Pokaż wyniki od 1 do 13 z 13
Like Tree5Likes
  • 1 Post By kondi93
  • 1 Post By Irik
  • 1 Post By Mateusz Janiec
  • 2 Post By shiver

Wątek: RZE - MAN - BGY - KRK by FR |25-28.11.2011

  1. #1
    Awatar kondi93

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    EPRZ

    Domyślnie RZE - MAN - BGY - KRK by FR |25-28.11.2011


    Polecamy

    RZE – MAN – BGY – KRK by FR


    Był październik, kiedy uznałem iż to jest ten czas, kiedy należy zacząć przygodę z lataniem na dobre, czyli „latać żeby latać – ot tak”. Poszukiwania różnych kombinacji, na początku niezbyt udolnie ułożone trasy i wcale nie tanie bilety, aczkolwiek po kilku dniach udało się – jest trasa. Padło na zwiedzenie Manchasteru w dobrze znanym mi już UK, oraz Mediolanu we Włoszech.
    Popytałem kto by chciał się przelecieć ze mną, jest – jedziemy z kumplem.
    W ramach wstępu, chciałem jeszcze przeprosić za jakość i ilość zdjęć.



    25.11.2011 RZE- MAN



    Tego dnia lot do Manchasteru wykonywany jest nocą przez FR.
    Na lotnisku spotykamy się dość późno – na tyle późno, że podczas podróży na lotnisko dało się odczuć skok adrenaliny. Przybywamy – jest 15 minut do zamknięcia bramki. Tylko z bagażem podręcznym przechodzimy przez sprawne security jako jedni z ostatnich pasażerów tego lotu. Po kilkunastu minutach rozpoczyna się boarding. Wchodzimy na pokład 738, zajmujemy dogodne miejsca. Startujemy z lekkim, kilkuminutowym opóźnieniem. Cabin crew tego lotu to 100% mężczyźni.
    Lot bardzo męczący a złożyło się na to kilka czynników, mianowicie: późna pora, zastraszająca ilość dzieci wracających wraz z rodzicami do swoich „domów”, ogólny gwar jaki wytwarzali pasażerowie... oraz bardzo mocne i przewlekłe turbulencje. LF ok. 98-99%.
    Po prawie 3 godzinach lotu, lądowanie poprzedzone bardzo niespokojnym zniżaniem. Sprawny
    de-boarding na nóżkach do kontroli i po 10 minutach długich korytarzy oraz sprawdzeniu paszportów jesteśmy w Manchasterze.


    No właśnie. Jesteśmy na MAN o godzinie grubo po 23 i co dalej? Oczywiście nocka na terminalu. Po krótkim zwiedzeniu lotniska i przewietrzeniu się, znajdujemy perfekcyjne miejsce na nocleg. Tutaj chciałbym oznajmić, iż lotnisko w MAN jest idealne do spania a także do skromnej „toalety”- zadbane i przestronne toalety dla niepełnosprawnych, oraz pokoje dla matek z dzieckiem pozwalają się nieco odświeżyć z zachowaniem granic intymności. (Oznajmiam, że nie blokowałem toalet niepełnosprawnym – wówczas panował zerowy ruch na terminalu )


    26.11.2011 Manchaster City Centre


    Sobota to dzień „nielotny”. Wstajemy, zbieramy co nasze i udajemy się na stację kolejową, która położona jest dogodnie na lotnisku. Bilet RT OFF-PEAK do Manchaster Piccadilly kosztuje bodajże 3.60 pounds. Cały dzień spędzamy na zwiedzaniu city. Pogoda chwilami deszczowa chwilami pochmurna, jednak najgorsze co nas spotkało to mżawka więc jest ok. Główne atrakcje tj. ścisłe centrum można obejść na nóżkach spacerkiem do innych o których zaraz powiem najlepiej dojechać autobusami. Całodzienny bilet na wszystkie linie autobusowe w Greater Manchaster tzw. Dayrider kosztuje 3.60 pounds i jest do kupienia u kierowcy – super sprawa.
    Na początek kręcimy się wokół Piccadilly Gardens, oglądamy ratusz, zaglądamy do Arndale Centre czyli wielkiego centrum handlowo-rozrywkowego i tak kilka okrążeń. Dochodzi godzina 10, wyruszamy autobusem na Old Trafford, mówiąc jaśniej stadion Manchaster United. Nawiasem, chyba większość linii, wyrusza i kończy trasę na Piccadilly Gardens – jest to bardzo wygodne.
    Kręcimy się wokół stadionu, kilka zdjęć – wracamy do centrum. Po smacznym bufecie u Chińczyka za £6,50 (z racji soboty drożej) w China Town oraz nabraniu nieco sił uznajemy, iż warto zobaczyć to co zaplanowaliśmy wcześniej a z czego z racji zmęczenia bliscy byliśmy zrezygnować – Trafford Centre. Mając dużo czasu wyruszamy znowu autobusem w w/w kierunku. Przejazd z centrum trwa blisko godzinę. Trafford Centre to miejsce gdzie możemy zobaczyć odrobinę przepychu, złote klamki, oraz kupić i zjeść chyba wszystko. To miejsce jest potężne, nie jesteśmy w stanie zwiedzić całego. Warto było – wnętrza robią niesamowite wrażenie. Kolejny powrót do centrum, teraz o zmierzchu miasto zaczyna tętnić życiem nieco bardziej. Trwa okres przedświąteczny a co za tym idzie, przed ratuszem (Town Hall) i na innych ulicach w centrum tysiące ludzi popadających w szał świątecznych zakupów na czymś w rodzaju Christmas Market. Pełno tu straganów ze stroikami, ozdobami, choinkami, słodyczami, mięsiwem prostu z rusztu czy po prostu ogródków z piwem. Panuje przyjemna, swojska, festynowa atmosfera. Odwiedzamy jeszcze Hard Rock Cafe po czym powoli spacerujemy w kierunku stacji.
    Na lotnisku wracamy na naszą miejscówkę. Ponownie zastajemy cichy i pusty terminal. Po chwili dołącza do nas dwoje młodych ludzi w naszym wieku – Anglik i Rosjanka, przed nimi również noc na lotnisku. Wywiązuje się niekoniecznie długa pogawędka po czym zmęczeni zasypiamy. Rano naszych nowych znajomych już nie ma.
































    Trafford Centre (trzy kolejne)


















    27.11.2011 MAN – BGY


    Niedziela to dzień wylotu do Bergamo oczywiście z FR. Security całkiem sprawne, boarding generalnie też, choć chwilę musieliśmy zaczekać na kilku zagubionych pasażerów. Samolot na pewno nie leci pełny. Na pokładzie Włosi, Anglicy oraz dwóch Polaków . Pan steward – Włoch – od początku nie wydaje się być zbyt sympatycznie nastawiony. Swoje odzywki czy zwracanie na coś uwagi stosuje w tonie wręcz przepełnionym nieuzasadnioną złością. Lot bardzo spokojny i cichy, nie ma rozwrzeszczanych dzieci ani nikt 4 minuty po starcie nie robi remamentu w szafkach nad głowami w celu dobycia kanapek. Jest przyjemnie. Co ciekawe Cabin Crew w tym dniu nie robi serwisu.
    Przelatujemy koło Londynu, mamy piękny widok na Heathrow oraz wiele „kręcących” się w powietrzu samolotów na podejściu czy to zaraz po starcie. Dalej to już Alpy nad którymi na szczęście rozwiewa nam chmury – jest pięknie.











    Po przylocie na Orio al serio, udajemy się na przystanek skąd odjeżdża autobus na stację kolejową do Bergamo. Na stacji po kilkukrotnych próbach zakupienia biletu do Milano Centrale w maszynce do biletów, dowiadujemy się iż kolej strajkuje. Na ekranach widnieje informacja, iż pociąg którym planowaliśmy jechać jest odwołany, jednak następny za godzinę powinien jechać. Cóż, mamy godzinę w Bergamo, spędzamy ją naprawdę nijak. Zdenerwowany wracam z kolegą na stacje pełny nadziei, że za chwilę będe już w drodze do Mediolanu. I w tym momencie zalewa nas przysłowiowa krew. Kolejny kurs także skasowany. Cóż, w otoczce niezbyt pięknej polszczyzny wracamy na lotnisko Orio al Serio gdzie kupujemy droższe bilety autobusowe do Stazione Centrale (RT 16 - z racji, że jest nas dwóch 1€ zniżki dla każdego– dobre i to). Straciliśmy około 1,5h przed nami jeszcze około godzina jazdy a jest już prawie 15sta. Druga godzina pobytu w tym kraju a ja już czuję niemiły uraz..
    W końcu docieramy. Słońce powoli schyla się ku zachodowi. Szukamy hotelu, w którym mieliśmy już zrobioną rezerwację, jednakże z pewnych powodów byłem świadom, iż dwa dni wcześniej rezerwacja przepadła za sprawą serwisu internetowego – ale warto spróbować. Nie znajdujemy, gdyż GPS zaczyna wariować. Nie tracimy czasu, wskakujemy do metra i jedziemy na stację Lotto, skąd najbliżej do stadionu San Siro. Najbliżej, jednakże piesze od stacji trzeba przejść jeszcze dobre 15 minut. Kilka zdjęć, kolega zakupuje bilet na mecz AC Milan – Chievo grających wieczorem. Wracamy metrem do ścisłego centrum. Wysiadamy na Duomo, po wyjściu z podziemi ukazuje się fantastyczna, oświetlona już katedra oraz niesamowita architektura wokół placu.
    Głodni idziemy do taniej restauracyjki, gdzie zamawiamy porcję spaghetti. Bardzo dziwna restauracja (a w zasadzie bar) a dokładniej jej pracownicy dziwnie się zachowujący. Nie umiem tego opisać, należałoby to zobaczyć. Powiem tylko, że czułem się jak na planie jakiegoś komediowego sitcomu . Zaraz po tym kolega udaje się na stadion, na mecz, a ja mam nadto wiele czasu aby pospacerować po mieście późnym wieczorem. Robi się zimno, ale do wytrzymania.
    Po meczu kolega wraca do centrum, spiesznie udajemy się na główny dworzec gdzie zaczynaliśmy naszą wędrówkę. Jest północ. Postanawiam, iż nie warto wydawać pokaźną sumę w przeliczeniu na PLN, za nie więcej niż może 5h pobytu w hotelu. Rano około 9 i tak musimy być na lotnisku + dojazd – nie warto. Byłem pewien, że mamy jeszcze jeden autobus do Orio al Serio kilka minut po północy – niestety, pomieszały mi się godziny. Następny o 3 rano. Akurat spotykamy naszego rodaka z problemem podobnym do nas. Chwila namysłu wymiany zdań co i jak, kawa w McDonaldzie i idziemy przez te pozostałe już 2 godziny zobaczeć kawałek miasta. Nowo poznany kolega, dobrze zna miasto jak i kraj, w którym sporo już mieszka, wiele opowiada o kraju, tubylcach – jest ciekawie choć spać się chce. W końcu wracamy i odjeżdżamy na lotnisko. Na lotnisku znaleźliśmy nawet miejsca siedzące ażeby się zdrzemnąć. Niestety grupka młodych rozentuzjazmowanych Hiszpanów usilnie nie pozwala się zdrzemnąć nikomu dookoła. W caluśkim terminalu słychać tylko i wyłącznie ich. Spojrzenia innych koczujących mówią same za siebie. Klnąc w myślach czekam z nadzieją na najbliższy lot do Hiszpanii – powoli, ale to niezwykle powoli zaczynają się zbierać a na koniec proszą mnie o zrobienie całej grupce zdjęcia..robię, ale dobrze dla nich, że nie słyszą moich myśli. Jak tylko odchodzą na terminalu zaczyna się ruch, spać trudniej, ale udaje się zdrzemnąć kilkadziesiąt minut po czym budzi nas strażnik. Przeszedł, poszedł śpimy dalej.








































    28.11.2011 BGY - KRK


    Bardzo dłuży się oczekiwanie na nasz lot. Jesteśmy niezwykle zmęczeni. Samolot jest opóźniony jakieś 15 minut. Bardzo niesprawny boarding i kolejne opóźnienia dają w sumie około 40 minut poślizgu. Na pokładzie chyba ze 3 grupy włoskich dzieci i młodzieży w wieku od 7 – 18 lat z niezbyt ogarniającymi sytuację opiekunami. To co się działo na pokładzie podczas boardingu, zajmowania miejsc jak i całego lotu jest nie do opisania. A to co przeszły stewki obsługujące ten lot przekracza chyba ludzkie pojęcie. Ja nie mogłem uwierzyć więc siedziałem z wywalonymi gałami patrząc na latające nad głowami walizki, skaczące po fotelach dzieci itd. Szok. Podróż dobiega końca. Około 13 jesteśmy w Balicach. Za 10 zł ( o zgrozo) dostajemy się kolejką do miasta, skąd dalej pociągiem do domu. Polskie klimaty PKP przybijają nieco. Jednak już wieczorem jestem w domu z czego niezmiernie się cieszę – zaczynam odsypiać .


    Jest to moja pierwsza relacja na forum. Przepraszam za jakość zdjęć i ich ilość. Większości z nich nie jestem autorem.
    STYRO likes this.

  2. #2

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    świetnie zorganizowana podróż...fajne zdjęcia.

  3. #3

    Dołączył
    Mar 2011

    Domyślnie

    Fajna wycieczka. Samo Bergamo jest też warte pozwiedzania.

    Pozdrawiam.
    lipapa likes this.

  4. #4
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie

    Fajny euro trip. Dużo zdjęć to plus dla Ciebie.

  5. #5
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Trzy noce na lotnisku - podziwiam. Nie mniej jednak - wycieczka bardzo fajna.
    PolishAir42 likes this.
    Mercedes CLS 53AMG 4MATIC 435KM/520NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2011

    Domyślnie

    Wielkie Gratulacje wspaniale zaplananowany trip calkowicie niskokosztowo i z przygoda
    Mozesz zdradzic ile kosztowala ta zabawa na 1 osobe??

  7. #7
    Awatar kondi93

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    EPRZ

    Domyślnie

    Nie było to co prawda latanie w stylu "za 5 zł" no ale takie czasy w FR już chyba i tak przeminęły. Za same bilety lotnicze wyszło ok. 170zł (3 loty) + transporty z lotnisk (ceny w relacji) jedzenie, picie i inne pierdółki Chociaż i tak sporo prowiantu mieliśmy ze sobą. Spodziewaliśmy się większych kosztów za sprawą hotelu, ale hotel nie wypalił - i bardzo dobrze! Jak na cały weekend za granicą w dwóch krajach w różnych częściach Europy, myślę że jest ok. Pozdrawiam i dzięki

  8. #8
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    No to ile w sumie wydales ze wszystkim? Fajna relacja, lubie czytac takie rzeczy
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  9. #9
    Awatar kondi93

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    EPRZ

    Domyślnie

    Nie robiłem mega dokładnych przeliczeń, myślę, że w około 300-350 pln się zamknąłem. Nie wiem czy to dużo czy mało, bo jeszcze nie wiele takich "kółeczek" za mną.

  10. #10

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Witam!
    Mam takie pytanko,ile kolega dał za bilety na mecz,oraz czy robili mu problemy z tego powodu że jest "stranieri"(obcokrajowiec).

  11. #11
    Awatar kondi93

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    EPRZ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Ryan Zobacz posta
    Witam!
    Mam takie pytanko,ile kolega dał za bilety na mecz,oraz czy robili mu problemy z tego powodu że jest "stranieri"(obcokrajowiec).
    Cytuję: "40 euro za secondo anello rosso, cenniki trybun sa na oficjalnej stronie Milanu. problemów nie było. nie zapominajmy, że włochy nie są czystym etnicznie krajem i na meczu byli nawet chińczycy i nikt im problemu nie robił "

  12. #12

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Ostatnio na La Gazzetta Dello Sport czytałem że jakieś nowe przepisy dla cudzoziemców weszły czy coś,dlatego się pytam a co do ceny biletu to drogo

  13. #13

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez Mateusz Janiec Zobacz posta
    Trzy noce na lotnisku - podziwiam. Nie mniej jednak - wycieczka bardzo fajna.

    To To już nie na moje kości, wolę ho(s)tel za parędziesiąt złotych.

    Niemniej uważam, że wycieczka fajna, chociaż rzeczywiście mieliście chyba trochę pecha (strajk kolei). Podczas jednej z moich wizyt w Bergamo nie działały automaty do sprzedaży biletów, 1 okienko obsługiwane "ręcznie" dla setki pasażerów - godzina stania ...

    Ale co to ja chciałem - super zdjęcia znad Alp. Rewelacja.
    I tak jak Styro lubię czytać takie relacje. Ekstra.
    kondi93 and Mateusz Janiec like this.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •