Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 59
Like Tree30Likes

Wątek: Nippon promocyjnie z Aeroflotem, czyli gdzie samoloty spotykają superszybkie pociągi.

  1. #1
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Cool Nippon promocyjnie z Aeroflotem, czyli gdzie samoloty spotykają superszybkie pociągi.


    Polecamy

    No to czas zacząć moją pierwszą relację Mam nadzieję, że Wam się spodoba i jednocześnie przepraszam, że zaczynam relację tak wcześnie – później przed wylotem mogę nie znaleźć na to chwili. Będzie to próba zrobienia kolejnej forumowej relacji „na żywo”. Na ile wyjdzie i starczy sił – zobaczymy Ale zacznę od samego początku.

    Moje podróże lotnicze bazują przede wszystkim na promocjach znalezionych w Internecie, staram się latać w dalekie zakątki Świata nie wydając na loty za dużo pieniędzy. Tym razem trafiło na promocję Aeroflotu, która pozwoliła mi kupić bilet na trasie FCO-SVO-NRT-SVO-CDG za około 1200 zł, czyli co tu dużo gadać… za półdarmo Oczywiście wszystko w zwykłym ygreku, więc nie będzie relacji z business lounge’ów. Może kiedyś . Cała moja wycieczka będzie wyglądała tak:



    Lista lotów:
    12.06 WAW – MXP Air One (ADH) AP561 (na bilecie Alitalii) Airbus A320 716 mi
    12.06 MXP-FCO Alitalia (AZA) AZ1023 Airbus A321 318 mi
    13.06 FCO-SVO Aeroflot (AFL) SU264 Airbus A321 1493 mi
    13.06 SVO-NRT Aeroflot (AFL) SU264 Airbus A330-300 4676 mi
    22.06 NRT-SVO Aeroflot (AFL) SU261 Airbus A330-300 4676 mi
    22.06 SVO-CDG Aeroflot (AFL) SU261 Airbus A320 1529 mi
    23.06 CDG-LTN Easyjet (EZY) U22432 Airbus A319 236 mi
    23.06 LTN-WAW Wizzair (WZZ) W61306 Airbus A320 907 mi
    Do przelecenia 14 551 mil ^ ^

    Na miejscu:
    Japonia jest drogim krajem, a ja nie chciałem sobie samemu dać się zrujnować, więc będę mieszkał w hostelach. Skosztuję też przyjemności mieszkania w łóżku kapsułowym. Przemieszczanie się po kraju ułatwi JR Pass, czyli bilet umożliwiający podróżowanie turystom po niemal dowolnymi pociągami spółki JR (takie ichnie PKP). Wyjątkiem są najszybsze z najszybszych pociągów Shinkansen - Nozomi. Tygodniowy JR Pass kosztuje około 250 euro i jest dostępny tylko poza granicami Japonii. W Polsce można zamówić go przez Internet – za kilkanaście dodatkowych ojro kurier Fedexu przynosi go w ciągu dwóch dni roboczych do domu. Tak naprawdę Pass zwraca się po wykonaniu jednej, góra dwóch wycieczek Shinkansenami, więc spodziewajcie się, że na forum lotniczym będę starał się też dużo pisać o pociągach i o wrażeniach z podróży nimi, zwłaszcza że Japonia to kraj, który z nich słynie.

    Starałem się dość skrupulatnie zaplanować ten wyjazd, a owocem tego jest taka trasa:
    14-15.06 Tokio
    16.06 Nikko (jednodniowy wypad z Tokio)
    17-18.06 Kyoto
    19.06 Nara (jednodniowy wypad z Kyoto)
    20.06 Hiroshima (wycieczka do Miyajimy)
    21.06 Hiroshima i powrót do Tokyo


    Przygotowania i to co się da
    Wszystkie hostele i hotele zostały zabookowane z dużym wyprzedzeniem przez Booking.com, pora zacząć on-line check-in’y. Przynajmniej tak chciałem… Jako, że należę do tych którzy wolą siedzieć w samolocie przy oknie, a nie znoszą być upchnięci gdzieś w głębi zawsze poluję na możliwość on-line check inu tak szybko jak tylko się da, żeby dostać swoje wypatrzone miejsce. Niestety, w przypadku zaplanowanych przeze mnie lotów ze sporym wyprzedzeniem dało się tylko odprawić na dwa z nich. Odcinek WAW-MXP wykonywany przez Air One, albo z włoska airone jak kto woli (czapla), oraz odcinek CDG-LTN wykonywany przez Easyjet’a. W przypadku tego pierwszego zadziałał na stronie przewoźnika kod rezerwacji ze strony Alitalii, na której to bilet został zakupiony. Odprawa poszła bardzo sprawnie, a miejsce 4A zostało potwierdzone (moje! Haha! ). W przypadku Easyjeta sytuacja wyglądała troszkę inaczej, gdyż ten przewoźnik dopiero testuje funkcję przydziału miejsc swoim pasażerom w samolotach na trasach z CDG. Nie ma możliwości wybrania miejsc – przy pobieraniu karty pokładowej maszyna losująca zwalnia blokadę i szczęśliwym numerkiem okazało się 16A .
    Wszystkie pozostałe loty mają możliwość dokonania odprawy on-line dopiero na 24h przed odlotem, a więc będę na nie polował później.

    Jeżeli macie jakieś sugestie i pytania co do trasy czy samej Japonii piszcie śmiało.
    Spodziewajcie się dużej ilości zdjęć

    Pozdrawiam przedwyjazdowo,
    tygrysm

  2. #2
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Jak dasz radę to postaraj się jechać do Hiroshimy pociagiem Sakura z Shin-Osaka (więc musiałbyś zrobić przesiadkę w Osace, ale one jeżdżą co 15 minut). Hikari w większości operuje na serii 700, N700 jest tylko kilka, ale i tak oba typy w układzie 2+3. Sakura niemal w 100% na N700 w układzie 2x2 (możesz jeszcze trafić chyba na 800). Naprawdę warto wypróbować kilku typów (a i tak już wiele z automatu odpada, bo nie jedziesz na północ).
    Na pierwszej lepszej stacji poproś o darmowy rozkład jazdy shinkansenów, łatwiej będzie zaplanować przesiadkę (co na migi możesz pokazać na stacji).
    Jadąc z Tokyo warto zarezerwować miejsce po prawej stronie pociągu, jest fajny widok na Fuji.

  3. #3
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    kaspric,

    dzięki za wskazówki
    Mam już wszystko rozpisane jak bym chciał pojechać i wyszło, że będę jechał Shinksnsenami: Nasuno, Yamabiko, Hikari (3x) i raz Sakurą, więc jest szansa na trafienie kilku typów

  4. #4
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    ^^ a przeoczyłem, że jedziesz do Nikko. To jeszcze przy odrobinie szczęścia zaliczysz dwa różne typy E, przy nieco większym załapiesz sie na E5 ;-). Powodzenia ;-)

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dobry plan. Przy tych cenach Alitalii tez rozważałem taki wyjazd, jednak trochę odstraszyły mnie ceny na miejscu, wyszło, że jeszcze mnie nie stać. Powodzenia!

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Japonia nie jest taka droga!!
    Oczywiście teraz jen poszedł w górę i jest chyba z 50 gr droższy niż kiedy ja kupowałem, ale mimo wszystko...
    O ile hotele są strasznie drogie to za hostel w Asakusa płacimy 30-40 pln za noc, obiad w yoshinoya to 12-15 pln a śniadanie japońskie kupione w 7eleven to 10 pln.
    Ja nie miałem JRpass i gdyby nie trochę kombinatorstwa to zrujnowały by mnie koszty transportu po Tokyo, ale można jeździć na gapę. Jak masz pass to nie ma problemu.
    Spokojnie na dzień wystarczy 80-100 pln.
    Jedyne co zaskakuje to to, że tam prawie nikt nie mówi po angielsku. Wszystko tylko na migi albo po ichniemu
    To co odradzam to kupowanie czegokolwiek w Lawson, jakość gorsza niż za czasów taniej biedronki sprzedają naprawdę ohydne jedzenie!!

    Pozdrawiam i dobrej zabawy w JPN!!

  7. #7
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kurt Zobacz posta
    Ja nie miałem JRpass i gdyby nie trochę kombinatorstwa to zrujnowały by mnie koszty transportu po Tokyo, ale można jeździć na gapę. Jak masz pass to nie ma problemu.
    Przecież nielimitowana jazda metrem na 2 dni to koszt 40zł z Tokyo Metro Pass, majątek to to nie jest.

    A co do drożyzny - jeśli siedzisz w Tokio, da się przeżyć budżetowo. Jeśli chcesz pojeździć po kraju, automatycznie wchodzi JRP i koszta do przodu o 1000-1800zł (1-2 tyg).

  8. #8

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    Tychy

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    Wszystkie pozostałe loty mają możliwość dokonania odprawy on-line dopiero na 24h przed odlotem, a więc będę na nie polował później.
    Z tego co pamiętam jak się odprawiałem na FCO-SVO-NRT to mogłem wybrać miejsce tylko na lot do Moskwy, a na lot Moskwa - Tokio samo przydzieliło.

  9. #9
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Dzień pierwszy

    No to pora ruszać w drogę Na lotnisko postanowiłem się udać pociągiem, żeby przetestować nowe połącznie. Do Zachodniego mam z domu rzut beretem, więc decyzja była prosta. Bilet jednorazowy zakupiony, pora pakować się do SKMki:



    Wrażenia? Mieszane… sam pociąg – super! Stacja na lotnisku – super! Ale czemu on jedzie tyle czasu??? Ten pociąg się wlókł niemiłosiernie. Jedyny odcinek na którym przyśpieszył, to był tunel tuż przy stacji końcowej.

    Szybkie sprawdzenie FIDSa i już wiem, że Airone ma otwarty check-in w strefie E nowej części terminala (tuż obok British Airways). Drop-off wykonany bez problemu, proszę o odprawę od razu do Rzymu. Pani coś kombinuje w komputerze, kręci nosem i nic… bagaż dostał piękną naklejkę FCO, ale ja sam niestety nie zostaję odprawiony. Trudno, myślę – będzie trzeba się zgłosić w Mediolanie do transfer desku… „Wyjście numer 1, życzymy miłego lotu”. (echhh… będzie autobus…)

    Security check poszedł sprawnie i bezproblemowo. Mając trochę wolnego czasu przeszedłem cały pirs, by pocykać foty co ciekawszych samolotów. Z ciekawszych rzeczy był tylko samolot Republiki Włoskiej, kołujący do startu.



    Godzina 12:00 zbliżała się nieubłaganie, więc nadeszła pora boardingu. PAXów było niewielu, więc sprawnie poszło – znalazłem się w pierwszym autobusie jadącym na stanowisko oddalone, przy którym stał nasz Airbus A320-200.



    Obok nas Sierra Papa – Lima Papa Erro… znaczy się Echo.



    Oraz gość z Rosji



    Wnętrze samolotu Airone prezentuje się szaro. Samolot ma cztery lata, ale fotele wyglądają na już zmęczone. W zagłówkach znajduje się zaślepka w miejscu której kiedyś znajdował się ekran od IFE. Niestety Airone, jako przewoźnik nisko-kosztowy, ma bardzo gęsto ustawione rzędy foteli. Mimo mojego niedużego wzrostu (167 cm), wcale nie miałem dużo miejsca.





    W oczekiwaniu na drugą dostawę PAXów spod gate’a, zapytałem (przemiłą jak się okazało) szefową pokładu, czy mógłbym zrobić zdjęcie kokpitu. Ta zapytała Pierwszego Oficera, który był w tym momencie w kokpicie i zgoda została otrzymana Zamieniłem kilka słów z F/O imieniem Fabio i zestresowany zrobiłem zdjęcie:



    Niestety pod światło… No ale cóż. W kokpicie jeszcze nigdy nie byłem i łapy mi się trzęsły jak cholera.
    Chwilę później dojechały kolejne dwa autobusy i boarding tym samym został zakończony. Load factor bardzo nędzny – około 50%. Ale nie ma tego złego co by na dobre wyszło. Cała przestrzeń 4ABC – DLA MNIE!!!
    Startujemy z RWY15 zaraz po LO do Nowego Yorku, który przyjmował pasażerów na pokład obok nas. Sam lot spokojny i bezproblemowy. Fotele były całkiem wygodne. Jak to w LCC jedzenia null, na pocieszenie zjadłem jabłko z Grójca, które dostałem na Lotnisku Chopina w ramach promocji polskiego rolnictwa.

    Po godzinie i 50 minutach lotu lądujemy na MXP, aby busem pojechać do terminalu 1. I tu zaczęły się schody… w autobusie miły komunikat, że lotnisko zaprasza do skorzystania z transfer desku „ViaMilano”, który załatwi wszystkie sprawy transferowe za nas i nawet jeżeli mamy bagaż nadany do MXP, natychmiast go przetransferuje na kolejny lot. Brzmi dobrze… ale… wchodzimy do hali odbioru bagażu, w której znajduje się 10 takich stanowisk „ViaMilano”… wszystkie zamknięte. No nic, udaję się schodami transferowymi na poziom odlotów, by znaleźć inne. Znalazłem, owszem, ale im dłużej na nie patrzyłem, tym bardziej one też były zamknięte.
    W końcu w informacji pani mi powiedziała, że to Alitalia, no problemo, wydrukują mi kartę pokładową przy boardingu… Jednak przy moich perypetiach z brakiem możliwości wykonania check-in’u online (bo nie znajdowało mojego biletu (!?!?)) nie chciałem zwlekać tyle czasu, żeby później wyszło że jest problem z moją rezerwacją. Nie myśląc długo, wyszedłem z terminalu i poszedłem do hali check-in, gdzie znalazłem stanowisko Alitalii, w którym w końcu dostałem kartę pokładową na mój lot do Rzymu – miejsce 9A (okno!). Tym samym musiałem wypić co miałem w plecaku, bo czekała mnie ponowna kontrola bezpieczeństwa.

    Ogólnie Terminalu 1 w MXP nie lubię. Jest ciasno i dość ciemno - nie będzie to mój ulubiony port przesiadkowy, dodatkowo informacja w którym gacie będzie boarding pojawia się na FIDSach dość późno, więc nie wiadomo gdzie iść po przylocie jeżeli jest się w transferze. Na razie w moim rankingu króluje AMS

    Boarding na lot odbywał się w części A terminalu 1, a konkretniej w satelicie tego terminala. Obok nas ustawił się E170 LOT-u, a jeszcze dalej A320 LH. Co ciekawe, na locie Lufthansy sprawdzali wszystkim bagaż podręczny w sizerze i zebrał się spory stosik bagażu odesłany do luku.
    Na 40 minut przed planowanym czasem wylotu pojawiła się Pani – agent handlingowy, żeby przeprowadzić boarding na lot Alitalii AZ1023 do Rzymu, jednak Pani nie była w stanie tego zrobić gdyż ustawił się do niej około 30-osobowy ogonek osób z transferu, które potrzebowały dokonać odprawy i dostać karty pokładowe. (ja wiedziałem, że tak będzie!). Efekt – chaos przy właściwym boardingu, a część pasażerów, ze świeżo wydrukowanymi kartami dostała informacje gdzie mają usiąść ustnie, bo miejsca się nie chciały na kartach wydrukować.

    A tu nasz „orzeł” EI-DSJ:


    O samym samolocie i locie dużo pisać nie będę, bo wnętrze było IDENTYCZNE jak w poprzednim dzisiejszym locie. Jedyna różnica, to „IFE” o ile tak można nazwać ekran na którym się wyświetlają 4 kanały pseudo-TV i na którym nie można wyświetlić mapy lotu. Dla mnie IFE bez mapy i parametrów lotu to nie IFE i koniec kropka.


    Co zauważalne, zwiększył się pitch. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że samolot miał w swojej historii epizod z Airone, dlatego też na fotelach jest znajoma czapla.


    In minus: załoga, która w zasadzie zniknęła zaraz po starcie. Owszem, był serwis, który oferował do wyboru: wodę gazowaną, wodę niegazowaną, herbatę lub kawę. Nic więcej. Cały lot odbył się z włączoną sygnalizacją „zapiąć pasy”. Wszystkie procedury i komunikaty wygłaszane przez CC identyczne jak w Airone. W zasadzie poza rozstawem foteli i boardingiem z autobusu nie ma żadnej różnicy w twardym produkcie.



    W Fiummicino wylądowaliśmy punktualnie.

    Po wylądowaniu w FCO i odebraniu bagażu (tak, doleciał!) złapałem taksówkę i dojechałem do pobliskiego hotelu. Tutaj udało mi się dokonać odprawy online na kolejne odcinki. Niestety Aeroflot pozwolił mi wybrać miejsce tylko na pierwszym z nich, na drugim maszyna losująca wybrała sama, ale szczęśliwie Wszystko przy oknie
    Jutro loty FCO-SVO-NRT, które mam nadzieję zrelacjonować Wam pojutrze.

    Stay tuned!

    A teraz dla Was dwa lotniska do identyfikacji i kilka widoczków ustrzelonych z góry. Lotniska w okolicach MXP:




    Pozdrowienia z okolic FCO!

  10. #10
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Mi się MXP jako port przesiadkowy bardzo dobrze kojarzy. Lecąc KRK-MXP-EZE zostawiłem w pierwszym samolocie komórkę, co odnotowałem dopiero w autobusie. Zgłosiłem to pierwszemu napotkanemu Włochowi z obsługi lotniska, ten zaprowadził mnie korytarzami dla personelu do jakiegoś punktu obsługi, szybki telefon do sprzątaczek, które już zajęły się E-jetem i jest ;-). Telefon został dostarczony do gate lotu do EZE.

  11. #11

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Nr 1 to Milano Linate

  12. #12

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Hej,
    No to się całkiem fajnie zaczyna.
    Uśmiałem się bo jak zobaczyłem 1wsze zdjęcie skm'ki to zasugerowany tytułem myślę "o jakiś dziwnie znajomy ten shinkansen"
    A co do IFE bez mapy to się absolutnie zgadzam że to żadne IFE!!
    Powodzenia dalej.

  13. #13
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Dzień drugi

    Po pobudce i bardzo dobrym śniadaniu okraszonym sokiem „z zielonych jabłek”, którego kolor był taki jak skórka wyżej wymienionych owoców (o zgrozo!), hotelowy shuttle bus zawiózł mnie prosto pod terminal 3 Aeroporto di Leonardo da Vinci Roma Fiummicino.

    Tam krótki rzut oka na FIDSa i znajduję stanowisko check-in Aeroflotu. Odprawa była prowadzona na trzech stanowiskach i co ciekawe lot jest wyświetlany od razu jako Tokio via Moscow. Oba odcinki tego przelotu dzielą ten sam numer rejsu – SU264. Bagaż został bezproblemowo odprawiony do Tokio, a ja z dwoma kartami pokładowymi w ręku udałem się do kontroli bezpieczeństwa, przy której stał naprawdę długi ogonek. Bramka G13 z której odbywa się lot ulokowana jest w satelicie, do której jedzie się zautomatyzowanym Sky Trainem.



    Jak się okazało mój lot i BA do LHR były chyba jedynymi wąskokadłubowcami przycumowanymi do satelity.
    Co mi się bardzo spodobało to koncepcja, że całe górne piętro przeznaczone było dla pasażerów, a bramki nie znajdowały się przy ścianie zewnętrznej budynku. Po sprawdzeniu karty pokładowej wchodziło się na schody ruchome, które zjeżdżały na dół do samolotu.




    A tu ciekawy error Wójek Bill jest wszędzie:



    Moją pierwszą dzisiejszą „srebrną strzałą” jest Airbus A321 o rejestracji VQ-BED. Samolot posiada prawdziwą biznes klasę z szerokimi, skórzanymi fotelami w układzie 2-2. Oraz ekonomiczną o bardzo przyjemnym odstępie między wygodnymi, niebieskimi fotelami.



    W czasie lotu steward obsługujący moją część kabiny zaserwował mi puszkę coca-coli oraz pełny „staroświecki” zestaw obiadowy. Do wyboru miałem rybę, albo baraninę – wybrałem to drugie, gdyż fanem ryb nie jestem (tak, wiem… jadę do Japonii).



    Baranina została podana z ziemniaczkami oraz szparagami. Oprócz tego w zestawie były dwa plastry kurczaka na zimno na sałacie z plasterkiem sera na wierzchu, mała bułeczka i kromka (pół kromki?) chleba razowego. Na deser dwa rosyjskie mini-batoniki – jeden smakował identycznie jak Snickers, drugi bardzo podobnie do Marsa. W sumie się najadłem i byłem zadowolony, gdyż smak dania był całkiem niezły. Dodam, że alkohol był w postaci wina białego i czerwonego, nalewanego do kubeczka prosto z kartonu

    LF na odcinku FCO-SVO 80-90% w Y, 60% w C.

    Moskwa przywitała nas deszczem, a żeby zapewnić pasażerom dodatkowe atrakcje Rosjanie zapewnili nam disembarking przez busa. Wszystko odbyło się na szczęście bardzo sprawnie.

    Po chwili znalazłem się w pachnącym nowością terminalu D. Bez żadnego problemu znalazłem się w strefie gate’ów. Trzy terminale moskiewskiego lotniska tworza wspólny airside, dzięki czemu spacerkiem można dotrzeć z dowolnej bramki pod każdą inną. Jest prosto, jasno, czysto i czytelnie. To lubię!



    A tu terminal E:

    Swoją drogą cztery zaparkowane nieopodal siebie jumbo Transaero robią naprawdę kolosalne wrażenie. Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia – widziałem je podczas lądowania.

    Dwie godziny w oczekiwaniu na boarding na drugi lot spędziłem buszując w Internecie i rozmawiając ze znajomymi na Skypie. SVO udostępnia wszystkim pasażerom darmowe Wi-Fi! I tak powinno być na każdym lotnisku. Jedyne czego mi brakuje na lotnisku w Moskwie to gniazdek do podłączenia laptopów czy innych ładowarek. Można się ratować podłączając się do gniazdek za automatami sprzedającymi colę i batoniki, albo…



    Burger King zapewni Ci gniazdko pod każdym stolikiem

    Czas zleciał mi bardzo szybko, a tutaj w głośnikach komunikat, że zapraszają pasażerów mojego lotu na pokład. Więc idę do bramki. Droga zajęła mi może z 5 minut, a tu pod bramką już prawie nikogo nie ma. Wchodzę na pokład, a tam też słabo. LF tego lotu jest katastrofalny, bo wynosi około 30-40% w Y. Do C nie zaglądałem. Gdy kupiłem bilety na ten lot bardzo się ucieszyłem, że będę leciał A330-300, gdyż znalazłem wcześniej zdjęcia jak wygląda klasa Y w „nowym” Aeroflocie. Oto ono:
    [IMG]http://www.flightglobal.com/blogs/ru...roflot%201.JPG[/IMG]

    Niestety, rzeczywistość pokazała nieco co innego. Tkanina obijająca fotele jest w stanie średnim, jak nie w słabym. Zająłem swoje miejsce 13A (w samym przodzie kabiny Y) i już kolejny zonk – mój ekran był w trakcie ładowania Linuxa, którego oczywiście nigdy nie załadował. Nici więc z IFE sobie pomyślałem. Wrrr… Na dodatek obok mnie, na 13B usiadł Japończyk, który ma wyraźny problem ze świeżością oddechu. Wystarczyło, że ziewnął - nawet w nie moją stronę - i od razu było mi niedobrze. Po starcie korzystając z super oświetlenia chmur za oknem wykonałem kilka zdjęć…


    \
    I od razu po zgaszeniu sygnalizacji „zapiąć pasy” wyskoczyłem jak z procy szukać innego miejsca. Poszukiwania zakończyły się na 35K przy oknie, gdzie miejsce obok mnie jest WOLNE!
    Po chwili CC roznieśli nam „menu”. Szkoda, że jest ono drukowane na śliskim papierze typu pierwsza lepsza ultoka, gdyż to by mogło odwracać uwagę, od tego że menu i tak się sprowadza do „cziken” czy „fisz”, a tak przypomina mi ono menu z „chińczyka” nieopodal mojego bloku. W tej kwestii powinni się nauczyć jak przygotować menu od AF. No ale dość marudzenia, oto co będziemy dzisiaj jedli:



    Jeżeli czytaliście w miarę uważnie tę relację, to wiecie co wybrałem :


    Kurczak całkiem niezły, niestety bułka była twarda jak bela. Wynagrodzili mi to pysznym deserem Niebo w gębie.
    Zaraz po serwisie udało mi się odkryć jak wygląda wnętrze fotela lotniczego. Widzieliście kiedyś?



    A teraz kładę się spać, żeby być w stanie coś jutro zwiedzić w Tokio. Co ciekawe lecimy na tyle na północy, że przesuwamy się wzdłuż granicy dnia polarnego. Za oknami ani przez moment nie będzie podczas tego lotu ciemno. Śniadanie i koniec lotu opiszę już jako dzień trzeci tej wyprawy



    BTW
    Czy ktoś wie jaka jest podstawa do wybierania miast, które się pojawiają na mapie na IFE? Mam wrażenie, że w pierwszej kolejności jest to alfabet, a później czy nazwa tego miasta się zmieści na mapie. Bo jeżeli Polskę postrzegają tak, że najważniejsze w niej dwa miasta to Warszawa i Częstochowa, to jest źle
    Pozdrawiam!
    tygrysm
    Olson, mgab and Keyness like this.

  14. #14
    Awatar 6182

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Szczecin

    Domyślnie

    Też się nabrałem na ten pociąg,jak kolega kurt A tapicerka wygląda jak z PKSu


    Nikon D50,Nikkor 18-55 ED i 55-300 VR
    Maycom AR-108

    Pozdrawiam
    Daniel

  15. #15

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    A to ciekawostka, bo ja leciałem A330 z SVO do NRT półtora roku temu i samolot był jak nowy!!
    W ogóle nie pamiętam żebym dostał menu no i na bank nie było Burger Kinga w Terminalu 4.

  16. #16
    Awatar mateusz_95

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Kielce EPKA

    Domyślnie

    Lotnisko do identyfikacji nr2 to Novara-Cameri.
    Pozdrawiam Mateusz :)

  17. #17

    Dołączył
    Feb 2010

    Domyślnie

    Nie marudzić na A330, jeszcze niedawno można było się przelecieć IŁ-em 96 - to były wrażenia.

  18. #18
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Na wstpie przepraszam Was bardzo za zaległości w relacji Mam zamiar za chwilę nadgonić i opisać wyprawę do dania dzisiejszego… No to let’s go:

    Dzień 3 - Lot do Tokio ciąg dalszy…

    Nawet udało mi się przespać trochę, co jest znając siebie dość nietypowe Nigdy nie byłem w stanie zasnąć w warunkach odbiegających od idealnej ciszy. Rano obudził mnie drugi serwis – do wyboru albo jajeczny wynalazek, albo naleśniki z nadzieniem jagodowym. Nie miałem ochoty na nic na słodko, więc ostało się to pierwsze…



    I chyba był to błąd, bo wynalazek był bezsmakowy. Dodatki do dania to sałatko-kurczak znany już z poprzedniego lotu, „chińskie” ciasteczko z wróżbą, batonik (ten to akurat „snickers”) no i tradycyjnie już pół kromki razowca i sztywna bułeczka.
    Chwilę później widzę za oknem, że nadlatujemy nad wyspy japońskie. Podczas podejścia obraz na IFE przełączył się na kamerę pokazującą to co widzą piloci przed samolotem (bardzo fajna sprawa!). Lądowanie mięciutkie i kołowanie w nieskończoność – jesteśmy na miejscu.
    Wrażenia z lotu – raczej pozytywne. Bardzo miła CC. Mam wrażenie, że ilość pasażerów na pokładzie przełożyła się na luźną atmosferę – i bardzo dobrze. Czego brakowało mi osobiście to przechodzącej co jakiś czas osoby z obsługi pokładu, która oferowała by wodę oraz otwartego baru z napojami i jakimiś drobnymi przekąskami w galerii – w innych liniach to standard (tak, wiem nie w LO… ech). Nie miałbym też nic przeciwko ciepłym, wilgotnym ręcznikom vide KLM.

    Tokio – dzień 3 cd.

    No to jestem Pan w imigracji na lotnisku jak zobaczył polski paszport bardzo się ucieszył i nienagannie powiedział „dzień dobry”. Chwila na załatwienie podstawowych spraw – wymiana JR Exchange Order na Rail Pass, znalezienie bankomatu, pobranie mapek z informacji turystycznej i na stację. Do Tokio odwiezie mnie pociąg o wdzięcznej nazwie Skyliner. Pierwsze wrażenie – wszyscy są bardzo, ale to bardzo mili. Pani w biurze JR poświęciła mi pół godziny z uśmiechem na twarzy rezerwując mi miejsca w Shinkansenach, Pan na bramce biletowej na stacji kolejowej ukłonił mi się do pasa 3 razy jak mnie tylko zobaczył, pani zawiadowca na stacji Narita wołała do mnie z końca stacji bym szybko wsiadał, bo zaraz pociąg musi jechać, konduktor przechodząc przez wagony i wychodząc z tego w którym aktualnie jest zawsze odwraca się przodem do pasażerów i kłania się dopóki drzwi między nim, a pasażerami się nie zamkną – no po prostu super, miałem przez całą drogę uśmiech od ucha do ucha.
    A tu sam Skyliner – wygląda groźniej niż jedzie Rozpędza się do 160 km/h.



    Po zabazowaniu się w hostelu pora na pierwsze nieśmiałe zwiedzanie. Niewiele dnia mi zostało, więc postanowiłem pojechać na północny-wschód miasta – na pierwszy ogień Sky Tree, czyli druga najwyższa na Świecie konstrukcja zbudowana przez człowieka. Otwarta pod koniec maja wieża ma 634 metry wysokości. Japończycy są z niej naprawdę dumni – rysunki tej wieży widać wszędzie, w całym Tokio. Niestety nie da się na nią wjechać bez wcześniejszej rezerwacji, którą można było zrobić tylko za pomocą karty kredytowej wydanej w Japonii.




    Kolejny cel – Asakusa, czyli stara dzielnica Tokio:





    Po drodze cyknięte zdjęcie typowej małej uliczki w Tokyo – poza centrum życie toczy się właśnie na takich ulicach:



    Później niestety poczułem moc jet laga, więc wróciłem do hostelu zaplanować kolejny dzień
    … i spać.
    Keyness likes this.

  19. #19
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Dzień 4 - drugi dzień w Tokio

    Plan zwiedzania ambitny, więc poranna pobudka i w drogę... No właśnie - tu troszkę o transporcie. W Tokio jest kilkanaście linii metra i kilka linii kolejowych JR, w tym JR Yamanote, która jeździ dookoła centrum miasta. Problemem dla turysty jest fakt, że część linii metra należy do Metro Tokyo, a część do Toei. Koleje naziemne należą do jeszcze innej spółki - JR. Wszystkie te firmy oferują bilety jednodniowe oraz kombinacyjne typu Metro + Toei oraz Metro + Toei + JR. Różnią się one niestety ceną, najdroższy kosztuje 1580Y za dzień. Dla ułatwienia powiem, że 100Y to mniej więcej 1 euro.

    Na początek udałem się do ogrodów Koishikawa, gdzie aktualnie kwitną irysy.



    Następnie, pojechałem metrem pod tereny pałacu cesarskiego. Ten jako taki jest zamknięty i można go zwiedzać tylko dwa razy w roku, niemniej otoczony jest bardzo fajnym parkiem. Poniżej most do bramy pałacu i widoki na biurowce otaczające pałac.





    Następnym punktem wycieczki było zobaczenie Tokyo tower, jednak po drodze zgłodniałem, więc skonsumowałem w parku zestaw jakich pełno można kupić na stacjach kolejowych. Nie mam pojęcia co to było, ale było MEGA pycha. Popite herbatą jaśminową kupioną w jednym z automatów Mniam.



    A tu już sama Tokyo Tower na którą można wjechać. Tokyo tower ma dwa poziomy - pierwszy na wysokości 150m oraz drugi "special deck", na który można wjechać za dopłatą, sto metrów wyżej. Czy warto? Raczej nie - jak się później okazało lepsze widoki zapewnia inne miejsce, ale to za chwile



    Kolejny punkt programu to Roppongi zapisany na ścianie informacyjnej w moim hostelu jako "must see", niestety nie wiedziałem, że to kolejny punkt widokowy, zlokalizowany na 52-gim piętrze wieżowca Roppongi Hills, bo bym sobie odpuścił wieżę Tokyo. Tutaj nie dość, że jest się wyżej, to wychodzi się na dach, gdzie można robić zdjęcia bez szyby dzielącej nas od otoczenia.



    A teraz szybko do metra i jedziemy do Shibuyi, czyli ulubionej dzielnicy młodzieży - rozrywka przez duże "R", setki neonów, ekranów LEDowych i jeszcze więcej ludzi. Głównym punktem Shibuyi jest skrzyżowanie obok stacji kolejowej które co minutę jest zamykane dla ruchu kołowego, żeby ludzie mogli przejść przez jezdnię - pasy są namalowane nawet po przekątnych skrzyżowania, by zebrany w ciągu minuty tłum mógł się rozładować.




    Oczywiście, jeszcze tu wrócę jak zapadnie zmrok... a tym czasem wsiadam do kolejki JR, by się udać do dzielnicy wieżowców Shinjuku.



    Tak wygląda budynek rządu Tokyo... tak, władz jednego miasta:



    Specjalnie plan zwiedzania ułożyłem tak, żeby dotrzeć do Shinjuku na wieczór, by przetestować moją nową zabawkę - flexipoda. Efekty oceńcie sami:







    I jako ciekawostka piętrowy parking dla rowerów, który znalazłem przechodząc obok jednego z wysokościowców:



    Ciemność zapadła, pora wracać do Shibuyi:



    W Japonii hazard jest zabroniony, więc sprytni przedsiębiorcy zaczęli ustawiać salony do gry w Pachinko. Gracz kupuje pudełko wypełnione kulkami (na sztuki), które wrzuca się do kolorowego automatu. Kulki w nim w magiczny i niewyjaśniony do końca dla mnie sposób się przesuwają, latają, przeskakują aż w końcu wylatują na dole (lub nie). Zebrane kulki można wymienić na nagrody. Gra szalenie widowiskowa i głośna. Nad urządzeniami, których jest w salonie bardzo dużo działa system transportu kulek, który wydaje z siebie potwornie głośne odgłosy - ale to część zabawy. Gra jest podobno szalenie uzależniająca. Pachinko:



    Za graczami stoją rzeczone pudełka z kulkami.

    Zmęczony i czujący swoje nogi dużo bardziej niż zwykle wracałem linią Yamanato do hostelu, gdy zobaczyłem światła z pociągu... dużo świateł - no to co... idę Okazało się, że byłem bliski przeoczenia ważnej części Tokyo - Ginzy. Ginza jest to najdroższa z ekskluzywnych dzielnic na Świecie. Najdroższe sklepy, najdroższe marki. Jest tu także budynek Sony.




    No to teraz nie ma zmiłuj - do hostelu i spać. Nikko samo się nie zwiedzi
    opary and Keyness like this.

  20. #20
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie


    Polecamy

    Tam musi być zajebongo. Kiedyś na pewno odwiedzę Japonię.

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •