Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8
Like Tree17Likes
  • 12 Post By Sebek1994
  • 1 Post By marcoos
  • 1 Post By shiver
  • 1 Post By JFK
  • 1 Post By tygrysm
  • 1 Post By Wamo

Wątek: USA ze SWISSem

  1. #1

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie USA ze SWISSem


    Polecamy

    Cześć wszystkim! Poniżej moja 5. relacja na forum i 4. do USA (NY). Mam nadzieję, że wam się spodoba i nie zaśniecie podczas czytania Relacja nie jest na żywo, będzie bardziej typowo lotnicza. O samych Stanach i Nowym Jorku dużo już zostało na forum napisane, ale co tam Zatem miłej lektury!


    W końcu się udało. Wszędzie się naczytałem, jaki to SWISS och i ach, że najlepszy w Europie, że to i tamto Zawsze chciałem go wypróbować i się w końcu udało! Bilet został zakupiony na termin od 17.12 do 12.01 miesiąc wcześniej i kosztował mnie (a raczej siostrę) 1944zl. Jako, że to ja robiłem rezerwację, mogłem sobie wybrać linię lotniczą. Z najtańszych opcji był chyba Air Berlin, BA, AF, LX były nieco droższe, ale w podobnych cenach. No to wybrałem sobie SWISS.

    Podkradnę sposób ze statystykami z innych relacji

    Odbyłem odpowiednio swój 26, 27, 28 i 29. lot, dwie nowe linie lotnicze (Helvetic i SWISS), jedno nowe lotnisko. Dwa nowe typy samolotów (Fokker100 i A330 – zawsze chciałem nim polecieć, ale ostatnim razem Delta zmieniła mi 332 na 763). Spędziłem w powietrzu 20 godzin i 40 minut i przebyłem 9132 mile (14702.5km). Ponadto lot atlantycki SWISSem okazał się być najdłuższym, jeżeli chodzi o dystans (3925mil/6319km).
    Łącznie w życiu odbyłem 29 lotów, przetestowałem 10 linii lotniczych, odwiedziłem 13 lotnisk, leciałem trzynastoma różnymi samolotami w różnych wersjach, pokonałem 69855km (43406mil – 1.7x dookoła Ziemi), spędziłem w powietrzu 104 godziny i 13 minut.
    Dokładniejsze dane w moim flightdiary.net w sygnaturze.

    17.12.2013r.
    WAW-ZRH
    LX1343 9:40-11:50
    Helvetic Airways
    Fokker100 HB-JVI


    Na lotnisko docieram lekko po godzinie ósmej, co jest wystarczające. Brak kolejki do żadnego z 3 dostępnych stanowisk Swiss. Małe przepakowanie i bagaż z jednym kilogramem nadbagażu znika na taśmie. Odbieram karty pokładowe i uciekam do kontroli bezpieczeństwa. Stanowisk otwartych było raczej dużo, kolejki były małe. Idę popatrzeć trochę na płytę. Nic ciekawego się nie dzieje, sam terminal też raczej pusty. Niedługo później ląduje mój Fokker z Zurychu. Boarding odbędzie się przez rękaw. Na pokładzie pasażerów wita kapitan oraz stewardessa, druga jest przy wyjściach awaryjnych. Obie panie bardzo młode. I ładne Samolot raczej pełny. Samolot w środku wygląda dośc przytulnie i mimo, że wydaje się bardzo ciasny, jest dosyć komfortowy. Miejsca na nogi również wystarczająco (mam 181cm wzrostu). Po naoglądaniu się różnych filmików na youtube, wybrałem miejsce 18A. Koniecznie chciałem siedzieć za skrzydłem i przed silnikiem (z rzędu 19 jeszcze można coś zobaczyć - silnika nie, a z rzędu 20. chyba już nic, bo silnik zasłania widok). Ja mogłem zajrzeć jeszcze do silnika Safety demo, kołowanie do pasa 15 i start z lekkim opóźnieniem. Dźwięk silnika przy starcie jest niesamowity! Coś jak wiercenie Każdy, kto będzie leciał tym samolotem powinien chociaż raz usiąść z tyłu, żeby to usłyszeć (chyba, że z przodu słychać tak samo, ale wiem, że np. w A320 jest to różnie). Pogoda słoneczna, temperatura trochę powyżej zera. Serwis pokładowy na porannym rejsie do Zurychu to croissant i czekoladki firmowe SWISS (2 razy). Ponadto napoje do wyboru, kilka razy. Klasa binzes liczyła 2 lub 3 rzędy. Żadnej firanki czy kutynki nie było. Były tylko plakietki jak w Brussels Airlines, które po boardingu zostały zebrane. Lot spokojny, bez przygód. W końcu zniżanie i lądowanie w ZRH na pasie 14. Kołowanie do rękawa (a wszystkie inne Fokkery Helvetic stały na stanowiskach) Deboarding i do drugiego samolotu. Razem ze mną jest kilka innych osób (może z 10 lub coś koło tego), które polecą ze mną do Nowego Jorku.

    Lufthansa do Frankfurtu


    Mój Helvetic


    Boaring pass


    Widok po zajęciu miejsca


    I w powietrzu


    Już w ZRH


    HB-IJH


    A346 THAI do BKK



    17.12.2013r.
    ZRH-JFK
    LX14 13:00-16:00
    SWISS INT'L AIRLINES
    Airbus A330-300 HB-JHM


    Swiss International Airlines - ależ to brzmi! Albo British Airways - te nazwy kojarzą mi się jakoś strasznie dobrze. Światowo i z luksusem hehe
    Transfer na lotnisku w Zurychu to łatwizna. Nie wiem, czy gdziekolwiek indziej jest łatwiej/lepiej. Samoloty szerokokadłubowe odlatują z terminala E, gdzie dojeżdża się kolejką, która jeździ co 3 minuty. Co dziwne podczas transferu nie było kontroli bezpieczeństwa - sprawdzano jedynie paszporty. Gdy docieram pod gate potwierdza się tylko reg samolotu, którym polecę (na stronie lotniska w Zurychu - podobnie jak na stronie lotniska w AMS - można sprawdzić na większość lotów kolejnego dnia reg samolotu, który będzie odbywał dany rejs). Długo czekać nie muszę, bo zaraz rozpoczyna się boarding. Po wejściu do samolotu jakoś strasznie czerwono. No tak - dzisiejszy rejs przecież obsługiwany jest przez załogę Edelweiss. Czasami się wymieniają i załogi Edelweiss latają na niektórych rejsach LX i odwrotnie. Podczas rezerwacji jest adnotacja, jeżeli lot Swiss będzie z załogą szarotki Na każdego pasażera czeka poduszka, kocyk i słuchawki. Samolot ma bardzo ładną kolorystykę w środku (jak dla mnie), jest bardzo czysty i zadbany. Każdy pasażer ma przed sobą PTV.

    Boarding


    Za oknem


    Miejsca na nogi sporo – można się spokojnie rozłożyć


    Pushback, kołowanie do pasa 16 i w drogę. Pogoda super. Po oderwaniu się od pasa kręcimy w lewo kółeczko nad lotniskiem. Trochę nudów i rozpoczyna się oczywiście serwis. Najpierw napoje, później jedzonko. Posiłek do wyboru - wołowina lub lazania wegetariańska. Wybrałem lazanię, zła nie była. Do tego jakaś sałatka, bułeczka, ciasto itp. No i jak w Lufthansie - metalowe sztućce. Nie wiem czemu, ale serwis wydał mi się trochę ubogi (mimo, że nie odbiegał od innych linii). Może dlatego, że się aż tyle naczytałem i miałem większe wymagania? No ale z głodu nie umarłem. Sama załoga bardzo młoda i muszę przyznać, że bardzo profesjonalna. Nie ociągali się z serwisem, nie trzeba było długo czekać aż wózek przyjedzie z początku samolotu na koniec itp. Na prawdę szybko się wyrabiali. Lot niemiłosiernie mi się dłużył. W końcu trwał rozkładowe 9 godzin + czekanie na rękaw na JFK z 15 minut. Masakra. Podczas lotu nic specjalnego się nie działo. Przed lądowaniem drugie jedzonko - jakaś włoska ciabatta z nadzieniem podawana na ciepło. Zjadliwe, ale mogło być lepsze. Do tego lody. Zniżanie na lotnisko Kennedy'ego odbywało się w chmurach, później w całkowitej mgle, aż do samego przyziemienia na 4R. Jeszcze chwilę czekamy na ten rękaw, bo nie ma W Nowym Jorku zimno i snieg Podczas deboardingu pytam jedną ze stewardess, czy mogę dostać amenity kit, gdyż zbieram takie duperele - no i w szwajcarskich liniach są bardzo fajne - metalowe pudełeczko z nadrukowanym samolotem A320, A330 lub Avro. Niestety pani strasznie mnie przeprasza, ale nie może mi dać, bo już nie pamiętam dokładnie o co chodziło Ale mówi, żeby poprosił na rejsie powrotnym - do bazy. Swoją drogą była bardzo miła
    Po wyjściu z samolotu szybko do immigration, żeby nie czekać później 2 godzin w kolejce. I dobrze zrobiłem. Czekałem może z 10 minut, a za mną zaczęła tworzyć się długa kolejka - chyba lot Emirates. Przy odbiorze bagażu naszą załogę i znowu ucinam pogawędkę ze stewardessą od amenity kit Swoją drogą, to mają całkiem fajne uniformy

    Po starcie mieliśmy fajny widok na lotnisko


    Obiad


    Ciabatta i lody przed lądowaniem



    No i zaczynam 4 tygodnie lenistwa!


    O Nowym Jorku już było pisane na forum, ale wspomnę trochę o tutejszych świętach. Mianowicie Amerykanie mają kompletnego bzika na tym punkcie Kupują wszytko, stroją wszystko we wszystko i jeszcze więcej. Przystrajają nawet samochody różnymi rogami, kokardami, czy łańcuchami (jak ambulans, który widziałem). Niektórzy przed domami mają tyle figur i figurek i balonów pompowanych, że nawet pojęcia nie macie Serio! Domy są poubierane od szczytów do samej ziemi (oczywiście nie wszędzie - tutaj piszę o konkretnej bogatszej dzielnicy, ale zapomniałem nazwę). Każde okno i każda krawędź domu się świeci. Ba! Nawet drzewa są poubierane! Zwykłe drzewa. Masa ludzi robi sobie fotki przed różnymi domami. To z jakimiś dwumetrowymi żołnierzykami lub z całą rodziną Myszki Miki. Ludzie tutaj to mają fantazję. Oczywiście domów i podwórek nie zdobią ozdoby typowo bożonarodzeniowe, ale też różnego rodzaju słodycze. Zresztą - wkleję kilka zdjęc, ale mało, bo rozładował mi się aparat i mam tylko kilka Jeden z mieszkańcow (miał ubrany cały dom i podwórko - wszystko się świeciło) przez prezentera tv, że chyba musi dużo płacić za prąd, odrzekł że go to nie obchodzi. Najważniejsze, że cały dom się świeci

    Kilka fotek z jednej z okolic












    Innego dnia wybrałem się z mężem siostry na Roosevelt Island. W sumie nic ciekawego tam nie ma, ale poszliśmy z ciekawości. Lepiej nie chodzić tam w nocy/późnymi wieczorami, a samemu to i nawet w dzień. My wybraliśmy się wieczorem. Za kolejkę płaci się jak za zwykłe metro. Na ulicach wysepki pustki. Dosłownie. Żywej duszy nie było. Chodzimy to tu, to tam, idziemy do jakiegoś parku(?), czy nie mam nawet pojęcia co to było. W każdym razie było ciekawie - mijamy budki strażnicze bez żadnych osób w środku, dalej pustki, jakieś ruiny budynku - sceneria w sam raz na jakiś horror Ale powiem szczerze, że na prawdę dosyć ciekawie to wyglądało W nocy lepiej tam nie chodzić, ale nie dlatego, że jakiś duch wciągnie was do tego domu tylko jest po prostu niebezpiecznie. Ludzi nie ma - w domach, a po drodze można spotkać tylko jakichś dwudziestolatków, którzy piją/palą i obserwują każdy twój krok.

    Przy okazji pobawiłem sie trochę aparatem

    Queensboro Bridge i trochę Mannhattanu








    Sceneria na horror


    Innego dnia miałem okazję spróbować, jak smakują kasztany. Złe nie są, ale tyłka nie urywa Sushi również zjadliwe, ale nie należy do moich ulubionych dań. Za to smażone lody – to jest to!

    Kasztany każdy wie, jak wyglądają


    Moje sushi


    Smażone lody


    I jeszcze dwa zdjęcia – wschód i zachód Słońca nad Mannhattanem





    12.01.2014r.
    JFK-ZRH
    LX15 21:10-10:50
    SWISS INT'L AIRLINES
    Airbus A330-300 HB-JHJ

    W końcu do domu! Dawno tak się nie cieszyłem, że wracam! W terminalu 4 na JFK zjawiamy się po 19:00 czasu lokalnego i od razu udajemy się do check-in. Akurat widać załogę mojego lotu – również się odprawiają na lot J Do stanowisk kolejki nie ma. Pani zabiera bagaż z 3 kg nadbagażu (za który nawet nie kazała płacić) Zapytała tylko, czy mamy drugą walizkę, ale po odpowiedzi, że nie, lekko się uśmiechnęła i dała karty pokładowe Bardzo miło. Chwilę później do kontroli bezpieczeństwa. I to mi się nie podobało – kolejki mega długie. Może przez to, że terminal 4 jest bardzo duży, ale odlatując z T1 JFK (który jest w sumie nieco mniejszy) aż tak źle chyba nie było. Na kontroli skaner. Gate numer 27 (literki nie pamietam). Trochę trzeba podejść. Przy rękawie stoi już HB-JHJ, którym polecę w drogę powrotną. Obok nas do rękawa dokuje 773 Etihad, a po drugiej stronie terminala dużo samolotów Delty i m. In. 744 KLM, który poleci do AMS jako KL643.

    SWISS A333 HB-JHJ


    Etihad B773



    Czas na boarding. Przy wejściu szef pokładu, mijam boznes klasę i zasiadam na 27A w mniejszej części klasy ekonomicznej. Obok bardzo miła stewardessa. Słysząc ‘boarding completed’ widzę już, że samolot pełny nie będzie. Nie był też pusty, ale znalazło się trochę pustych miejsc. Gdzie niegdzie wolny cały rząd od okna, lub środkowy. Odkołowujemy o czasie i kołowanie do 31L i start. Podczas kołowania kapitan informuje, że jesteśmy numer 3 w kolejce do startu. Po oderwaniu się od pasa kierunek w lewo i kółeczko przy lotnisku. Za oknami ciemno, więc magazyn pokładowy w ręce i zobaczymy, co ciekawego jest w SWISS. Zaraz po tym widać stewardessy z wózkiem – serwis. Najpierw napoje z krakersami. Bardzo spodobała mi się jedna rzecz. Zamiast marnować plastik/szkło stewardessy informują każdego, kto bierzę wodę, że później istnieje możliwość ponownego napełnienia z dużej butelki. Fajne wyjście Oczywiście jeżeli ktoś poprosił o drugą butelkę, to problemu nie było Poźniej jedzenie. Bardzo miłe stewardessy oferują co wyboru: kurczaka lub ... no właśnie nie pamiętam co. Chyba jakieś wegetariańskie danie. Biorę kurczaka, co było bardzo pysznym wyborem Najlepsze jedzenie, jakie kiedykolwiek jadłem w samolocie. Kurczak w sosie z warzywami i puree ziemniaczane. Do tego sałatka, ciasto, masełko itp. No i metalowe sztućce Co podobało mi się w serwisie to to, że chwilę później stewradessa przeszła po kabinie z koszyczkiem pieczywa i każdy mógł sobie wziąć więcej, jeżeli chciał Chyba nigdy tego nie spotkałem w innych liniach. No i sama załoga: mega przyjazna, miła, uśmiechnięta (nawet te młode stewardessy), bez żadnych fochów, kiedy ktoś o coś poprosił, ale przede wszystkim fajne było to, że do każdego pasażera zwracały się indywidualnie, nie jak czasami bywa, że poza wózkiem z cateringiem na nic innego nie patrzą. Zrobiły bardzo dobre wrażenie. I to, że (później się przesiadłem do ostatniego rzędu) widać było, że na prawdę pracują i są dla pasażerów (nie jak w Air France, bo przecież można zdejmować buty z nóg i o nich rozmawiać x) Tam tylnia kuchnia to raczej było miejsce plotek załogi – co również miało miejsce w Delcie). W środku lotu (jak to na nocnym locie) kabina wyciemniona. Co jakiś czas stewardessy sprawdzają, czy u pasażerów niczego nie brakuje i roznoszą wodę. A wezmę kubeczek Jakiś czas później znowu woda i stewardessa już sama pyta, czy nie chcę. Nie powiem miło Znowu plus – w innych liniach tego nie spotkałem Właśnie, no i mam pytanie: stewardessy po serwisie, czy tam przed, poprosiły wszystkich pasażerów o zasłonięcie okien. Po co, skoro lot i tak w nocy? Na wschód Słońca już i tak można było je odsłonić
    Czas na PTV. Nie powiem – zawartość bardzo bogata. W tym masa nowości. Filmów do wyboru do koloru – tych najnowszych i innych, z muzyką to samo. Wiele nowości rynkowych. Niestety żaden film nie miał nawet polskich napisów. Swoją drogą polecam film „Millerowie” . Z muzyki do wyboru można było sobie słuchać całego albumu jednego artysty lub wybrać kanał z przebojami europejskimi/ amerykańskimi/innymi. Były też jakieś gry, mapka lotu, nie było kamerki na zewnątrz samolotu. Ani w tym egzemplarzu, ani w tym, którym leciałem do USA. Z tym PTV nikt by się nie zanudził. W międzyczasie idę do galley zapytać stewardessę o moją uaptrzoną amenity kit. Mówi, że to tylko dla pasażerów kalsy biznes, ale postara się załatwić, lecz nic nie obiecuje. Oczywiście nie musiałem długo czekać, bo od razu po to poszła. Chwilkę po tym wraca z pudełeczkiem MAM! Dziękuję jej bardzo, lecz zostałem poproszony, żeby w miarę możliwości schować Oczywiście nie muszę dodawać, że wszystko z usmiechem. Z tyłu w galley, mini barek – napoje do wyboru, ciasto, krakersy i inne mini dodatki, które były serwowane razem z kolacją. Po rozjaśnieniu kabiny wracam na swoje miejsce (bagaż tam został i wszystko inne – przesiadłem się jedynie po to, żeby ciągle nie przeszkadzać panu z Serbii, który siedział obok – a on po angielsku niet ). Na sniadanie croissant, jogurt, sok pomarańczowy, plus herbata/kawa/woda – nie pamiętam, czy również jakieś inne napoje. To już mój ósmy lot long-haul i nigdy nie trafiłem na tego sławetnego omleta Może mam pecha, jednak chociaż z czystej ciekawości chciałbym go spróbować. Lądowanie w Zurychu pół godziny przed czasem. Krótkie kołowanie do rękawa i deboarding, podczas którego jeszcze krótka rozmowa z bardzo uprzejmą stewardessą

    Po starcie
    [img]http://imagizer.imageshack.us/v2/800x600q90/20/ew2i.jpg[/img

    Kolacyjka


    Śniadanko


    Za oknem już jasno


    Willkommen in Zürich!


    Mój A333 i częsciowo widoczny B762 US Airways


    No i amenity kit ze Swissa


    No i teraz transfer. Terminal E pusty. Ledwie kilka osób. Za oknem push back 762 US Airways, przy rękawie 767 United, czy też 788 Qatar Airways. Przy wejściu do kolejki widać załoge Turkish Airlines, która poleci chyba A321 do IST. Swoją drogą to mają bardzo bardzo bardzo ładne stewardessy Serio. I stewardessy mają bardzo ładne apaszki. Za to uniformy z United mi się w ogóle nie podobają. Ogólnie chyba linie amerykańskie nie dbają o takie rzeczy. Krótki przejazd kolejką, podczas którego na ścianach jest animacja ze szwajcarkich gór i polan i słychać dzwonienie dzwoneczka i charakterystyczny (alpejski?) okrzyk Nie muszę przypominać, że transfer na ZRH jest mega prosty. Mimo, że trzeba trochę się nachodzić. Kontrola paszportowa u bardzo miłej pani, która pyta skąd wracam. Po odpowiedzi, że z Nowego Jorku od razu pyta, jak to było z tą zimą, bo w tv widziała, że zasypało Krótka rozmowa, ale trzeba iść do samolotu.


    13.01.2014r.
    ZRH-WAW
    LX1348 12:10-13:55
    Helvetic Airways
    Fokker100 HB-JVG

    Mój gate to A72. Pod rękawem jeszcze żadnego samolotu nie ma. Przez okno bardzo dobry widok na pas startowy – uwielbiam momenty, kiedy rozpędzone samoloty odrywają się od pasa Widać też terminal E, przy którym stoi mój A333 z JFK, 767 United, Turkish, czy UIA. Przy terminalu A same europejskie linie – jak to w Szwajcarii przeważnie Swiss, Edelweiss i Helvetic. Był też Air Berlin, Finnair, przewinął się TAP, KLM, Iberia, czy Lufthansa. W terminalu coraz większy ruch, a do rękawa podkołowuje Fokker100 HB-JVG, który tego dnia robił następujące rotacje: STR-ZRH-BUD-ZRH-WAW-ZRH-BUD-ZRH. Się nalatał

    SWISS A320 HB-IJH


    Ogon Fokkera do Warszawy


    Ile samolotów widzisz?


    Szarotka – tak brzmi Edelweiss w tłumaczeniu na polski


    Na ekranie widać napis ‘self-boardnig’, czyli każdy sam sobie skanuje kartę pokładową Oczywiście obsługa lotniska wszystko kontroluje. Przy wejściu każdego wita purser – znowu jestem zaskoczony wiekiem załogi – purser może 20 kilka lat, a stewardessa wygląda na jeszcze młodszą Oboje bardzo mili. Ciekawe, czy w całym Helveticu mają takie młode załogi Samolot raczej pełen, odkołowujemy kilka minut po rozkładowym czasie. W międzyczasie załoga walczy z jedną z półek na bagaż – nie chciała się zamknąć. W końcu problem zostaje rozwiązany – przyklejają klapę naklejkami – co też nie było zbyt skuteczne na początku oraz przy lądowaniu, bo półka się zwyczajnie i tak otworzyła Start i zasypiam. Budzę się po kopnięciu w nogę przez współpasażera. Serwis w połowie kabiny. Do jedzenia do wyboru kanapka z szynką lub serem + napoje, ale tylko jeden raz. No chyba, że pierwszy wózek przespałem, ale wątpię. Kanapka z szynką całkiem dobra. Gdy poprosiłem o drugą, dostałem bez problemu. Sam lot spokojny i przy dobrej pogodzie. Podoba mi się kolorystyka w środku samolotu. Same fotele nic ciekawego, bo szare, ale czerwona wykładzina sprawia jakieś takie miłe wrażenie. Przed lądowaniem oczywiście czekoladki firmowe SWISS. Lądowanie na pasie 33 i kołowanie do jednego z rękawów (do jednego z tych, co kiedyś były pomarańczowe). Po lewej E75 i 95 LOTu. Deboarding i po bagaż. Troszkę trzeba było poczekać, ale mój wyjechał jako jeden z pierwszych, więc zabieram i spadam. Pogoda w Warszawie fajna – ciepło i słonecznie

    Po zajęciu miejsca w samolocie


    Miejsca na nogi dużo


    Tu chciałem tylko zobrazować, co widać z okna – wszystko na raz


    Podejście – ucieszyły mnie polskie widoki


    No i standardowy widok w WAW


    To jeszcze podsumowanie:

    SWISS po Europie (Helvetic, ale wysposażenie i wszystko miało logo SWISS, ale załogi Helvetic) – byłem pozytywnie zaskoczony. Myślałem, że do jedzenia raczej nic nie będzie, albo że będzie coś małego/niedobrego. Tymczasem było bardzo dobrze. Na poziomie LH i częściowo AF. KLM zdecydowanie wypada najlepiej. Załogi były bardzo miłe, samoloty czyste i wygodne, miejsca na nogi dużo. No i w obu lotach europejskich był rękaw – zarówno w WAW jak i w ZRH, gdzie inne samoloty Helvetic jakie widziałem, stały na stanowiskach oddalonych.

    SWISS już jako SWISS na long haul: rejsem tam byłem nieco rozczarowany (może bardziej serwisem). Nie wiem, czemu, bo nie odbiegał w niczym od innych linii, ale jakoś takie wrażenie miałem. Lot powrotny to już sama przyjemność. Jedzenie przepyszne, załoga super, seriws super, PTV bardzo fajne i bogate, samoloty bardzo czyste i nowe, kolorystyka bardzo ładna, miejsca na nogi również dużo.

    WAW- najlepsze lotnisko na świecie

    ZRH – również fajne lotnisko, transfer bardzo łatwy (jak również w AMS). Brak kontroli bezpieczeństwa (na moich lotach przynajmniej), co zdecydowanie na plus. Oznakowania bardzo dobre.

    JFK - terminal 4 nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Owszem, jest duży, ale wydaje się też być bardzo zatłoczony i przed przejściem przez security nie zrobił również wizualnie na mnie dobrego wrażenia. Oznakowanie bardzo dobre.


    No to by było na tyle Mam nadzieję, że nie przynudziłem i się podobało. W razie pytań/spostrzeżeń służę pomocą i dziekuję za czytanie

    Sebastian.
    filkuz, pkowal3, Machoni and 9 others like this.


  2. #2

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Fajna relacja, ale nie wiem, czemu się tak ekscytujesz metalowymi sztućcami - chyba we wszystkich sensownych liniach są, w Locie też.
    Sebek1994 likes this.

  3. #3

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Ciekawy opis, miło się czytało. Nie bardzo tylko rozumiem skąd ekscytacja 19 rzędem w F100? Z przodu zdecydowanie nic nie słychać i ta cisza jest bardzo przyjemna

    4 tygodnie lenistwa. Gdzie te czasy. Chyba dopiero na emeryturze jak dożyję
    Sebek1994 likes this.

  4. #4
    JFK
    JFK jest nieaktywny
    Zbanowany
    Dołączył
    Mar 2009
    Mieszka w
    usa

    Domyślnie

    Spoko relacja , pisales ze air berlin byl tanszy ale wybrales jednak swiss ,mozesz napisac dlaczego? Moze glupie pytanie ale ja wybral bym tanszego air berlin , zawsze pare zlotych w kieszeni
    Sebek1994 likes this.

  5. #5
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Marcoos, w economy prawdziwe metalowe sztucce sa bardzo rzadko. Z tych co lecialem ostatnio na dlugich lotach: AF, BA, Qatar, Cathay. Wszystko plastiki. Nie powiesz, ze QR i CX to malo sensowne linie ;-) W EK byly metalowe ;-)

    Sebastian, bardzo fajna relacja. Z przyjemnoscia przeczytalem
    Sebek1994 likes this.
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  6. #6
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Fajna relacja, przyjemnie się czytało

    A tych samolotów to 12 albo 13 ale mogę się mylić
    Sebek1994 likes this.

  7. #7

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Dzięki za miłe słowa, fajnie że się podobało

    Cytat Zamieszczone przez marcoos Zobacz posta
    Fajna relacja, ale nie wiem, czemu się tak ekscytujesz metalowymi sztućcami - chyba we wszystkich sensownych liniach są, w Locie też.
    Niczym się nie ekscytuję - po prostu zwróciłem uwagę na szczegół, który (jak napisał tygrysm) nie występuje jeszcze tak często w innych liniach. Metalowe widziałem tylko w LX i LH. W AF, KL i DL nie było



    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Ciekawy opis, miło się czytało. Nie bardzo tylko rozumiem skąd ekscytacja 19 rzędem w F100?
    Super, że się podobało 18 rzędem Nic szczególnego, napisałem tylko, że fajna sprawa ze względu na charakterystyczny dźwięk przy starcie, nic innego. Podczas lotu hałas (moim zdaniem) nie jest jakiś większy, niż w innych samolotach, którymi leciałem



    Cytat Zamieszczone przez JFK Zobacz posta
    Spoko relacja , pisales ze air berlin byl tanszy ale wybrales jednak swiss ,mozesz napisac dlaczego? Moze glupie pytanie ale ja wybral bym tanszego air berlin , zawsze pare zlotych w kieszeni
    Dzięki Tyle dobrego się o Swissie naczytałem i w ogóle jakoś tak dobrze mi się kojarzył ze wszystkim, że zawsze chciałem wypróbować Różnica w cenie jakoś nie była duża - ze 150zł



    Cytat Zamieszczone przez Wamo Zobacz posta
    A tych samolotów to 12 albo 13 ale mogę się mylić
    Ja też naliczyłem 12


  8. #8
    JFK
    JFK jest nieaktywny
    Zbanowany
    Dołączył
    Mar 2009
    Mieszka w
    usa

    Domyślnie


    Polecamy

    Co do metlowych sztuccow to jeszcze ok 6 lat temu takowymi sie poslugiwalem lecac Jfk -Cdg AF

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •