Strona 1 z 4 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 77
Like Tree218Likes

Wątek: Hong Kong + Japonia - LIVE po raz kolejny

  1. #1

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    EPBA / KHWD

    Domyślnie Hong Kong + Japonia - LIVE po raz kolejny


    Polecamy

    Planując jakiś czas temu tę wycieczkę po raz pierwszy zmotywowałem się do pisania relacji live. W międzyczasie kilku kolegów zrobiło mi psikusa i napisało własne świetne relacje z obu miejsc. Kraje azjatyckie to chyba najlepiej opisane w tym roku rejony na forum - plaga jakaś. Mam jednak nadzieję, że uda mi się choć trochę odróżnić od konkurencji.

    Relacja live to również motywacja dla mnie, bo najmniej lubianym elementem każdej wyprawy jest sortowanie i dłubanie w zdjęciach. Może tym razem uda mi się zrobić z nimi coś pożytecznego, a nie tylko zgrać na dysk i zostawić na wieczne zakurzenie. Jeśli wątek zdobędzie dostateczną aprobatę, to może nawet zmotywuje mnie to do napisania kilku zaległych zamorskich relacji (hint hint ).

    Rozkład jazdy: DUB-MUC-HKG-HND-OKA-ISG-FUK-HND-FRA-DUB

    Dziewięć lotów, osiem lotnisk, pięć linii lotniczych, ileś tam czegoś tam. Godzin w powietrzu nie chce mi się liczyć.

    Na mapkach wygląda to tak:





    Póki co na imgur, ale zanim zacznę wrzucać swoje zdjęcia muszę znaleźć serwis, który nie uzurpuje sobie w mniej lub bardziej bezczelny sposób praw autorskich do nich. Wszystkie sprawdzone do tej pory popularne serwisy egzaminu nie zdały. Ale to na tak na marginesie.

    Przesiadka w Monachium będzie stosunkowo krótka, więc kolejny wpis prawdopodobnie dopiero za dzień lub dwa.
    Adik_s, kaspric, TomaszRT and 8 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    a co to znaczy dostateczna aprobata? Bardzo ciekawa myśl odnośnie serwisów do zamieszczania zdjęć. Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zrobił taki research.
    Czekam na kontynuację
    Czy to prawda,że będziesz miał 1:20h na przesiadkę?
    Ostatnio edytowane przez elza030 ; 17-04-2014 o 17:04 Powód: dopisane

  3. #3
    Awatar otul72

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    OSZ

    Domyślnie

    Zapowiada się kolejna fajna relacja. Czekamy na cd
    Canon EOS 400D + 70D, MAK 127

  4. #4

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    EPBA / KHWD

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    a co to znaczy dostateczna aprobata? Bardzo ciekawa myśl odnośnie serwisów do zamieszczania zdjęć. Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zrobił taki research.
    Czekam na kontynuację
    Czy to prawda,że będziesz miał 1:20h na przesiadkę?
    No, lajki, oklaski, autografy... Tak jest, 1:20 przesiadki - dobra robota Watsonie. Powinno być bez problemu, ale raczej bez snucia się po terminalu.

    Srebrnych i złotych właśnie wpuścili do D-AIPR w DUB, więc czas się zbierać.

  5. #5

    Dołączył
    Apr 2012

    Domyślnie

    Powodzenia i załap się jeszcze na kwitnienie wiśni.

  6. #6

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    EPBA / KHWD

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez siarka Zobacz posta
    Powodzenia i załap się jeszcze na kwitnienie wiśni.
    Dzięki! Niestety raczej się nie załapiemy, chyba że na jakieś ostatki w Tokyo. W dniach w których będziemy w Japonii pełnia kwitnienia będzie już tylko na północy Honshu, np. w Aomori. Na Okinawie była w styczniu.

    Przylecieliśmy o czasie, więc do bramki idziemy spokojnym spacerkiem, nieniepokojeni żadnymi formalnościami. Odlot do HKG z bramki H44 - ktoś się wykazał lekką kulturową niewrażliwością. Maszyna D-AIHU już podstawiona. Darmowy internet 30 minut. Raczej nie uda mi się sprawdzić, czy łatwo odnawialny. Boarding zapowiedziany, więc do usłyszenia.

  7. #7
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Czekam z niecierpliwością

    Na szczęście ja już pisałem relację z Hong Kongu nie muszę z Wami wszystkimi rywalizować >:>
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  8. #8

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    EPBA / KHWD

    Domyślnie

    Dziś jesteśmy mniej zabiegami, więc jest czas nadrobić zaległości w pisaniu.

    Dzień w Dublinie bury i ponury - tak jak niemal wszystkie ostatnie 120+ dni. Ponieważ na lot o 17:40 szkoda było brać całego dnia wolnego to docieramy na lotnisko każde ze swojej pracy. Karty bierzemy z samoobsługowego kiosku, bag drop, szybka kontrola bezpieczeństwa i jesteśmy przy pustawej jeszcze bramce. Kilkanaście minut później obserwujemy jak ląduje i kołuje nasz A320 Lufthansy. Komitet powitalny zwarty i gotowy:







    Boarding tradycyjnie najpierw dla senatorów, później dla plebsu. Najpierw wzywane są rzędy od ostatniego do 15, pozostałe mają siedzieć i czekać na wezwanie. Standard, i samo rozwiązanie też w porządku. Niestety również standardem, tym razem bardzo irytującym jest to, że wezwanie dla pozostałych rzędów nigdy nie następuje. Jak zwykle kończy się na tym, że kolejność wsiadania determinują zasoby cierpliwości pasażera. Ogólnie jednak wszystko przebiega bardzo sprawnie, kołujemy i startujemy dokładnie o czasie.

    Po kilkunastu minutach rozpoczyna się serwis. Tzw. buła na ciepło - konkretnie dwie mini nadziewane bułeczki, jedna ze szpinakiem, druga z pomidorami. Bardzo smaczne - chyba najlepsze jedzenie jakie do tej pory trafiło mi się w ekonomiku po Europie. Nie mogę też sobie odmówić pierwszego od długiego czasu Warsteinera.

    Natomiast rzut oka na datę przydatności na pudełku - do grudnia 2014 - wyraźnie wskazuje, że buły są z mrożonki.



    Przez większą część roku jedynym sposobem na zobaczenie błękitnego nieba w Irlandii jest wejście na co najmniej FL50.



    Lądujemy w Monachium nawet kilka minut przed czasem i po podwiezieniu busem do terminala spacerowym krokiem idziemy do naszej bramki - jak już wspomniałem, bez kontroli bezpieczeństwa, paszportowej, ani innych uciążliwości. Po drodze klimaty wielkanocne w stylu bawarskim:



    Do bramki docieramy kilkanaście minut przed boardingiem. A340-600 już czeka. I tutaj jest dosyć pustawo - ostatecznie na oko LF był około 65% w ekonomicznej i 15% w biznesie.



    Kolejna sprawa, o której wspomniałem w krótkiej notce z lotniska, to niefortunny numer bramki. W kulturze chińskiej (i wielu innych azjatyckich) numerologia ma wielkie znaczenie. Niby jest to dosyć powszechnie znany fakt, niemal truizm, ale niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, jak bardzo jest tym przesiąknięte codzienne życie. Ludzie wydają małe fortuny na liczbę dostatku, 8 - vanity plates na samochodach, numery budynków, mieszkań, itd.

    Z drugiej strony 4 to liczba śmierci, której kto tylko może, to unika. Odlot z bramki numer 44 to niemal pewna zagłada. Nie wiem, czy linia lotnicza ma na przydzielane bramki wpływ. Przypuszczam, że nie. Ale jeśli tak, to ktoś się nie popisał.

    Swoistym insult to the injury były komunikaty przy bramce tylko po mandaryńsku zamiast po kantońsku. Hongkończycy są na tym punkcie dosyć wrażliwi. Tu już bezsprzecznie krecha dla Lufthansy.

    Boarding ponownie bardzo sprawny, od rozpoczęcia do zamknięcia drzwi może 10 minut. Start o czasie, wkrótce po tym przekąska - kubek wody i precelki.

    Ze sporym rozczarowaniem zauważam, że miejsca na nogi mam o blisko 5 cm mniej niż w A320. Będzie to miało duże znaczenie już niedługo, gdy po rozłożeniu fotela do spania będę z lepszej sprawy godną uporczywością zaliczał kopnięcia w plecy od pasażera siedzącego za mną. Mam szczęście tylko o tyle, że dzięki niskiemu load factor nikt nie siedzi przede mną.

    Brakuje również choćby najskromniejszego amenity kit. Z początku mamy nadzieję, że kity zostaną rozniesione razem ze słuchawkami, ale ta się prędko rozwiewa. Całe szczęście, że tknięty jakimś przeczuciem w ostatniej chwili przełożyłem szczoteczki i pastę do podręcznego. 11-godzinny lot z kapciem w gębie byłby koszmarem.

    Po raz pierwszy też od wielu, wielu lat spotykam IFE akceptujący tylko podwójne wtyczki słuchawek. Niedawno robiłem odchudzanie torebki z podróżnym złomem i jedną z rzeczy, jakie zostały w domu, były adaptery do wtyczek stereo, jeszcze z czasów Continental. Firmowe słuchawki Lufy rozniesiono w rozsądnym czasie, niestety ich podwójne wtyczki były wbudowane, bez adaptera, więc chcąc nie chcąc byliśmy na nie skazani. Na plus zaliczam, że były w miarę wygodne i dobrze przylegające.

    Ostatecznie prawie z nich nie korzystamy bo kładziemy się spać zamiast oglądać filmy, choć ich wybór był wystarczający. Niestety ekrany nie mają powłok ograniczających kąt widzenia, przez co nawet po zamknięciu oczu jest się bombardowanym bardzo przeszkadzającym w zasypianiu migotaniem ze wszystkich niemal stron.

    Obsługa poprawna, choć bez wodotrysków. Zdecydowanie milsza, niż na europejskich trasach LH, ale też daleko w tyle za innymi liniami, z którymi lataliśmy już na kierunkach azjatyckich (CX, SQ, VS).

    Ogółem - produkt Lufthansy wypadł bardzo blado. Był to nasz pierwszy long haul tą linią i zgodnie stwierdziliśmy, że raczej ostatni. Egon pisał niedawno w swojej relacji, że Lufthansa wprowadza teraz nową jakość obsługi na pokładzie. Jeśli chodzi o nas, to albo ta nowa jakość nie dotyczyła naszego lotu, albo kończy się ona tam, gdzie zaczyna się klasa Y, albo Lufthansa ma w tej kwestii lata świetlne do nadrobienia. Bo jeśli kiedyś było jeszcze gorzej, to musiało to zakrawać na standardy low-costowe.

    Kończąc marudzeniową część relacji, na zdjęciu poniżej obiad/kolacja - smażona wołowina w sosie z kluskami i pędami bambusa. Całkiem dobra, choć trochę przesolona. Na plus dla załogi zaliczam, że serwis trwał blisko godzinę, w sensie że przez cały czas ktoś się krzątał w korytarzu oferując dolewki herbaty i innych napojów. No i widoczny na zdjęciu akcent świąteczny.



    Przelatujemy nad Wiedniem, omijamy północą Budapeszt i okupowany Krym. Zastanawiałem się, czy sytuacja w tamtym regionie wpłynie jakoś na trasę i/lub czas lotu, ale jeśli wpłynęła, to zupełnie niezauważenie z punktu siedzenia pasażera.



    Śniadanie, tym razem bardziej zachęcająco brzmiąca opcja europejska. Bardzo dobry filet z kurczaka, niezła, o dziwo nie sucha jajecznica, tylko ziemniaki zamiast chrupiące były zawilgocone i miękkie.



    Blisko 30 minut holdingu, po czym już prosto do celu. Kołując do bramki widzimy budowę zdaje się nowego terminala. W zasadzie cały port lotniczy wygląda jak jeden wielki plac budowy.



    Do głównego budynku dojeżdżamy kursującą co 2 minuty kolejką. Jedziemy z załogą Cathay Pacific. Przez głowę przemyka myśl, że może jednak warto było dopłacić te 300 Euro na bilecie względem Lufthansy.



    Po drodze do kontroli paszportowej stoją stanowiska z kamerami termowizyjnymi do odsiewania pasażerów z wysoką gorączką. Obsługujący je personel pracował raczej bez przekonania. Gdy byliśmy w Hong Kongu w maju 2009, gdy wybuch świńskiej grypy niemal nie przekreślił całej naszej wycieczki, kontrola temperatury była dużo bardziej restrykcyjna.

    Krótka kolejka do imigracji. Strażnik przez bite 2 minuty intensywnie kartkuje mój paszport na wszystkie sposoby, nie przerywając przy tym bardzo intensywnej rozmowy ze swoim kolegą. Podnosi na mnie wzrok tylko na sekundę by porównać mnie ze zdjęciem. Przez całą kontrolę nie odzywa się do mnie ani słowem. Wreszcie ku mojemu pewnemu rozczarowaniu nie wbija stempla, tylko wkłada do paszportu dwa karteluszki służące najwyraźniej za pozwolenie na pobyt.

    Okazuje się, że system bezstemplowy obowiązuje od grudnia 2013. System wprowadzono kosztem 30 milionów HKD aby oszczędzić każdemu podróżnemu średnio 3 sekundy podczas kontroli paszportowej. Osobiście cieszę się, że został mi w paszporcie historyczny stempel z poprzedniej wizyty. Zła wiadomość dla kolekcjonerów - oficjalne FAQ Wydziału Imigracji wyjaśnia, że stempla w paszporcie nie można otrzymać nawet na życzenie ani za opłatą.

    W hali bagażowej wita nas komunikat, że z powodu awarii systemu bagażowego część walizek z naszego lotu będzie opóźniona. Na szczęście nie jesteśmy wśród pechowców. Swoją drogą, na Lufthansę mówią tu "German Airlines".

    Wychodzimy i wpadamy pod czułą opiekę rodziny odzianej w rozdawane na hali przylotów pluszowe zajęcze uszy - taki tutejszy świąteczny akcent. Lotnisko Chek Lap Kok żegnamy takim widokiem złapanym przez szybę samochodu.



    C.D.N.


    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    Bardzo ciekawa myśl odnośnie serwisów do zamieszczania zdjęć. Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zrobił taki research.
    Wyszło na to, że pod latarnią najciemniej - ostatecznie zdjęcia wrzucam do serwisu producenta aparatu. A co do researchu to sam nie mam na to teraz czasu, ale potwierdza się stara prawda, że nie ma nic za darmo. Warto sobie zdawać sprawę z tego, że wrzucając zdjęcia z relacji na "darmowy" serwis udziela się mu w większości przypadków nieograniczonej licencji na ich komercyjne wykorzystanie. Jeśli komuś to nie wadzi, to proszę bardzo. Natomiast nadal najlepszym rozwiązaniem pozostaje własny serwer i domena.

    Swoją drogą, mam nadzieję, że nie obraziłaś się za tego Watsona. Taki żart, bo mam dobry humor na urlopie.
    filkuz, Pokrak, shiver and 9 others like this.

  9. #9

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    tak szybko się nie obrażam
    Ze sporym rozczarowaniem zauważam, że miejsca na nogi mam o blisko 5 cm mniej niż w A320.
    Coś w tym musi być, bo tż ( w tym roku 4 razy będąc w USA lecąc Boeingiem 747, 767 i A380) stwierdził, że w ekonomiku na dalekie dystanse jest mniej miejsca niż w crj 700 i crj 900 a ma 185cm wzrostu.

  10. #10

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Lubię precyzyjne opisy. Dajesz dalej. A346 zazdroszczę!

  11. #11

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    EPBA / KHWD

    Domyślnie

    Ciąg dalszy dnia pierwszego, dojeżdżamy na nasze osiedle domków wielorodzinnych.



    Ruch lewostronny i niemal te same modele autobusów piętrowych w niemal identycznym niebiesko-żółtym malowaniu jak w Dublinie powodują lekkie uczucie deja vu:



    Po pozbyciu się bagaży udajemy się robić to, co w Hong Kongu robi się najlepiej, czyli jeść.



    Po zajęciu stolika nie siadamy - wychodzimy z restauracji i idziemy na znajdujące się tuż za rogiem targowisko rybne aby wybrać nasze potrawy. Wszystko co widać w akwariach jest świeżo złowione i na bieżąco uzupełniane. Są ryby i cała gama skorupiaków.

    Dla tych, którzy się wzdragają z obrzydzeniem na samą myśl o owocach morza - jeśli ryba zalatuje rybą, to znaczy, że jest nieświeża. To samo dotyczy wszystkich owoców morza. Osoby, które nie znoszą owoców morza ze względu na smak lub zapach prawdopodobnie nigdy nie jadły ich tak jak należy, czyli absolutnie świeżych. W rzeczywistości niemal każdy seafood ma bardzo delikatny smak, bez śladu tej typowej rybnej nuty którą większość sobie wyobraża, a doprawia się je dopiero maczając bądź polewając sosami (w najprostszej wersji sojowym).

    Polecam każdemu jeśli tylko będziecie mieli okazję. Trzeba tylko liczyć się z tym, że w drodze do stolika torba z zakupami może wam się szamotać.







    Kelner wprawnym okiem sprawdza zawartość torby:



    Po czym spisuje zamówienie:



    Pierwsza przystawka, siu yuk czyli pieczony grzbiet prosięcia. Cudownie chrupiąca skórka, pod nią rozpływające się delikatne mięso z minimalną tylko warstwą tłuszczu. Uwaga, wbrew zachodniemu podniebieniu jest to potrawa na słodko - kawałki macza się najpierw w cukrze, po czym w (również słodkawym) sosie hoi sin (w prawym górnym rogu):



    Na drugi ogień własnoręcznie wybrane krewetki do własnoręcznego łuskania, prawie jak orzeszki ziemne.



    Po tym czas na główne dania, wszystkie przyrządzone doskonale i w sam raz. Do większości posiłków (w ogóle, nie tylko przy tej okazji) dostaje się miskę gotowanego ryżu. Zasada stołowania się jest taka, że ze wspólnych talerzy nakłada się małe porcje dań na górę swojego ryżu, po czym zjada się jedno z drugim. Jeśli wraz z miską ryżu dostało się płaski talerz, to generalnie jest on przeznaczony na odpadki, np. ości lub muszle. W tym wypadku na nim też się kroi przy pomocy noża stekowego widoczne na zdjęciu małże.



    Ślimaki wyciągamy za pomocą zaostrzonego patyczka:



    Na deser bułka na parze ze słodką pastą jajeczną i żółtkiem w środku.



    Po wszystkim czas na relaksujący wieczorny spacer po okolicy. Co jakiś czas mijamy sporej wielkości tablice informujące o karze grzywny 1500 HKD dla winnych zabrudzania chodników przez psy. Nie wiem, na ile jest to egzekwowane, ale straszak (albo po prostu kultura osobista) działa. W przeciwieństwie do za przeproszeniem zasranego od stóp do głów Dublina, w Hong Kongu można iść na wieczorny spacer bez latarki i ciągłego patrzenia się pod nogi.



    Życie nocne przy komunalnym grillu i plaży toczy się do późnych godzin:



    Na dobranoc strzelam sobie taki sobie obrazek z naszego balkonu na 36 piętrze. W prawym górnym rogu widać nieśmiało wyglądające zza konturu gór szczyty słynnych budynków nad Zatoką Wiktorii.



    Obiecuję, że w kolejnych wpisach będzie bardziej lotniczo i krajoznawczo, ale ostatniego słowa w sprawach kulinarnych też jeszcze nie powiedziałem.



    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    Coś w tym musi być, bo tż ( w tym roku 4 razy będąc w USA lecąc Boeingiem 747, 767 i A380) stwierdził, że w ekonomiku na dalekie dystanse jest mniej miejsca niż w crj 700 i crj 900 a ma 185cm wzrostu.
    Ja mam ciut więcej i w A320 miałem komfortowy luz. W A340 było na styk. Gdyby ktoś przede mną siedział i rozłożył oparcie, to byłoby fatalnie. Takie są fakty. Przy dwóch lotach w przeciągu około godziny nie da się tego wytłumaczyć kiepską pamięcią, halucynacjami, czy fazami księżyca.

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Lubię precyzyjne opisy. Dajesz dalej. A346 zazdroszczę!
    Dzięki, cieszę się, że ktoś się przez tę pisaninę przebił. Zapomniałem zrobić zdjęcie kibelków pod pokładem A346. W każdym razie było ich łącznie 5 i chyba jest to lepsze rozwiązanie, niż rozbijanie ich na dwa końce i obie burty samolotu, bo nawet w godzinach szczytu kolejka do nich była minimalna. W tym samym miejscu znajdował się też samoobsługowy barek z dystrybutorem wody, sokami, colą itp. dostępny przez większość lotu, za to też się Lufie należy jeden z niewielu plusów na tym locie.

  12. #12

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Ja mam ciut więcej i w A320 miałem komfortowy luz. W A340 było na styk. Gdyby ktoś przede mną siedział i rozłożył oparcie, to byłoby fatalnie. Takie są fakty. Przy dwóch lotach w przeciągu około godziny nie da się tego wytłumaczyć kiepską pamięcią, halucynacjami, czy fazami księżyca.
    nie zarzucam,że masz halucynacje. Po prostu jesteś drugą osobą po tż, który mówi to samo o wolnej przestrzeni między fotelami.
    Hong Kong robi wrażenie. A kelner, który oglądał łupy wyglądał jak z security Ja do ości nie mam cierpliwości. Lubię krewetki, ale te w Danii jakoś nie koniecznie mi smakowały.

  13. #13

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    A346 zazdroszczę!
    Shiver, naprawdę nie ma czego, w tych A346 Lufy z nowymi fotelami po prostu nie da się wygodnie przesiedzieć długiego lotu - masakra! Właśnie TYLKO z tego powodu na moją następną wyprawę do Azji nie kupiłem biletów w Lufie, chyba strzelili sobie w stopę jeżeli to nie tylko moje odczucia.
    @stnm - restauracja z seafood rewelacyjna, byłem w podobnej w Kantonie ale jako gość, dałbyś namiary na tą w HK na przyszłość...
    shiver likes this.

  14. #14

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez hiszpan2007 Zobacz posta
    Shiver, naprawdę nie ma czego, w tych A346 Lufy z nowymi fotelami po prostu nie da się wygodnie przesiedzieć długiego lotu - masakra! Właśnie TYLKO z tego powodu na moją następną wyprawę do Azji nie kupiłem biletów w Lufie, chyba strzelili sobie w stopę jeżeli to nie tylko moje odczucia.
    @stnm - restauracja z seafood rewelacyjna, byłem w podobnej w Kantonie ale jako gość, dałbyś namiary na tą w HK na przyszłość...
    Proszę o zrozumienie - największe czym leciałem to A321 i B757, a długa trzystadzterdziestka to dla mnie najpiękniejszy samolot. Może być na drewnianej ławce, i tak się ucieszę, jeśli będę miał okazję A jak to będzie "F1" Etihad to nie będę się złościł, że nie lufa

    @stnm - ekstra wpis.
    hiszpan2007, Gosia and szczurwa like this.

  15. #15
    Awatar otul72

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    OSZ

    Domyślnie

    Super relacja. świeża nawet przy smażeniu nie "wali" rybą
    Mam pytanie do lotniczych bywalców dot. Lufy, czy w ich A330 też jest tak kiepsko z miejscem? W sierpniu będę leciał nocnym lotem z Toronto do Monachium. Z góry dzięki za info.
    Canon EOS 400D + 70D, MAK 127

  16. #16

    Dołączył
    Nov 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez stnm Zobacz posta
    Click here to view the original image of 860x576px.
    no, no... Comarch reklamuje się w Lufie.. bosko!

  17. #17

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    Sanok

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez makakas Zobacz posta
    no, no... Comarch reklamuje się w Lufie.. bosko!
    Trochę prof. Filipiak zainwestował u naszych zachodnich sąsiadów.(bodajże w Dreźnie i Frankfurcie)
    Canon 30D, TAIR 300, 2xTele, MTO 11,Tamron 18-250,

  18. #18
    Awatar jtf2

    Dołączył
    Apr 2008
    Mieszka w
    DUS

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez otul72 Zobacz posta
    Mam pytanie do lotniczych bywalców dot. Lufy, czy w ich A330 też jest tak kiepsko z miejscem? W sierpniu będę leciał nocnym lotem z Toronto do Monachium. Z góry dzięki za info.
    szału nie ma.
    niedawno leciałem ich 333 do Toronto i było normalnie, ale jest pewna metoda na przetrwanie lotu z YYZ do MUC - na lotnisku w Toronto idziesz do Casey's Grill Bar między bramkami 74 i 75 - zamawiasz dużego, dobrego Burgera - ze świetnego mięsa i wypijasz do tego duże piwo. (jeśli potrzeba - 2)
    potem wsiadasz do samolotu i spokojne kołysanie powinno uśpić jeszcze zanim zrobi się niewygodnie.
    Powinno zadziałać.
    pozdrawiam

    jtf2



  19. #19
    Awatar otul72

    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    OSZ

    Domyślnie

    jtf2, dzięki za rady, chyba tak zrobię
    Canon EOS 400D + 70D, MAK 127

  20. #20

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    ja już wiem o co chodzi z tymi małymi odległościami między fotelami w samolotach na dalekie trasy może nr gate nie taki jak trzeba czyli 44,ale odległości są robione dla azjatów

Strona 1 z 4 1 2 3 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •