Strona 1 z 4 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 65
Like Tree97Likes

Wątek: Tokio, Kioto i Osaka - długi weekend w Japonii z Emirates. Live

  1. #1
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie Tokio, Kioto i Osaka - długi weekend w Japonii z Emirates. Live


    Polecamy

    Witam wszystkich,
    Na początku lutego Emirates zrobiło promocję, szkoda było nie skorzystać z takich cen i tak zakupionych zostało 4 bilety do Tokio, każdy za 1,5k PLN. W Japonii zdecydowaliśmy się nie siedzieć cały czas w jednym mieście, lecz zobaczyć coś więcej i tak padło na Kioto i Osakę. Transport po Japonii pociągami (tym razem ).
    Harmonogram lotów nie jest podobny w ilości lotów do tego z wycieczek KubyB i NCC-1701D
    2.05 WAW-DXB EK180 A332 1445-2215 A6-EKS
    3.05 DXB-NRT EK318 A388 0250-1735
    11.05 NRT-DXB EK319 2200-0415
    12.05 DXB-WAW EK179 A332
    Stwierdziliśmy, że posmakujemy różnych wariantów potraw na pokładzie m.in. talerz owoców, owoce morza, bez-laktozowe czy wegetariańskie i jego odmiany.

    Chciałem już na samym początku podziękować kaspricowi za rady i uwagi odnośnie podróży po Japonii.
    W Tokio spędzimy 3 nocy, w Kioto 2 natomiast w Osace 3. Plan jest bogaty, zobaczymy w jakim stopniu uda się go zrealizować.

    Pora już wychodzić na lotnisko by spokojnie przejść przez wszystkie kontrole. Plan jest by pisać posty dziennie, by nie robić sobie zaległości. Jak wyjdzie, zobaczymy. Jest to pierwsza relacje w tym stylu, którą piszę. Następny wpis planowany podczas międzylądowania w Dubaju.

  2. #2
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Mamy wtorek, 3 maja 2013, godz. 00:52

    Przelot WAW-DXB:
    Odprawa spokojnie, bagaż do Tokio bez odbioru. Miejsca odpowiadają tym wybranym. Do teraz niespodzianek brak. Kontrola bezpieczeństwa szybko i bezproblemowo (spodziewałem się większego ruchu). Chwilę pochodziłem po terminalu robiąc parę zdjęć samolotów stojących przy rękawie. Następnym krokiem kontrola paszportowa. 4 stanowiska otwarte, szybko idzie, problemów brak. Pod rękaw podjechał CS-TFZ, zatrzymuje się koło naszego A6-EKS [przy okazji, wie ktoś co się stało na jego pokładzie, że podjechała karetka, do której w końcu nikt chyba nie wsiadł?]. Czas leci, wybiła 14, rozpoczął się boarding. Szybko, brak długich kolejek, ludzi podchodzą falami, nie było biegu kto pierwszy.

    Tu spotkała nas pierwsza niespodzianka. Już w domu zauważyłem, że leci samolot 3-klasowy, a mapka z siedzeniami w rezerwacji ukazywała samolot 2-klasowy. Miejsce 11A - ostatni rząd biznesu. 11A widnieje na karcie pokładowej to i na 11A siadam. Taki upgrade dla tych, którzy wybrali odpowiednie miejsca Ci, którzy wykupili C siedzą w F, a pierwsze rzędy Y siedzą w C. Na siedzeniu czekają słuchawki wyciszające (w pełni nie wyciszają), poduszka i koc. Ok, siedzimy w samolocie i czekamy na wypychanie, z czasem i to następuje, kołowanie na 11 i start z zakrętem w prawo bo ominąć jak największą możliwą część Ursynowa.
    Pozdrowienia dla spotterów, RedZombilie i innych obecnych


    Lecimy, po 20 minutach jesteśmy już na FL370, naszej planowanej wysokości przelotowej, rozpoczyna się serwis. Picie, do wyboru podstawowe soki, alkohol, piwa czy napoje gazowane. Przed nami 5,5h lotu, trasa prowadzi nad Ukrainą, Rumunią, Mołdawią, morzem Czarnym, Turcją, Syrią, Iranem, Kuwejtem i Zatoką Arabską.
    "Fruit Platter":


    Dla normalnych na przystawkę łosoś, tu akurat wersja jedzenia "Bland":


    Lot przebiegał w znacznej mierze spokojnie, bez większych niedogodności.


    Lekkie turbulencje się trawiły w okolicach morza Czarnego oraz między Bagdadem i Basrą, gdzie za oknem widać było spore błyski w chmurach. Było już ciemno, wyglądało to pięknie. Zapewne tam na dole, mieli zupełnie inne odczucia.




    Fotel wygodny, lecz nie rozkłada się do płaskiego łoża jak w 787 LO, takie prawie 'w' się robi z fotela, kolana i głowa wyżej, stopy i biodra niżej. Można stwierdzić, że najnowszy nie jest. Pokrywa kamizelek ratunkowych odpada, zaślepka w ramieniu również wypadła, przyciski lekko zużyte a o IFE to było dużo mówione odnośnie A332 EK. Ekran z "mrówkami" w paski, systemowi zanim zareaguje trochę czasu zejdzie, filmy: z napisami (niekoniecznie wieloma, np.: Hansel i Gretel mają napisy tylko po Arabsku, których się wyłączyć nie da), na plus bogata oferta audio, która może grać również przy podglądzie mapy czy graniu.
    Po rozłożeniu miejsce na nogi, mam 176cm:


    Po wylądowaniu w Dubaju (które można oglądać z kamerki umieszczonej z przodu samolotu), szybko podkołowaliśmy do bramki.




    Szybka sesja w kabinie i wypad. Lotnisko oznakowane przyzwoicie, po wyjściu z bramki na "główny" korytarz można skręcić w prawo lub lewo, każda opcja jest dokładnie opisana. Następnie idzie się na transfer, trochę daleko. Rodziny z małymi dziećmi mogą za darmo wypożyczyć wózek dziecięcy, a osoby starsze, rodziny z małymi dziećmi, i parę innych kategorii ludzi może skorzystać z darmowej podwózki wózkiem elektrycznym [dostępne po zejściu na parter]. W przypadku, gdy ktoś nie posiada karty pokładowej przechodzi się obok paru stoisk, w których można to szybko załatwić, następnie kontrola bagażu, przy której w przeciwieństwie do Europy nie każą wyjmować ani komputerów ani aparatów, czy też innych urządzeń elektrycznych. Dalej się wychodzi już na strefę ze sklepami, restauracjami i Bóg wie z czym jeszcze. Wiedziałem, że Arabowie mają rozmach, ale żeby na lotnisku był salon spa czy hotel. Nie przy lotnisku, ale na nim , w środku terminala jest wejście do hotelu!!! Podsumowując, transfer łatwy, raczej bezproblemowy, terminal przestronny - jest co robić, po czym chodzić, jakby ktoś się jakoś bardzo nudził. Jeżeli ktoś lubi fotografować samoloty, to ten terminal nie jest ku temu przyjazny. Za pierwszą szybą, w odległości 3 metrów jest druga, pod kątem, z jakimś szlaczkiem. Nawet kiepsko widać co w nocy jest za nią (ten aspekt na plus WAW).
    Takie tam drzewka przy bramkach B28,29,30,31,31:


    Za 2h, kolejny lot, EK318, A380 do Tokio, chyba tym razem nie uda się w C

    Do dzisiejszego jutra!

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    No brawo z takim upgradem

  4. #4

    Dołączył
    Dec 2010
    Mieszka w
    Reda

    Domyślnie

    Gratuluję upgrade`u, nie ma to jak mieć szczęście...

    Cytat Zamieszczone przez tinek6 Zobacz posta
    Przed nami 5,5h lotu, trasa prowadzi nad Ukrainą, Rumunią, Mołdawią, morzem Czarnym, Turcją, Syrią, Iranem, Kuwejtem i Zatoką Arabską.
    Nie tam, żebym się czepiał szczegółów, ale Syrię (Iran też zdaje się...) to zapewne ominęliście szerokim łukiem

    Fajnie się czyta, czekam na więcej.

  5. #5
    Awatar sprajt2

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    LHR

    Domyślnie

    Samolot leci nad Irakiem. Ja polecam danie arabskie, wg mnie najlepsze ze wszystkich oferowanych A330 w porównaniu do jeszcze nierocznego 777, czy A380 jest "kiepski" jeżeli chodzi o wrażenia lotniczo-rozrywkowe, za to obsługa pierwsza klasa o kolejne whisky nie trzeba się dopominać, wystarczy się uśmiechnąć, a w zamian oprócz samej whisky dostaniemy także uśmiech (no i lód z colą)

  6. #6
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    DXB-NRT, A388 A6-EEB, 49A.
    Boarding można by powiedzieć, że był dwufazowy. Pierwsza faza rozpoczęła się na +-50 minut przed planowaną godziną odlotu i polegała na wpuszczeniu ludzi piętro niżej, gdzie w małej sali czekali na drugą fazę polegającą na wpuszczeniu ludzi do samolotu. Wchodzi się przez 3 rękawy, jeden dla C i F na górny pokład i dwa dla Y, z czego jeden dla siedzących z przodu i drugi dla reszty. Mapka sugerowała, że będę miał dwójkę kompanów obok siebie, których nie było. W związku z czym na 4 osoby mieliśmy 6 miejsc. Pierwsze wrażenia: samolot duży, przestronny, monitorki dużo większe niż te w Y w A332, porównywalne rozmiarowo (o ile nie większe) do tych w C w A332. Z pewnością jakość mają lepszą, lepszą rozdzielczość, większy wybór programów i szybciej działający. Były dostępne również filmy po polsku.
    Personel pokładowy bardzo miły, profesjonalny i wykwalifikowany, języków, w których można było się porozumieć na pokładzie były sporo, w tym: polski, ukraiński, rosyjski, afrikaans, francuski, hiszpański, japoński, angielski, arabski, mandaryński, kantoński, i dalej nie pamiętam
    Jakąś godzinę po starcie podano pierwszy, lekki posiłek, który był, hmmm, znośny, ryż z sosem, kurczak, parę owoców i krakers + czekoladka. Definitywnie jadałem lepiej. Po posiłku, prośba o zasunięcie rolet. Z czasem zaczęło wyłaniać się słońce, co można było swobodnie zaobserwować poprzez kamerkę umieszczoną na zewnątrz, fakt, robi się jaśniej, trzeba zrobić zdjęcie:


    Pora rozruszać nogi, samolot do krótkich nie należy w związku z czym można się przejść do końca i z powrotem. Oświetlenie w kabinie jest takie pomarańczowawo-żółto-świtowo-czerwone (z pewnością nie jest to odcień białego):


    Lecimy, czas mija, film obejrzany, muzyka posłuchana, słońce coraz bliżej nas a my celu. Zaczyna świecić w silniki


    Po kolejnym filmie, dolecieliśmy już nad Himalaje. Cały samolot z zasłoniętymi oknami, a za oknem tak piękne widoki, że nic, tylko nos w oknie i oczy patrzą i czerpią. Wszystkich zdjęć nie wrzucę, wybrałem jedno co by nie robić z tego albumu nt. Himalajów


    Żeby nie budzić światłem samolotu z czasem je zasłoniłem, wtedy też zauważyłem na suficie motyw gwiazd. Małe dziurki, w których zapewne są diodki świecą słabo w nocy jak gwiazdy, niestety zdjęcie lekko rozmazane:


    W 7-8 godzinie lotu rozpoczęto serwowanie śniadania, do wyboru: omlet lub łosoś. Wybrałem to pierwsze, i później w sumie żałowałem. Obok omleta były grzyby i szpinak, natomiast z czym był sam omlet to trudno mi stwierdzić:


    Po śniadaniu, zacząłem sam sobie w głowie narzekać na ten samolot ( nie pierwszy raz w tym locie), głównie na okna. Są one podwójne, ale nie tak jak normalnie szybka koło szybki, nie, między szybkami jest spory odstęp przy czym ta bliższa nam ma powierzchnię na oko to 2,5 raza większą od tej oddalonej. Daje to złudzenie dużego okna, trochę przeszkadza w robieniu zdjęć przez okno. Po czasie psioczenia znalazłem pozytyw tak skonstruowanego okna. Mianowicie: w przypadku gdy chcemy uchylić okno tak, aby wpadało światło, ale nie wpadały promienie słoneczne to jest to możliwe, poprzez zasłonięcie nie pełne, takie prawie do końca. Na zdjęciach okno otwarte w pełni, i okno "uchylone" w celu dopuszczenia światła:



    Jeśli chodzi o miejsce na nogi, to przy moim wzroście (176cm) jest ok. Fotel rozkłada się odchylając oparcie i wypuszczając do przodu siedzisko, miejsca pod fotelem poprzedzającym jest na tyle dużo by móc nogi wyprostować. Inna bajka jest jak się chce przejść obok 2 siedzeń, a one są pochylone lub coś.


    Na 50 minut przed lądowaniem załoga rozdała deklaracje celne. Podejście do lądowania raczej spokojne, bez większych turbulencji.


    Po wylądowaniu długie i trochę okrężne kołowanie do bramki (kapitan informował o tym przed lądowaniem). Szybka wizyty w kabinie pilotów, rozmowa, parę zdjęć, i udajemy się w kierunku kontroli imigracyjnej oraz po bagaż. Wszystko załatwione sprawnie i szybko, Została jeszcze jedynie kwestia odbioru biletów kolejowych, zakupu biletów na metro oraz na przejazd z lotniska do miasta. Zdecydowaliśmy się pojechać Keisei Skyliner za 2400Y od osoby. 40 minut do miasta by się potem przesiąść w metro. 8 minut po nim miał odjazd pociąg za 1000Y za osobę ale jechał zamiast 40 minut to ponad 70, a co tam, jak już jechać to nie z plebsem
    Miejsca numerowane, przydzielone na bilecie. Pociąg był raczej pusty (godz 19), a wnętrze wygląda tak:


    Od ponad godziny już siedzimy w hotelu i odpoczywamy by skuteczniej zwalczyć ewentualny jetlag. Godzina 22:29. Mam nadzieję na udaną nie późną pobudkę i wyjście na miasto.

  7. #7
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez marcin_79 Zobacz posta
    Nie tam, żebym się czepiał szczegółów, ale Syrię (Iran też zdaje się...) to zapewne ominęliście szerokim łukiem
    mhm, pisałem tamten tekst w samolocie wzorując się na mapce pokazującą planowaną trasę. Teraz patrząc na trasę to tak, Syrię ominęliśmy.

    Odbiliśmy również od Iranu, wlatując nad Irak i Zatokę.

  8. #8

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    EPPO/EPPI

    Domyślnie

    No to jesteśmy razem w Japonii. My przylecieliśmy 29.04 i wracamy 7.05.
    Piszę bloga "live", ale niestety nie pod kątem lotniczym. Poczytaj, może coś Ci się przyda.

    Pozdrawiam jeszcze z Osaki, ale już jutro z Tokyo
    Relacje i fotki z niektórych moich podróży: http://blog.prywatny.eu

  9. #9

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    zaczyna się cikawie

  10. #10
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    No super. Patrząc na kurs jena trochę żałuję, że jednak nie skusiłem się znów na Japonię na wiosnę, musi poczekać do jesieni

  11. #11
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Pierwszy dzień zwiedzania stolicy Japonii upłynął trochę inaczej niż się spodziewałem. Przede wszystkim daje o sobie znać jeszcze zmęczenie podróżą i lekki jetlag. Następną rzeczą (której można się było spodziewać), był fakt nie najwcześniejszego wyjścia z hotelu. Udało się to dopiero po 10.
    Pierwszym celem była wieża Tokio Skytree, dojazd metrem trwa ok 30 minut. Tam dostaliśmy kupon zezwalający na kupno biletów na wjazd między 18:30 a 19:00. W ciągu dnia wygląda ona tak:

    Widok z tarasu na poziomie wejścia:


    Z tym kuponem pojechaliśmy dalej zwiedzać, na celowniku był pałac cesarski w samym centrum miasta. Najbliżej mieliśmy wschodnie ogrody, i od nich zaczęliśmy zwiedzanie. Dużo zieleni, praktycznie sama zieleń. Przyjemnie jest mi doskwierającego słońca. Fajne miejsce na relaks.





    Wyszliśmy z ogrodów inną bramą niż wchodziliśmy z zamiarem dojścia do zamku od drugiej strony. Jak się później okazało, pałac jest aktualnie niedostępny dla zwiedzających, ponieważ jest w renowacji. Jak pech to pech, w Pradze była zamknięta Złota Uliczka, to czemu to by nie mógł być zamknięty pałac No cóż, idziemy dalej, mamy już te ponad 2km za sobą, można o nich zapomnieć i idziemy dalej. Dochodzimy do bramy, prowadzącej normalnie do pałacu wygląda tak:


    Jedyne co możemy jeszcze zobaczyć to most, który od wieków prowadzi do pałacu. Przyjeżdżają tu całe wycieczki by sobie zrobić zdjęcie grupowe z mostem w tle. Most z okolicami uchwycony, idziemy dalej.



    Pora na jedzenie wstępujemy do baru przy ulicy gdzie posiłek zamawia się w automacie przed wejściem, z kwitkiem się idzie do kucharza i ten nam to przyrządza i prosi po odbiór gotowego dania. Wybrałem kurczaka w z ryżem, jajkiem oraz miso. Kosztowało to 500Y a syci, jak mało co w tej cenie.


    Moi kompani zażyczyli sobie odpoczynek w hotelu, no to co począć, jak jest 3 na jednego. W czasie odpoczynku udało mi się parę rzeczy, które miałem wcześniej nadrobić, to może i mi się przydał.
    Koniec, trzeba ruszać, jedziemy pod Skytree po raz drugi, tym razem z zamiarem wejścia na górę. Na stacji przy wieży, okazuje się, że nie zabraliśmy kuponów z hotelu i trzeba po nie gonić z powrotem do hotelu - godzina stracona na cokolwiek sensownego do roboty...
    [Lekka dygresja ] Ruch uliczny w Japonii jest lewostronny, generalnie ruch pieszy również jet lewostronny, trzeba się do tego przyzwyczaić jak się przyjeżdża z kraju gdzie to się odbywa inaczej. Na szczęście na schodach w metrze często bywają strzałki pokazujące jak się odbywa ruch (choć w niektórych miejscach jest on prawostronny - do genezy tego nie mogę dojść, raz tak, raz tak). Natomiast w metrze, w godzinach szczytu (~7:30-9:30) obowiązują wagony tylko dla kobiet. Są to pierwsze i ostatnie wagony składu, w których mogą przebywać jedynie kobiety oraz małe dzieci, osoby starsze, osoby poszkodowane (złamana noga jak przykład), osoby z małymi dziećmi.


    [/Lekka dygresja]

    Odstaliśmy swoje w kolejce do kasy, odstaliśmy swoje w kolejce do windy, która jedzie z prędkością 10m/s (podają w windzie 600m/min - większa liczba, większe wrażenie ) i jesteśmy na wysokości 350m (jest jeszcze możliwość po kupnie kolejnego biletu wjazdu o 100m wyżej). Widok jest piękny, całe miasto w zasięgu wzroku, niestety w nocy (nawet ze statywem) zdjęcia nie wychodzą aż tak dobrze jakby się chciało, natomiast, widok jest pierwsza klasa. Na tych piętrach znajdują się również kawiarnia x2, sklep z pamiątkami z wieży (drugi jest na dole), można sobie zrobić zdjęcie z miniaturową wieżą, czy postać na przeszklonej podłodze (jej skrawek jest mały, dużo mniejszy niż dla przykładu w Szanghaju czy na CN Tower w Toronto.



    Jeszcze przed powrotem padło życzenie by wstąpić do sklepu, no to wstępujemy. Cała alejka sklepów, ale większość czasu siedzimy w jednym, zawierającym setki akcesoriów różnego rodzaju. Z pluszaków byli m.in.: chyba wszyscy z Mario [Mario, Luigi, Wario, Waluigi, obie księżniczki, grzybki, Yoshi], Pepe pan Dziobak z kreskówki "Fineasz i Ferb", osobniki z anime, generalnie każdy coś dla siebie, znajdzie, czy kapcia, czy poduszkę, czy portmonetkę, czy też woli zwykłego pluszaka lub brelok.



    Plan na jutro jest skromny, pobudka rano, śniadanie jak tylko otworzą drzwi do restauracji, przejazd na dworzec główny w Tokio, rezerwacja miejsc na przejazd do Kioto, dojazd pociągiem na stację, z której odjeżdża monorail na Hanedę i spotting na tamtejszych tarasach oraz ich rejonach.
    23:52LT, na dziś pora kończyć i iść w kimono,
    a taki mam widok z pokoju:

  12. #12
    Awatar Proes

    Dołączył
    Apr 2013
    Mieszka w
    Katowice

    Domyślnie

    Super relacja! Oby tak dalej

  13. #13
    Awatar anthony

    Dołączył
    Apr 2007

    Domyślnie

    Mam pytanie odnośnie tego sklepu, jak jest z dostępnością Domo-Kuna, w większych rozmiarach ?

  14. #14

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    EPLL

    Domyślnie

    Dobrze się czyta
    Z niecierpliwością czekam na materiał ze spottingu.

  15. #15
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Witam.

    Tak jak dzień został zaplanowany, tak też został spędzony. Pobudka śniadanie, zabranie wszystkiego co potrzebne i wyjście na metro na pociąg na pociąg na lotnisko. Haneda położona jest na wyspie, także nie ma jak podjechać "pod płot". Przy odpowiedniej konfiguracji jest parę miejsc "w terenie", z których można robić zdjęcia. Na szczęście, każdy z trzech terminali (Terminal 1, Terminal 2 i Terminal międzynarodowy) posiada swój, darmowy taras widokowy. Z 1 lata głównie JAL a z 2 głównie ANA. To tyle w skrócie na temat topografii lotniska.
    Rankami słonce świeci w taki sposób, że uniemożliwia robienie zdjęć samolotom podpiętym do rękawa z T2 i międzynarodowego. Da się jednak robić zdjęcia gdy są wypychane lub wjeżdżają do bramki. Także po 45 minut spędzonych na dachu terminala międzynarodowego, wsiadłem w monorail w kierunku terminala krajowych. Na pierwszy ogień: T1 i JAL. Póki było odpowiednie słońce łapałem co się dało, stojące, kołujące, wypychane, lądujące, startujące. Około godziny 11 przeszedłem na drugi terminal. Tu słońce i było prawie po odpowiedniej stronie. A przy rękawach: B777-300, B777-200, B747-400D, B767-300, B737 i A320. Jeden samolot zostaje wypchnięty, już za moment podjeżdża następny na jego miejsce. Gdzieś tam, na płycie, stały 787, w innym miejscu ANA i w innym JAL. Przed 12 wróciłem na międzynarodowy, na umówione spotkanie z lokalnym spotterem. Razem poszliśmy zakupić jedzenie na później i pojechaliśmy nad wodę, robić zdjęcia z podejścia na 22. Fajne miejsce, dużo wolnej przestrzeni, dużo ludzi, dużo miejsca. Na koniec dnia, powrót jeszcze na T2 z chęcią zrobienia paru nocnych zdjęć. No tak, zamiary dobre, a wyszło jak zawsze. Już po południu rozładowała mi się pierwsza bateria. Drugą oszczędzałem by dotrwała do nocy, jednak nie udało się, warunki i samoloty tak mi odpowiadały, że i ta druga padła, już na tarasie, tuż przed zmrokiem, przy ładnym wieczornym słoneczku... No cóż, kolejny powód aby powrócić

    Ponieważ jest to forum o tematyce lotniczej, to chyba pora wstawić parę zdjęć. Wybaczcie, że bez obróbki, lecz sił mi brak do szczegółowego przeglądania zdjęć i wybierania tego jednego do obrobienia. Obrobione będą z czasem:

    Taras na International Terminal:






    T1:




    T2:














    Na stacji monorail przy T2:


    oraz podejścia na 22:










    Plan na jutro został przegłosowany by rano się wyspać..., wymeldować, i pojechać do Kioto, a tam, to się zobaczy Hikari 469 odjazd 11:03.


    Bym zapomniał...
    udało sie już wrzucić pierwszy film ze startu. WAW-DXB, DEP RWY11 EPWA
    Ostatnio edytowane przez tinek6 ; 05-05-2013 o 14:54 Powód: dodanie filmu

  16. #16
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie

    Jak na razie rewelacja! Czekamy na więcej

  17. #17

    Dołączył
    Apr 2013

    Domyślnie

    Świetna relacja!
    Japonia to jedno z miejsc, które najbardziej chciałbym odwiedzić.

    Widzę po cenach, które podajesz, że nie jest chyba aż tak źle.
    Mam pytanie. Czy potrzebna jest wiza do Dubaju tak jak w przypadku przesiadek w USA?

  18. #18
    zebuu
    Goście

    Domyślnie

    przeme, jesli swoj pobyt w Dubaju ograniczysz tylko do terminala to wizy nie potrzebujesz
    przeme likes this.

  19. #19
    Awatar NCC-1701D

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    UK

    Domyślnie

    tinek6: fotka nr 2, pudełko "bite me" - pochwalę się, że często wiozę kilka ton z fabryki na samym płd Anglii, niedaleko Brighton. Czasami dają mi kilka pudełek
    Gdyby ktoś pytał o koszty pobytu w Japonii: Wcale nie jest drogo, ja płaciłem 11 euro za noc w plastikowej kapsule. I to w samym centrum Tokio, dzielnica Asakusa. Wymiary: 2.20m dł, 90cm szer, 1.20 wys. Takich kapsuł było 8 w pokoju. Piętro niżej prysznice, ubikacje, automaty z napojami, pralka, wirówka. Żywność też nie jest droga, za 15-20 euro na dzień można się najeść. Bilety na metro w Tokio: Jest to plastikowa karta, ktorą się doładowuje podobnie jak komórkę na kartę. Dzień jeżdżenia metrem po Tokio wychodził średnio 10-12 euro. Takim biletem można również płacić w fastfoodach, taksówkach, itp.
    Generalnie Japonia jest najczystszym krajem świata

  20. #20
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie


    Polecamy

    Witam z bezchmurnego Kioto.

    Dzień rozpoczął się mniej więcej o tej samej godzinie co wcześniejsze. Pobudka po 7, spokojnie na śniadanie i spokojnie pakowanie. Udało się wszystko to załatwić szybciej i wyszliśmy jakieś 20 minut po 9 z hotelu. Na dworzec główny w Tokio dojechaliśmy po jakichś 40 minutach od wyjścia. Do odjazdu naszego planowanego pociągu pozostała jeszcze godzina w związku z tym szybko wstąpiłem do Centrum Obsługi Klienta JR i zmieniłem poprzednią rezerwację miejsc z pociągu Hikari 469 o 11:03 na Hikari 509 o 10:33. Mieliśmy jakieś 14, może 17 minut do odjazdu, pora szukać peronu. Dworzec w Tokio ma ich 23, każdy ma swoje przeznaczenie i tak tory 14~23 obsługują Shinkanseny a tory 14~19 te jeżdżące na Tokaido i San'yo. Nasz pojazd serii 700 już czeka na torze nr 15. (na marginesie to Hikari w tłumaczeniu oznacza światło)


    10:30 - drzwi zostały otwarte, 10:33 -odjazd punktualny co do minuty. W pociągach typu Shinkansen jest 5 siedzeń w rzędzie w układzie 3+2, siedzenia są obracane w zależności od kierunku jazdy, tak aby podróżny zawsze był zwrócony twarzą do kierunku jazdy. Miejsca na nogi jest sporo, a na rozkładanych stolikach jest mapka okolic wagonu (gdzie toalety, śmietnik itp.). Co jakiś czas przejeżdżała pani z wózkiem z jedzeniem i piciem do nabycia. Seria 700 rozwija prędkość jedynie 285km/h, co przy PKP może być wysoką liczbą, lecz przy innych, seriach, które planuje się wprowadzić to taka nie jest. Seria E954 ma mięć Vmax=405km/h na Voperacyjne=360km/h. Jedziemy dość malowniczą linią mijając m.in. górę Fuji.



    Po dojeździe do Kioto (również co do minuty na czas) mamy 45 minut do godziny zameldowania w hotelu. Idziemy do informacji turystycznej na dworcu po jakieś mapki, ulotki i informacje. Następnie udajemy się pieszy do położonego nieopodal hotelu. Tam czekam 10 minut aż zakończy się sprzątanie pokoi i dostajemy klucze do pokoju zlokalizowanego na 7 piętrze. Pokój jest większy niż w Tokio lecz łazienka mniejsza. Po zakwaterowaniu się, odłożeniu bagaży i innych niepotrzebnych nam rzeczy, wychodzimy na miasto na obiad. Lokalny bar (nie taki z automatami, lecz taki już większy z obsługą wgl. ) między hotelem na Kyoto Tower akurat się nasunął. Do jedzenia zamówiony na przystawkę wędzony łosoś a jako główne danie bliżej niezidentyfikowane mięso smakujące jak mielony w sosie z kawałkami smażonego kurczaka, kiełkami i kukurydzą oraz ryżem na oddzielnym talerzu. Krojone mięso nożem, do reszty pałeczki (niestety zbyt późno wyjąłem aparat by zrobić nie naruszone [innymi słowami, zbyt późno sobie przypomniałem ])

    Tu natomiast zamiast kurczaka mamy krewetkę:


    Po zakończeniu konsumpcji, idziemy dalej na wieżę. Z biletami, które dostaliśmy w recepcji, wjeżdżamy na 7 piętro do windy na górę. Wieża mierzy 131m a taras znajduje się na wysokości metrów stu. Rozciąga się ładny widok na miasto, więc pozwolę teraz przemawiać obrazom:



    ^o tych białych zadaszeniach powiem za moment.


    Sklepy, hm W okolicy znajduje się parę sklepów lub ich kompleksów, na parterze wieży, znajduje się kompleks gdzie zakupić można m.in. słodycze, ubrania czy też różnego rodzaju pamiątki i gadżety. Natomiast zaraz obok znajduje się Kyoto-Yodobashi, mega sklep z elektroniką i nie tylko. Aparaty tańsze niż w Polsce (no o parę złotych to mało powiedziany ) przeróżne urządzenia jakie widzę po raz pierwszy na oczy np. szczoteczka do zębów bez szczoteczki, płucze ona zęby wlaną do niej substancją, wyrzucając ją z prędkością 70km/h, sklep ma parę pięter na każdym inne działy.

    Powrót do hotelu na chwilę, następnie wyjście z zamiarem zobaczenia Shosei-en Garden oraz Higashi-Honganji Temple. Wszystko fajnie, blisko, słoneczko zachodzące przyświeca ale, no tak, zawsze musi być jakieś "ale", ale okazuje się, że ogród otwarty jest do godziny 16 a świątynia jest zamknięta do renowacji, z tego co się orientuję, do 2015 roku, to co ma być odnawiany jest właśnie pod tymi wspomnianymi wcześniej białymi zadaszeniami. Po drodze zauważyłem ogromną wypożyczalnię rowerów (Veturilo może się schować), parę "węzłów" elektrycznych - nie tylko w Indochinach takie rzeczy Przy wielu mieszkaniach znajdują się parkingi rowerowe, zadaszone lub nie, ale z wymalowanymi miejscami postojowymi. Rowerów i osób przemieszczających się na nich jest pełno, wypożyczalni również (nawet nasz hotel oferuje bezpłatne wypożyczenie roweru dla swoich gości).




    Na tym zakończył sie ten dzień, jutro w planach m.in. pałac cesarski i parę świątyń.
    Na koniec widok z pokojowego okna:

Strona 1 z 4 1 2 3 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •