Pokaż wyniki od 1 do 16 z 16
Like Tree25Likes
  • 25 Post By agentF

Wątek: Ameryka Pd. od Atlantyku do Pacyfiku :Brazylia, Argentyna i Chile 2012:) MEGA RELACJA

  1. #1
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie Ameryka Pd. od Atlantyku do Pacyfiku :Brazylia, Argentyna i Chile 2012:) MEGA RELACJA


    Polecamy

    Podróż do Ameryki Południowej zawsze była moim marzeniem. Kiedy w grudniu zeszłego roku przez stronę Lacné letenky online | Pelikan pojawiła się możliwość zakupu biletów lotniczych do Rio de Janeiro za około 1200 PLN zadzwoniłem do mojego kolegi, który też marzył o podróży w ten rejon Świata i po uzgodnieniu dogodnego terminu (kilkanaście dni kwietnia 2012 roku) jeszcze tego samego dnia z powodzeniem zarezerwowałem bilety do magicznego Rio de Janeiro.
    Od samego początku przyjęliśmy założenie, że Rio de Janeiro nie będzie ostatecznym celem naszej podróży a raczej bazą wypadową do dalszej eksploracji kontynentu. Dwoma murowanymi kandydatami naszej trasy były wodospady Iguassu i Buenos Aires. Okazało się, że w Ameryce Południowej mało opłacalne jest kupowanie biletów powrotnych z jednego punktu do drugiego - przykładowo bilet powrotny na trasie Rio de Janeiro – Buenos Aires to koszt ok. 1300-1400 PLN, a na trasie Rio de Janeiro – Iguassu ok. 700-800 PLN. Odpaliłem więc opcję multi-city w mojej ulubionej wyszukiwarce Kayak (KAYAK - Cheap Flights, Hotels, Airline Tickets, Cheap Tickets, Cheap Travel Deals - Compare Hundreds of Travel Sites At Once) i godzinami wpisywałem coraz to nowe kombinacje tras w poszukiwaniu najdogodniejszego połączenia. Zauważyłem, że najkorzystniejszą cenę można otrzymać przy podróży 3-odcinkowej. Bardzo dobre ceny oferował chilijski LAN (LAN.com), jednak najlepsze oferty były z przesiadką w Santiago de Chile. Postanowiliśmy więc pójść za ciosem i naszą podróż wzbogacić o kilkudniową wizytę w Chile. Dziś wiem, że była to bardzo dobra decyzja . Ostatecznie padło na trasę Puerto Iguassu (IGR)-Buenos Aires (AEP i EZE)-Santiago de Chile (SCL)– Rio de Janeiro (GIG) – 3 loty za 1006 PLN, dolot z Rio de Janeiro (GIG) do Foz do Ignacu (IGU) kupiliśmy w tanich brazylijskich linach Webjet za 360 PLN - linii już nie ma - została przejęta przez GOL. W sumie za wszystkie loty zapłaciliśmy ok. 1366 PLN czyli tyle samo ile kosztowałaby nas bilet powrotny z Rio do Buenos.




    Spośród wszystkich lotów najprzyjemniej wspominam lot Air France do Rio de Janeiro i loty chilijskim LANem

    Bom Dia Rio!!!!


    Po wszystkich przerażających opowieściach na temat Air France baliśmy się zarówno przesiadki na lotnisku Charles de Gaulle (CDG), jak i samego lotu. Tymczasem okazało się, że nie taki diabeł straszny - przesiadka przebiegła wyjątkowo szybko, sprawnie i bezproblemowo a podróż do Rio na pokładzie Airbusa A340-400 Air France była na prawdę przyjemna. Największą jej zaletą okazał się open bar. Po podaniu całkiem smacznego obiadu obsługa Air France umożliwiła pasażerom samoobsługę – w rezultacie można było bez ograniczeń przynosić sobie napoje czy smakołyki w postaci bardzo dobrych lodów, ciasteczek itp. Po 12 godzinach lotu dotarliśmy do jednego z najsłynniejszych miast Świata. Już pierwsze chwile w Rio potwierdziły, że Brazylijczycy to naród mocno wyluzowany. Autobusowi z lotniska wyraźnie nie spieszyło się by wyruszyć w kurs do centrum, bo jego kierowca przez kilkanaście minut dyskutował z kolegami, wsiadał, wysiadał, żartował itp.





    Podano do stołu i to całkiem smaczny obiad w Air France


    A na deser lody

    Zza szyb pojazdu mogliśmy obserwować słynne fawele czyli tysiące prowizorycznych domków usianych na malowniczych wzgórzach miasta. Nawet nie przypuszczaliśmy wtedy, że fawele będziemy mieli okazję poczuć na własnej skórze. Okazało się bowiem, że z pozoru bardzo atrakcyjna lokalizacja domu naszego couchsurfingowego hosta – Luiego - 5 minut spacerem od Capacabany – była początkiem ciągnącej się na wzgórzu faweli. W związku z tym, każde przejście przez Rua Sá Ferreira wiązało się z dodatkowymi atrakcjami w postaci płynących po ulicy ścieków z kanalizacji czy podejrzliwie patrzących się na nasze blade słowiańskie twarze miejscowych. Na szczęście obyło się bez napadów, rozbojów, gróźb czy ran. Mimo to, spacerując po ulicach Rio de Janeiro, należy zachować szczególną czujność i najlepiej nie nosić ze sobą niczego poza niezbędną ilością gotówki. Do robienia zdjęć polecam stosunkowo niedrogi kompaktowy aparat (niektórzy mieszkańcy Rio wyjątkową miłością pałają do profesjonalnych lustrzanek z długim obiektywem) z wyjętą i skrzętnie ukrytą (na czas przemarszu przez niebezpieczne dzielnice) kartą pamięci – przecież utrata zdjęć może okazać się znacznie bardziej bolesna niż aparatu za kilkaset złotych. Takiej czujności nie zachował nasz gospodarz Lui, który w czasie naszego pobytu został okradziony ze 100 reali (ok. 167 PLN) przez dwie niewinnie wyglądające młode niewiasty.
    Kolejny dzień w Rio przywitał nas słońcem i piękną pogodą dlatego szkoda było nam opuszczać miasto (jak się potem okazało nasza niechęć była uzasadniona - kiedy pod koniec naszej podróży powróciliśmy do Rio miasto nie było już tak łaskawe i cały czas raczyło nas pochmurnym niebem i przelotnymi opadami;//) ale cel naszej dalszej podróży był wyjątkowo atrakcyjny.


    Widok na Atlantyk i najsłynniejszą plażę Świata czyli Copacabanę w Rio de Janerio)

    Potęga wodospadu – Foz do Iguassu


    W samo południe wylądowaliśmy w sercu Ameryki Pd. – z okien samolotu rozlegał się niesamowity widok tysięcy kilometrów kwadratowych nieskażonej niczym puszczy. Naszym celem były położone na granicy Brazylii, Argentyny i Paragwaju wodospady Iguassu – jeden z 7 nowych cudów Świata, będący ukoronowaniem potęgi i piękna natury. Wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO wodospady Iguassu warto zobaczyć zarówno z brazylijskiej jak i argentyńskiej strony. Pierwsza oferuje lepszy widok ogólny wodospadów, natomiast druga pozwala podejść bliżej katarakt i pełniej poczuć siłę orzeźwiających drobinek wody. Ku uciesze turystów rejon wodospadów zamieszkują setki egzotycznych zwierząt. Spośród nich największą furorę robią Coatimundi czyli sympatyczne stworzonka przypominające szopy z długim ogonem, które jak się okazało potrafią też pokazać ząbki Coatimundi są tak pewnie siebie i bezczelne, że skutecznie uniemożliwiają posiłek na łonie natury, skacząc po stolikach, krzesełkach i próbując wyrwać turystom jedzenie. Jednym słowem Miś Yogi kradnący koszyki przegrywa rywalizację z Coati w przedbiegach.




    Nasz Boeing 737-300 brazylijskich linii lotniczych Webjet na lotnisku w Foz do Ignacu (IGU)




    Jeden z 7 nowych cudów Świata - Iguassu Falls, Brazylia

    W Iguassu mieliśmy też okazję przekroczyć granicę lądową pomiędzy Brazylią i Argentyną. Podczas oczekiwania na autobus miejski z parku narodowego do centrum Foz do Iguaçu (żyjące głownie z turystyki miasto liczy aż 256 tys. mieszkańców) podjechał luksusowy autobus jadący do Puerto Iguasu po argentyńskiej stronie – cena za przejazd wydała się nam jednak zbyt wygórowana – 20 Reali (ok. 34 PLN). Postanowiliśmy więc dotrzeć do Argentyny w bardziej skomplikowany sposób W efekcie zaliczyliśmy aż 3 przesiadki i straciliśmy sporo czasu a w sumie i tak wydaliśmy na bilety ok. 12 Reali (czyli 20 PLN).
    Puerto Iguazú to zadbane i urocze 80-tysięczne miasto z licznymi restauracjami, barami i kafejakmi. W bardzo sympatycznym Sweet Hostelu (Iguazu Falls Hostel Sweet, Cataratas del IguazĂş, Misiones, Argentina) mieliśmy okazję po raz pierwszy spróbować południowoamerykańskiego piwa z dużych litrowych szklanych butelkach, które towarzyszyło nam już do końca naszej wyprawy.



    Coatimundi potrafią pokazać ząbki, Iguassu Falls, Brazylia


    Przyjemny LANowski słodki poczęstunek podczas lotu do Buenos Aires

    Buenos Dias Buenos Aires!


    Lub jeszcze dalej do Buenos Aires Więcej się można nauczyć podróżując Podróżować, podróżować jest bosko. Boskie Buenos potwierdziło słowa słynnej piosenki Manamu, (Maanam - {Live KFPP Opole 1980} Boskie Buenos - YouTube) że podróżować jest bosko. Szczególnie do boskiego Buenos nazywanego przez Argentyńczyków Baires (skrót kojarzy się nie tylko z nazwą miasta ale też z jego znakiem firmowym – tangiem – bailar oznacza po hiszpańsku tańczyć). Po dwugodzinnym bardzo przyjemnym locie na pokładzie LANu niesieni przez dobre wiatry (czyli przez buenos aires) wylądowaliśmy na położonym niedaleko centrum lotnisku Aeroparque (AEP). Po zakwaterowaniu w sympatycznym i niedrogim Hostelu Parada (parada czyli przystanek; Hostel Parada en el centro de Buenos Aires, Argentina - Rivadavia 1291) i rozpoznawczym spacerze po centrum miasta udaliśmy się na całonocną imprezę do jednego z klubów gdzie bawiliśmy się do białego rana. Nasze zdziwienie wywołała stojąca pod klubem karetka. Okazało się, że w Argentynie w czasie weekendu przed każdym większym klubem lub dyskoteką obecność ambulansu jest obowiązkowa. Rzeczywiście nad ranem wielu odurzonych oparami alkoholu młodych Argentyńczyków dobrowolnie oddawało się z ręce służb medycznych. Za tym nietypowym prawem stoją minister zdrowia i nieco kontrowersyjna prezydent Argentyny Cristina Fernández de Kirchner przez życzliwych zwana Królową Cristiną a przez mniej przychylnych Lady Botox. W 2007 roku prezydent Argentyny Nestor Kirchner ogłosił, że nie będzie ubiegał się o reelekcję. Ku zdziwieniu wielu, oficjalną kandydatką Frontu na rzecz Zwycięstwa została jego żona – Cristina, która wygrała wybory już w pierwszej turze pokonując nie byle kogo bo byłą miss Argentyny Elisę Carrió.
    W czasie naszego 3-dniowego pobytu w Buenos udało nam się zobaczyć większość atrakcji miasta. Największe wrażenie zrobiła na nas położona na południu aglomeracji La Boca. Nazwę (La Boca – usta) zawdzięcza swemu położeniu u ujścia rzeki Riachuelo do rzeki La Plata. Portowa dzielnica urzeka kolorowymi uliczkami wzdłuż których ciągną się zabytkowe kamienice i liczne murale. To tu znajduje się obowiązkowy punkt w przewodniku każdego turysty czyli słynna ulica Caminito, która zainspirowała Juana de Dios Filiberto do napisania w 1926 roku tanga Caminito. La Bocę warto zwiedzać za dnia, nie tylko ze względu na znacznie ładniejsze widoki, ale głównie ze względu na bezpieczeństwo - po zmierzchu samotny turysta może zostać napadnięty i obrabowany.


    La Boca urzeka kolorowymi uliczkami wzdłuż których ciągną się zabytkowe kamienice i liczne murale, Buenos Aires

    Kolejnym wyjątkowym miejscem w Buenos jest położona na północy Recolecta. W przeciwieństwie do La Boci jest to jedna z najzamożniejszych i najbardziej zadbanych dzielnic miasta. Recolecta to też zielone płuca Buenos. W niedzielę trudno tu o miejsce do zaparkowania z powodu parkowania na zielonej trawce tysięcy Portenos (mieszkańcy Buenos Aires nazywani są Portenos czyli ludzie z przystani). Centralnym punktem dzielnicy jest słynne Cementerio de Recolecta. Cmentarz ten to niewątpliwe popis kunsztu argentyńskich architektów i rzeźbiarzy, a prawie każdy z kilkuset grobowców to dzieło sztuki. Znajdują się tu groby najważniejszych i najbardziej wpływowych mieszkańców Argentyny: naukowców, artystów, bohaterów wojennych i prominentnych polityków, w tym kilku prezydentów. Najchętniej odwiedzanym nagrobkiem jest mogiła Evity Peron, drugiej żony prezydenta Juana Peróna, słynnej działaczki politycznej i społecznej, a także aktorki, która jak większość legendarnych postaci zmarła wyjątkowo młodo - w wieku 33 lat na raka macicy. Argentyńczycy szanują dziś Evitę głównie za jej bezkompromisową postawę i walkę o godne warunki życia dla wszystkich ludzi pracujących. Evita starała się, aby każde dziecko zobaczyło chociaż raz w życiu morze, miało chociaż jedną zabawkę. Osiągnęła więcej niż wszystkie kobiety w polityce od pięćdziesięciu lat. Dzięki niej podpisano ustawę, na mocy której każda kobieta w Argentynie miała prawo do głosu (ustawa ogłoszona 23 września 1947 roku). Kolejną słynną atrakcją Recolecty jest Floralis Genérica czyli wielki stalowy mechaniczny tulipan, który każdego ranka budzi się na nowo do życia, poruszając swoimi ogromnymi płatkami.


    Floralis Genérica czyli wielki stalowy mechaniczny tulipan, który każdego ranka budzi się na nowo do życia, poruszając swoimi ogromnymi płatkami, Recolecta, Buenos Aires


    Cementario de Recolecta, Buenos Aires


    Palermo czyli najbardziej zielona część Buenos Aires

    Dobrym miejscem na spacer jest również Puerto Madero czyli nowoczesna portowa dzielnica obejmująca znaczne obszary rzeki La Plata. Jest to jedna z najmłodszych, najdroższych i najbardziej ekskluzywnych dzielnic Buenos Aires. Znajduje się tu wiele drogich hoteli, m.in.: Hilton Hotel Buenos Aires, Panamericano, czy wysokich biurowców i drapaczy chmur. Przez Puerto Madero przebiega też Avenida de Mayo, najszersza ulica na świecie (przejście przez nią to nie lada wyzwanie!). Dzielnica to bardzo sympatyczne połączenie tradycji z nowoczesnością. Tradycyjny komponent podkreśla postindustrialny klimat - wzdłuż rzeki ciągną się odrestaurowane pofabryczne budynki z czerwonej cegły z loftami, restauracjami i kafejkami. Natomiast jednym z najbardziej imponujących dowodów nowoczesności Puerto Madero jest futurystyczny most Puente de la Mujer (czyli Most Kobiet).


    Puerto Madero z futurystycznym mostem Puente de la Mujer (czyli Mostem Kobiet), Buenos Aires

    Każdy kto podczas wizyty w Buenos Aires dysponuje wolnym niedzielnym popołudniem powinien udać się do położonego nieopodal centrum San Telmo. W tej artystycznej dzielnicy miasta właśnie w niedzielę odbywa się uliczny rynek pełen kolorowych straganów z pamiątkami i starociami, występami lokalnych zespołów które podkreślają wyjątkową atmosferę tej części Buenos. San Telmo jest też jednym miejscem na Świecie gdzie można spotkać wyjątkowo groźnego pirata z Karaibów – kapitana Jacka Sparrowa w towarzystwie samej Fridy Kahlo. Podczas wizyty w San Telmo nie można zapomnieć o zakupach na jednym z najstarszych w Argentynie budynków targowych, z pięknym ozdobnym metalowym zadaszeniem w kolonialnym stylu.
    Po trzech bardzo intensywnych dniach w Buenos udaliśmy się na międzynarodowe lotnisko Ezeiza (EZE) skąd odlecieliśmy do Chile. Najtańszą opcją dotarcia do tego portu lotniczego jest miejski autobus (bus numer 8 wcześniej funkcjonował jako 86). Przejazd jest bardzo tani (ok. 3 ARS) ale trwa około 2 godzin!



    Bardzo spodobał nam się południowo-amerykański patent czyli duże 1-litrowe piwo w szklanej butelce

    Red Hot CHILE Peppers…..


    Już od pierwszych chwil w Chile kraj wywołał w nas bardzo pozytywne odczucia. Pierwszą rzeczą która bardzo mi się spodobała jest podejście Chilijczyków do kwestii wiz. Chilijczycy wprowadzili zasadę wzajemności i obywatele Albanii, Australii, Kanady, Meksyku i USA przy wjeździe do Chile zobowiązani są do uiszczenia obowiązkowej opłaty równej kosztowi wizy dla obywateli Chile. I tym sposobem Amerykanie musza zapłacić aż 140 USD, Kanadyjczycy 132 USD, Australijczycy 61 USD a Meksykanie 23 USD. Ci ostatni są najbardziej pokrzywdzeni, ponieważ wprowadzenie wiz dla obywateli Chile na Meksyku wymogły władze USA w obawie o nielegalną imigrację przez granicę meksykańsko-amerykańską.




    Chilijczycy wprowadzili zasadę wzajemności i obywatele Albanii, Australii, Kanady, Meksyku i USA przy wjeździe do Chile zobowiązani są do uiszczenia obowiązkowej opłaty równej kosztowi wizy dla obywateli Chile.



    Wspaniały widok na południowoamerykańskie Andy podczas lotu z Buenos Aires do Santiago de Chile

    Santiago de Chile, w którym spędziliśmy pierwszy dzień naszego pobytu, to miasto intrygujące. Wzniesiona w pustynnej dolinie pośród gór 5-milionowa metropolia ma w sobie coś z klimatu górskiego kurortu i małego miasteczka. Santiago to też miasto niezwykle uporządkowane, zadbane, czyste i nowoczesne wyglądające jak stolica zamożnego kraju. Na ulicach widać tylko nowe auta i dobrze ubranych ludzi. Kolejną zaletą chilijskiej stolicy są niższe niż w drogim Rio i w Buenos ceny (ceny żywności w Chile porównywalne są z polskimi). Największe wrażenie zrobiło na nas wzgórze Santa Lucia (Cerro Santa Lucía) na którym położony jest uroczy park w kolonialnym stylu. Przed wejściem na wzgórze trzeba udać się do pani siedzącej przy stoliku i podać swoje dane (ze względów szeroko pojętego bezpieczeństwa). Romantyczny park jest celem miłosnych uniesień zakochanych a także popularnym miejscem uciech cielesnych. Stąd władze Santiago wzmocniły ochronę a wszystkim niesubordynowanym amatorom przygód na łonie natury grozi wysoka grzywna!
    Kolejnego ranka mocno niewyspani po całonocnym imprezowaniu w Santiago już grzecznie udaliśmy się bardzo nowoczesnym i wygodnym autobusem Tur-Bus (www.turbus.cl) do aglomeracji Valparaiso (Gran Valparaiso) - malowniczo położonego nad oceanem spokojnym starego kolonialnego portu. Tym samym spełniła się idea naszej podróży – od oceanu do oceanu). Zatrzymaliśmy się w położonej na północ od Valparaiso Renace na couchsurfingu – u Jonathana w jego pięknie położonym domu z widokiem na ocean. Okazało się, że lada dzień ma zostać otwarty Renaca Beach Hostel z basenem, sauną i barem. Jonathan, a także wszyscy jego przyjaciele, którzy przewijali się przez dom, okazali się niezwykle serdecznymi i otwartymi ludźmi. Już od pierwszych chwil traktowali nas jak dobrych znajomych, na dzień dobry poczęstowali obiadem a na do widzenia urządzili party z własnoręcznie przygotowanym pysznym Sushi. W ich towarzystwie imprezowaliśmy, sączyliśmy w pubach już dobrze znane litrowe piwa i zwiedzaliśmy starą część Valparaiso. W końcu w pełni poczuliśmy też prawdziwą, nieco leniwą wakacyjną atmosferę. Samo Valparaiso to niezwykle malownicze miasto o artystycznej duszy. Pełno tu kolorowych drewnianych domków, krętych wąskich uliczek ozdobionych licznymi muralami i graffiti. Niewątpliwą atrakcją jest przejażdżka jedną ze 100-letnich drewnianych kolejek które znacznie ułatwiają i umilają odkrywanie zakątków górzystego portu. Valparaiso swoim klimatem bardzo przypomina portugalskie Porto. Co więcej, nie jest to jeszcze miejsce (jak całe Chile) masowo odwiedzane przez turystów, stąd po uliczkach miasta przechadzaliśmy się praktycznie sami, a co najwyżej w towarzystwie błąkających się pięknych psów, których jest tu całkiem sporo.


    Widok na Pacyfik z domu naszego hosta Jonathana, Valparaiso, Chile

    Ostatni prawie czterogodzinny lot LANem z Santiago do Rio przebiegł bardzo sympatycznie. Linie pozytywnie zaskoczyły nas szklankami i metalowymi sztućcami w economy, o których europejskie linie dawno zapomniały. Nie obyło się jednak bez przygód. LAN w związku z odwołaniem jednego lotów przerzucił mnie na późniejszy lot tego samego dnia. Natomiast serwis orbitz.com, przez który kupiłem bilety, pomimo zmiany rezerwacji nie zmienił biletu elektronicznego na którym wciąż widniał stary skasowany lot. Udałem się wiec do wskazanego przez obsługę LAN stanowiska check-in by zmienić rezerwację. Kiedy zacząłem tłumaczyć po angielsku, przemiła Pani z LANu, ku mojemu zdziwieniu, zareagowała tylko uśmiechem dając wyraźnie do zrozumienia, że woli konwersację swoim ojczystym języku. No hay problema pomyślałem i przeszedłem na hiszpański. W rezultacie z powodzeniem udało się zmienić mój bilet



    Widok na port w Valparaiso, Chile


    Valparaiso to niezwykle malownicze miasto o artystycznej duszy. Pełno tu kolorowych drewnianych domków, krętych wąskich uliczek ozdobionych licznymi muralami i graffiti, Chile



    Metalowe sztućce i szklanki w economy w chilijskim LANie



    Rio de Janeiro – z głową w chmurach )


    W czasie naszego drugiego i ostatniego podejścia do okrywania Rio de Janeiro słoneczna passa z Buenos i Chile została brutalnie przerwana - trafiliśmy na chmury i przelotne deszcze. Zwiedzaniu miasta nie sprzyjało też wyjątkowe zmęczenie materiału (po przyjemnej bezsenności w Buenos i w Chile). Mimo to postanowiliśmy wykrzesać z siebie jeszcze trochę sił by w pełni wykorzystać ostanie dni w Mieście Jezusa. A o samym zainteresowanym w formie słynnego posągu zyskaliśmy tylko dosłownie mgliste pojęcie regularnie zakłócane grubą warstwą chmur. Wraz z tłumem Brazylijczyków, którzy wykorzystali narodowe święto na przyjazd do Rio, po uiszczeniu 53 BRL za bilet, wjechaliśmy kolejką na najsłynniejszą głowę świata czyli Głowę Cukru (Păo de Açúcar) by dosłownie z głową w chmurach podziwiać panoramę miasta, która nawet przy niesprzyjającej aurze robi wrażenie. Niestety ceny na Głowie Cukru przyprawiają o zawrót głowy, więc nie warto kupować tam nawet wody nie mówiąc o obiedzie. Tym którzy zaryzykowali, po sprawdzeniu stanu karty kredytowej pozostało jedynie złapać się za głowę Kiedy z głowy mieliśmy już jeden z flagowych punktów na turystycznej mapie miasta, udaliśmy się na zwiedzanie centrum ciągnącego się wzdłuż Copacabany i Ipanemy. Będąc w Rio poza brazylijskim piwem koniecznie trzeba spróbować miejscowego orzeźwiającego napoju z jagód açai, przez wielu uznanych za cudowne remedium na wszystkie choroby, odchudzanie, odmładzanie itp.


    Widok na Rio de Janeiro z najsłynniejszej głowy Świata czyli Głowy Cukru (Păo de Açúcar)

    Sao Paulo – Obrigado Brasil!


    Ostatnio dzień, w związku z naszymi kombinowanymi lotami, spędziliśmy w Sao Paulo. Lot z Rio do Sao Paulo na pokładzie brazylijskiego narodowego przewoźnika TAM przebiegł bardzo sympatycznie. Wrażenie zrobiła na nas zabawna kreskówka z sympatyczną muzyczką prezentująca zasady bezpieczeństwa na pokładzie airbusa A319. Kiedy przybyliśmy do Sao Paulo od razu spostrzegliśmy, że coś tu jest nie tak, a miasto jest jakieś inne. Przejawem tej inności jest brak reklam – kilka lat temu władze miasta w trosce o wygląd miasta i o szkodliwy wpływ reklam na zachowania konsumentów wydały absolutny zakaz jakichkolwiek reklam! W związku z tym, Sao Paulo przy pochmurnej pogodzie wyglądało nieco szaro, posępnie i opustoszale (przy kapryśnej aurze w niedzielne popołudnie niewielu było amatorów pieszych wycieczek po mieście). Wszystko to sprawiło, że obraz Sao Paulo w mojej pamięci to nieco dziwna betonowa dżungla, bez składu i ładu. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce będę miał okazję, żeby obraz ten ocieplić podczas kolejnej wizyty w Brazylii. A ta dosłownie nie chciała mnie puścić do domu – przy wjeździe do Brazylii na granicy wypełnia się deklarację a jej kopię należy zachować i okazać podczas wyjazdu. Ja niestety trafiłem na wyjątkowo skrupulatną urzędniczkę, która nie chciała mnie wypuścić, ponieważ zapodziałem gdzieś magiczny dokument. W końcu po interwencji mojego kolegi warunkowo zostałem wypuszczony z Brazylii.


    System rozrywki w KLM, B777-300, lot z SAO do AMS


    Catering w KLM był średnio smaczny.




    Wcale nie obraziłbym się na brazylijskie władze gdyby, zmusiły mnie do pozostania w tym kraju. Mimo dużego zmęczenia naszą intensywną podróżą, nie za bardzo chciało nam się wracać do Europy. Brazylia, Argentyna i Chile oferują turystom wspaniałą przyrodę i liczne zabytki ale największą wartością Ameryki Południowej są otwarci i przyjaźni ludzie. I to głównie ze względu na nich planujemy powrót w te strony i to na dłużej niż na kilkanaście dni, bo naprawdę warto!!!


    Zestawienie kosztów

    Przed wyprawą do Brazylii, Argentyny i Chile :


     Naucz się podstaw hiszpańskiego, znajomość angielskiego nie jest powszechna, nawet w Brazylii łatwiej dogadasz się po hiszpańsku;
     Ceny lotów w Ameryce Pd. są bardzo wysokie, poświęć czas na wyszukiwanie najlepszej opcji, sprawdź różne kombinacje multi-city lub poproś o pomoc na forum lotera;
     Poszukaj noclegów za pomocą couchsurfingu. Mieszkańcy Ameryki Pd. to otwarci i przyjaźni ludzie, znalezienie gospodarza przy odrobinie wysiłku nie powinno stanowić większego problemu.


    W Brazylii, Argentynie i Chile :


     Bądź ostrożny!!! Nie noś ze sobą wartościowych rzeczy i miej oczy dookoła głowy! W Rio de Janeiro, Buenos Aires i innych metropoliach kontynentu odnotowuje się wysokie wskaźniki przestępczości a bogate dzielnice przeplatają się w ubogimi;
     Jeśli chcesz poimprezować przygotuj się na całonocne szaleństwo do białego rana Ze względu na sprzyjający klimat i temperament imprezy w dużych miastach jak Buenos Aires czy Rio de Janeiro zaczynają się ok. 1 w nocy i trwają do białego rana;
     Jedz w tanich restauracjach dla miejscowych lub barach – ceny żywności w Rio de Janeiro i Buenos Aires są ok. 1,5-2 razy wyższe niż w Polsce, za to alkohol (piwo i wino) jest stosunkowo tani;
     Nie spiesz się z kupnem pamiątek – np. w Rio de Janeiro każdego popołudnia koło Copacabany (na wysokości Punto 4 i 5) jest uliczny market z pamiątkami – ceny nawet o połowę niższe niż w sklepach;
     Bądź cierpliwy W szczególności mieszkańcy Rio de Janeiro słyną z luźnego, nieśpiesznego stylu bycia;
     Sprawdź dni wolne w muzeach – szczególnie w Buenos Aires wiele muzeów oferuje wolny lub tańszy wstęp w określone dni np. Museo de Arte Latinoamericano de Buenos Aires (MALBA) – wstęp za 12 ARS (zamiast 25) a dla studentów i seniorów za darmo; Museo Nacional de Bellas Artes (MNBA) – zawsze wstęp wolny;
     Nie zgub deklaracji kopii deklaracji celnej, którą otrzymasz podczas wjazdu do Brazylii bo możesz mieć problemy na granicy podczas powrotu do Europy;
     W Rio de Janeiro jedynym sposobem dotarcia na lotnisko poza taksówką są autobusy – wyjedź odpowiednio wcześniej bo podróż na międzynarodowy port lotniczy Galeăo (GIG) trwa od około 1,5-2 godzin!;
     W Buenos Aires najtaniej na międzynarodowy port lotniczy Ezeiza (EZE) dojedziesz autobusem komunikacji miejskiej numer 8 (wcześniej 86) – podróż trwa około 2 godzin i kosztuje zaledwie ok. 3 ARS (ok. 2,5 PLN);
     W Santiago de Chile najszybszą opcją dotarcia z lotniska (SCL) do centrum są wygodne autobusy (cena w obie strony to 3300 CLP – 22 PLN).



    uffff KONIEC!!!
    Wamo, kaspric, aisle seat and 22 others like this.

  2. #2
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Relacja świetna, pierwsze zdjęcie wodospadów GENIALNE.

  3. #3

    Dołączył
    Jul 2011
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Też mi się marzy podróż po Ameryce Południowej, mam nadzieję, że uda mi się to wykonać w najbliższej przyszłości.
    Zdjęcie świetne, co dopiero na żywo

    Relacja - rewelacja!

  4. #4
    Awatar 6182

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Szczecin

    Domyślnie

    Bardzo profesjonalna relacja Pewnie jeszcze do niej wrócę,jak samemu się kiedyś wybiorę w te strony.A wybrać się muszę po samochód.One dopiero w tym roku przestaną być produkowane,także jak nazbieram kasę na rynku będzie jeszcze sporo używek w dobrym stanie.


    Tak z ciekawości powiedz,dużo ich tam jeździ?


    Nikon D50,Nikkor 18-55 ED i 55-300 VR
    Maycom AR-108

    Pozdrawiam
    Daniel

  5. #5
    Awatar lofoten

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    Oslo

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez agentF


    Wspaniały widok na południowoamerykańskie Andy podczas lotu z Buenos Aires do
    Santiago de Chile
    Nice

    Cytat Zamieszczone przez agentF
    Już od pierwszych chwil w Chile kraj wywołał w nas bardzo
    pozytywne odczucia. Pierwszą rzeczą która bardzo mi się spodobała jest
    podejście Chilijczyków do kwestii wiz. Chilijczycy wprowadzili zasadę
    wzajemności i obywatele Albanii, Australii, Kanady, Meksyku i USA przy wjeździe
    do Chile zobowiązani są do uiszczenia obowiązkowej opłaty równej kosztowi wizy
    dla obywateli Chile. I tym sposobem Amerykanie musza zapłacić aż 140 USD,
    Kanadyjczycy 132 USD, Australijczycy 61 USD a Meksykanie 23 USD. Ci ostatni są
    najbardziej pokrzywdzeni, ponieważ wprowadzenie wiz dla obywateli Chile na
    Meksyku wymogły władze USA w obawie o nielegalną imigrację przez granicę
    meksykańsko-amerykańską.
    I to samo w Brazylii. Mają pełne spodnie na tym kontynencie. Tak trzymać; wystarczy nie zginać się i nie wystawiać portu usb.

    Cytat Zamieszczone przez agentF
    koniecznie trzeba spróbować miejscowego orzeźwiającego napoju z
    jagód açai, przez wielu uznanych za cudowne remedium na wszystkie choroby,
    odchudzanie, odmładzanie itp.
    Açai to nic specjalnego, moim zdaniem. Takie borówki

    Cytat Zamieszczone przez agentF
    Wcale nie obraziłbym się na brazylijskie władze gdyby, zmusiły
    mnie do pozostania w tym kraju. Mimo dużego zmęczenia naszą intensywną podróżą,
    nie za bardzo chciało nam się wracać do Europy.
    --> saudade

    Cytat Zamieszczone przez agentF
    Brazylia, Argentyna i Chile oferują turystom wspaniałą
    przyrodę i liczne zabytki ale największą wartością Ameryki Południowej
    są otwarci i przyjaźni ludzie. I to głównie ze względu na nich planujemy
    powrót w te strony i to na dłużej niż na kilkanaście dni, bo naprawdę
    warto!!!
    +n/0
    Paris in the spring? Don't even think about it — the Arctic is where you really want to be.~ Etain O'Carroll

  6. #6
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez 6182 Zobacz posta

    Tak z ciekawości powiedz,dużo ich tam jeździ?
    Trochę ich tam widziałem - chyba najwięcej w Buenos

    W pamięci utknął mi jeden:


    I jeszcze ten stary ale jary Ford w Buenos):



    Na ulicach Puerto Iguazu (ARG)

  7. #7
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    i jeszcze kilka zdjęć lotniczych:

    Śniadanie w Air France


    AVOD w Air France nie najnowszy ale spoko


    Mini catering na godzinnym locie z RIO do VCP


    I nasz A320 na lotnisku w VCP


    A tu LANowski A320 w IGR

  8. #8
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Bardzo fanie jest też w Valparaiso - to pełne kolorów miasto sztuki ulicznej i artystów, co widać na zdjęciach poniżej!



















    )

  9. #9
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Super agentF! Rewelacyjna relacja. Zwłaszcza, że w lutym 2012 skorzystałem z tej samej promocji Odwiedziłem Rio, Sao i Foz latając GOLem i Azulem.

    Miło było sobie przypomnieć trochę Brazylii i zazdroszczę pozostałej części wyprawy, której mi się nie udało zrealizować. Ale potwierdza się, że w podróżach każdemu podoba się co innego, bo ja już do Brazylii bym chyba nie wrócił i prawdą jest, że trzeba mieć oczy dookoła głowy, zwłaszcza na Copacabanie

  10. #10
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    bo ja już do Brazylii bym chyba nie wrócił i prawdą jest, że trzeba mieć oczy dookoła głowy, zwłaszcza na Copacabanie
    Z 3 krajów najmniej podobało mi się w Brazylii, chcę wrócić do Chile i na pewno do Buenos Aires i Argentyny - Patagonia Do Brazylii nie koniecznie.

  11. #11

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Piękna wyprawa, gratulacje! No i wielki plus za bardzo fajny opis ze wskazówkami.

  12. #12
    Awatar czestochowalukasz

    Dołączył
    Feb 2012
    Mieszka w
    częstochowa

    Domyślnie

    gratuluję, super wpis! planuje odwiedzić te rejony przy najbliższej olimpiadzie i już wiem, że na pewno odwiedzę Chile
    masz bardzo dobre pióro! dzięki!
    Pozdrawiam!

    ===================
    EOS'y i 8-420mm

  13. #13

    Dołączył
    Mar 2013

    Domyślnie

    Ja również gratuluję bardzo fajnej relacji. W listopadzie ub roku odwiedziłem Brazylię. Salvador, Rio i trochę mniej turystyczne Belo Horizonte i Vitoria. Wspanaly wyjazd, zwlaszcza stan Minas Gerais. Nie byelem w Chile ani Argentynie ale tez, mi mimo wszystko w Brazylii czegoś zabrakło i nie chodzi tu o mnogość pięknych widoków. Nie jestem w tym odosobniony, na wielu forach podróżniczych, których twórcy odwiedzili wiecej krajów tego kontynentu potwierdza te odczucia.....

    darek

  14. #14
    Awatar charli91

    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Gdańsk

    Domyślnie

    Świetna relacja, Chile ma coś w sobie sam doskonale to wiem.. Teraz szukam pomocy tutaj bo chyba będzie najłatwiej,
    Ląduje 12 lipca około 9 w GIG, muszę być w Rio 15 lipca gdzie spędzę potem całe 3 tygodnie. Przed tym czasem do 15 chciałbym ogarnąć sobie jakieś inne ciekawe miejsce w Brazylii. (Myślałem o Recife, Salvador, Brasilia, Fortaleza)
    Myślałem nawet o łączonym locie GIG-REC-BSB-GIG za 300$ chyba nie dużo?
    Jak sprawdzałem ceny biletów na expedia.com w dniu dzisiejszym TAM oferuje najlepsze ceny po krajówkach. GOL jest drogi.
    Może jest jeszcze jakaś inna opcja tanich przelotów po Brazylii.
    Które miejsce polecacie odwiedzić?

  15. #15
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Też mam wrażenie, że TAM ma teraz dobre ceny krajówek - dużo lepsze niż GOL, ja lecę w listopadzie po raz 2 do Argentyny i Chile i niestety LAN i Aerolineas Argentinas już takie tanie nie są;/ 300 USD to dobra cena! Ja znalazłem BUE-MDZ-PUQ-SCL-BUE najtaniej za 450 USD...

  16. #16

    Dołączył
    Mar 2013

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez charli91 Zobacz posta
    Może jest jeszcze jakaś inna opcja tanich przelotów po Brazylii.
    Które miejsce polecacie odwiedzić?
    Sprawdz dsotepne polaczenia na decolar.com, wg mnie podaje najszerszy przekrój godzin i cen. Ja glownie kupowalem w GOL, ceny mial zazwyczaj najnizsze ale co wazniejsze bezproblemowo umozliwial platnosc polska karta kredytowa. Polaczenia TAM kupowalem przez expedia, byly tansze...
    Ja jak napisalem wczesniej polecam BH i okolice, m.in. Ouro Preto. Do BH zawitalem niejako z przymusu - jako fan(atyk) pociagow zaliczylem trase BH-Vitoria i bardzo ten pociag polecam, sama Vitorie mozna sobie calkowicie odpuscic.

    darek

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •