Pokaż wyniki od 1 do 19 z 19
Like Tree14Likes
  • 2 Post By chudy183
  • 12 Post By chudy183

Wątek: WMI - BUD - WMI by FR, czyli pierwszy raz low costem

  1. #1
    Awatar chudy183

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA/EPWA

    Domyślnie WMI - BUD - WMI by FR, czyli pierwszy raz low costem


    Polecamy

    Witam wszystkich i zapraszam na relację (moją pierwszą) z krótkiego wypadu do Budapesztu razem z Ryanair`em.

    Wylot z WMI 19.07 o 18:35, przylot 21.07 o 18:10, czyli na zwiedzanie jeden wieczorny spacerek i półtora dnia.

    Bilety kupione na początku czerwca po 29zł sztuka. Cena wydała mi się całkiem słuszna, zwłaszcza że akurat posiadam MasterCard Prepaid, więc nie dałem MOL’owi zedrzeć ze mnie za przelew.
    Przy okazji postaram się opisać dojazd oraz samo lotnisko w Modlinie. Wiem że jest na to osobny wątek, ale może komuś lepiej zapadnie w pamięć jak przeczyta relację.

    Na Budapeszt miałem ochotę już od dłuższego czasu. Byłem tam dawno temu, chyba w piątej klasie podstawówki, ale w pamięci zostały tylko przebłyski. Dlatego raz na jakiś czas zaglądałem na stronę W6 lub FR polując na okazję w dogodnym terminie. Długo czekać nie musiałem. Jeden telefon do narzeczonej czy termin pasuje, i 15 min później bilety były kupione. Martwiło mnie tylko jedno. W razie poślizgu z otwarciem lotniska z całego planu mogły być nici. Ale co tam, najwyżej będę stówkę w plecy W dzień wylotu urwałem się z pracy odpowiednio wcześniej. Wcześniej też sprawdziłem pociąg na lotnisko. Akurat podpasował mi ten łączący WAW z WMI. Zatrzymuje się około 15:00 na stacji Żwirki i Wigury, do której ja mam rzut beretem. Stwierdziłem że czasu powinno spokojnie wystarczyć Aczkolwiek po naczytaniu się „rewelacji” z pierwszego dnia działania lotniska miałem pewne obawy. Ale cóż, ry(d)zyk-fizyk…
    Pociąg Kolei Mazowieckich(KM) podjechał o czasie, nowiutki ELF z bydgoskiej PESY. W środku kilkanaście osób z walizkami jadące z WAW. Konduktor sprzedał nam bilety na pociąg i od razu na autobus transferowy ze stacji do terminala najtaniej jak się dało – ok. 20zł za 2os. Na kolejnych stacjach dosiadło się tyle osób, że zapełniło cały pociąg. Większość z walizkami w wiadomym celu. Konduktor został zasypany pytaniami typu: po ile bilet, czy autobus wliczony w cenę, czy są zniżki itp. Widać, że informacja na ten temat jest jeszcze niewystarczająca. Jechaliśmy ok. 1h. Najdłużej oczywiście przez Warszawę. Za granicą miasta pociąg przyjemnie rozpędza się do przyzwoitej prędkości.

    Całe towarzystwo wysypało się na stacji MODLIN, no i napotkało pierwszą przeszkodę w postaci kładki nad torami. Kolejna czekała przed budynkiem dworca (bardzo ładnym zresztą ). Autobus okazał się dość krótki. Do środka weszło tylu ludzi ile się dało. Reszta została na dworcu i musiała czekać na następny. W środku również jest konduktor z KM, tym razem młoda pani u której można było się zaopatrzyć w bilet na autobus (chyba że wcześniej był wykupiony bilet łączony). Tym razem jednak się nawet nie ruszała bo i tak nie dała by rady kogokolwiek sprawdzić. Sam dojazd jest krótki, ok. 7-8 minut. Niestety tymczasowa sygnalizacja świetlna na wjeździe z DK62 na terminal jest kiepsko ustawiona i tworzą się korki.
    Samo lotnisko i okolice znam dość dobrze, w końcu szkolę się tutaj do PPLki. Teraz przyszła pora poznać je z nieco innej strony. O terminalu nie będę się rozpisywał, bo chyba już wszystko zostało powiedziane i obfocone. Generalnie OK. Widać że wszystko jest jeszcze świeże i trochę „surowe”. W środku spory tłum, ale nie ma kolejek do checkin ani do security. Chwila na rozejrzenie się, karty pokładowe wydrukowane wcześniej, więc od razu idziemy do kontroli bezpieczeństwa. Przed bramkami dwóch ochroniarzy sprawdzało czy dokument zgadza się z kartą, oczywiście naocznie. Potem bardzo skrupulatna kontrola, łącznie ze zdejmowaniem butów, co mnie trochę zdziwiło bo oprócz USA jeszcze nigdzie się z tym nie spotkałem. No ale ok, są jeszcze przeczuleni, później im się znudzi, stwierdziłem. W strefie odlotów sporo ludzi przy każdym gate`cie. Niestety ławek jest za mało żeby wszyscy usiedli, więc niektórzy siedzieli pod ścianą lub stali. Miejsca jest wystarczająco żeby zmieścić jeszcze po jednym rzędzie, więc mam nadzieje że wkrótce to poprawią. Sklepów też jeszcze nie ma, ale to kwestia kilku tygodni. Płachty informujące że „Wkrótce otwarcie” wiszą. Do samolotu sporo czasu, WiFi niby jest, ale nie można się połączyć. Zaciekawiły mnie za to komunikaty płynące z głośników, w których pani bardzo stanowczym głosem przypominała o tym że można mieć tylko i wyłącznie JEDEN bagaż podręczny, i dopłata za kolejny to 270zł. No i że można wykupić pierwszeństwo na pokład i takie tam… Troszkę się zdziwiłem i uśmiechnąłem pod nosem. Był to mój pierwszy kontakt z „tanim lotniskiem” i „tanimi liniami”, ale spodziewałem się podobnych akcji .

    W końcu na horyzoncie zamrugało jasne światełko, po chwili zmieniło się w samolot, który zgrabnie z 10st offsetem wylądował na RWY26. W tym samym momencie obsługa przywołała pasażerów żeby ustawili się w kolejce – kolejne zdziwienie, trochę wcześnie, a samolot jeszcze robi backtrack po pasie. No ale nic, stajemy. Niektórzy mieli ze sobą takie „walizy podręczne” że zapakowałbym się w nie na miesiąc. Myślę sobie – pewnie nie przepuszczą. Pani z obsługi zaczęła iść wzdłuż kolejki i sprawdzać wszystkim karty pokładowe i ilość bagażu, stawiając „ptaszka” na karcie jeśli wszystko było ok. Było to akurat dobre posunięcie, bo później już tylko szybko odrywali końcówkę karty i do wyjścia. Wszystko oczywiście naocznie - skanerów jeszcze nie ma (o ile w ogóle będą). Za to wielkości bagaży nikt się nie czepiał. Towarzystwo wyszło przed terminal no i stoi. Deszcz zaczyna padać ,wiatr zaczyna wiać. Dobrze że jest daszek. Jak tylko zaczął się deboarding, pani podprowadziła nas wzdłuż wyznaczonej ścieżki pod samolot, jakieś 50m. Znowu czekamy, leje coraz bardziej . Mi specjalnie to nie przeszkadzało – mogłem się przyjrzeć maszynie, ale inni się niecierpliwili. Obsługa pochowała się pod skrzydło i kadłub, po jakichś 4-5min w końcu zaczęli wpuszczać nas do samolotu.

    Reszta plus fotki jutro. Jak przynudzam to dajcie znać. Mam tendencję do rozpisywania się.
    TomaszRT and mikii77 like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Pisz pisz, zdjęcia wklejaj. Parafrazując to co napisałeś - pierwszy raz piszesz może, to jeszcze Ci się chce z detalami

  3. #3
    Awatar Krf23

    Dołączył
    Aug 2009
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    I gdzie ciąg dalszy i fotki?

  4. #4
    Awatar chudy183

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA/EPWA

    Domyślnie

    Sorry - deficyt czasu. Ale już napisane, tylko wrzucić. Postaram się jak najszybciej.

  5. #5
    Awatar chudy183

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA/EPWA

    Domyślnie

    Przepraszam za opóźnienie i dzięki za zwrócenie uwagi – już myślałem że nikt nie czytał i wszyscy zapomnieli

    Dalsza część i zaległe fotki:

    W oczekiwaniu na boarding:


    Samolot Ryanair’a jak wygląda każdy wie. 6-letni 737-800 EI-DLR (z powrotem ten sam), w środku obrzydliwie żółto-niebieski, obklejony reklamami. Co ciekawe pierwsze 4 i ostatnie 7 lub 8 rzędów zarezerwowanych. Myślałem że dla pasażerów którzy wykupili miejscówki, ale nie – podczas całego lotu pozostały puste. Zapewne z powodu balansu chcieli usadzić wszystkich możliwie blisko COG, a może po prostu nikt nie wykupił? My usiedliśmy w pierwszym wolnym rzędzie po lewej stronie. Co ciekawe ilość miejsca na nogi była całkiem zadowalająca (przy 183cm było całkiem wygodnie). W porównaniu do lotu powrotnego gdzie siedzieliśmy z tyłu, było wyraźnie luźniej.

    Samolot zapełniony na oko w 70%. Jako ostatni wszedł pasażer który miał wyraźne trudności z chodzeniem – wdrapanie się po ryanerowo-boeingowych schodkach było dla niego nie lada wyzwaniem, chociaż załoga starała się pomóc. Generalnie zarówno obsługa lotniska jak i CC uwijały się jak w ukropie, chodź w śród tych pierwszych widać było jeszcze lekką zamotkę.

    Po ok. 10.min maszyna była gotowa do wypychania (6 min po planowanym czasie). Szybkie kołowanie do progu 26, zajęcie pasa i start. Szybkie wznoszenie a za oknem bardzo ładne, znajome mi widoczki meandrującej Wisły i Narwi, tym razem z nieco większej wysokości niż zwykle. Po starcie zakręt w lewo na południe, z dala widoczna Warszawa. Ostatni widok jaki udało mi się rozpoznać to cienka nitka autostrady A2. Wyżej gruba powłoka chmur warstwowych skutecznie przesłoniła widoki. Musiały sięgać dość wysoko, bo bez problemu można było dostrzec na nich cień pozostawianej smugi kondensacyjnej, co jak na FL380 (sprawdziłem później na FR24 ) było dość niezwykłe.

    Kołowanie:




    Wisła tuż po starcie:


    Warszawa w oddali:


    Autostrada A2:


    Chmurki z widocznym cieniem smugi kondensacyjnej:


    Obsługa po standardowym przejściu z płatnym serwisem i duty free (tylko perfumy) zaczęła proponować kupony „Zostań milionerem z Rayanairem” czy jakoś tak Ja się specjalnie tym nie przejąłem i rozkoszowałem się lotem. Za długo to jednak nie trwało bo zaczęło się zniżanie. Lądowanie prawie z prostej na RWY 13R (na szczęście bez oklasków). Jeszcze tylko słynne trąbki i kołowanie na płytę w okolice terminalu 2a.

    Witamy w Budapeszcie

    Przedmieścia Budapesztu:


    Dunaj:


    Paskudna wieża kontroli lotów:


    Nasz wehikuł:


    Postanowiliśmy poczekać i wyjść ostatni z samolotu, po drodze spytałem szefową czy mogę zrobić zdjęcie kokpitu bo akurat był otwarty, ale niestety miło acz stanowczo odmówiła. Po wyjściu poczuliśmy przyjemne ciepełko, a z daleka widać już było nadciągającą burzę. Potem długi spacer po płycie pomiędzy płotkami do terminalu 2a. Po drodze mijamy zaparkowany przy rękawie A320 Air France i 737 LOTu. Na końcu drogi znowu zdziwienie – schody podstawione pod rękaw. Wyglądało to dość komicznie, ale po FR można się wszystkiego spodziewać .

    Terminal 2a w BUD i labirynt do rękawo-schodów :


    Obecnie z powodu remontu T1 wszystkie loty obsługiwane są z T2. Sam terminal podzielony jest na wspomniany już 2a oraz 2b, pomiędzy nimi wspólna kontrola bezpieczeństwa. 2a przeznaczony do lotów w Schengen, 2b – pozostałych. Zostaliśmy jeszcze chwilę na lotnisku aby się rozejrzeć, kupić bilety i zasięgnąć informacji. Aby dostać się do miasta trzeba wsiąść do autobusu 200E który dojeżdża do końcowej stacji metra M3 (linia niebieska), a metrem już bezpośrednio do centrum. Na każdy odcinek trzeba kupić osobny bilet (320 HUF – ok. 4.8PLN). Można też kupić bilet 24h, 72h lub kartę turystyczną uprawniającą do zniżek na wejściówki do różnych muzeów. Podczas jazdy rozpętała się burza która na szczęście minęła gdy dojechaliśmy naszej noclegowni. Znaleziony na booking.com hostel okazał się być 2-pokojowym, świetnie wyposażonym mieszkaniem z salonikiem i kuchnią– gdyby ktoś chciał namiary, to proszę na priv.
    Kolejne 1,5 dnia spędziliśmy na intensywnym zwiedzaniu. Ścisłe centrum nie jest rozległe, więc można je spokojnie obejść na pieszo. Generalnie miasto jest śliczne, ze wspaniałą architekturą. Ludzie przyjaźnie nastawieni (chociaż w Polsce słyszałem różne opinie), z angielskim też problemów raczej nie było. Co chwilę można napotkać polskich turystów (nawet współpasażerów z poprzedniego dnia ). Myślę że kilka fotek zastąpi 1000 słów. Z góry przepraszam za jakość, ale robione małym kompaktem.

    Opera:


    Bazylika św. Stefana:


    Zrinyi utca:


    Most linowy i zamek w tle:




    Wzgórze zamkowe - Kościuł Macieja i hotel Hilton




    Kolejka łańcuchowa na wzgórze zamkowe:






    Kościół św Macieja z wieżą, tym razem z bliska:




    Chłopaki pogrywają na lirach korbowych:


    Baszty rybackie:




    Zamek - obecnie kompleks muzealny:


    Standardowe budapesztańskie widoczki :







    Chyba nie trzeba przedstawiać :


    Most Magdaleny:


    Kolacja po węgiersku czyli wino + papryczki - ta zielona wypala jamę ustną


    Plac bohaterów:


    Pałac Ekspozycji:


    Zamek Vajdahunyad w Lasku miejskim:























    Pomnik Anonymousa oblepiony przez dzieciaki z polskiej wycieczki - nie dało rady zrobić fotki...




    Pies patriota:








    Mini teatr lalek:




    Bicykle:


    Kąpielisko im. Szechenyiego:


    Sobota nadeszła zdecydowanie za szybko. Poranek i przedpołudnie jeszcze zwiedzaliśmy, później wykwaterowanie, i jazda w kierunku ostatniego punktu programu czyli synagogi. Niestety, po zamachu w Burgas została zamknięta dla zwiedzających. Dalej biegiem do metra, później w autobus 200E. Niestety trochę zbyt pesymistycznie założyłem czas dojazdu na lotnisko. W efekcie byliśmy tam 2.5h przed odlotem. Później troszkę żałowałem, bo jeszcze 1h można było spokojnie pospacerować po mieście…

    Ikarus Cabrio:






    Linia M3 matra jest wyjątkowo głęboko (za to M1 - zaraz pod powierzchnią):




    Po dojeździe od razu do kontroli bezpieczeństwa, później obskoczyliśmy sklepy z perfumami (oczywiście z wykorzystaniem dostępnych próbek ) i pamiątkami, obiad, i jeszcze dużo czasu wolnego na łażenie po strefie odlotów. Z ciekawostek coś, co będziemy mieć niedługo w WAW, czyli A320 Qatar, i w zasadzie tyle. Ruch na płycie nie za durzy, miałem wrażenie że mniejszy niż w WAW. Sama strefa odlotów wydaje się dość przyjazna, aczkolwiek bez wodotrysków. Wszystko jest dobrze i logicznie oznaczone. Na antresoli restauracje typu fast-food ze wspólnymi stołami dla wszystkich. Czułem się tam trochę jak w centrum handlowym a nie jak na lotnisku…

    Ryanar'y:


    Bramki które obstawia Ryanair znajdują się na samym końcu terminala 2a. Na miejscu spora grupka rodaków, w tym osoby które leciały z nami do BUD. Widać nie tylko ja wpadłem pomysł pt. „weekend w Budapeszcie”… Obok kończył się boardnig Air France do CDG i tu dość zabawna sytuacja. Rosjanka z gromadką dzieci (jakieś 6-7 sztuk w różnym wieku, w tym niemowlę na rękach), wywoływana już przez mikrofon podbiegła zdyszana pod stanowisko. Próbując pokazać obsłudze kartę pokładową i dokumenty dzieciaki rozbiegły się po okolicy, obsługa zaczęła biegać za nimi próbując je wyłapać, kobieta płacze i coś wykrzykuje, malec na rękach ryczy… Jednym słowem – cyrk. Ale jakoś im się w końcu udało zagonić towarzystwo do rękawa. Co było dalej, nie chce nawet myśleć… Za to w naszej bramce – znowu super szybkie sprawdzenie kartek… znaczy kart pokładowych. Wejście do rękawa, zejście schodami na płytę i znowu długi spacer do samolotu. Pod samolotem jakieś 10 minut stania bo zmieniały się załogi… Na szczęście pogoda sprzyjała, choć zmęczenie dawało o sobie znać. Boarding tylko przez przednie drzwi, i oczywiście po samolotowych schodkach. Tym razem miejsca pod koniec kabiny. Zapełnienie jakieś 80%, znowu zarezerwowane rzędy z przodu i z tyłu. Wypychanie dokładnie o czasie, szybkie kołowanie do RWY31L i start z woleja w przeciwnym kierunku niż lądowanie. Niestety siedząc po lewej stronie nie było szansy zobaczyć centrum miasta z góry

    Czekając na boarding....




    Kołowanie:


    A320 Qatar:


    By by Budapeszt ...




    Lot powrotny niczym szczególnym się nie wyróżnił. Niestety przez cały czas Ziemia była szczelnie zakryta przez chmury, które zaczęły ustępować tuż przed Warszawą. Wreszcie udało się zobaczyć stolice w pełnej okazałości z FL100. Samolot ominął miasto od wschodniej strony, później zakręt w lewo nad Zalewem Zegrzyńskim i już było widać pas w Modlinie. Jeszcze jeden zakręt na prostą do RWY26, a za oknem zielono-żółte pola i wijąca się pomiędzy nimi Narew. Przyziemienie i super szybkie hamowanie – tym razem z oklaskami a nawet gwizdami… (minka nie). Backtrack na pasie i kołowanie przed terminal. Niestety po raz kolejny stewardessa odmówiła mi zrobienia zdjęcia kokpitu. Jakoś nie mam do tego szczęścia :/ Potem spacerek do hali odbioru bagażu, jakieś 200m, przy okazji kilka zdjęć na płycie. Oczywiście mieliśmy ze sobą tylko bagaże podręczne, więc przez halę tylko przemknęliśmy. Niewielka grupka osób stała przy taśmie i czekała na swoje walizki.

    Mleko:


    Po prostu boski widok


    Przerzedza się…


    Stolyyyca (troszkę podrasowane):










    „Zielono mi” czyli krótka prosta do RWY26 na WMI:








    Słynna już łaciata wieża w Modlinie:


    Handling po lowcostowemu


    Po zaparkowaniu:


    Jak śpiewał Kazik „…idzie do zmielenia tłum całą zgrają…”:




    Para z przymusu...:


    Po wyjściu z terminala za kilka chwil podjechał autobus transferowy KM. W środku, już bez kombinowania kupiliśmy dwa bilety lotniskowe od razu do Warszawy po 12zł. Kilku obcokrajowców pytało młodego konduktora (który o dziwo w miarę władał angielskim) o możliwość płacenia kartą, której póki co tam nie ma. Mam nadzieję że szybko to poprawią. Pełny autobus odjechał chwilę później, niestety o jedną chwilę za późno. Gdy stanął na przejeździe kolejowym tuż przed stacją, pociąg którym mieliśmy jechać właśnie ruszał, następny był dopiero za godzinę... Jednak, w przeciwieństwie do niektórych współtowarzyszy niedoli, nie popsuło nam to humorów. Krótki spacer po okolicy, potem rozmowa z młodą Francuską która przyleciała w odwiedziny do koleżanki a później robi małą wycieczkę po Polsce, i czas jakoś zleciał

    Jazda pociągiem była już czystą przyjemnością. Obok siedziała czwórka młodych ludzi, którzy planowali o kolejną podróż…

    Podsumowując, wycieczka pod względem turystycznym bardzo udana. Lotniczo – kilka nowych doświadczeń i obserwacji, 2h 10min lotu we FlightMemory. Moim zdaniem wybierając low-costy i tanie lotniska, trzeba się na pewne rzeczy nastawić a z pewnymi pogodzić, choć oczywiście wszystko w ramach pewnych granic. Mnie na szczęście nic bardzo złego ani nieprzyjemnego nie spotkało. Stosunek koszt-efekt wypadł bardzo dobrze i o to mi właśnie chodziło. Co do lotniska w Modlinie – mocno im kibicuje i mam nadzieję że szybko poprawią wszystkie niedogodności. Na pewno nie będę miał oporów żeby skorzystać z niego kolejny raz.

    Jeszcze raz przepraszam za opóźnienie i gratuluje tym którzy dotrwali do końca.

    Mam nadzieję że to pierwsza ale nie ostatnia relacja. Bilety na następną wycieczkę już kupione. Tym razem w cieplejsze rejony
    pkowal3, mikii77, EMB175 and 9 others like this.

  6. #6

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Ładnie wyszły Ci zdjęcia z lotów, mimo średniej pogody. Kusi żeby wrócić do Budapesztu

  7. #7
    Awatar czestochowalukasz

    Dołączył
    Feb 2012
    Mieszka w
    częstochowa

    Domyślnie

    Jeśli chodzi o zdjęcia kokpitu to dostałem podobną odmowę na LTN od stewki z Wizz ale następnym razem nie będę się pytał stewki tylko od razu pilota. Zawsze kiedy pytałem się w LOT to stewka mówiła żebym podszedł i zapytał pilotów czy mogę zrobić zdjęcie i zawsze taką zgodę dostawałem . Może w lowcost mają z góry powiedziane, że mają tak odpowiadać? a może po prostu są tak ważne...
    Pozdrawiam!

    ===================
    EOS'y i 8-420mm

  8. #8

    Dołączył
    Jun 2012
    Mieszka w
    -

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez czestochowalukasz Zobacz posta
    Może w lowcost mają z góry powiedziane, że mają tak odpowiadać? a może po prostu są tak ważne...
    O ile pamiętam, WZZ ma oficjalnie politykę żadnych zdjęć załogi.

  9. #9
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Robiłem zdjęcia w kokpicie W6. Natomiast jak leciałem O2 to mi stewka powiedziała, że mogę wejść ale nie mogę zrobić zdjęcia. Podczas próby zapytania się kapitana czy mogę zrobić zdjęcie wtrąciła się mówiąc, że przecież powiedziała, że nie mogę. Natomiast w LO jakoś problemów nie mam, pytanie do stewki, ona pyta cpt. i zazwyczaj zgoda jest. Więc różnie to bywa.

  10. #10
    Awatar mgab

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Zgierz/Łódź

    Domyślnie

    Czym robiłeś fotki? Bo muszę przyznać że bardzo ładne Podejrzewam że 'lepsiejszy' kompakt lub lustrzanka?

  11. #11

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    byłam w Budapeszcie dwa razy i miasto to robi wrażenie. Węgrzy mają fioła na punkcie pomników, jest ich sporo. Most Małgorzaty. Szkoda,ze nie złapałeś jakiego tramwaju, bo jestem ciekawa czy jeżdżą jeszcze takie bardzo stare jak w teledysku Groove Coverage - Moonlight Shadow

  12. #12

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Chudy jakbyś mógł to daj namiar na ten nocleg . Z góry dziękuję
    [/url]

  13. #13
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Wreszcie udało się zobaczyć stolice w pełnej okazałości z FL100
    FL100? Ciekawa wysokosc
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  14. #14
    Awatar chudy183

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA/EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    byłam w Budapeszcie dwa razy i miasto to robi wrażenie. Węgrzy mają fioła na punkcie pomników, jest ich sporo. Most Małgorzaty. Szkoda,ze nie złapałeś jakiego tramwaju, bo jestem ciekawa czy jeżdżą jeszcze takie bardzo stare jak w teledysku Groove Coverage - Moonlight Shadow
    To prawda, można by spędzić 2 dni oglądając tylko na pomniki Co do mostu, to niestety nie widziałem na nim żadnych historycznych tramwai

    Cytat Zamieszczone przez mgab
    Czym robiłeś fotki? Bo muszę przyznać że bardzo ładne Podejrzewam że 'lepsiejszy' kompakt lub lustrzanka?
    Właśnie nie, robione zwykłą małpką samsunga. Sam się zdziwiłem że tak dobrze wyszły. Podrasowałem jedynie zdjęcia Warszawy z góry, natomiast te z miasta nie były w ogóle ruszane. Niestety zdjęcia nocne się nie nadają do publikacji, a z cytadeli są piękne widoczki wieczorem

    Cytat Zamieszczone przez Gustavsson
    Chudy jakbyś mógł to daj namiar na ten nocleg . Z góry dziękuję
    Wysłałem na priv

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42
    FL100? Ciekawa wysokosc
    A co w niej ciekawego? W warszawskim TMA Transition Level z reguły wynosi 8000ft (FL80). Powyżej używa się już Flight Leveli, chyba że się mylę to niech mnie ktoś lepiej wiedzący wyprowadzi z błędu

  15. #15

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    Wieliszew, Poland

    Domyślnie

    fajna relacja masz może jakieś fotki z lotu powrotnego z okolic Zalewu Zegrzyńskiego? Bardziej chodzi mi o okolice tuż za mostem w Zegrzu...

  16. #16
    Awatar wegi

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    epby

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42 Zobacz posta
    FL100? Ciekawa wysokosc
    Na USA się świat nie kończy (EPWW TA6500ft, TL80-90)
    zapraszam --> www.vlatanie.blog.pl
    ostatnia aktualizacja 6.03.2011

  17. #17
    nrm
    nrm jest nieaktywny
    Awatar nrm

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    KTW

    Domyślnie

    Podziwiam, że z tak prostej czynności jak lot mogłeś napisać aż tyle tekstu Fajne fotki. Ja wczoraj wróciłem z Mediolanu i o locie mógłbym napisać: lot jak lot, nic szczególnego (no może poza krwotokiem ) się nie wydarzyło

  18. #18
    Awatar chudy183

    Dołączył
    Oct 2007
    Mieszka w
    EPRA/EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mario18s Zobacz posta
    fajna relacja masz może jakieś fotki z lotu powrotnego z okolic Zalewu Zegrzyńskiego? Bardziej chodzi mi o okolice tuż za mostem w Zegrzu...
    Niestety z nad samego zalewu nie mam

  19. #19
    Awatar kondi93

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    EPRZ

    Domyślnie


    Polecamy

    Super relacja, zapewne jeszcze do niej wrócę, za lekko ponad miesiąc też odwiedzam Budapeszt

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •