Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 33
Like Tree16Likes

Wątek: GDN-TRF-WMI, czyli krótkie kółko by WizzAir

  1. #1

    Dołączył
    Apr 2009
    Mieszka w
    Iława

    Domyślnie GDN-TRF-WMI, czyli krótkie kółko by WizzAir


    Polecamy

    Pewnego wieczoru pilnie ucząc się przedmiotów, z których sprawdzian miał mnie na drugi dzień zaskoczyć, usłyszałem dźwięk sygnalizujący nową wiadomość e-mail wydobywający się z mojego telefonu.Tytuł mówi sam za siebie - newsletter jednego z branżowych portali. No tak, wojna cenowa Ryanair vs WizzAir nadal trwa – nic dziwnego. W końcu odwieczni rywale biją się o klientów na każdym możliwym kroku, co dla pasażera-miłośnika latania jest nie lada gratką. Nie wiele inaczej było też i tym razem. Nie czekając ani minuty dłużej rozpocząłem poszukiwania połączeń, które miały urozmaicić mi jeden z listopadowych weekendów. Chwilę później coś znalazłem. Szybki telefon do forumowego kolegi joystick, dogranie terminów i lecimy.

    Data: 17 listopada, odcinek: GDN-TRF, godzina wylotu: 06:00, koszt: 4 zł.

    Po chwili namysłu, korzystając z karty zniżkowej Citibank Wizzair i konta Wizz Discount Club zabookowałem lot, jednocześnie zabierając się za szukanie jakiegoś powrotu.
    Jest i on!

    Data: 18 listopada, odcinek: TRF-WMI, godzina wylotu: 08:50, koszt: 4zł.

    Idealnie. Gdańsk – Oslo Sandefjord Torp – Warszawa Modlin w dwa dni za 8 złotych. Można? Można!


    Problem dojazdu do stolicy trómiasta rozwiązujemy z pomocą PKP. Warto nadmienić, że te kilkaset kilometrów w drugiej klasie TLK kosztuje nas więcej, niż kilka tysięcy kilometrów w powietrzu.
    Połączenie kolejowe z okolic Lublina jest o tyle dobrze dograne, że do Gdańska przyjeżdżamy chwilę przed trzecią nad ranem. Szybkie spojrzenie na rozkład jazdy i okazuje się, że autobus na lotnisko odjeżdża za 20 minut.
    Podróż z dworca PKP pod terminal lotniska w Rębiechowie zajmuje trochę ponad godzinę. Na oba loty odprawiliśmy się wcześniej przez internet, więc o godzinie 4:30 stoimy już w krótkiej kolejce do security. Kontrola przebiega sprawnie i bez żadnego problemu przechodzimy do górnej części terminalu T2, z którego odbywają się odloty. O tej godzinie ruchu jeszcze praktycznie nie ma, wszak lotnisko zaczyna swoją pracę o 6 wypuszczając pierwsze samoloty euroLOTu do Warszawy i WizzAira - do Londynu oraz nasz, do Oslo.
    Korzystając z okazji i chwili wolnego czasu kręcimy się po terminalu, odwiedzając przy okazji otwarty kilka minut wcześniej sklep duty free.
    Boarding zaczyna się o godzinie 5:30. Już wcześniej zauważyliśmy rejestrację samolotu –
    HA-LPR. Dobrze, że trafiliśmy na starszą serię Airbusów dostarczonych do węgierskiego przewoźnika, ponieważ jest w nich więcej miejsca na nogi, a fotele mają regulowane oparcia. Z autopsji wiem, że w serii LW* osobom przy moim wzroście (a nie jest nadzwyczajny – bowiem tylko 180 cm) będzie nie zbyt wygodnie.
    Najpierw standardowo na pokład wchodzą pasażerowie ze statusem priority boarding, później reszta – no-priority. Za bramką standardowo zaczyna się bieg po miejsce. W rezultacie dzięki tylnemu wejściu, w samolocie jesteśmy jeszcze przed pasażerami, którzy teoretycznie powinni być w nim pierwsi. Zajmujemy miejsca – 7D, E i F (razem z Patrykiem leciała jeszcze jego dziewczyna), tuż przed silnikiem. Całość przebiega sprawnie i w rezultacie kilka minut później zamykają się drzwi. Następnie pushback, safety instruction, kołowanie i po chwili dwa IATy wkręcają się najpierw na 50, później na 80% mocy. Odrywamy się od pasa startowego z kierunku 11 i… budzimy się w chmurach, chwilę przed przyziemieniem na pasie 36 w Torp. Zmęczenie daje o sobie znać.



    Jest godzina 7:40 a za oknem jest tak samo ciemno, jak było podczas startu z Gdańska. Dla kogoś, kto nigdy nie był na długości geograficznej większej niż posiada Przylądek Rozewie zjawisko to jest czymś nowym. Na ziemii jestem tuż przed 8:00. Podczas kołowania mijamy hangary norweskiej linii lotniczej Wideroe, operującej na Bombardierach Q400 NG – bliźniaczych do tych, którymi lata polski euroLOT.
    Z lotniska Torp do miasteczka Sandefjord jest około 10 kilometrów i można do niego dotrzeć na trzy sposoby – pociągiem, samochodem lub… pieszo. Biorąc pod uwagę fakt, że Norwegia do najtańszych nie należy (za wspomniany pociąg trzeba zapłacić 39 NOK, czyli około 20 złotych) wybieramy opcję trzecią.





    Droga wiedzie przez prowincjonalne wsie i drogi, pomiędzy którymi rozpościerają się przepiękne widoki typowego, norweskiego krajobrazu. Ból nóg daje o sobie znać, ale śliczne, małe chatki na tle zielonych łąk rekompensują wszelkie niedogodności.



    Niestety, w połowie drogi zaczyna padać deszcz i do końca naszej podróży po kraju fiordów nie raczy przestać.
    Sandefjord to bardzo przyjazne, 40 tysięczne miasteczko leżące przy jednej z wielu norweskich zatok o nieregularnych kształtach, charakteryzujących wybrzeże tego kraju. Jako, że nie mamy zbyt wiele czasu na zwiedzanie, a ponadto naszych chęci nie pobudza wstrętna aura, kierujemy się w stronę portu. Ktoś zapyta – w jakim celu?

    Chwilę po tym jak zabookowałem lotnicze bilety, Patryk przejrzał relacje z podróży do Torp wielu innych miłośników podróży i awiacji. W jednej z nich ktoś wpadł na pomysł, aby dzięki połączeniom promowym organizowanym przez jednego z norweskich armatorów – Colorline – zaliczyć za jednym zamachem również Szwecję, a dokładniej mniejsze od Sandefjord miasteczko Strömstad. Pomyśleliśmy, że jeżeli tak czy siak nie mamy żadnych perspektyw na spędzenie dnia (bo wylot dopiero nazajutrz o 8:50), to skorzystamy z okazji
    i zorganizujemy sobie czas w podobny sposób. Nie zastanawiając się dłużej Patryk wpisał w przeglądarce adres strony internetowej norweskiego przewoźnika i kupił bilety RT flex do wspomnianego wyżej Strömstad. Koszty wycieczki wzrosły o – bagatela - 3 Euro/per os. …

    Po chwili poszukiwań wchodzimy do prowizorycznego terminalu, w którym przed każdym rejsem trzeba się odprawić. Od przemiłej pani w okienku otrzymujemy boarding passy i kierujemy się do bramek. Bezproblemowe skanowanie karty i już po chwili jesteśmy w drodze na pokład promu, który przybijał do nabrzeża w tym samym czasie, kiedy my szukaliśmy wejścia do budynku Colorline.



    Na pierwszy rzut oka statek potężny, wyższy od niejednego budynku w okolicy. Wewnątrz sklep bezcłowy, drogeria, bar, restauracja – wszystko, czego wygodny norweg zapragnie. Niestety, cały biznes zaczyna się kręcić dopiero po tym, kiedy prom wypłynie na pełne morze (a dokładniej Duńską cieśninę Skagerrak) więc nie czekając dłużej znajdujemy sobie miejsce na jednym z wielu wygodnych foteli umieszczonych przy oknie i – nie wiem jak moi towarzysze - następne trzy godziny spędzamy w objęciach Morfeusza.

    Śmiało mogę przyznać, że pogoda w odległym o kilkaset kilometrów szwedzkim Strömstad różniła się od aury w Sandefjord… Po prostu trzy razy bardziej lało. Zważywszy na nasze przemoczone już ciuchy, nie czekając ani chwili dłużej postanawiamy wybrać się na poszukiwania najbliższego supermarketu.
    Ku naszej uciesze, podchodząc po drodze do starszego małżeństwa i pytając o drogę w języku angielskim nie mamy żadnego problemu z dogadaniem się. Nie mniej też cieszymy się, że obiekt w którym znajdują się chodzące nam już od dłuższego czasu po głowie bułki był położony 15 minut pieszo od portu.
    Wchodząc do sklepu jesteśmy jak najbardziej świadomi, że Szwecja do najtańszych nie należy, ale wychodząc i trzymając w ręku zestaw złożony z litrowego pudełka truskawkowej maślanki, dwóch bułek pokroju kajzerki i jakiegoś mizernego batonika za który zapłaciliśmy około 27 złotych każdy, naprawdę nie wiemy co myśleć. Głodować przecież nie będziemy, ale jeśli tutaj płacimy taką kwotę za tak nie wiele, to ile zażyczą sobie za cheesburgera w McDonald’s po zachodniej stronie granicy? Pozostawiamy to pytanie bez odpowiedzi…

    Po chwili szybkiego marszu jesteśmy znów w porcie, lecz na naszą niekorzyść prom w drogę powrotną odpływa dopiero za dwie i pół godziny.
    Przemoczeni odbieramy od pani w okienku boarding pass, przechodzimy przez bramki i siadamy na plastikowych siedzeniach przy zamkniętym jeszcze wyjściu do promu. Po chwili z naszych zakupów zostaje duże „nic”, a ja – jak zwykle - korzystając z okazji układam się wygodnie jak tylko mogę i zaczynam znowu walczyć ze skutkami mojej nieprzespanej nocy.
    Jako, że spać uwielbiam – a jednocześnie jest to najbardziej kreatywne zajęcie, które mi w tej chwili przychodzi do głowy – czynię to samo po wejściu na pokład promu. Budzi mnie huśtanie, któremu niestety poddawany jest statek podczas pokonywania kilkumetrowych fal podczas sztormu grasującemu tej nocy na morzu. Dziwnym trafem przybywa także ludzi w kolejce do toalet…

    Do nabrzeża portu w Sandefjord przybijamy planowo, chwilę po 21 poczym ruszamy w drogę powrotną na lotnisko…
    Zostaje za nami kilometr, dwa, trzy – pytamy – ile jeszcze? Nasze nogi, a w szczególności stopy nie są w końcu z tytanu. Jest ciemno, ale raz kozie śmierć – zatrzymujemy się i przechodzimy na drugą stronę ulicy. Spróbuję dotrzeć do naszego punktu docelowego w najbardziej nieoczekiwany sposób – na stopa. Czasu mamy w końcu dużo, ewentualnie pójdziemy dalej pieszo.
    Jesteśmy co raz bardziej podirytowani, coraz bardziej mokrzy ale po dłuższej chwili– jest! Ktoś się zatrzymał! Oddychamy z ulgą.
    Dzięki jakiemuś facetowi mieszkającemu w okolicach lotniska jesteśmy po 10 minutach na stacji kolejowej, którą kilka godzin temu mijaliśmy idąc do Sandefjord. Szybkie spojrzenie na rozkład jazdy – pociąg będzie za około 30 minut – więc jednocześnie będzie też darmowy autobus dowożący pasażerów pod terminal.
    Niebawem siedamy już wygodnie przy jednym z wielu stołach ustawionych wzdłuż bramek kontroli bezpieczeństwa, a na krzesłach rozwieszamy nasze przemoczone rzeczy. Odpoczywając, po chwili nawiązujemy połączenie z darmowym lotniskowym WiFi – a jednocześnie ze światem.
    Przed tabletami spędzamy następne, dobre kilka godzin. W pewnej chwili podchodzi do nas funkcjonariusz służby ochrony lotniska i w uprzejmy sposób informuje, że port lotniczy jest od godziny 00:30 do 4:00 zamknięte z powodu sprzątania. Przyjmujemy komunikat do wiadomości bez najmniejszego problemu, wszak byliśmy wcześniej na tą okoliczność przygotowani i mam ze sobą ciepłe śpiwór, mieszczące się jednocześnie w mały plecaki (warto wspomnieć, że WizzAir pobiera opłaty za bagaż większy niż 42x32x25 cm).



    Chwilę przed godziną zamknięcia wychodzimy z terminalu i kierujemy się w stronę pobliskiego parkingu piętrowego, do którego dobudowana jest klatka schodowa. Wchodzimy na ostatnie piętro i chowamy się w śpiwór. Nie podlega wątpliwości, że ktoś powinien podczas budowy obiektu pomyśleć o kaloryferze, ale cóż – jakoś do tej 4:00 trzeba przeczekać. Zasypiamy w mgnieniu oka i wcześniej nastawiony budzik w telefonie budzi nas tuż przed godziną ponownego otwarcia terminalu. Czym prędze przenosimy się z powrotem na lotnisko i w ten sam sposób spędzamy resztę nocy – aż do 7:30.
    Budzi nas poranny zgiełk lotniska. Pierwsze odlatują samoloty KLM do Amsterdamu i Norwegian do Antalyi. Trzeci w kolejce jest nasz Wizz do Modlina. Upychamy śpiwory do plecaka i kierujemy się w stronę security, którą bez problemu przechodzimy. Nie długo później zaczyna się boarding. Dzisiejszy rejs obsługuje HA-LPN, który chwilę temu przyleciał z Katowic. Patrzę za okno i w duchu myślę sobie – świetnie! Na zewnątrz robi się już jasno, a na niebie nie ma żadnej chmury. Znowu standardowa procedura WizzAir i znowu siedzimy na miejscach D, E i F trzeciego rzędu. LF blisko 90%. Niestety, tym razem wylot się opóźnia. Okazuje się, że pracownicy lotniska źle przeliczyli pasażerów przy wejściu i muszą zacząć wszystko od nowa – przechodząc po samolocie, sprawdzając każdą kartę pokładową i odhaczając każdego pasażera po kolei. W rezultacie pushback z 40 minutowym opóźnieniem – cóż, zdarza się.

    Kołowanie, standardowa instrukcja bezpieczeństwa, następnie przepustnica na 50 i 80%. Dwa silniki wyją charakterystycznym dźwiękiem. Start z woleja z kierunku 36
    i zgodnie z procedurą STAR wykonujemy zakręt nad Sandefjord. Drogę którą pokonaliśmy poprzedniego dnia mamy jak na dłoni. Nabieramy wysokości, a ja nie mogę napatrzeć się na charakterystyczne norweskie wybrzeże. Po chwili przebijamy cieńką, ale nieprzezroczystą warstwę chmur. Nasze wznoszenie kończymy na FL370.
    Nad Morzem Bałtyckim, 1000 stóp wyżej od nas przelatuje Boeing 737-800 Ryanair, wykonujący rotację z Berlina Schönefeld do Sztokholmu Skavsta. Tuż przed wejściem
    w polską przestrzeń powietrzną odzywa się kapitan informując, że z powodu złej pogody
    na lotnisku w Modlinie możliwe jest lądowanie na Okęciu. Nie bardzo się tym przejmujemy,
    w końcu z centrum Warszawy dojazd do wielu miejsc polski jest o wiele lepszy, niż spod Nowego Dworu Mazowieckiego. Ostatecznie jednak po niecałych dwóch godzinach lotu rozpoczynamy zniżanie do lotniska Warszawa-Modlin. Jesteśmy w tym dniu pierwszym lotem, który tu ląduje. Chwilę po nas siada również Ryanair.

    Zaciągnięcie hamulca postojowego w szeregu pozostałych samolotów kończy naszą weekendową podróż do kraju słynącego z łososia i przepięknych fiordów.
    Pozostaje nam tylko przetransferować się na stację PKP w Modlinie, a stamtąd już prosto do domu.
    Wamo and PolishAir42 like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    No gratuluję - zwłaszcza zacięcia Listopad w Norwegii to najpiękniejszych miesięcy chyba nie należy, co zresztą Wam się sprawdziło. Biorąc pod uwagę, że większość wycieczki przespaliście, poddaję w dyskusję kwestię czy warto było?

  3. #3
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Czy warto był ryzykować zdrowie dla 40 zł?

  4. #4
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Wchodzimy na ostatnie piętro i chowamy się w śpiwór. Nie podlega wątpliwości, że ktoś powinien podczas budowy obiektu pomyśleć o kaloryferze,
    Zaczekaj, dziewczyna chlopaka spala z wami w klatce schodowej parkingu?

    Nastepnym razem zrob tutaj zbiorke na hotel....odpale osobiscie tobie $20USD byscie sie nad laska nie znecali! Dzizas.

    Podziwiam, naprawde podziwiam!
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  5. #5

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie

    Kobiety też lubią noclegi w dziwnych miejscach. Moja była na niejednym lotnisku spała. Ba, nawet przez błędy organizacyjne (zbyt szybki wyjazd do miasta) przytrafiła się godzinna drzemka na przystanku autobusowym w Madrycie

  6. #6
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez amnesia Zobacz posta
    Kobiety też lubią noclegi w dziwnych miejscach. Moja była na niejednym lotnisku spała.
    Może dlatego "była"? Nie no, żartuję, ale spanie na parkingu w śpiworze to już lekka przesada. Sam spałem wiele razy na lotniskach, ale było ciepło i komfortowo w miarę, często siedzieliśmy w McD czy Burger Kingu, ale parkingu bym nie przeżył.

  7. #7
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Phi, spało się w namiocie przy -6 w parku w Pradze przed dalszym wyjazdem stopem do Paryża na Sylwestra ;-)
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  8. #8
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Przesadzacie...ale podziwiam ze sie wam chce...
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  9. #9
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Relacja bardzo fajna. Gratuluję wypadu, bo wiem, że takie wypadu dają ogromną frajdę (czasami tęskno mi za takimi wypadami, ale teraz czas pozwala jedynie na loty w konkretnym celu), ale ten nocleg to przesada. Facet, to facet. Ale dziewczynie mogliście jakaś jedynkę w hostelu załatwić.
    PolishAir42 likes this.
    Audi RS7 '16 4.0 TFSI 720KM/800NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  10. #10
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Mateusz Janiec Zobacz posta
    Facet, to facet. Ale dziewczynie mogliście jakaś jedynkę w hostelu załatwić.
    A może ona jest większą twardzielką niż oni przecież narzekali, na brak kaloryfera :P
    Pitterek

  11. #11
    Awatar alien

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    3M

    Domyślnie

    Po prostu byli z brzegów, a ona w środku.
    For every solution there is a problem.

  12. #12
    ModTeam Senior Screener
    Awatar Drzemi

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    EPGD / EPMM

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Piecho Zobacz posta
    Start z woleja z kierunku 36
    i zgodnie z procedurą STAR wykonujemy zakręt nad Sandefjord.
    Na STAR-a to chyba za wcześnie tuż po starcie. Jeśli już to SID.

    Podziwiam za wytrwałość, mi się nie chciało tak męczyć i jednak wybrałem pociąg.

  13. #13

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42 Zobacz posta
    Przesadzacie...ale podziwiam ze sie wam chce...
    A Twoja europejska wycieczka jakiś czas temu miała niby niższy poziom hardkoru?

  14. #14
    mss
    mss jest nieaktywny
    Awatar mss

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    RZE

    Domyślnie

    Hehe jak człowiek młody to jakoś przemęczy sam raz miałem nocke EMA lecac (RZE-EMA-BHD) ale terminal byl otwarty cala noc. Wczesniej tez miałem 'pół nocki' w Leeds czy wyjazd do Sztokholmu i łażenie po knajpach do 4 rano i odlot z Skavsta o 7 - a pozniej dojazd z Balic do Rzeszowa autem ... istna tragedia oczy zapałkami trzeba było podpierać

    4 lata temu robiłem objazd samochodem z dziewczyna i 2 znajomych (Rzeszow-Wieden-Wenecja-Savona-Cała wybrzeże Francji-Barcelona-Milau-Genewa-Wrocław-Rzeszów ) raz spaliśmy w aucie na postoju na wloskiej autostradzie, a w Hiszpani nocka na plaży bo Camping był zamknięty Generalnie super wspomnienia - ale raczej już bym tego nie powtórzył
    Fajnie, że mamy takie czasy i młodzi mogą za pare zł zwiedzić kawał europy. Pozdro


    - reklama w podpisie skasowana - REGULAMIN

  15. #15
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    A Twoja europejska wycieczka jakiś czas temu miała niby niższy poziom hardkoru?
    Chyba zartujesz...
    Ostatnio edytowane przez PolishAir42 ; 18-12-2012 o 23:59
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  16. #16

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42 Zobacz posta
    Chyba zartujesz...
    Ależ skąd, dlaczego miałbym żartować?

    Poniżej odpowiedź na Twój post, który raczyłeś zedytować:

    Jednak cel wyprawy podobny - latanie dla latania - jedni ten cel realizują dzięki fotelom z masażem i Westinowi, inni natomiast dzięki skromnemu Wizzairowi i noclegom w śpiworach na parkingu.
    Ostatnio edytowane przez Craviec ; 19-12-2012 o 00:05

  17. #17
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Jednak cel wyprawy podobny - latanie dla latania - jedni ten cel realizują dzięki fotelom z masażem i Westinowi, inni natomiast dzięki skromnemu Wizzairowi i noclegom w śpiworach na parkingu.
    Chodzi o ludzki standard a nie o wygodach. Czy warto jest latac dla samego latania by spac na betonie w parkingu? Zdrowa odpowiedz to nie przynajmniej przez to ze nie jest to zdrowe. Podziwiam bo to nie normalne zjawisko w swiecie cywilizowanym.

    Twoja analiza mojego wpisu jest bledna...napisalem to co napisalem bo to co ja robie jest nie do porownania...ale nie przez to ze jest standard wyzszy tylko przez to ze jest odpowiedni minimum utrzymywania standardu tak by zdrowie nie padlo. Niezalezy czy sie jedzie do Hiltona czy Hostelu, czy sie jedzie Wizzem czy Privatem chodzi o to ze to nie Indie bysmy sikali do rzeki a potem sie w niej myli lub zagrazali sobie zdrowiu nie przez to ze nie mielismy wyboru (jak to np. lawka w lotnisku na pare godzin) tylko przez to ze podjelismy naprawde nie za dobrze przemyslane decyzje. Spanie w miejscu gdzie jest to A) prawdopodobnie zabronione i B) nie ma dostepu nawet do toalety zaliczam wlasnie do przegiecia.

    Zdaza sie tez ze chodze na kemping ze spiworem i marszuje pare(nascie) km przez las lub kanyon ale na boga jestem na to przygotowany i robie to w odpowiednim miejscu.
    Ostatnio edytowane przez PolishAir42 ; 19-12-2012 o 02:01
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  18. #18

    Dołączył
    Mar 2010
    Mieszka w
    San Diego, California, United States

    Domyślnie

    Dla wszystkich zainteresowanych - moja dziewczyna ma się dobrze i wciąż ze mną jest
    Przyznaje, wyprawa ta była lekkim przegięciem z naszej strony. Nie zaplanowałem pogody, chociaż nie powinna być ona zaskoczeniem o tej porze roku w Skandynawii. Jeśli chodzi o spanie w klatce schodowej na parkingu - nie byliśmy sami. Pierwsza klatka była całkowicie zajęta. Jesteśmy młodzi i wszystkiego trzeba spróbować.
    PolishAir42 and fulcrum like this.

  19. #19
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Najwazniejsze ze dziewczyna jest, reszta to pestka
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  20. #20

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Wenus

    Domyślnie


    Polecamy

    Swoją drogą jak pamiętam moje nocki na TRF to część budynku była dostępna. Takie 20x20 metrów przy wyjściu z arrivals, tam gdzie były komputery, brak sklepów i korytarz prowadzący do toalet. Można było się położyć na drewnianych siedzeniach, plecaki pod nimi - nie było tak źle :-)
    Swoją drogą spanie na lotniskach czasami ma niewiele mniejszy ciężar gatunkowy niż spanie w dormach gorszej jakości hosteli. Chociaż fakt że to można ominąć po prostu szukając opinii na ich temat. Na początku podróżniczej kariery jednak czasami się o tym zapominało

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •