Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 23
Like Tree9Likes

Wątek: Relacja z podróży WMI-BCN-LPA-BCN-BGY-WMI

  1. #1

    Dołączył
    Jun 2012

    Domyślnie Relacja z podróży WMI-BCN-LPA-BCN-BGY-WMI


    Polecamy

    Będzie to moja pierwsza relacja na Forum zatem proszę o wyrozumiałość przy ewentualnych błędach.

    Chciałbym przedstawić relację z wyprawy lotniczej na Gran Canarię z września tego roku. Był to tygodniowy wyjazd wakacyjny na, którym mieliśmy odpocząć po ciężkim roku na uczelni i nie tylko. W skrócie trasa wyglądała tak WMI-BCN-LPA 7 dni zwiedzania i leniuchowania i powrót LPA-BCN-BGY-WMI. 1 odcinek WIZZAIRem 4 loty Ryanair. No to do dzieła.

    Długo nie mogliśmy się zdecydować czy jedziemy wypocząć w te wakacje czy też nie? Przekonywanie dziewczyny szło ciężko ale ostatecznie na początku sierpnia zapadła decyzja- lecimy. Połączenie w głowie miałem już od dawna więc pozostało tylko kupić bilety. Za osobę wyszło około 320zł co uważam za dobrą cenę biorąc pod uwagę zakup z miesięcznym wyprzedzeniem i trwający jeszcze sezon urlopowy.

    Wyprawę zaczynamy 13 września nad ranem a w zasadzie to może jeszcze w nocy w podwarszawskich Markach. Samolot do Barcelony mamy o 6.05 ale trzeba jeszcze podskoczyć po znajomych na Bielany. Tak więc 3.45 Marki, 4.15 Bielany, w Modlinie jesteśmy około 4.45, dziękujemy i żegnamy się z moim tatą, który wstał o tak barbarzyńskiej porze i odwiózł nas do Modlina. Na lotnisku dość sennie i spokojnie. Odprawiliśmy się w Internecie, bagaży nie nadawaliśmy więc skierowaliśmy się od razu do security. Tam wszystko poszło dosyć szybko i sprawnie co było dla mnie miłym zaskoczeniem gdyż czytałem wcześniej o czepialskiej ochronie. Gdy stawaliśmy w kolejce przed nami nie było za wiele osób ale kiedy po przejściu kontroli odwróciłem się to zobaczyłem, że ogonek nabrał rozmiarów ale tragedii nie było. Nas obsłużono szybko, sprawnie i miło. Pokręciliśmy się chwilę po terminalu i trzeba był podejść pod bramkę gdyż zaczynał się boarding. Pani z handlingu nie bardzo spodobały się nasze plecaki i porosiła o wsadzenie ich do koszyka. Było z tym trochę problemów bo wszedł 1 z 3 wziętych na pomiary plecaków, na marginesie dodam tylko, że mój nie wzbudził podejrzeń, kumpla zmieścił się bez problemów a naszych dziewczyn… cóż były trochę za duże ale ostatecznie Pani przymknęła oko, za co serdecznie dziękujemy i powiedziała, żebyśmy uciekali. Więc udaliśmy się postać chwilę (ok. 10min) w mżawce na płytę przed samolot. Z tymi koszykami na bagaże w WIZZie i Ryanairze była dosyć ciekawa sprawa, kto latał trochę LCC to orientował się, że maksymalne wymiary bagaży był takie same ale koszyk Ryanaira jednak był nieco większy i przyjaźniejszy niskobudżetowym turystom. Nasze plecaki Tuany 55 Campusa do Ryanirowego kosza wchodziły bez problemu ale do WIZZAIRowego trzeba się było trochę pomęczyć.
    Wsiadamy do Airbusa 320 (HA-LWA). Myślę, że LF ok. 80-85% nie było zbyt wiele wolnych miejsc ale dokładnie nie liczyłem. Zajęliśmy miejsca z tyłu samolotu (moje to 28E). Planowo powinniśmy odlecieć 6.05, ze stanowiska ruszyliśmy 6.16 a wystartowaliśmy o 6.24. Kapitanem na tym rejsie był Pan Marcin Taworski. Załoga bardzo sympatyczna i uśmiechnięta. Zabawną sytuacją dla mnie było to, że Panie z tyłu przez dłuższą część trasy gdy nie prowadziły serwisu plotkowały o sytuacji w bazie a że nie robiły tego cicho to można było się paru ciekawych rzeczy dowiedzieć. Nie jedną z ich koleżanek i kolegów chyba swędziały uszy tego dnia J. Lot standardowy bez ciekawostek.



    Jeziorko na trasie



    Lotnisko. Może ktoś wie jakie?



    Długa prosta do BCN

    Na EL Prat lądujemy 9.13. Czekając na wyjście, jeszcze na swoich miejscach „podziwialiśmy” spektakl pt. „latające walizki” w wykonaniu hiszpańskiej obsługi. Kto miał cokolwiek podatnego na uszkodzenia w bagażu rejestrowanym nie powinien na to patrzeć J.
    Nasz następny lot BCN-LPA zaplanowany był dopiero na 21.15 więc udajemy się na zwiedzanie do miasta. Dla mnie i dla dziewczyny była to druga wizyta w Barcelonie dla znajomych pierwsza więc postanowiliśmy pokazać im najważniejsze atrakcje w . Kupiliśmy po bilecie T-10 na parę i udaliśmy się na pociąg do miasta. W kilkanaście minut byliśmy na dworcu Sants gdzie w skrytkach zostawiliśmy bagaże. Myślę, że to miejsce godne polecenia. Bardzo bezpieczne, żeby zostawić bagaż nie martwiąc się o jego losy. Każdy pakunek jest prześwietlany przez ochronę, cały czas na miejscu siedzi ochroniarz. Koszt dużej szafki 4,2E (pomieściła nasze 4 plecaki). Wyruszamy w miasto czas na zwiedzanie:


    Casa Batllo


    La Pedrera


    Sagrada Familia



    Łuk triumfalny

    Na koniec zwiedznia poszliśmy na jedzenie. Posiedzieliśmy chwilę w okolicach kolumny Kolumba, wypilismy po Estrelli i trzeba było wracać po bagaże i na lotnisko.
    Wróciliśmy na El Prat około 19.30. Szybko przeszliśmy security i udaliśmy się pod bramkę. Boarding szybki i sprawny. Panie z handlingu chodziły z postrachem niskokosztowych turystów – kartonem na bagaż podręczny Ryanaira,


    Nielubiane kartony Ryanaira.

    jednak pasażerowie, których bagaże nie zmieściły się do kartonu mieli drugą szansę – tradycyjny koszyk. Większość bez problemów się mieściła w jednym bądź drugim. Tym razem nasze plecaki nie wzbudziły podejrzeń i nie musieliśmy ich zdejmować z pleców do żadnych pomiarów.
    Na pokładzie Ryanaairowego Boeinga jedną Stewką była Polka, jednak imienia nie pamiętam. Na początku chwilę porozmawialiśmy po polsku. Puschback 21.07 start 21.22 na pokładzie 137 osób. Ten lot praktycznie cały przespaliśmy, po zarwanej nocy i całym dniu na nogach w Barcelonie smacznie drzemaliśmy do samego podejścia na Gran Canarię. Lądowanie 15 min przed czasem w stosunku do planowanej godziny – 23.31.Po wylądowaniu udaliśmy się po zamówiony samochód do biura firmy Cicar (godna polecenia) skąd odebraliśmy kluczyki do naszej Corsy i udaliśmy się do hotelu. Nocleg zarezerwowaliśmy w Palya del Ingles. Bungalow w ośrodku Parquemar. 2 sypialnie, 2 łazienki salon z kuchnią kawałek ogródka przed domkiem. Za dobę na osobę wychodziło 10E !!Taniej niż nad Bałtykiem. Rewelacja!







    Dzień drugi upłyną leniwie.
    W południe wybraliśmy się na zakupy a po południu na plażę



    Playa del Ingles


    Wydmy

    Dzień trzeci.
    Po wczesnym śniadaniu udaliśmy się na wycieczkę. Szybka wizyta na stacji benzynowej(szkoda, że w Polsce też nie ma takich ceny) i ruszamy na zachód od Maspalomas. Przeczytaliśmy w przewodnikach, że warte odwiedzenia są „dzikie”, mało popularne w śród turystów plaże na zachód od Puerto de Mogan. Chcieliśmy jedną z takich odwiedzić, wybór padł na Playa de Tassarte. Po drodze mieliśmy zwiedzić Puerto Rico, Puerto de Mogan i Mogan. Zjeżdżając w Puerto Rico z autostrady naszym oczom ukazał się taki widok.

    .


    Decyzja była szybka i jednoznaczna: przystanek na kąpiel. Playa de Amadores tak nam się spodobała, że przyjechaliśmy tam jeszcze kilka razy w ciągu naszego pobytu.
    Po plażowaniu ruszamy dalej. Następny przystanek to Puerto de Mogan- malownicze miasteczko portowe.










    Pospacerowaliśmy po uliczkach, wypiliśmy zimne piwko i w drogę. W takich chwilach jako kierowca bardzo doceniałem kanaryjski limit alkoholu we krwi- 0,8 promila .
    W Mogan zrobiliśmy przystanek na jedzenie. Zjedliśmy tradycyjne kanaryjskie dania. Zupę, której nazwy nie pamiętam i Papas arugadas.
    W drodze między Mogan a plażą Tasarte na odludziu w górach stoi coś takiego



    Stragan z owocami i koktajlami.

    Wybór Playa de Tasarte okazał się wyśmienity. Fantastyczne, malownicze miejsce z ekstra falami. Jednym minusem był zapach z plantacji bananowców znajdujących się tuż obok ale wiało od morza więc nie było tak źle.


    Ostatnie kilkaset metrów trzeba dojechać szutrową drogą. Trzeba byłouważać zeby nic nie uszkodzić w samochodzie bo uzbezpieczenie z wypożyczalni nie obejmujmowało zdażeń an drogach nie asfaltowych.



    Playa de Tassarte




    Przy plaży był pensjonat i pole namiotowe


    Fale były i większe

    W drodze powrotnej planowana zmiana kierowcy, jednak konieczność wspinania się z poziomu morza na ok. 1000m na krętych i wąskich uliczkach i przypalenie sprzęgła spowodowało rezygnację drugiego kierowcy i mój powrót na lewy, przedni fotel. Tam czułem się zdecydowanie lepiej niż na lewym fotelu. Na dodatek coś zaczęło nam stukać i pukać przy zmianie biegów w skrzyni i był lekki niepokój czy dojedziemy do hotelu ale ostatecznie się udało.
    Dzień czwarty.
    Dzień przeznaczony na plażowanie. Rano wizyta w biurze CICAR w sprawie samochodu, trochę problemów z komunikacją bo mimo, że Pan z obsługi był bardzo miły i pomocny to jednak angielski nie był jego najmocniejszą stroną. Wymiana samochodu i dostajemy lepszą Corsę od tej, którą zamawialiśmy z mocniejszym silnikiem w tej samej cenie. Jesteśmy bardzo zadowolenie, że odbyło się bez problemów. Plażujemy dzisiaj w Maspalomas nie daleko latarni.
    Dzień piąty.
    Ambitne plany na wycieczkę, zwiedzanie północnej cześci wyspy.
    Teror. Malownicze miasteczko godne uwagi. W kościele obraz Matki Boskiej Sosnowej, która ma tytuł najprawdziwszego generała hiszpańskiej armii dla mnie jako syna
    oficera WP to niezła ciekawostka



    Teror


    Rynek przed kościołem z pięknym drzewem laurowym


    A oto i Generał hiszpańskiej armii

    Z Teroru jedziemy do Arucas. Odwiedzamy katedrę
    , starówkę, park i fabrykę rumu- Arehucas!!



    Kosćiół zwany katedrą.


    Fabryka rumu




    Trochę tego tam zgromadzili

    Zwiedzanie z angielskojęzycznym przewodnikiem jest darmowe i kończy się degustacją wszystkich rodzajów rumów produkowanych na miejscu. W takich chwilach bycie kierowcą bardzo boli nawet na Kanarach. Moje próbowanie oznaczało bardziej namoczenie języka i poczucie smaków ale trójkaj moich pasażerów wyszła z fabryki w szampańskich nastrojach. Przed wyjściem wizyta fabrycznym sklepie i drobne zakupy, dylemat nad wyborem smaku i już wiemy co pijemy wieczorem do gry w Scrable. Jedziemy na wzgórzę za miasto.


    Widok ze wzgórza na Las Palmas.

    Następnie kierujemy się na Firgas ładne miasteczko słynące z produkcji wody mineralnej. Godne uwagi są ławki z malowanymi płytkami na których są różne miasta z Gran Canarii.
    Z Firgas kierujemy się na Las Palmas. Zaparkowanie w okolicach starówki to naprawdę wyzwanie. W planach zwiedzanie starówki i
    katedry ale ta niestety zamknięta.
    Pospacerowaliśmy trochę i trzeba było wracać bo byliśmy naprawdę zmęczeni.


    Katedra w Las Palmas


    Starówka


    W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na zakupy w Alcampo (Auchan) i trzeba przyznać, ze następnym razem wizytę na kanarach zaczniemy od wycieczki do dużego marketu a nie mniejszych marketów na miejscu (Merkadona) bo jest sporo taniej a i za niewielkie pieniądze można kupić np. parasol na plażę.
    Dzień szósty:
    Plażowanie na Playa de Amadores a popołudniu u „siebie” w Palya del Ingles. Na Amadores mieliśmy poplażować dłużej dlatego wzięliśmy sobie parasol za 3E ale po 30minutach od wypożyczenia przyszły chmury… i parasol był psu w …. potrzebny J
    Dzień siódmy:
    Toczyliśmy długie spory jak spędzić ostatni dzień? Opcje były dwie: ”dopieczenie” się na plaży lub wycieczka w góry. Ja namawiałem na wyprawę natomiast trójka moich współtowarzyszy „chciała zrobić się na murzynka” i opowiadała się za plażowaniem. Ostatecznie udało nam się ustalić wersję rano plaża później wyjazd w góry i jak zdążymy to jeszcze wieczorna, ostatnia kąpiel.
    Decyzja okazała się genialna. Odbyliśmy najlepszą wycieczkę podczas pobytu na wyspie. Wrażenia i widoki niezapomniane.
    Ruszyliśmy z Playa del Ingles wąwozem Fataga w stronę San Bartolome de Tirajana celem był szczyt Pico de las Nieves 1949m. n.p.m .Dzięki temu, że na szczycie góry znajduje się wojskowa baza doprowadzona jest tam asfaltowa droga i można wjechać samochodem na sam szczyt. Pierwszy dłuższy przystanek zrobiliśmy sobie w Fatadze. Piękna wioska . Polecam restaurację , która znajduje się po lewej stronie, przy głównej drodze prowadzącej w głąb wąwozu.



    Fataga


    Bardzo fajny wystrój i taras z ładnym widokiem.


    Spróbowaliśmy mi. Papas arugadas aby porównać sosy. Był trochę inny niż ten, który jedliśmy w Mogan. Po drodze na Pico de les Nives zrobiliśmy krótki przystanek przy Roque Nublo, czyli jednym z symboli wyspy.



    Im wyżej tym bardziej zielono.


    Widok na Roque Nublo, jeden z symboli wyspy. W oddali widac kawałek Teneryfy.

    Po „zdobyciu” góry czyli wjechaniu na szczyt samochodem J wróciliśmy do hotelu inną drogą przez Cercados de Espinos. Podczas zjazdu z gór czułem się na serpentynach jakbym grał w Colina McRae’a a średnie zużycie paliwa wróciło do normy (ok. 6-7 litrów) bo pod górę średnie wychodziło ok. 36 litrów (sic) już patrzyłem na mapę gdzie jest najbliższa stacja benzynowa w razie czego.
    Dzień ósmy:
    Wakacje niestety dobiegły końca. Samolot do Barcelony startuje 16.30 ale o 12 kończy się nasza hotelowa doba. Spytaliśmy się grzecznie na recepcji czy nie udałoby się zostać trochę dłużej ale okazało się, że nasz bungalow jest zarezerwowany i trzeba go posprzątać po nas. Warto dodać, że obsługa ośrodka to jego bardzo mocny punkt. Wszyscy uśmiechnięci, przyjaźni i bardzo pomocni. Raz gdy przy braniu kluczyka do domku między słowami wspomnieliśmy o tym, że toster po włączeniu do prądu wywala nam korki w domku następnego dnia rano pod drzwiami mieliśmy już nowy ! J
    Zabraliśmy bagaże i pojechaliśmy powłóczyć się do pobliskiego lotnisku centrum handlowego.
    Ok. 15 przyjechaliśmy na lotnisko. Oddaliśmy samochód do wypożyczalni. Okazało się, że przy wymianie samochodu w Playa del Ingles tamtejszy pracownik, źle zaznaczył ilość paliwa w samochodzie. Spostrzegliśmy to dopiero w drodze na lotnisko gdy zastanawialiśmy się ile powinniśmy dotankować aby wszystko się zgadzało. Wystarczyła jednak nasza deklaracja, że paliwa była inna ilość niż zaznaczona w papierach i Pan oddał nam pełną kaucję.
    Ciekawa sytuacja z kolejki obsługa wyrywkowo sprawdzała bagaże podręczne w koszykach głównie walizki. Jedna z pasażerek z początku kolejki przy pomocy Pani z obsługi wypchneła walizkę do koszyka ale nie mogła za Chiny wyjąć i zablokowała koszyk. Wchodziliśmy jako jedni z ostatnich a obsługa z pasażerką dalej walczyli z wyjęciem walizki .
    Wsiadamy do Boeinga Ryanaira (EI-ENR).



    Kapitanem dzisiejszego lotu jest Jose Manuel Garcia (nie wiem czy to już pełne imię i nazwisko ale tyle zdążyłem zanotować). Na pokładzie bardzo wesoła załoga. Co ciekawe z sześcioosobowej załogi piątka to panowie a płeć piękną reprezentowała tylko jedna stewka ale o niej więcej będzie za chwilkę. Wypchanie z miejsca 16.34 startujemy 16.47. Na tym locie siedzimy rząd (18) za wyjściem ewakuacyjnym , moje miejsce 18 B. Mam wrażenie, że w tym rzędzie jest nieco więcej miejsca niż w pozostałych, nie sąsiadujących z wyjściem awaryjnym.
    Kilka zdjęć z odlotu z LPA



    Nasz Benek na tle hangarów hiszpańskich sił powietrznych.


    Osatnie spojrzenie na lotnisko


    Las Palmas

    Podczas gdy trwa serwis, który przeprowadza wspomniana już stewka toczę z dziewczyną dyskusję pt. jakie te mundurki stewek Ryana są paskudne. Gdy podchodzi do nas pytam się po angielsku ile osób mamy na pokładzie. Na to stewka mówi po polsku, że nie wie. Przez chwilę zrobiło mi się głupio, bo przypomniałem sobie dyskusję o mundurkach i o tym jak tragicznie w nim wygląda. Jednak odchodząc Stewka dodała „że tez uważa, że są obrzydliwe ale cóż zrobić” J Okazało się, że to Polka. Później chwilkę z nią pogadałem. Urocze było to, że o cokolwiek jej nie zapytałem to mówiła mi, że nie wie i się uśmiechała J. Ile jest osób na pokładzie nie wiem O której mamy lądowanie w Barcelonie? Nie wiem J O to ostatnie jednak się dowiedziała i przyszła nam powiedzieć. Zapamiętałem ją jako bardzo sympatyczną osobę. W ogóle całe CC było mega wyluzowane i wesołe. To był naprawdę miły lot.
    Na pokładzie był też inne polskie akcenty



    Płaci się to się ma


    W Magazynie pokładowym Ryana Wrocław i Poznań wędrują na wschód a Łódź oddala się od warszawy

    Lądujemy na El Prat 20.41. Następny lot do Bergamo mamy dopiero rano (6.30) dlatego w planach był wypad do miasta na wieczorne zwiedzenie, powrót w nocy na lotnisko krótki sen i złapanie samolotu do Bergamo.
    Autobusem z El Prat docieramy na Plac Hiszpański. Udajemy się na krótkie zakupy a następnie na pokaz fontann.









    Palau Nacional

    Po pokazie przeszliśmy na piechotkę do Rambli. Krótki spacer po Rambli

    na plac Kataloński.

    La rambla nocą

    Łapiemy nocny na lotnisku i po 1wszej jesteśmy na lotnisku.
    Pomęczyliśmy się trochę w hali głównej a należało przejść security i naszym oczom ukazałby się taki widok.



    Długie, szerokie ławki bez oparć.
    Cóż następnym razem będziemy mądrzejsi

    Dzień ósmy płynnie i niezauważalnie przechodzi w dziewiąty.

    Budzimy się około 5. W naszej części terminala robi się tłoczno bo odlatuje z niej chyba z 10 samolotów Ryanaira. Nasz lot do Bergamo zaplanowany jest na 6.30. Boarding idzie bardzo sprawnie, nie ma zbyt wielu pasażerów. LF nie było większe niż 50%. Przy wejściu szef pokładu wita nas szerokim uśmiechem, patrzy na nasze karty pokładowe i mówi „Dzień dobry! Życzę miłego lotu”. Kurczę 3ci lot Ryanairem i trzeci polski CC. Usiedliśmy sobie standardowo jeden rząd za wyjściem awaryjnym. W związku z tym, że na pokładzie było mało osób i nikt nie miał wykupionych miejsc z większą przestrzenią szef pokładu z upgrade’ował nasz do klasy „ekonomicznej plus” i mogliśmy smacznie i bardzo wygodnie przespać lot do Bergamo. Zapewne całkowitym przypadkiem była nasza wspólna narodowość J. Lecimy Boeingiem (EI-EVE) kapitan Aurelio Lauras. Gdy tylko samolot oderwał się od ziemi ostatni raz spojrzałem na Barcelonę i poszedłem spać aż do podejścia do Bergamo kiedy to zostaliśmy obudzeni z racji zajmowanych miejsc. Lądujemy na Orio al serio o 7.50.
    W Bergamo był czas na małą kawę i na pooglądanie ruchu na lotnisku.










    Chwilę przed 10 udajemy się pod bramkę a tam kolejka już dawno ustawiona widać, że to lot do Polski jednak trzeba przyznać, że sporo jej cześć na przedzie to Włosi! Cała CC włoska. Boarding na ten lot to jakaś masakra. Na pokładzie było jedno wolne miejsce więc LF praktycznie 100%. Zanim wszystkich usadzili, pochowali bagaże( brakowało miejsc w schowkach) to trochę się zeszło. Zamiast o 10.50 wystartowaliśmy o 11.15. Samolot EI-DWT. Miejsca w rzędzie 18. Lądowanie w Modlinie o 13.05 oznacza koniec naszej wycieczki.
    Jeżeli ktoś dotrwał do końca to bardzo mi miło.
    rawicz, tygrysm, Wamo and 4 others like this.

  2. #2
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie Odp: Relacja z podróży WMI-BCN-LPA-BCN-BGY-WMI

    Fajnie. Muszę coś takiego wykombinować ale bez nocek na lotnisku ile kosztował samochód za dobę?

    Wysyłane z mojego GT-I9100 za pomocą Tapatalk 2
    Pitterek

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Opis świetny, wielkie dzięki! Co do samej wycieczki to nie tylko zgrabnie złożona, ale i bardzo ekonomiczna jak na moje oko - znalezienie biletów za 320 na Kanary we wrześniu (i to dla czterech osób) uważam za sukces, chociaż z drugiej strony Modlin wtedy pluł na lewo i prawo promocjami. Muszę jednak powiedzieć po zaprezentowanych zdjęciach, że nadal za ciekawszą uważam Ibizę (ale ocena na żywo vs zdjęcia uczciwa nie jest).

    Gratuluję udanego wypadu!

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    nowy targ

    Domyślnie

    BARDZO PRZYJEMNIE, MILY poczatek dnia po swietach i poworcie do pracy

  5. #5
    Photo Screener
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie Odp: Relacja z podróży WMI-BCN-LPA-BCN-BGY-WMI

    Rewelacyjna relacja, połączenie wątku lotniczego i turystycznego zgrabne Bardzo przyjemnie się czytało

    Wysłane za pomocą Tapatalk 2.

  6. #6
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Miła lektura na początek dnia!
    Audi RS7 '16 4.0 TFSI 720KM/800NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  7. #7

    Dołączył
    Oct 2012

    Domyślnie

    super relacja .połączenie wątku lotniczego z turystycznym to jest to co lubię najbardziej.

  8. #8

    Dołączył
    Jul 2011

    Domyślnie

    relacja bardzo fajna, konkretna, zabawna oby więcej takich.A bilety jak rezerwowaliście przez jakiś portal czy bezpośrednio na stronie przewoźnika?

  9. #9
    Awatar kisio

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    EPSC

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Gaszpar Zobacz posta
    Lotnisko. Może ktoś wie jakie?
    Marsylia
    Irik likes this.
    Nikon D5000 + Nikkor 70-300VR + szukanie miejsca na Syntę ;]

  10. #10

    Dołączył
    Jun 2012

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pitterek Zobacz posta
    Fajnie. Muszę coś takiego wykombinować ale bez nocek na lotnisku ile kosztował samochód za dobę?

    Wysyłane z mojego GT-I9100 za pomocą Tapatalk 2
    Równy tydzień kosztował 107E za Corsę 1,2. Były opcje tańsze (nawet ok 70-80E+ok 10-20E za wypożyczenie po godzinach otwarcia biura) ale z racji tego, że 23 lata kończyłem w grudniu żadna inna wypożyczalnie nie chciała nam zarezerwować samochodu. W tym była już opłata za odbiór samochodu po godzinach urzędowania biura (choć wydaję mi się, że oni mieli takiej dopłaty).
    W każdym razie firma ekstra 100% godna polecenia. CICAR - Canary Islands Car Hire - Car Rental in the Canary Islands

  11. #11

    Dołączył
    Jun 2012

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kisio Zobacz posta
    Marsylia
    Jesteś pewny ? Ja zastanawiałem się czy to nie Nicea ale pewny nie byłem.

  12. #12
    Awatar vivere

    Dołączył
    Mar 2010

    Domyślnie

    to jest Marsylia, Nicea ma pas równolegle do brzegu
    vivere militare est

  13. #13
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    LFML na setę.
    Audi RS7 '16 4.0 TFSI 720KM/800NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  14. #14
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Dzięki Gaszpar za bardzo fajną relację

  15. #15
    Awatar voyager747

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    MRS na dwie sety

  16. #16

    Dołączył
    Jun 2012

    Domyślnie

    Dzięki za odpowiedzi dotyczące lotniska. Mam jeszcze takie foto chronologicznie zdjęcie zrobione przed Marsylią
    podejmujecie się wyzwania ?

  17. #17
    Awatar tigga

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    GDN

    Domyślnie

    Oh, bardzo fajna relacja - przypomina mi moją wyprawę na GC. Respekcik za wyprawę w góry - u mnie współtowarzysze podróży zareklamowali pomysł po serii serpentyn. Muszę się wybrać jeszcze raz, tym razem bez alkocholwych plecaków

  18. #18

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Bardzo ciekawa relacja a widoki niesamowite. Uwielbiam Hiszpanię, na każdym kroku coś ładnego się widzi.

  19. #19

    Dołączył
    May 2008
    Mieszka w
    Tychy

    Domyślnie

    Super relacja - przypomniała mi moje wakacje (2 tygodnie), z Twoich miejsc widziałem wszystkie z wyjątkiem "rumu" i jeszcze trochę - naszą bazą było Taurito koło Puerto Mogan, ta wyprawa w góry była świetna (też byłem kierowcą), myśmy jeszcze zrobili "jeep safari" fiatem punto ) - ale była jazda - polecam. I chcę tam wrócić.

  20. #20
    Awatar Olson

    Dołączył
    Nov 2012

    Domyślnie


    Polecamy

    Świetna relacja.
    320PLN za głowę do biletu na Kanary to moim zdaniem, cena-marzenie.
    Pozdrawiam, Ola

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •