Pokaż wyniki od 1 do 6 z 6
  1. #1

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie KTW-BCN-KTW by Wizzair


    Polecamy

    Cześć!

    Uprzedzam z góry, że tym razem będzie bez zdjęć związanych z lotnictwem, ponieważ oba loty odbywały się po zmroku. Postaram się wynagrodzić ten fakt kilkoma ujęciami z samego miasta, ponieważ Barcelona na pewno na to zasługuje.

    W KTW zameldowaliśmy się około półtora godziny przed planowaną godziną odlotu, 8 grudnia. Nie było kolejek do security, więc w hali odlotów terminala B znaleźliśmy się praktycznie od razu. Jak zawsze, pierwsze kroki skierowałem do okien z widokiem na płytę, jednak było już właściwie całkiem ciemno i jedyne co można było zobaczyć, to stojący w pobliżu HA-LPL Wizzaira. Hala odlotów była dość pusta, oczekiwali w niej właściwie tylko pasażerowie odlatujący do Barcelony i Warszawy. Po tych drugich przyleciał w międzyczasie jeden z ATR Eurolotu (zaparkował zbyt daleko od terminalu B, żeby dostrzec który). Zdążyłem jeszcze zobaczyć jak odkołowuje ze stanowiska postojowego by udać się z powrotem do WAW i powoli trzeba było przygotowywać się do boardingu.

    Dzięki informacjom uzyskanym na forum lotnictwo.net.pl wiedziałem już wcześniej, że przyleci po nas HA-LPS, a zatem nowa maszyna do mojej „kolekcji”. Pomimo braku pośpiechu, pierwszy raz zdarzyło mi się, żebym znalazł się na samym przedzie kolejki do boardingu, a to dlatego, że ludzie ustawili się do bramki 8, skąd wychodziło priority, a nie do 9. Po krótkim spacerku wsiedliśmy do maszyny, jak zwykle jeśli to możliwe rząd 27 E, F. Przy wejściu zostaliśmy poproszeni przez CC o to by plecaki położyć pod siedzeniami, ponieważ na Barcelonie ponoć zawsze jest problem z dużą ilością dużego podręcznego. Faktycznie przez dość ślamazarne zajmowanie miejsc i szukanie miejsca na bagaż odkołowaliśmy ze stanowiska ponad 10 minut po czasie startu. Obłożenie było bliskie 100%, a wśród pasażerów znalazło się sporo Hiszpanów.

    Przed wjazdem na pas startowy oczekiwała nas jeszcze jedna nowa atrakcja (i powód dodatkowego opóźnienia) – odladzanie. Ono również zajęło około 10 minut i dopiero 25 minut po czasie wzbiliśmy się w powietrze.

    Lot był stosunkowo ładny widokowo (o ile ktoś lubi widoki rozświetlonych miast i wiosek w ciemności), ponieważ przez większość trasy towarzyszyło nam wolne od chmur niebo. Niestety jasne oświetlenie kabiny nie pozwalało na dokładne obserwacje szczytów Alp, mimo pełni księżyca. Najciekawszym chyba widokiem był jasny Mediolan. Ponad dwie godziny zleciały dość szybko i po ładnym przelocie nad wodami przybrzeżnymi, kiedy to wyraźnie prezentowały się widoki na Barcelonę, miękko wylądowaliśmy na 25R – 5 minut po czasie. Wysiedliśmy przez rękaw i znaleźliśmy się w przestronnym i ładnym terminalu 2 lotniska BCN. Stamtąd autobusem 46 dostaliśmy się już do centrum miasta.

    „Pocztówki” z Barcelony:

































    „Lotniczą” atrakcją pobytu w Barcelonie był fakt, że zupełnym przypadkiem okazało się, że gospodarz naszego apartamentu, nota bene Łotysz, jest stewardem Ryanaira, zbazowanym w BCN. W piątek wieczorem ucięliśmy sobie dość długą pogawędkę przy winie, która z racji mojego zainteresowania dość mocno oscylowała wokół pracy stewarda, Ryanaira, no i lotnictwa samego w sobie. Kilka ciekawostek, które były nowinkami przynajmniej dla mnie wymieniam w punktach:
    - CC w Ryanair ma płacone tylko za rozkładowy czas spędzony w powietrzu. Dlatego też wszyscy przeklinają loty w stylu BCN-PMI a cieszą się wożąc np. Skandynawów, czy latając na Kanary (długie trasy – mniej pracy, więcej czasu na wszystko, większa prowizja ze sprzedaży, bo więcej się sprzeda).
    - Zrozumiałem co dzieje się z samolotami FR w zimie, przy zmniejszonej liczbie rejsów. Część działa w bazach jako zapasy, ale inne są przebazowywane na mniej wakacyjne kierunki, gdzie częstotliwość w zimie nawet się zwiększa.
    - Najgorsi są pasażerowie z Maroka (chodzi o narodowość, nie punkt wylotu)
    - Dni pracujących w miesiącu jest około 11 + ok. 6 home standby, 2 lub 4 rejsy w dniu pracującym.
    - Pracownicy Ryanair nie otrzymują darmowych biletów, mają natomiast możliwość kupienia biletu za chyba 25 EUR, jeśli cena jest wyższa. Niestety jest to lot ze stand by.
    - Lepiej się pracuje z tyłu niż z przodu. Więcej luzu. No i można przyciąć komara na wznoszeniu i przy lądowaniu, a z przodu nawet oczu przymknąć nie wolno.
    - ... może jeszcze przypomną mi się jakieś ciekawostki.

    Po dwóch dobach intensywnego zwiedzania nadszedł czas na powrót. Niestety – bowiem okazało się, że czasu mieliśmy zbyt mało, żeby zobaczyć wszystko co mieliśmy w planie. Na lotnisko dostaliśmy się również autobusem numer 46. Nieco brakowało mi oznaczeń terminali, dlatego musiałem pytać czy to „dwójka” czy „jedynka”. W terminalu skierowaliśmy się od razu do odprawy bezpieczeństwa – również praktycznie pokonaliśmy ją bez kolejki i czekania. Pierwsze kroki skierowaliśmy do sklepu wolnocłowego – coraz większe doświadczenie w pakowaniu pozwoliło mi upchać w plecaku jeszcze dwa wina

    Jak na tak duży terminal, odlotów w sobotnio-wieczornym planie było mało (może około 10). Zamiast bramki, przy locie do Katowic wyświetlona została najpierw tylko informacja o części terminala (M4). W sumie wygodne rozwiązanie, bo przybliża miejsce, z którego odbędzie się boarding jeszcze zanim obsługa będzie w stanie podać dokładną bramkę.

    We wskazanej części terminala oczekiwali na loty praktycznie tylko Polacy – część odlatywała do Poznania, druga z nami do Katowic. Gdy pasażerowie pierwszego z tych lotów znaleźli się na pokładzie, okazało się, że w terminalu zostało o wiele mniej ludzi, niż może pomieścić A320. Przyleciał po nas HA-LWJ. Ponad dwie godziny na tych niewygodnych (mówiąc wprost) siedzeniach to nieco więcej niż hop do MMX czy BGY. No cóż.

    Pomimo tak małej ilości pasażerów okazało się, że ledwo znaleźliśmy miejsce przy oknie. Wsiadanie przez rękaw ograniczyło możliwości „wyprzedzenia” innych pasażerów poprzez wykluczenie użycia drugich drzwi, a na dodatek po spacerku na koniec maszyny dowiedzieliśmy się, że nie wolno akurat siadać w dwóch ostatnich rzędach. Hrrmpff... W dwóch pierwszych – nie wolno, bo Reserved Seat, w exit row to – bo Reserved Seat, w ostatnich – bo... tak? (No dobrze, wiem że chodzi o wyważenie pewnie). Wydawało się, że będziemy siedzieć „byle gdzie”, ale znaleźliśmy miejsca A i F w rzędzie 10 i postanowiliśmy tak się rozsiąść, w celu podziwiania tych plamek światła na dole, które pozwoli dostrzec jasne oświetlenie kabiny. A niby LF był tylko w granicach 50%.

    Całe szczęście że 10B obok mnie pozostało wolne, bo (będę podkreślał to przy każdej okazji) nowe siedzenia Wizzair to kicha, nędza i ciasnota. Nie chcąc sztywno siedzieć wyprostowanym, naprawdę nie wiem jak się tam usadowić.

    BCN posiada zdaje się dość długą drogę kołowania spod terminalu 2 do pasa 25R, skąd jak zauważyłem odbywają się starty. Było to dobre 12-15 minut jazdy. Start natomiast bez zatrzymania i (niestety) od razu kurs na południe nad Morze Śródziemne i chmury. Widoków Barcelony z góry, inaczej niż przy lądowaniu, tym razem nie było nam dane dostrzec. Później jeszcze przebiliśmy cienką warstwę chmur i aż gdzieś do Włoch widoków nie było wcale. Później, mimo jasnego oświetlenia kabinowego udało mi się dostrzec Alpy – widać, że rzeczywiście brakuje tam śniegu, białe były tylko szczyty. Potem już czarno i po nieco ponad dwóch godzinach lotu, punktualnie o północy, wylądowaliśmy spokojnie w KTW.

  2. #2

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    mi się bardzo podobała relacja. Mam parę pytań. 1.Kiedy rezerwowałeś bilet? 2.Jak dotarłeś z lotniska do hotelu? 3.Jaki to był hotel? (ewentualnie jakiś link) 3. Jaka mnioej więcej była temp. w Hiszpani?

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dziękuję.

    Bilety zarezerwowane i zakupione 25 września po 158 PLN RT.
    Z BCN Terminal 2 na Placa Espana i z powrotem jeździ autobus 46 (1.45 EUR w jedną stronę).
    Mieszkaliśmy w prywatnym apartamencie zarezerwowanym w 9flats.com, wyszło 254 PLN za 2 osoby i 2 noce, ale standard był raczej niski.
    Było około 8-10 stopni wcześnie rano i do 17-18 w słoneczne popołudnie. Oceniam na oko + to co podawały prognozy. Chodziłem i w cienkiej kurtce i w krótkim rękawie.

  4. #4

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    to w zasadzie krótka podróż za niewielkie pieniądze dzięki za info

  5. #5

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    QSA

    Domyślnie

    Fajna relacja a i miejsca bardzo znane. Dobrze ze korzystales z busu miejskiego a nie dosc drogich Aerobusow za ktore trzeba placic w BCN po blisko 6 euro teraz. Akurat trafiles na chlodnijsze dni w BCN. Ostatnio bylo jakos zimno nawet ogrzewanie w domu trzeba bylo wlaczyc ale od wczoraj juz znow w nocy jest kolo 12 stopni zas w dzien standart...18. Ostatnio lecialem rowniez w nocy ale nad PL byly chmury wiec nic z zdjec lub filmikow, choc osobiscie ze wzgledu na "magie" swiatel lubie nocne loty. Trasa bardzo sentymentalna bo trase ta przemierzalem zarowno w dzien jak i w nocy moze z 20 razy. Przewaznie nad Alpami jest duza zmiana pogody a po take off z BCN czesto trafia sie nad Morzem Srodziemnym na chmury. Szkoda tylko ze czasu na wspolny spoting na El Prat nie miales ale moze next time

  6. #6
    Awatar Corolla

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    BZG/BCN

    Domyślnie


    Polecamy

    Znajome i bliskie mi widoki oraz fajna relacja Jeśli chodzi o połączenie centrum z lotniskiem polecam pociąg Renfe - jedzie bezpośrednio na lotnisko, kursuje co 20 minut, podróż trwa ok. 30-35 minut i co najważniejsze obowiązuje na nim zwykły bilet komunikacji miejskiej. Uważam, że to najlepsze połączenie z lotniskiem. Szkoda, że loty Wizzem do POZ i KTW odbywają się w godzinach wieczornych, gdy jest już ciemno...Dla mnie to wielki minus, chociaż miasta nocą też mają swój urok

    A world without flying is like a world without oxygen...

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •