Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
Like Tree18Likes
  • 12 Post By tomo
  • 1 Post By tartal
  • 4 Post By tomo
  • 1 Post By tomo

Wątek: WAW-AGP-WAW by Norwegian ...czyli nowy rozdział w historii relacji na żywo

  1. #1

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie WAW-AGP-WAW by Norwegian ...czyli nowy rozdział w historii relacji na żywo


    Polecamy

    Drzwi hali odlotów lotniska Chopina przekraczam o godz. 9:30, czyli dokładnie 2h przed planowanym startem rejsu DY5557 z Warszawy do Malagi. Nie zwykłem przybywać na warszawskie lotnisko tak długo przed odlotem, a moim osobistym rekordem jest przekroczenie drzwi terminala 25 minut przed planowaną godziną startu (krajówka LOTem bez bagażu), ale dzisiaj ze względu na podwózkę tak po prostu wyszło. Natychmiast rzuca mi się w oczy bardzo długa kolejka do odprawy na bliżej nieokreślony na razie rejs odprawiany w sekcji E warszawskiego terminala, a mnie już dochodzą złe przeczucia... Szybki rzut oka na monitry, Malaga odprawiana na stanowiskach 275-276 w sekcji E i w tej jednej chwili wyzbywam się ostatnich resztek nadziei. Podróżuję dzisiaj z bagażem rejestrowanym i nie odprawiałem się wcześniej online więc nie pozostaje mi nic innego jak zająć zaszczytne ostatnie miejsce na końcu tego wężyka i uzbroić się w cierpliwość. Gdy po jakichś 10 minutach jestem już w połowie drogi, a za mną stoi kolejka porównywalna do tej, którą ujrzałem wchodząc do terminala, humor wyraźnie mi się poprawia. Ostatecznie ok. 9:55 zrzucam bagaż na taśmę, dostaję kartę z wydrukowanym miejscem 11F oraz wyjściem nr 7 i ruszam w drogę do kontroli, która przebiega dzisiaj całkiem sprawnie. Czas do boardingu spędzam na bezproduktywnym szwędaniu się od gate'u do gate'u i od sklepu do sklepu, a gdy w okolicach 11:00 docieram niespiesznym krokiem nie uprzedzany uprzednio żadnymi komunikatami głosowymi okazuje się, że zamiast spodziewanych tłumów pod gatem, prawie nikogo tam nie ma, a ja będę jednym z ostatnich pasażerów zapakowanych do autobusu. Na dole jeszcze dobre 10 minut czekania na kilku spóźnialskich i w drogę do samolotu, który dzisiaj zaparkowany jest w pobliżu płyty wojskowej jakby na przedłużeniu pirsu północnego tam gdzie podstawiają się zazwyczaj liniowce marzeń przed wyruszeniem w drogę za ocean (sorki, nie znam się na dokładnych symbolach i oznaczeniach). Dalej stosunkowo sprawne wejście na pokład B738 LN-NGC, któremu patronuje Jens Glad Balchen, norweski inżynier i profesor cybernetyki. Swoją drogą bardzo podoba mi się taki sposób honorowania ludzi może nie najbardziej znanych, ale jednak zasłużonych dla danego kraju/regionu. Podobne zjawisko zaobserwowałem swego czasu w Gdańsku, gdzie każdemu Swingowi patronuje jakaś postać zasłużona dla tego miasta, a w samym tramwaju można przeczytać kilka informacji o danej osobie, oby więcej takich inicjatyw. Sam samolot liczy sobie niecałe 2 lata, wyposażony jest w cienkie skórzane fotele recaro, co kilka rzędów podwieszone są monitory, a sama maszyna niemal pachnie jeszcze nowością. Po zakończeniu boardingu punktualnie o 11:30 uruchomione zostają silniki, a po kolejnych 3-4 minutach ruszamy w daleką drogę przez caaałe lotnisko do progu pasa 29. Tam krótkie oczekiwanie na jeden lądujący samolot, o 11:44 gaz do dechy aż do osiągnięcia odpowiedniej prędkości, krótko za krzyżówką odrywamy się od ziemi i w drogę na Costa del Sol... Start i wznoszenie bardzo spokojne, po kilku minutach gaśnie sygnalizacja "zapiąć pasy" a ja nieśpiesznie wyciągam swoją elektronikę, sprawdzam to sławne bezpłatne WiFi, które ku mojemu zaskoczeniu okazuje się działać nie gorzej niż w niejednym domu, a dodatkowo Norwegian oferuje nieodpłatnie filmy/programy/gry, ja tymczasem sprawdzam jeszcze w internecie kilka rzeczy i gdzieś nad Alpami biorę się za pisanie niniejszej relacji, czego jeszcze kilka minut wcześniej w ogóle nie planowałem. Pogoda za oknem dopisuje od samego startu, dzięki czemu robię sobie częste przerwy na obserwacje zaśnieżonych szczytów za oknem oraz na kilka efektownych mijanek w powietrzu, wśród których najbliższa i najlepiej widoczna jest mijanka z A320 Gulf Air Frankfurt-Bahrajn. W międzyczasie wzywa mnie jeszcze matka natura, co okazuje się nieść za sobą bardzo pozytywne konsekwencje, bowiem po opuszczeniu toalety, przez nikogo nie niepokojony zajmuję w najlepsze miejsce 1D (uprzednio pytając pani z 1F czy miejsce jest wolne i czy nie ma nic przeciwko bym został jej sąsiadem) w którym miejsca na nogi jest więcej niż w niejednej klasie biznes i dwóch rzędach awaryjnych razem wziętych, w którym to fotelu spoczywam do chwili obecnej.
    Gdy koncze pisac ta relacje jesteśmy już nad Morzem Śródziemnym i dosłownie za chwilę wlecimy nad terytorium Hiszpanii gdzieś w okolicach Barcelony. Jest godz. 13:50, a do lądowania w Maladze pozostało nam dokładnie 1h i 15 minut. Pozdrawiam z wysokości 11300 m
    tbk, otul72, Olson and 9 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    hmmmm fotki jakieś będą..
    elza030 likes this.

  3. #3
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Prosimy o fotki!
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  4. #4
    Awatar Janecki

    Dołączył
    Jan 2013

    Domyślnie

    Jakie obłożenie?

  5. #5

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Melduję się już z ziemi... jeszcze przed publikacją pierwszej części próbowałem dorzucić do niej zdjęcie przedstawiające trasę i parametry lotu z systemu rozrywki pokładowej Norwegian wykonane tuż przed publikacją relacji, ale to za nic w świecie nie chciało się załadować, więc ową zaległość uzupełniam w tej chwili. Jednak nie taki och i ach ten internet pokładowy




    Pozostała część lotu równie spokojna co jego pierwsza faza, a podejście do lądowania w Maladze bardzo atrakcyjne dla oka ze względu na dość górzysty teren i konieczność delikatnego pokręcenia się między jednym pagórkiem a drugim. Ostatecznie kilka chwil po 15 dość miękko siadamy na ziemi i po chwili na pokładzie rozlega się burza oklasków Na płycie lotniska ruch niewielki, widzę tylko ze 2 Ryanairy, 3 Vuelingi, Swiss i Brussel Airlines. Po nie najkrótszym kołowaniu dobijamy wreszcie do rękawa, a po wejściu do budynku czuję się jakbym był na El Prat w Barcelonie, obie strefy odlorów wyglądają niemal identycznie, włączając to system i sposób oznakowania. Krótki spacer na dół po bagaż, na który jeszcze kilka minut trzeba było zaczekać i w drogę do miasta...


    Fotek niestety nie ma i nie będzie bo po pierwsze fotografia jest sztuką do której nie mam ani talentu ani zamiłowania, a po drugie tak jak napisałem w pierwszym poście nie planowałem w ogóle tej relacji więc jakikolwiek sprzęt mogący posłużyć do robienia zdjęć (poza telefonem) był głęboko ukryty.
    Obłożenie to 165 dorosłych plus 5 infantów więc jak na chyba trzeci tydzień operacji na tej trasie, sezon wciąż zimowy i stosunkowo krótki okres sprzedaży, moim zdaniem wygląda to bardziej niż obiecująco.

    Pozdrowienia z Costa del Sol
    Olson, Machoni, Mentos and 1 others like this.

  6. #6

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    koniecznie musisz urozmaicić podróż zdjęciami
    Sprawdziłam przy okazji ceny lotów Norwegianem waw-agp i można polecieć RT za cenę poniżej 1000zł

  7. #7
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tomo Zobacz posta
    obie strefy odlorów wyglądają niemal identycznie, włączając to system i sposób oznakowania.
    Bo sposób oznakowania na wszystkich lotniskach hiszpańskich narzucony jest przez AENA, co akurat bardzo mi się podoba. Jest ładnie i czytelnie.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  8. #8

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    koniecznie musisz urozmaicić podróż zdjęciami
    Sprawdziłam przy okazji ceny lotów Norwegianem waw-agp i można polecieć RT za cenę poniżej 1000zł
    Można taniej, duuużo taniej
    Nie dość, że można polecieć całkiem tanio to jeszcze w na prawdę godnych warunkach. Norwegian, choć przez wielu uważany za "tanią linię lotniczą", w rzeczywistości o lata świetlne bije takiego Ryanaira czy różową landrynkę. Normalna odprawa, brak jakiegokolwiek mierzenia bagażu podręcznego w nadziei na wyrwanie kilkunastu dodatkowych Euro, brak wyścigu o miejsce na pokładzie i całkiem przyzwoite odstępy między fotelami (tu siedzenie recaro z pewnością przychodzą z pomocą). Nawet jak ktoś ma awersję do latania LCC (pozdrowienia dla Egona) to lecąc akurat tą linią nie poczuje specjalnie różnicy w stosunku do Lotu, Lufthansy czy innego British Airways.



    Cytat Zamieszczone przez STYRO Zobacz posta
    Bo sposób oznakowania na wszystkich lotniskach hiszpańskich narzucony jest przez AENA, co akurat bardzo mi się podoba. Jest ładnie i czytelnie.
    Domyśliłem się, że nie ma w tym cienia przypadku i absolutnie zgadzam się z tym, że jest to trafione posunięcie, szczególnie że te konkretne oznaczenia są nie tylko bardzo czytelne i jasne, ale też po prostu miłe dla oka.
    Natomiast z tego co pamiętam to chyba na Barajas (przynajmniej w tym terminalu, z którego lata LOT) tak elegancko to już nie wygląda

  9. #9

    Dołączył
    Aug 2011

    Domyślnie

    Tak, terminal na Barajas obsługujący m.in. linie ze Stara wygląda baaaardzo niezachęcająco. Dodatkowo, zdarzyło nam się także bardzo długo czekać na bagaż po przylocie!

  10. #10
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Z Barajas to ja lecialem dawno, dawno temu ostatni raz - chyba 2003 rok.

    Tomo foty rob telefonem i wrzucaj, bo mi sie teskni za Hiszpania.
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  11. #11

    Dołączył
    Apr 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    To była krótka odskocznia od szarej codzienności i po zaledwie 3 dniach ładowania baterii na Costa del Sol czas wracać do codziennych obowiązków. Specjalnego natchnieniach do pisania relacji z podróży jakoś dzisiaj nie odczuwam, ale jak już się powiedziało kilka dni temu A, nawet pod wpływem chwili, to teraz nie wypada nie powiedzieć B z pokładu DY5556 lecącego obecnie nad północną Hiszpanią gdzieś na zachód od Barcelony, ale po kolei...

    W terminalu 3 lotniska Malaga Costa del Sol melduję się dzisiaj o godz. 7:20 czyli 1h i 40 min. przed startem rejsu DY5556 do Warszawy. Akurat na lotniskach mniej mi znanych, a z Malagi startuję po raz pierwszy, nawet lubię być chwilę wcześniej by na spokojnie obadać całe lotnisko. Na lotnisku panuje senna atmosfera, ludzi jest jak na lekarstwo i nawet ku mojemu zaskoczeniu w kolejce do odprawy na rejs do WAW nie czeka tym razem ani jedna osoba (czyżby w Hiszpanii ludzie bardziej szanowali swój czas i przybywali na lotnisko o bardziej racjonalnych porach w okolicach godziny przed odlotem zamiast bezsensownego stawiania się do odprawy niemalże z zegarkiem w ręku 2h przed startem) więc bagaż ląduje na taśmie a karta pokładowa z miejscem 26F w mojej kieszeni w czasie krótszym niż minuta. Do kontroli bezpieczeństwa również dużych kolejek nie ma, później jeszcze tradycyjne zakupy i można spokojnie przespacerować się po strefie odlotów od jej jednego końca do drugiego. Ludzi, tak jak pisałem, jest niewiele, co za tym idzie odlotów również, a dominującym językiem dającym się usłyszeć w różnych rozmowach między ludźmi od chwili wejścia na lotnisko do chwili obecnej jest język, w którym piszę tą relację. Na płycie lotniska dostrzegam w zasadzie wyłącznie standardowy zestaw dla większości hiszpańskich lotnisk, czyli Air Europa, 2 Vuelingi, Iberia i Ryanair, który za chwilę poleci do Barcelony. Co ciekawe na monitorach w terminalu numery bramek na wszystkie rejsy wyświetlane są dopiero na 30-40 minut przed godziną odlotu, mimo że gate'y są znane dużo wcześniej, a poszczególne rejsy w najlepsze wyświetlają się na monitorach nad konkretnymi wyjściami nawet na kilka godzin przed odlotem. Ja na swojej karcie otrzymanej ok. 7:20 również miałem wydrukowany numer bramki, a na monitorach zbiorczych nie było jeszcze informacji na ten temat do godz. 8:15, słabo w tym widzę jakąkolwiek logikę... Czas do boardingu mija całkiem szybko i już 40 minut przed odlotem rozpoczyna się wpuszczanie ludzi do podpiętego pod rękaw LN-NGJ, któremu patronuje szwedzki malarz i ilustrator John Bauer (pisałem już chyba wcześniej, że bardzo podoba mi się ten pomysł honorowania ludzi niespecjalnie sławnych na świecie ale jednak w pewnym przynajmniej drobnym wymiarze, dla tego świata zasłużonych). Ja mając w perspektywie 4h siedzenia w metalowej puszce niespecjalnie pcham się na pokład i w efekcie dopiero w okolicach 8:45, jako trzecia od końca osoba, słyszę "Hola" od witającego wszystkich w wejściu szefa personelu pokładowego. Kilka chwil po zajęciu przeze mnie miejsca na stanowisku sąsiednim parkuje jeszcze Swiss, a my dokładnie o 9:01 odbijamy od rękawa i jedziemy spory kawałek do progu pasa 31. Przed zajęciem pozycji startowej jeszcze chwila czekania aż wyląduje AT72 Iberii (lub co bardziej prawdopodobne, jakiejś jej córki) a potem już bez kolejnego zatrzymania na samym pasie ruszamy w podróż przez niemal całą Europę. W tej chwili jesteśmy już nad Francją zbliżając się z wolna do Grenoble, a ta w ogóle to lecimy dzisiaj dużo bardziej północną trasą niż w pierwszą stronę i nawet na chwilę nie zahaczamy o Morze Śródziemne, Lazurowe Wybrzeże, czy północne Włochy. Pogoda po całej trasie jest ponownie idealna, niebo niemal bezchmurne, ale niestety musimy stawiać czoła silnemu przeciwnemu wiatrowi, przez co lecimy z prędkością zaledwie 770 km/h, sam lot potrwa o ponad 30 minut dłużej niż w pierwszą stronę, a system pokładowy prognozuje aktualnie lądowanie za 2h i 16 min, czyli o godz. 13:01, czyli szykuje się minuta spóźnienia... Pozdrawiam wszystkich wytrwałych z wysokości tym razem 11600m i niniejszym odpływam w obserwację ośnieżonych alpejskich szczytów...





    P.S. Tylko nie proście mnie już więcej o te zdjęcia, bo jedyne co mógłbym tu wrzucić miałoby wartość wyłącznie dokumentalną, a chyba nie do końca o to chodzi.
    shiver likes this.

  12. #12
    Awatar Janecki

    Dołączył
    Jan 2013

    Domyślnie


    Polecamy

    Czyli obłożenia wysokie, ceny wysokie-można się spodziewać kolejnych kierunków nie-skandynawskich z WAW od Norwegiana?


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •