Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 28
Like Tree24Likes

Wątek: BZG - WAW - PEK - KUL - PEN - KUL - PEK - WAW - BZG

  1. #1
    Awatar Asta

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie BZG - WAW - PEK - KUL - PEN - KUL - PEK - WAW - BZG


    Polecamy

    Wszystko rozpoczęło się od cotygodniowej „Szalonej Środy”. Była to szalona środa nie tylko z nazwy, ponieważ tego właśnie dnia OLT Express na zwołanej konferencji prasowej przedstawił bardzo wizjonerskie plany uruchomienia od października 12 nowych połączeń z bydgoskiego lotniska. Po powrocie z konferencji nastąpiła spontaniczna decyzja i zakup dwóch biletów z Bydgoszczy do Pekinu na tygodniowy wyjazd w październiku, kiedy to rok akademicki dopiero się rozkręca. W międzyczasie Air Asia X uruchomiła nowe połączenie z Pekinu do Kuala Lumpur i udało nam się kupić bilet pierwszego dnia sprzedaży w atrakcyjnej cenie, a do tego dokupiliśmy jeszcze jednodniowy wypad na malezyjską wyspę Penang. W sumie 8 lotów, 4 dni w Chinach, 3 dni w Malezji (w tym 2 dni w KL i jeden na Penangu).

    18.10.2012 LO3972 BZG – WAW | PLL LOT (wykonywane przez Sprint Air) | Saab 340 UR-CGR | 5B

    Jako wielki fan azjatyckich klimatów nie mogłem doczekać się tego dnia, ale w końcu nadszedł. Nasza azjatycka podróż rozpoczyna się 18 października w godzinach wczesno porannych na lotnisku w Bydgoszczy. Na początku czekał nas krótki lot Saabem 340 linii lotniczych Sprint Air, która operuje na trasie łączącej Bydgoszcz z Warszawą. Co ciekawe trafił nam się samolot na ukraińskich znakach. Samolot jak zwykle wypełniony niemal do ostatniego miejsca, a sam lot minął bardzo szybko. Podczas lotu podawana jest przekąska oraz do wyboru są sok i woda. Podczas lądowania fajnie było widać Warszawę oświetloną promieniami wschodzącego słońca. Po lądowaniu swoje kroki skierowaliśmy w stronę stoiska Play, skąd wypożyczyłem tablet. Okazało się to bardzo dobrą decyzją, ponieważ urządzenie to wielokrotnie ułatwiało nam zwiedzanie (polecam aplikacje Trip Advisor!).

    Niestety rozkład lotów z Bydgoszczy nie jest zbyt dobrze dopasowany do połączeń tranzytowych, przez co na lot do Pekinu musieliśmy czekać prawie 10 h. Wykorzystaliśmy to jadąc do centrum stolicy i wypróbowaliśmy nowy środek transportu – pociąg. Niestety trudności z dojściem na peron i bardzo słabe oznakowanie dojścia powodują, że pociąg ten wozi z lotniska głównie powietrze. Myślę, że po skończeniu modernizacji lotniska to ulegnie zmianie.

    18.10.2012 LO91 WAW – PEK | PLL LOT | Boeing 767-300 SP-LPG | 12G

    Lot do Pekinu odbył się Boeingiem 767, już niedługo na szczęście na tej trasie będą latały najnowocześniejsze Dreamlinery. Wypełnienie samolotu było na dosyć dużym poziomie, a zdecydowaną większość stanowili Chińczycy. Niestety, problemem dla mnie był fakt, że nie otrzymałem miejsca przy wyjściu awaryjnym (tylko jeden rząd za nim), przez co przy moim wysokim wzroście było trochę uciążliwe. Na szczęście jedno miejsce przy wyjściu było wolne i po obiedzie udało mi się tam przesiąść. Negatywnym odczuciem podczas tego lotu był serwis. Po zjedzeniu przez ponad godzinę nie nastąpiło sprzątanie przez personel pokładowy. Ponieważ chciałem przesiąść się na miejsce przy wyjściu, gdyż już nie dawałem rady na normalnym miejscu, wziąłem tackę i przeszedłem się kawałek do kuchni z tyłu, co spotkało się z bardzo niemiłą reprymendą stewardessy, która miała pretensje do mnie, że ona nie ma co z tym zrobić. Pomijając ten niemiły dla mnie incydent, lot był bardzo spokojny i większość czasu udało mi się przespać. Przy tak długim locie trochę uciążliwy jest brak systemu rozrywki, a jakość obrazu i dźwięku z rzutnika na pokładzie pozostawiam bez komentarza. Po lądowaniu sprawnie udało nam się wyjść z lotniska i taksówką (które są w Pekinie dosyć tanie) dostaliśmy się do hotelu.

    Pekin

    Sam Pekin jest niesamowicie przytłaczający i wielki. Choć w korkach staliśmy w sumie tylko ostatniego dnia to jednak czuć jego potęgę. Z pozoru krótki dystans na mapie jest pokaźną wyprawą. Jest to również miasto kontrastu pomiędzy stylem komunistycznym i tradycyjną chińską architekturą. Dodając do tej mieszanki nowoczesne drapacze chmur mamy miasto bardzo zróżnicowane. Niestety, tej chińskiej architektury w tym wszystkim jest mało i z czasem będzie coraz mniej. Nie oznacza to jednak, że Pekin nie jest warty odwiedzin, bo zdecydowanie jest. Choć 3-4 dni moim zdaniem w zupełności starczą. Coś, co mnie najbardziej rozczarowało to kuchnia – być może to kwestia pecha, ale pewnie bardziej potwierdzenie faktu, że kuchnia południowochińska zdecydowanie wygrywa z tą z okolic Pekinu. Na plus trzeba zdecydowanie wspomnieć o kaczce po pekińsku. Choć za kaczką nie przepadam, to mi bardzo smakowała.

    Pierwszego dnia w którym aklimatyzowaliśmy się w nowej strefie czasowej wybraliśmy się na spacer po centrum (od głównej ulicy Pekinu Wangfujing) przez stare hutongi do Zakazanego Miasta, które obeszliśmy dookoła, aż do nowoczesnego teatru. Potem wróciliśmy (już taksówką) na Wangfujing i tam zjedliśmy świetną kaczkę po pekińsku. Na koniec dnia pokręciliśmy się jeszcze po hutongach i wróciliśmy do hotelu, aby odpocząć przed kolejnymi dniami azjatyckiej podróży. Główna ulica Wangfujing jest trochę rozczarowująca, ponieważ czułem się na niej jak w Londynie albo Paryżu. Na szczęście wystarczy skręcić od niej w bok, aby zobaczyć tradycyjne zabudowania, w których jest chiński klimat. Szkoda, że są one niszczone, a na ich miejsce budowane są nowoczesne budynki.


    Widok z pokoju.


    Główna ulica Pekinu - Wangfujing


    Wyjście z zakazanego miasta.


    Okolice zakazanego miasta.


    Wejście do parku Beihai.


    Kaczka po pekińsku.


    Hutongi wieczorem również są warte odwiedzin.

    Drugi (i ostatni przed wylotem do Malezji) dzień w Chinach spędziliśmy bardzo standardowo – plac Tiananmen, mauzoleum Mao (staliśmy około 40 minut w bardzo długiej kolejce), Zakazane Miasto, pobliski park i park Jingshan ,z którego roztacza się widok na całe miasto. Co ciekawe był to jedyny moment w którym zaobserwowaliśmy słynny pekiński smog, przez pozostały czas było słonecznie. Na placu Tiananmen z racji swojego wysokiego wzrostu wywołałem trochę zamieszania, ponieważ gdy poprosiłem koleżankę o zrobienie zdjęcia to obok niej ustawiło się wielu Chińczyków, aby również zrobić mi/ze mną zdjęcie. W końcu przyszedł policjant, który zaczął przepędzać tych ludzi (być może miało to związek z zakazem zgromadzeń na placu). Po powrocie do hotelu spaliśmy 2 h i około 23 ruszyliśmy na lotnisko…


    Mauzoleum Mao


    Osoby, które robią mi zdjęcia.


    Zakazane miasto z góry.

    21.10.2012 D7 317 PEK - KUL | Air Asia X | Airbus A330 9M-XXC | 17A

    Kupując ten bilet ucieszyłem się, że lot odbędzie się w nocy, przez co nie stracimy dnia ani w Pekinie, ani w KL. Niestety, już po przyjeździe na lotnisko okazało się, zamiast o 2 w nocy wylecimy z ponad 4 godzinnym opóźnieniem, więc na lotnisku byliśmy prawie 6 godzin przed odlotem. Poszliśmy się odprawić i ustawiliśmy się w dosyć długiej kolejce za robotnikami (co ciekawe zdecydowana większość miała na sobie żółte kaski). Po chwili zobaczyliśmy, że otworzono drugie stanowisko odpraw. Niestety, pomimo wykupionego bagażu rejestrowanego pojawiły się niemiłe niespodzianki – po pierwsza nadbagaż (dopłata około 600 zł), a po drugie miejsce przy wyjściu awaryjnym za około 150 zł. Na szczęście obu opłat udało się uniknąć – nadbagaż jakoś rozdzieliliśmy do bagażu podręcznego i na siebie, a szef odprawy zgodził się na miejsce dla mnie przy wyjściu bez dodatkowej opłaty z racji mojego wzrostu. Na lot czekaliśmy w restauracji na air side (co ciekawe ceny bardzo niskie jak na takie miejsce) i w oczekiwaniu na lot korzystaliśmy z darmowego wifi (trzeba skorzystać ze specjalnych automatów, gdzie skanuje się paszport), a potem próbowaliśmy spać. W końcu do Pekinu doleciał nasz Airbus A330 i po sprawnym boardingu znaleźliśmy się na pokładzie.

    Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne i takie też towarzyszyło nam do samego końca lotów z Air Asią. Absolutnie nie jestem zdziwiony faktem, że ta linia co roku wygrywa konkursy na najlepszą tanią linię lotniczą świata, ponieważ na samym pokładzie w ogóle nie czuć tego, że siedzi się w LCC. Na pierwszy rzut oka widać elegancki wystrój samolotu (dokładne przeciwieństwo Ryanaira), a załoga pokładowa wyjątkowo sympatyczna i uprzejma przepraszała za opóźnienie. Podczas samego lotu nie było natrętnych sprzedaży zdrapek, a sprzedaż jedzenia i innych rzeczy odbyła się praktycznie niezauważenie. Żeby nie było za bardzo pozytywnie – mankamentem są fotele – samolot jest w konfiguracji 3-3-3 i ich szerokość pozostawia wiele do życzenia.

    Lotnisko w Kuala Lumpur to dwa terminale – jeden dla linii tradycyjnych i drugi LCCT dla tanich linii. Jest on jednocześnie największą bazą linii Air Asia. Sam terminal nie sprawia najlepszego wrażenia, ale też nie jest tragicznie. Po wyjściu najlepszą opcją na dostanie się do miasta jest autobus na główny dworzec Sentral. Jeśli podróżujemy w kilka osób niezłym wyjściem są taksówki, które są tanie. Tuż obok lotniska jest słynny tor wyścigowy Sepang i akurat jak obok niego przejeżdżaliśmy to trwał tam wyścig Moto GP, a na okolicznych ulicach były kilkukilometrowe korki. Nam na szczęście udało się dojechać do miasta w miarę sprawnie w około 90 minut.

    Kuala Lumpur

    Przez opóźnienie samolotu dzień w KL bardzo nam się skrócił i czasu starczyło tylko na popołudniowy spacer po dzielnicy indyjskiej. Niestety wybraliśmy się do Malezji w najgorszym możliwym okresie- pory deszczowej i pierwszego dnia padało bardzo obficie. Na szczęście tak było tylko podczas tego jednego wieczoru i przez pozostałe 2 dni pobytu w tym kraju deszcz nie przeszkadzał nam w zwiedzaniu i delektowaniu się urokami tego miasta. Po spacerze po Małych Indiach (tak nazywa się ta dzielnica) wybraliśmy się pod symbol miasta oraz całej Malezji – Petronas Towers. Dwie nowoczesne wieże, które górują nad panoramą stolicy Malezji z bliska robią niesamowite wrażenie. Niestety z powodu braku czasu nie udało nam się wjechać na górę. Aby to zrobić należy rano stanąć w długiej kolejce, następnie otrzymujemy bilet z godziną o której możemy wjechać na górę. Koszt to prawie 100 zł.


    Petronas Towers.

    22.10.2012 AK 5352 KUL - PEN | Air Asia | Airbus A320 9M-AFE | 12A

    Na kolejny dzień w Azji mieliśmy zaplanowaną jednodniową podróż na wyspę Penang. Z wielkim trudem udało nam się wstać około 5 rano i ruszyliśmy taksówką na lotnisko. Lot powrotny do KL mieliśmy na godzinę 23:30 i doszliśmy do wniosku, że w sumie lepiej by było wrócić trochę szybciej i jeszcze mieć wieczór w stolicy. Na lotnisku poszliśmy do kasy biletowej i udało nam się kupić za około 100 zł powrót na godzinę 17 (pierwszy raz w życiu kupiłem bilet lotniczy na lotnisku). Ciekawie rozwiązany jest boarding w KL – po wyjściu z terminala idzie się pod dachem po płycie, a po obu stronach stoją samoloty i stewardessy mówią gdzie leci dany samolot.


    Terminal dla tanich linii.

    Na tej trasie lata Airbus A320, a nam trafiło nam się specjalne malowanie związane z azjatycką ligą koszykówki.





    Podczas tego krótkiego lotu świetne wrażenie wobec linii Air Asia nie uległo zmianie – lot był bardzo krótki i po obserwacji załogi i przebiegu lotu nie zauważyłem nic negatywnego. Bardzo malownicze było podejście do lotniska na wyspie, ponieważ po lewej stronie widać było zalesione wzgórza.



    Po wylądowaniu poprosiłem o zgodę na zrobienie zdjęcia w kokpicie, co spotkało się z bezproblemową zgodą i nawet zachętą ze strony załogi, abym zrobił sobie zdjęcie za sterami. Kolejny plus dla Air Asia.



    Penang

    Penang słynie przede wszystkim ze wspaniałego jedzenia ulicznego – wyspa ta wielokrotnie wygrywała różne konkursy na najlepsze miejsce do jedzenia na ulicy na świecie. Niegdyś była brytyjska kolonia została zasiedlona przez Chińczyków, którzy byli potrzebni jako siła robocza. Wraz z liczną siłą roboczą na Penang przybyła chińska kuchnia, która rozwinęła się w tym miejscu doskonale. Stolicą wyspy i całego stanu jest George Town, miasto które ma około 300 tys. mieszkańców.Wynajęliśmy ryksiarza, który obwiózł nas po najważniejszych miejscach w mieście. Później za około 100 zł wynajęliśmy na kilka godzin taksówkę, która zawiozła nas do stacji kolejki, która wjeżdża na wzgórze, z którego jest piękny widok na George Town i Malezję kontynentalną, które są połączone mostem.









    Biorąc pod uwagę wspaniałe jedzenie nie mogło zabraknąć i tego, i wraz z naszym taksówkarzem pojechaliśmy na malajską ucztę – spróbowaliśmy kilku dań i większość była znakomita, choć dla mnie numerem jeden nadal jest uliczna kuchnia tajska.

    22.10.2012 AK 5365 PEN - KUL | Air Asia | Airbus A320 9M-AHB | 12A

    Po powrocie na lotnisko odprawiliśmy się w automacie i po około godzinnym czekaniu znaleźliśmy się na pokładzie dobrze utrzymanego Airbusa A320, w którym około 45 min lecieliśmy do Kuala Lumpur. Lot był bardzo spokojny.

    Kuala Lumpur po raz drugi

    Po powrocie do stolicy wybraliśmy się w miejsce, które zrobiło na nas ogromne wrażenie, a więc pod Petronas Towers, a później do dzielnicy Jalan Bukit Bintang, która słynie z ulicznego jedzenia. Wybór jest ogromny i wszystko czego spróbowaliśmy było bardzo dobre.



    Następnego dnia umówiłem się z Ivanem, którego poznałem w hostelu w Hong Kongu. Jest on dyrektorem sprzedaży ds. kontaktów z rządem w Canonie i przyjechał po nas rano swoją sportową Mazdą (jak się okazało później samochód miał duże znaczenie) do hotelu. Najpierw pojechaliśmy na główną komendę policji, gdzie zostawił obiektyw i następnie zrobił nam wycieczkę po KL oraz do miejsca, gdzie swoją siedzibę ma rząd Malezji.


    Była siedziba pary królewskiej.


    Miejsce urzędowania rządu Malezji.

    Wracając na lotnisko zaproponowałem krótką wizytę na torze Sepang i to był strzał w 10, bo dzięki sportowemu samochodowi Ivana udało nam się wjechać do pit stopów!


    Tor Sepang

    Po szybkiej sesji zdjęciowej ruszyliśmy na lotnisko, gdzie na około 90 minut przed odlotem poszliśmy do odprawy.

    23.10.2012 D7 316 KUL - PEK| Air Asia X | Airbus A330-300 9M-XXF | 15H

    Tutaj niestety już tak łatwo jak w Pekinie nie poszło i przez oszustwo agenta, który przeprowadzał odprawę wydałem dodatkowe 150 zł na lot. Stało się tak, ponieważ zapewniał on, że nie może dać darmowego miejsca przy wyjściu awaryjnym, ponieważ wypełnienie samolot jest niemal 100% i wszystkie będą zajęte. Jak się okazało z 9 miejsc, zajęte były tylko 4. Ponownie byliśmy w LCCT, które pomimo wielu negatywnych opinii nie zrobiło na mnie złego wrażenia. Boarding został przeprowadzony sprawnie i po krótkim oczekiwaniu przed samolotem na płycie lotniska weszliśmy na pokład bardzo dobrze prezentującego się w środku Airbusa A330 ze specjalnym malowaniem, zachęcającym do przylotu do Malezji z Petronas Towers na ogonie.









    Ponownie ciężko jest się do czegoś przyczepić (no może oprócz tej szerokości foteli), a siedząc przy wyjściu awaryjnym miejsca jest naprawdę dużo. Po około 6 h lotu wylądowaliśmy w Pekinie i tym razem kontrola paszportowa zajęła chwilę, dzięki temu, że strażnik poprosił nas do kolejki dla Chińczyków.

    Pekin po raz drugi…

    Była 2 w nocy i wzięliśmy taksówkę. Niestety pani, która nią kierowała nie była zbyt dobrze zorientowana gdzie jest hotel i miała problemy z dotarciem pod wskazany adres. Na szczęście tutaj z olbrzymią pomocą przyszedł tablet oraz spostrzegawczość koleżanki. Dzięki temu połączeniu po chwilowym błądzeniu udało nam się trafić do hotelu, który był zaraz obok centrum przygotowującego młodych sportowców. Po wstaniu pojechaliśmy do wioski olimpijskiej, aby zobaczyć ptasie gniazdo, stadion na którym 4 lata temu odbyła się olimpiada, a w sierpniu tego roku Juventus wygrał superpuchar Włoch. Sam stadion jest ogromny, choć niestety bardzo zaniedbany. Wygląda jakby zamiast 4 lat, miał ich co najmniej 14 – ale i tak jest warty zobaczenia wraz z całą imponującą przestrzenią olimpijskiej wioski.


    Pływalnia olimpijska.


    Ptasie gniazdo, wiec stadion olimpijski.



    Po południu postanowiliśmy zwiedzić park przy pałacu letnim. Jeśli ktoś wybiera się do Pekinu, to koniecznie musi wpisać sobie ten park jako obowiązkowy punkt wycieczki, gdyż na terenie ogromnego kompleksu wśród wielu drzew świetnie wpasowane są chińskie świątynie. Dodając do tego jezioro, po którym można pływać wypożyczonymi rowerami wodnymi mamy miejsce, któremu warto poświęcić trochę czasu.









    Stamtąd ruszyliśmy do centrum, a naszym celem był Street Food Market w którym można spróbować wiele przysmaków – my postawiliśmy na skorpiona, pająka, strusia, żabę i małego ptaka. Wrażenia kulinarne (zwłaszcza wizualne) niezapomniane.





    Ostatniego dnia w Chinach postanowiliśmy zobaczyć chiński mur i wybraliśmy trudniejszy wariant, ponieważ zamiast łatwo dostępnego i zatłoczonego Badaling ruszyliśmy do Mutianyu. Był to doskonały wybór, bo choć jechaliśmy ponad 90 minut autobusem i potem jeszcze kawałek taksówką, to widok chińskiego muru to była najbardziej niesamowita rzecz, jaką widziałem w życiu. Sceneria była bajkowa – mur przechodzący przez wzgórza, zachodzące słońca i do tego wielka gama jesiennych kolorów na drzewach.









    Po spacerze po chińskim murze zjechaliśmy kolejką na dół i wróciliśmy do Pekinu, gdzie jeszcze wybraliśmy się na pożegnalny spacer po hutongach.

    26.10.2012 LO92 PEK - WAW| PLL LOT | Boeing 767-300 SP-LPG | 11B

    Niestety wyjazd minął bardzo szybko I przyszedł czas na powrót. Odprawa przebiegła bardzo sprawnie (akurat zostaliśmy poproszeni do stanowiska klasa business) i z kartami pokładowymi wybraliśmy się pod nasz gate – mgła była bardzo duża i jak się okazało z jej powodu musieliśmy ponad godzinę czekać w samolocie, aż dostaniemy zgodę na wypychanie. Podczas boardingu odlatujące osoby żegnał sympatyczny pan, który jest pracownikiem biura LOTu w Pekinie.


    Boeing 767 w Pekinie.


    Nasz gate.



    Jak zwykle na tej trasie lecieliśmy SP-LPG, tym razem już od początku udało mi się siedzieć przy wyjściu awaryjnym. Obłożenie samolotu było zdecydowanie gorsze niż w pierwszą stronę i na oko oscylowało w okolicach 40%. Podczas lotu podany był w miarę dobry makaron.




    Nad Białorusią.

    Lądowanie przebiegło spokojnie i po około 11 godzinach w samolocie wysiedliśmy na lotnisku. Tutaj na pasażerów tranzytowych czeka niespodzianka, ponieważ jest dodatkowa kontrola bezpieczeństwa.

    26.10.2012 LO3975 WAW - BZG| PLL LOT (wykonywane przez Sprint Air) | Saab 340 SP-KPL | 5B

    Tym razem rozkład lotów był zdecydowanie lepiej dopasowany i po około 2 godzinach czekania znaleźliśmy się na pokładzie Saaba 340.



    Jak to w małych samolotach często bywa, na pokładzie była bardzo przyjazna atmosfera i po około godzinie wylądowaliśmy na bydgoskim lotnisku. Tak skończyła się wspaniała azjatycka podróż.

  2. #2

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Bardzo fajna relacja a zachowanie stewki do Pekinu jest karygodne!!!

  3. #3
    Moderator Senior Screener
    Awatar Pzlm28

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Świetna relacja!

    .................Don't let me die, I want to fly

  4. #4

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Znakomita, szczegółowa relacja. Bardzo przyjemna lektura i zachęca zdecydowanie do wybrania się do Azji.

  5. #5

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Super relacja. Od razu lepiej się robi na duszy w poniedziałek. Odnośnie zachowania stewki w locie do PEK, to szlag mnie trafia, jak słyszę, że personel pokładowy to najmocniejsza strona LO. Dość często latam i niestety te sympatyczne i pomocne stewki są ciągle w mniejszości.

    Pozdrawiam.

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Świetna relacja i fajny kompaktowy wypad (takie lubię najbardziej).
    Co do personelu LO : niestety na long haulach zachowanie personelu lotowskiego pozostawia bardzo wiele do życzenia (nie wszystkich, ale niestety wielu osób) i to nie tylko w klasie ekonomicznej. Na trasach krótszych jest w tej dziedzienie zdecydowanie, zdecydowanie lepiej.

  7. #7
    Awatar Corsarz

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie

    Super napisane a zdjęcia - doskonałe
    Może po prostu po kilku godzinach lotu przyklejony do twarzy uśmiech stewardessy się odkleja ...
    skaabeusz likes this.
    „Amator martwi się o sprzęt, profesjonalista o kompozycje, a artysta o światło.”

  8. #8
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Corsarz Zobacz posta
    Super napisane a zdjęcia - doskonałe
    +1. Gratuluję wypadu, Asta!
    Audi RS7 '16 4.0 TFSI 720KM/800NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  9. #9
    Awatar Corolla

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    BZG/BCN

    Domyślnie

    Super wycieczka i relacja, którą bardzo miło się czytało. Zastanawia mnie tylko jak smakowały pająki, skorpiony i inne ? Odnośnie LOTu...może i był czymś w latach 80-tych i 90-tych, a teraz...nie ma się czym podniecać!

    A world without flying is like a world without oxygen...

  10. #10

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Być na Sepang ! Nie ładnie zazdrościć ale muszę ! ;d

  11. #11

    Dołączył
    Sep 2010

    Domyślnie

    Fantastyczna wycieczka! Też powoli zaczynam myśleć o podróży na daleki wschód Jako fan wyścigów MotoGP będąc w Twojej sytuacji pierwsze co bym zrobił to kazał skręcać na tor

  12. #12
    Photo Screener
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Bardzo mi się podobało

  13. #13
    Awatar Jarek83

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    New York

    Domyślnie

    WOW 40 % to malo ...

  14. #14

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Kraków, Poland

    Domyślnie

    Relacja super! Tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju - jeśli mogę spytać, jaki wzrost wywołał takie poruszenie? Chociaż Azjaci specjalnie wysocy nie są...

  15. #15

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Super relacja i zdjęcia!
    "+" za "Kaczkę po pekińsku"

  16. #16
    szczurwa
    Goście

    Domyślnie

    A szaszłyka z psa próbowałeś ?

  17. #17

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Świetnie opisane!

    Cytat Zamieszczone przez Corolla Zobacz posta
    Zastanawia mnie tylko jak smakowały pająki, skorpiony i inne ?
    Nie wiem jak odczucia autora relacji, ale wg moich wrażeń skorpion sam w sobie nie ma smaku, taki zwykły chrupiący chips. Smak nadaje mu "sos", którym jest "malowany" przed wrzuceniem na ruszt. A ten ptak ze zdjęcia (ponoć to gołąb), smakuje jak kurczak

    Cytat Zamieszczone przez jakoobek Zobacz posta
    jaki wzrost wywołał takie poruszenie?
    W samym Pekinie jest sporo wysokich chińczyków, więc na większości mieszkańców miasta wzrost nie robi aż tak wielkiego wrażenia. Natomiast na pl. Tiananmen można spotkać w większości przyjezdnych, często z głębokiej prowincji i na nich wzrost w połączeniu z "europejskimi" rysami to już niezła egzotyka. Ja przy 193cm i blond włosach stałem kiedyś przez bite 20 min na murze chińskim, bo cho chwila ktoś następny chciał zdjęcie. Co ciekawe afroamerykanin (btw dlaczego podkreśla mi ten wyraz jako nieprawidłowy? ) nie wzbudzał zainteresowania.
    Asta likes this.

  18. #18

    Dołączył
    Oct 2012

    Domyślnie

    fajna relacja i super widoki na chiński mur bez tlumów turystów.

  19. #19
    Awatar Asta

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie

    Dziękuję za tyle miłych słów, to dla mnie bardzo duża mobilizacja do opisania kolejnych podróży.

    Cytat Zamieszczone przez rawicz Zobacz posta
    fajna relacja i super widoki na chiński mur bez tlumów turystów.
    Na tym mi bardzo zależało i na szczęście się udało.

    Cytat Zamieszczone przez Corolla Zobacz posta
    Zastanawia mnie tylko jak smakowały pająki, skorpiony i inne ? !
    Tutaj w pełni zgadzam się z tym co napisał QbaqBA - smaku to za dużo nie ma, jest to trochę gorzkie i sytuację trochę ratuje ten sos. Za to efekty wizualne już zdecydowanie lepsze.

    Cytat Zamieszczone przez jakoobek Zobacz posta
    Tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju - jeśli mogę spytać, jaki wzrost wywołał takie poruszenie? C
    218

    Cytat Zamieszczone przez szczurwa Zobacz posta
    A szaszłyka z psa próbowałeś ?
    W samym Pekinie nastawienie do jedzenia psów jest w większości podobne do europejskiego. Choć akurat psa nigdy nie zjem, to tym razem nie miałem nawet szansy.
    jakoobek likes this.

  20. #20
    Awatar DawidZG

    Dołączył
    Mar 2012
    Mieszka w
    Zielona Góra

    Domyślnie m42


    Polecamy



    Brawo! Sfotografowałeś (być może) swoją pierwszą mgławicę! Messier 42 - czy inaczej - Mgławica w Orionie. (Fioletowa mgiełka, na prawo od gwiazdozbioru Oriona - trzy poziome gwiazdki)


    Co do relacji, to bardzo dobra!
    Teleskopy: Synta 8" DOB, SW 114/900 EQ1
    Lornetki: Celestron SkyMaster 15x70, USSR 8x30

    Pozdrawiam,
    Dawid

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •