Pokaż wyniki od 1 do 10 z 10
Like Tree16Likes
  • 2 Post By shiver
  • 1 Post By shiver
  • 2 Post By shiver
  • 11 Post By shiver

Wątek: KRK-KGS-BGY-KRK - spring break!

  1. #1

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie KRK-KGS-BGY-KRK - spring break!


    Polecamy

    Kos zostało mi niejako „wylosowane” przez Azuona przy sprawdzaniu możliwości kwietniowego wypadu w rejony Morza Śródziemnego na kilka dni. Co prawda nowe połączenie Ryanaira z Krakowa realizowane jest tylko raz w tygodniu (w środy), ale dzięki Azounowi właśnie bez problemu znalazł się sobotni powrót przez Bergamo z opcją spędzenia ok. 6h w mieście (przerwa między lotami 8h).

    Przyznaję, że kupując bilety byłem trochę „na głodzie”, bo od listopada nie byłem w powietrzu, a 2013 rok zaczął się dla mnie dość pechowo. Najpierw z powodu choroby nie udało mi się zrobić trasy KRK-WAW-BUD-WAW-KRK w ramach Dreamtouru, a potem uroczystość rodzinna zablokowała mi „półdniówkę” KTW-TRF-KTW za 8zł. Dlatego też wydałem na bilety na Kos niemało – 410 PLN od osoby (były to czasy, kiedy przestał działać w Ryanair Mastercard Prepaid, a ceny w W6 i FR były fatalne i nie zanosiło się na poprawę).

    W okolicach marca zmieniła się godzina wylotu na rejsie Kraków - Kos, a przy okazji wskoczyły bardzo tanie bilety, więc anulowałem oryginalną rezerwację i korzystając z pomocy posiadacza działającego jeszcze wtedy Ryanair Cash Passport kupiłem nowe bilety oszczędzając na tej procedurze 100 PLN za osobę.

    Tyle tytułem przydługiego wstępu. W środę rano znaleźliśmy się w terminalu międzynarodowym KRK i od razu udaliśmy się do kontroli bezpieczeństwa. Kolejka na kilka minut oczekiwania nie była problemem. Gate dla naszego lotu był już podany, a na płycie stał EI-EME, który jako maszyna zbazowana swój dzień zaczynał właśnie od KRK-KGS, wszystko więc wyglądało dobrze.

    Rzeczywiście boarding miał miejsce już ok. 45 minut przed lotem, ku mojemu zaskoczeniu był pieszy. Czyżby Ryanair zakładając bazę wynegocjował z lotniskiem brak autobusów? Wcześniej takiej sytuacji nie doświadczyłem. Pasażerów na pokładzie niemało, sądzę że LF był w przedziale 80-90%. Sporo osób leciało z bagażem rejestrowanym (co nie dziwi, skoro w teorii to lot na tydzień lub dwa).

    Przelot był dość widokowy. Co prawda Tatry były przykryte chmurami, ale po ich południowej stronie było przez większość czasu bezchmurne niebo. Bardzo ładnie prezentowały się przykryte jeszcze śniegiem poszczególne partie Karpat. Jeszcze ładniej – greckie wyspy, które zaczęły przepływać pod nami, gdy wlecieliśmy nad morze. Była też dodatkowa atrakcja, pewien młodzieniec za zgodą załogi... oświadczył się przez PA co spotkało się z burzą braw.

    Widoki z samolotu:








    Po lądowaniu okazało się, że nasz Boeing jest jedyną maszyną na płycie. Terminal po stronie przylotów jest dość nietypowy – z płyty wchodzi się bezpośrednio do pomieszczenia zawierającego taśmy bagażowe, z którego również bezpośrednio wychodzi się przed terminal.

    elza030 and Olson like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Jeśli chodzi o wyspę, ma ona około 40km długości, dość atrakcyjną topografię (część jest płaska, część górzysta) i zdecydowanie warta jest poświęcenia kilku dni na samo zwiedzanie. Obowiązkowe jak dla mnie wydaje się wynajęcie samochodu czy jeśli ktoś woli skutera, ponieważ komunikacja publiczna nie jest zbyt rozbudowana i nie ma szans dotrzeć w wiele miejsc. My na Kos spędziliśmy niespełna 3 doby, jednak uważam że na sam spokojny objazd wyspy można by poświęcić nieco więcej.

    Popołudnie pierwszego dnia zeszło nam na wynajęciu samochodu, dotarciu do hotelu (Gaia Garden na przedmieściach Kos Town – mogę polecić z czystym sumieniem), spacer do i po Kos Town (między innymi pod platan Hipokratesa) oraz kolację.

    Gaia Garden:


    Kos Town:





  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dzień drugi spędziliśmy na objeździe wschodniej części wyspy. Zahaczyliśmy jeszcze raz o Kos Town, by zwiedzić ruiny zamku, następnie udaliśmy się do Asklepionu – ruin pierwszego ponoć na świecie szpitala. Kolejnym punktem programu była wioska Zia, gdzie można zobaczyć ładną, typową grecką zabudowę oraz podziwiać rozpościerające się stamtąd widoki na niemal całą wyspę. Tam też zjedliśmy znakomite souvlaki i przegrzebaliśmy sklepy z pamiątkami. Udaliśmy się jeszcze do Pyli, gdzie w górach tkwią ruiny kolejnego zamku, jednak zrezygnowaliśmy ze wspinaczki i obejrzeliśmy je z daleka (szlak jest kiepsko oznaczony i właściwie nie wiadomo czy i gdzie prowadzi). Ostatnim punktem objazdu tego dnia było udanie się na jedną z północnych plaż. Niestety, kąpielówek nie założyłem, z powodu silnego wiatru i temperatury ok. 15 stopni.

    Kos Town raz jeszcze:








    Komu pamiąteczkę?


    Asklepion:


    Widoki z wioski Zia:






    Tu widać Turcję:


    A tu najwyższe szczyty Kos:


    I to samo z większej odległości:


    Na koniec dnia wizyta na plaży:
    Olson likes this.

  4. #4

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Trzeciego dnia pojechaliśmy dalej, na drugi koniec wyspy, do Kefalos i na zachodnie wybrzeże. Brzeg jest tam rzeczywiście ciekawie uformowany przez morze, a po drodze mija się efektowne piaskowce oraz typowe kapliczki. Poza sezonem, gdzie można tam co najwyżej spotkać kozy i owce oraz z rzadka inny wypożyczony samochód, miało się wrażenie podróżowania po opuszczonej wyspie. Dla mnie – klimat super.

    W drodze do Kefalos:




    Niedaleko zachodniego wybrzeża:



    I sam brzeg:






    W drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze do Plaka Forest. Wiedzieliśmy z opisu, że żyją tam „luzem” pawie, jednak droga zawierająca tylko śladowe ilości asfaltu oraz brak jakichkolwiek znaków zasiał w nas wątpliwości. Tymczasem okazało się, że rzeczywiście spotkaliśmy tam stado kilkudziesięciu ptaków (oraz towarzyszące im koty). Pawie przyzwyczajone do turystów natychmiast podchodzą do samochodu licząc na przysmaki, ale chętnych do karmienia uprzedzam, że wg opisów znalezionych w Internecie gardzą już chlebem i wolą ser. Mimo to samce można było bez problemu sfotografować z pięknie rozłożonymi ogonami.



    Po tych odwiedzinach w pseudo-zoo pojechaliśmy do Antimachii, w pobliżu której znaleźć można kolejne, dość pokaźne ruiny zamku. Niestety w tym momencie przestało nam sprzyjać szczęście do pogody i zaczęło coraz mocniej padać. Stwierdziliśmy, że wykorzystamy ten czas na obiad i udaliśmy się do Kardameny, która i tak miała być naszym kolejnym celem. Zjedliśmy pyszną rybkę i kalmara, jednak padać nie przestało (i tak już niestety zostało prawie do końca dnia). Zrobiliśmy jeszcze co prawda kurs do gorącego źródła znajdującego się przy plaży w południowo-wschodniej części wyspy, jednak deszcz z wiatrem nie zachęcały nawet do opuszczenia samochodu.

    Zamek w Antimachii:


    Tuż przed zachodem słońca pogoda się poprawia:
    Olson and tartal like this.

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Ostatniego dnia, rezygnując z kilku godzin snu zaczynamy od wschodu słońca. Po śniadaniu zaś, korzystając z poprawy pogody wróciliśmy w ostatnie z opisanych miejsc. O kąpieli niestety nie było mowy, a czasu wystarczyło tylko na fotografowanie widoków. Udaliśmy się następnie na lotnisko, oddaliśmy samochód i czekaliśmy na kolejny lot – do Bergamo. Security i boarding wiązały się to z dość długim i dokładnym czytaniem naszych kart pokładowych, ponieważ tym razem jakoś przez zapomnienie wydrukowałem je po polsku.

    Wschód słońca:




    W drodze do "ciepłych źródeł":


    Południowo-wschodnie wybrzeże:




    I wracamy na lotnisko:


    Samolot z Włoch przyleciał po nas punktualnie. Tym razem obłożenie lotu było niewielkie, rzędu 40-50%. Lot był dość długi, trwał 2:40 i przez pierwszą część obfitował w atrakcyjne widoki. Gdzieś na wysokości Bari zaczęło się robić pochmurno i ostatecznie w Bergamo wylądowaliśmy mając nad głowami ciężkie chmury. Raz padało, raz przestawało, ale generalnie spacer po Bergamo został skrócony do wizyty w pizzerii oraz kawiarni i tylko szybkiego „obskoczenia” samego centrum Citta Alta.

    Po starcie możemy jeszcze podziwiać Kos z lotu ptaka:


    Nad Morzem Egejskim:


    Ateny:


    Takie tam:


    Nad Włochami coraz więcej chmur:




    Podejście do BGY jest piękne - na zdjęciach Jezioro Garda i okolice:




    Wieczorem czekał nas jeszcze powrót do Krakowa. Tutaj z kolei obłożenie sięgało blisko 100%, a jako, że lot przebiegał już w całkowitych ciemnościach i nad chmurami, to trudno go było nazwać atrakcyjnym. Nie był jednak długi i sporo przed czasem wylądowaliśmy w KRK.

    Podsumowując – Ryanair spisał się na 5+, bez najmniejszych usterek, opóźnień, problemów jakiegokolwiek typu. Cena wszystkich lotów to ok. 300 PLN za osobę, hotelu (3 noce) – 225 PLN za osobę, samochodu (za 3 doby) – 240 PLN z pełnym ubezpieczeniem, paliwo kupowaliśmy po ok. 1,80 EUR.

    Co do Kos, uważam wyspę za bardzo atrakcyjną. Mam poczucie, że nie zobaczyłem tam wszystkiego i z wielką chęcią spędziłbym tam co najmniej dodatkowy tydzień. Jeśli komuś po drodze do Krakowa i znajdzie odpowiednio tanie bilety, to mogę taki wyjazd zdecydowanie polecić.

    Gdyby ktoś miał jakieś pytania dotyczące organizacji takiego wyjazdu, to oczywiście postaram się pomóc.

    Dzięki za uwagę.
    elza030, tartal, Wamo and 8 others like this.

  6. #6
    Awatar Olson

    Dołączył
    Nov 2012

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Co do Kos, uważam wyspę za bardzo atrakcyjną.
    Byłam w 2011 na Kos i uważam, że jest to jedna z najmniej atrakcyjnych wysp greckich. Jakoś wolę Kretę.

    Ale sama relacja bardzo przyjemna, miło się czytało. Pozdrawiam!
    Pozdrawiam, Ola

  7. #7

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    eh, to że wcześniej nie udało się polecieć w te rejony , no cóż zdarza się. Ja z lotów musiałam zrezygnować na 1,5roku jak nie dłużej z powodu wady serca.Ale już wszystko ok. Załujecie,że cieplej nie było, zapewne. Dzięki za miłą relację

  8. #8
    Awatar Mateusz Janiec

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Świetna relacja!
    Audi RS7 '16 4.0 TFSI 720KM/800NM.
    Aer Lingus - Simply unbeatable!
    Aer Lingus - This is not just an airline, this is Aer Lingus!
    Aer Lingus - Reaching for new heights!

  9. #9

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dziękuję za "lajki" i miłe słowa

  10. #10

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie


    Polecamy

    Kwestia gustu w 2011 też byłem na Kos.Był to jeden dzień ale Kos Town zrobiło bardzo dobre wrażenie.W Atenach odbywały się te wielkie awantury a tutaj człowiek idzie w spokoju przez piękne zakątki miasta.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •