Pokaż wyniki od 1 do 14 z 14
Like Tree69Likes
  • 11 Post By KubaB
  • 1 Post By shiver
  • 13 Post By KubaB
  • 8 Post By KubaB
  • 7 Post By KubaB
  • 4 Post By siarka
  • 1 Post By tbk
  • 10 Post By KubaB
  • 3 Post By KubaB
  • 7 Post By KubaB
  • 2 Post By KubaB
  • 2 Post By pitterek

Wątek: Macedonia na pożegnanie lata, czyli śladami prezydenta Komorowskiego

  1. #1

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie Macedonia na pożegnanie lata, czyli śladami prezydenta Komorowskiego


    Polecamy

    Witajcie,
    dawno nic nie pisałem w tym dziale, a jako, że w poniedziałek 9 września wróciłem na pokładzie B737 Travel Service z Dalaman w Turcji (ale tego rejsu nie ma co opisywać, może za wyjątkiem tego, że kanapka kosztuje 17 zł oraz , że w Katowicach czeka się godzinę na odbiór bagażu), to zaraz po wylądowaniu stwierdziłem, że dawno nigdzie nie latałem, więc szybko przepakowałem się i w drogę do Macedonii. Sama podróż lotnicza do Macedonii nie jest może jakoś strasznie ekscytująca, więc tym razem będzie mniej lotniczo, więcej podróżniczo (ale i tak w sumie nie za dużo, bo wyjazd krótki , no i nie za daleki).
    Tak więc kończę wstęp, przechodzę do właściwej relacji.

    Podróż do stolicy Macedonii odbywamy na pokładzie Bombardiera Eurolotu (rejs LO227) by we Wiedniu przesiąść się na A320 (rejs OS 779 operowany przez Tyrolean). O samych rejsach nie ma co wiele pisać, może za wyjątkiem wątku kulinarnego. No więc "zachęcony" wypowiedziami pana Mikosza na łamach Kaleidoscope, p. Mikosz pisze "każdy z Państwa znajdzie dla siebie coś smacznego".

    oraz podpisem pod fotką na stronie 90 Kaleidoscope (z września) postanawiam poprosić o bułę i sałatę, ale dziwi mnie fakt, że nie ma menu w kieszeniach foteli. Stewardessa twierdzi, że owszem , płatny catering jest na wszystkich rejsach międzynarodowych, ale nie tych na których latają Dashe. Tak więc lecimy o samej wodzie Trochę to wnerwiające.
    Z 10 minutowym opóźnieniem lądujemy we Wiedniu (w Krakowie rozpoczęcie boardingu było opóźnione), jakoś udaje mi się odszukać bussines lounge (jest koło gate F, podczas gdy my będziemy odlatywać z D), gdzie szybko rzucam coś na pożarcie tasiemcowi Sam lounge nie powala na kolana, do jedzenia tylko croissant lub pieczywo z masłem, do picia wybór przyzwoity. Ale czasu wiele nie ma, zwłaszcza, ze kolega mnie pogania, że boarding się zaczyna.
    A320 wypełniony ponad 90% ( w Y, w C też chyba nieźle), ale nie ma się co dziwić, do Skopje mało z linii regularnych lata i ten Austrian to swoiste okno na świat.
    Catering w części do jedzenia równie kiepski jak w LOT, choć objętościowo większy. Za do do picia full wypas i to za friko (woda z gazem i bez, soki, wina, cola, tonic, alko mocne chyba też).






    Na podejściu do SKP trzęsło jak diabli, bo akurat jakiś front burzowy przechodził, więc lądujemy tak jak startowaliśmy z KRK, .... czyli w deszczu

    Lotnisko, mimo, że nosi nazwę Aleksandra Wielkiego..




    to wielkim ruchem nie powala, bo... mimo, że jesteśmy w stolicy Macedonii, to oprócz nas nie ma żadnego samolotu pasażerskiego .
    Jedyne latadła jakie dojrzałem widoczne są poniżej





    no i "nasz" A320





    Bierzemy samochód, mając wybranego VW Up dostajemy kodę Rapid, więc w sumie nieźle, ale gorzej niż to to było w Toronto (kto czytał to może pamięta). Po kilkunastu minutach jazdy i zapłaceniu 0,5 Eur za autostradę parkujemu gdzieś "na krzywy ryj" w centrum i idziemy połazić po mieście.
    W tym miejscu dodam, że w Macedonii byłem z Hiszpanem2007 i naszymi rodzinami na wakacjach (samochodem), co trochę ułatwia orientację.
    Skopje , gdy odrzucić dziwaczne bloki na przedmieściach, jest bardzo miłe, przyjazne i niedrogie.
    Pierw zwiedzamy dzielnicę turecką, w old bazar, potem przez rzekę kamiennym mostem idziemy do nowej częsci.

    Trochę fotek poniżej
    na początek targ. Czas jest taki jak w Polsce, ale gdyby ktoś miał problemy, to wybór "markowych" czasomierzy jest spory (Rolexy, Omegi, moje ulubione Breitlingi i inne , prawie na kilogramy)




    Za to jak mowa o kilogramach, to brzoskwinie w cenie 40 eurocentów za kg (1.6zł/kg).



    Teraz parę fotek ze starej części miasta









    jak na aptekę, to asortyment całkiem ciekawy. Może służy do przywiązywania pacjenta do łóżka, aby nie rzucał się za bardzo w czasie zabiegu ?



    Trochę tu trąci jeszcze socjalizmen, ale burki mają naprawdę dobre




    Hiszpan, poznajesz tę knajpę pod parasolami??





    tuż obok widok jak poniżej






    Fajny hostel (cena 10 Eur od osoby). Własciciel mówi, że w interesującym nas terminie tuż obok bedzie festiwal piwa i nie pośpimy





    jakby ktoś chciał ubranie sobie uszyć, to polecam zakład krawiecki




    a w tym sklepie jubilerskim wczoraj pani Komorowska kupowała precjoza





    zresztą miasto jeszcze dziś jest ozdobione polskimi flagami, jako, że wczoraj była wizyta prezydenta Komorowskiego


    cdn
    tartal, pkowal3, pitterek and 8 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    Hiszpan, poznajesz tę knajpę pod parasolami??

    Knajpka z najlepszym Tawcze-Grawcze w całej Czarsziji.....

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Nie za dużo masz tego urlopu?

    Tak czy siak, czy można prosić o zdjęcia i szerszy opis z lotu Tyrolean? Albo chociaż subiektywną ocenę co do wygody? Mam ich na oku jeśli chodzi o prawie 5-godzinny lot, dlatego pytam. Dzięki z góry.
    elza030 likes this.

  4. #4

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Nie za dużo masz tego urlopu?

    Tak czy siak, czy można prosić o zdjęcia i szerszy opis z lotu Tyrolean? Albo chociaż subiektywną ocenę co do wygody? Mam ich na oku jeśli chodzi o prawie 5-godzinny lot, dlatego pytam. Dzięki z góry.
    tym razem do Macedonii przyjechałem (a dokładniej przyleciałem) słuzbowo, a nic tak nie cieszy jak podróże opłacane nie z prywatnej kieszeni

    Co do Tyrolean, to tak jak pisałem catering (jedzenie) słabe, napoje bardzo dobre (nawet w miarę porządne wino dają), komfort siedzeń w miarę (nie wiem jaki seat pitch, ale dało się przeżyć), cabin crew raczej zadowolone. Podsumowując nic nadzwyczajnego, ale solidną 4-kę można przyznać.

    dopisek o Tyrolean: dodam, że po tak turbulentnym podejściu do SKP część pasażerów klaskała jak już dotknęliśmy kołami pasa. Czyżby Polacy z czarterów byli na pokładzie?

    Wracając do Macedonii, to dla niezorientowanych to była republika Jugosławii, która wybiła się na niepodległość bez rozlewu krwi. Liczba ludności to ok 2 mln osób. Natomiast w związku ze sprzeciwem Grecji pojawiły się problemy z nazewnictwem tego kraju, gdy Graeja oprotestowała nazwę Macedonia. Tak więc często spotyka się (angielską nazwę FYROM Former Yugoslav Republic of Macedonia), natomiast Polska uznaje nazwę Republika Macedonii.

    Teraz pora na dalszy ciąg fotorelacji ze Skopje. Wczoraj pokazałem Wam klimatyczną starą część miasta, która pachnie jeszcze minioną epoką (nie jest odpicowane na cukierkowo), są tu nie tylko zabytki (np widoczna na moim zdjęciu cerkiew św. Spasa z XVII-XIX - w środku jest piękny drewniany ikonostas, niestety w środku nie wolno robić zdjęć, na marginesie są tu jeszcze socjalistyczne zasady wstępu, jako że jest to obecnie muzeum , to obcokrajowcy płacą 120 den , czyli 2 Euro, lokalesi 50), ale sporo też małych lokalnych warsztatów (pokazywałem kowali, krawców) itp itd.

    Po zwiedzeniu starej części miasta kamiennym mostem przechodzimy do nowej.
    W oczy rzuca się bardzo duża ilość pomników, np w na odcinku 200m naliczyliśmy ich 12. Za to rozmiary są gigantyczne, jakby chcieli tymi pomnikami podbudować pozycję tego małego kraju.



    Tak jak pisałem jest sporo polskich flag , to pozostałośc po wczorajszej wizycie prezydenta Komorowskiego w tym mieście.








    Pamiętacie w relacji z Korei pokazywałem uliczny happening, gdzie dziewczyny tańczyły przeciw przemocy w szkole. W Skopje też trafiamy na podobne wydarzenie, ale tym razem chodzi o pokój na Bałkanach



    Powoli pora wracać na starą część miasta, bo przed nami jeszcze 200 km drogi (przez góry) do miejscowości Ohrid.
    Jeszcze rzut okiem na mury zamku


    a także na stoisko z kilimami




    siadamy w ulicznej knapce na kebaba (mięso + pieczywo+ cebula+ ooostre papryczki - porcja ze zdjęcia za równowartośc 12 zł)



    ostatni rzut okiem na starą część miasta (ale wracamy tu za kilka dni, więc wtedy dokończymy zwiedzania i zrobimy zakupy)



    no i w drogę. A z okien samochodu dostrzegamy... PEWEX - wiecznie żywy?



    na koniec tej części relacji fotka z drogi do Ohrid. Te góry za chwilę będziemy pokonywać naszą Skodą Rapid (w pierwszej częsci relacji brakło literki S w nazwie auta)


    cdn
    Ostatnio edytowane przez KubaB ; 12-09-2013 o 09:05 Powód: dopisek o Tyrolean

  5. #5

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    dalsza część naszej trasy wiedzie do miejscowości Ohrid, leżącej nad jeziorem o tej samej nazwie (jest to najstarsze jezioro w Europie poswtałe już w trzeciorzędzie). Miasteczko Ohrid jest wpisane do rejestru Unesco, a jezioro stanowi granicę między Macedonią i Albanią.
    Aby ze Skopje dojechać do Ohrid trzeba pokonać prawie 200 km trasy (częściowo płatnej, ale cena w sumie ok 10 zł), następnie jadąc przez góry uzbroić się w cierpliwość, gdyż takie wlokące się ciężarówki trudno jest wyprzedzić między serpentynami.


    a jak mowa o pojazdach, to zapomniałem wkleić fotkę autobusu ze Skopje- jeżdżą tutaj takie piętrusy


    Po drodze zatrzymujemy przy skrzynce pocztowej - trzeba przyznać potrzeba jest matką wynalazków



    Samo miasteczko Ohrid jest bardzo urokliwie, choć w sezonie turystycznym staje się dosyć zatłoczonym kurortem, gdzie często słychać język polski. Ale nie ma się co dziwić, jest tu ładnie, ceny są przystępne i i jest to kraj słowiański, gdzie nie znając żadnego języka, można się dogadać. Dodatkowo, nie każdy o tym wie, można tu przylecieć bez paszportu (tzn na dowód osobisty). Samochodem niestety paszport (chyba) potrzebny, bo po drodze jest Serbia.

    My ciągle mamy trochę opóźnienia w stosunku do p. prezydenta Komorowskiego, bo w Skopje był dzień przed nami, w Ohrid kończył wizytę gdy my dojeżdżaliśmy
    Za to z uwagi na inne zajęcia które tu realizujemy trochę zwalniam tempo relacji. Teraz tylko info o tym, że po południu jedziemy do źródeł zasilających w wodę jezioro Ohrydzkie (woda na dystansie kilkunastu kilometrów płynie pod ziemią z jeziora położonego w górach, by tuż przej jeziorem Ohrydzkim wypłynąć na powierzchnię, czyli tak na prawdę to jest tzw wywierzysko). Dodatkowo zwiedzamy monastyr Sw. Naum'a.

    Jezioro chwilę przed nadciągającym deszczem wygląda tak:



    A tych rozlewiskach są źródła (wywierzyska) jeź. Ohrydzkiego. Woda ma zawsze temperaturę 9-11 st C.



    Widok na monastyr





    cdn, może dziś uda się wyskoczyć do miasta Ohrid i stamtąd przygotować kolejną porcję relacji
    Wamo, tartal, Machoni and 5 others like this.

  6. #6

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    czas na parę fotek z miasteczka Ohrid. Zaczynamy z góry:










    na trawniku przed cerkwią Św Zofii ...



    ...pasą się żółwie, choć dokładniej, to chyba jednak w tej chwili się nie pasą Wyglądało o tak, jakby ją jednak głowa bolała








    miasto wyraźnie ma już za sobą szczyt sezonu turystycznego, choć spotkaliśmy ze 2-3 wycieczki autokarowe z Polski.
    Za to po południu wyjeżdżamy na przełęcz 1100 m powyżej poziomu jeziora, niestety pogoda się psuje, więc fotki nienajlepsze



    nasza dzielna "szkodovka"



    to na razie tyle, jutro jedziemy do Skopje, nie wiem czy znajdę gdzieś internet, jeśli nie to cd w niedzielę/poniedziałek

  7. #7

    Dołączył
    Apr 2012

    Domyślnie

    No nie samiec pół roku się do panienki skradał, a ten duży go odsunął tuż przed. Nieładnie

  8. #8
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    To danie ze zdjęcia to nie kebab a cevapcici, a do Serbii też już od jakiegoś czasu możemy na dowód wjechać

    Relacja super, przypominają mi się moje wizyty w tych samych miejscach
    grindavik likes this.

  9. #9

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Czołem,
    dziś zakończyliśmy nasze służbowe sprawy i wyruszyliśmy w drogę do Skopje. Postanowiliśmy wracać inną droga niż dojechaliśmy ze Skopje i dzień się nam bardzo udał.
    Na początek jednak jeszcze parę widoków na jezioro Ohrydzkie, jako że wreszcie zrobiła się super pogoda.
    Te góry po drugiej stronie to już Albania



    a co nie będę gorszy, też sobie postoję nad jeziorem


    W Macedonii limit alkoholu we krwi kierowcy wynosi 0.5 promila, więc ponad 2 razy więcej niż w Polsce. A ponieważ byliśmy we dwóch w samochodzie, a kierował tylko jeden, więc zgodnie uznaliśmy, że w sumie wychodzi nam 1%% . Tak więc z rana szybciutko do firmowej winiarni firmy Skovin. Jednak na początek fotka książek, które można tam kupić


    Facet w winiarni ma fajne dystrybutory, do jak to na Słowacji mówią "sudovego vina". W sumie wracamy do niego ze trzy razy, za każdym kupując po kulka butelek wina, które poprzedniego dnia mam bardzo smakowało na kolacji, a przy okazji zawsze wypijamy po szklaneczce wina z dystrybutora. Tak więc łącznie z wczorajszym winem z kolacji, które jeszcze w nas krąży 1%% murowany.
    Na koniec jeszcze fotka sprzed winiarni (Hiszpan2007, jak my to mogliśmy ominąć w zeszłym roku??)


    kupujemy jeszcze trochę owoców i warzyw (w sumie będzie ze 20 kg - dobrze, że mam FTLa, bo w skombinowanym pudle kartonowym wielkości telewizora Rubin, które nadamy dodatkowo na bagaż, upychamy nasze wina, wór papryki, melony i co tam jeszcze mamy zakupione), a potem dalej w drogę. Chcemy zobaczyć monastyr Iovan Bigorski, ale zanim tam dojedziemy to jeszcze odbywamy parę konwersacji z lokalesami, którzy mówią gdzie jechać. Dobra, dosyć gadania, pora na foty



    ktoś chyba bardzo lubi widoki z góry zwróćcie uwagę, jak jest położona ta wioska na prawo od cienia chmury. Do głównej drogi pewnie dobrze ponad godzina piechotą


    następnie zajeżdżamy do miasteczka Debar, po zjedzeniu obiadu (super Tawcze-Grawcze za całe 4 PLN od osoby) i wypiciu piwa (aby poziom alkoholu we krwi utrzymać na stałym poziomie )


    ...spotykamy kolejnego lokalesa, z którym idziemy na kawę. Przez pierwszą godzinę mówi jaki to jego rząd jest zły i jak nie dba o ludzi (np. zasiłek dla bezrobotnych wynosi 17 Euro miesięcznie) oraz o dziury w drogach i chodnikach (choć ja uważam, że drogi mają dobrą nawierzchnię, lepszą niż w Polsce), a przez drugą godzinę o tym, że jak Chrystus ponownie przyjdzie, to będzie za późno na pojednanie ludzi

    Potem dalej w kierunki Skopje, ale niestety robi się późno i omijamy Iovan Bigorski, at to kolejna wioska na zboczu góry



    posłuchawszy rad lokalesa z Ohridu zajeżdżamy do Kanionu Matka niedaleko Skopje, gdzie znów po krótkiej pogawędce z kolejnym Macedończykiem znajdujemy fajny hotel za 20 Euro za pokój (w tym flaszka wina na osobę i śniadanie), skąd nadaję tę relację. Jednakże teraz poziom alkoholu juz zdecydowanie przekracza 1%%, więc ciężko mi się pisze, zatem ciąg dalszy pewnie dopiero z saloniku we Wiedniu
    Machoni, pkowal3, shiver and 7 others like this.

  10. #10

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    gdzieś mi uciekło zdjęcie tych dystrybutorów wina, więc nadrabiam, ale reszta jutro, z wyżej wymienionych pwodów
    Lucinekk, tartal and Machoni like this.

  11. #11

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    poniżej jeszcze jedno zaległe zdjęcia (zrobione gdzieś w okolicach miasteczka Debar) z trasy Ohrid-Skopje


    A niżej trzy fotki z kanionu Matka.




    Następnego dnia rano zaliczywszy targ w Skopje (tym razem kupujemy karton przepysznych winogron - to co u nas sprzedają w marketach to w porównaniu z nimi kwach) docieramy na lotnisko.
    Tutaj w check in pani nie popisuje się się:
    - bardzo słabo zna angielski
    - ma problemy z tym, czy posiadając FTLa mogę bezpłatnie zabrać 2 sztuki bagażu ( w sumie nazbierało się 40 kg wina, rakiji, owoców , warzyw i przepysznego ajwaru, czyli pasty warzywnej przyrządzanej ze słodkiej paprywki, bakłażanów, pomidorów czosnku oraz różnych przypraw). Nasze kartonowe pudło wielkości jakby od telewizora CRT wyraźnie kłuje ją w oczy. Do tego podręczny kartonik z winogronami no i plecaczek. W końcu udaje jej się zrozumieć, że mogę to wszystko zabrać, ale za karę odsyła mnie z kartonowym pudłem do over sized lugagge , a tam czekamy ponad pół godziny, aż ktoś łaskawie się pojawia (po naszych licznych interwencjach)
    Na gate docieramy gdy bording już trwa, więc nawet nie było czasu pomyszkować po Duty Free - na marginesie jest tylko jeden mały sklepik.



    Za to dzis na lotnisku uwijają się jak w ukropie, bo jest straszny ruch - oprócz naszego A320 Tyrolean są jeszcze widoczne dwa inne samoloty




    Na pokładzie A320 w klasie ekomonicznej prawie komplet pasażerów,a biznesie tylko 1. Niestety dziś trafiamy na nowe siedzenia, które nie są zbyt wygodne, ale 1.5 godz da się przeżyć. Co ciekawe klasa biznes różni się tylko tym, że środkowe siedzenie jest zablokowane.



    Ponieważ 2 rzędy za nami siedzą znajomi, z którymi chcę porozmawiać w trakcie lotu, to na pytanie czy wszyscy możemy przesiąść się do C, tak aby we trójkę siedzieć razem stewka wyraża zgodę Pewnie dlatego, że bez krzyczenia, że Niemcy mnie biją

    Niestety catering kiepski, jakieś tam chrupko-talarki oraz napoje (wybór napojów jak na trasę 1.5 godz jest jednak bardzo przyzwoity, wino białe całkiem całkiem)



    Macedonia powoli zostaje w tyle i w dole


    Po wylądowaniu we Wiedniu, ponieważ jestem nieco objuczony bagażem podręcznym decyduję, że rezygnuję z planowanego wyjazdu do centrum Wiednia (mamy 6 godz oczekiwania na rejs do Krakowa) i lokuję się w saloniku Austrain'a. Salonik Schengen jest całkiem przyjemny i przestronny z widokiem na samoloty, są wydzielone miejsca do pracy ( w tym wielofunkcyjna drukarka), miejsca do spania (leżanki) itp.
    Wybór jedzenia słabszy niż w Polonezie (zupa, ze 2 pasty do pieczywa+ pieczywo+ chipsy+orzeszki+ jabłka), ale napoje na poziomie, bo po 3 gatunki wina czerwonego i białego (w tym frizzante), alko mocne oraz niealko. Za to są bardzo fajne , czyste, nowoczesne kabiny prysznicowe z porządnymi , tradycyjnymi ręcznikami (a nie jakąś pseudo-płachtą, która wody prawie nie wchłania, jak to jest w Polonezie). Salonik nie jest zatłoczony, udaje mi się nawet zdrzemnąć na leżankach.




    Za godzinkę odlot do KRK, więc podróż dobiega końca
    Na razie podsumowanie Austriana (w obie strony)

    Check-in

    SKP 2/5

    catering 3/5 (gdyby dali coś do jedzenia było by znacznie więcej)

    samolot 3/5 (gdyby nie nowe siedzenia było by 5/5, bo czysty, zadbany, ale te siedzenia w klasie C to jakaś pomyłka, a w Y też są mało komfortowe)

    załoga 4/5 (przyjazna)

    lounge we Wiedniu 4/5 (trochę słabe jedzenie, gdyby nie to było by 5/5)

    jutro bedzie koniec, czyli info o tym, czy LOT na miedzynarodowym rejsie zaoferował kanapkę, czy też nie

  12. #12

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    no to melduję się już z Polski. Wycieczka zakończona
    Oczywiście na rejsie LO230 Wiedeń-Kraków nie było nic do jedzenia, mimo, że w Kaleidoskope jest info, że jest dostępne na wszystkich rejsach międzynarodowych. Jakoś w LOT nie wie lewica co czyni prawica.

    Za to załoga pokładowa najwyższych lotów (rejs był obsługiwany przez Eurolot). Dziewczyny uśmiechnięte, chętne do pomocy pasażerom, nawet wtedy gdy pasażerowie nie dawali oznak, że takiej pomocy oczekują, emanowała z nich radość i chęć do pracy, a także do stworzenia dobrej atmosfery na pokładzie. Potrafiły nawet takiego malkontenta jak ja (brak cateringu) zadowolić swoimi odpowiedziami i sprawić, że mimo braku jedzonka rejs wspominam bardzo dobrze. Na 5 możliwych punktów obie panie otrzymują po 6
    Rumun and Machoni like this.

  13. #13
    Awatar pitterek

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Sosnowiec, Poland

    Domyślnie

    No nie wiem nie wiem, a co na to żona? W temacie zadowalania przez 2 panie :P
    KubaB and grindavik like this.
    Pitterek

  14. #14
    Awatar Andrzej_hhh

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie


    Polecamy

    Bardzo fajny trip. Rozważam ten kierunek w najbliższym czasie, a po zdjeciach w tej relacji widze, że warto.

    PS: Żółwie bezbłędne.


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •