Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8
Like Tree3Likes
  • 2 Post By tinek6
  • 1 Post By tinek6

Wątek: Na ferie do Wiednia.

  1. #1
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie Na ferie do Wiednia.


    Polecamy

    W wolnej chwili przedświątecznej postanowiłem napisać relację z wyprawy do Wiednia, którą odbyłem w trakcie ferii zimowych. Dokładnie w terminie 15-22 stycznia. Wybrałem się do stolicy Austrii aby zwiedzić miasto jak i porobić trochę zdjęć na lotnisku. Bilet na lot miał formę biletu nagrody.

    Wszystko zaczęło się 15 stycznia rano, ok. 5 kiedy to zadzwonił budzik. Prysznic, śniadanie, walizka w rękę i jedziemy na lotnisko. Nadanie bagażu po odprawie on-line. Przejście przez kontrolę i udaję się na sam koniec pirsu południowego. Pierwszy rejs miałem odbyć z kolegą (również co-forumowiczem - roberts115), który po krótkiej chwili do mnie dołączył. Boarding rozpoczął się z lekkim opóźnieniem, wchodzimy do Embraera przez rękaw. Lecimy SP-LDA. LF chyba coś około 60%-70%. Noc wcześniej prószył śnieg więc skrzydło ośnieżone i przewidywane jest odladzanie.


    Mija chwila i już kołujemy w kierunku 29. Jeszcze chwila, jeszcze moment, jeszcze tylko odladzanie i lecimy.
    LOT Polish Airlines Embraer ERJ-170-100ST 170ST de-icing (Warsaw F.Chopin - EPWA) LO223 - YouTube

    Manewr wykonany to można kierować się na pas. Wjeżdżamy, szybki rozbieg i już jesteśmy w powietrzu: LOT Polish Airlines Embraer ERJ-170-100ST 170ST take off (Warsaw F.Chopin - EPWA) LO223 - YouTube
    Natomiast już po wzniesieniu się nad chmury widok mamy piękny na wschód słońca. Coś niesamowitego:


    Wznoszenie, wyrównanie i pora na serwis. W dzisiejszym rejsie LOT zaoferował nam do wyboru coś do picia oraz muffina (czekoladowy albo nie czekoladowy) Smaczny był, nie powiem. Jednak przepraszam, acz nie mam zdjęcia

    Szybko zbliżamy się do Wiednia. Lądowanie na lotnisku w Schwechat odbywa się na pasie 34: LOT Polish Airlines Embraer ERJ-170-100ST 170ST landing (Vienna Schwechat - LOWW) LO223 - YouTube
    Jednak jeszcze podczas podejścia pasażerowie siedzący po prawej stronie mogą zachwycać oczy widokiem Jeziora Nezyderskiego o poranku. Robert skakał ze strony na stronę więc zdjęcie ma:
    <a href="http://www.skrzydla.org/showphoto.php?photo_id=80878" target="_blank"><img src="http://photos.skrzydla.org/2012-02-09/164632_mid.jpg" border="0" alt=""/></a>
    Jeszcze jedno zdjęcie z podejścia: <a href="http://www.skrzydla.org/showphoto.php?photo_id=79723" target="_blank"><img src="http://photos.skrzydla.org/2012-01-25/162031_mid.jpg" border="0" alt=""/></a>

    Po wylądowaniu i zatrzymaniu się na odpowiednim stanowisku, jeszcze przed przejściem do autobusy, wykonaliśmy wizytę w kabinie pilotów:
    <a href="http://www.skrzydla.org/showphoto.php?photo_id=79712" target="_blank"><img src="http://photos.skrzydla.org/2012-01-25/161971_mid.jpg" border="0" alt=""/></a>

    Cały lot ogólnie przyjemny i miły - LOT Polish Airlines flight LO223 (Warsaw F.Chopin - Vienna Schwechat; WAW-VIE) E70 - YouTube

    W terminalu pożegnaliśmy się i ja wybrałem się po odbiór bagaży, a Robert w dalszą podróż. Już z walizką postanowiłem zakupić Vienna Card w lotniskowej informacji turystycznej. Następnie z uzyskaną mapą i kartą udałem się na dworzec kolejowy w celu przedostania się do centrum kolejami S-bahn. Na trasie Lotnisko-Wien Mitte kursuje również bezpośrednio CAT (City-Airport-Train), jest on jednak droższy (10 Euro) w porównaniu do S-bahn (3,60 Euro) i jeździ co 30 minut (tak jak S-bahn, razem się uzupełniają i jest połączenie do Wiednia co 15 minut). Mi akurat CAT odjechał więc poczekałem na S-bahn. Bilet można (trzeba) kupić w biletomacie a następnie go skasować w takim czymś które to jest jakby mało widoczne, mi pomógł to znaleźć "lokalny" jak już byłem w wagonie.
    Wracając do Wiednia. Pociągiem udałem się do centrum gdzie następnie wsiadłem w metro i pojechałem do wujka, u którego miałem mieszkać przez ten tydzień. Rozgościłem się i pojechaliśmy na stare miasto. Tego samego dnia zwiedziłem jeszcze Kościół św. Stefana, oraz Albertinę.
    Kościół od wewnątrz:


    Albertina:


    Chwile pochodziliśmy po starym mieście, objechaliśmy dookoła "Ring", zjedliśmy obiad i wróciliśmy do domu. Tak minął pierwszy dzień w Wiedniu.



    Dzień drugi:
    Postanowiłem go spędzić na lotnisku robiąc zdjęcia. Wstałem przed świtem i metrem pojechałem na stację Praterstern gdzie przesiadłem się w pociąg na lotnisko. Cały dzień spędził obchodząc lotnisko dookoła poznając wszystkie miejscówki spotterskie. Jednak zdjęcia z tego wydarzenia, jeżeli będziecie chcieli to wstawię w osobnym poście. Dwa zdjęcia z tego dnia:
    Stacja Praterstern:


    Wschód z wesołym miasteczkiem:





    Dzień trzeci.
    Pogoda nie dopisywała. Większość dnia padał obfity śnieg. W zwiedzanie wyruszyłem przed południem, ok. 11 planując lepsze wykorzystanie biletu jaki był częścią Vienna Card. Udałem się w kierunku siedziby ONZ, lecz okazało się, że zwiedzanie jest organizowane o 11 i 13 więc postanowiłem wrócić następnego dnia. Następnym punktem programu był stadion im. Ernsta Happela. Nic specjalnego, takim tam stadion, niczym się nie wyróżnia, po prostu stoi. Naszła kolej na Museum Quartier. Istnieje bilet na wszystkie muzea, która tam są, lecz mi się nie opłacało go kupować. Taniej było w każdym muzeum kupować bilet oddzielnie. Głównymi atrakcjami MQ są: Leopold Museum, MUMOK (Museum Moderner Kunst Stiftung Ludwig Wien) oraz Kunsthalle. Leopold Museum był tego dnia zamknięty (ponieważ był to wtorek), a MUMOK otwierał się za 2 dni z powodu zmiany ekspozycji. Z tego powodu zwiedziłem jedynie Kunsthalle gdzie trwała wystawa pt. No Fashion, Please!, oraz Architekturzentrum Wien gdzie pokazana jest historia Wiednia z punkty widzenia architektonicznego (i nie tylko wiednia). Po obiedzie zwiedziłem Muzeum Globusów oraz Muzeum Esperanto. W tym pierwszym znajduje się ogromny zbiór globusów od małych biurkowych po takie co mają 2 metry w średnicy. Jest również przedstawiona historia powstawania globusa oraz jak się go teraz tworzy. Nie tylko te ukazujące ziemię, ale również te ukazujące niebo i inne. W tym drugim natomiast na niewielkim skrawku powierzchni przedstawiona jest historia języka, która miał się stać światowym. Kto, skąd, dlaczego i kiedy. Można się również pouczyc podstaw języka. Zbliżała się 18, "magiczna" godzina o której zamykana jest większość muzeu. W związku z czym skierowałem się do domu.
    Zdjęcia:
    Stadion Ernsta Happela:


    Wejście główne do MQ:


    budynek MUMOK:


    oraz budynek pobliskiego Volkstheater:


    Do tego wiedeńskie metro, którego drzwi otwiera się przyciskiem, a w starszych wersjach jest możliwość otworzenia jedynie 1/2 drzwi:




    Dzień czwarty:
    Tego dnia pogoda była zupełnie inna niż dzień wcześniej. Słońce świeciło, zero chmur. Pięknie. Tak jak sobie zaplanowałem wybrał się najpierw do "miasteczka" ONZ. Swoją siedzibą ma tu m.in. IAEA (międzynarodowa agenzja ds. energii atomowej), UNHCR (agencji ds. uchodźców) i inne agencje zajmujące się "naukami ścisłymi". Wchodząc do budynku trzeba przejść przez kontrolę osobistą. Następnie po zakupie biletu na zwiedzanie otrzymuje się taki specjalną przwywieszkę magnetyczną. O pełnej godzinie przyszła po nas (jedna czarnoskóra amerykanka i ja) pani przewodnik. Po czym weszliśmy na "ziemię niczyją", terem nie należący do Austrii, ani do żadnego innego państwa. Krótkie wprowadzenie i ruszamy wgłąb budynków ONZ. W środku m.in. jedną z "atrakcji" jest namiot, taki sam jakie używane są w obozach w Afryce (i nie tylko), można wejść i zobaczyć w jakich warunkach żyją rodziny, często 5-6 osobowe (na tyle jest namiot stworzony, ile jest, to różnie bywa). W programie jest również zobaczenie sali na której odwybywają się zgromadzenia, zebrania, wystąpienia. Obchodząc całe to "państwo-miasto" widzi się biura podróży, banki, restauracje, kantor i inne tego typu instytucje. Po półtorej godziny zwiedzania wycieczka się kończy. Bardzo miła pani przewodnik nas odprowadza i się żegnamy. Następnym punktem na liście jest "po raz kolejny" Staphansplatz i kościół św. Stefana. Tym razem jednak tylko i wyłącznie z zewnątrz ponieważ pogoda dopisała do robienia zdjęć.
    Napstrykałem się to pora ruszyć dalej, tym razem do Katakumb, w któych pochowana jest większość dynastii panujacej w Austrii - Habsburgów, włącznie z Cesarzem Franciszkiem I. Dużo trupich czach na trumnach, każda zdobiona. Niektóre nawet chyba, aż za bardzo.
    Po wyjściu z podziemi kieruję się na Hofburg. Tu udaje mi się zwiedzić Muzeum królowej Elżbiety Sisi Museum, kiedy dochodzi godzina 17 i wiedząc, że nic już nie dam rady zwiedzić, żadnego muzeum udaję się do pobliskiego kościółka św.Michała, gdzie przypadkiem trafiam na msze. Po niemiecku - ciekawe przeżycie. Jak już ksiądz wszystko skończył pozwoliłem sobie na parę zdjęć. Cóż, dobiegła 18 to już na pewno nic nie zwiedzę i idę do domu.
    Zdjęcia:
    Poranne widoki na Dunaj:



    Ziemia niczyja w ONZ:


    Namiot UNHCR:


    Pokojowa Nagroda Nobla dla Mohameda ElBaradei i IAEA:


    Sala obrad (może on być powiększona pięciokrotnie!!! poprzez usunięcie ściany [tej z tyłu] w tej i sąsiednich salach):


    Kościół św. Stefana:



    Grób Franciszka Józefa:


    Część jednej z trumien, już wtedy mieli 3D:


    Motylarnia:


    Hofburg:


    Pomnik Franciszka Józefa na koniu:


    Kościół św. Michała:




    Świąteczne oświetlenie ulic, już powoli zdejmowane:




    Dzień piąty:
    Pogoda znowu się zepsuła. Tym razem padał deszcz ze śniegiem (głównie deszcz). Pierwszą pozycją na liście obiektów do zwiedzenia dnia dzisiejszego był pałac Schonbrunn. Jest taki bilet jak "wspólny bilet" na muzeum Sisi, pałac Schobrunn oraz kolekcję mebli. Jeżeli chcemy zwiedzić wszystkie te obiekty bardzo się on opłaca. Nie musimy zwiedzać ich wszyskich jednego dnia. Termin jest jakoś odległy (bodajże nawet o cały rok). Zwiedzanie z darmowym audio przewodnikiem, również w języku polskim zajmuje ok. 1h. Długo, ale jest co zwiedzać. Przepiękne komnaty, zbiory mebli i obrazów. Wszystko szczegółowo opisane w przewodniku, który do nas mówi po wciśnięciu odpowiedniej kombinacji liczb. Po wyjściu postanowił udac się do ogrodów pałacowych o nacieszyć oczy przepięknym widokiem na pałac (mimo tragicznej pogody). Dłuższy spacer na koniec ogrodu i spowrotem. Jako cześć ogrodu jest również ogród zoologiczny, lecz nie na taką pogodę.
    Skierowałem się do metra, którym pojechał spowrotem do centrum do MQ aby nadrobić zaległość w zwiedzaniu Leopold Museum i MUMOKu. Poszło gładko, lecz długo. Zbiory duże, interesujace i różnorodne. Jest na co popatrzeć. Trzeba się trochę nachodzić w trakcie zwiedzania, jednak na szczęście jest gdzie usiąść w razie chęci odpoczynku. Ostanim obiektem na liście byłą Hiszpańska Szkoła Jazdy Konnej - zwiedzanie. Obejście stajni i kompleksu Hiszpańskiej Szkoły, poznanie historii, etymologii nazwy i innych szczegółów.
    Niby tylko 4 obiekty a jednak męczące. Zbliżała się pora na obiad (17) po którym udałem się do domu.
    Zdjęcia:
    Pałac Schonbrunn i ogrody:

















    Wskaźnik pogodowy:


    Leopold Museum:


    i jego "główna atrakcja" Śmierć i Życie Gustava Klimta:


    Ujeżdzalnia w Hiszpańskiej Szkole Jazdy Konnej:








    Dzień szósty:
    Znowu inna pogoda, tym razem zachmurzenie z przelotnymi opadami deszczu. Po śniadaniu wybrałem się na poranne treningi w Hiszpańskiej Szkole Jazdy Konnej. Trwają one od 10 do 12 i można siedzieć całe 2h lub 5 min. Cena ta sama. Zdjęć robić nie wolno, nie tylko ze względów żeby nie robić i nie publikować, lecz również dźwięk migawki lustrzanki czy dźwięk wydawany przez cyfrówkę przy robieniu zdjęcia może rozpraszać konie.
    Miała to być jedyna atracja tamtego dnia, jednak dałem sie jeszcze "skusić" na zwiedzanie Kunst Historiches Musem oraz Naturhistorishes Museum Wien. Oba mieszczą się w bliźniaczych budynkach. Na zwiedzanie każdego należy poświęcić ok.3 godzin. Ilość obrazów, zabytków czy wypchanych zwierzaków, minerałów i innyh rzeczy świadczących o historii jest ogromna. Dodatkowo w muzeum historii naturalnej jest strefa interaktywna, która pochłania wszystkich. Na wystawie można znaleźć przepiękną sól z Inowrocławia czy też minerał/kamień (nie bardzo wiem) o nazwie Bieber.
    Ostatnią rzeczą na ten dzień (i ogólnie, na moje planowane zwiedzanie) był wiedeński Belweder. W jego "skład" wchodzą dwa budynki odzielone od siebie ogrodem. W tychże budynkach wiele dzieł malarskich zarówno takich malowanych "od czapy" jak i portretów czy scen historycznych. Nie kwestionowaną "główną atrkacją" jest obraz Gustava Klimta Pocałunek.
    Zdjęcia:
    Sól z Inowrocławia:


    Bieber:


    Bliźniaczy budynek Muzeum historii naturalnej i Kunst Historiches Museum:


    Belweder:













    Dzień siódmy:
    Ten dzień miał być poświęcony na odpoczynek. I w większości był. Pogoda nie sprzyjała niczemu. Padał to śnieg, to deszcz to dwa na raz. Dopiero po południu wyszliśmy z wujkiem na miasto na małe zakupy i obiad. A wieczorem zostało dokończyć pakowanie walizki i można iść spokojnie spać.


    Dzień ósmy (ostatni):
    Poranna pobudka, śniadanie, pożegnanie i wyruszenie w kierunku metra by nim dojechać na stację Praterstern skąd pociąg S-bahn zabierze mnie na lotnisko. Zostawiłem sobie ospowiednio dużo czasu aby w razie spóźnienia się na pociag i konieczności czekania 30 minut na stępny zdążyć bez problemu na samolot. Na lotnisku odprawa przy stanowisku self check-in a następnie oddanie bagażu. Zwiedziłem jeszcze część ogólnodostępną terminala zanim wybrałem się do kontroli osobistej. Szybko i gładko poszło. Następnie przejście przez labirynt sklepów do bramki. Strefa dookoła bramki przyjemna. Na monitorach telwizorów pokazywana jest aktualna pogoda w miastach Austrii, Europy i Świata. Na monitorach przy stanowiskach wyświetlana jest temperatura aktualna w porcie docelowym. Boarding do autobusu rozpoczyna się z 20 minutowym opóźnieniem. Wchodzimy do autobusu od tyłu. Drzwi są zarówno po bokach (jak normalnie) jak i również z tyłu. Autobus łąduje się jak tir przyjmujący towar - staje tyłem, towar wchodzi, drzwi się zamykają.
    Po chwili dojeżdzamy do naszego samolotu, którym "znowu" jest SP-LDA. Siadamy na miejscach i po chwili rozpoczynamy wypychanie. Kołujemy do pasa 29. W między czasie startuje pare Austrianów. Pora na start - LOT Polish Airlines Embraer ERJ-170-100ST 170ST take off (Vienna - Schwechat - LOWW) LO224 - YouTube
    Lecimy spokojnie. Serwis ten sam co w drodze do Wiednia. Picie i muffin (niestety znowu zdjęcia nie mam).
    Kabina, raczej pusta. W biznesie 2 osoby, LF na oko ~40%-50%, w sumie, oceńcie sami:
    <a href="http://www.skrzydla.org/showphoto.php?photo_id=80210" target="_blank"><img src="http://photos.skrzydla.org/2012-01-31/163162_mid.jpg" border="0" alt=""/></a>

    Korzystając z okazji, że samolot mało pełny chodzę o robię rózne ujęcia za okienne, na przykład takie:
    <a href="http://www.skrzydla.org/showphoto.php?photo_id=80131" target="_blank"><img src="http://photos.skrzydla.org/2012-01-31/162975_mid.jpg" border="0" alt=""/></a>

    Lądowanie w Warszawie przez chmury lecz spokojnie, trochę majtało. - LOT Polish Airlines Embraer ERJ-170-100ST 170ST landing (Warsaw F.Chopin - EPWA) LO224 - YouTube
    Widać smugę kondensacyjną


    Lot spokojny, miły i przyjemny - LOT Polish Airlines flight LO224 (Vienna Schwechat - Warsaw F.Chopin; VIE-WAW) E70 - YouTube



    Podsumowując:
    Wiedeń uważam, za bardzo ładne miaste. Zdecydowanie na więcej niż tydzień zwiedzania. Przepuszczam, że warto je zobaczyć zarówno zimą jak i latem czy wiosną jak jest już zielono i ładnie





    P.S. do moderatorów:
    Przepraszam, za wszelkie literówki czy błędy ze znakami interpunkcyjnymi.

  2. #2
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Jakby się dało podmienić te linki w HTMLu na te (ustawione są w odpowiedniej kolejności):


    Przepraszam, ale jak pisałem to nie zauważyłem błędu, a teraz nie można edytować już.

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Bardzo przyjemna, obszerna relacja z detalami nielotniczymi - super. No ja się zgłaszam jako chętny na zobaczenie zdjęć z VIE.

  4. #4
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Mówisz i masz:





  5. #5
    Awatar keine

    Dołączył
    Nov 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tinek6 Zobacz posta
    (...) Tego samego dnia zwiedziłem jeszcze Kościół św. Stefana, oraz Albertinę. (...)
    Stephansdom - Katedra św. Szczepana

  6. #6
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez keine Zobacz posta
    Stephansdom - Katedra św. Szczepana
    Fakt, wiedziałem, że coś bije ale nie wiedziałem gdzie...
    Stephan się jednak kojarzy ze Stefanem a nie Szczepanem...

  7. #7

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Fajna relacja Miałam okazję być w Wiedniu dwa razy w w lipcu 2000r. i 2002r. Dwa razy trafiłam na deszczową pogodę. Trzeba przyznać,że jest co tam zwiedzać.Miałam okazję pierwszy raz zapłacić w euro za loda i wyszło 16zł (u nas 1euro stało wtedy po 4zł).To był najdroższy deser wtedy w moim życiu Dziękuję za miłe czytanie

  8. #8

    Dołączył
    Aug 2011
    Mieszka w
    Warsaw, Poland, Poland

    Domyślnie


    Polecamy

    Polecam pojechać pod koniec sierpnia na sturma ;-)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •