy, wyruszamy aby być na MDW o 4.20. Po wejściu do terminala, samodzielna odprawa przy kiosku a zaraz potem ustawiam się w kolejce do nadania bagażu. Bardzo dużej kolejce, bo o tej godzinie stanowiska Southwestu były jeszcze nieczynne. Po prawie 30 minutach oczekiwania, zostało otwarte 8, może 10 stanowisk – kolejka ruszyła bardzo szybko. Następnie 15 minut w kolejce do security i już jestem przy bramce.

    Rano z Midway odlatuje bardzo, bardzo dużo pasażerów. Samo lotnisko od wewnątrz niczym szczególnym się nie wyróżnia. Czysto i przestronnie, ale z zewnątrz to zupełnie inna historia. Tak duże lotnisko, z taką ilością pasażerów zmieszczone w kwadracie mila x mila… po prostu majstersztyk. Jak to ktoś już powiedział na tym forum jest to niewątpliwie najlepiej zagospodarowana mila kwadratowa świata.

    A wracając do lotu, boarding tak jak w Delcie podzielony jest nas strefy, przez co przebiega szybko i sprawnie. 10 minut przed odlotem wszyscy siedzą wygodnie w fotelach. Obłożenie 100% a większość pasażerów wygląda na biznesmenów lecących do NY załatwiać jakieś interesy.

    Start punktualny, samolot w środku już nie najnowszy, widać wyraźne ślady użytkowania, co nie zmienia fakty, że fotele jak najbardziej wygodne i miejsca sporo. Na przelotowej zaczyna się serwis, i tu niespodzianka… a przepraszam, niespodzianki nie ma – do wyboru darmowe napoje zimne i gorące oraz ciasteczka albo chipsy ;)

    Po 2 godzinach lotu zaczynamy zniżanie do LaGuradii. Niestety siedzę z prawej strony samolotu, który okrąża Nowy Jork i podchodzi do lądowania od strony południowej… tym razem również nie zobaczę Manhatanu z lotu ptaka. Trudno, następnym razem. Po wylądowaniu na LGA, odebrałem bagaż i udałem się przed terminal w miejsce gdzie zatrzymują się taksówki. Po 20 minutach i zapłaceniu 26$ byłem na Terminalu 1 lotniska JFK.

    Za 5 godzin startuje mój A380!

    Przed gatem na MDW




    Na pokładzie B737 Southwest




    Kokpit B737



    JFK – FRA 19.09.2011 Lufthansa A380


    Do startu mojego samolotu miałem ponad 5 godzin. Z racji braku tarasu widokowego, chciałem jak najszybciej przejść odprawę i znaleźć się przy bramce, skąd można by było obserwować samoloty. Po 1,5 godzinie nudnego czekania ( sam terminal 1 jest ładny ale nie ma w nim nic ciekawego czym można by się zająć przez ponad godzinę). Ogłoszono, że rozpoczyna się odprawa na mój lot.

    Podchodząc pod stanowiska odpraw, z zadowoleniem stwierdziłem, ze kolejka wynosi tylko 3 osoby. W tym momencie jednak ujrzałem przez szybę, że właśnie ląduje A380 Korean Air. Przez moment się na niego zapatrzyłem, zrobiłem zdjęcia i po odwróceniu głowy i ciała z zamiarem wejścia do kolejki przeżyłem szok. Te dosłownie 3 minutki wystarczyły aby do odprawy ustawiła się potężna kolejka Austriaków wracających z jakiegoś spotkania w NY (każdy miał naszywkę albo kurtkę z jakimś logiem NY-Tirol-coś tam). Na oko była to grupa ok. 100 osób. W kolejce ustawiłem, się jakoś tak w połowie tej grupy, przez co czułem się jak podczas jakiegoś tradycyjnego tyrolskiego święta, tylko piwa brakowało. W sumie to najgorzej nie było :).

    Po odczekaniu swojego przyszła kolej na mnie. Dostałem swoje karty pokładowe na odcinek do FRA i do WAW a potem udałem się z moją walizką do miejsca zrzutu bagażu. Tu ciekawostka, na T1 na JFK bagażu nie oddaje się bezpośrednio przy odprawie tylko samemu trzeba zanieść bagaż do miejsca zrzutu.

    Przed security, postałem jeszcze chwilę przy oknie, bo lądował akurat mój A380 Lufthansy D-AIMG „Wien”. Potem już tylko kontrola bezpieczeństwa, chyba najszybsza i najsprawniejsza podczas całej mojej podróży. Niby też trzeba było ściągnąć buty, pasek itp. Ale jakoś odniosłem wrażenie, że ‘spoko, wylatujesz ze stanów, a nie wlatujesz, więc, nie kontrolujemy Cie tak dokładnie’.

    W tym momencie znalazłem, się w lotniczym raju… idąc korytarzem do mojego gate’u, mogłem z bliska podziwiać maszyny widziane do tej pory na wysokości 10km nad moim domem lecące po UL984. Po lewej B777 Air France, po prawej B747 China Airlines, następnie B777 JAL, a na końcu zaparkowane A380 Korean Air z jednej strony i mój A380 Lufy z drugiej. Potem wylądował jeszcze B777 Turkish, A340 Lufthansa z Monachium, B777 Austrian oraz A340 China Eastern. Do tego ciągle kołujące maszyny innych linii. Idealne preludium do samego lotu A380.

    Ok 40 minut przed startem rozpoczął się boarding. Strasznie się zdziwiłem, bo mimo użycia tylko 2 rękawów, cały boarding trwał 15 minut, przy LF 100% (nie zauważyłem, żadnego wolnego miejsca). Pierwsze wrażenie po wejściu na pokład uderza szerokość kadłuba i ilość miejsca. Po przejściu prawie całego samolotu zająłem moje miejsce 85K. Fotele strasznie wygodne, dużo miejsca na nogi. Na każdego czekał koc i poduszka z logo Lufthansy. Od razu po zajęciu miejsca uruchomiłem PTV w celu znalezienia kamer z zewnątrz samolotu. Po kilkunastu sekundach – znalazłem! Jak się później okazało kamery – bajka. Sam PTV oferował kilkanaście nowych filmów i bardzo dużo muzyki. Jedynym problemem okazała się nie działająca mapka z pozycją samolotu i ekran z danymi lotu. No ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

    Ze stanowiska zostaliśmy wypchnięci o planowanej godzinie odlotu, do tego kilkuminutowe kołowanie i ok. 15 minut w kolejce do startu sprawiło, że wystartowaliśmy z ok. 25 minutowym opóźnieniem. Sam start bardzo interesujący z tego względu, że nie było czuć, jak to ma miejsce w mniejszych maszynach, przyspieszenia. Samolot po prostu powoli się rozpędzał a potem się uniósł, spokojnie i delikatnie. W tym momencie naszła mnie myśl – ‘jak taka ogromna maszyna lata?’, chociaż lotnictwem interesuje się od dawna a i o samym A380 widziałem chyba dziesiątki filmów dokumentalnych.

    Kilkanaście minut po starcie rozpoczął się serwis, do wyboru nieograniczone ciepłe i zimne napoje, również alkoholowe. I tu muszę napisać, że zimny Warsteiner, po trzech miesiącach picia amerykańskiego piwa, był niczym ambrozja :D Serwis napojów był dostępny przez cały czas trwania lotu. Około 1,5 godziny po starcie podano obiad. Wybrałem kurczaka, który był bardzo smaczny. Kolejny posiłek, lekkie śniadanko, podano na ok. godzinę przed lądowaniem. Sam lot właściwie bez historii. We wnętrzu samolotu jest nadzwyczaj cicho. Najcichszy samolot jakim kiedykolwiek leciałem, mimo, że posiada 4 potężne silniki.

    Lot bardzo szybki, bo po nieco ponad 6 godzinach lotu zaczęliśmy zniżanie do FRA. Wylądowaliśmy po 6h50 lotu, co jak dla mnie jest niesamowitym wynikiem na trasie z NY. Samo lądowanie było najlepszym lądowanie w życiu. Wszystko za sprawą kamerki na dziobie samolotu. Widok oświetlonego w nocy pasa startowego i powolne zbliżanie się do niego robi niesamowite wrażenie. Po wylądowaniu i zatrzymaniu na miejscu postojowym, udałem się do stewarda, stojącego najbliżej kabiny pilotów i zapytałem o możliwość wejścia do tejże. Steward trochę niechętnie, ale poszedł, zapytał, po 5 sekundach wrócił i pozwolił mi wejść do kabiny A380. Któryś raz już podczas tych wakacji byłem w niebie. Po zrobieniu kilku zdjęć, podziękowałem pilotom i wychodząc zapytałem tego samego stewarda o możliwość wejścia na górny pokład… niestety na to się już nie zgodził, twierdząc, ze na mnie już czas i że wszyscy pasażerowi wyszli. Faktycznie byłem chyba ostatnim paxem schodzącym z pokładu.

    I tak skończyła się przygoda z A380. Potem przydługawy spacer do kontroli paszportowej, sprawna i szybka kontrola i witamy z powrotem w UE.











    Ląduje A380 "Wien"










    B777 JAL












    A340 Lufthansa z Monachium






    B777 Austrian & A340 Lufthansa






    Ostatni widok na Manhattan (w tle widoczna budowana Wieża wolności)




    Dzielnica Queens po starcie


















    Najcenniejsza zdobycz... kokpit A380 :mrgreen:




    FRA – WAW 20.09.2011 Lufthansa B737


    Lot do WAW miałem 2 godziny po wylądowaniu z NY. Spokojnie, nie spiesząc się przeszedłem pod mój gate. Tam, skorzystałem z darmowej kawy dla pasażerów Lufthansy.

    Pół godziny przed odlotem, rozpoczął się boarding, ale nie z rękawa, tylko z autobusa. Nasz B737 był tak daleko, że dojazd do niego zajął prawie 10 minut. Na pokładzie bardzo czysto i ładnie, to za sprawą odnowionego wnętrza. Te nowe fotele są bardzo Łądne i wygodne.

    Start prawie punktualny. Lot również bez większej historii, jedyne o czym musze wspomnieć to przepyszne musli podane na śniadanie. W Warszawie wylądowaliśmy ok. 10 minut przed czasem.

    Mój bagaż wyjechał jako jeden z pierwszych. I w tym momencie uświadomiłem sobie, ze to koniec najlepszych wakacji życia.:D







    Dziękuję tym, którzy dotarli do końca relacji. ;)
    Drzemi, wiktor159, STYRO and 14 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Dec 2009

    Domyślnie

    Bardzo fajnie sie czyta-jest czego zazdrościć

  3. #3
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Mmmmmmm.... Tak powinna wygladac kazda relacja z podrozy Dlugasna, duzo zdjec, milo poczytac. Dzieeeeki!
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  4. #4

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    To chyba najlepsza relacja z podróży, jaką czytałem na tym forum. Piękne dzięki!

  5. #5
    Awatar SkyGuy

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    Berlin, Germany, Germany

    Domyślnie

    Fajne podroze, ciekawa i interesujaco napisana relacja.

  6. #6
    Awatar michastrain

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Suwałki / Warszawa

    Domyślnie

    Wow! Zobaczenie w czasie jednych wakacji A380 Emirates, Koreana, Qantasa i Lufy - niezły wynik
    Nie bałeś się zostawić sobie jedynie 5h buforu przed powrotem do Europy? Ja bym się trochę bał.

  7. #7

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    A ja zapomniałem jeszcze dopisać, że zdziwiłem się, że 757 doleci TATL aż do TXL... jaka jest najdłuższa trasa TATL, na której lata 757?

  8. #8

    Dołączył
    Sep 2011
    Mieszka w
    Tychy/EPKT

    Domyślnie

    Rewelacyjna relacja

  9. #9
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie

    Świetna recka! Czuć, że pisałeś ją z wielką radością

    Pozostaje życzyć następnego tripu z przyszłym roku

  10. #10

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Cardiff

    Domyślnie

    Znakomita relacja z wycieczki życia! Gratulacje. Ach, te work & travelki, łza się w oku kręci... no ale to se ne vrati . A te koleżanki poznawane na work&travel, mmmmm jedna z nich, poznana dawno temu na orientation w NYC, jest teraz moją żoną .
    Eee tam, podpis ;)

  11. #11
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    A ja zapomniałem jeszcze dopisać, że zdziwiłem się, że 757 doleci TATL aż do TXL... jaka jest najdłuższa trasa TATL, na której lata 757?
    EWR-TXL

    Podczas lotu darmowe napoje, ciasteczka i chipsy, jak się później okaże standard na trasach krajowych w USA, niezależnie od linii.
    Heh inaczej bys spiewal gdybys lecial Spirit lub Allegiant.
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  12. #12

    Dołączył
    Feb 2009

    Domyślnie

    Dzięki za miłe słowa. Ciesze się, że Wam się podobało

    @michastrain co do 5 godzin przesiadki to miałem pewne obawy, ale gdy zobaczyłem, że zanim odlatuje mój samolot do Europy, to są jeszcze 2 inne loty Southwest'em z MDW na LGA, to stwierdziłem, że któryś poleci na pewno

    Gdyby ktoś był zainteresowany zdjęciami nielotniczymi z tej wycieczki, to zapraszam na mój profil na fb
    Kamil Sobota | Facebook
    Zdjęcia wprawdzie bez komentarza, ale są.

  13. #13
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Super relacja naprawdę z przyjemnością się czytało. Świetne zdjęcia i super opisy. Looks like fun
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  14. #14
    ModTeam Senior Screener
    Awatar Drzemi

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    EPGD / EPMM

    Domyślnie

    Relacja świetna, nic tylko zazdrościć. Zdjęcia z FB również ekstra - fajna przygoda.

  15. #15

    Dołączył
    Oct 2009
    Mieszka w
    MAD

    Domyślnie

    Dobra robota!!! Idealna relacja na środowy poranek

  16. #16
    Awatar Cody

    Dołączył
    Apr 2009
    Mieszka w
    EPLU/Lubin

    Domyślnie


    Polecamy

    No spisałeś się! Gratuluję świetnej roboty!
    Cody

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •