Pokaż wyniki od 1 do 19 z 19
Like Tree30Likes
  • 6 Post By kaspric
  • 2 Post By nrm
  • 4 Post By nrm
  • 5 Post By kaspric
  • 1 Post By kaspric
  • 9 Post By kaspric
  • 1 Post By kaspric
  • 1 Post By kaspric
  • 1 Post By kaspric

Wątek: Koniec świata i ANA 787, czyli KTW-MUC-ICN, ICN-NRT, WKJ-HND-FRA-WRO

  1. #1
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie Koniec świata i ANA 787, czyli KTW-MUC-ICN, ICN-NRT, WKJ-HND-FRA-WRO


    Polecamy

    Heloł!

    Między 19.09 a 8.10 odbyłem kolejną podróż do Azji, celem Korea Południowa i ponownie, tym razem północna, Japonia. Korea, bo była pierwsza na liście z tych krajów, które muszę odwiedzić (i na pewno zrobię to ponownie), Japonia, gdyż miałem ochotę na Hokkaido, Sky Tree i 787 (do tego ta część była w dużej mierze nauką z racji mojego zawodu - mniej maniany, więcej ogarniania nowoczesnej architektury autorstwa Hasegawy, Kumy czy Makiego).

    Jak zwykle bardzo obszerną fotorelację urbanistyczną i kulturową będę prowadził na skyscrapercity, ta jednak potrwa pewnie z pół roku, bo materiału mam wyjątkowo dużo (jakieś 13 Gb ;-)). Tutaj skupię się na kwestiach okołolotniczych i kilku wybranych smaczkach z wyprawy. Oczywiście najciekawsze na deser - lotnisko Wakkanai i podróż z Hanedy.

    Więc dokładny plan:
    19.09 KTW-MUC by LO, E170
    19.09 MUC-ICN by LH, A340

    27.09 ICN-NRT by ZE, B737

    8.10 WKJ-HND by NH, A320
    9.10 HND-FRA by NH, B788
    10.10 FRA-WRO by K2, Q400

    W pierwszej części musicie wybaczyć brak zdjęć, gdyż te 2 loty do wielkich atrakcji nie należały, a jedyne, które zrobiłem na lotnisku w MUC mi się nadpisały (z naciskiem na "mi się", bo naprawdę nie wiem, gdzie się zgubiły, były i nie ma) ;-). Lot z Katowic o 6 rano, stąd zmęczenie spore. Jednak co E-jet to E-jet. "Boarding zakończony" i przesiadka do tyłu na 2 wolne fotele. MUC i 3 godziny oczekiwania na lot LH718 do ICN.

    Zdjęcia nie ma, ale jest tips. Przy dłuższym oczekiwaniu i braku wejścia do saloników, bardzo polecam pozostanie jak nadłużej w strefie Schengen T1. Po pierwsze mamy dostęp do automatów z darmową kawą i czekoladą, po drugie łatwo znaleźć ciche i komfortowe miejsce do odpoczynku. Ja przemieściłem się na koniec pirsu do strefy E - koniec pirsu oznacza małą liczbę przechodzących pasażerów, poza tym w tej strefie są wysokie fotele z podnóźkami. Mapa dla ułatwienia http://www.munich-airport.de/media/i.../Mietwagen.jpg

    W pół do południa rozpoczął się boarding na mój lot, choć chyba można to określić mianem self-boarding. Początkowo obsługa sprawdzała każdego pasażera, jednak po chwili części pasażerów kazano podchodzić do drugiej bramki (bez obsługi) i odbijanie karty samemu. W zasadzie nikt nie był zainteresowany, kto się odbija i czy faktycznie udało się odbić kartę. Niezbyt pozytywne wrażenie.

    Lot A340-300, dawno wybrane miejsce 30G (wolę przejście od okna). Włoch siedzący obok prosi mnie, czy nie zamieniłbym się miejscami z jego żoną, gdyż dostała miejsce w innej części samolotu. Oczywiście się zgadzam i trafia mnie szlag za bycie miłym, gdyż przesiadka jest na chyba najgorsze miejsce w samolocie, ostatni rząd na samym środku (46E), do tego po obu stronach dość sporych rozmiarów współpasażerowie. Na szczęście znalazło się kilka wolnych miejsc w tej części samolotu, więc po zakończonym boardingu znów przesiadłem się gdzieś w okolice 42H. A bycie miłym jednak popłaca - dziewczyna siedząca obok (Węgierka jadąca na semestr do Seulu) miała koleżanki gdzieś w środkowej części samolotu, po obiedzie okazało się, że mają dla niej dodatkowe miejsce i... pozostałem chyba jako jedyny pasażer w eco z dwoma wolnymi miejscami ;-).

    Co do A340 LH zawsze się zastanawiałem, skąd tyle zachwytów wśród niektórych, ale to chyba na inny temat. Jak to w lufie solidnie i czysto, choć podczas startu skrzypienie jak cholera mogło nasuwać myśli o możliwym rozpadzie samolotu ;-).
    Serwis na 3 z jednym sporym plusem, o którym za chwilę. Miesiąc wcześniej mój brat korzystał z tego samego połączenia i przestrzegał przed posiłkiem koreańskim. Niestety go nie posłuchałem - w smaku jeszcze znośne (a tę kuchnię bardzo lubię, więc to nie kwestia innego gustu kulinarnego), lecz później problemy ze skończeniem śniadania. Wszytko ładnie i solidnie podane, bez rewelacji ale i większego narzekania. Tu warto wspomnieć o cc, w tej części samolotu z 4 członków personelu 2 była koreańska (stewka i steward). Należę do osób z zasadą "bądź miły, a inni będą mili dla ciebie" i w wielu podróżach może tylko raz trafiłem na niezbyt niemiły personel (Austrian). Również tutaj nie mogę narzekać na cc, w szczególności koreańską część. Po obiedzie niemieckie cc gdzieś się straciło i do obsługi pozostali tylko Koreańczycy (których rodacy stanowili na oko około 70% paxów tego lotu).
    I tu coś miłego i fajnego. Koreańczyków od Japończyków dzieli znacznie więcej, niż morze - dużo wiercenia i chodzenia po pokładzie (co mi akurat dość opowiada, sam lubię skoczyć w okolice kuchni na airobik. A kuchnia pełna koreańskich paxów (i to dosłownie, poza CC było tam chyba z 5-6 osób, które same sobie przygotowywały posiłki i soki (jak we własnej kuchni)). Osobiście lubię szwedzki stół na długich dystansach, ale ten klimat był baaardzo pozytywnym zaskoczeniem. Między posiłkami, poza napojami i snakami, dla zabicia głodu można również otrzymać... Cup Noodles prosto z Korei ;-)



    Wszystko na wysokości smakuje lepiej i szczerze mówiąc ta pikantna strawa była najlepszym posiłkiem podczas całego lotu ;-).

    ICN. Ponieważ byłem bardzo zmęczony nie myślałem o robieniu zdjęć (te pojawią się przy następnym locie). Za to polecę pewne miejsce. Nie miałem ochoty od razu zapuszczać się do miasta (a czekał mnie cały dzień na nogach). ICN to najlepsze lotnisko na świecie, szczególnie dla paxów transferowych. Co jednak zrobić, gdy już jesteśmy w hali przylotów, a chcemy wypocząć?
    Gorąco polecam Spa on Air, zlokalizowane na najniższym poziomie w okolicach wejścia 5. Za około 15000 KRW (czyli +- 45zł) w czasie dziennym (po 20.00 20000KRW) dostajemy dostęp do typowej koreańskiej łaźni publicznej, z 2 basenami (ciepła i zimna woda), saunami etc., lounge oraz przede wszystkim wyciszonym "sleeping room" (za dopłatą możemy otrzymać prywatny pokój, jednak absolutnie wystarczająca jest część wspólna). Tłumów wielkich nie było, więc wypoczynek najwyższego sortu. Polecam wszystkim, a zainteresowanym tę notkę na blogu jonnyontheroad: Sleeping at Incheon Airport

    Tyle na początek, wieczorem postaram się wrzucić kilka fotek z pobytu w Korei, a następne loty (szczególnie te powrotne) to większa liczba zdjęć, więc bez obaw, będzie znacznie więcej niż tekst z wrażeniami
    mikii77, piosaj, tygrysm and 3 others like this.

  2. #2
    nrm
    nrm jest teraz aktywny
    Awatar nrm

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    KTW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kaspric Zobacz posta
    Jak zwykle bardzo obszerną fotorelację urbanistyczną i kulturową będę prowadził na skyscrapercity
    URL PLS
    jakoobek and mikii77 like this.

  3. #3
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    URL będzie, jak wątek założę . Narazie mam problem z ogarnięciem się, więc to raczej kwestia tygodnia

    Zgodnie z zapowiedzią, dość pobieżnie Korea. Podróż zacząłem od Seulu, potem na wschód do miasta Gangneung. Stamtąd prom na wyspę Ulleungdo. Zastanawiałem się wcześniej nad Jeju, ale komercyjność tego narodowego kurortu Korei trochę mnie męczyła, a Ulleungdo (czyli sąsiednia wyspa do spornej Dogdo (Takeshima)) zaproponowała mi znajoma Koreanka na wspólny wypad ;-). Świetne, dzikie miejsce, którego nie odwiedził żaden znany mi Koreańczyk. Potem Busan i nocowanie u ślicznej Minju i powrót KTX do Seulu. O KTX nie ma co się rozpisywać, to zaadaptowane na koreańskie tory TGV - niestety w bezpośrednim porównaniu dużo mniej komfortowe od shinkansenów, trochę szkoda, że Koreańczycy nie kupili technologii od sąsiadów. Ale pokolei:

    Jeszcze ICN i stacja kolei lotniskowej AREX. Stąd w 40-50 minut dojedziemy do stacji Seul. Komunikacja w Seulu jest dość tania (podstawa za wejście do metra to 1050KRW (liczcie +- 1000KRW=1USD)) i świetnie zorganizowana (możliwe są choćby przesiadki metro->autobus bez płacenia haraczu wejściowego)



    Widok z mojego lokum. Seul ma ciekawą strukturę urbanistyczną - ogromne miasto wpisane pomiędzy wzgórza. Nie ma miejsca w Seulu, z którego ogarnęlibyśmy całe miasto - w zasadzie to sieć dzielnic, między którymi są góry. Podstawowymi budynkami mieszkalnymi są (trochę lepsze w standardzie od naszych) bloki. Ogólnie Seul bardzo kojarzył mi się z Warszawą (i takie samo wrażenie miał znajomy Koreańczyk, który Wawę odwiedził)... tylko te górki ;-)



    Pamiątkowe fotki w jednym z pałaców. Korea jest jednak nudna, poza kilkoma zachowanymi (czy raczej odbudowanymi) pałacami czy świątyniami prawie nie zachowała się tradycyjna zabudowa (w przeciwieństwie do Japonii, gdzie - poza Tokio - tradycyjnych miasteczek jest sporo).



    Jednak wpisanie starej zabudowy w nowoczesne centrum ma niepowatrzalny urok



    Ulleungdo, czyli jeden z końców świata.







    Seoul nocą z okolic wieży N-tower.



    a Korea to przede wszystkim rewelacyjne jedzenie (Korean barbeque!!)



    i piękne kobiety



    Następny lot Eastarem do NRT

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Super czekam na więcej.

  5. #5
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Jeszcze pozwolę sobie na mały tips odnośnie Korei. Jeśli macie smartfona, w zasadzie nie jest konieczne kupowanie prepaid sim czy wypożyczanie telefonu. Prepaid sim na lotnisku to koszt ok 20-30000KRW, czyli sporo, zaś w centrum miasta w stanowiskach KT (Olleh) można taką kartę kupić już za 5500KRW - rok czy 2 lata temu zmieniły się przepisy i raczej nie powinno być z tym problemu.
    Jeżeli potrzebujecie być w kontakcie z lokalnymi, osobiście zamiast różnych prepaidów proponuję zainstalowanie na komórce KakaoTalk, czyli ichniejszego messengera. Korzysta z niego dosłownie każdy, jest bardzo intuicyjny (przede wszystkim nie potrzebujemy osobnych numerów, tylko korzystamy z numerów telefonów zapisanych w książce telefonu - w efekcie po instalacji będziemy mieli w kontaktach wszystkich znajomych, którzy korzystają z Kakao). Kakao opiera się o transmisję danych, a darmowe wifi bardzo łatwo tam znaleźć - wystarczy pokręcić się nieco po mieście, któraś z knajpek na 100% udostępnia wifi bez ograniczeń, często skorzystacie też na dworcach i innych publicznych miejscach. W Japonii już jest inaczej, poza lotniskami i niektórymi stacjami JR ciężko o publiczne wifi.

    Sam jestem zachwycony kakao i staram się przekonać znajomych w Pl do korzystania z tej aplikacji

    27.10, lot Eastar Jet ICN-HND. Eastar to nie typowy low cost, nie dopłacamy za miejsce (jeśli dobrze pamiętam), w cenie są też napoje po starcie. Za posiłek trzeba już jednak zapłacić. Kupując bilet w jedną stronę do Japonii trzeba koniecznie pamiętać, by zabrać ze sobą wydrukowaną rezerwację na wylot z Japonii, w innym przypadku teoretycznie mogą nas nie wpuścić na pokład. Nie wiem, na ile ta groźba jest realna, ale sam byłem poproszony o pokazanie rezerwacji.

    Jak zwykle byłem spóźniony na swoją odprawę i do stanowiska check-in dotarłem z wywieszonym językiem na jakieś 10 minut przed końcem odprawy. Na szczęście ICN jest bardzo intuicyjne i bez trudu znalazłem stanowisko Eastar. Szybka odprawa, ostatnie chwile na skorzystanie z neta i w drogę. Mój 737 czeka przy rękawie terminalu A (stanowiska odprawy wszystkie są w głównym terminalu, a po kontroli bezpieczeństwa i paszportowej do części po drugiej stronie stanowisk postojowych transportuje nas podziemna kolejka)



    Widok z terminalu A na terminal główny





    Szyba w samolocie brudna . Wiem, że już aparat powinien być wyłączony, ale jeszcze kołowania sporo, więc kilka fot więcej nie zaszkodzi.





    Niebo nie było zbyt przejrzyste. Lot do NRT jest idealnie nad Seulem, który z tej perspektywy robi wrażenie.



    Koreańskie CC zdecydowanie należy do czołówki urody. Stewka chyba się nie obrazi za tę wrzutkę ;-)



    Jak zwykle wybrałem miejsca z tyłu samolotu. Boarding zakończony i kolejna przesiadka tak, by mieć 3 wolne miejsca. Uwielbiam te płaskie, skórzane fotele w benkach, które stają się bardzo wygodnym łóżkiem, o którym mogę tylko pomarzyć na long haul (co ja bym dał za taki komfort...). Jak widać miejsca na nogi za wiele nie ma, jednak nie musiałem siedzieć ;-).



    I już NRT i terminal 2.



    Trochę opóźniło mi się załatwianie formalności w terminalu, a musiałem uzyskać w biurze JR swój JRPass, JR Kanto Pass, kupić odpowiednie bilety na metro (gorąco polecam Metro Pass dla obcokrajowców do kupienia tylko na Naricie - jednodniowy 600Y, dwudniowy 980Y - przy cenach rzędu 160Y podstawy to naprawdę świetna oferta) i odebrać porzyczoną kartę sim ze stanowiska Softbanku. Wszystkim wybierającym się do Japonii i chcącym pozostać w kontakcie (zwłaszcza z lokalnymi) polecam SoftBank Global Rental, za przyzwoite ceny (105Y ~~ 4zł dziennie) dostaniemy kartę sim 3G z japońskim numerem, trochę więcej za cały telefon, a najlepiej w ogóle być posiadaczek Iphona, bo gratis dostaniemy 2Gb transferu dziennie).
    W efekcie nie zdążyłem na planowane połączenie NE'X, a niestety pociąg z Narity odjeżdża rzadko (co godzinę), co trochę rozwaliło mi plany na pierwszy dzień.

    O Jpn może wieczorem jak dam radę ;-)

  6. #6
    nrm
    nrm jest teraz aktywny
    Awatar nrm

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    KTW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kaspric Zobacz posta
    Koreańskie CC zdecydowanie należy do czołówki urody.
    Urwało ci "nie". Zdecydowanie NIE należy
    6182, PolishAir42, DaKo and 1 others like this.

  7. #7
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    ^^ pfff :P

    JRPass i Kanto Area Pass (naprawdę polecam przejrzenie różnych biletów na stronach spółek JR), to łącznie 10 dni nieograniczonego korzystania z kolei, w tym z shinkansenów, za w sumie 36000Y ~~ 1450zł - gdybym miał kupować regularne bilety, koszt byłby niemal dokładnie 100000Y, czyli 3x więcej. Opłaca się. Stąd praktycznie każdy dzień to krótsza bądź dalsza podróż. Przez pierwsze 4 dni moją bazą było Tokio (w międzyczasie wyskoczyłem do Nikko i Makuhari), następnie ruszyłem na zachód i północ, przez Niigatę, Sakatę, Sendai, Hachinohe, Aomori. Po osiągnięciu Hokkaido przesiadka w Hakodate do Sapporo, potem Asahikawa, Abashiri i Wakkanai, czyli najbardziej wysunięte na północ miasto Japonii.

    Pełne wrażenia opiszę na ssc, tutaj po prostu kilka wybranych fot

    Tokio, pierwszy wieczór w Shinjuku



    Widok z Metropolitan Goverment Building, wstęp do obserwatorium jest darmowy





    Shinjuku to elektryczna dzielnica



    Skrzyżowanie tras metra i JR w Akihabarze, mekka spoterów transportu kolejowego :-)



    Widok z Yurikamone line na oświetloną ulicę Ginzy



    Odnowiona stacja Marunochi (stacja Tokio) oraz nowe wieżowce kompleksu stacji



    Dostanie się na Sky Tree graniczy z cudem, tym razem się nie udało (wszystkie bilety sprzedane)





    Wycieczka do Nikko. Nikko dużo bardziej mi siedzi, niż Kioto - to małe miasteczko i wszystkie zabytki są skonsolidowane w jednym miejscu, wystarczy jednodniowy wypad.





    Max Toki Double-decker ;-)



    Czyli juz Niigata, tu zaczęła się typowo architektoniczna część wyprawy. Art Center Itsuo Hasegawy...



    Toki Messe Fumihiko Makiego



    z również darmowym obserwatorium z pięknym widokiem Niigaty





    Ao-re w Nagaoce autorstwa Kengo Kumy



    oraz Nagaoka Lyric Hall by Toyo Ito



    Nocleg w Sakata i podróż trochę powrotna do Sendai, by zobaczyć Mediatheque Toyo Ito



    Na północ, Hachinohe i piękne wybrzeże



    Jeszcze znów jeden istotny budynek w Aomori i ruszamy podmorskim tunelem (50km długości!) na Hokkaido. Okolice Hakodate przywitały mnie deszczem (chociaż ogólnie pogoda się bardzo udała, zaledwie 2 dni były deszczowe)



    Japonia to chyba najbezpieczniejszy kraj na świecie, nie ma co się obawiać, że ktoś podwędzi nasze dobra. W pociągu można po prostu bez obaw spać i to robią wszyscy ;-)



    Tak daleko na północ mało kto dociera. Sapporo to miasto zupełnie inne od Tokio, bardziej na luzie, ludzie tacy "normalniejsi". I miasto rowerowe, jak Osaka! Choć to, co rzuciło mi się przede wszystkim w oczy, to piękne dziewczyny - Sapporo to zdecydowanie najpiękniejsze miasto Japonii ;-)







    Dalej na północ Hokkaido, Asahikawa. Hokkaido o tej porze roku ozdabiają już jesienne kolory. A że trafiłem na złotą po... eee japońską jesień, było pięknie :-)



    Na Hokkaido nie ma shinkansenów, trzeba korzystać z takich ekspresowych pociągów. De facto nie są tak szybkie (ok 100-120 km/h) i podróże są naprawdę długie. Jadę do Abashiri, 4h drogi przede mną...



    W tych okolicach można naprawdę poczuć to, z czego Hokkaido słynie. To niezwykłe, że w tak zaludnionym kraju pozostała tak naturalna wyspa. Faktycznie, jadąc pociągiem przez długie godziny nie widzimy żadnych miast. Niżej jezioro, które jest... jednym wielkim kraterem wulkanu.



    Kolejny wulkan we wschodnim Hokkaido.



    Przypomnienie, że Hokkaido w zimie jest bardzo zimne (-10, -20 to normalne temperatury). Strzałki nad jezdnią wskazują krańce jezdni w przypadku jej zaśnieżenia.



    Jednak jeśli będzie za zimno, zawsze jest czym się rozgrzać ;-)



    I już piękne jesienne kolory na drodze do Wakkanai. W sumie 8h jazdy pociagiem z Abashiri...





    Ostatni przystanek, czyli Wakkanai - najbardziej wysunięte na północ miasto Japonii. Zazwyczaj o tej porze roku temperatura powinna wynosić około 10 stopni, ja jednak trafiłem na wyjątkowo ciepły początek jesieni - 15-20 stopni. Mi odpowiadało ;-)





    A co widać na horyzoncie? Tak panie i panowie, to Rosja (Sachalin). Zobaczenie Rosji z Japonii było jednym z celów mojej podróży, na szczęście widocznośc dopisała :-)



    A jeśli ktoś nie wierzy, niech spojrzy na te dwujęzyczne znaki ;-)



    I to w teorii ostatni punkt mojej wyprawy. W powrocie mam jeszcze 9 godzin stopover na Hanedzie, co oznacza kolejną próbę dostania się na Sky Tree. Ale to jutro ;-)

    Taka refleksa - Japonia z punktu widzenia stricte turystycznego jest znacznie ciekawsza od Korei. Wiele pięknych miast, krajobrazów, starej zabudowy (której w Korei nie ma), ogólnie większa egzotyka (z naszego punktu widzenia). Jest po prostu bardziej fotogeniczna. Z drugiej strony... jeśli miałbym w tych rejonach świata zamieszkać, z pewnością wybrałbym Koreę, która po prostu wydaje się być fajniejszym miejscem do życia. Podobnie Koreańczycy mają znacznie więcej z nami wspólnego.

    Zatem jutro WKJ i lot do Tokio, a potem Dreamtour ;-))))

  8. #8
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    8.10, czas na powrót. O 13:30 lot z lotniska Wakkanai na Hanedę D2. 9 godzin oczekiwania, więc w planie wyskoczenie Monorailem do Tokio. Może w końcu uda się wejść na Sky tree? ;-)

    Wakkanai, najbardziej wysunięty na północ port lotniczy Japonii ;-)



    Szybka odprawa i pierwszy zgrzyt. Mimo, że lot jest zabukowany do Wrocławia na jednym bilecie, pani w check in nie chce mi wysłać bagażu do Wrocławia twierdząc, że na Hanedzie mój lot z lotem Lufthansy jest "not connected". Niestety mój japoński jest bardzo słaby, tak samo jej angielski, i nie dało się wytłumaczyć, że to jest lot ANA a nie Lufy, po prostu na bilecie jest kod CS. W efekcie w Tokio musiałem odebrać bagaż i dać go do magazynu, co mogło być źródłem baaardzo dużego problemu. Lot 787 z Hanedy był o 1 w nocy, zaś magazyn zamykany jest o 9 czy 10... Na szczęście facet z obsługi dopytał, kiedy chcę bagaż odebrać, bo inaczej odbiłbym się od kraty w pustym terminalu (terminal domestic jest zamykany chyba o północy? Generalnie o 23 już tam nikogo nie było). Ostatecznie zostawiłem bagaż w coinlockerze, 300Y nie moje, ale to szczegół - gorzej, że straciłem na całą operację ponad godzinę (i ledwo ledwo z wszystkim się potem wyrobiłem ). Ale o tym później, wróćmy do Wakkanai

    W okolicach 12:30 odlatuje lot ANA do CTS. Z tego lotniska dziennie są może 4 loty, stąd do strefy odlotów (za kontrolą bezpieczeństwa) wpuszczają tylko pasażerów najbliższego lotu.





    I jest mój A320 z Tokio, w Wakkanai pojawił się dopiero pół godziny przed odlotem.





    Szybki rozładunek i... podpięcie do rękawa. Nawet na tak regionalnym lotnisku boarding z rękawa



    Niezapomniany start wzdłuż brzegu ;-)



    Chwilę po starcie widoczne Rishiri. Rishiri i Rebun to dwie wulkaniczne wyspy niedaleko Wakkanai, będące zresztą parkiem narodowym. Początkowo chciałem je odwiedzić, jednak ostatecznie zrezygnowałem - po pierwsze z powodu dośc sporych kosztów, po drugie bo już miałem dość natury ;-)



    A320 dość leciwy. Szczerze mówiąc jakiś dziwny zapach w środku, w fotelach słuchawki nie wiadomo po co, bo żaden kanał z muzyką nie był aktywny.
    Na pokładzie byłem jedynym nie-Japończykiem. Przy wejściu do samolotu szefowa pokładu zapytała się mnie, czy mówie po japońsku (z czego zrozumiałem "Anata wa Nihongo i coś tam dalej?"). Odpowiedziałem "Eigo", czyli angielski. Mam wrażenie, że tylko dla mnie tłumaczyła każde zdanie, zresztą z niemałym trudem



    Serwis i spore rozczarowanie. Tak, wiem, że to domestic... ale lot z Wakkanai trwa 1:55h. I to, co poniżej, to cały serwis na tym locie. Brak nawet odpowiednika lotowskiej buły? ANA oferuje na pokładzie posiłki "My Choice" i powiem szczerze, nie zrobiło to na mnie zbyt dobrego wrażenia.
    Przy okazji powiem coś o boardingu. Przy check-in nie dostajemy karty pokładowej, lecz tylko potwierdzenie (zielona karta) przejścia check-in. Przy przejściu do rękawa przystawiamy do czytnika znak kodowy i karta pokładowa (różowa) jest automatycznie drukowana.



    Sporo fotek mam z lotu, ale te pojawią się na ssc w swoim czasie. Tu tylko wrzucę piękny widok wulkanu gdzieś w Tohoku, chyba okolice Morioki ;-)



    Podchodzimy do lądowania na Hanedzie. Piękne widoki za oknem!





    Już po wylądowaniu, taką piękną panoramkę widzimy z pasa startowego





    I już stoimy na płycie, tym razem zabierze nas autobus (a w Japonii nawet autobusy lotniskowe nie są niskopodłogowe).



    Ogólnie terminale domestic nie robią najlepszego wrażenia. Są czyste i duże, choć nie przestronne, daleko im jednak do nowoczesnych terminali, również w kwestii oznaczeń. O ile w Japonii ciężko się zgubić, o tyle w tych terminalach mogłoby być lepiej. Natomiast zdecydowaną przewagę Hanedy widać juz z pasa - bliskość Tokio! Kolejka monorail odjeżdża do Tokio co 5 minut i pokonuje trasę do stacji Hamamatsuchō, gdzie możemy przesiąść się na linie JR, w około 20 minut (zależy od rodzaju pociągu - local, rapid czy express). A bilet w jedną stronę to 470Y (bilet jadącym godzinę NE'X z Narity to ponad 2000Y). Dodam jeszcze, że widoki z monorail zapierają dech, ale o tym za jakiś czas
    PolishAir42 likes this.

  9. #9

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    WAW/NRT

    Domyślnie

    super relacja!

    latam do Japonii średnio raz na rok i muszę przyznać iż za każdym razem odkrywam w tym kraju coś nowego. Pomijając, moją słabość do Japonek - piękne kobiety. Polki i Japonki to cuda natury

  10. #10
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    ^^ w sumie mógłbym teraz podobnie powiedzieć, ale na ten czas chyba mam nieco dość Japonii (a na pewno dość ma mój portfel) i mała przerwa się przyda. Z drugiej strony rok temu powiedziałem sobie to samo. Z trzeciej jeśli faktycznie LOT otworzy w końcu Tokio za rok... jest powód . Na dzisiaj bardziej mnie ciągnie ponownie do HK, na Tajwan czy jeszcze raz Korea, lub po prostu coś taniego
    Co do urody Japonek - są śliczne, chociaż średnia nie jest za wysoka, szczególnie przez ich problemy z uzębieniem. Chyba trochę wyżej stawiam Koreanki i Wietnamki, chociaż Japonki z Sapporo biją wszystkie o kilka długości ;-))). Mam w tym temacie sporo materiału, ale to na ssc.

    Tyle refleksji


    Malownicza trasa monorail



    Szybkie przejście przez okolica Shiodome do stacji metra, w tle mój ulubiony budynek Tokio, Dentsu autorstwa Novella.



    I teraz kilka słów o dostaniu się na Sky Tree. Jest ekstremalnie. W teorii można zarezerwowac bilet, jednak rezerwację można zrobić tylko kartą wydaną w Japonii, do tego trzeba ją okazać przy odbiorze biletu. Są również limitowane bilety jednorazowe. W ten poniedziałek dotarłem do Sky Tree około 17. Skierowano mnie do wejścia, by odebrać numerowany bilet. Bilet numerowany do de facto... numerek do kolejki. Mój był na godzinę 20-20:30, tzn. o tej godzinie będę dopuszczony do kas (jeśli się spóźnię - sorryy). Powrót o 20:00 i stania w kolejce okołó 20-25 minut, jeszcze tylko 2000Y (80zł) za wstęp i udało się, rzutem na taśmę ;-)



    Zdecydowanie warto. Widok z 350m jest iście lotniczy. Za dodatkowe 1000Y można jeszcze wejść na galerię na 450m, ale moim zdaniem nie jest to konieczne - i tak jesteśmy znacznie wyżej, niż wszystko inne w Tokio. Widoki zapierają dech (i ciężko to oddać na zdjęciu)







    O 21.30 zejście i powrót na Hanedę. Totalnie na styk. Do 23:00 w terminalu International czynne jest biuro Softbank, w którym musiałem zwrócić pożyczoną kartę sim. Udało mi się w końcu dotrzeć na terminalu o 22:50, ale było już naprawdę ciepło... Jeszcze tylko odbiór bagażu w terminalu 1 (między terminalami kursuje darmobus). Jeszcze karty pokładowe, które na Hanedzie drukowane są na zwykłym, cienkim papierze, i wymiana ostatnich yenów na... złotówki (Travelex na HND wymieni na naszą walutę, najmniejszy nominał 20zł).
    Terminal nie jest zbyt duży (10 gate), ale dość przestronny.
    O locie za chwilę.

  11. #11

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    WAW/NRT

    Domyślnie

    Generalnie stomatologia jest droga w Japonii i Japonka, która ma aparat (jeżeli musi korygować) to dobra partia .

    Ile czasu zajęła Ci trasa do Hokkaido? Ja myslałem tym razem o Japan Air Pass oraz Star Alliance Japan Pass. (Tokyo-Sapporo-Okinawa-Tokyo)

    Ostatnio jak leciałem Luthansą to przymierzałem się do kupna kuponów - bilety jako Air Pass wychodziły 30% ceny. (ok 1k zł by ANA, normalnie ok 3kzł domestic ).

    Hokkaido oraz Okinawa to wyspy,których nie odwiedziłem jeszcze.

    btw. Byłem w tym roku na Tajwanie - własnie z Japonii poleciałem w promocji China Airlines. bilet RT 1100zl.

  12. #12
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Na Hokkaido z Tokyo 3 dni, ale bardzo na około (dużo km jednego dnia i odbicie do Niigaty). De facto shinkansenem i ekspresem do Sapporo powinieneś dotrzeć w 9h, więc (żeby trochę to rozbić) 2 dni są ok. Warto zahaczyć po drodze o Sendai, Hachinohe, Aomori czy Hakodate (bardzo chciałem zobaczyć ten niesamowity widok z góry Hakodate, niestety akurat tego dnia padało i postanowiłem wziąć wcześniejszy ekspres do Sapporo). Co do Air Pass - moim zdaniem to świetny pomysł w jedną stronę, tj. tak, jak ja zrobiłem - JRP wykorzystany do ostatniego dnia na podróż w jednym kierunku i z Air Pass z jakiegoś lokalnego portu - Wakkannai, Kushiro czy np. Memanbetsu (rozważałem taką opcję, jednak ostatecznie powrót z Wakkanai miałem na jednym bilecie). Tym bardziej, że akurat z tych lokalnych portów taryfy są dość drogie, a Pass daje nam stałą niską cenę. Poza takim wykorzystaniem można jeszcze zafundować sobie loty 787, na pewno lata z Hanedy do Fukuoki i Osaki.
    Jeszcze co do Hokkaido - dotarcie tam to nie problem, ale samo poruszanie się po wyspie już tak. Pociągi są wolne, z Sapporo do Abashiri czy Wakkanai to rząd 5h. I ogólnie wyspa jest dość nudna, tu jednak 300 lat temu nie było Japonii, więc niewiele tu tradycyjnej zabudowy, nie ma świątyń i chramów. Jako ciekawostkę dodam, że autochtonami Hokkaido są Ainowie, nie Japończycy. I faktycznie widuje się tam osoby, które mają bardziej europejskie rysy i mają postawniejszą budowę ciała.
    Jeśli poświęcić na Hokkaido tydzień, można okrążyć całą wyspę (w sumie taki był plan, ale w międzyczasie musiałem go zrewidować), przy 3-4 dniach raczej polecałbym 2 dni w Sapporo i potem przemieszczenie się w jednym kierunku - do Abashiri bądź Kushiro. Przyda też się dostęp do samochodu, gdyż te naturalne tereny nie są łatwo dostępne.

    Co do wysp, mi jeszcze zostało południe - właśnie Kyushu i Okinawa (najdalej dotarłem do Okayamy). Z tego, co kiedyś tłumaczyła mi znajoma Japonka, jakieś bardzo tanie loty z hotelem na Okinawie są chyba z Fukuoki albo Kitakyushu (i wychodziło taniej niż Pass).

    Wracając do podrózy - mój transport już czeka na paxów ;-). Na oko 10 osób to Europejczycy, reszta obywatele Japonii. Podczas lotu dość długo rozmawiałem z stewardem i potwierdził, że ok. 95% paxów tego połączenia to Japończycy.



    Sprawny boarding i już siedzę w fotelu. Kilka słów o układzie 787 ANA - niestety fotele w eco są bardzo niewygodne (co zresztą podczas rozmowy potwierdził steward, tj. że europejscy pasażerowie narzekają na fotele). Owszem, jest pitch 34 cale, jest układ 2/4/2, ale co z tego, skoro fotele nie odchylaja się do tyłu, a jedynie do przodu przesuwa się dolna część fotela? W efekcie robi się niewiele miejsca na nogi i nie ma szans, by je wyprostować. Co gorsze, odchylenie daje tylko oparcie, zaś sam zagłówek pozostaje cały czas w pozycji pionowej - nie ma szans, żeby się przespać. Jedynym pozytywem jest nie przeszkadzanie pasażerom z tyłu, jednak chyba zbyt dużym kosztem (zwłaszcza, że lot jest nocny). Na szczęście fotele w 787 LOT będą "tradycyjne".

    Start i pierwszy serwis. Dacie wiarę?



    Chyba spodziewałem się czegoś więcej. Ogromny minus - ANA podczas tego lotu oferuje tylko jeden ciepły posiłek - śniadanie. Owszem, rozumiem, lot jest nocny (wylot z Hanedy po 1 w nocy - m.in. ze względu na zamknięcie lotniska we FRA do 5 rano) i to nie jest typowa pora obiadowa, jednak - bądź co bądź smaczna - kanapka to chyba nieco za mało? Szczególnie może to dokuczać paxom transferowym, w końcu nie zawsze mamy czas, by coś zjeść między lotami.

    Po posiłku światła zostały szybko przygaszone. Jeśli chodzi o system rozrywki jest przyzwoicie, choć wybór o kilka klas mniejszy niż np. w Thai, taki standard (no nieco lepiej niż w LH).

    Około 2 godzin przed przylotem pobudka i śniadanie. No tutaj zdecydowanie lepiej, wystarczajaco dużo i smacznie.



    Jakie wrażenia z 787? Naprawdę czuć różnicę. Mniej w kwestii hałasu, nie spodziewajcie się zupełnej ciszy, zresztą ciężko porównać korespondencyjnie, o ile jest ciszej. Natomiast przede wszystkim dźwiek w kabinie jest dużo przyjemniejszy, trochę niższe tony, bez efektu odgłosu odkurzacza. To, co przede wszystkim wyróżnia 787, to warunki klimatyczne na pokładzie - ciśnienie, tlen. Tu nie chodzi o brak efektu zatkanych uszu, ale ogólne samopoczucie. W tej kwestii nawet bez bezpośredniego porównania czuć, że to jest ogromny krok dla lotnictwa. Dla mnie rewelacja! Moje odczucia potwierdziło CC, szczególnie dla nich te lepsze warunki są odczuwalne.



    Ostatecznie - good choice LOT . Można mówić, że to tylko nowy samolot i deprecjonować różnicę, ja jednak z ręką na sercu powiem, że, jeśli będę miał możliwość wyboru 787 na mojej trasie, chętnie dopłacę 100-200zł. Bez przesady, szczęki z podłogi nie trzeba zbierać, ale krok do przodu jest i czuć, że to nie tylko nowy design wnętrza.

    Lot się dlużył i na 3h przed lądowaniem nie mogłem spać. Chwila na airobik. Przy okazji podpytałem, czy nie byłoby szansy zobaczenia kokpitu po locie - niestety jakieś wewnętrzne procedury ANA na to nie pozwalają. Następne pół godziny spędziłem na miłej pogawędce ze stewardem z Maroka - o 787, o połączeniu z Hanedy, planach ANA i Japonii. Jak mówiłem, 95% paxów to Japończycy. Z racji Hanedy połączenie dość elitarne i biznes jest zawsze pełen, ogólny LF na poziomie 95%. Z innych plotek podobno ANA szuka teraz różnych opcji zmiany siatki i wszystko jest możliwe , natomiast na pewno nie ma na dzisiaj planu lotów do Berlina. Na koniec dodam, że steward (którego imienia niestety nie zapamiętałem) bardzo chwalił polskie CC latajace w ANA, zwłaszcza za ich świetny Japoński. Jeśli dobrze pamiętam, mówił o 4 osobach.

    Przy okazji, skoro jestem przy plotkach, rozmawiałem w międzyczasie z jedną z osób w miarę zorientowaną (tak to ujmę ;-)) w kwestiach planowanego połączenia LOT. Podobno jedną z propozycji była/jest również HND zamiast NRT, lecz z racji, że na wstępie wymagałaby dwukrotnie większej inwestycji, przeciwny jest zarząd. Nie wiem, na ile jeszcze te kwestie są aktualne, moze NRT jest już ostatecznie wybrane - ja jednak gorąco kibicuję HND, bo to lotnisko robi różnicę. Mój rozmówca stwierdził, że HND daje niemal pewną rentowność - pełny biznes, ograniczona konkurencja (a na NRT trzeba bić się z wszystkimi). Ewentualny wybór HND możliwy byłby tylko przy ścisłej współpracy z ANA, bez tego możliwe sloty to mało atrakcyjne o 3-4 nad ranem. Co do ANA - jak to zostało określone, Japończycy bardzo chcą latać do Polski (w rozumieniu "na samolotach LO") i bardzo chcą LO pomóc w otwarciu Tokio.
    Zobaczymy, jak ostatecznie będzie, powyższe to piąta woda po kisielu i totalne ploty, jednak info na temat atmosfery wokół tego połączenia bardzo mnie ucieszyło.

    Wracając, nie udało się wejść do kokpitu, ale udało się posiedzieć chwilę w kuchni i zabić czas rozmową. Na koniec chciałem udokumentować CC, na co jedna z sympatycznych stewek chwyciła mój aparat i zrobiła pamiątkowe zdjęcie, które chyba sobie powieszę nad łóżkiem ;-). This flight is a good flight! A CC jakby mniej zmęczone ode mnie ;-).



    Czy może być milej? A owszem. Zbliżał się czas śniadania (czyli obowiązki dla CC), zbierałem się do powrotu na swoje miejsce. Stewka otworzyła jeden ze schowków i na pamiątkę wręczyła mi prezent.



    Jak mogłem się spodziewać, pudełko okazało się dream-talią kart. Zawiniątko to nadmuchiwany ANA 787 ;-). Z wyprawy przywiozłem kilka prezentów, jednak to właśnie ten najbardziej podobał się mojemu 6-letniemu siostrzeńcowi. Jeśli ktoś z załóg ANA czyta to i kojarzy załogę tego lotu, proszę przekażcie jeszcze raz moje podziękowania! No cóż, samolot jak samolot, ale wspaniałe CC potrafi sprawić, że zapamięta się lot na długie lata ;-)



    Przylot do FRA około 5:40. Tak pustego Fraportu jeszcze nie widziałem.



    To jeszcze tips na zakończenie. Jeśli nie macie wstępu do lounge, a kilka godzin oczekiwania na następny lot - gorąco polecam przemieszczenie się kolejką na Terminal 2 (gate D E), który jest znacznie cichszy, mniej tłoczny i można w nim znaleźć bardzo wygodne strefy wypoczynku, jak ta niżej (w okolicach Burger Kinga). Nawet FRA może być znośny.



    Około 10:30 do WRO zabierze nas Q400



    Jeszcze ostatnie spojrzenie na "mój" 787, który właśnie ponownie był dokowany do rękawa



    i A380 Singapore i Lufy w jednym kadrze.



    Oczywiście z FRA fajnych maszyn mam trochę więcej, ale już nie będę przynudzał

    Powrót do WRO, już nie wrzucam fotek, ale lotnisko bardzo mi się podoba. Transport autobusem na dworzec kolejowy, i.... tak, jesteśmy w Polsce! Piękny, odnowiony dworzec... z 3 toalet 2 nieczynne, przy trzeciej babcia klozetowa i 2,50. Welcome home!

    Dzięki za uwagę

  13. #13

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Czechowice-Dziedzice

    Domyślnie

    Świetna relacja. Czytałam z zapartym tchem
    Moja koleżanka ( Polka mieszkająca na co dzień w Londynie ) lata jako CC dla ANA, więc pewnie min. o niej wspominał steward.
    Przekażę jej przy okazji link do Twojego posta.
    Pozdrawiam.

  14. #14
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Dzięki, starałem się nie przynudzić
    a koleżance przekaż też pochwały

  15. #15

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Nie wierzę,sławetne 2.5zł za "załatwienie swojej potrzeby" spotkało mnie w tym wątku.Jeśli byś mógł proszę o podanie przybliżonych kosztów podróży.

  16. #16
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie



    Całkowity koszt to niemal ok. 7500 zł, przy czym tym razem wszędzie udało mi się załatwić nocowanie u kogoś (couchsurfing), więc zupełnie odpadł mi koszt akomodacji, która szczególnie w mniej turystycznych miastach Japonii jest bardzo droga - o ile w Tokio znajdziesz hostel za 2000Y (80zł), to w Wakkanai najtańszy hotel to 8000Y. Rozbijając na czynniki, bilet lotniczy KTW-ICN WKJ-WRO to koszt 3500, bilet ICN-NRT 600zł, transport w Korei (prom, ktx, metro) ok. 500zł, transport w Japonii (JRP, KantoPass, metro) ok. 1700zł.
    MARUNIO likes this.

  17. #17

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dzięki za bogatą relację, a więcej o 787? Zdjęć?

  18. #18
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Niestety nie należę do osób fotografujących każdy zakamarek, a dodatkowo zmagałem się z końcówką karty (chcesz fotkę, kasuj inną...), a lot jest w całości nocny, przy przygaszonym oświetleniu i muszę się gimnastykować z moją małą małpką, by wyszła dobra fotka, więc... tylko tyle. Zdjęcia kuchni czy kibelków w necie można znaleźć

    Czy coś więcej o 787... cóż, po prostu powtórzę, że warunki klimatyczne na pokładzie są odczuwalnie lepsze. Większe półki bagażowe itp. to detale (choć również zauważalne). Większe okna - lot był w całości nocny (w zasadzie pierwszy raz miałem do czynienia z lotem long haul, w którym startujemy i lądujemy tej samej nocy), do tego w Niemczech niskie zachmurzenie bardzo ograniczało widoczność, nie było widać w dole żadnych świateł, więc mogę tylko powiedzieć "ten czarny owal jest większy". Ale, dla mnie przynajmniej, to są mało znaczące detale (tak samo jak IFE, i tak zazwyczaj po prostu słucham muzyki) i nie wybrałbym lotu dla większego okna (zwłaszcza, że z reguły wybieram przejście), półki czy fajnych filmów. Natomiast dla, ostatecznie, niższego poziomu zmęczenia (które dają lepsze odczuwalnie lepsze warunki klimatyczne) owszem.

    Pod względem designerskim Signature Interior był nieco większą rewolucją wnętrza, a przynajmniej bardziej odczuwalną, niż Sky Interior. Oczywiście oświetlenie jest bardzo przyjemne i robi różnicę, szczególnie odczuwalne przy przygaszeniu w nocy (bardzo dobry stopień rozproszenia światła), dobre oświetlenia punktowe (lampki do czytania) etc. Jest ładnie, ergonomicznie i nowocześnie, nie będę tu pisał referatu.
    Dodam tylko ciekawostkę, że wreszcie zrezygnowano z ciągle palącej się lampki "zakaz palenia", pozostało jedynie "zapnij pasy".
    Ale to są detale mało zależne od typu samolotu, w końcu to wnętrze ma być zaaplikowane również w 777.

    A jeszcze jeden minus dla wyposażenia ANA - rozdawane słuchawki są zbyt duże (nauszne i zbyt szerokie). Jakość dźwięku i tak nie jest rewelacyjna, a praktycznie niemożliwe jest wygodne oparcie głowy o fotel do snu. Mi to bardzo przeszkadzało, bo lepiej zasypiam w samolocie z jakąś klasyką w tle (Chopin, Verdi...), nie mówiąc o tym, że słuchawki zmniejszają poziom hałasu (jeśli dobrze kojarzę, to w 787 miał być jakiś aktywny system wyciszenia? Całkiem możliwe, ale nie odważę się teraz stwierdzić, że coś takiego działa, bo to może być tylko wrażenie potęgowane przez oczekiwanie).

    Jeśli jeszcze jakieś refleksje mi się nasuną, to dopiszę.
    shiver likes this.

  19. #19
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie


    Polecamy

    Tak jeszcze dzisiaj gdzieś mi się rzuciło w oczy, że w 787 jest jakiś system przeciw turbulencjom (rozumiem, że pewnie chodzi o wykrywanie możliwości pojawienia się turbulencji). Faktycznie nie przypominam sobie z całego lotu nawet jednego małego "rzucenia".

    Cytat Zamieszczone przez nrm Zobacz posta
    URL PLS
    W końcu się zmusiłem [Korea Japonia] Smaczne krówki, wysokie drzewa, samoloty marzeń i koniec świata. - SkyscraperCity . Ale fotorelacja najwcześniej od jutra i, jak pisałem, kilka miesięcy zejdzie
    nrm likes this.

LinkBacks (?)

  1. 12-10-2012, 08:46

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •