Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 35
Like Tree95Likes

Wątek: Sarajewo w 6 dni

  1. #1
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie Sarajewo w 6 dni


    Polecamy

    Zdravo!

    Długo zastanawiałem się, czy otworzyć wątek i poprowadzić relacje, ale decyzja zapadła i obiecuję, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby była ona w miarę LIVE

    Nie jest to bliski wschód, daleka Azja czy też koniec świata, ale myślę że kierunek nie mniej "egzotyczny" co wymienione. Sarajewo to miasto-historia, więc i relację planuję w klimatach turystyczno-historycznych. Mam nadzieję, że Was zaciekawię.

    Krótki plan podróży prezentuje się następująco:

    16.04 WAW-VIE OS626 (F70)
    16.04 VIE-SJJ OS757 (F100)

    22.04 SJJ-VIE OS760 (F100)
    22.04 VIE-WAW LO224 (E195)

    Relację może popsuć trochę pogoda (na czwartek zapowiadane 3° C i śnieg z deszczem). Liczę jednak, że jest to niskich lotów spóźniony żart primaaprilisowy
    elza030, Havilland, otul72 and 6 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2011

    Domyślnie

    Sarejewo jest świetne, udanej podróży!

  3. #3
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    Melduję się z WAW. Dotarłem chwilę po 9, szybki self-checking i idę zrzucić bagaż do połączonych stanowisk LH i OS. Nie zastaję tam nikogo (oprócz oczywiście ludzi z obsługi ) i całość trwa nie więcej niż 15 sek.

    Kontrola bezpieczeństwa to 4 otwarte stanowiska, gdzie przy jednym urocza Pani kontrolerka z niesamowitą zawziętością żuje gumę przy otwartej buzi. Na szczęście guma nie wypada, a ja po 15min jestem po "drugiej" stronie.

    Dzisiejszy rejs OS 626 obsłuży OE-LFQ, który pasie się na stanowisku oddalonym.

    Zdjęcia pojawią się w niedalekiej przyszłości
    shiver, Havilland, elza030 and 1 others like this.

  4. #4
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    I już w VIE. Przesiadka tutaj to żaden problem, trzeba sie tylko trochę powspinać schodami.

    Do kontroli paszportowej kolejka na 30sek, wiec czekam już sobie przy bramce G11.

    Na zachęte do dalszego śledzenia relacji stewardessa z lotu do VIE

    Wamo, szczurwa, tartal and 2 others like this.

  5. #5

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Ja poproszę zdjęcia wnętrz Fokkerów jak będziesz miał.

  6. #6
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    @shiver Szkoda, że nie wspomniałeś wcześniej, bo w tej chwili mam tylko stewardessy i pitch. Ale jeszcze będzie jedna okazja, więc się postaram.

    A teraz troszkę na spokojnie...

    Wylot z WAW niemal o czasie, przylot do VIE chwilkę przed czasem. LF w locie do Wiednia to (na oko) jakieś 80%. Lot obsługują dwie urokliwe stewardessy. Jedną mieliście już okazje poznać wyżej, druga też się pokaże




    Przy check-inie wybrałem sobie jedno z ostatnich miejsc przy oknie, tuż przed skrzydłem. Przy samym boardingu okazuje się jednak, że czeka na mnie nowa karta pokładowa z nowym miejscem - również przy oknie, ale na skrzydle, tuż przed silnikiem... W każdym razie okno na nic się zdało, cały lot towarzyszyły mi chmury.

    W tym Fokkerze (jak chyba już w każdym AUA?) zainstalowane są nowe fotele Recaro (oczywiście w układzie 2-3). Na komfort przy tak krótkim locie nie mogłem narzekać, miejsca na nogi przy moim niemałym (190cm) wzroście także nie brakowało.



    Tuż przed startem rusza "serwis" z gazetami. Miłym zaskoczeniem były gry i kolorowanki dla dwójki dzieciaków siedzących obok. Po starcie serwis właściwy, do wyboru spory wachlarz napitków (woda, kawa, herbata, soki, wino, piwo) + słodka lub słona przekąska. Wybieram kawę i coś słodkiego, trzeba się obudzić



    Lot przebiega dość szybko i po równo godzince siadamy na lotnisku w Wiedniu. Tutaj także czeka nas stanowisko oddalone, ale oddalone bardzo niewiele - bus jedzie może 1,5min. Mam 1h20min na przesiadkę, jednak z busa wychodzę żwawo, co później okazało się zbędne. Po małej wspinaczce i kontroli paszportowej jestem już na najwyższym poziomie oddanego nie tak dawno do użytku terminalu przeznaczonego dla linii zrzeszonych w Star Alliance. W związku z tym, rozmaitości na zdjęciach płyty ciężko szukać... (przepraszam za wygląd tych zdjęć, ale ciężko przez te szyby zrobić dobre zdjęcie)














    Na powyższym zdjęciu podjęty do rękawa Fokker100 o regu OE-LVI czeka już na przyjęcie pasażerów lotu do Sarajewa. Zanim jednak do tego dojdzie ma miejsce bardzo ciekawy proceder - jeszcze przed boardingiem Pani z obsługi sprawdza dokumenty tożsamości i karty pokładowe. Przy przeglądaniu tego pierwszego zaskakuje mnie pytaniem o wiek. Po odpowiedzi, że to już słuszne 26 lat z uśmiechem oświadcza mi, ze mogę już latać sam! Niesłychanie szczęśliwy z tego powodu idę na mały spacer po terminalu. Zdjęć żadnych niestety nie mam, jednak "szału ni ma" jak to mawiają. Cały obiekt jest czysty i z pewnością funkcjonalny, jednak wystrojem (jeśli można w tym przypadku mówić o wystroju) mnie nie powalił.

    20 min przed planowaną godziną odlotu zaczyna się boarding. Każdy skanuje swoją kartę pokładową i przechodzi przez bramkę. Dalej już schodami w dół i do rękawa. Tym razem dostaje miejsce 12D, czyli przy wyjściu awaryjnym. Miejsca hoho i jeszcze trochę.




    Wbrew pozorom po mej prawicy nie leciał kulfon, ale stewardessa Austriana w służbowym uniformie. Obok siedział jeszcze Pan steward w stroju mniej czerwonym.

    Po dotarciu na miejsce znajduje na nim tzw. słoną przekąskę. Cóż, można i robić serwis przed lotem W trakcie lotu więc przejeżdża tylko prasa i ten sam zestaw napojów, co w locie do Wiednia. Lot trwa 50 min i z wyraźnie odczuwalnym przytupem siadamy na Bośniackiej ziemi. Lotnisko w Sarajewie jest wielkości tego w Rzeszowie, z tymże posiada dwa rękawy. Podpinają nas do jednego i w 2 min jestem przy karuzelach bagażowych. Po kolejnych 5 i wymianie waluty (warto dodać, że kurs bośniackiej waluty (marki zamiennej) jest wobec € sztywny i za 1€ dostaniemy 1,95583KM [oczywiście zaokrąglone ]) jestem już gotowy do wyjścia na zewnątrz.

    Dostaję po twarzy zimnym deszczem i po chwili nie mam już ochoty iść jakieś 500m w poszukiwaniu przystanku autobusowego. Biorę nie takie tanie (23KM za ~12km) taxi do centrum i ruszamy. Mój kierowca po chwili wczuwa się w rolę przewodnika i w trakcie jazdy mam skróconą historię niemal każdego z mijanych budynków .

    Po zameldowaniu w hostelu ruszam na miasto coś zjeść i zrobić małe zakupy. Deszcz, który nie może się zdecydować czy padać czy nie szybko przekonuje mnie, że czas wracać tam, gdzie jest ciepło. Także coś typowo Sarajewskiego będzie dopiero od jutra.

    Pozdrawiam

  7. #7
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Świetny cel podróży, równie super zaplanowane samoloty. Trochę zazdroszczę. Jak lubisz patrzeć w turbiny to polecam rzędy ok.21 w F100, cud, miód, malina, i ten dźwięk

  8. #8
    Awatar SkyGuy

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    Berlin, Germany, Germany

    Domyślnie

    Nie widze fotek :-(

  9. #9
    Awatar otul72

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    OSZ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tbk Zobacz posta
    w tej chwili mam tylko stewardessy
    "Bociany" na pokładzie
    Ja również nie widzę fotek
    tbk likes this.
    Canon EOS 400D + 70D, MAK 127

  10. #10
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    Zdjęcia powinny już się ładować. Proszę kogoś o potwierdzenie, że je widać.

    @otul72 Nie powiem, działa ten czerwony, działa...

  11. #11
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Są zdjęcia są.

  12. #12

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    w tej chwili mam tylko stewardessy
    nie dość, że miałeś dwie na zdjęciach to jedną koło siebie może nie jeden by ci zazdrościł.
    a propos self skanowania boarding pass - jak najbardziej jestem za tym rozwiązaniem. Szybko i sprawnie
    miło zapowiada się relacja, zdjęcia są ok

  13. #13
    Awatar otul72

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    OSZ

    Domyślnie

    Zdjęcia są, nogi bociana siedzącego obok Ciebie też widoczne
    W 2011 leciałem "bocianią" linią do Kanady. Napatrzyłem się na te stroje do woli. leciałem OE-LAX. Po trzech tygodniach pobytu w Kanadzie leciałem na tydzień na Kubę. W oczekiwaniu na samolot patrzę, a tu przy rękawie stoi OE-LAX. Za chwilę ten sam zestaw CC idzie w kierunku samolotu
    I żeby było jeszcze ciekawiej, po następnych dwóch tygodniach, wracając z Kanady leciałem tym samym samolotem i z tymi samymi "bocianami". Na marginesie dodam, że bardzo miły CC.
    Canon EOS 400D + 70D, MAK 127

  14. #14
    Awatar first officer

    Dołączył
    Aug 2013
    Mieszka w
    EPGD / Wejherowo

    Domyślnie

    Bardzo ciekawa i dobrze napisana relacja. Oby tak dalej!
    Havilland likes this.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Mateusz


    "
    When once you have tasted flight,
    you will forever walk the earth with your eyes turned skyward,
    for there you have been,

    and there you will always long to return"
    - Leonardo da Vinci

  15. #15
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    DZIEŃ 2

    Wstaję z werwą, pełen energii potrzebnej do całodziennego zwiedzania. Zerkam za okno a tam... tak tak, spełniły się czarne prognozy - śnieg. I to nie jakieś prószenie, sypie porządnie.

    Nic to, powoli się zbieram. Czapka, rękawiczki i wychodzę - zawsze lepszy taki śnieg niż deszcz myślę sobie (co chyba ktoś usłyszał, bo po jakiejś godzinie zaczął padać właśnie deszcz). Na zewnątrz 2 stopnie i sytuacja prezentuje się następująco:




    Kieruję się w stronę centrum. To właśnie tam, w niemal centralnym punkcie miasta znajduje się rzymskokatolicka Katedra Serca Jezusowego. Zbudowana 1889 roku posiada dwie (wysokie na 43m) wieże (dzwonnice). Z początkiem maja na placu przed Katedrą ma stanąć pomnik Jana Pawła II, który odwiedził Bośnię w 1997r. Nie zaobserwowałem jednak żadnych prac.




    (tutaj na budynku z lewej widzimy wciąż obecne w mieście ślady wojny z lat 1992-1995)

    Dalej kieruje się na wchód ulicą Ferhadija (dalej zmieniającą się w Sarači), która jest głównym deptakiem Sarajewa i prowadzi wprost do starej jego części.
    Następnym punktem dzisiejszego dnia była najstarsza Sarajewska synagoga w której mieści się obecnie Muzeum Bośniackich Żydów. Kiedy w 1492r. Żydzi zostali wypędzeni z Hiszpanii spora grupa Sefardyjczyków postanowiła osiedlić się właśnie w Sarajewie, którym rządził wtedy przyjazny Żydom sułtan Bajazyt II. Gmina powstała w 1566 roku, a Synagogę wybudowano 15 lat póżniej.












    (Księga z listą 12 tysięcy Bośniackich Żydów - ofiar Holocaustu)

    Po wyjściu z muzeum kieruję się dalej na wschód, docierając do obiektów nazwanych po Gazi Husrev-begu. Był to osmański bej, który władał Bośnią w pierwszej połowie XVI wieku. Wszystkie pokazane niżej obiekty były ufundowane właśnie przez niego.

    Na początek Bedestan (Gazi Husrev-begov bezistan) z 1555 roku, który do dziś dzień jest miejscem targu i handlu.



    W środku mamy jednak zwykły bazar, pełno stoisk z różnego rodzaju pierdołami.



    Dalej meczet (Gazi Husrev-begova džamija). Zbudowany w 1530 roku jest uznawany za jedną z najbardziej znaczących świątyń muzułmańskiej architektury na Bałkanach.





    Tuż przed wejściem do świątyni znajduje się studnia (šadrvan), która służy do rytualnego obmywania przed modlitwą.




    Po lewej od wejścia mamy dwa mauzolea (turbe), w których to w 1541 roku został pochowany Gazi Husrev-beg, a po prawej wieżę zegarową (sahat kula) z XVII wieku.





    Po drugiej stronie wąskiego deptaku znajduje się jeszcze szkoła teologiczna (Gazi Husrev-begova medresa):



    Szkoła doczekała się też nowoczesnej biblioteki (otworzonej przed 4 miesiącami) ufundowanej przez państwo Katar. Tutaj na każdym kroku widzi się czy to budowy czy renowacje fundowane przez państwa muzułmańskie (Pakistan, Indonezja, Katar, Arabia Saudyjska). Ludzie mają do tego różny stosunek - jedni popierają takie działania, ciesząc się z tego, że miasto pięknieje. Drugim natomiast nie podoba się ten "przypływ" radykalnego islamu, który pojawia się wraz z pieniędzmi.





    Ruszam dalej na wschód i docieram do chyba najbardziej znanego punktu miasta, czyli Baščaršiji. To tutaj mieści się niezliczona ilość sklepików, straganów, restauracji, warsztatów złotników itd. itp. Klimat i zapachy dają wreszcie odczuć orient.







    Na koniec jeszcze Vijećnica (biblioteka i siedziba władz miejskich) w końcowej fazie renowacji. Renowacja była niezbędna po 1995 roku - budynek w trakcie wojny spłonął. W tym przypadku akurat pieniądze na część remontu pochodziły z Unii Europejskiej. Wielkie otwarcie planowane jest na początek maja.





    Po tak wyczerpującym dniu, zmarznięty i wyziębiony siadam do kolacji. Burek to danie popularne na całych Bałkanach. W innych krajach burek może być z mięsem, szpinakiem, serem itd. Tutaj burek to tylko wersja z mięsem, każda inna ma swoją nazwę. Jest to cienkie ciasto (podobne do francuskiego) wypełnione dobrze doprawionym mięsem mielonym i pieczone w piecu. Cena? 3KM za ok. 500g. Pani wykrawa kawałek z wielkiej formy i waży przy nas na tradycyjnej wadze. Wygląda jak wygląda, ale wierzcie mi - smakuje GENIALNIE



    Pozdrawiam
    szczurwa, uKL, marcoos and 6 others like this.

  16. #16

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Ekstra kierunek, ciekawa relacja.

  17. #17
    Awatar piciuuu

    Dołączył
    Jul 2010
    Mieszka w
    POZ

    Domyślnie

    Tylko nie omiń ichniego browaru

    Galerije - Sarajevska Pivara d.d.
    otul72 likes this.



  18. #18
    tbk
    tbk jest nieaktywny

    Dołączył
    Feb 2011
    Mieszka w
    Łódź

    Domyślnie

    DZIEŃ 3

    Dzisiaj relacja trochę przecząca tytułowi. Mam nadzieję, że mi wybaczycie

    Chciałem zobaczyć trochę Bośni, dlatego potrzebowałem wybrać miejsce, do którego dojadę autobusem, spędzę tam dzień i wrócę po południu/wieczorem. Padło na Travnik, miasto oddalone o 91km od Sarajewa. Bilety zakupiłem już wczoraj, cena w obie strony to 22,40KM

    Wyjazd przewidziany na 9:15, dlatego wstaję jeszcze przed 8. Za oknem dzisiaj mamy deszcz, także nic nowego 'ništa novo' jakby to powiedzieli Boszniacy/Serbowie/Chorwaci/Czarnogórcy ). Szybkie śniadanie i wychodzę na przystanek tramwaju nr 1, który to tramwaj zawiezie mnie wprost na dworzec. Cena jednorazowego biletu to 1,60KM. W ogóle transport miejski w stolicy Bośni jest całkiem dobrze zorganizowany - po prawobrzeżnej części miasta (miasto dzieli rzeka Miljacka) kursują tramwaje (6 linii), trolejbusy i autobusy, a po lewobrzeżnej dwa ostatnie. I wszystko byłoby super, gdyby nie przestarzały i bardzo zaniedbany tabor oraz brak rozkładów na przystankach.

    Już na dworcu autobusowym trafiłem na taką reklamę (wreszcie coś lotniczego ):



    Czyli bezpośredni lot do Brazylii + 5 dni pobytu i najważniejsze - mecz Argentyna - BiH już od 1749€.
    W ogóle cały kraj żyje nadchodzącymi mistrzostwami: jest szał na albumy Panini i zbieranie naklejek, na ulicach powiewają brazylijskie flagi, a w mediach coraz więcej miejsca poświęca się tej imprezie.

    Ruszamy z małym poślizgiem i przed nami 2h drogi, która wiedzie przez bajkowo położone tereny. Udało mi się niestety zrobić tylko dwa zdjęcia:




    (Przez dłuższy czas towarzyszy nam widoczna na zdjęciu rzeka Bosna.)

    Docieramy na miejsce niemal zgodnie z planem i niespodzianka - nie pada! To znaczy na chwilę obecną nie pada. Ślady na chodnikach i ulicach jednoznacznie wskazują, że niedawno musiało przestać.
    Po opuszczeniu dworca kieruje się na wschód ku centrum miasta. Pierwszą mijaną świątynią jest meczet - Hadži Ali-begova džamija. Wybudowana w 1757 roku jest znana przede wszystkim z tego, iż jako jedyny meczet w Bośni posiada zegar słoneczny (który nie wiem gdzie jest ukryty ).



    Dalej rzuca się w oczy taki oto budynek:





    Jest to szkoła, a mówiąc dokładniej dwie szkoły pod jednym dachem. Granicy chyba nie muszę wskazywać? Zwracam również uwagę na całkiem spore zasieki oddzielające oba podwórza. W tej po lewo uczą się dzieci boszniackie, w tej po prawo chorwackie. Mimo, iż żyją w jednym kraju, ba - w jednym mieście, uczą się innego języka. Te pierwsze bośniackiego, te drugie chorwackiego. Co z tego, jak różnice między oboma takie, jak u nas między osobami z Białegostoku i Poznania. Tak się dziś żyje w sztucznie podtrzymywanej, jednolitej Bośni. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek...

    Następnym punktem jest dom rodzinny Ivo Andrića, w którym mieści się obecnie muzeum. Jest to z pewnością najbardziej znany Travniczanin(?), laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1961 roku. W środku tylko 3 małe pomieszczenia do zwiedzania, także nie polecam. Jedno zdjęcie przedstawiające budynek:



    Podążam dalej na wschód i docieram do wybudowanego w drugiej połowie XVIw. Kolorowego meczetu (Šarena džamija). Nazwa wzięła się podobno od kolorowych ornamentów zdobiących wnętrze oraz ściany zewnętrzne świątyni. Na zewnątrz takich nie zauważyłem, nie wiem jak w środku






    Przecinam główną drogę prowadzącą przez miasto i zaczynam lekką wspinaczkę. Po kilkuset metrach docieram do miejsca zwanego Plava voda lub Šumeće. Znajduje się tu bardzo klimatyczna restauracja oraz kawiarenka. W słoneczne dni muszą tu być tłumy. Dzisiaj zastałem tam tylko wielką turecką wycieczkę, które zajęła całe wnętrze kawiarenki (restauracja była nieczynna), przez co musiałem zrezygnować z kawy (na zewnątrz w taką pogodę to dziękuję bardzo ).









    Z tego miejsca widać już główny cel mojej wycieczki - twierdzę w Travniku (Tvrđava Stari grad).



    Wzniesiona ona została w drugiej połowie XIV wieku (lub pierwszej XV wieku). Po zdobyciu przez Turków Osmańskich została znacząco rozbudowana.
    Żeby się tam jednak dostać, trzeba pokonać kilkadziesiąt (a może i sto) schodów...



    ... a później skręcić w prawo i przebyć jeszcze ok. 400m (oczywiście również pod górę, z tymże już asfaltową drogą). I voila, dotarłem!



    Wejście kosztuje 2,5KM i po chwili możemy się delektować widokami:









    W różnych miejscach twierdzy są różnorakie wystawy i wolno stojące eksponaty. O taka na przykład średniowieczna armatka "TOP-BOMBARDA"




    Kiedy tak stoję i podziwiam miasto z pobliskich minaretów zaczyna płynąć Adhan, czyli wezwanie do modlitwy. Nie powiem, ciary mnie przeszły

    Niestety, zaczyna padać i to solidnie, dlatego pora opuszczać twierdzę i kierować się w stronę dworca. Mając jeszcze trochę czasu wchodzę do malutkiej restauracji w centrum miasta i zamawiam Bośniacką (albo bardziej znaną na Bałkanach pod nazwą Turecka) kawę za jedyne 1KM. Kontynuując spacer na dworzec mijam jeszcze wybudowany w 1887 roku Kościół im. Jana Chrzciciela.



    Pozdrawiam
    Rob_Sad, tartal, Havilland and 1 others like this.

  19. #19

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Szkoda, że pogoda nie dopisuje za bardzo, bo wyprawa pierwsza klasa.
    tartal and Havilland like this.

  20. #20

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie


    Polecamy

    bardzo fajna relacja, hmmm coraz bardziej zachęca mnie to aby się tam udać...
    czekam na cd.
    Havilland and shiver like this.

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •