Pokaż wyniki od 1 do 10 z 10
  1. #1

    Dołączył
    Dec 2008
    Mieszka w
    Manchester / Bydgoszcz

    Domyślnie DUB-AMS-HKG-TPE-HKG-AMS-DUB by EI/CX/KA


    Polecamy

    Witam, tym razem relacja z dalekich lotów:
    Dublin – Amsterdam – Hong Kong – Taipei i powrót

    Dla jednych to by była podróż biznesowa, dla innych wyjazd turystyczny, dla mnie….. zostawię dla siebie. Fakt faktem iż bilet zakupiony przez stronę lastminute.com był naprawdę w bardzo okazyjnej cenie niecałych 700eur za wszystkie odcinki w klasie ekonomicznej (pomijam promocję polegające na błędach w systemach sprzedaży ). Harmonogram wyjazdu przedstawiał się więc następująco:

    18.05.2013
    DUB-AMS 06:00 – 08:40 by Aer Lingus EI602
    AMS-HKG 12:55 – 06:25 by Cathay Pacific CX270
    HKG-TPE 08:10 – 09:55 by DragonAir KA486

    01.06.2013
    TPE-HKG 21:15 – 22:55 by Cathay Pacific (operated by DragonAir) CX6765
    HKG-AMS 00:15 – 06:50 by Cathay Pacific CX271
    AMS-DUB 09:30 – 10:10 by Aer Lingus EI603
    W trakcie wyjazdu nastąpiły pewnie zmiany, o nich w szczegółach w tekście na bieżąco, a wiec:

    Sobota rano, autobusem nocnym z Cork dojeżdżam na czas na lotnisko w Dublinie pod Terminal 2. Mam ok. 1h30min na całą procedurę, zatem nie czekam. Po podejściu do Check-ina okazało się iż mój bagaż może być nadany (potem pytanie do tego będę miał) albo do AMS albo do HKG, nie może być za to nadany bezpośrednio to TPE gdyż ostatni odcinek obsługuje DragonAir a nie Cathay Pacific, system nie pozwala jak mi to zostało przekazane Po paru chwilach namysłu postanowiłem nadać bagaż do AMS gdyż tam miałem postój ponad 4-godzinny w porównaniu z 2-godzinnym w HKG. Zatem torbę musiałem odebrać i nadać ponownie w AMS. Po przejściu standardowej procedury bezpieczeństwa udałem się do strefy zakupowej, była godzina ok. 5 rano. Tutaj lekkie zaskoczenie gdyż praktycznie pojedyncze sklepy były czynne, większość jeszcze zabita dechami, co prawda lot do AMS był pierwszym tego dnia z Terminalu 2 ale zaraz po nim były następne więc trochę zdziwiłem się że sklepy nie chcą zarobić więcej Po przybyciu pod bramkę 419 samolot stał sobie jeszcze zaciemniony ale po paru minutach było widać już pilotów w kabinie.





    Proces boardingu bez większych problemów, jako że lot Aer Lingusem – wszyscy w ekonomicznej, najpierw wchodzili pasażerowie posiadający miejsca z tyłu, potem ci bliżej przodu, ja prawie na końcu (8E). Sam lot spokojny, obsługa niby w porządku ale tempo dość wolne, nie to co Ryanair gdzie stewardzi latają co chwilę po kabinie Lądowanie w AMS w miarę o czasie (nigdy nie liczę 10-15min spóźnienia jako spóźnienie), dokowanie w pirsie D, potem przejście po odbiór bagażu… doleciał
    Kolejny etap to nadanie bagażu na lot Cathay Pacific, którego check-iny znajdują się w terminalu 3, zatem kawałem drogi był do przejścia, po drodze oglądając holenderskie sklepy.



    Kolejka dość długa, obcokrajowców nie za wielu, lekki chaos w kolejkach do Economy (jakaś duża grupa azjatów się odprawiała i przepakowywali się tuż pod check-inami). W trakcie przedstawiciel linii pytał się każdego czy, w związku z overbookingiem , nie chciałby zostać dobę dłużej w AMS. Ja z racji transferu do TPE nie byłem brany pod uwagę, nie wiem czy ktoś się skusił na 600 EUR .
    W check-inie bagaż został już nadany bezpośrednio do TPE, system zobaczył oba loty (Dragon Air to spółka córka Cathay Pacific), na lot do HKG dostałem, wybrane wcześniej na stronie przewoźnika, miejsce przy oknie (67K), na lot do TPE jedno z miejsc w środku . Życzenie miłego lotu i przejście do bramki G7. Tam było można obserwować jak samolot (A340) podtacza się na jakąś godzinę przed startem, niedługo potem zaczął się proces boardingu (co tutaj podzielone jest na 2 etapy: strefę bezpieczeństwa-skanowanie oraz boarding finalny). Ok. 30 minut przez planowanym startem poinformowano pasażerów iż lot będzie opóźniony o 3 godziny z przyczyn technicznych, jednocześnie OD RAZU zaproponowano darmowe vouchery na jedzenie w cenie 15EUR do wykorzystania w dowolnej restauracji na terenie lotniska a także podstawiono wózek w wodą do picia. Zatem jak dla mnie plus dla Cathay za refleks. Poproszono również o przybycie 2 godziny później aby zacząć ciut szybciej boarding ponownie i aby samolot wystartował opóźniony o 3 a nie więcej godzin.





    Mój samolot



    voucher na jedzenie


    bezpośredni lot China Airlines do Taipei


    obok zadokowany potwór


    Po wykorzystaniu vouchera, stawiłem się ponownie wg prośby, proces boarding przeszedł pomyślnie i finalnie ok. 15.45 znalazłem się w samolocie. Miejsce przytulne, przede wszystkim układ siedzeń 2+4+2 dawał dużo większy komfort pomimo iż w klasie ekonomicznej, na tej trasie, w tym typie samolotu, znajdują się najbardziej znienawidzone fotele wg pasażerów: Hard Shell.
    Zaleta tych foteli jest jednocześnie ich wadą a mianowicie, fotel ów nie da się położyć do tyłu (co dla pasażera z tyłu daje więcej miejsca) natomiast aby stworzyć kąt do spania siedzisko wysuwa się do przodu. Nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, iż w takim położeniu do spania powstaje wielka dziura w odcinku dolnego kręgosłupa, ciało człowieka wisi lub zjeżdża a nie leży w tym fotelu co powodują wielki dyskomfort.
    Czytając informację o linii, natrafiłem na ten problem, zatem do bagażu podręcznego wziąłem sobie poduszkę-wałek w celu zniwelowania owej dziury i muszę przyznać, że spełniło to swoją rolę, dla mnie te fotele były bardzo wygodne






    Sam lot, dla osoby, która pierwszy raz leciała tak daleką trasę był idealny. Parę minut po starcie, obsługa rozdała słuchawki, coś do picia oraz paczkę orzeszków solonych oraz menu (poduszka i koc już czekały od początku, zestawów do spania linia w ekonomiku nie rozdaje. Po ok. 2 godzinach podano obiad (wybrałem kurczaka z warzywami), ciepły, smaczny, może nie jakieś gigantyczne porcje ale żeby nie zgłodnieć w zupełności wystarczało. Po drodze parę razy wózek przejeżdżał z pytaniem o picie. System rozrywki dla mnie wystarczający, choć widać było że o ile fotele w miarę nowe tak system chyba do końca nie, trochę ospały, ale może jestem w błędzie, nie mam porównania.






    Bornholm



    Niestety nie udało się pospać ( może 1-2 max) więc lot pod koniec trochę wlókł się ale z drugiej strony, w związku z ponad 3-godzinnych opóźnieniem z rana przelatywaliśmy nad masywem górskim Altun Shan i widoki wgniatały w fotel, co byłoby niemożliwe w locie o czasie (noc).




    Ok. 1,5h przed lądowaniem podano śniadanie (wybrałem jajecznice), ponownie smaczne i nikt niczego nie żałował dołożyć (napoje).



    Niebawem pojawiła się informacja na monitorach o skomunikowaniach najbliższych lotów. Mój oryginalny lot do TPE przepadł ale ponieważ jest ich dużo więcej w ciągu dnia polecono mi przejście do stanowiska transferowego w celu przebookowania. Zatem przy wyjściu z samolotu starałem się jak najszybciej to uczynić, przy wyjściu z rękawa jednak stał pracownik Cathay wołając TAIPEI, TAIPEI Okazało się, iż byłem jedynym pasażerem lotu z AMS lecącym do Taipei, tak więc pracownik (kobieta) wzięła mnie przeprowadziła przez strefę bezpieczeństwa skrótami omijając kolejki, wręczyła mi nową kartę pokładową na lot, który miał wystartować 30minut po przylocie samolotu z AMS. Na moje pytanie o bagaż odpowiedziała, iż powinni zdążyć przerzucić z samolotu do samolotu. Tak więc w miarę bezstresowo, po paru minutach bycia „VIP” em stałem już w kolejce do boardingu do łączonego lotu Cathay/JAL Taipei/Tokio. Sam samolot już taki nowy nie był (A330), fotele starszego typu ale wygodne, z systemem rozrywki na każdym.






    Ponieważ przy zakupie biletu postanowiłem zaszaleć i „sprawdzić” linie lotniczą, zamówiłem posiłek koszerny na ten krótki lot. Jak wiadomo, taki posiłek to milion procedur przed i po sporządzeniu, jakież więc było moje zdziwienie, gdyż siedząc w samolocie podeszła stewardessa i poinformowała iż pomimo zamieszania z opóźnieniem i zmianą lotu posiłek taki otrzymam… pozytywnie się zdziwiłem, nie myślałem iż się z tym uwiną.
    Lot, krótki, spokojny, w systemie rozrywki brak było wyboru najnowszych filmów ale można było pooglądać chińską TV . Posiłek dotarł jako jeden z pierwszych: cóż…… dziwnie wyglądająca kanapka z „pastą jakby jajeczną” smakująca jak wióry to nie było to czego się spodziewałem no ale przyrządzone było poprawnie a o gustach lepiej nie rozmawiać (jeszcze była woda i szwajcarski batonik – cały posiłek z Londynu ).




    Tuż przed lądowaniem w Taipei zrobiliśmy jeszcze 2 kółka na zachód od lotniska (zamknięty jeden z pasów wg pilota) i finalnie 20 minut później niż w/g grafiku samolot wylądował na Tajwanie. Po przebrnięciu celnika (i wypisaniu kwitka wjazdowego) udałem się po odbiór bagażu a tam ZONK zamiast torby wyjechała duża tablica informująca iż bagaże z niektórych lotów… nie doleciały na czas. Udałem się zatem do stanowiska obok, miły pracownik poinformował iż bagaż przyleci następnym lotem i powinienem go otrzymać jeszcze dzisiaj (była niedziela). I faktycznie, po 3-4 godzinach bagaż dotarł do miejsca gdzie miałem nocleg.

    Podróż pomimo pewnych trudności i problemów oceniam wysoko, praktycznie zadziałały wszystkie procedury, te co występują zawsze oraz te szczególne wynikające z awarii czy opóźnienia.

    PYTANIE:
    Czy mając e-ticket wystawiony przez Cathay Pacific na wszystkie odcinki oraz fakt iż Aer Lingus ma podpisaną umowę z Cathay na nadanie bagażu do miejsca docelowego oraz fakt iż linia DragonAir to linia córka Cathay pracownik AerLingusa mógł odmówić mi nadanie bagażu do Taipei? Pytam z czystej ciekawości, nie złośliwie, pierwszy raz leciałem na 3 odcinki, tak daleko. Pracownik informował iż ostatni odcinek to linia KA a zatem system nie pozwala nadać bagażu tam, choć bilet wystawiony przez Cathay. Inna ciekawostka: w momencie kupna biletu miałem zabookowany późniejszy lot do AMS by Aer Lingus, mając tylko 50min na przesiadkę, potem zmieniony na ten z 4 godzinnym czekaniem, a zatem wyobraźmy sobie taką sytuację i ciąg zdarzeń: 50 minut w AMS, nie mam czasu odebrać i nadać bagażu do HKG a potem opóźnienie 3 godzin lotu do HKG i tam znowu na wariata transfer… i co wtedy? Czy ktoś z „oblatanych” w procedurach i doświadczeniu mógłby doradzić co w takiej sytuacji zrobić, jakaś rada na przyszłość? (poza robieniem sobie dłuższych postojów może)

    Relację z powrotu napisze za kilka dni, proszę o cierpliwość

  2. #2

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    Pracownik Aer Lingus powinien nadać bagaż do końca podróży, czyli do Tai Pei. Mógł nie wydać karty pokładowej na ostatni odcinek (bo check-in jeszcze nie otwarty), ale bagaż powinien przyjąć.

    Bez problemu nadawałem bagaż z MEL przez SYD, HKG, LHR do WAW mając oddzielnie kupiony bilet MEL-SYD i LHR-WAW, bilety kupione u trzech różnych przewoźników (LHR-MEL-LHR w CX, SYD-MEL w QF, LHR-WAW-LHR w BA), fakt że wszyscy z tego samego aliansu.

  3. #3

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    szkoda że fotki takie malutkie...

  4. #4
    Awatar czestochowalukasz

    Dołączył
    Feb 2012
    Mieszka w
    częstochowa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tartal Zobacz posta
    szkoda że fotki takie malutkie...
    kliknij na fotkę i zobaczysz duże zdjęcia
    Pozdrawiam!

    ===================
    EOS'y i 8-420mm

  5. #5

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez czestochowalukasz Zobacz posta
    kliknij na fotkę i zobaczysz duże zdjęcia
    ja wiem że to tak działa..

    tylko że... moim zdaniem lepiej sie czyta jak są od razu "normalne" tzn. większe fotki

  6. #6

    Dołączył
    Dec 2008
    Mieszka w
    Manchester / Bydgoszcz

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez megaloman Zobacz posta
    Pracownik Aer Lingus powinien nadać bagaż do końca podróży, czyli do Tai Pei. Mógł nie wydać karty pokładowej na ostatni odcinek (bo check-in jeszcze nie otwarty), ale bagaż powinien przyjąć.

    Bez problemu nadawałem bagaż z MEL przez SYD, HKG, LHR do WAW mając oddzielnie kupiony bilet MEL-SYD i LHR-WAW, bilety kupione u trzech różnych przewoźników (LHR-MEL-LHR w CX, SYD-MEL w QF, LHR-WAW-LHR w BA), fakt że wszyscy z tego samego aliansu.
    Właśnie tutaj on się tłumaczył, że linia DragonAir (KA) nie ma podpisanych umów z AerLingusem na wysyłkę bagażu do Taipei, tylko może do Hong Kongu max gdyż tam leci Cathay a z nimi mają podpisaną umowę. Zresztą przy pierwszej próbie od razu wydrukował taga na bagaż do HKG, na moje zdziwienie taką odpowiedź od niego usłyszałem.

    Fotki za diabła nie chciały w żaden sposób wskoczyć więc wybrałem mniejsze zło

  7. #7

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    dobrze napisana relacja fajne fotki i te niespodzianki na trasie

  8. #8

    Dołączył
    Dec 2008
    Mieszka w
    Manchester / Bydgoszcz

    Domyślnie

    Czas wracać z Tajwanu, w dwóch zdaniach: z racji iż stacjonowałem w Taipei mogę tylko na stolicy się skupić, na każdym rogu coś co dla azjaty jest normą dla europejczyka jest warto obejrzenia, od smakowania jedzenia w lokalnych restauracyjkach, Fast foodach czy wypasionych barach po procedurę wyrzucania śmieci, kiedy śmieciarka przy melodii Beethovena sygnalizuję iż czas na to i cała dzielnica dzielnie codziennie wrzuca je do niej
    Ok. godziny 18.50 stawiam się na lotnisku (Terminal 1), do którego dostaję się lokalnym autobus z centrum Taipei. Budynek oczywiście sterylnie czysty (jak cała stolica-coś co warto samemu doświadczyć tam), ustawiam się do ogólnej kolejki Ekonomy.





    Miła kobitka z obsługi informuję iż mój oryginalny lot o godz. 21.15 do HKG jest opóźniony i istnieje prawdopodobieństwo iż nie zdążę na lot do AMS, zatem proponuję przebookowanie na lot wcześniej. Na moje pytanie o której ten lot jest w rozkładzie, miła kobitka informuje iż za 40 min Czyli ponownie coś nowego w mojej podróży. Oczywiście zgadzam się, trwa to z dobre 10 min zanim moja rezerwacja zostaje zmieniona, bagaż nadany do Dublina (!!!), karty pokładowe na dwa pierwsze loty wydane. W miarę żwawym krokiem udaję się pod strefę bezpieczeństwa, ostatnie super szybkie pożegnanie z moją drugą połówką, kolejek wielkich nie było więc zbyt dużo czasu nie straciłem. Następnie przejście do kontroli celnej-tutaj szło już trochę wolniej ale generalnie o 19.15 byłem już w strefie wolnocłowej.




    Błyskawiczne zakupy najbardziej poszukiwanych w stolicy souvenirów, bieg przez dość długi pirs, dojście do bramki G8 a tam pusto, przez moment serducho zabiło mocniej ale na mój widok obsługa Gate-a tylko się uśmiechnęła, sprawdziła kartę pokładową i pokierowała do rękawa gdzie stał Airbus 330-300. Sam lot opóźniony, dość długa kolejka do startu, przede mną startował Boeing 747 Cargo Eva Air, który jak się później okazało również leciał do HKG.
    Ponieważ również w tą stronę chciałem zaszaleć, zamówiłem przed odlotem posiłek wegetariański. Niestety, jak tylko usiadłem miła stewardessa podeszła do mnie i oznajmiła iż w związku ze zmianą rezerwacji, mój posiłek może nie zostać dostarczony na czas na pokład. Po następnych 5 minutach ta sama miła stewardessa oznajmiła, iż mój posiłek nie został dostarczony i dostanę inny w zamian, za co bardzo podziękowałem.
    Nikt chyba nie zgadnie jaki posiłek otrzymałem, a mianowicie bardzo wegetariański: 2 ciepłe bułki oraz masełko do nich plus soczek pomarańczowy, iście wegetariańskie danie




    Lot minął szybko, można było sobie pooglądać trochę zagranicznej i chińskiej telewizji na monitorze, lądowanie w HKG bez problemów, szybkie wyjście z samolotu, przejście przez strefę tranzytową, kolejną strefa bezpieczeństwa i już byłem ponownie, jak 2 tygodnie temu przy bramkach. Tym razem, mając więcej czasu, trochę pozwiedzałem sobie terminal, sklepy, robi niesamowite wrażenie, przestrzeń niesłychana, ciężko natomiast było zrobić zdjęcie samolotom (stały m.in. Finnair, South Africa, Hong Kong Airlines, KLM).







    Po udaniu się do swojej bramki nr 65 samolot stał już na swoim miejscu, po paru minutach rozpoczął się boarding, ponownie Airbus A340-300. Tym razem wszystko wypaliło i lot wystartował o czasie, po ok. godzinie lotu podano kolacje (wybrałem rybę z warzywami-bardzo dobra) a następnie przygaszono światła. Na ok. 3 godziny przed lądowaniem podaną przekąską, jaką była kanapka, a następnie ok. 1,5 godziny przed podano śniadanie (papka ryżowa z grzybami i kurczakiem-tutaj mi to jakoś nie podeszło smakowo, za mało kurczaka jakby). Przy podejściu do lądowania w AMS samolot przeleciał nisko nad lotniskiem, zawrócił i o czasie byłem ponownie w Europie.












    Następnie przejście do strefy tranzytowej, odebranie swojej karty pokładowej na ostatni odcinek do Dublina, przejście do bramki D27 (strefa non-shengen) i spokojne oczekiwanie na samolot z koniczynką. Planowo w/w wylądował, planowo zaczął się boarding, ponownie poproszono pasażerów z tylnych rzędów o pierwszeństwo wejścia na pokład (szczęściarz ze mnie tym razem-miejsce 21A). Pierwsze wrażenie po wejściu (i odbyciu ostatnich 4 lotów szeroko kadłubowcami) było dość klaustrofobiczne ale szybko dało się do tego, przecież częstego widoku w Europie, przyzwyczaić. Lot bardzo spokojny, obłożenie na oko 70-80%, lądowanie w Dublinie o czasie przy nowym Terminalu 2, bagaż doleciał w nienaruszonym stanie, wyjazd dobiegł końca.





    Podsumowanie będzie bardzo optymistyczne. Linie Cathay Pacific uważam za naprawdę solidną firmę, wszystkie opóźnienia a nawet zmiany rezerwacji a konto, przebiegały wzorowo, wszyscy wiedzieli jak zadbać o pasażera, na żadnym etapie podróży nie czułem się osamotniony, wręcz przeciwnie, personel pokładowy jak i naziemny starał się mnie „dostarczyć” w nienaruszonym stanie tak szybko jak tylko to było możliwe. A na Tajwan to ja jeszcze nie raz wrócę

    Dziękuję za uwagę i do następnej relacji

  9. #9

    Dołączył
    Mar 2013
    Mieszka w
    EGLL

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez queenman Zobacz posta
    Właśnie tutaj on się tłumaczył, że linia DragonAir (KA) nie ma podpisanych umów z AerLingusem na wysyłkę bagażu do Taipei, tylko może do Hong Kongu max gdyż tam leci Cathay a z nimi mają podpisaną umowę. Zresztą przy pierwszej próbie od razu wydrukował taga na bagaż do HKG, na moje zdziwienie taką odpowiedź od niego usłyszałem.
    Wydaje mi się, iż pracownik Aer Lingus po prostu nie wiedział, co ma zrobić i dlatego nie chciał nadać bagażu do końca podróży. Miałeś bilet kupiony w CX, więc zapewne wszystkie trzy odcinki miały numery lotów CX i zamiast nadawać bagaż na ostatni odcinek z numerem lotu DragonAir, powinien nadać na lot z numerem CX, wtedy system by zadbał, by bagaż doleciał na miejsce pewnie nie często mają w Dublinie tak skomplikowanego klienta jak Ty ;-)

  10. #10

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie


    Polecamy

    No ja przez siedzenia hardshell powiedziałem sobie kiedyś, że nie polecę więcej Cathayem. Ale ta linia ma coś w sobie- nie wiem na czym to polega, ale ja po prostu lubię z nimi latać
    Pozdrawiam z Taipei - ostatnio modne na forum miasto

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •