Pokaż wyniki od 1 do 10 z 10
  1. #1
    Awatar mgab

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Zgierz/Łódź

    Domyślnie POZ-CIA-POZ (LEJ)


    Polecamy

    POZ-CIA-POZ (LEJ)

    Wyprawa w przerwie między sesją zwykłą a poprawkową, w dniach 07-11 luty 2012 (koniec końców do 13 lutego) – były bardzo tanie bilety u Ryanair’a, także dwa dni przed wylotem szybka decyzja, kupno 3 normalnych (ja, mama, siostra) i lecimy Jeszcze tylko kupić małe walizki jako bagaż podręczny i jesteśmy gotowi.

    I. Dzień wylotu - wtorek

    Pobudka rano, 3 godzinki jazdy autostradą i jesteśmy w Poznaniu. I tu uwaga: Nie szukajcie wzdłuż ulicy przy terminalu parkingów, bo ich tam nie ma. Zostały tylko reklamy

    My w końcu po zawróceniu na rondzie dobrych klika kilometrów od lotniska (czemu nie można wcześniej zawracać?), po prawo za kończącymi się ekranami wygłuszającymi znaleźliśmy różowy parking, za kilka dni około 70-80 zł.

    2 godzinki na lotnisku i wylot. Strefa ‘bezcłowa’ śmiesznie mała, także większość czasu robiłem zdjęcia płycie lotniska, poniżej parę wybranych:








    Nasz samolot



    Mijający nas w trakcie lotu A319 Germanwings




    Po przylocie:

    Samolot pożarniczy na Ciampino


    Cessny


    Szybki wieczorny wypad na Plac Św. Piotra, mieszkaliśmy w hoteliku Al San Pietrino, super lokalizacja, rzut kamieniem od stacji metra Ottaviano, do Watykanu 10 minut pieszo, rozglądając się dookoła.

    Zegar na Bazylice Św. Piotra


    Pieta wewnątrz bazyliki


    Piękna mozaika na ścianie


    Sarkofag naszego Papieża


    II. Dzień pierwszy - środa

    Pobudka o 8, śniadanie (niżej fotka DUŻEJ kawy latte – nie napiłem się dużo i szybkie wyjście by zajmować miejsca na auli w oczekiwaniu na audiencję u papieża.
    Poza tym, zwiedzanie niezliczonej ilości zabytków, w zasadzie można by na ślepo cykać fotki, 90% szans że się trafi coś co ma dużo lat i jest zabytkiem

    Bazylika Św. Piotra - kopuła


    Papież Benedykt XVI


    Duża latte włoska


    Widok po wyjściu z kawiarni


    Szok w małym Carrefourze


    Usta prawdy


    Szczątki Św. Walentego


    Wilczyca Kapitolińska, totalnie z boku, łatwo ją przeoczyć


    Panteon, stoję przed historią


    Wieczorny spacer do Koloseum


    III. Dzień trzeci - czwartek

    Karkołomne wejście na miejsce widokowe na szczycie kopuły Bazyliki Św. Piotra. Opłacało się – masa fotek panoramicznych miasta + zdjęcia samolotów zmierzających na Fiumicino.





    Ryanair B737-800


    A320 Alitalia


    A319 Alitalia


    Do kupienia za 7000 euro o_O




    IV. Dzień czwarty - piątek - MUSEI VATICANI

    Zwiedzanie wszystkiego co się da, różne kościoły, itp. Ciężko opisać, trzeba samemu przyjechać i zobaczyć. Ogólnie rzecz biorąc, masa złota, zdobień, rzeźb, Barok wysiada. Zastanawiam się ile pieniędzy na to wszystko poszło. Wieczorem spacer, Rzym sparaliżowany śniegiem. Temat dnia: Muzea Watykańskie.




    Wenecja





    Malowidło ze Szkoły Ateńskiej Rafaela (Platon i Arystoteles)



    Kaplica Sykstyńska (nie wolno robić zdjęć)


    Ciężka zima w Rzymie


    V. Dzień piąty - sobota

    Powrót. O 8 pobudka i na lotnisko, wylot o 14:50. Po drodze ostatni rzut oka na Fontannę di Trevi.



    Piękna pogoda, po dotarciu na lotnisko nadciągają ciemne chmury. Zaczyna padać śnieg, pierwszy raz widzę tak duże płatki (czekamy mniej więcej od 12 do 15:30 - lot nadal widnieje na tablicy). Niebo się rozpogadza w końcu, pas zostaje odśnieżony, wszyscy myślą że lecimy. A tu nagle – CANCELLED. I zaczyna się 36h droga przez mękę. Co sprytniejsi wychodzą przez przejście strażników do Ticket Office, my niestety zostajemy zabrani przez autobus lotniskowy. Wchodzimy do terminala – kolejka na 600 osób na oko. Great. Stajemy i po 2h posuwamy się może pół metra. Totalna dezinformacja.
    Koniec końców podczepiamy się do pielgrzymki z Bogatyni, ponieważ ksiądz jakimś cudem znalazł się przypadkiem na początku kolejki. Ksiądz rzuca pytanie: „Znacie angielski? Bo ja ni w ząb”. Potwierdzamy, ksiądz się cieszy że mu pomożemy (sam miał na głowie 28 osób), a my że jesteśmy kilkadziesiąt metrów bliżej okienek. Bliżej ale nie znaczy że szybciej.
    Początkowo były otwarte 4 okienka, szybko ta liczba zmalała do 2 - pozostałe dwa to inne linie. Super. Jest około godziny 19, powinniśmy właśnie jechać autostradą w kierunku domu.
    Jedna pani wychodzi, wszyscy wydają z siebie głosy rozżalenia.
    Nagle wraca, przynosząc kubek z herbatą, rozkłada sweterek na krzesełku z namaszczeniem (przy jej okienku stoję ja przyciśnięty przez innych, za mną z 500 osób), zaczyna smarować ręce kremem. Szlag mnie zaczyna trafiać. Wciskam się do kolejki do drugiego okienka, gdzie pani chyba wiec co robi. Przebukowujemy bilety na ten sam dzień (sobotę) na Lipsk (zawsze bliżej Polski), księdzu bardziej pasuje niż Wrocław dnia następnego. Upewniamy się u kilkunastu osób z obsługi że lot wyleci. TAK – wyleci na bank. OK, super. Czekamy.

    21:50 – pojawia się informacja cancelled. Szlag mnie trafia już chyba setny raz. Łapię faceta z informacji, ten oczywiście z tekstami: „piano, piano”. Ustawiamy się z powrotem do kolejki i stoimy do 24, żeby przebukować 2gi już raz i załatwić jakiś hotel na noc. Biletów nie mogą przebukować, bo lot jest delayed. OK – polecimy następnego dnia do tego cholernego Lipska, niech im będzie. Co z hotelem? Dali po godzinie wykłócania się że potrzebujemy całą grupę w jednym miejscu a nie w 2 różnych hotelach. Czekamy na busa. Przyjeżdża o 2 w nocy, pan nie wie gdzie jechać i dzwoni, ustawia gps. Jedziemy 2 min (!), sami byśmy dawno przeszli do tego hotelu, który jest zaraz jak się wyjedzie z lotniska w kierunku miasta. Po cholerę tyle czekaliśmy?

    Czy wspominałem o kolesiu z Indii, który mieszka we Florencji (a mający dziewczynę w Poznaniu), który się do nas przyłączył na jej wyraźną, błagalną prośbę pomocy mu w dotarciu do Poznania?
    Niech doda tylko smaczku to że był bardzo mało english friendly i wszystko trzeba było mu tłumaczyć po kilka razy...

    I jeszcze pan z tekstem: „Jutro autobus o 7, bo będzie ‘haj traffiko’”. Zastanawiam się czy żartuje. 1,5 km od lotniska będziemy jechać 4 godziny? Wylot o 12:15 kurde! Olewamy autobus o 7 (którego nie podstawili tak czy siak), ksiądz płaci za niektórych bez pieniędzy za busiki prywatne. Cyrk. W łóżku byłem o 3, wstałem o 7:30. Czuję się jak roztapiający się bałwan.

    Zdjęcia śnieżycy przed wylotem nieudanym do Poznania i 30 minut po + pług który nic nie robił:


    Radosna twórczość obsługi lotniska


    NIEDZIELA

    Na lotnisku piszemy reklamację do Ryana. Pomaga nam policja, dają pieczątki swoje. 5 min przed wylotem – napis cancelled. Zabijam prawie pana ochroniarza, na szczęście dla jego zdrowia mówi że to błąd tylko. Wylatujemy 30 min opóźnieni. W Lipsku ksiądz kombinuje płatny 110 zł od osoby autobus z Bogatyni, wysadza nas na granicy, biegniemy do odjeżdżającego właśnie pociągu do Legnicy. W samej Legnicy jeden z naszych kolegów podróżnych dzwoni po kolegę, przyjeżdża jeep i zabiera nas do Poznania. Jest 2 w nocy, poniedziałek. Wsiadamy w auto i do domu. Kładę się spać o 6 rano, 33 godziny po tym jak miałem być w domu, zgodnie z rozkładem…

    Po starcie z CIA do LEJ


    Alpy



    Mijający nas w oddali A340 F1 Etihad


    747 Lufy nad nami


    Tu-134 Interflug i A300 DHL


    Towarzysząca nam straż przy kołowaniu (?)


    Ostatni rzut oka na naszego RYR-a


    Ciężarówki cargo



    KONIEC

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Bardzo ładne zrobileś zdjęcia, naprawdę. Podróż z przygodami, których nie zazdroszczę. Czy po odwołaniu Lipska tego pierwszego dnia nie próbowaliście przebukować się z powrotem na najbliższy Poznań? W końcu to była Wasza destynacja...

  3. #3
    Awatar mgab

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Zgierz/Łódź

    Domyślnie

    @shiver,

    Nie mogliśmy. Jedno przebukowanie (CIA do LEJ zamiast POZ) zrobili za free. Kolejne 300 euro, a za darmo niemożliwe bo nasz lot do Lipska został przesunięty a nie odwołany. I oczywiście transport z Lipska do Poznania na własną rękę. NIKT nic nie chciał pomóc.

  4. #4
    Awatar charli91

    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Gdańsk

    Domyślnie

    Super relacje : )
    Dokładnie podobną wycieczkę zorganizowałem swoim starszym na początku października.
    Rzym na 3 dni jest rewelacyjny, miło sobie tak powspominać przy okazji Twoich zdjęć..

  5. #5
    Awatar mgab

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Zgierz/Łódź

    Domyślnie

    @charli91,

    dzięki mieliśmy krokomierz, codziennie wychodziło ~10 km, pomimo jazdy metrem praktycznie wszędzie

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Fajnie udało się Tobie ująć tuż po starcie Rzym północny z charakterystycznym Stadio Olimpico.Przeżyć nie zazdroszczę tym bardziej na CIA.
    Na poprawę humoru zostawiam Tobie piosenkę w wykonaniu Rzymian na temat śniegu w wiecznym.
    A Roma nevica, 'mmazza che gianna, parodia di Max Animazione 2012 - YouTube

  7. #7
    Awatar mgab

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Zgierz/Łódź

    Domyślnie

    @Ryan,

    Super piosenka, dzięki

    A z tym CIA to zawsze są takie problemy czy tylko my trafiliśmy na tragiczną obsługę?

  8. #8

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    no to przygody miałeś w drodze powrotnej, dobrze,ze zachowałeś zimną krew...fajne fotki

  9. #9
    Awatar mgab

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Zgierz/Łódź

    Domyślnie

    Dzięki za miłe słowa

  10. #10
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie


    Polecamy

    Fajna relacja, dzieki tym przygodom nigdy tej wyprawy nie zapomnisz
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •