Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5
Like Tree3Likes
  • 3 Post By zicherka

Wątek: KTW - DTM - KTW - Wtorkowy wypad na piwo i foty ;)

  1. #1
    Photo Screener
    Awatar zicherka

    Dołączył
    Mar 2011
    Mieszka w
    domu.

    Domyślnie KTW - DTM - KTW - Wtorkowy wypad na piwo i foty ;)


    Polecamy

    AVE

    Dla przyszłych pokoleń, które pragną wybrać się na wycieczkę na trasie Katowice – Dortmund (EPKT-EDLW).
    Lot w obie strony wykonany został liniami WIZZair (lot do Dortmund: W6 1091, 06:10-07:55, A320 HA-LWJ; lot do Katowic: W6 1098, 17:15-18:45, A320 HA-LWB) i przebiegł spokojnie, bez żadnych turbulencji.
    Na lotnisku Katowice po przejściu kontroli schodami zjechaliśmy w dół, gdzie czekał na Nas masakryczny tłok. Pokład samolotu osiągnęliśmy jako ostatni pasażerowie. Szef stewardes – Marek – jak pamiętam dobrze, na pytanie o możliwość wejścia do kokpitu po wylądowaniu stanowczo acz grzecznie odpowiedział: NIE, nie pomogły prośby i bajer o zdjęciach na portale internetowe.

    Po wylądowaniu, stewardesy opiekujące się tylną częścią samolotu wyjaśniły dlaczego nie weszliśmy (około 30 minut czasu do przygotowania maszyny do startu i kolejnego lotu). Oczywiście samolot opuściliśmy ostatni focąc wnętrze samolotu. Miłym akcentem kończącym lot była możliwość zrobienia fotek z tymi pięknymi Paniami (ja zrobiłem Damianowi, lecz On już nie zrobił mnie - buuuu). Po wyjściu z samolotu obfotografowaliśmy go z zewnątrz w promieniach wschodzącego dortmundzkiego słońca. Na odprawę udaliśmy się pieszo (co pozwoliło nam na wykonanie fotek bez groźnych spojrzeń niecierpliwych kierowców autobusów), która przebiegła szybko, sprawnie i bez jakichkolwiek niespodzianek.
    Wyszliśmy na poziom parteru (hala przylotów), który jest dużo mniejszy niż w Katowicach.

    Z tego poziomu jest wyjście na parkingi i do wypożyczalni samochodów. Kilka zdjęć i ruszamy ruchomymi schodami na pierwsze piętro (które jest jednocześnie halą odlotów), skąd wychodzimy na zewnątrz dworca lotniczego.
    ,
    Udajemy się w lewo – w kierunku wieży kontrolnej, by zrobić zdjęcie samolotowi, który nas przywiózł, a teraz odlatuje. Dodatkowo załapaliśmy się na lądowanie easyJet’a.

    Miejscówka fajna, oceniam ją na 4/5 (do idealnych fot potrzebna niewielka drabina, 3 stopniowa wystarczy) ze względu na trochę wysoki płot, zasłaniający lądujące samoloty. Ratunkiem z tej opresji jest wejście na ławkę (jak dobrze pamiętam – jedyną w tym miejscu) bądź tez na betonowe słupki stojące na poboczu.
    Owe elementy architektury miejskiej dźwigają Nasze oczy o około 40-80cm wyżej, co pozwala na wykonanie dobrych zdjęć zarówno samolotom kołującym jak i lądującym z tego kierunku. Świetnie sprawdza się tutaj ogniskowa 70-200mm dla kołujących i lądujących czy też startujących samolotów. Dla tych, którzy chcą złapać okazję wcześniej należy się zaopatrzyć w ogniskowe powyżej 300mm.
    Następnie udaliśmy się w przeciwnym kierunku (parkingi), po drodze mijając przystanki autobusowe (Airport Expres, Airport Shuttle, autobusy miejskie – linie 440 i C41). Przy barierkach wjazdowych na parking jest dobry widok na płytę postojową lotniska, tam tez wykonaliśmy kilka fotek stojącego Airbus’a A319 linii Germanwings. W tamtym miejscu doskonale spisuje się obiektyw o ogniskowych do 70mm. Tam też wskazana była by drabinka. Lecz ja i SCOrtes weszliśmy na murek z ogrodzenia (nie nękani przez nikogo) i mieliśmy dosyć dobre stanowisko obserwacyjno – fotograficzne. Z uwagi na postój tylko jednego samolotu i tego, że nie zanosiło się na więcej wróciliśmy się na przystanek i linia 440 udaliśmy się na przystanek APLERBECK.
    Bilet zakupiony u kierowcy w cenie 12.80€ wystarcza na grupę 5 osób i nosi nazwę GrupenTicket (ważny jest od momentu zakupu do godziny 3:00 w nocy dnia następnego). Jedyną rzeczą, co do której JA nie byłem pewien na 100% to to, czy ów bilet należy kasować, czy też nie.
    Jazda autobusem jest przyjemna i łatwa – na monitorach wewnątrz autobusu wyświetlana jest trasa i aktualne przystanki (należy wysiąść na 7 przystanku - APLERBECK). Po wyjściu z autobusu udajemy się na miejsce odjazdu tramwajo-metra u numerze U47 (w którym to ważny jest zakupiony wcześniej GrupenTicket). Jazda pojazdem linii U47 również jest prosta i przyjemna (dla znających język niemiecki są odtwarzane komunikaty z przystankami i opisem ciekawych miejsc obok których przejeżdżamy). Wewnątrz pojazdu znajdują się czytelne mapy połączeń i tutaj również wyświetlane są przystanki. Aby wysiąść w centrum należy wyjść na przystanku Dortmund Hauptbahnhof. Po wyjściu należy się skierować w prawo by dojść do centrum.
    Sam pobyt i czas tam spędzony – centrum – opiszę w innym czasie. Tutaj chcę się skoncentrować na typowo spotterskiej stronie Naszej wyprawy.
    Powrót na lotnisko należy wykonać w odwrotnej kolejności .
    Na lotnisku, przed odprawą i odlotem postanowiliśmy zakosztować trochę spotterki z tarasu widokowego tamtejszego lotniska. Ku Naszemu zaskoczeniu taras i wejście na niego jest darmowy. Sam taras przypomina balkon, nie posiada zadaszenia, lecz od samolotów oddziela nasz wysoka na około 2 metry płyta szklana.
    Na samym tarasie znajdują się stoliki i wygodne krzesła wiklinowo-aluminiowe, na których na chwilę spoczęliśmy. Zgodnie z opisami jakie znalazłem na innych stronach, aby znaleźć się wyżej niż krawędź szklanych płyt wspięliśmy się na dwa wykonane ze stali nierdzewnej słupki. Kryły one przyłącza wody (pewnie służyły latem do podlewania trawnika) oraz gniazdka elektryczne. Pomimo mojej dość sporej wagi wytrzymały przeszło dwugodzinne obciążenia moją osobą.

    Nie niepokojeni przez służby lotniskowe wykonaliśmy super zdjęcia, Jedyną osobą, która wykazywała niezadowolenie z naszej obecności na owych słupkach była starsza Pani. Jednak jej niezadowolenie ograniczało się do nieciekawego spojrzenia i wskazania Nas palcem swojemu Towarzyszowi.

    Ogniskowe jakie zdadzą egzamin na tarasie zawierają się w dość szerokim spektrum: od około 24mm (wpychanie i wypychanie oraz boarding), aż do 300mm (a nawet więcej) dla samolotów po starcie i przed lądowaniem.

    Lotnisko jak pisze większość osób jest zamykane na noc (od około 1:00 do 3:30) a goście wypraszani. Toalety są na każdym z pięter, podobnie restauracje i inne jadło/picio dajnie. Dla bogatych nie zabrakło wypożyczalni samochodów.
    Na godzinę przed odlotem udaliśmy się na odprawę, która przebiegła szybko i sprawnie (w końcu mieliśmy tylko bagaż podręczny). Panowie i Panie są bardzo stanowczy acz również bardzo mili i uprzejmi. Po odprawie zorientowaliśmy się, że nie poczytaliśmy do którego „gejta” mamy się udać. Łażąc i szukając tego właściwego mijaliśmy kilkakrotnie celników, którzy po naszym trzecim kursie stanowczo lecz uprzejmie powiedzieli nam „fajf”, nie czekając dłużej udaliśmy się pospiesznie go „gejta fajf”, tam naszym oczom ukazał się sklep wolnocłowy. A na jego brzegu palarnia, oddzielona szkłem od reszty.
    Ceny w sklepie normalne, dlatego tylko poszwędaliśmy się po nim i napatrzyli na fajne trunki i inne pierdoły.
    W końcu stanęliśmy porzed odprawą biletową, lecz najpierw zostali przepuszczeni pasażerowie z „priority tiket”, a potem my. Jako że koczowaliśmy już jakiś czas to przed nami buło tylko kilkanaście osób – miejsca przy oknie prawie na 100% pewne. W końcu drzwi się otworzyły i udaliśmy się na pokład Airbus’a A 319. Zajęliśmy miejsca po jego lewej stronie (patrząc od tyłu) w trzech ostatnich rzędach. W końcu mieliśmy niczym niezakłócone możliwości robienia zdjęć skrzydla i wszystkiego co było widać przez okno.
    W Katowicach powitała nas chlapa (zresztą też nas taka pogoda pożegnała), lecz Lemmy zarobił zagajówe do stewardes i weszliśmy do kokpitu. On sam jeszcze trochę podyskutował a ja już wciskałem się do środka. Zaskoczył mnie brak miejsca i bardzo wąskie drzwi prowadzące z kabiny do kokpitu. Zapytaliśmy oczywiście kapitana o możliwość zrobienia zdjęć, a on odpowiedział: „jes plis”.
    Jako że z samolotu wychodziliśmy jako ostatni, autobus czekał tylko na Nas, a dodatkowo dla SCOrtes’a musiał się zatrzymać w pół drogi – bo chyba zaspał w kokpicie.
    To tyle, ze strony lotniczej co miałem do przekazania.
    Dziękuję serdecznie Lemmy’emu za zakup biletów i jego kobiecie za ich opłacenie (nie musieliśmy ponosić kosztów z tym związanych). Wojtkowi i jego szwagrowi za towarzystwo w czasie jedzenia sznycla i całego pobytu w Dortmundzie. SCOrtezowi za to, że spał dzień wcześniej i nie szło się do niego dodzwonić.

    Więcej fotek (lepszych i gorszych) znajdziecie na www.zicher.net w zakładce EDLW. Serdecznie zapraszam.

    Zdravim
    Milek1, nteen76 and Jaca_EPKT like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    No i bardzo fajna relacja. Opis drogi do Dortmundu ścisły i dokładny, dla spotterów i turystów cenne uwagi.

    Dortmund to jedyne do tej pory lotnisko, na którym widziałem samoloty "wpychane" na stanowiska postojowe tyłem oraz ruszające z nich samodzielnie.

  3. #3
    Photo Screener
    Awatar zicherka

    Dołączył
    Mar 2011
    Mieszka w
    domu.

    Domyślnie

    AVE
    Ciesze sie, ze moje wypociny komus przypadly do gustu.
    Zdravim

  4. #4

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    relacje uwazam za bardzo sympatyczną. bardzo dobre zdjecia, ni wiem czmu narzekasz na obiektyw.Sporo tzw.,,maluchów''na płycie. Najwazniejse,że podróż się udała

  5. #5
    Photo Screener
    Awatar zicherka

    Dołączył
    Mar 2011
    Mieszka w
    domu.

    Domyślnie


    Polecamy

    AVE
    Ciesze sie, ze kolejnej osobie przypadly do gustu moje wypociny. Narzekam na obiektyw??? Moze brak mi dluzszego konca (mam max 200mm + crop na APS-C).
    Zdravim


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •