W końcu dane mi było OLT i brand new terminal wypróbować.

W sobotę przybyłem do portu o 0540. Z racji tego, że wczesny ranek i innych lotów brak, szybciutko się odprawiłem, bagaż nadałem i security check odbyłem. Kilka minut to dosłownie zajęło i znalazłem się po airside. Tak jak po stronie ogólnodostępnej było czynne to nowe bistro tak po ciemnej stronie mocy wszystko oczywiście zamknięte - czyli spragnionym pozostaje kranówka (ja przezornie kawę wypiłem w domu). Rozsiadłem się na wygodnym krześle nieczynnego przybytku i oddałem lekturze w oczekiwaniu na boarding. Boarding rozpoczął się ca 0615, oczywiście spracerkiem przez wspaniałą naszą płytę postojową do stojącego (nieopodal rękawa) A320. Plusem tego spaceru była możliwość obejrzenia z bliska zczezłego Q400 ELO
Na pokładzie wita nas przesympatyczna CC w składzie szef pokładu + 3 stewki. 51 PAX. Punktualnie 0630 kołujemy na RWY09 i startujemy. Na przelotowej szybki poczęstunek w postaci ciasto jakieś słodkie + kawa/herbata/woda/soczek i rozpoczynamy zniżanie. Lądujemy na RWY11 i kołujemy pod rękaw. Przed opuszczeniem samolotu zamieniam jeszcze parę słów z CPT i FO - Hiszpanie, bardzo sympatyczni. Jest 0710, dużo przed czasem, czyli pięknie jeśli ktoś nie leci z bagażem rejestrowanym, na który przyszło czekać 25 minut...

W niedzielę przybywam na Okęcie o 2040. Sprawna odprawa jak i security check, pod rękawem znów A320. 2120 boarding (70 PAX) i punktualnie 2140 push back, niemniej z powodu kolejki startujemy o 2150. Poczęstunek podobny, z tą różnicą, że ciasto tym razem nie na słodko tylko z jakąś padlinką. CC równie sympatyczna, aczkolwiek widać zmęczenie pod dniu pracy. Piloci ponownie z Hiszpani. Przelot do pewnego momentu spokojny, po rozpoczęciu zniżania zaczęła się chyba ekwilibrystyka z omijaniem zjawisk atmosferycznych, przez co przelot trwał nieco dłużej niż przewidywał CPT. Widok z ostatniej prostej był troszku straszny, troszku śmieszny, bo wszystko dookoła rozbłyskiwało co chwila, niemniej wiedząc, że stery dzierży człowiek imieniem Jesus byłem nieco spokojniejszy Przyziemienie nieco twarde, bo chyba akurat zawiało mocniej z nieodpowiedniego kierunku - 2235 czyli przed czasem. Spacer, a jakże przez płytę (dobrze, że postanowiło przestać lać akurat kilka chwil wcześniej), 10 minut czekania na bagaż i koniec przygody.

Podsumowując...
+wszystko punktualnie, a nawet przed czasem (wiem, że to też zasługa Arbuza w miejsce ATR)
+bardzo uprzejma i życzliwa CC
-niezbyt wygodne fotele, ale na tak krótkim odcinku to w sumie bez różnicy

To by było na tyle..


PS: szef pokładu (którego serdecznie pozdrawiam) na O298, mówił że na RZE-WAW jest przewidziany AT7 i że będzie... jak tylko będzie.
PPS: STYRO, jak widzisz właściwsze miejsce dla tej krótkiej relacyjki, to bądź łaskaw ją przesunąć

na koniec sympatyczni państwo pilotujący O298...