Pokaż wyniki od 1 do 14 z 14
Like Tree15Likes
  • 8 Post By hiszpan2007
  • 6 Post By hiszpan2007
  • 1 Post By Irik

Wątek: WAW-FRA-HKG-SZX-NKG-SHA-PNH-REP-KUL-BKK-FRA-WAW czyli Chiny i Kambodza

  1. #1

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie WAW-FRA-HKG-SZX-NKG-SHA-PNH-REP-KUL-BKK-FRA-WAW czyli Chiny i Kambodza


    Polecamy

    Kambodża nie jest już dzisiaj niedostępnym dla turystów miejscem, które kojarzy się z wojną domową i Pol Potem aczkolwiek na hasło wśród znajomych, że jadę zobaczyć kraj w którym znajduję się najbardziej niesamowity zabytek średniowiecza w Azji, wielu pukało się po głowie i pytało czy dobrze ubezpieczyłem rodzinę...
    Odpowiednie stronki internetowe nie pozostawiały złudzeń, że jest to teraz miejsce jeszcze trochę dzikie (oj zobaczycie na fotkach....) ale jak najbardziej nastawione już na turystykę jaką znamy.
    Dostanie się do Kambodży było banalnie proste, wystarczyło poczekać na moją następną podróż służbową - tym razem do Chin (który to już raz....) oraz zakupić drogą nabycia bilet z Kantonu do Phnom Penh przy okazji mówiąc sprawdzam linii China Southern.
    Ale nie uprzedzam faktów - najpierw była to całkiem skomplikowana podróż po Chinach.
    W tam i z powrotem wiozła mnie Lufa przez Frankfurt. Z WAW do FRA w obie strony odcinki realizowany wysłużonymi Benkami 737 Lufthansy z coraz bardziej poprawiającym się menu. Jako, że pierwszym odcinkiem było Shenzhen, bilet w tę stronę najtaniej wyszedł Lufie do Hongkongu. Lot do Hongkongu odbył się starym dobrym Benkiem 747 Lufthansy i nie obfitował w szczególne atrakcje. Lądowanie w Hongkongu jak zwykle dla mnie w koszmarnej mgle ale siadł tak gładko, że zorientowałem się, że jedziemy już po pasie jak zaczął mocno zwalniać!

    Z Hongkongu do Shenzhen prowadzi wiele dróg, w moich poprzednich podróżach explorowałem już pociąg do Lo Wu i dalej z buta, szybki katamaran z Chek Lap Kok oraz autobus, który dojeżdża do granicy i wysadza na samo przejście a następnie już po chińskiej stronie przejmuje jego prawostronny odpowiednik. Tym razem ponieważ było nas trzech, skusiliśmy się na busik, który obiecał wysadzić nas równiutko pod wskazanym hotelem w Shenzhen i ominąć koszmarne przejście drogowe w Lok Ma Chau.
    Kilka fotek z Shenzhen, aby uzmysłowić jak w ciągu 10 lat na polach wypasu krów zbudowano wielomilionową metropolię... Niby pełny kapitalizm ale.... z jednego plakatu wujek Deng się też uśmiechał....
    Oświetlone wieżowce w centrum:

    Park rozrywki Windows of the World - Jak widać nie muszą jeździć do Paryża aby podziwiać wieżę Eiffla, ja za to podziwiałem makietę celu mojej podróży: Angkor Wat, poza tym mnóstwo makiet olbrzymiej wielkości większości zabytków świata (w tym piramid!!!)


    z Shenzhen czas ruszać w drogę wgłąb Chin, następny przystanek - Nankin
    Shenzhen ma swoje lotnisko, które nie jest zbyt większe od Okęcia ale ruch lotniczy na nim co najmniej jak w Monachium!!!
    Do Nankinu zabiera nas Shenzhen Airlines oraz Boeing 737. Lot trwa niecałe 2 godziny i na pokładzie serwują pełny catering na ciepło (oczywiście w chińskim wydaniu). Jesteśmy lokalną sensacją na pokładzie a przynajmniej wśród pasażerów obok. Jakaś stareńka chinka pyta nas czystą angielszczyzną czy nam czegoś nie potrzeba i skąd jesteśmy. Jeszcze przed chwilą zastanawiałem się co ta kobieta robi w samolocie i dlaczego nie jest na swoim polu ryżowym....
    Po załatwieniu tematów w Nankinie czekają nas dwa odcinki autobusowe z wizytą w Taizhou. Dworzec autobusowy w Nankinie nie jest kompletnie przeznaczony do obsługi cudzoziemców i tylko cudem z pomocą taksówkarza udaje nam się kupić właściwy bilet. Toaleta dworcowa zawiera to co zawsze chciałem zobaczyć w "normalnych" Chinach - nie ma pisuarów ani kibelków, ba nawet nie ma kabin! jest jedno długie korytu z płynącą wodą przez środek i całkiem skromniutkie przepierzenia....
    W Taizhou po wczesnej pobudce udaje się podejrzeć personel hotelowy na porannej mustrze:


    Dalsza podróż to też autobus, tym razem już na dworcu jesteśmy prowadzenie za rączkę przez znajomego chińczyka i nie ma żadnych przygód.
    Musimy dojechać do Szanghaju na wieczorny samolot do Kantonu i nie jest to takie oczywiste, gdyż cała trasa to prawie 5 godzin jazdy a po drodze niezłe korki i jeden wypadek, przez który tracimy kolejne 45 minut. Po drodze jedziemy gigantycznym mostem nad Jangcy:

    Szanghaj oczywiście zakorkowany po sufit i w którymś momencie podejmujemy męską decyzję aby wysiąść na jakimś skrzyżowaniu i docierać na lotnisko (lot mamy z Hongqiao) na własną rękę. Ta własna ręką to chińska kopia Seata Toledo, która zjawia się w sekundę po tym, jak opuściliśmy autobus pod postacią krzyczącego do nas tubylca - obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy ponieważ już po minucie zatrzymały się koło nas cztery prywatne samochody i ich kierowcy prześcigają się w zaproszeniu nas do środka (rzecz cały czas dzieje się na środku skrzyżowania). Nasz mistrz wygrywa, gdyż wydaje się nam, ze krzyczy "airpo" i rzeczywiście dowozi nas na Hongqiao! - niestety nie na ten terminal a zanim się orientujemy ucieka nam autobus wahadło - niestety na tym lotnisku terminale oddalone są od siebie znacznie i podróż wahadłowym autobusem to ponad 30 cennych minut.
    W końcu wszystko jest ok i wsiadamy do Benka 777 lini Air China lecącego do Kantonu. Samolot pełny ludzi ale raczej lecą prawie sami chińscy biznesmeni. Catering bardzo dobry - dostajemy ciepły posiłek i napoje do woli.
    Kończymy z Chinami, czas na część artystyczną czyli Kambodżę! Lecimy wspomnianymi China Southern (Airbus 319) i mimo, że jest to krótki lot - ok 2h dostajemy znowu pełny ciepły catering oraz na życzenie dokładkę - ale zobaczcie - sami byście chcieli jeszcze raz taki zestaw:


    Pod skrzydłami zaczynają się powoli pojawiać klimaty Indochin:



    W Phnom Penh wita nas wspaniały cieplutki klimat oraz kraj, gdzie prawie wszystko kosztuje "one dolar". W Kambodży nie używa się praktycznie lokalnej waluty, cały handel odbywa się w USD (coś jak w Czarnogórze z euro). Miasto ma prześliczny klimat chaosu, który tak lubię w Azji południowo-wschodniej oraz wspaniałych, uśmiechających się mieszkańców. Do zwiedzania oprócz wałęsanie się po ulicach i próbowania miejscowych specjałów i owoców jest kilka żelaznych punktów. Jednym z nich są osławione "Killing Fields" czyli jedno z ichnich miejsc kaźni z czasów Czerwonych Khmerów.
    Trzeba wynająć tuk-tuka (tutaj wersja z osobnym motocyklem) oraz wyjechać trochę za miasto - każdy zna oczywiście drogę....

    Miejsce robi niesamowite wrażenie, coś jak pierwsza wizyta w Oświęcimiu dla obcokrajowca nie znającego dobrze historii - tutaj parę rzeczy pokazanych jest baaaardzo dobitnie...


    W samym Phnom Pehn obowiązkowo do zobaczenia jest Pałac Królewski

    oraz ulice pełne apetycznych przysmaków


    Z Phnom Penh do Siem Reap, gdzie znajduje się Angkor można dotrzeć na wiele sposobów. Po sprawdzeniu cen, podróż odbywamy oczywiście..... samolotem z liniami Cambodia Angkor Wat Airlines

    Zabiera nas całkiem nowy ATR 72

    Tu przerwa techniczna na złapanie tchu i porannego samolotu do Paryża i w następnym poście kontynuuję - jeżeli was nie zanudziłem jeszcze..... :/
    Milek1, pkowal3, Drzemi and 5 others like this.

  2. #2
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Mmmm ale pyszne jedznko!!!
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  3. #3

    Dołączył
    Mar 2011

    Domyślnie

    Z niecierpliwością wyczekuję na więcej

  4. #4
    Awatar SkyGuy

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    Berlin, Germany, Germany

    Domyślnie

    Boski wypad! Nie zanudziles, czekam z niecierpliwoscia na nastepne foty
    P.S jedzenie faktycznie szalowe, kiedys w TV widzialem, ze oni tam jedza praktycznie wszystko

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Świetna podróż, super zdjęcia! Również czekam na więcej.

  6. #6

    Dołączył
    Mar 2010

    Domyślnie

    Kambodża jest fantastycznym miejscem. Szczerze zazdroszczę podróży, bo z chęcią wybrałbym się kolejny raz (i z pewnością kiedyś się wybiorę). Jeśli jesteś fanem Tomb Raidera, to koniecznie wybierz się do świątyni Ta Prohm, obejrzyj wschód słońca z Angkor i zachód z Phnom Bakheng.

  7. #7
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Świetna relacja. Więcej zdjęć i szczegółów poprosimy
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  8. #8

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    no to jedziemy (a właściwe lecimy) dalej. Zostawiłem Was w ATR-72 linii Cambodia Angkor Wat
    w całkiem przyjemnym i spokojnym locie nad Kambodżą. Tak właśnie wygląda interior i jest to baardzo ładny widok:

    Lotnisko w Siem Reap maluteńkie i bagaże właściwe odbiera się ręcznie z wózka i ma to swój urok oczywiście. Jak wspomniałem cywilizacja i internet już tu dotarły więc hotel w Siem Reap załatwialiśmy przez booking.com i jedynym naszym problemem była cena - czy ma być 6$ czy 8$ za noc od osoby. Ostatecznie wygrał ten z masażem za darmo w cenie pokoju i darmową przywózką z lotniska.
    Siem Reap to miasto, które rośnie błyskawicznie dzięki turystyce do Angkor, które zaczyna się właściwie tuż za pasem startowym. Można je zwiedzać na wiele sposób pod warunkiem, że będziemy zmotoryzowani (ew. wynajmiemy słonie - co też było możliwe! ) ponieważ rozciąga się na wielu kilometrach kwadratowych.My decydujemy się na zrzutkowego tuk-tuka i jest to chyba optymalny wybór chociażby ze względu na upał.
    O Angkorze nie będę się rozpisywał, poczytajcie na Wikipedii albo po prostu - jak mawia jeden znajomy podróżnik - Move Your Ass For Adventure!
    W skrócie jest to gigantyczne opuszczone już w średniowieczu miasto zarośnięte dżunglą, które w swoim czasie było największą (!) metropolią na świecie
    Kilka fotek naprawdę na zajawkę aby wam narobić smaku:
    Gigantyczne rzeźby w świątynki Bayoun:

    Widok na najsłynnieją ze świątyń: Angkor Wat:

    Tu widać jak napiera prawdziwa dżungla...

    Niesamowicie zarośnięta Ta Prohm czyli słynny "tomb raider":



    ale najbardziej chwytające za serce są biegające wszędzie za turystami dzieci - wiem, to jest obrazek wielu miejsc na świecie, gdzie dorośli wykorzystują dzieci do zarabiania, ale tam w sercu dżungli i w tym kraju miało to jakiś szczególny wydźwięk:


    Na cały Angkor warto zarezerować sobie minimum 2 dni ale dla pasjonatów archeologii nie starczy i miesiąca.
    No cóż niedalego Siem Reap jest jeszcze jedno miejsce warte zobaczenia- pływające wioski na jeziorze Tonle Sap. Warto podpytać Tuk-tuk-mana o dojazd i po przepłynięciu dość sporego odcinka łodzią można oglądać live życie w normalnej wiosce rybackiej nie dotkniętej za wiele cywilizacją.... - oto 21 wiek na drugiej stronie świata:


    dzieci się bawią....



    czułem się normalnie jak jakiś podróżnik boso przez świat .... wynajęcie łodzi wraz z kobitą do wiosłowanie kosztowało oczywiście .... one dolar!




    No ale czas wracać do cywilizacji - przed nami ostatni odcinek podróży - Malezja.
    Z Siem Reap jest bardzo wygodne i super tanie połączenie z Kuala Lumpur obsługiwane oczywiście przez AirAsia. Lot realizowany przez jak zwykle przeraźliwie zimny w środku Airbus 320.

    W Kuala Lumpur jak zwykle do zobaczenia Petronas Towers i Menara Tower....


    ale się za dużo nie nazwiedzaliśmy ponieważ nad miastem pojawiła się .... burza tropikalna - wyglądało to ze szczytu Menara Tower niesamowicie - ściana deszczu nadchodząca na miasto i pokrywająca go z niesamowitą prędkością... (takie coś bodajże w Dubaju pokazywali z burzą piaskową):


    Na szczęście nie zakłóciło to lotów.
    Lot powrotny Lufthansą Boeingiem 747 ze stopoverem w Bangkoku. A potem już z nosem na kwintę z Frankurtu zwyklutkim Benkiem 737 do Wawy.
    No i od razu po powrocie do mapy planować następny wyjazd......
    Dzięki Kubie i Emilowi za parę fotek i wam za cierpliwość....
    roberts115, Drzemi, Suzia and 3 others like this.

  9. #9

    Dołączył
    Mar 2011

    Domyślnie

    Alleeee narobiłeś smaku, idę upolować coś w Ryanairze. :P
    gregory3217 likes this.

  10. #10
    Awatar Cody

    Dołączył
    Apr 2009
    Mieszka w
    EPLU/Lubin

    Domyślnie

    Kambodża była brana pod uwagę u mnie w tym roku ale niestety nie było z kim Zazdroszczę!
    Cody

  11. #11

    Dołączył
    Jul 2010
    Mieszka w
    EPPO

    Domyślnie

    Chcę tam polecieć! And I will Uwielbiam klimat Azji, jest niepowtarzalny!

  12. #12
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie

    Człowieku zamień się ze mną na robotę. REWELACJA!

  13. #13

    Dołączył
    Dec 2010
    Mieszka w
    Reda

    Domyślnie

    Nic, tylko pozazdroscić wrażeń i roboty. Też mi się marzy wyjazd inny niż jesienna Grecja, zwykły Londyn czy Paryż - ale nic - podobno chcieć, to móc. Jeszcze jedno - jakos w gąszczu świetnych widokowych zdjęć najbardziej ujmujące to to z dziewczynką...

    Świetna relacja

  14. #14

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie


    Polecamy

    Jak to mówi pewien znany pan z TV "Ile ot ma białka"

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •