Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
Like Tree23Likes
  • 23 Post By Asta

Wątek: Trans Maldivian Airways - Hydroplanem po Malediwach + film

  1. #1
    Awatar Asta

    Dołączył
    Jan 2007
    Mieszka w
    Bydgoszcz

    Domyślnie Trans Maldivian Airways - Hydroplanem po Malediwach + film


    Polecamy

    Pierwszego dnia pobytu na Malediwach w hotelu Ui Inn na wyspie Hulhumale wśród ofert wycieczek fakultatywnych znalazłem propozycję lotu widokowego nad wyspami. Okazało się, że jest to lot hydroplanem, czyli samolotem, który startuje i ląduje na wodzie i który dowozi pasażerów do drogich kurortów. Pomimo tego, że lecąc do Male mieliśmy aż 5 lotów, to następnego dnia po krótkiej wizycie na plaży czekałem już na taksówkę, aby dojechać na lotnisko.

    Lot był wykonywany przez linię lotniczą Trans Maldivian Airways, która niedawno połączyła się z konkurencyjną firmą świadczącą takie same usługi Maldivian Air Taxi. Linia powstała w 1989 roku i na początku wykonywała tylko loty śmigłowcami. Dopiero w 1997 do floty dołączył pierwszy samolot, a w 1999 roku hydroplany stanowiły 100% posiadanych statków powietrznych. Obecnie linia posiada 23 samoloty typu Twin Otters i przewozi około 400 000 turystów rocznie.

    Sam dojazd z wyspy na lotnisko jest już niezwykle ciekawy. Na teren przy lotnisku nie mogą wjechać przypadkowe samochody. Gdy zbliżamy się do lotniska mijamy budkę strażniczą z podniesionym szlabanem. Po prawej stronie od drogi widać startujące samoloty z wody, a trochę dalej pas startowy lotniska imienia Ibrahima Nasira. Jedziemy wzdłuż pasa i nagle, gdy jesteśmy na jego końcu… kończy się płot. Gdy akurat ląduje samolot należy odczekać, aż wyląduje i dopiero wtedy można kontynuować podróż. Wysiadłem przy głównym terminalu, który akurat znajduje się w przebudowie i skierowałem się do stanowisk TMA. Po małych problemach ( z racji dużej ilości biur podróży, tych stanowisk jest wyjątkowo wiele), stanąłem w kolejce, aby odprawić się na lot po Malediwach. Po kilku minutach oczekiwania pokazałem coś w stylu vouchera z hotelu i otrzymałem niezbyt efektowny bilet na lot 21 i zaproszenie do busa, którym objechałem całe lotnisko.





    Wodny terminal jest dosyć nowym budynkiem z niezwykle efektowną „płytą postojową”. Po wejściu jest coś w stylu hotelowej recepcji wraz ze sklepem z pamiątkami . Tablice odlotów są na telewizorach LCD, a całość dopełniają zdjęcia samolotów TMA na tle przepięknych wybrzeży wysp malediwskich. Zostałem skierowany do kasy, gdzie zapłaciłem za swoje loty (około 60 USD) . Okazało się, że czekają mnie aż 3 starty i lądowania. W planach było odwiedzenie wysp Helengeli oraz Ziyaraifushi.









    Po wejściu do gate, który okazał się małym pokojem z krzesłami po bokach i telewizorem z listą pasażerów, każdy z nas otrzymał zatyczki do uszów (jest to znane polskim pasażerom z lotów liniami JetAir). W pewnym momencie na telewizorze pokazały się bardziej dokładne dane zawierające nawet ilość paliwa, która będzie na pokładzie czy też numery rejsów, którymi przylecieli na Malediwy współpasażerowie. Wszyscy oni przylecieli Etihadem lub Emirates i te linie wraz z Qatarem były tymi, które zdecydowanie najczęściej można obserwować na tym lotnisku. Gdy zbliżała się godzina odlotu przyszedł pracownik linii, aby nas przywitać i włączył safety demo. Po kilkuminutowym filmie przeszliśmy pomostem do samolotu, przy którym czekał na nas kapitan. Co ciekawe był on Anglikiem, który po lataniu w europejskich liniach postanowił spróbować czegoś nowego.











    Samolot jest niezbyt duży, ale w środku nie jest najgorzej. Na szczęście fotele można bardzo łatwo położyć i biorąc pod uwagę, że nikt przede mną nie siedział to miałem naprawdę wygodnie. Przy wejściu na pokład należy zostawić plecak, który jest chowany w tylnej części bagażnika, co w połączeniu z brakiem kieszeni w spodniach spowodowało wiele problemów, ale o tym później. Powitał nas steward i po przeprowadzeniu safety demo wyszedł ze samolotu, aby odcumować samolot.



    Wrażenia są niesamowite – połączenie samolotu z wodą tworzą niezapomniane przeżycia, a do tego lekkie fale, które kołysały samolotem na boki. Sam start to było już zdecydowanie większe kołysanie i samolot naprawdę mocno podskakiwał na falach. Oczywiście podczas lotu nie czuć specjalnej różnicy pomiędzy lotem takim samolotem, a z normalnym podwoziem, ale widoki są niezapomniane. Kolor wody otaczającej Malediwy jest imponujący i szkoda, że już po kilkunastu minutach rozpoczęliśmy zniżanie do pierwszej wyspy.





    Samo podejście było bardzo strome i uderzenie w wodę niezwykle mocno odczuwalne. Nie wiem, czy to jest specyfika takich samolotów, ale każde lądowanie było w podobnym stylu. Po przypłynięciu pod pomost wysiadło kilka osób i wyruszyliśmy w kolejny rejs, a mi udało się przesiąść do pierwszego rzędu, dzięki czemu miałem widok jak z jump seatu.



    Po wielu podskokach podobnych jak podczas szybkiej jazdy na polnej drodze ,znowu znaleźliśmy się w powietrzu . Lot okazał się jeszcze krótszy niż ostatni i znowu bardzo szybko rozpoczęliśmy zniżanie.



    Co ciekawe, piloci byli w japonkach, które po zajęciu miejsc w kokpicie zdejmowali. Tym razem miejsce do którego przylecieliśmy, było na pewno najdziwniejsze na jakie w życiu dotarłem samolotem. Była to platforma, z której statek zabierał pasażerów do hotelu wraz z ich bagażami.





    Po powrocie na pokład ponownie udało mi się zająć miejsce w pierwszym rzędzie i po krótkich przygotowaniach ruszyliśmy w kierunku lotniska w Male. Dodatkową atrakcją tego lotu był fakt, że przelecieliśmy nad wyspą Hulhumale, na której mieszkaliśmy podczas naszej dosyć krótkiej wizyty na Malediwach.





    Po wylądowaniu i dopłynięciu pod pomost wyszedłem przed samolot i czekałem na bagaż. Zdziwiony obserwowałem, jak wszyscy otrzymali swoje bagaże i pracownicy lotniska zaczęli zamykać samolot, a ja nadal nie otrzymałem swojego plecaka. Poprosiłem stewarda o swój bagaż, a on stwierdził, że wszystkie już wydali, nic nie zostało i mam się zgłosić do biura linii. Ponieważ mieszkańcy tego niewątpliwie pięknego państwa mają dosyć luźny stosunek do obowiązków i ogólnie nie przejmują się wieloma sprawami, szansy w szybkim rozwiązaniu problemu upatrywałem w kapitanie. Niestety, po przedstawieniu mu problemu powiedział, że już wielokrotnie prosił obsługę samolotu, aby wydawali bagaże konkretnym osobom, po czym życzył miłego dnia i pojechał do domu. Była godzina 18 i zostałem sam w pustym terminalu z kilkoma Malediwczykami i przechodzącymi mechanikami, którzy szli do samolotów.



    O tej godzinie wszystkie samoloty wróciły już do bazy i przechodziły codzienne przeglądy. Po kilku minutach przyszedł uśmiechnięty pracownik linii, aby powiedzieć mi, że nie mają bagażu w hotelu do którego lecieliśmy. Biorąc pod uwagę, że do najbliższej ambasady dzieliły mnie godziny lotu, w przeciwieństwie do pana z obsługi wcale nie było mi do śmiechu. Zapytałem się, czy dzwonił do obu hoteli do których lecieliśmy. On, wyraźnie zdziwiony, że lecieliśmy do dwóch miejsc powiedział, że zadzwoni później i stał uśmiechnięty. Po piątej zdecydowanej prośbie poszedł od razu zadzwonić. Wrócił uśmiechnięty (teraz już słusznie) i oznajmił, że bagaż się znalazł. Wielki kamień spadł mi z serca. Poprosiłem go zwrot mojego bagażu oraz wodę, bo pieniądze również były na rajskiej wyspie około 30 km obok. Wodę otrzymałem już po drugiej prośbie. Po kilku minutach wrócił znowu uśmiechnięty i zawiadomił, że ma dobre wiadomości , gdyż manager linii zgodził się, abym pomimo później pory wyczarterował samolot i możemy polecieć po bagaż. Poinformowałem sympatycznego pana, że to zły czas na żarty i jeśli oni go zgubili to oni mi mają mój bagaż dostarczyć na lotnisko i nie będę za to ani dolara płacił. Z tej sytuacji wybrnęli tak, że odwieźli mnie do hotelu samochodem i następnego dnia bagaż czekał na mnie w hotelu. Sytuacja niezwykle stresująca, ale co najważniejsze zakończona szczęśliwie.

    Podsumowując, jeśli ktoś będzie miał okazję polecieć takim samolotem, niech nie zastanawia się ani chwili. Wrażenia są niezapomniane i jest to świetna odskocznia od latania dużymi samolotami pasażerskimi. Należy tylko pilnować bagażu.

    Zapraszam do obejrzenia filmu z tych lotów:


  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Pomijając kwestię zagubionego bagażu - jednym słowem - rewelacja!

  3. #3
    Awatar mapa

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WRO

    Domyślnie


    Polecamy

    Chcę tam... Czadowy filmik

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •