Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5
Like Tree18Likes
  • 18 Post By marcin_79

Wątek: WAW - DXB, Dubaj w 3 dni z Emirates

  1. #1

    Dołączył
    Dec 2010
    Mieszka w
    Reda

    Domyślnie WAW - DXB, Dubaj w 3 dni z Emirates


    Polecamy

    Witam wszystkich. Moja pierwsza „relacja”, także wyrozumiałość mile widziana…

    Bilety na te loty zakupiłem w wyniku promocji jaką zafundowała nam Emirates. Oczywiście obejrzenie samego Dubaju nie było spełnieniem marzeń ale póki co – mogliśmy sobie pozwolić tylko na 4 dni obdarowania babci i dziadka naszą dwójką latorośli…
    Tak więc żadne Tokio, ani Szanghaj czy Bangkok nie wchodziły w grę. Wybór padł na Dubaj.

    Linie Emirates - inna klasa, Azja - coś nowego (dla mnie) – bo dotychczas raczej Wizzair i LOT, no i tylko Europa. A do tego w międzyczasie info o podmianie A330 na B777-300.

    Ale do rzeczy.

    Wiza załatwiona bezproblemowo przez stronkę Emirates`a (opisałem na forum szczegółowo procedurę dla potomnych).

    Podróż do Warszawy – samochodem, bo LOT zażądał od nas (z dziećmi) za GDN-WAW-GDN ponad 1300 PLN, co było bez sensu, nawet przy tych cenach paliwa J. Po drodze jeszcze trafiła się wymiana waluty (u kolegi z sąsiedniego forum, który był w UAE miesiąc temu i mu zostało troszkę Dirhamów), no i rano – na lotnisku miła niespodzianka – 1000-czny dostarczony 777 (A6-AGO).



    Boarding szybko i sprawnie, całkiem pokaźne obłożenie. My wybraliśmy (dużo wcześniej) miejsca 47K i 47J, a więc już na samym końcu – przy oknie – z dwoma fotelami.
    Sam lot nudnawy, czasami troszkę pobujało.

    Catering całkiem dobry, soków, kawy czy herbaty nie żałowali – wybór z menu to dwie potrawy, żonka wzięła kurczaka:



    A ja jagnięcinę:



    Po ok. 6 godzinach ujrzeliśmy (niestety średnio oświetloną) palmę i migoczącą Burj Khalifa… Pasażerów docelowych mało, kilka, kilkanaście osób – reszta od razu do strefy tranzytowej. Szybka odprawa połączona zeskanowaniem rogówki i można było ruszać dalej. Taksówki podstawiane pod terminal jedna za drugą, nasza z lotniska do hotelu kosztowała ok. 35 PLN (powrotna – ok. 14 PLN). No i dopiero po wyjściu pod hotelem – poczuliśmy to czego tak potrzebowaliśmy - w Warszawie kilka stopni powyżej zera – tutaj 25…

    W recepcji okazało się, że booking.com „odwołał” naszą rezerwację, więc pojawiła się wśród personelu lekka nerwówka – bo przecież co teraz…? Ale kilka chwil i już byliśmy na 7 piętrze w pokoju z widokiem na … na startujące z DXB samoloty J Początek –euforia, nie mogło być przecież lepiej –ale okazało się że małe okienko się nie bardzo domyka, co przy non stop działającym lotnisku może troszkę jednak przeszkadzać… J

    Niestety, najmocniejszy mój obiektyw to 70-200 i próbka tutaj:





    No i jak dla mnie – niezwykle egzotyczny Eritrean:



    Rano oczywiście ruszyliśmy na miasto. Bilety dobowe na transport publiczny kosztują 16 AED. Metro czyściutkie, zadbane w tej nowszej części naziemne. Na pierwszy ogień – Dubai Marina i dotarcie do plaży, bo jak tu nie zażyć kąpieli wśród wielbłądów, podczas gdy w Polsce sroga zima… Później okazało się, że z trzech dni na miejscu – tylko ten pierwszy był słoneczny.







    Ciekawe rozwiązanie – autobus wodny w Marinie, pływa od Dubai Marina Mall do Marina Walk – kosztuje bagatela – 2 AED, czyli ok. 1,8 PLN.


    Konieczne odwiedzenie Palm Jumeirah (by Monorail, koszt w dwie strony – 25 AED)



    W drodze powrotnej zajrzeliśmy jeszcze do Dubai Mall, podobno największe na świecie centrum handlowe. Całkiem możliwe.

    Akwarium z rekinkami, płaszczkami robi wrażenie…



    Kolejny dzień – zwiedzanie starej części Dubaju.

    Nieodłączny element - złota „Ulica Złota”





    Butki za 15 tysięcy PLN.



    Bazar przypraw:



    No i świeże soki, inaczej wyobrażałem sobie świeży sok z kokosa J



    Obowiązkowa przejażdżka Abrą na drugą stronę rzeki. Na zdjęciu to raczej nie my… J



    Dystrybutor na stacji paliw - cena paliwa. 1,70 AED/litr



    Wcześniej zablokowaliśmy sobie wjazd na Burj Khalifa –opłacalny manewr, bo bilety kosztowały nas 260 AED za dwie osoby, na miejscu zapłacilibyśmy 800 J. Niestety – 18:30 to troszkę za późno, robiło się ciemno, a ja spodziewałem się cudownego oświetlenia miasta. A okazało się, że palmy nie było praktycznie widać, bo ciemna, Arab nieoświetlony, Hotel Jumeirah też ciemny… Ale to co oświetlone – było warte obejrzenia…





    No i wyspy “The World”



    No i świetne zwieńczenie drugiego dnia – tańczące fontanny…Widok rewelacyjny, moim zdaniem – najlepsze co w Dubaju widziałem…





    Trzeci dzień – to już pogodowa masakra, chyba z 20 stopni i strasznie silny wiatr. Dla nas to jednak żadna przeszkoda! Kolejna wizyta w Marinie, już na mniejszym ogniu, bardziej spacerkowo – jakieś ostatnie zakupy, pamiątki i na wieczór zaplanowana kolacja w restauracji Observatory w Hotelu Marriott. Na dzień dobry zostaliśmy przeniesieni (bardzo grzecznie) z bardziej oficjalnej części restauracji do tej ciemniejszej, ale równie atrakcyjnej widokowo – z uwagi na nasz strój, typowo turystyczny… Najedliśmy się i napiliśmy za 100 AED (oczywiście w czasie trwania Happy Hours, po 17:00).

    Widok niesamowity:





    Następnego poranka – pobudka o 5:30 (2:30 w Polsce) i taksówka na lotnisko. Tym razem 777 z reg. A6-AGN (też roczna maszyna). Chciałem zahaczyć o sklep Emirates`a ale niestety na poziomie A jeszcze nie otworzyli a nie było czasu na powrót i przejście na poziom B lotniska…



    W drodze powrotnej – te same miejsca ale po przeciwległej stronie samolotu, czyli 47AB.

    Śniadanie:



    Lunch.

    Do wyboru filecik z rybki:



    Lub kurczak w curry:



    Po drodze jeszcze równoległy lot, niestety – zdjęcia wyszły niezbyt ostre. Oto najlepsze…



    A388 A6-EDL, do Manchesteru.

    Na koniec jeszcze wizyta w First Class (miłe –niepolskojęzyczne panie nawet do zdjęcia nalały mi „szampano Sprit`a” do kieliszka, krótka sesyjka i na koniec wizyta w kokpicie. Byłem w szoku bo kapitan wręcz „kazał” mojej żonie usiąść za sterami.

    I tak oto wycieczka dobiegła końca…

    Następna - już w kwietniu - północne Włochy.


    PS. Przykro było patrzeć jak każdego obcokrajowca maglują szanowni państwo ze straży granicznej… Masakra po prosto. Obracanie paszportami w każdym kierunku, żądania kolejnych papierków, biletów czy czegoś tam jeszcze. Było mi wstyd po prostu… A kolejka do odprawy nie malała.

    Dziękuję za uwagę J

  2. #2
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie

    Super relacja! Gratuluję wyjazdu

  3. #3
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez marcin_79 Zobacz posta
    PS. Przykro było patrzeć jak każdego obcokrajowca maglują szanowni państwo ze straży granicznej… Masakra po prosto. Obracanie paszportami w każdym kierunku, żądania kolejnych papierków, biletów czy czegoś tam jeszcze. Było mi wstyd po prostu… A kolejka do odprawy nie malała.
    Z miesiąc temu byłem świadkiem, jak straż graniczna nie chciała przepuścić F/O z Emirates, który miał paszport z UAE i nie miał wizy Schengen. Maglowali chłopa z 20 minut, ostatecznie puścili go na licencji pilota.

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Te sandały za 15 tyś PLN to jakiś żart, nawet metka nie jest pożądnie przyklejona!!

  5. #5
    Awatar cerki

    Dołączył
    Apr 2012
    Mieszka w
    Bedzin, Poland

    Domyślnie


    Polecamy

    Świetne widoki, relacja i zdjęcia

    PS. Tysięczny 777-300 którym leciałeś z WAW ma reg A6-EGO

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •