Pokaż wyniki od 1 do 19 z 19
Like Tree3Likes
  • 1 Post By hypne
  • 1 Post By hypne
  • 1 Post By Quantas

Wątek: Praga-Kijów-Bangkok-Samui-Koh Tao

  1. #1

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie Praga-Kijów-Bangkok-Samui-Koh Tao


    Polecamy

    Zaczęło się od przeglądania forum: kto nurkuje i gdzie, może jakaś relacja, nowe kraje, nowe rafy. Wyszukiwarka po wpisaniu "butle", w domyśle butle do nurkowania- podaje rozerwany bok Qantasa butlami ratunkowymi z tlenem - nie o to mi chodziło. Ale po wpisaniu nurkowanie okazuje się, że na forum są zapaleńcy, ale ja niestety ich nie znam, nie wypada mi zapytać. Piszę więc kogoś, kogo trochę już tu znam i jak się potem okaże, naprawdę wspaniała podpowiedz brzmi: Koh Tao, Tajlandia. Ma być pusto, przyroda i bez wielkich resortów. I tak było.

    Pierwsze podejścia do biletów: Air Berlin do Bangkoku z Berlina albo Monachium za ok 4.000 albo trochę więcej za Aerosvit z Pragi przez Kijów do Bangkoku, ale za to biznesem. Okazuje się, że są cztery ostatnie miejsca na Opodo, połykam przynętę i kupuję Aerosvit. I po zapłaceniu z miejsca żałuję, bo opinie w necie tylko nijakie, a nawet złe: albo się spóźniają, albo serwis do kitu. Też mi się zachciało doświadczeń. Początek nie jest jednak najgorszy, salonik w Pradze, pusto, nie chce mi się nawet patrzeć na picie i jedzenie, jest za wcześnie:



    Coś tam się kręci po praskim lotnisku:



    Mamy ponad godzinę opóźnienia i zaczynam się bać o całą resztę planów. W końcu zapraszają na pokład. Śniadanie, zamarznięta Wołga z lotu ptaka, ze śladami kół samochodowych na lodzie, a w Kijowie -27 stopni. Jak lecimy nie wiadomo, samolot stary, brak monitorów, rejs VV 212 737-300.Mam miejsce 03F. W sumie o innych sprawach, w tym o safety i powitaniu kapitana też niewiele do dziś mi wiadomo, bo ukraińskiego nie znam, a wersję angielską wydukano tak szybko w dziwnym narzeczu i z buczących głośników, że nic nie można było zrozumieć:




    Kołujemy po Boryspilu:





    Lotnisko małe, jedna hala odlotów bez podziału na gaty, rękawy dwa, i ku zaskoczeniu kilku rodzin angielskojęzycznych ładują nas do 2 autobusów, tymczasem ci mają dzieci tylko w krótkich spodniach, a dorośli są w samych koszulach. Kierowca dłuuugo trzyma otwarte drzwi, potem trzeba jeszcze wdrapać się do samolotu stojąc w kolejce. Na ziemi drogę do schodków tarasuje pani z obsługi lotniska, okutana w puchową kurtkę, czapę, wielgachne rękawiczki, ale obowiązkowych kozakach na 10 cm obcasach. Pozwala niewielkim grupkom wejść do góry, gdy na schodach nikogo już nie ma. Cud organizacji. W środku lekko nabzdyczona obsługa, stewardessy śliczne, ale nie kierują pasażerami i nie pomagają. Stoją uśmiechnięte, wydęte umalowane usteczka w ciup i tyle. Lecimy VV 171, 767-300, miejsce 02F, lot ma trwać 9:30.





    Środek staroświecki, monitorów brak. Klasa ekonomiczna pełna, w biznesie prawie pusto. Pozostali pasażerowie to przytulająca się para w wieku 25 lat, która ukryła się gdzieś w rogu, młoda Tajka, która okaże się przedstawicielką Aerosvitu w Tajlandii, za to w pierwszym rzędzie dwudziestokilkuletni przystojny chłopak z dziewczyną i obok niego dwie, jeszcze młodsze, bardzo ładne dziewczyny. Żadnych koców, przyborów toaletowych, nic. Zamykają się drzwi i stoimy jeszcze z godzinę w mroźnym ukraińskim słońcu, nie wiadomo dlaczego. Zamiast o godzinie 14, ruszamy o 15. 15. Wreszcie safety demo, startujemy gładko. Chłopak z pierwszego rzędu raz po raz wyciąga z reklamówek a to koniak, a to wino musujące, stojąc polewa i opowiada kawały, coraz bardziej wstawiony i coraz bliżej kolan obcych dziewczyn, jego towarzyszce kwaśnieje mina. Podają sałatkę, potem jakiś gulasz albo ryba do wyboru. Są zimne soki, cola, woda, koniak, musujące białe wino rosyjskie. Czerwonego niet. Za to wódki skolko ugodno, ale młodemu nie wystarczają drinki z wódki i soku pomidorowego od obsługi, dalej wyciąga swoje butelki i pije raz koniak, raz szampańskoje. Pochyla się nad tymi obcymi dziewczynami, śmieją się głośno, a jego mina jego własnej dziewczyny mówi wszystkim, tylko nie jemu, że nadciąga sztorm. Idę spać, a obok to samo robi połowa stewardes i jeden z pilotów.






    Nad ranem budzą na drugi serwis, podobny do pierwszego: jest sałatka, drugie danie gorące, pytają o chętnych na drinki - odmawiam (jest czwarta rano) i lądujemy. Najbardziej się cieszę nie z lądowania, ale że żegnam się z Aerosvitem na dwa tygodnie, choć nie było najgorzej. Dużo miejsca na spanie, w środku ciepło, nawet za ciepło i było bardzo wygodnie. Bangkok ciemny, jest piąta rano, słońce jeszcze nie wzeszło. Walizki wychodzą błyskawicznie, lotnisko pełne storczyków, palarnia, potem przez kontrolę paszportową i odprawiamy się do Koh Samui liniami Bangkok Airways. Salonik BA śliczny, jest do wyboru zupa na gorąco, kaczka po tajsku, wontony, kanapki, paszteciki i napoje wyskokowe. A najważniejsze: internet, ręczniki i przestronne prysznice. Niestety, żadne ze zdjęć z Suvarnabhumi nie wchodzi ze względu na objętość. Na krajowej części nie ma niestety palarni. Niech to...

    Do gate i już w samolocie Bangkok Airways omlet z pieczarkami na śniadanie:



    Lądujemy na Koh Samui, śliczne lotnisko, zadaszenie z drewna, kryte liścmi bambusa i ciekawy sposób dowożenia pasażerów. Dla biznesu foteliki są wyściełane niebieskim materiałem, elektryczny samochodzik podjeżdża pierwszy, dla economy ławeczki z drewna:






    Z lotniska jest ze 3 km do portu, bilet na prom Koh Tao kosztuje 600 bahtów (60 złotych), płynie się około godziny. Jest serwis busików lotnisko-port i bilet na busik na lotnisko jest wliczony w bilet na szybki promie. Są też niezbyt drogie taksówki (30 zł). W porcie bary i restauracja, sensowna łazienka. Czekam na prom godzinę. Płynie się wygodnie, krzesełka jak na stadionach, prawie wszyscy bardzo młodzi, plecaki, karimaty. Na pokładzie wyświetlają o PADI i przyrodnicze BBC o życiu w oceanach. Młodzi albo piją piwo, albo rozkładają karimaty i śpią na podłodze, bo już wcześniej pili piwo w porcie i kołysanie robi swoje.





    Wybrzeże i port:




    Wreszcie koniec, jestem na Koh Tao, ładuję się do busika hotelowego. W porcie centrum nurkowe sąsiaduje z kolejnym, na wodzie ze 30 różnych łodzi z butlami. Teraz już tylko przyjemności, rozładować ubrania w hotelu i po coś zimnego: jest 35 stopni w cieniu, na szczęście wszędzie sprzedają piwo, soki i po 20 bahtów (2zł) schłodzone kokosy, które sprzedawca rozcina tasakiem, słomka i da się żyć!

  2. #2
    Awatar Gabec

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Fajnie się zapowiada, wrzuć jakieś fotki z samego nurkowania.
    Co do zdjęć - wrzucaj je w większym rozmiarze. Na tych niewiele widać
    no risk, no fun ;D


  3. #3

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Gabec Zobacz posta
    Fajnie się zapowiada, wrzuć jakieś fotki z samego nurkowania.
    Co do zdjęć - wrzucaj je w większym rozmiarze. Na tych niewiele widać
    Przyznam się, że nie wiem jak. Połowę mi odrzuca, jako zbyt duże. Nurkowanie super, był w bazie Niemiec Tomas, wynegocjował pokój z łazienką za 15.000 bahtów (1500zł) za 3 miesiące, dwa razy dziennie 4 godziny na łodzi, za każdym razem po dwa nurkowania - za free, w cenie pokoju. Był już ze dwa miesiące, miał 150 zejść i chyba błony między palcami. Szalenie sympatyczny, odżywiał się sokiem z kokosa i arbuzami cały dzień, kanapek nie tykał, a pod wodą wisiał nad rafą i 10 minut rybę podziwiał, jak broni ukwiału. Zużycie z butli bliskie podejrzeniu o skrzela.
    gaugan likes this.

  4. #4
    ModTeam
    Awatar egon.olsen

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    EPWA
    Wpisów
    46

    Domyślnie

    Super relacja! Cieszę się, że się podobało. Koh Tao naprawdę jest warta odwiedzenia... Szkoda tylko że ten Aerosvit taki staroświecki i zalatujący głęboką komuną... no i że nie trafiłaś na ten samolot, który latał w LO - tam fotele były naprawdę fajne.
    Ostatnio edytowane przez egon.olsen ; 12-02-2012 o 15:17
    Pozdrawiam
    Krzysztof Moczulski


  5. #5
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Fajne - czekam na wiecej.... Naprawde nie da sie nic z robic z tymi fotkami, zeby byly wieksze?
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  6. #6

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Ciąg dalszy następuje, staram się poprawić zdjęcia, ale w takich sprawach jestem noga.
    Zadekowanie miało miejsce w hotelu Haad Tien po drugiej stronie wyspy, ładna plaża i basen, bardzo płytko pod wodą rafa, przy odpływie 1 metr wody nad rafą. Dobry wybór. Rano o 6.20 na bagażnik do ciężarówki, przez górkę do portu i o 6.45 wypływamy, potem na pół godziny powrót do portu, częściowa wymiana chętnych i na inne miejsce, dwa razy pod wodę i zwykle do 15 -16 udało się być w porcie. Potem piwo i do wyboru: masaż 1h 300 bahtów=30 zł, z olejkiem kokosowym 450 bahtów i dalej po inne hulanki, bo plaża zamieniała się w wielką restaurację, rozścielano koce i podpalano pod grillami z rybami, krabami, szaszłykami o 18 -19. Z nadmiaru szczęścia nigdy nie zdążam na shuttla do hotelu o 22.45, zostaje taksówka, do łózka i budzik na 5.30. Port z bazami nurkowymi i nadbrzeżne knajpki:






    Powrót przyszedł za szybko, może dlatego, że nie było czasu na leżenie na leżaku. Żegnaj Koh Tao, wsiadam na prom do Koh Samui, w porcie zamieszanie, karetka, reanimują kogoś na sąsiedniej łodzi nurkowej, masaż serca, gapie, ręka bezwładnie spada z noszy...Płyniemy do Samui, tam kilka godzin luzu, wreszcie mam czas na piwo. Njładniejsze małe lotnisko tak pozostanie w mojej pamięci:










    Do hotelu w centrum, 2000 bahtów depozytu za pokój, a może minibarek. Jest 22 i nawet nie chce mi się pytać dokładnie, o co chodzi. Poszukują pokoju - idę na drinka powitalnego do barku, w fotelach sami Rosjanie z komórkami przy uszach wrzeszczą coś jeden przez drugiego. Jakąś taką manierę mają załatwiania biznesów głośno i telefonicznie oraz na odległość. Jest klucz, znikam, bo dziwnie wyglądają. Mam pokój na 26 piętrze. Rano good morning Bangkok:




    Sklep z jaskółczymi gniazdami i wszelkimi produktami z gniazd, całe gniazda, jakieś wywary na zupę i tym podobne (nie próbowałam):


    Uploaded with ImageShack.us

    Pieczone kaczki i świńskie ryje (próbowałam i dobre):



    Targ kwiatowy.





    Dalej był zespół pałacowy i świątynie. Doskonałe zdjęcia i relację zamieszcza Kolega obok.

  7. #7

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Do hotelu spać. Jest nawet odpłatnie internet, ale taki, że nalewam wody do wanny, wracam, a tam strona forum dalej się ładuje. Z okna widok na zachodzące nad nigdy nie zasypiającym miastem słońce:


    Uploaded with ImageShack.us

    Rano na północ. Słynny targ, który rozstawiają chwilę po przejechaniu pociągu.



    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us

    Na targu wszystko, co się zamarzy:



    Uploaded with ImageShack.us

    Żaby surowe tanio na kilogramy:


    Uploaded with ImageShack.us

    I pieczone trochę drożej, ale nie próbuję:



    Uploaded with ImageShack.us

    Są też kraby. Okazuje się, że męskie kraby, które mają podłużny znaczek na brzuchu, w kształcie, no, ten, tego ten, są połowę tańsze, bo mniej smaczne, od żeńskich krabów, które mają trójkąt na brzuchu. Męskie są po 200 a żeńskie po 400 bahtów za kilo.



    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us

    Damnoen Saduak Floating Market w prowincji Ratchamburi:



    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us

    Różane jabłka - rose apple


    Uploaded with ImageShack.us

    I różne banany:



    Uploaded with ImageShack.us

    A u tej Pani kupię zupę. Kociołek ma podzielone wnętrze, w jednej części jest woda do makaronu, zanurza go się na 10 sekund we wrzątku, a w drugiej rosół. Całość działa na butlę z gazem. W miskach suszone krewetki, pieczone mięso, szczypiorek, kulki rybne, przyprawy i gotowane mielone mięso w garnku:


    Uploaded with ImageShack.us

    Zupa kosztuje 30 bahtów i jest pyszna, gorąca, pachnąca i ostra. Uśmiecham się i Tajka śmieje się do mnie.


    Uploaded with ImageShack.us
    Nie tylko ja kupuję u tej pani, inni też:



    Uploaded with ImageShack.us

    Kanał łączący Bangkok z rzeką Mekong, wybudowany za króla Ramy V na jego polecenie, przy tym kanale zbudowano dalsze mniejsze, a na skrzyżowaniu dróg wodnych powstał targ na wodzie, tak, jak u nas przy skrzyżowaniu dróg:


    Uploaded with ImageShack.us

    Ruszam nad Kwai, reszta potem.

  8. #8
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Super! Swinskie ryjki probowalem w Hiszpanii, smazone, chrupiace, pociete na male kawaleczki jako przystawka do piwa.

    A widok tych krewetek, krabow i tego wszystkiego do jedzenia wywolal u mnie efekt Pawlowa

    Fajnie, ze teraz zdjecia sa w odpowiedniej jakosci, juz nie moge sie doczekac kolejnej czesci relacji!
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  9. #9

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Dalej było miasto Kanchanaburi, gdzie w czasie II wojny Japończycy, którym Tajlandia zezwoliła na swobodny wstęp i operowanie na jej terenie założyli po pokonaniu wojsk alianckich obozy jenieckie. Jeńcy budowali odcinek 415 km łączący Tajlandię z Birmą w górzystym terenie. Jeden z cmentarzy, Don Rak mieści prawie 7.000 grobów ludzi zmarłych z głodu, malarii, czerwonki i wycieńczenia:



    Uploaded with ImageShack.us




    Uploaded with ImageShack.us

    I bez komentarza:


    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us

    Plan budowy na planszy w muzeum (War Museum JEATH):


    Uploaded with ImageShack.us

    [IMG=http://img853.imageshack.us/img853/7756/dsc0733xk.jpg][/IMG]

    Uploaded with ImageShack.us

    I sam most, odbudowany po wojnie.


    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us

    Jest późno. Małe zakupy po drodze w 7/11 i dalej, w górę rzeki Kwai. Śpię w domku na tratwie bez prądu, lampy są olejowe i na dodatek siada mi bateria w aparacie. Rano jeszcze na moment reaktywacja, świt na Kwai i dalej aparat nie chce już powstać z martwych, muszę znaleźć jakiś cywilizowany kąt, ale to już w Ayutthaya:



    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us
    STYRO likes this.

  10. #10

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Smutno, czas zawracać do domu - choć takie tu lasy i takie drzewa, bezdroża, że nie śniło się nikomu. Po drodze dzień w Ayutthaya, stolicy Siamu w latach 1350-1767, kiedy napadła i pokonała ich Birma. Łażę po ruinach i nie mogę uwierzyć jak istniało milionowe podobno miasto, jak działało zaopatrzenie, armia i całość. :


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us



    Uploaded with ImageShack.us

    Zawracam do Bangkoku, hotel, tym razem 27 piętro, rano pobudka 2.30 i o 3 rano na lotnisko, samolot ma być o 6 ( i o dziwo, był). Salonik Silk Thai:


    Uploaded with ImageShack.us

    [IMG=http://img535.imageshack.us/img535/1614/dsc0781wu.jpg][/IMG]

    Uploaded with ImageShack.us

    Jest w końcu boarding, pół godziny przed 6 rano wołają, że to last call dla VV 172, w środku jakoś nowocześniej:


    Uploaded with ImageShack.us

    Stewardesy dalej niemiłe i niepomocne, choć całkiem inne, za to jest miły steward. Koców, przyborów jak nie było, tak nie znaleźli. Startujemy o czasie. Teraz następuje dziw nad dziwami, z economy ewidentnie na lewo pojawiają się dwie panie i pan. Podają śniadanie, dodatkowym pasażerom coś innego niż reszcie. Rozglądam się za rozrywkowym Ukraińcem, ale jakoś nie wraca. Pusto. Starsza para i jeszcze Niemka przede mną, steward nie zna niemieckiego, a ona ukraińskiego, chce koc i tłumaczy mu jak może, o co chodzi. W końcu zostaje ustalone, ze koca nie ma. Żaden z małych monitorów przy fotelach nie działa, a na dużym wyświetla się Mekka. Royal Brunei, vivat Egon Olsen! Za oknem ciągle świt:


    Uploaded with ImageShack.us

    Gaszą światła i wyciemniają pokład. Idziemy spać. Po jakimś czasie pobudka i na horyzoncie chyba Himalaje (co nie wiadomo, trasa się nie wyświetla):


    Uploaded with ImageShack.us

    Wszyscy śpią, więc po cichutku po aparat, idę sprawdzić, czy jest na miejscu najsłynniejszy za przeproszeniem sracz na forum i zidentyfikować, czym ja w sumie lecę. Jest!



    Uploaded with ImageShack.us

    Wracam, zaglądam do tyłu, a tu cała załoga śpi pokotem, mają skądś koce, ciekawe, pewnie pożyczyli w locie:



    Uploaded with ImageShack.us

    Pobudka, w dole zamarznięte Morze Kaspijskie:


    Uploaded with ImageShack.us


    Uploaded with ImageShack.us

    Zjawia się i drugi serwis, podają sałatę i danie obiadowe plus ciastko. Są soki, herbata, wódka nawet w wyborze, nie ma kawy, wina w żadnym rodzaju. Za to polędwica w sosie z zielonym pieprzem pycha (znowu ukłony dla Sz. Kol. Egona, może to ta sama, którą dawali jemu?):
    [IMG=http://img862.imageshack.us/img862/1742/dsc0831e.jpg][/IMG]

    Uploaded with ImageShack.us

    Lądujemy. Znowu autobus, czekanie na zmiłowanie kierowcy, żeby zamknął te cholerne drzwi i do hangaru zwanego lotniskiem. Coś ode mnie z ukłonami dla Kol. Atco, żeby pokazywał narzekającym w pracy (o ile takich ma) gdzie ich przyszłość widzi, jak go bardziej wkurzą:


    Z płyty jeszcze nowy terminal w budowie, jak zdążą - to ja jestem chiński cesarz:


    Uploaded with ImageShack.us

    Mam 5 godzin, idę szukać saloniku Aerosvitu, babka w informacji twierdzi, że nie wejdę, bo wolno na godzinę przed odlotem. Jeszcze gdzieś telefonuje i mówi, tak, tak, one hour before. Ja na to: maybe tomorrow, bo już mam ich dość. W każdym razie wpuszczają. W środku palarnia, nic do wyboru samodzielnie, bo lady broni lady w wieku lat 20, są buły z serem i szynką, kawa, soki i jakieś napoje wysokooktanowe, ale już nawet nie sprawdzam co. Biorę kawę. Internet działa. Telewizory też, jakaś reklama zachęcająca do poznania wspaniałości Kijowa i Boryspilu.


    Uploaded with ImageShack.us

    O 15.25 lekko spóżniony CSA 737-400, miłe panie, na pokładzie gazety, gorące bułki, kawy ile się chce i wina w małych butelkach też. Gdzie ja jestem? Z okna chwilę po starcie Boryspil. By, by. Nie wracam.



    Uploaded with ImageShack.us

    Po godzinie Tatry, czuję się już jedną nogą w domu. Zimno tutaj!


    Uploaded with ImageShack.us

    P.S. Całość dedykuję Wielkiemu Inspiratorowi. Dziękuję.


    Uploaded with ImageShack.us

  11. #11
    Awatar AllOver

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    AllOver :)
    Wpisów
    263

    Domyślnie

    Ten hotel w BKK to nie Omni Tower? Byla baza lotnictwa PL w TH
    AllOver

  12. #12
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Świetnie się Cie czytało. Wielkie dzięki za relację no i przynajmniej wiemy jakich linii unikać
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  13. #13

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez AllOver Zobacz posta
    Ten hotel w BKK to nie Omni Tower? Byla baza lotnictwa PL w TH
    Nic z tego, były jakieś załogi przy recepcji, ale nie przyglądałam się, bo późno. To był Grand Sukhumvit. Pzdr.

  14. #14

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Fajna podróż, widać w Aerosvicie podejście jest takie że rozgrzewasz się wódką, nie kocem Znowu powtórzę że te świątynie wyglądają cudnie, zazdroszczę.

  15. #15
    Awatar SkyGuy

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    Berlin, Germany, Germany

    Domyślnie

    Bardzo mila i pelna we wrazenia podroz. Wydaje mi sie, ze wszyscy, ktorzy wieszaja psy na serwis LOT powinni odbyc obowiazkowy lot Aerosvit. Ta wodka przy kazdej okazji to nie bez powodu chyba. Mozna sie ostro "ugotowac" i wtedy wlasnie po co kocyki, saszetki z gadzetami czy inne fanaberie. Imprezowicze sa pewnie zachwyceni i moga potem napisac pochwalny tekscik na airlinequality dowalajac piec gwiazdek

  16. #16
    ModTeam
    Awatar Quantas

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Pyrlandia

    Domyślnie

    Boże jak wy mnie wkurzacie. Na BKK czaję się od wielu lat a Wy mnie tak chłoszczecie

    - Trzy tygodnie temu na kolacji u przyjaciół oglądamy setki ich fotek z BKK i reszty Tajlandii.
    - Dwa tygodnie temu dzwoni kolega że jest fajne promo Emiratki PRG-DXB-BKK-HKG-DXB-PRG. Chwila zastanowienia i.... promo się skończyło.
    - W zeszłym tygodniu zaczyna się tajska relacja NCC.
    - Godzinę temu dzwoni kolega że kupili jednak BKK ale Etihadem. Jakby przypadkiem zapomnieli zadzwonić.
    - No i teraz Twoja relacja.

    W końcu też tam trafię. Relacja fajowa!
    STYRO likes this.



  17. #17

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Podziękowania śliczne, od serca piszącym i pomagającym w sprawach technicznych, bo jednak mam obawy i o zdjęcia i ich ładowanie - nie jest to moja najmocniejsza strona.
    Jakby kogoś interesowało nurkowanie na Koh Tao, podaję z ulotki Master Divers ich ceny (ale u ok. 40 sąsiadów jest bardzo podobnie), 10 bahtów=1 zł:
    Open Water Diver 9,800
    Advanced OWD 8,500
    EFR 3,500
    Rescue Diver 9,800
    Divemaster (zawodowy) 25.000

    Specialties:
    Deep 7,700
    Enriched AN 6,500
    Wreck 7,700
    Digital U/W Photography 5,900
    Search&Recovery 7,700

    Fun Dives (w cenie ekwipunek, ale bez komputera, to jest: pianka, maska, płetwy, jacket, butla i reszta):
    1-3 1000 każdy
    4-6 900 każdy
    10+ 700 (ale jak na miesiąc, to można targować dużo taniej albo wliczone w pokój w bazie, z widokiem na port)
    Nitrox butla 200.
    Sprzęt jest w każdej bazie nowy, bardzo dobrze utrzymane jackety, zawory, butle z tagami o inspekcji aktualne, na łodzi tlen i zestaw pierwszej pomocy plus śniadanie na rannym wypłynięciu .

    Pokój dwuosobowy z łazienką w bazie 600 bahtów/noc, ale +10 nocy po 300 bahtów. Zupa, duża rybna albo mięsna z makaronem i warzywami na dole w restauracji pod pokojami: 40-60 bahtów, śniadanie angielskie z bekonem, grzankami, kiełbaską, 2 jajkami 100 bahtów, najdroższe danie pełne obiadowe w karcie 200 bahtów. Piwo heineken 90, duże 110 -140, zależy gdzie. Koh Tao jest lekko droższe żywieniowo niż ląd, bo małe, wszystko dowozi się promem, brak rolnictwa ze względu na górzystość wysepki o wym. 2X2km około.


    P.S. Co do Aerosvitu, może opcją jakąś dla kogoś na forum, ze względu na ceny biletu do BKK jest kupienie economy i dalej tak, jak robią sprytni Ukraińcy - dogadanie się z obsługą, bo biznes lata zupełnie prawie na pusto i nie ma problemu z takim dojściem do porozumienia, co widziałam na własne oczy.

  18. #18
    mss
    mss jest nieaktywny
    Awatar mss

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    RZE

    Domyślnie

    O dzięki za relacje. Zastanawiałem się nad Aerosvitem Bangkok-Kijów-Wawa ale po twojej relacji jednak odpuszczę i wybiore naszego kochanego narodowego przewoźnika (Hanoi) . Pozdrawiam


    - reklama w podpisie skasowana - REGULAMIN

  19. #19

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    obszerna podróż i obszerna relacja. Bardzo skromny ten Aero svift jak na taką długawą podróż... mój tż już by narzekał ( ma doświadczenia po lotach do USA LOTem i Lufthansą- i woli LH) ale miejsce na ciepełko w środku zimy w Polsce dość orginalne A najlepszy był ten chłopaczek, który podrywał wszystkie tylko nie swoją dziewczynę


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •