Delta zafundowala mi kolejny upgrade (dziekuje), wiec moze sie z Wami podziele wrazeniami:

Samolot (757) raczej nie pierwszej nowosci, ale z przodu cztery rzedy po cztery fotele Business Elite. Nie najnowszej generacji (nie calkiem plaskie), ale spac mozna spokojnie, zwlaszcza ze lot nie najdluzszy (7.5 godziny, nawet pod wiatr).

Na powitanie, jak sie nalezy, szampan mojej ulubionej marki Jacquart (przy okazji, przypomina sie stary witz, jeszcze z czasow przasnego Gomulki:

- Szampan?
- Nie, z zona.
- Courvoisier?
- Zje i wypije.)



(Te bety powyzej do posciel do spania; nie bylo gdzie indziej polozyc.)

Boarding ciagle trwa, za oknem piekna sieprniowa pogoda. Nasza 757-ka dosc skromnie wyglada na tle stojacych obok samolotow Air Francy, chocby tego A330;



A co dopiero mowic o dwoch A380 stojacych po drugiej stronie terminala E:



Po zaskakujaco krotkim kolowaniu startujemy z pasa 08L (chyba):



I za chwile mamy piekne widoki polnocno-zachodnich dzielnic Paryza przy nadzwyczajnej widocznosci. Jak sie powiekszy to zdjecie, to nawet Wieza Eiffla sie pokaze w lewym gornym rogu, tylko jakas dziwnie malutka z tej wysokosci :-)



Bardzo ladny widok Le Bourget:



A potem juz tylko pola Pikardii w drodze nad Kanal LaManche:



Pora iwec zatroszczyc sie o wlasny zoladek (salon na CDG byl OK, tylko strasznie zatloczony o poranku). Na przystawke losos, salatka i zupa/krem z porow. Zwlaszcza ta ostatnia bardzo dobra. Do picia: Chablis.



Na glowne danie wybralem kurczaka ze szparagami (mimo, ze wybor byl lepszy niz standardowe: chicken or pasta? w klasie ekonomicznej). Wino zmienilo kolor nz czerwony (Bordeaux):



Z deseru zrezygnowalem, chociaz stewardessa Delty urzadzila niezly pokaz przygotowywania takowego na zadanie. Tak w ogole, to stewki Delty nie sa z zasady urodziwe, ani specjalnie sympatyczne, ale wyszkolone i profesjonalne sa tip-top.



A pozniej juz nic nie pamietam, bo udalem sie w objecia Morfeusza i spalem jak zabity do samego Bostonu.

jrk