Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 24
Like Tree34Likes

Wątek: [LY] Jerozolima, Jaffa i okolice - LIVE

  1. #1
    Awatar jamesp

    Dołączył
    Aug 2013
    Mieszka w
    Wroclaw, Poland, Poland

    Domyślnie [LY] Jerozolima, Jaffa i okolice - LIVE


    Polecamy

    Dobry wieczór wszystkim,

    Tegoroczną majówkę spędzę w Izraelu i postanowiłem postarać się(choć nie obiecuje) relację live. Z tego co widziałem wielu relacji nie ma więc postaram się wnieść coś ciekawego.

    Jestem już na airside po specjalnej kontroli bezpieczeństwa EL AL, którym to lecimy dzięki marcowej promocji. Więcej o tym przeżyciu napiszę później ale refleksja na teraz: nie dla ludzi o słabych nerwach.
    tartal, agentF, filkuz and 1 others like this.

  2. #2
    szczurwa
    Goście

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez jamesp Zobacz posta
    Więcej o tym przeżyciu napiszę później ale refleksja na teraz: nie dla ludzi o słabych nerwach.
    Co Cię tak wystraszyło ;-) ? Jak będziesz wracał, różne dziwne pytania otrzymasz już przed wejściem do terminala !

  3. #3
    ModTeam
    Awatar frik

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPBC/EPWA/EPMM

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez szczurwa Zobacz posta
    Jak będziesz wracał, różne dziwne pytania otrzymasz już przed wejściem do terminala !
    Co prawda leciałem LOTem, ale w styczniu rozmowa kontrolna była w terminalu, przed check-inami i można powiedzieć że poczułem się wręcz zawiedziony. Tyle czytałem i słyszałem o długich, osobistych, wręcz chamskich i idiotycznych pytaniach i dociekaniach a było szybciutko, parę pytań co mnie łączy z osobą z którą podróżuję, ile się znamy, chyba nawet nie było pytania gdzie w Izraelu byliśmy, 2 minuty i żadnego potem grzebania w bagażu.

    W WAW też żadnej różnicy. Na czym polega specjalna kontrola El Al w WAW?
    Quidquid latine dictum sit, videtur sapiens.


  4. #4

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    szkoda, że ja w swojej pierwszej relacji na forum nie napisałam o całym moim pobycie w Sharm el Sheikh w 2010r. skąd udaliśmy się do przejścia w Tabie a stamtąd do Izraela. Kontrola polegała na przetrzepaniu torebki i plecaka, gdzie padło pytanie skąd w torebce dwa portfele.Potem przy kontroli paszportowej padło pytanie my first name and name family. Człowiek przede mną miał gorzej, bo i stary paszport (2 miesiące przed końcem ważności).W drodze powrotnej do Taby chyba żadne pytanie nie padło. Gorsze kontrole przechodziłam jadąc autokarem na Słowację w 2000r. a potem jadąc autokarem w 2002r. Słowacja-Węgry-Słowacja-Wiedeń-Słowacja. No i zeszłym roku w Splicie też było ciekawie (jest w relacji opisane).

  5. #5

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    CTR warszawa
    Wpisów
    108

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez frik Zobacz posta
    W WAW też żadnej różnicy. Na czym polega specjalna kontrola El Al w WAW?
    Na zobaczeniu osobiście to co może zrobić rentgen systemowy, Thats it.

  6. #6
    Awatar agentF

    Dołączył
    Oct 2011
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez frik Zobacz posta
    Co prawda leciałem LOTem, ale w styczniu rozmowa kontrolna była w terminalu, przed check-inami i można powiedzieć że poczułem się wręcz zawiedziony. Tyle czytałem i słyszałem o długich, osobistych, wręcz chamskich i idiotycznych pytaniach i dociekaniach a było szybciutko, parę pytań co mnie łączy z osobą z którą podróżuję, ile się znamy, chyba nawet nie było pytania gdzie w Izraelu byliśmy, 2 minuty i żadnego potem grzebania w bagażu.

    W WAW też żadnej różnicy. Na czym polega specjalna kontrola El Al w WAW?
    Bo nie byłeś w grupie podejrzanych. Ja wracałem z Tel Avivu i jak zobaczyli, że mam pieczątki z Emiratów w paszporcie to mnie przemaglowali (oczywiście nie powiedziałem, że mam w Dubaju rodzinę tylko, że byłem na wakacjach w hotelu) i obejrzeli wszystko dokładnie, nawet moje brudne majtki trafiły do specjalnej skrzyneczki wykrywającej zagrożenie) ale plusem było to, że nie stałem w kolejce do gate'a - odprowadziła mnie Pani która mnie kontrolowała i patrzyła, że rzeczywiście moją walizkę nadaję na mój lot

    A co do EL Al to prawda, że ich kontrole są mega szczegółowe. Mam koleżankę, która często lata do Izraela i raz leciała El Alem. Jak zobaczyli, że jest częstym gościem w Ziemi Świętej to wypytywali jej się bardzo szczegółowo o wszystko, adresy, nazwiska itp. i kazali pokazywać prywatne maile z poczty.

  7. #7

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    to zapewne na temat tych kontroli mogłaby książka powstać

  8. #8
    BN
    BN jest nieaktywny
    Awatar BN

    Dołączył
    Jan 2007

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez agentF Zobacz posta
    A co do EL Al to prawda, że ich kontrole są mega szczegółowe. Mam koleżankę, która często lata do Izraela i raz leciała El Alem. Jak zobaczyli, że jest częstym gościem w Ziemi Świętej to wypytywali jej się bardzo szczegółowo o wszystko, adresy, nazwiska itp. i kazali pokazywać prywatne maile z poczty.
    Serio aż takie uprawnienia mają?

  9. #9

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Szczytem wszystkiego z opowiadań znajomych był prawie rozkaz podania hasła i loginu do facebooka. Jednakże parę lat temu(jakoś 4 lata temu) na wycieczce z Egiptu do Izraela również pokonywałem to piękne przejście graniczne w Tabie zero pytań itp....
    Kwestia osób na granicy moim zdaniem.

  10. #10
    Awatar sprajt2

    Dołączył
    Sep 2009
    Mieszka w
    LHR

    Domyślnie

    Zastanawiałem się nad małą wycieczką w te rejony, czekam na relację jak nigdy

  11. #11
    Awatar jamesp

    Dołączył
    Aug 2013
    Mieszka w
    Wroclaw, Poland, Poland

    Domyślnie

    Miało być live wyszło jak zawsze. Najmocniej przepraszam ale wi-fi hostelowe nie pozwoliło na dodawanie zdjęć. Od jutra się poprawię i zacznę dodawać wszystko po kolei

  12. #12
    Awatar jamesp

    Dołączył
    Aug 2013
    Mieszka w
    Wroclaw, Poland, Poland

    Domyślnie

    Na początku chciałbym przeprosić za jakość zdjęć. Nie uważam ani się za fotografa a mój sprzęt to iPhone więc fotki należy traktować raczej poglądowo.
    Dzień 1
    Przygoda zaczęła się w Warszawie. Tradycyjnie dojazd z WRO do WAW dzięki Polskiemu Busowi. Na Okęcie dotarłem z dużym wyprzedzeniem jako, że lot do i z Tel Avivu będą obsługiwane przez EL AL. Od razu mogę zaznaczyć, że wybór tej linii był pokierowany jedynie ceną. Przeczytawszy wszcześniej trochę w internecie o Izraelskich liniach lotniczych byłem przygotowany na wiele ale to co przeżyłem i zobaczyłem zdecydowanie przerosło moje oczekiwania. Zaczęło się od odgrodzenia części terminala, pojawienia się uzbrojonych funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz mnóstwa agentów kraju gwiazdy Dawida(czy był to Mossad pojęcia nie mam). Osobno uformowały się dwie kolejki do „rozmowy bezpieczeństwa”: paszporty Izraela i cała reszta. Sama rozmowa była bardzo długa, męcząca i psychicznie wyczerpująca – pytania zaczęły się od tych oczywistych przez te zaskakujące aż do absurdalnych jak np.: dlaczego mieszkam z moim współlokatorem a nie kim innym. Całość w języku polskim. Trwało to około 20 minut i przerywane było wieloma konsultacjami z szefem agentów, innymi agentami oraz podejrzliwymi spojrzeniami. Koniec końców otrzymaliśmy takie karteczki:

    Jak ktoś wie co to oznacza to z przyjemnością bym usłyszał
    I życzenia miłej podróży. Ominęło nas sprawdzanie bagażu rejestrowanego pod względem obecności materiałów wybuchowych i chemicznych.
    Boarding standardowy, prawie sami Izraelici. Samolot to 15-nasto letni 738; 4X-EKC, z nowymi, płaskimi fotelami. Zadbany w środku.


    Miejsce 44K znajdowało się w rzędzie ewakuacyjnym co za tym idzie mnóstwa miejsca na nogi ale brak odchyłu do tyłu i nieregulowany zagłówek. Wszystkie miejsca przy oknie znajdujące się w rzędach ewakuacyjnych nie posiadają żadnej regulacji i to zdecydowanie jest największy problem – szczególnie w nocnym rejsie, czyli takim jak w tym wypadku.
    Serwis pokładowy wyglądał tak:

    Do wyboru sałatka z kurczakiem lub z tuńczykiem – oba z sosem musztardowym. Do tego mała pita, humus i pudding czekoladowy. Wszystko było zjadliwe ale smaczna była tylko pita. Wody otrzymuje się jedynie 110 ml, oprócz tego do wyboru były jeszcze soki i jedno wino – czerwone, wytrawne i smakujące jak jabol. Ciepłe napoje miały się pojawić ale załoga chyba o nich zapomniała. A to pech.
    Dzień 2
    Lądujemy już 2.05 w Tel Aviwie o 3:40 czasu lokalnego czyli GMT+3. Godziny wszystkich lotów z Polski do Izraela są nieludzkie i problematyczne. Tu czeka tylko kontrola graniczna i otrzymanie pozwolenia na pobyt w Izraelu którego nie wolno zgubić do czasu wyjazdu. Przy wejściu wraz z towarzyszami podróży spotykamy innych Polaków i wspólnie chcemy znaleźć transport do Jerozolimy w której mamy noclegi. Jest chwila po 4 nad ranem i ląduje mnóstwo samolotów jednak komunikacja inna niż taksówki i szeruty(duże busy-taksówki) nie funkcjonuje. Z lotniska do centrum Tel Avivu można dostać się pociągiem za 16 szekli(1szekl=0,9zł) od godziny 6 rano do 23. Wysiada się już na kolejnej stacji po wejściu do pociągu, następnie krótki spacer do Central Bus Station i można tam złapać autobusy do Jerozolimy(19 szekli) które kursują co 15 min. My jednak zdecydowaliśmy się na szeruta który za 18$ od osoby(!) zabrał nas do Jaffa Gate. Gdyby nie godzina i zmęczenie nie zdecydowalibyśmy się na tą opcję ale brak alternatyw i chęć jak najszybszego pozbycia się bagażu zmusił nas do wydania pierwszych dużych pieniędzy. Podróż w szaleńczym tępie – typowym dla tego rejonu świata trwała 45min. Nocleg wykupiliśmy w Citadel Youth Hostel, który jest wspominany przez Lonely Planet. Była chwila po 5 rano, więc zostawiliśmy bagaże i ruszyliśmy w Jerozolimę! Pierwsze kroki skierowaliśmy do Church Of Holy Sepulchre czyli Bazyliki Grobu Pańskiego. Jest ona otwarta od około 4 nad ranem i właśnie z świcie najbardziej opłaca się do niej udać. Jest pusto i można w spokoju zobaczyć XIw budynek i pomodlić się w spokoju.







    Ulice Starego Miasta także wyglądały niezwykle o tej porze.


    Po wschodzie słońca byliśmy już przy Damascus Gate i rozpczęliśmy powolne przeczesywanie uliczek wiekowej częśći Jerozolimy, obserwując rozkładających się sklepikarzy.
    Stare Miasto zkłada się z kilku dzielnic: Muzułmańskiej, Chrześcijańskiej, Ormiańskiej i Żydowskiej. Warto zobaczyć każdą z nich ponieważ rzadko można obserwować współdziałanie tak wielu kultur na tak małej powierzchni.

    Damascus Gate




    Kościoły: Marii Magdaleny i Narodów

    Cały dzień minął tak właściwie na wolnym spacerowaniu wokół Starego Miasta i jego murów obronnych.
    Wracając do hostelu – jest to całkiem rozsądny wybór jeśli zależy nam na miejscu i cenie. Komfort należy uznać za wyjątkowo umowną rzecz bo niestety ani łazienki, ani jedna kuchnia nie były w stanie sprostać ilości ludzi jaka się tam znajdowała. Zakwaterowanie w budynku z litego kamienia więc temperatura bez klimatyzatora była przyjemna, niestety z tego samego powodu wi-fi było bardzo słabe i dostępne jedynie wokół recepcji, stąd też problemy z relacja
    Gosia, Mentos, Enforcer and 8 others like this.

  13. #13

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Loty Wizz Air z Katowic masz po południu, powrotne wieczorem. Ciekawe czy w innych liniach tak samo wygląda trzepanie? Zniechęcające.

    Relacja fajna, pisz dalej!
    maciek55 likes this.

  14. #14
    Awatar maciek55

    Dołączył
    Nov 2010

    Domyślnie

    Takie "trzepanie" tylko w El Alu, Israir i Arkii
    Silesia Spotters


    Pozdrawiam, Maciek

  15. #15
    Awatar jamesp

    Dołączył
    Aug 2013
    Mieszka w
    Wroclaw, Poland, Poland

    Domyślnie

    Dzień 3
    Zdecydowaliśmy udać się w mniej turystyczne miejsce do Wielkiej Ławry św. Saby, czyli Mar Saba. Jest to prawosławny klasztor założony w V wieku znajdujący się na wschód od Betlejem. Aby dostać się do niego można skorzystać z dwóch opcji: taksówka z Jerozolimy, co będzie kosztować około 400-500 szekli w dwie strony albo dojazd arabskim autobusem z dworca znajdującego się naprzeciwko Damascus Gate do Betlejem, linią 24 za jedyne 8 szekli i następnie taksówką do Mar Saba. Propozycja taksiarzy Izraelskich nas całkowicie odrzuciła(100$=345szekli) więc w ciemno zadecydowaliśmy, że zobaczymy, jaki cennik zaproponują Palestyńczycy. Należy pamiętać, że Jerozolima jest otoczona check-pointami i wyjeżdżając poza nią należy zawsze mieć ze sobą paszport i pozwolenie na pobyt, które otrzymaliśmy na granicy. Busy do Betlejem odjeżdżają średnio, co 15 min, pamiętajcie, że linią 21 dojedziecie tylko do check-pointu. Kierowcy autobusów średnio rozmawiają po angielsku i może być problem z pomocą przy wyborze linii. Podróż trwa około 40min. Zaraz po wyjściu z autobusu atakują nas taksówkarze i za 200szekli jedziemy do Mar Saba. Pierwsze naprawdę ogromne wrażenie od czasu przylotu do Izraela robią na mnie widoki:





    Tam na dole w kanionie znajduje się klasztor.




    Droga prowadząca do Ławry jest tylko dla ludzi o mocnych nerwach: wąska, bardzo kręta i dodatkowo za kierowcę masz araba-rajdowca.
    Wybierając się do Mar Saba należy pamiętać, że wstęp dla kobiet jest zabroniony. Mogą one wejść tylko na wieżę kobiet i stamtąd obserwować życie mnichów na dziedzińcu. Godziny modlitw są różne i w ich trakcie nie ma zwiedzania. Średnio zajmuje to ok 1h. Od strony Betlejem nie widać ogromu tego kompleksu, aby to docenić należy zejść do kanionu, w który został „wbudowany” klasztor.


    Kanion ze strumyczkiem wyglądającym jak z bajki natomiast pachnącym jak szambo.

    Mar Saba w całej okazałości



    Kanion naprzeciwko Ławry. Droga prowadzi do pustelni św. Saby

    W środku obowiązuje zakaz fotografowania i oprócz pięknego katolikonu pamiętającego V wiek nie ma nic więcej do zobaczenia.
    Zdecydowanie bardzo mocny punkt zwiedzania Izraela – wywarło to na mnie ogromne wrażenie.
    Na dziedzińcu spotykamy naszych znajomych Polaków, z którymi lecieliśmy razem samolotem i zwiedzaliśmy o poranku Jerozolimę. Okazuje się, że mają wypożyczony samochód i plany na podróż do Morza Martwego i Jerycha. Odsyłamy taksiarza na „pusto” płacąc 200szekli i 10$ tipu dla świętego spokoju i wyruszamy dalej w wycieczkę! Należy uważać na mnóstwo arabskich naganiaczy przy Mar Saba, którzy próbują wydębić cokolwiek.
    Autostradą numer 1 wyruszamy ku Morzu Martwemu. Niestety nawigacja jest niedokładna, pokazuje drogi zablokowane przez mur oddzielający Izraelitów od Palestyńczyków. Całkiem przypadkowo zamiast na plaże dojeżdżamy do Qumran, czyli miejsca odkrycia jednych z najstarszych zwojów biblijnych. I o ile w Mar Saba turystów prawie nie było tak tutaj autobusy nie mają miejsc by zaparkować. Za 30 szekli można pooglądać stare kamyczki, które kiedyś były wioską i w których ruinach odnaleziono zwoje. Dziękujemy za przyjemność i jedziemy dalej.



    Pola daktylowców i Morze Martwe.
    W końcu udaje nam się zajechać nad sam brzeg i tutaj spotyka nas kolejne rozczarowanie – wejście na plaże to 55(!) szekli. Nikt z nas nie jest plażowiczem ani nie ma czasu na taplanie się w błocie więc odjeżdżamy.


    Stamtąd drogą 90 udajemy się do Baptism Site, czyli biblijnego miejsca chrztu Jezusa w Jordanie. Dojazd po wjechaniu na 90 jest doskonale oznaczony, ciężko się zgubić. Niech Was nie zdziwi tabliczka Military Area przy wjeździe – Jordan to granica Izraela z Jordanią i aby dostać się do miejsca chrztu należy pokonać posterunek oraz przejechać przez wąski korytarz utworzony pomiędzy ogromnym polem minowym(!). Jest także bunkier z wieżą obserwacyjną.



    Samo miejsce chrztu wygląda… mizernie. Zawód to duże słowo, szczególnie po tym jak przez wiele lat swojego życia oglądało się obrazki i obrazy z „tego” majestatycznego miejsca. W tym punkcie Jordan ma około 1,6 głębokości i 2-3 metry szerokości.


    Baptyzm Site
    Udajemy się do Jerycha. Mieszkańcy Izraela mają zakaz wjazdu do tego miasta a cała reszta jest ostrzegana przed śmiercią. Przyjemnie.
    Naszym celem jest Góra Kuszenia z widokiem na całą okolicę. Można do niej dojechać wygodnie kolejką linową za 60szekli albo podjechać na dość wysoko położony parking i potem pieszo wspiąć się po drodze przez ok 15 min. Tam znajduje się klasztor Prawosławny.




    Po prawej w górze można zauważyć mnóstwo pustelni. Niestety pomimo tego, że jest 16: 30 a klasztor powinien być otwarty do 17 jest już zamknięty.
    Wokół Jerycha znajduję się jeszcze wiele ruin – tych najstarszych zabudowań sprzed 11 000 lat czy też pozostałości pałacu Heroda, jednak odpuszczamy to sobie ze względu na zmęczenie. Samo miasto wyglądało jak wymarłe. Albo jak miejsce katastrofy humanitarnej. Chce się uciekać co czynimy. Widać, że blokada Izraelska bardzo daje się we znaki.
    Podróż samochodem z Jerycha zajmuje około 1,5h bez błądzenia a w naszym wypadku 2,5h, bo nawigacja skutecznie utrudniła nam życie. Jeśli komuś bardzo nie zależy na zwiedzaniu Jerozolimy może wykupić nocleg w Betlejem za grosze a do tego jeść za połowę ceny w porównaniu do terenów Izraela. Busy 21 i 24 kursują, co ok 15min do 20-21. W drodze do Jerozolimy jest obowiązkowa kontrola przez armię Izraela w check-point 300.
    Krótko o informacjach praktycznych. Mieszkając w Starym Mieście Jerozolimy trzeba liczyć się z tym, że wszystko kosztuje dużo. Bardzo dużo. Duża woda to koszt 5-8 szekli, puszka coli waha się od 10 do 5 szekli, kebab w bułce to wydatek 25 szekli, falafel 15-20szekli, humus 10-20szekli. Marketów nie uświadczysz. Najbliższy znaleźliśmy na Bush Sq – 24h/7. Dość szeroki wybór jedzenia i alkoholi. Dobra szynka 15 dag – 30 szekli; wino od 20 szekli, humus małe opakowanie 16 szekli, duże w przecenie 20 szekli. Jak już zapewne się domyśliliście zostałem OGROMNYM fanem humusu
    Chałki szabasowe są niesmaczne – zamiast nich warto kupić pity przy Damascus Gate na rogu El Wad ha-Gai i Beit HaBad – 10sztuk za 6 szekli. Obok wyborne oliwki czarne na ostro-słono za 10szekli 0,5kg. Ogólnie Beit HaBad jest głównym szlakiem dla wszystkich i miejscem istnienia najlepszych straganów z absolutnie wszystkim.
    Można udać się także na Mahane Yehuda Market, ale jest to kawałek od Starego Miasta i wymaga kupienia biletu na tramwaj(przystanek City Hall) przy New Gate. Koszt to 6,9szekla za jednorazowy.
    Obok dworca przy Damascus Gate rozstawiają się wieczorami stragany ze street foodem. Oprócz tego są markety(tańsze niż na starym mieście, mimo że oddalone ledwo o 50m od bramy) oraz kebaby, które zachowują europejskie normy czystości i za 23szekli można zjeść największego kebaba, jakiego w życiu widziałem.

    cdn
    Gosia, szczurwa, tartal and 9 others like this.

  16. #16

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Bardzo ładnie przygotowana relacja zazdroszczę. Byliście może w muzeum Jah Waszem, przepraszam nie pamiętam jak do poprawnie pisze i czy dotarliście do Nazaretu? Ile czasu poświęciłeś na przygotowania do podróży? Czekam na cdn Teraz żałuje,że swoją pierwszą relację przygotowałam skąpo, ale mam jakieś filmiki na yt. Jak ktoś miałby chęć to wrzucę linki.Miałam też okazję jechać autokarem przez te wąskie, górskie drogi. Kierowca gadał przez cały czas przez telefon i kręcił kierownicą jedną ręką, uzależniony jakiś od tego telefonu.

  17. #17
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    Samo miejsce chrztu wygląda… mizernie. Zawód to duże słowo, szczególnie po tym jak przez wiele lat swojego życia oglądało się obrazki i obrazy z „tego” majestatycznego miejsca. W tym punkcie Jordan ma około 1,6 głębokości i 2-3 metry szerokości.
    Wg lokalnego przewodnika miejsce, które obecnie pokazywane pielgrzymom i turystom jako miejsce chrztu Chrystusa, faktycznie nim nie jest. W tym oryginalnym podobno nie dało by się zrobić tych wszystkich udogodnień dla zwiedzających oraz przyjmujących chrzest, stąd decyzja o nowej, nieco przesuniętej lokalizacji. Na stronie internetowej miejsca chrztu jest co prawda zestaw dokumentów wykazujących, że to właściwe miejsce, ale precyzyjnego określenia w metrach nie ma... :-)

    Jeszcze a propos humusu - nie można nie zostać jego fanem! Podobnie miałam z sałatką taboule :-)

    Bardzo fajna relacja, czekam na dalszy ciąg.
    szczurwa likes this.

  18. #18

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie

    Trzeba się jeszcze raz wybrać do Izraela a nie tylko Jerozolima i Betlejem
    szczurwa likes this.

  19. #19
    ModTeam
    Awatar frik

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPBC/EPWA/EPMM

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez jamesp Zobacz posta
    Jak już zapewne się domyśliliście zostałem OGROMNYM fanem humusu
    W Tel Awiwie w knajpie Abu Dabi na 81 King George St dają przepyszny hummus w okazyjnej cenie.
    Cytat Zamieszczone przez jamesp Zobacz posta
    za 23szekli można zjeść największego kebaba, jakiego w życiu widziałem.
    W części izraelskiej na deptaku Ben Yehuda są przednie kebaby i falafele w ludzkich cenach.
    Quidquid latine dictum sit, videtur sapiens.


  20. #20
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez frik Zobacz posta
    W Tel Awiwie w knajpie Abu Dabi na 81 King George St dają przepyszny hummus w okazyjnej cenie.
    W części izraelskiej na deptaku Ben Yehuda są przednie kebaby i falafele w ludzkich cenach.
    Mnie w Tel Awiwie najbardziej smakował mocno czosnkowy, pikantny falafel - na rynku karmelskim (Carmel Market). Falafel był przyzwoicie duży (mój mąż czuł się najedzony) i kosztował tylko 7 szekli. Do tego warto spróbować koktajlu ze świeżych owoców - też robią na miejscu. O chałwie i innych słodkościach nie wspomnę. Ech, zgłodniałam ...

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •