Pokaż wyniki od 1 do 16 z 16
Like Tree9Likes
  • 1 Post By shiver
  • 3 Post By shiver
  • 2 Post By shiver
  • 3 Post By shiver

Wątek: KRK-CRL-SDR-BGY-KRK - na żywo (jeśli się uda)

  1. #1

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie KRK-CRL-SDR-BGY-KRK - na żywo (jeśli się uda)


    Polecamy

    Cześć!

    Siedzę właśnie w hali odlotów międzynarodowych KRK, zaczynam ostatnią tegoroczną wycieczkę, której celem jest hiszpańskie Santander. Polecę tam Ryanairem korzystając z czterech lotów - tam przez Charleroi, z powrotem przez Bergamo. Jako, że na zachętę w KRK bardzo ładnie działa darmowe Wi-Fi, postaram się wycieczkę relacjonować w miarę możliwości na żywo. W CRL i BGY z tego co wiem sieci są płatne, ale może dorwę McDonalds w Belgii. Poza tym postaram się pisać z hotelu w Santander. Zobaczymy jeszcze jak mi pójdzie z dodawaniem zdjęć do tematu, ale może i to się uda.

    Wylot dzisiaj, za godzinę do CRL, o 18:00 drugi odcinek CRL-SDR. Powrót w niedzielę.

    W KRK mleko, ale nie takie z widocznością 100m, bliżej raczej kilometra. Póki co operacje się odbywają niezakłócone i trzymajcie kciuki żeby tak pozostało Ostatni tydzień pogody w KRK - i nie tylko - był bardzo zmienny, więc jeszcze różnie może się wydarzyć.

    Do odprawy bezpieczeństwa kolejka na około 5 minut, w sumie bezproblemowa, nie licząc pary rosyjskojęzycznych w średnim wieku, którzy koniecznie chcieli mi wejść na plecy.

    Póki co zaraz odlatuje LO do CDG, LH do MUC i FR do CIA. Według wstępnego planu (jeszcze nie przejrzałem forum) dzisiaj od 9 miał tu ćwiczyć Dreamliner, ale przy tych warunkach coś w to wątpię. W każdym razie przed chwilą jeszcze nie było go na radarze.

    EI-EFO z CRL już minął Pszczynę i zniża więc odlot pewnie będzie przed / o czasie.

    A warunki w KRK wyglądają tak:


  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Za mną 1:10 lotu KRK-CRL. Nie ma już czego wypatrywać przez okno, bo od 10 minut lecimy w chmurach (mimo że jeszcze na przelotowej).

    Boarding na mój lot trwał dość długo, mimo małej liczby pasażerów. Podejrzewam że to dlatego, że rozpoczął się dość wcześnie. W KRK chyba nie ma innej opcji niż autobus, mimo że droga do samolotu wynosiła jakieś 15 metrów. Z racji tego że znalazłem się blisko drzwi, a pasażerów priorytetowych było aż 2 postanowiłem tym razem usiąść gdzieś z przodu samolotu. Okazało się, że pasażerów jest tak mało, że pierwszych pięć rzędów zostało wyłączonych z użytku, jednak rząd 8, w którym się znalazłem jest jeszcze całkowicie przed skrzydłem i silnikiem. O dziwo na pokładzie nie powitała pasażerów tradycyjna ryanairowa muzyka.

    Wystartowaliśmy 5 minut przed czasem, na pokładzie LF na oko 50%. Szybkie wznoszenie i po kilku minutach wreszcie słoneczko, którego ostatnio na południu Polski mało. Zwróciłem uwagę, że w porównaniu do ostatnich rzędów, natężenie dźwięku w kabinie podczas wznoszenia jest z przodu znacznie mniejsze. Wirówki 738 zdecydowanie mniej przeszkadzają.

    Ciekawych widoków na przelotowej niestety mało. Z oddali było widać CRJ Lufthansy lub którejś z jej spółek zależnych i to właściwie wszystko. Praktycznie cały czas chmury, chmury, chmury.

    W tej chwili zniżamy już do CRL. Mam nadzieję, że uda mi się gdzieś w CRL lub Charleroi dorwać darmowy Internet i wrzucić ten wpis.











    Zgodnie z planem siedzę w McDonalds w Charleroi Wylądowaliśmy 15 minut przed czasem, niestety na zewnątrz chłód, wiatr i wcale nie najlżejszy deszcz. Przez chwilę zastanawiałem się czy w ogóle warto jechać do miasta, ale w końcu stwierdziłem, że nie wiadomo czy / kiedy tu jeszcze będę.

    W Charleroi, jak już niektórzy wspominali, szału nie ma. Autobus za 3 EUR (u kierowcy) w jedną stronę jedzie do miasta około 15 minut. Zatrzymuje się przy dworcu kolejowym Charleroi Sud, więc punkt orientacyjny jest dość łatwy do znalezienia.

    Generalnie na spacer po mieście wystarczyła mi godzinka. Zatrzymałem się przy kilku budynkach i pstryknąłem jakąś fotkę, ale nie chcący ustąpić deszcz z wiatrem w końcu sprawił że dałem sobie spokój. Chyba najbardziej interesująca jest miejscowa katedra, gdzie można podziwiać ogromną mozaikę za ołtarzem.

    Zwróciłem uwagę, że na ulicach sporo widać czarnoskórych oraz arabów – nie wiem na ile wpływają na to bezpośrednie połączenia lotnicze z Marokiem. Ludzie generalnie nie przejmują się deszczem i zimnem – mało kto rozłożył tak jak ja parasol. Na pochwałę na pewno zasługują kierowcy – kiedy tylko pieszy zbliża się do jezdni, natychmiast się zatrzymuję. Wszyscy bez wyjątku. Kultura jazdy na wysokim poziomie.

    Kończę ten wpis, dorzucę jeszcze kilka zdjęć, które zrobiłem w ciągu ostatniej godziny i wracam na lotnisko. Mam nadzieję, że nie pogonią mnie tam za wypicie małego Leffe, które zakupiłem (jak przystało na wycieczkę niskobudżetową) w sklepie a nie barze czy restauracji Jeśli mnie nie aresztują, to postaram się napisać coś jeszcze o drugim locie, gdy już będę w hotelu w Santander.










    tygrysm likes this.

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    O CRL. O tym lotnisku na portalach i forach dotyczących tanich lotów napisano już całe tomy, więc Ameryki nie odkryję... Terminal po stronie przylotów nijaki, ale to akurat mało ważne. Wydaje mi się, jeśli czegoś nie pokręciłem, że JEST możliwe przejście bezpośrednio z przylotów do odlotów – przejście istnieje i nie było nijak zamknięte, zablokowane czy zakazane.

    Landside jak dla mnie marny. Mało miejsc do siedzenia, a tłok duży (środek dnia w piątek). Jakieś lokale gastronomiczne są. Spanie? – nie czułbym się komfortowo, ale można znaleźć nieliczne kąciki za reklamami, które dają minimum prywatności.

    W airside wygląda to o niebo lepiej. Nie wiem niestety na ile przed lotem można przejść do odlotów, jednak miejsca i ławek jest tam bardzo dużo, nie ma podłokietników, które uniemożliwiałyby położenie się. Ogólnie całkiem znośnie. Gniazdka jakieś widać, chociaż nie w zatrważających ilościach (ostatecznie trzeba by odłączyć automat z napojami ).

    Dla spotterów lotnisko mało ciekawe. Poza dominującym Ryanairem, Wizz Air oraz Jet Air Fly (przepraszam, nie znam pisowni) mało co tam zagląda. Oświetlone reklamy znajdujące się w terminalu bardzo utrudniały mi fotografowanie, gdyż odbijały się w szybach, z drugiej strony jednak zapadał już zmrok.

    Co do Internetu, za bramkami złapałem tylko jedną sieć, udostępnianą przez niejaki Telenet. Można zapłacić kartą, ale ceny są krótko mówiąc drakońskie – 10 EUR za godzinę, 20 EUR za dobę i dalej w górę.

    Za 1:40 mam odlot do Santander, więc jeszcze nieco ponad godzina do boardingu. Chwilowo z tej samej bramki, z której mam się pakować do samolotu wstrzymano boarding na FR do Rygi. Ludzie stoją już z 15 minut i nic się nie dzieje... ale właśnie ruszyło, zaraz zrobi się pusto dookoła. Chociaż nie, są już też jacyś Hiszpanie...


    Zmierzch w CRL



    No to lecę. Od jakichś dwudziestu minut jesteśmy w powietrzu. Co zabawne, wiezie mnie znowu EI-EFO, ten sam, którym rano leciałem z Krakowa. Obłożenie na pokładzie znowu nienadzwyczajne, może 60%. W trakcie powitania przez załogę trochę przyspałem i nie dosłyszałem czy zaanonsowany „Krzysiu Kowalski” to pierwszy oficer czy szef pokładu Nie pytałem

    W Charleroi w momencie odlotu nadal solidnie padało, więc widoki za oknem są póki co zerowe – chmury szczelnie przykrywają ziemię, widać tylko skrzydło.

    Nie wiem czy zwróciliście uwagę na ciekawą funkcjonalność flightdiary.net pozwalającą na automatyczne postowanie na Facebooku informacji o tym, że akurat jest się w powietrzu – aplikacja flightdiary dodaje tą informację w momencie pojawienia się samolotu na flightradar24.com. Fajny bajer, ciekawe czy teraz ktoś ogląda mój lot gdzieś przed monitorem?



    Lądowanie w Santander należało do najbardziej niespokojnych w mojej historii. Wiatr kilkakrotnie powodował efekt, który trudno mi opisać – jakby podwiewało lewe skrzydło, które w efekcie szło do góry i do tyłu, a samolot zaczynał się ustawiać lekko bokiem do kierunku lotu. Jazda była niezła, ale nikt w samolocie nawet nie jęknął Za to po lądowaniu, moi współpasażerowie udowodnili co poniektórym złośliwym, że nie tylko Polacy klaszczą

    Lotnisko SDR... niewiele mam do powiedzenia na razie. Wydaje się dość przestronne, z niewielkim ruchem. Po wylądowaniu okazało się, że wysiadamy z jedynej maszyny stojącej na płycie. Wziąłem z informacji mapkę miasta i... blisko pół godziny czekałem na autobus do miasta (cena 2.20). Tę niedogodność zniwelowało jednak ciepłe powietrze, którego w listopadzie ciężko u nas zaznać. Wokół palmy, a w Santander w piątkowy wieczór luźna, imprezowa atmosfera. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Na zachętę wklejam jedną fotkę (na długie zwiedzanie będzie czas jutro).


  4. #4

    Dołączył
    Oct 2009
    Mieszka w
    Iwaniska

    Domyślnie

    fajnie lekko się czyta. ile kosztowały bilety? i jaką masz obecnie temperaturę w Santander?

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    @Damianoo7 – łączna cena biletów to około 170 PLN. Parking w KRK 50 PLN. Transfery autobusowe: CRL – 3 EUR, SDR – 2.20 EUR, BGY ostatnio kosztowało 2 EUR w jedną stronę. Nocleg 29 EUR za noc, ale tu jak wiadomo rozbieżność może być ogromna.

    No to mam dziś w nogach kilkanaście kilometrów przełażonych po Santander. Rano było pochmurno, później zrobiło się słonecznie i z kurtki i bluzy rozbierałem się do koszulki. Niemal cały czas natomiast niemiłosiernie wiało, momentami tak, że nie dało się iść pod wiatr. Kiedy próbowałem zrobić kolejne zdjęcie, a wiatr uniemożliwiał mi stabilne trzymanie aparatu, pomyślałem sobie o ile trudniej było trzymać stabilnie wolant B738, którym wczoraj dostałem się tutaj

    A co do Santander. Nie jest to chyba często spotykany kierunek wśród polskich podróżników, no chyba, że ktoś wybiera się na Camino de Santiago, które przez Santander przebiega. Jest to ponoć popularna miejscowość wypoczynkowa dla mieszkańców Madrytu, jednak w listopadzie niewielu już można ich tu uświadczyć. Poza ścisłym centrum, wszystkie te tereny rekreacyjne, plaże, restauracje, gdzie w sezonie muszą być tłumy, świecą raczej pustkami. Wokół generalnie cisza i spokój, nawet samochodów nie jest zbyt wiele (choć dziś sobota).

    Santander znane jest ponoć głównie ze swoich plaż i trzeba przyznać, że są to plaże piękne. Piasek jest żółciutki (żadnego żwiru), plaże równe, szerokie, z łagodnymi zejściami do morza. Co lepsze, nieliczne osoby miały nawet odwagę na listopadową kąpiel i trzeba przyznać, że woda nie była wcale taka zimna. Byli też tacy, którzy zamiast zwykłej kąpieli woleli wykorzystać wiatr i popływać na deskach surfingowych lub kite’ach.

    A oprócz plaż... Jest katedra, budynek Banku Santander, Palacio Magdalena na wysuniętym w morze półwyspie oraz wiele budynków, które przywodziły mi na myśl Walencję (być może dlatego, że Walencja to moje pierwsze zetknięcie z Hiszpanią). Dla fanów sportu – stadion Realu Santander oraz hala sportowa o ciekawym kształcie. Generalnie miasto zrobiło na mnie bardzo przyjemne wrażenie (za wyjątkiem tej hiszpańskiej sjesty, która uniemożliwia często turyście zjedzenie obiadu przez większość dnia – no ale do tego trzeba się przyzwyczaić).

    Dorzucam teraz kilka zdjęć z dzisiejszego zwiedzania. Jutro loty powrotne: SDR-BGY-KRK. Podejrzewam, że mogę nie mieć możliwości dokończenia tej relacji wcześniej niż w poniedziałek, więc gdyby ktoś jednak śledził pilnie moje wpisy, to proszę o odrobinę cierpliwości



























    Wamo and vader like this.

  6. #6
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Wydaje mi się, jeśli czegoś nie pokręciłem, że JEST możliwe przejście bezpośrednio z przylotów do odlotów – przejście istnieje i nie było nijak zamknięte, zablokowane czy zakazane.
    Potwierdzam, przejście jest możliwe, choć czasem stoją taśmy odgradzające to można je przejść.

  7. #7

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie

    Santander to rzeczywiście ładne miasto gdzie nawet na początku lutego jest dość ciepło. A z wiatrem to tam chyba normalka. Moje podejście na tym lotnisku jest chyba najbardziej wybojowym jakie miałem okazje przechodzić. Do tego wysokość kilkudziesięciu metrów nad ziemią, ciągłe opadanie a pod kołami wciąż woda zatoki Santander :-)

  8. #8
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Bardzo fajna relacja, ładne zdjęcia ;-)
    Audi RS7 '16 4.0 TFSI 720KM/800NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  9. #9

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Siedzę w hali odlotów w SDR. Trwa boarding na lot FR do Walencji, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ludzie stali w kolejce już na ponad godzinę (!) przed lotem, na 55 minut przed godziną odlotu zaczęli być wpuszczani... do kolejnego przeszklonego pomieszczenia. Znowu ustawiają się w kolejce tyle że kilkanaście metrów dalej. Jak na lotnisko z 7 bramkami i jednym lotem na godzinę (czasem) to niesamowita oszczędność miejsca w terminalu. Obawiam się że niedługo czeka mnie to samo Nawiasem mówiąc lot do VLC rozumiem krajowy, ale dlaczego ogłoszenia tylko po hiszpańsku? Nieładnie.

    Przed terminalem w Santander stoją dwa samoloty myśliwskie (?) z czasów zapewne drugiej wojny światowej. Wklejam zdjęcia, w rozpoznawanie się nie bawię, bo się na tym kompletnie nie znam. Jakość nie powala, bo o 8:30 rano kiedy zostały zrobione, tutaj dopiero powoli się rozwidniało. Bądź co bądź to jednak kawał drogi od Polski, a strefa czasowa ta sama.

    Oprócz pasażerów na VLC i powoli zbierających się lecących ze mną do Bergamo, w terminalu pustki, po obu stronach security. Nawiasem mówiąc organizacja kontroli bezpieczeństwa nietypowa. Najpierw trzeba zabrać sobie tackę, wypakować się do niej, zdjąć kurtkę, pasek, potem dopiero osobie sprawdzającej podać kartę i dokument (tackę i walizkę / plecak trzymamy w rękach!), a następnie czekać na swoją kolej nadal trzymając wszystko w rękach, bo podajnik do rentgena jest bardzo krótki. Niby to samo a jednak inaczej.

    W airside tylko jeden sklepik / kawiarnia, nie widzę żadnej wolnocłówki. Jak wspomniałem 7 bramek, jest dużo miejsca, ławki nie nadają się do spania (podłokietniki). Widzę za to jakieś gniazdka z prądem, ale mój super wypas netbook najadł się w hotelu, więc nie chce mi się tyłka do nich ruszać, zwłaszcza jeśli mam godzinę stać do boardingu.

    Pasażerowie do VLC stoją nadal. Co mają zrobić zresztą, samolotu jeszcze nie ma.

    Wi-fi wykryły się dwie – zabezpieczona i niezabezpieczona. Próba połączenia z tą drugą niby się powiodła, ale żadna strona nie chce się otworzyć. Kicha, chyba nie będzie Internetu.



    Jestem już na przelotowej w rejsie do Krakowa, ale wrócę jeszcze z relacją do poprzedniego lotu. SDR-BGY zaczęliśmy 15 minut po czasie, z nieznanego mi powodu. Pasażerów niewiele, około 80 osób, czyli gdzieś 40% LF. Aż 8 rzędów z przodu było w związku z tym niedostępnych. Lot trwał 2h, był spokojny i dość atrakcyjny widokowo, mimo że częściowo nad chmurami. Kiedy pierwszy raz się przerzedziły, w dole było miasto – myślałem, że któreś francuskie. Ale charakterystyczny „kwadratowy” układ ulic podpowiedział mi co innego i rzeczywiście – udało mi się dostrzec La Sagrada Familia, czyli najbardziej znane miejsce w Barcelonie. Troszkę byłem zaskoczony, bo to niekoniecznie na linii prostej Santander – Bergamo, ale w sumie pozytywnie, bo widoki ładne. Niestety kilka sekund spóźniłem się ze zdjęciem i – nie udało się.






    Liczyłem, że kolejne w takim razie pojawią się w moim oknie Baleary, ale to już się nie udało. Był za to piękny błękit morza. Następnie nadmorskie lotnisko, chyba Nicea, ale muszę to sprawdzić po trasie lotu (zapraszam do rozpoznania ze zdjęcia ). (EDIT: patrząc na mapę to ładna gafa zarówno ze zdziwieniem Barceloną jak i nadzieją na Baleary )







    Zanim wlecieliśmy nad włoskiego buta znowu pojawiły się chmury i na tym widoki się skończyły. Nad Bergamo czekał nas jeszcze kilkuminutowy holding, bo ponoć pojawiliśmy się za wcześnie a potem już sprawne lądowanie.

    Czwarty raz znalazłem się w Bergamo, ale tym razem zostałem zaskoczony faktem pieszego deboardingu. To jeszcze nie zdarzyło mi się na tym lotnisku. Bardzo kusiła mnie pizza z Citta Alta i skusiła – mimo dość krótkiej przesiadki (3h 10 min).

    Pizzę zjadłem, po starym mieście się pokręciłem i ... spóźniłem się na autobus jakieś 10 sekund. Lipa, następny za pół godziny, a tu już 14:00 minęła. 14:35 – następny autobus niespiesznie podjeżdża. 55 minut do zamknięcia bramki to jeszcze nie dramat, ale już trochę ryzykownie jak na moje standardy. Zwłaszcza, że kierowcy niezbyt się spieszy i trafiamy (oczywiście) na czerwoną falę. Ostatecznie jestem na lotnisku 15:05, ale jeszcze czeka mnie spora kolejka do security. 15:20 mogę iść do bramki. Tam już czeka długi sznureczek pasażerów i wiem, że mogę się pożegnać z fotografowaniem Alp w blasku zachodzącego słońca.

    W tej chwili wspomniane słońce chyba już zaszło. Nie jestem nawet pewien, bo chmury są do dużej wysokości i ze zdjęć i tak byłyby nici. O dziwo jednak siedzę przy oknie, tyle że na skrzydle i po prawej. Lot potrwa jeszcze z 45 minut, jest dość krótki w porównaniu z trzema poprzednimi. Zgram jeszcze teraz zdjęcia, może gdzieś uda mi się dzisiaj wrzucić ten wpis (a nie dopiero jutro).

    No, to kończę relację. Plany się trochę zmieniły, jestem w domu, cały, zdrowy, zadowolony. Udało mi się zażyć trochę południowego słoneczka i zobaczyć znowu coś nowego. A lotniczo – dostawiłem do swojej mapki dwie kropki i cztery kreski, więc też fajnie Pozdrawiam!
    paatryk, opary and Adik_s like this.

  10. #10

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Lotnisko ze zdjęcia to rzeczywiście Nicea. Fajna relacja!

  11. #11
    Awatar adam171074

    Dołączył
    Nov 2009

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tinek6 Zobacz posta
    Potwierdzam, przejście jest możliwe, choć czasem stoją taśmy odgradzające to można je przejść.
    Też ostatnio zauważyłem to przejście, terminal w rozbudowie, będzie można korzystać z szybkich przesiadek?
    Dodam,że Bergamo jest szybkie przejście przez security.

    Fajna relacja.

  12. #12

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez adam171074 Zobacz posta
    Dodam,że Bergamo jest szybkie przejście przez security.Fajna relacja.
    Fakt, że jest, ale nie miałem jeszcze aż takiego ciśnienia, żeby sprawdzać jak działa, pewnie nie jest bezpłatne?

    A przy okazji (co do Bergamo), jak tu nie mieć uprzedzeń, jak (przez zwykłą kolejkę) cisną się na chama baby z tobołami, wszystkie oczywiście z obowiązkowymi chustami na głowach, czy jak to się tam u nich nazywa.

  13. #13
    Awatar aisle seat

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    EPGD

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    za wypicie małego Leffe
    Blond, Brune, Tripel ?

  14. #14

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez aisle seat Zobacz posta
    Blond, Brune, Tripel ?
    Blond

  15. #15

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dorzucam jeszcze zdjęcia samolotów z Santander, bo zapomniałem




  16. #16
    Moderator Senior Screener
    Awatar Pzlm28

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie


    Polecamy

    Bardzo fajna relacja, umiliła mi ostatnio czas czekając aż zniknie mgła na Balicach

    .................Don't let me die, I want to fly

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •