Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 29
Like Tree52Likes

Wątek: MOJA PIERWSZA WYPRAWA DO AZJI CZYLI WAW-SVO-BKK-SIN-KBV-BKK-SVO-WAW (AEROFŁOT, SCOOT,

  1. #1

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie MOJA PIERWSZA WYPRAWA DO AZJI CZYLI WAW-SVO-BKK-SIN-KBV-BKK-SVO-WAW (AEROFŁOT, SCOOT,


    Polecamy

    Przyszedł czas na pierwszą daleką podróż i pierwszy długi lot. Wybór padł na Azję, a że jest to pierwsza wyprawa do Azji, decydujemy się na Tajlandię jako kraj dla początkujących. W miarę planowania dochodzi jeszcze Singapur. Plany są ogólnie takie, żeby polecieć do Singapuru LH (A380) i stamtąd latać dalej. Przegapiona promocja w LH (2300 zł) i fakt, że trzeba naprawdę długo lecieć, powoduje, że wybieramy ofertę SU i lot do Bangkoku. Jak się potem okaże, nie będziemy żałować. Po dokupieniu przelotów „wewnętrznych” plan wycieczki wygląda następująco:

    3.11 WAW-SVO-BKK (SU2001, SU270)
    7.11 BKK-SIN (TZ301)
    11.11 SIN-KBV (TR2182)
    18.11 KBV-BKK (TG242)
    19.11 BKK-SVO-WAW (SU271, SU2002)

    1) 03.11 WAW-SVO, SU 2001, A320

    Po tygodniach planowania, wertowania przewodników i stron www, czas ruszać w drogę. Dla mnie to wielki dzień, bo chociaż leciałem już ponad 100 razy, będzie to mój pierwszy long haul, pierwsza poważna zmiana strefy czasowej i pierwszy kontakt z daleką Azją.
    Odprawiamy się dzień wcześniej on-line, co, trzeba przyznać, jest dosyć łatwe. Strona Aerofłotu, może i kiczowata, ale okazuje się bardzo intuicyjna. Można spokojnie wybrać miejsca na obydwa loty i na lotnisku ustawić się do zdecydowanie krótszej kolejki do BAGGAGE DROP.



    Pani obsługująca BAGGAGE DROP jest zdecydowanie nieobecna duchem w pracy, a jak już zdarza się jej wrócić na ziemię, zupełnie nie przejmując się pasażerami, przygląda się swoim pomalowanym na krwistoczerwono paznokciom i znowu odpływa. Sprawdzamy tylko, czy na walizkach są właściwe przywieszki i zmykamy do kontroli bezpieczeństwa.
    Wkurza mnie, że w WAW można zafoliować walizkę w jednym miejscu za 50 zł/sztuka. Czy lotnisko nie może zatrudnić innej firmy z cenami zbliżonymi do przyzwoitości? W KTW foliowanie walizki kosztuje 15 zł…. Z racji drożyzny foliujemy jedną walizkę, do której przekładamy co cenniejsze rzeczy

    Boarding zaczyna się o czasie. Nasza srebrna strzała jest już gotowa na przyjęcie pasażerów.


    Samolot okazuje się być nowy i czysty. Naprawdę do niczego nie można się przyczepić. Fotele są wygodne, miejsca na nogi sporo.



    CC to szefowa pokładu w średnim wieku i 3 młode stewki. O ile szefowa jest miła i uśmiechnięta, reszta dziewczyn nie ukrywa swojego naburmuszenia. Ogólnie na pokładzie wieje chłodem.
    Po starcie z pasa 29 kierujemy się na wschód przelatując nad północną Warszawą.



    Niedługo po starcie rozpoczyna się serwis. Najpierw serwowane są zimne napoje (woda, sok, cola, sprite), alkoholu w Y nie ma. Następnie dostajemy taką tackę:



    Jest sałatka z kurczakiem na zimno, zestaw serów i plasterek wyglądającej staro wędliny oraz ciastko typu macaron. Do tego chleb i buła oraz masło. Wszystko poza wędliną bardzo smaczne. Biorąc pod uwagę tendencje panujące w większości europejskich linii lotniczych, catering w SU na rejsie 1:40 jest ewenementem.
    Ciepłych napojów brak, bo rzekomo są turbulencje. Przypuszczam, że Ekaterinie, Oldze i Innie się parzyć kawy nie chciało… Przy dolewaniu wody (na szczęście była to woda) nabzdyczona Inna oblała całą naszą trójkę, rzuciła nam stertę serwetek i chusteczek odświeżających (po kiego grzyba?) i sobie poszła. Generalnie chusteczki odświeżające rozdawane są w Aerofłocie bardzo hojnie, o czym świadczy fakt, że po powrocie do PL naliczę ich w plecaku sztuk 17 (słownie: siedemnaście).

    LF na poziomie 70%, sporo paxów tranzytowych.
    Planowo i wyjątkowo delikatnie lądujemy w deszczowej Moskwie.



    2) 03.11 SVO-BKK, SU 270, B 777-300

    Na przesiadkę mamy 3 godziny i jest to naprawdę dużo. Musimy przejść z terminalu D na F, w ciągu 15 minut cofając się w czasie do późnych lat 80. Po drodze zaliczamy drogiego Burger Kinga, łapiemy WI-FI i ładujemy telefony. Terminal F, z którego lecimy do BKK przedstawia ZSRR w epoce schyłkowej, jest potwornie ciasny, niefunkcjonalny, pozbawiony miejsc do siedzenia. Wszędzie poupychane zostały sklepy, między którymi trzeba się dosłownie przeciskać. W sklepie z suwjenirami zafascynowały mnie magnesy na lodówkę 3D z Putinem i Miedwiediewem. Spogląda teraz na mnie raz jeden, raz drugi przy śniadaniu J

    Gate, z którego lecimy do BKK wygląda dziwnie. Właściwie są to drzwi, a za nimi schody. Właściwy gate znajduje się na dole, a boarding do 773 będzie odbywał się autobusami! Załapujemy się do pierwszego autobusu i nawet nie udaje się nam za bardzo zmoknąć. No to siedzimy w rzędzie 45 najnowszego nabytku SU. Samolot jest 3 klasowy (biznes, comfort i economy). W eco układ 3-4-3. Fotele są wygodne, choć trochę wąskie. Miejsca na nogi sporo, IFE działa i okazuje się być naprawdę bogate. Jest kamera, dzięki której można obserwować start i lądowanie, są programy TV, seriale, kilkadziesiąt filmów, gry, kreskówki, poza tym oczywiście mapy. Ekran ma bardzo dobrą rozdzielczość i jest dotykowy. Samolot jest praktycznie pełny w Y.




    Załoga zdecydowanie milsza niż w poprzednim rejsie. Uśmiecha się na każde „spasiba” i jest cały czas obecna. Godzinę po starcie jest pierwszy serwis. Do wyboru zgodnie z rozdanym menu kurczak lub ryba oraz zestaw obowiązkowy w postaci sałatki z kurczakiem, ciasta, buły i masła. Trzeba przyznać, że wszystko jest bardzo dobre i można się najeść. Ja wybrałem kurczaka, koleżanka jadła rybę i też chwaliła.



    Do picia sok, woda, cola, kawa, herbata w ilościach nieograniczonych. Do tego w galley ustawiane są i ciągle uzupełniane kubki z wodą, po które można w każdej chwili podejść. Lot jest nocny, ale w PL jest ledwie wczesny wieczór, więc spać się nam nie che. Zawijamy się w ciepłe i duże koce, okładamy poduszkami SOCZI 2014 i oglądamy filmy.
    Dwie godziny przed lądowaniem serwowane jest śniadanie. Do wyboru omlet/naleśniki/owsianka. W zestawie obowiązkowym ser i wędlina, którą pogardziliśmy w rejsie z WAW J. Wybieramy omlet i naleśniki. Porcje są duże, a dania smaczne.









    Wreszcie po 8 godzinach i 40 minutach lądujemy w BKK



    Bangkok to miasto totalne. Mimo wszystko wydaję się tam być czyściej i bezpieczniej niż np. w Kairze. Na pewno jest to miejsce, gdzie kupić można absolutnie wszystko. Bangkok na pierwszy kontakt z Azją jest jak rzucenie na głęboką wodę. Po 4 dniach głowa mi pęka od nadmiaru wrażeń.



    3) 07.11 BKK-SIN, TZ 301, B777-200

    Po 4 dniach w Bangkoku 3 dni w Singapurze okaże się być prawdziwym wypoczynkiem. Jak na razie za pomocą SKY TRAIN udajemy się na lotnisko Suvarnabhumi (wymawiamy mniej więcej „Sułanapu”).
    Lotnisko jest duże i nowoczesne, ale jak na mój gust dziwnie urządzone. Właściwie przemieszczanie się po nim wiąże się z niekończącą się jazdą schodami ruchomymi to w górę, to w dół, a sama strefa airside przypomina wielkiego pająka: w tułowiu zlokalizowane są sklepy i lokale usługowe, a bramki znajdują się w odnóżach, gdzie UWAGA! nie ma już nic, nawet toalet. Do samych bramek, zlokalizowanych niżej niż poziom korytarza, schodzi się po schodach, pokazuje paszport i kartę pokładową, a następnie czeka się na samolot.
    Check-in jest bardzo sprawny i miły. Mamy oczywiście więcej niż 15 kg bagażu rejestrowanego na osobę, ale zagadana przez nas pani, jak to cudownie było w Bangkoku i jak kochamy Tajlandię, przymyka oko i pięknie się uśmiecha życząc nam udanej podróży.
    Nasz odlot do Singapuru zaplanowany jest na 20:05, jest już zatem ciemno, do tego strasznie się rozpadało. Układ szyb w terminalu nie ułatwia fotografowania samolotów, udaje mi się jedynie taka fotka naszego B772:



    Boarding odbywa się rzędami, po tym jak miejsca zajmą pasażerowie ScootBiz i ci z „silent cabin” zlokalizowanej tuż za biznesem i przeznaczonej dla paxów od 12 lat wzwyż. Swoją drogą, komu nie raz dzieciak „umilał” wyciem podróż samolotem, ten taki wariant na pewno doceni. My wybraliśmy opcję najtańszą, siedzimy zatem na niebieskich fotelach na końcu samolotu.



    Miejsca na nogi nie jest mało, spokojnie mieści mi się nawet plecak pod siedzeniem, za to fotele są jak deski! Ktokolwiek narzeka na nowe siedzenia w Lufie, powinien przelecieć się Scootem. Gwarantuję, że zmieni zdanie.



    Low cost jak to low cost, jedzenia i picia brak, można kupić, ale jakoś nam się nie chce. Lot trwa 2 godziny, po drodze mijamy burzę, trochę trzęsie, ale w dużym samolocie turbulencje odczuwa się znacznie delikatniej. Trzeba zauważyć, że załoga (w większości damska) jest bardzo miła i profesjonalna. Wszyscy się uśmiechają, są pomocni, łatwo nawiązują kontakt z pasażerami, przez co atmosfera na pokładzie jest naprawdę fajna.
    Lądujemy na Changi. Udało mi się nagrać deboarding:



    Na zwiedzanie lotniska będzie czas później, teraz przechodzimy kontrolę paszportową, odbieramy bagaże i ustawiamy się w kolejce do… taksówek. Tak, tak, w Singapurze, jak się okaże, porządek to podstawa. Jako że jest północ i metro już nie jeździ, jesteśmy skazani na taksówkę, która ma nas kosztować około 20-25 SGD, co podzielone na 3 nie jest taką straszną sumą. Temperatura i wilgotność w Singapurze o północy nie pozostawiają złudzeń, że jesteśmy jeszcze bliżej równika.

    Singapur w porównaniu z Bangkokiem to inny świat. Nowoczesność do bólu, metro sterowane automatycznie, wszechobecne zakazy i nakazy, uderzająca czystość. Czujemy się trochę, jakbyśmy odbyli podróż w czasie.



    4) 11.11 SIN-KBV, TR2182, A320

    Po 3 dniach w Singapurze wracamy do Tajlandii na tygodniowy wypoczynek na wybrzeżu. Do Krabi jest 1 lot dziennie obsługiwany przez Tiger Airways lub zupełnie nieopłacalna opcja z przesiadką w BKK. Z rezerwacją biletu w TR miałem niemało problemów, bo trzeba było podać nr paszportów, a koleżanka właśnie wyrabiała, a potem okazało się, że na żaden z moich maili nie dociera ITINERARY w PDF, które trzeba obowiązkowo okazać przy check-in. Ostatecznie po telefonie do call center (bardzo szybko się dodzwoniłem korzystając z Telegrosika) wszystko udało się wyprostować, tylko nie wiem, po co. Miał rację tygrysm, któremu przy okazji serdecznie dziękuję za wszystkie porady, że nikt niczego nie sprawdza, pokazuje się paszport i tyle, ale o tym za moment. Teraz jedziemy na Changi, specjalnie z dużym wyprzedzeniem, żeby pozwiedzać lotnisko. Dojazd oczywiście metrem. Przy okazji oddajemy nasze SINGAPORE TOURIST PASS, czyli karty miejskie za 20 SGD na 3 dni + 10 SGD depozytu, który odbieramy oddając karty. Bardzo wygodna opcja, którą szczerze polecam.
    Changi to marzenie chyba każdego fana lotnictwa. Docieramy na terminal 2, gdzie odprawiamy się bez kolejki przy stanowiskach Tigera pokazując tylko paszporty, potem szybka kontrola bezpieczeństwa i paszportowa i ruszamy do airside. W planie mamy przede wszystkim butterly garden zlokalizowany w terminalu 3. Miła pani z informacji kieruje nas do darmowej automatycznej kolejki kursującej między terminalami, a z powrotem radzi przejść pieszo przez terminal 1, jeśli chcemy zobaczyć całe lotnisko.
    Changi jest nie tylko duże, ale bardzo przyjemne i przyjazne pasażerom. Obsługa jest bardzo miła, a oznakowanie pierwszorzędne. Jak powiedział kolega: „po lotnisku w Singapurze nic już nie będzie takie samo”.



    Boarding na 2 tury: najpierw kontrola dokumentów i poczekalnia, potem wejście na pokład.



    Samolot robi wewnątrz wrażenie starego i zapewne taki jest. Siedzenia nie są najgorsze, miejsca na nogi też wystarczająco. Załoga mieszana, trzeba przyznać, że miła i wesoła.



    Startujemy i od razu prujemy ostro w górę. Taki start pamiętam jak dotąd tylko z MD 80 Alitalii. Praktycznie pionowy.



    Wokół pełno burzowych chmur, co nie zapowiada przyjemnego lotu i tak też jest. Lecimy wzdłuż wschodniego wybrzeża Malezji, właściwie cały czas w mniejszych lub większych turbulencjach. W pewnym momencie, kiedy trwa akurat płatny serwis i część osób zdążyła już kupić coś do picia (jak dobrze, że my nie!) mocno podbija nas do góry, a następnie zaczynamy spadać jakieś kilkadziesiąt – kilkaset metrów. Napoje lądują na pasażerach, stewki z wózkiem uciekają do galley, sporo ludzi krzyczy. Trwa to może kilka sekund, ale jest na tyle niespodziewane i nieprzyjemne, że do końca lotu czuję się nieswojo. Załoga pomaga oblanym pasażerom i uśmiechami uspokaja resztę. Wreszcie po 1:30 nieprzyjemnego lotu lądujemy w Krabi. Dobrze być znowu na ziemi, dobrze być znowu w Tajlandii!
    Do naszego hotelu dostajemy się zdezelowanym autobusem za 15 zł/os. Trwa to trochę długo, ale co tam: przed nami tydzień słodkiego lenistwa.



    5) 18.11 KBV-BKK, TG 242, A 300-600

    Łezka się w oku kręci, ale trzeba opuścić gościnne Ao Nang z pysznym jedzeniem, małpami i tanimi masażami. Na lotnisko jedziemy tym razem taksówką, bo wychodzi 20 zł/os, a komfort jest nieporównywalny. Samo lotnisko w Krabi jest niewielkie, a posiada aż 2 terminale połączone krytym korytarzem. Najpierw trzeba prześwietlić bagaż nadawany, potem przechodzi się do check-in. My odprawiliśmy się on-line, ale nie mieliśmy jak wydrukować kart. Przy check-in proszą o pokazanie karty kredytowej, którą płaciłem za bilet, słyszałem o tym wielokrotnie, ale zdarzyło mi się po raz pierwszy. Po odprawie w T1, przechodzimy do T2, gdzie jest security i przejście do airside. Poczekalnia ogromna, sklepów jak na lekarstwo, jest za to specjalna sala dla mnichów.



    Zgodnie z rezerwacją mamy lecieć A333, a tu niespodzianka! Coś krótki ten arbuz jak na 333! To A300! Sam nie wiem, czy się cieszyć. A333 jeszcze nie leciałem, A300 już kiedyś tak Lufą. Z drugiej strony to już rzadkość, zwłaszcza w Europie, więc why not?




    Już w rękawie pachnie kawą, prawdziwą, parzoną, mocną kawą. Jak się okazuje zapach pochodzi z samolotu, a tuż po starcie taką właśnie kawą zostaniemy poczęstowani J Załoga jest mieszana i wyjątkowo miła. Na każdym fotelu czeka miękka poduszka. Samolot jest wiekowy, ale zadbany. Fotele są dosyć twarde, ale wyjątkowo szerokie. Safety demo wyświetlane jest na ekranach, na których przez cały lot pokazywana będzie mapa i parametry lotu.



    Serwis w postaci tajemniczego pudełka.



    Wewnątrz croissant z szynką i serem oraz sok pomarańczowy. Do tego wspomniana już kawa. Tak dobrej w samolocie jeszcze nie piłem. Od razu krew zaczyna szybciej krążyć! Na 10 minut przed lądowaniem z głośników rozbrzmiewa muzyka klasyczna. Wygląda na to, że w Thai nawet krajówka to wyjątkowe przeżycie!

    Znowu jesteśmy w Bangkoku, tym razem mamy hotel przy lotnisku, bo następnego dnia wracamy do PL. W cenie hotelu (40 zł/os za noc ze śniadaniem) mamy też transfer z i na lotnisko.

    6) 19.11 BKK-SVO, SU 271, B777-300

    Nasze wakacje dobiegają niestety końca – czas zbierać się na lotnisko i wracać do zimnej Warszawy. Odprawiamy się dzień wcześniej on-line, przez co na pierwszy odcinek udaje mi się wybrać te same miejsca co w tamtą stronę, tyle że po prawej stronie. Mamy nadzieję zobaczyć Himalaje, bo w tę stronę lot jest dzienny.
    Do check-in kolejki brak, dzięki czemu mamy sporo czasu na pokonywanie schodów ruchomych góra-dół. Jeszcze ostatnie zakupy, wymiana reszty bahtów na europejską walutę i marsz do bramki. Sądząc po ilości pasażerów, samolot nie będzie pełny.

    Kołując mijamy SP-LRA wykonującego lot czarterowy do WAW.




    Na pokładzie okazuje się, że wolnych miejsc jest naprawdę sporo, LF w Y wynosi jakieś 60-70%, przez co można się wygodnie rozsiąść.



    Godzinę po starcie serwowany jest lunch. Do wyboru ryba lub kurczak. Jedno i drugie bardzo dobre. Do tego zestaw obowiązkowy + ciasto czekoladowe (pycha!)



    Spodziewane widoki nas nie zawodzą, wreszcie lecimy nad Indiami wzdłuż granicy z Nepalem, a daleko, z czasem coraz bliżej, widać ośnieżone szczyty Himalajów J




    2 godziny przed lądowaniem dostajemy obiad, tym razem lotniczy standard „beef or chicken”. Biorę wołowinę, jest smaczna, choć zdarzają się żylaste kawałki. Mimo to danie jest naprawdę dobre, cała reszta zresztą też. Załoga w tym rejsie zdecydowanie chłodniejsza niż w przeciwną stronę. Między serwisami rzadko widać kogokolwiek w kabinie.



    Po 9,5 godziny lotu docieramy do Moskwy, gdzie są 2 stopnie! Brrrr! Na szczęście deboarding przez rękaw. Czeka nas wycieczka z terminalu F przez E do D. Powoli zaczynamy czuć zmianę czasu, ale prawdziwy jet lag dopiero przed nami.

    7) 19.11 SVO-WAW, SU2002, A320


    Boarding do Warszawy rozpoczyna się o czasie. Jest rękaw, ale i tak czuć chłód.
    Załoga (3 stewki + 1 steward) jest młoda i bardzo sympatyczna, samolot nowy i czysty. Niedługo po starcie dostajemy napoje oraz taki zestaw. Jest naprawdę smaczny, zwłaszcza ciasto.



    Po przelocie nad Warszawą (całkiem nieźle się prezentuje z góry oświetlona) lądujemy na pasie 11. No cóż…koniec balu Panno Lalu, czas wracać do rzeczywistości!

    Całą podróż, nie tylko pod względem lotniczym była naprawdę wspaniała. Polecam Tajlandię wszystkim początkującym, Singapur zresztą też. Long haul jest męczący, ale mi leciało się naprawdę dobrze. Jeśli chodzi o linie, Aerofłot ma u mnie 9/10, jeden punkt zabieram za trochę niemiłe załogi w dwóch rejsach. Poza tym nie ma do czego się przyczepić: super serwis, nowe, czyste samoloty i przystępna cena. Z przelotów lokalnych najbardziej urzekło mnie Thai, ale do Scoota czy Tigera też nie można się przyczepić. Jeszcze raz dzięki dla tygrysm za pomocne wskazówki!

    Pozdrawiam,

    Łukasz
    Pokrak, mb72, marcoos and 29 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    EPLL

    Domyślnie

    Bardzo ciekawa relacja
    Widok na Himalaje podczas lotu SVO-BKK - super sprawa.

  3. #3

    Dołączył
    Mar 2011
    Mieszka w
    Lublin

    Domyślnie

    Zgadzam się z milly.
    Relacja interesująca.
    Ostatnio edytowane przez Havilland ; 01-12-2013 o 07:51 Powód: dopisek
    UM 70, UM 860, UM 977, UL 980 nad głową, UN 191.

  4. #4

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    i tak na trzeźwo odbyłeś tą podróż?
    Śmieszny kawałek chleba dają na podróż i sałatkę, która wg mnie nie przypomina sałatki na locie z WAW do Moskwy.
    Fajnie opisana relacja
    KubaB and tygrysm like this.

  5. #5
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Widzę, że lecieliśmy SU w tym samym czasie. Jedzenie w 100% takie samo, a moje wrażenia identyczne . Dzięki za interesującą relację!

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    też o tym samym pomyślałam (lecieliście SU)

  7. #7

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    z relacji wynika, że jak o mnie chodzi, to muszę SU unikać (brak alkoholi)

    lukiluk, a możesz trochę fotek i info pozalotniczych wkleić? Szczególnie z Tajlandii

  8. #8

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Dzięki za miłe słowa. Kaspric -czytałem Twoją relację i miałem te same przemyślenia co do SU. Elza - chleb jest dosyć słaby, ale po chlebie tostowym w Azji, zaczyna smakować. KubaB - niestety, Aerofłotem leci się "na sucho", chyba że przemycisz coś swojego, ale ponoć są bardzo kategoryczni, jak cię złapią. Napisz, co konkretnie (poza dziewczynami ) Cię interesuje, bo trochę dużo tych zdjęć i informacji.

  9. #9

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Lukiluk,napisz co robliście, wybierz jakieś np 10-20 zdjęć przyrodniczo-krajobrazowych (ewent krajobrazowo-społecznych) tak aby np. zachęcić do odwiedzenia miejsc w których byliście. Niekoniecznie z BKK i SIN, lecz z prowincji

  10. #10

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lukiluk Zobacz posta
    Elza - chleb jest dosyć słaby, ale po chlebie tostowym w Azji, zaczyna smakować. KubaB - niestety, Aerofłotem leci się "na sucho", chyba że przemycisz coś swojego, ale ponoć są bardzo kategoryczni, jak cię złapią. Napisz, co konkretnie (poza dziewczynami ) Cię interesuje, bo trochę dużo tych zdjęć i informacji.
    Nie chodzi mi o przemycanie. Można jeszcze w domu sobie drina zrobić (małe soki cappy , do których wlewasz wódkę) i puste butelki zostawić na lotnisku w Wawie Chyba,że nie jesteś zwolennikiem alkoholu to sorry. Mówisz kategoryczni jak cię złapią?No to musieli by alkomat wyciągnąć Kiedy kupowałeś bilety na poszczególne odcinki?

  11. #11

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Elza, widzę, że nadajemy na tej samej fali
    elza030 likes this.

  12. #12
    Awatar Darecki

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Płock

    Domyślnie

    Ostatnio relacji na forum jak na lekarstwo, a tą czytało się wybornie. Super
    Proszę o więcej zdjęć nielotniczych i ewentualne podsumowanie finansowe całej wyprawy

    Pozdro

  13. #13

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Nie ma sprawy, wieczorem wrzucę więcej zdjęć + info o kosztach.

  14. #14

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Też proszę więcej fotek, w tym z plażowania, bo tu zima się zbliża i strasznie mi tęskno do takich klimatów
    Bardzo przyjemna relacja.

  15. #15

    Dołączył
    Aug 2011

    Domyślnie

    Świetna relacja! W kwestii podróży Azji rozważam wybór pomiędzy Finnairem a Aerofłotem i po raz kolejny widzę, że - przynajmniej w kwestii cateringu - przewaga jest po stronie tego drugiego przewoźnika. A może się mylę? PS: na alkoholu niekoniecznie mi zależy!

  16. #16
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    @Kuba: na longhaul jest wino. Leją dużo, ale pić się tego zdecydowanie nie da.
    @Marcin: jeżeli cena będzie zadowalająca (a jednak zazwyczaj Aeroflot jednak jest poza konkurencją), to zdecydowanie polecam Aeroflot. Polecam również program Skypass, za te tanie bilety dostaniesz mile z współczynnikiem 50% i ważnością 10 lat. Teraz porównajmy to do LH, biletów średnio od 700zł droższych i (za nie) mil z przelicznikiem 25%...

  17. #17

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    Józefów

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kaspric Zobacz posta
    @Kuba: na longhaul jest wino. Leją dużo, ale pić się tego zdecydowanie nie da.
    Oj, chyba nie ma - podawanie alkoholu w ekonomiku zawieszone od 5 sierpnia 2013.
    Dining on board | Aeroflot

  18. #18
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    ^^ przecież wiem, co mi lali 2 tygodnie temu . Leją wino z kartonów - może nie na wszystkich kierunkach, ale do Seulu owszem.

  19. #19

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    Józefów

    Domyślnie

    Faktycznie, wcześniej pisali, że dotyczy to tylko wybranych kierunków i Seulu na tej liście nie ma:
    News | Aeroflot

    Ale z kolei cytowany wcześniej link z oficjalnej strony Aeroflotu nic nie mówi o wybranych kierunkach.
    Czyli na wszelki wypadek lepiej uważać lub latać innymi liniami. Chyba, że to komuś nie przeszkadza, mi osobiście nieco przeszkadza i jak myślę nie jestem odosobniony wśród dyskutantów tego forum!

  20. #20

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez kaspric Zobacz posta
    ^^ przecież wiem, co mi lali 2 tygodnie temu . Leją wino z kartonów - może nie na wszystkich kierunkach, ale do Seulu owszem.

    może to był sok winogronowy?

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •