Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
Like Tree39Likes
  • 4 Post By shiver
  • 6 Post By shiver
  • 6 Post By shiver
  • 14 Post By shiver
  • 4 Post By shiver
  • 1 Post By charli91
  • 4 Post By shiver

Wątek: KRK-LPL-CCF-CRL-KRK - dzień w Liverpoolu i dwa dni w Carcassonne - LIVE

  1. #1

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie KRK-LPL-CCF-CRL-KRK - dzień w Liverpoolu i dwa dni w Carcassonne - LIVE


    Polecamy

    Cześć!

    Generalnie uważam, że pisanie takich wstępów przed rzeczywistym rozpoczęciem podróży powoduje u czytających wrażenie lizania cukierka przez papierek Jednak jeśli nie zrobię tego teraz to zostanie mniej czasu w trakcie podróży a plan jest w miarę napięty.

    Korzystając z Azuona znalazłem w końcu w niezłej cenie połączenie do bardzo interesującego mnie miejsca - Carcassonne w południowej Francji. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć tamtejszy zamek i fortyfikacje. Jako, że będę miał tam dwie doby, przymierzam się również do odwiedzenia Tuluzy, jednak dopiero na miejscu okaże się czy nie zabiją mnie ceny TGV czy innej klasy pociągów. Przy okazji wyszło na to, że będę miał również czas (równe 24h) na odwiedzenie miasta Beatlesów. Mapka wykonana przy użyciu gcmap.com prezentuje plan podróży. Jak widać wyszło równiuteńkie 4700km.

    Wylot jutro o 7:10 o ile nie będzie mgieł ani skutków tych części strajku ATC które mogą się dzisiaj odbyć. Podejrzewam, że mogę nie odezwać się z lotniska bo nie planuję przybycia z wielkim wyprzedzeniem. Będę się natomiast starał relacjonować wycieczkę tekstowo i obrazkowo wieczorami, gdyż w hotelach mam mieć Wi-Fi.



    EDIT: Ech, poproszę o przeniesienie do właściwego działu....

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Ciemno, nic nie widać więc na razie update tekstowy. Pierwszy raz jestem w części non-schengen lotniska w Krakowie. Ciasno, większość siedzeń bez oparć, ogólnie tak sobie tu wygląda, podobnie jak w terminalu krajowym. A w sumie przecież sporo lotów do UK i Irlandii jest obsługiwanych z KRK.

    Rozpoczyna się właśnie boarding na STN. Chyba zawiesił się system, bo komunikat na ten temat jest puszczany w kółko już 3 raz. Za pół godziny my.

    Do usłyszenia z Liverpoolu!

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Boarding przebiegł sprawnie, do Liverpoolu polecieliśmy zbazowanym w KRK EI-DCJ. Obłożenie lotu duże, widziałem co prawda dwa ostatnie rzędy zablokowane, ale w pozostałych ciężko było dostrzec puste miejsca. Zanim jednak wsiedliśmy do maszyny chwilkę (krótką) staliśmy na płycie lotniska, co w sumie na dobre wyszło, ponieważ akurat świtało i można było zrobić ciekawe zdjęcia.





    Odlot punktualnie o czasie, rozkładowe 2:55 skurczyło się wg zapowiedzi w naszym locie do 2:30, a w rzeczywistości lecieliśmy jeszcze krócej. Póki słońce nie podniosło się wyżej nadal panowało niezłe oświetlenie do zdjęć, chociaż szyby samolotu były dość brudne. Mimo wszystko w oddali ładnie prezentowały się Tatry. Później pojawiło się dużo chmur i poza odległymi, ledwo widocznymi przelotówkami – nic ciekawego.





    Kilkadziesiąt minut przed lądowaniem zobaczyłem dwa samoloty podchodzące równolegle do lądowania – nie jestem jednak pewien do jakiego lotniska – stawiam na AMS albo już LHR, rzadkie przerwy w chmurach nie pozwalały się zorientować gdzie jesteśmy.

    Za to przed lądowaniem, nie wiem czy ze względu na wczesny przylot, czy to standardowa procedura, zrobiliśmy piękne kółko nad centrum Liverpoolu. W ostatniej chwili chwyciłem za aparat ale chyba i tak zdjęcia poruszone.





    Po wylądowaniu pieszy deboarding, lotnisko w sumie nie wydawało się duże ani ruchliwe. Mój hotel mieści się w Garston, po drodze między lotniskiem a centrum i udało mi się złapać takie autobusy, aby zostawić po drodze zbędny balast i bez plecaka ruszyć na miasto.

    Liverpool to nie Londyn, ale swój urok ma. Bogata historia związana z transportem morskim jest podkreślana na każdym kroku. Wszedłem w sumie do trzech muzeów – Maritime Museum & Slavery Museum, Liverpool Museum oraz World Museum. Nie są one duże, jednak w każdym z nich znajdują się interesujące eksponaty. Warto też podkreślić że muzea te są darmowe.

    Skoro morze, to zacząłem zwiedzanie od doków oraz nabrzeża.













    Następnie spacerkiem (wszystkie atrakcje można obejść pieszo w rozsądnym czasie) przeszedłem przez miasto, między innymi obok ratusza i budynków uniwersyteckich.







    Na koniec zostały Metropolitan Cathedral (bardzo dziwna z zewnątrz, ale ładna w środku)...



    ... oraz Liverpool Cathedral (to już majestatyczna, ogromna budowla, którą wg broszury budowano ok. 70 lat).



    Na koniec jeszcze spacer przez China Town...



    ... oraz po miejscach związanych z zespołem The Beatles – czyli głównie klubem The Cavern. Ekspertem od Beatlesów nie jestem



    Teraz już siedzę sobie w hotelu, popijam Newcastle Brown Ale i piszę niniejszą relację. Trochę się streszczam, bo oczywiście nie mam angielskich przejściówek i do dyspozycji mam tylko to co w baterii.

    Pozdrawiam i do usłyszenia mam nadzieję jutro z Carcassonne!
    Mentos, pkowal3, Olson and 3 others like this.

  4. #4

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Witam z hotelu w Carcassonne. FTP do mojego prywatnego hostingu zdjęć coś szwankuje na Wi-Fi, które tutaj mają, więc nie wiem, jaką część relacji uda mi się dzisiaj zamieścić. Nie bez znaczenia jest też inny winowajca, marki Carsac, którego powoli ubywa w butelce

    Na razie jednak przejdźmy do podróży z Liverpoolu do Francji. Co do tego co pisałem wczoraj o lotnisku LPL, odszczekuję. Jest ono całkiem spore. Ma co prawda rozdmuchaną numerację bramek 1-50 (w rzeczywistości jest ich chyba ok. 20, a w numeracji są spore luki), jednak i tak to całkiem spory port. Z rzeczy dla mnie nietypowych – wyjątkowy maraton przez duty free między kontrolą bezpieczeństwa a bramkami oraz wyświetlanie numeru bramki na tablicach dopiero w momencie rozpoczęcia boardingu na dany lot.

    15 minut przed lotem do CCF odbywał się także boarding do POZ. I tu dygresja – Polki to jednak najpiękniejsze dziewczyny na świecie. Wystarczy dzień czy dwa poza granicami, żeby sobie z tego zdać sprawę.

    Zdjęć pasażerów lotu do Poznania nie robiłem, ale na pocieszenie fragment trasy security – bramki oraz świt w LPL, czyli zdjęcia przez szybę z refleksami.







    Ryanair tymczasem znowu mnie nie zawodzi, czyli jest jak zawsze punktualny i dobrze zorganizowany. Pieszy boarding do EI-EFG, siadam znowu z tyłu, bo kolejka do przednich drzwi jest taka, jakby były jedyne. Miejsce obok tym razem wolne, fajnie, bo obłożenie wiele od 100% nie odbiega.

    Pierwsza część lotu jest, nie owijajmy w bawełnę, nudna. Nieczęsto zdarza mi się lecieć „w poprzek” kontynentu (z punktu widzenia pasażera startującego w KTW / KRK), a tu nic nie widać, bo chmury, chmury, chmury. Pojawił się kanał La Manche na chwilę i w okienku między chmurami dostrzegłem francuskie wybrzeże. A potem powrót do pierzynki.








    Dopiero na zniżaniu zaczęły się widoki. Chmury się rozproszyły, niebo nad Carcassonne było czyste, niebieskie, a pięknie zaprezentowały się w oknach Pireneje. Pstryknąłem kilka fotek, choć proszę się nie czepiać bo to tylko kompakt cyfrowy.

    Na końcu podróży czeka zaś na mnie malutki port lotniczy, w dodatku w remoncie. Zabawnie to wygląda – idziemy płytą, wchodzimy do budynku tylko na kontrolę paszportową, wracamy na płytę i wychodzimy bezpośrednio na parking przed lotniskiem.

    Na koniec moje towarzystwo na wieczór.

    szczurwa, pkowal3, Mentos and 3 others like this.

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Niewątpliwie najbardziej znaną i rozpoznawalną atrakcją Carcassonne jest średniowieczne miasto zachowane w znakomitej kondycji i na sporym obszarze. Otoczone jest w całości murami obronnymi z licznymi wieżami. Po szczegółowe informacje techniczne jak zawsze zapraszam do Wikipedii, a ja skupię się na swoich odczuciach.

    Przed wylotem na wycieczkę przeczytałem trochę opinii o Carcassonne i wśród nich zapamiętałem przede wszystkim dwie. Po pierwsze, że miasto jest straszliwie skomercjalizowane. I rzeczywiście, niemal każda uliczka i każdy budynek okupowane są przez lokal gastronomiczny lub sklep z pamiątkami. Czy to wada? Kwestia dyskusyjna. Moim zdaniem miasto dzięki temu żyje. I skoro nie mogę tutaj codziennie oglądać inscenizacji codziennego życia średniowiecznego oraz bitew Krzyżowców, to niech chociaż mury te wyglądają jak tętniąca życiem twierdza na ważnym szlaku handlowym. A po drugie, czytałem też, że Carcassonne koniecznie trzeba zobaczyć po ciemku. I znów, faktycznie nie żałuję, że przez kilkadziesiąt minut krążyłem po pustoszejących murach w niemal całkowitym mroku. Może zdjęcia nie oddają rzeczywistości, jednak widoki były naprawdę piękne.

    Skoro się nagadałem, to czas na relację zdjęciową z mojej wizyty w średniowieczu.






























  6. #6

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Dziś byłem w Tuluzie. Od razu uprzedzając pytania – nie pojechałem do fabryki Airbusa, ponieważ przeczytałem w necie, że jej zwiedzanie generalnie nie należy do super ciekawych. Niestety, to czego już nie przeczytałem, to że zwiedzanie samej Tuluzy to też nie jest jakaś atrakcja numer 1 No cóż, Paryż jest tylko jeden.

    W sumie Tuluza w pewien sposób spełniła moje oczekiwania. Nie chcę być cyniczny, bo były w tym mieście całkiem ciekawe miejsca, ale spodziewałem się tłocznego, ciasnego miasta pełnego imigrantów. No i nie oszukujmy się, to dość delikatna ocena, bo wprost można powiedzieć, że Tuluza to w dużej mierze bród, smród i Afryka. A żeby dopełnić obrazu nieszczęścia – wiele z atrakcji było częściowo lub całkowicie przysłoniętych rusztowaniami i w trakcie remontu. Samo w sobie dbanie o zabytki jest dobre, po prostu trochę miałem pecha.

    Ale nie znaczy to, że nie ma tam co robić. W sumie bardzo dużo dzisiaj przeszedłem (w sensie dosłownym – chyba z 20km). Myślę, że zobaczyłem większość interesujących budynków miasta i kilka parków. Pod pewnymi względami miasto przypominało mi Bolonię – wszystko było takie czerwonawo – pomarańczowe.

    Dorzucam do posta trochę zdjęć. Jutro powrót do domu – trasa CCF-CRL-KRK. Trzymajcie kciuki za dobre widoki po drodze i lądowania o czasie

















    pkowal3, tartal, Machoni and 1 others like this.

  7. #7
    Awatar charli91

    Dołączył
    Nov 2010
    Mieszka w
    Gdańsk

    Domyślnie

    Jak zawsze fajna relacja Nie radzę wracać do Polski bo zimno się robi :P

    Pozdro^
    shiver likes this.

  8. #8
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Przepiękny zamek.

  9. #9

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    nowy targ

    Domyślnie

    zamek swietny warto dla niego pojechac

  10. #10

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Kontynuuję moją relację z airside CRL, chociaż z uwagi na płatny Internet wrzutka będzie dopiero wieczorem, kiedy dotrę do domu.

    Lotnisko w Carcassonne troszkę się nie wyrabiało, być może przez remonty, kolejka do kontroli bezpieczeństwa była bardzo solidna – ok. 25 minut zajęło mi przejście security. Malutka hala odlotów (właściwie dwie, schengen – non-schengen) i tylko jeden lot w planie, do Charleroi.

    Samolot Ryanair pojawił się (jak zwykle) przed czasem i boarding odbył się punktualnie. Obłożenie nieco mniejsze niż w poprzednich lotach, a z ciekawostek – przy przednich drzwiach powitały mnie dwie Polki, pracujące na tej rotacji. Miło, zwłaszcza, że przez całe 3 dni podróży polski język słyszałem bardzo sporadycznie – tylko raz w Liverpoolu i chyba dwa razy we Francji.

    Rzut oka na CCF.



    Nad nami czyste niebo, więc lot zaczyna się bardzo widokowo.



    Im dalej Morza Śródziemnego a bliżej Północnego, tym więcej chmur. Trafia się też nieco bliżej przelatujący samolot, choć mój aparat zdążył uchwycić tylko tyle.



    Nad Charleroi niestety lekko pada, jest mokro i wietrznie. Warunki te wynagradza widok Wizz Air z sharkletami, ja widzę go po raz pierwszy na żywo, więc pstrykam na pamiątkę.



    W planie na 3,5h przesiadkę miałem wycieczkę do pobliskiego McDonalds Miało być do niego 3km spacerkiem. Okazało się jednak, że szczelny płot otacza CRL w taki sposób, że trzeba nadłożyć ładnych parę km żeby w ogóle wyjść z lotniska. A nie chciałem wierzyć google maps, kiedy właśnie taki wariant spaceru mi pokazywano...

    No nic, pokręciłem się w związku z tym po otoczeniu lotniska. Byłem tu w zeszłym roku w listopadzie i teraz wszystko wyglądało podobnie. Strasznie przepełnione landside to największa wada tego lotniska. Znów nie mam też za bardzo szczęścia do pogody, lecz z dziennikarskiego obowiązku zrobiłem kilka zdjęć.




    No i jeszcze scenka rodzajowa z pogoni za autobusem do miasta. Autobus stał przed zamkniętą bramą i czekał na jej otwarcie, a pędziło do niego chyba z 10 spóźnionych osób z walizkami. Zdążyły... i zostały mimo próśb za zamkniętymi drzwiami. Cóż, brama otwarta została ok. 2 minuty później i autobus odjechał.



    Pomimo tłoku w CRL kontrola bezpieczeństwa poszła sprawnie i teraz siedzę pod bramką i czekam. Płatny Internet, o którym wspominałem potaniał od mojej ostatniej wizyty – teraz widzę od 2 EUR za 15 minut, poprzez ceny typu 4 EUR za 60 minut do 10 EUR za 24h. Lepiej niż było, ale nadal się nie skuszę.

    Jeśli chodzi o część zdjęciową to już chyba koniec relacji, ponieważ spodziewam się, że ostatni lot będzie prawie w całości po ciemku. Mogę więc już teraz, mając chwilę czasu, napisać małe podsumowanie.

    Jeśli chodzi o Liverpool to na zwiedzanie miasta wystarczył mi spokojnie jeden dzień i to z zaliczeniem kilku muzeów po drodze. Więcej więc na miejscu nie polecam, chyba, że chcecie się wybrać do oddalonego niewiele Manchesteru (tam jeszcze nie byłem, więc się nie wypowiadam).

    Carcassonne w pełni mnie usatysfakcjonowało. Pomimo dużej komercjalizacji uważam to miejsce za perełkę i bardzo miło będę wspominał zwiedzanie. Co ważne, za wyjątkiem ścisłego zamku (który na upartego można sobie odpuścić) całość jest dostępna bezpłatnie. Warto wybrać się tam rano, zanim pojawią się tłumy turystów, co sprawdziłem dzisiaj. Polecam przy okazji pole winorośli na wschód od miasta do robienia zdjęć plenerowych Trafiając na dobry sezon (taki jak teraz) można przy okazji posilić się nie zebranymi jeszcze plonami

    Tuluzy nie polecam. Generalnie nadzwyczajnych widoków w tym mieście nie znalazłem – chyba że lubicie klimaty południowych miast, myślę że Tuluza wpisuje się znakomicie w ten styl. Oczywiście opinia to czysto subiektywna.

    No to na razie kończę bo się rozpisałem, mam nadzieję bez przeszkód dotrzeć do KRK i potem do domu i wrzucić ten wpis.

    ...

    Po małym zamieszaniu przy boardingu (zamiana bramek z lotem do Porto) znaleźliśmy się na pokładzie EI-ENO. Szyby brudne, jak dawno nie widziałem. Zastanawia mnie jak między pleksi a szybą zewnętrzną znalazła się martwa mucha i zwały kurzu niemal rosnące na oknie...

    Trochę dziwnie wyglądało tym razem odkołowanie ze stanowiska – widziałem, że po naszym odjeździe na stand podjechał jakiś samochód na sygnale, chyba straż, bo polewano miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stały przednie koła naszego samolotu. Dodatkowo, zanim ruszyliśmy w kierunku pasa, przez dobre kilkadziesiąt sekund silniki pracowały na zwiększonych obrotach. Nie wiem czy to jakiś test czy co? W każdym razie, opóźnieni 15 minut na starcie ale lecimy.

    Solidnie potrzepało nami w chmurach, teraz jest już spokojnie. Pod nami tylko chmury, szyba jak wspomniałem tragicznej czystości, więc chyba przełączam się na Angry Birds...

    ...

    W ramach zakończenia relacji dodam tylko, że lądowanie w KRK udane i podróż tym samym została zakończona.

    Dzięki za uwagę! Jeśli są pytania to jak zwykle, zapraszam.
    Mentos, tartal, Wamo and 1 others like this.

  11. #11
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Podobało się, nawet bardzo.

  12. #12
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie


    Polecamy

    Trzeba było dać przy okazji znać o wylocie i przylocie, to bym cyknął Twoją 'rurkę' ze swoich okien (w miarę możliwości), bo póki co mnie to trochę nudzi (sama rurka), a znajomi zazwyczaj mnie proszą o takiego myka Następnym razem

    Relacja super i też fajna odskocznia od wypadów ludzi do Azji itp.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •