Pokaż wyniki od 1 do 19 z 19
Like Tree45Likes
  • 16 Post By tangier
  • 1 Post By tangier
  • 8 Post By tangier
  • 7 Post By tangier
  • 8 Post By tangier
  • 3 Post By tangier
  • 1 Post By stawka
  • 1 Post By Gosia

Wątek: KRK-MLA-KRK by tangier (czyli tym razem letnia relacja z Malty)

  1. #1

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie KRK-MLA-KRK by tangier (czyli tym razem letnia relacja z Malty)


    Polecamy

    Pozazdrościłem trochę koledze shiver i postanowiłem zrobić konkurencyjną relację z Malty A tak na poważnie to już od bardzo dłuugiego czasu śledzę ten dział, ze szczególnym uwzględnieniem perfekcyjnych relacji kolegi KubyB i postanowiłem się końcu odważyć coś napisać.

    Proszę zatem o konstruktywną krytykę i wskazówki

    Postaram się nie dublować informacji podanych już przez shivera i uzupełnić inne informacje, tak abyście mieli pełniejszy obraz wypraw na Maltę.

    A teraz po kolei... Podróżujemy we dwoje tzn. Szanowna Małżonka (SzM) oraz niżej podpisany.

    Organizujemy wycieczki sami – bez korzystania z biur podróży. Ja organizuję logistykę (przeloty, hotele, samochody itd.) a SzM zajmuje się turystyką (układa plan zwiedzania dzień po dniu, przygotowuje informacje o zwiedzanych miejscach itd.). W każdym razie bardzo fajnie to działa

    Po zeszłorocznej wyprawie na Teneryfę (którą nawiasem mówiąc serdecznie Wszystkim polecam - zakochaliśmy się z Szanowną Małżonką w tej wyspie i Kanarach w ogóle i na pewno tam wrócimy) w tym roku postanowiliśmy wybrać się dla odmiany w inne geograficznie i kulturowo rejony.

    Wybór padł na Maltę.

    Poszukiwania lotów nie trwały zbyt długo – najlepsze dla nas było bezpośrednie połączenie z Krakowa czyli klasyczny FR i loty: FR8811 oraz FR8812. Niestety ze względu na ograniczenia czasowe nie udało mi się zdobyć biletów w szczególnie korzystnych cenach i ostatecznie polecieliśmy za 460 PLN / os. (RT). No ale i tak jestem w miarę zadowolony, szczególnie biorąc pod uwagę to, że nie mieliśmy wyboru co do dat urlopu. Miejsca przydzielane losowo. W drodze tam trafiają nam się: 26E i 26F. W drodze powrotnej: 23B i 23C.

    Tak więc bilety zakupione: wylot w niedzielę 2014-06-01, powrót w środę 2014-06-11. 10 dni na maltańskiej ziemi.

    Plan wycieczki wyglądał następująco:

    2014-06-01 przylot, Xemxija, zakupy w Lidlu
    2014-06-02 Malta Aviation Museum, Rabat, Mdina, Mosta, Buggiba
    2014-06-03 Valetta, Isla, Birgu i Fort Św. Anioła
    2014-06-04 Paradise Bay, Mellieha
    2014-06-05 Comino
    2014-06-06 Gozo
    2014-06-07 Blue Grotto, Dingla, Mellieha Bay
    2014-06-08 port w Birżebbuga i Pretty Bay, Marsaxlokk, ponownie Valetta
    2014-06-09 Golden Bay, Ghajn Tuffieha
    2014-06-10 Golden Bay
    2014-06-11 powrót

    Przygoda rozpoczęła się w niedzielny poranek o nieludzkiej jak na ten dzień porze czyli 7:30. Kolega jarekch w towarzystwie swoich dwóch uroczych córek podwiózł nas na lotnisko KRK. Dzięki temu my w okolicach godziny 9:30 z szerokimi uśmiechami na myśl o rozpoczynającym się urlopie znaleźliśmy się na dalej remontowanym lotnisku w Krakowie a niedługo później Jarkowe dziewczyny rozpoczęły Dzień Dziecka w towarzystwie podwawelskiego Smoka Z tego miejsca jeszcze raz przesyłam podziękowania Jarkowi za pomoc.

    Odprawa przebiegła bezproblemowo i szybko znaleźliśmy się pod bramką. Boarding też dość sprawny (choć sam wylot jak się później okazało opóźniony) i co nas zaskoczyło – zero sprawdzania bagażu podręcznego pod kątem rozmiaru/wagi. My byliśmy na to przygotowani ale dało się zauważyć, że sporo osób w razie kontroli musiało by wyjąć portfele W zeszłym roku lecieliśmy na TFS z przesiadką w CRL i tam było bardzo dokładne sprawdzanie (przeważnie owianym złą sławą kartonowym pudełkiem) na każdym z lotów. Nie wiem dokładnie od czego to zależy choć w przypadku naszego wylotu z KRK mogła to być kwestia opóźnienia...ale wracając do relacji.

    Kraków przywitał nas pochmurną pogodą...




    ...i taka też była przez mniej więcej połowę lotu:



    ....ale w okolicach chorwackiego wybrzeża zaczęło się przejaśniać co pozwoliło na zaobserwowanie takich widoczków:



    Mijamy włoskie wybrzeże...




    Po opuszczeniu wybrzeży Sycylii zaczęliśmy już z niecierpliwością wyglądać Malty i....pogoda się popsuła. Ale po chwili:

    Gozo!



    Po nim Comino i nasz cel podróżny Malta z zatoką (Xemxija) przy której leży nasz hotel:



    Efektowny przelot wzdłuż całego archipelagu, zakończony ostrym zakrętem ze zniżaniem i związanymi z tymi atrakcjami w postaci ciekawych odczuć i już jesteśmy nad wyspą:



    Lądowanie z bardzo ostrym hamowaniem a po nim widok na lotniskowe smakołyki:




    Czas na szybki deboarding i na piechotę do terminala.

    Tutaj mała uwaga o lotnisku MLA. To chyba jedno z bardziej przyjaźnie nastawionych na pasażera lotnisk. Mamy darmowe WiFi, darmowe ładowanie i inne udogodnienia. Miło. Powinny tutaj zostać wysłane na korepetycje delegacje z kilku polskich lotnisk

    Wracając do wyprawy: jako, że mamy tylko bagaż podręczny szybko przemieszczamy się przez terminal i jesteśmy w głównym holu. Tutaj odnajdujemy bankomat (ogólnie nie ma z nimi na Malcie problemu), punkt informacji turystycznej (gdzie dodajemy potrzebne nam mapki), punkt Malta Public Transport (gdzie kupujemy tygodniowe bilety autobusowe 6,5 EUR – ogólnie rewelacyjne rozwiązane podróżne ale o tym później).

    Zaopatrzeni jak trzeba udajemy się na przystanek autobusowy, który jest tuż przed terminalem.

    Jak na pewno zauważyliście, z racji moich wiadomo jakich zainteresowań nie mogłem nie przemycić do planu wyprawy maltańskiego muzeum lotnictwa. Tak więc byłem, zobaczyłem, sfociłem.

    Stosowna relacja z Malta Aviation Museum już jest dostępna tutaj.

    Ciąg dalszy nastąpi
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    11 dni, nieźle! Też chciałbym tyle Czekam na ciąg dalszy, wywołany do tablicy i to dwukrotnie chętnie zobaczę co mnie ominęło.

  3. #3
    Awatar Arthur1975

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Belfast

    Domyślnie

    W katakumbach byles???? Warto???
    Come on Arsenal--))

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    11 dni, nieźle! Też chciałbym tyle Czekam na ciąg dalszy, wywołany do tablicy i to dwukrotnie chętnie zobaczę co mnie ominęło.
    No więc te 10/11 dni to jak się okazało optymalny czas na dość dokładne zwiedzenie Malty i szybki wypad na Gozo. Z racji cieplejszej pory udało się też trochę poplażować Teraz będę miał trochę wolnego więc wrzucę kolejne odcinki relacji i będziemy dyskutować

    Cytat Zamieszczone przez Arthur1975 Zobacz posta
    W katakumbach byles???? Warto???
    Tak. Warto. W ogóle Rabat i Mdina to jedne z najciekawszych (i na pewno obowiązkowych) pozycji na Malcie. Opisze dokładniej co i jak w dalszej części relacji.

    Dziękuje wszystkim za lajki - kolejne części niebawem.
    Gosia likes this.
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  5. #5

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tangier Zobacz posta
    W ogóle Rabat i Mdina to jedne z najciekawszych (i na pewno obowiązkowych) pozycji na Malcie.
    Obok Valetty nocą :P

  6. #6

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    Wracając do relacji...

    Dzień przylotu – z lotniska złapaliśmy X1 (wszystkie iXy jeżdżą na lotnisko). Hotel udało nam się odnaleźć w miarę bezproblemowo. Jako, że głód zaczął już powoli dać znawać o sobie to po zainstalowaniu się w hotelu i szybkim prysznicu ruszyliśmy na zwiedzanie Xemxiji. Miejscowość jest raczej senna i spokojna ale za to ma bardzo dobre połączenia autobusowe i położenie blisko plażowych atrakcji Malty (Mellieha, Golden Bay i oraz Paradise Bay).





    Odnaleźliśmy miłą knajpkę nad samą zatoką i zamówiliśmy aperitif, który potem już bardzo często nam towarzyszył:





    To najpopularniejsze piwo na Malcie – jak na polskie standardy bardzo lekkie (delikatnie mówiąc) ale w gorącym śródziemnomorskim klimacie sprawdza się doskonale. Inne ichniejsze piwa też nie są złe ale o tym później

    Jedziemy z relacją...

    Malta Aviation Museum, Rabat, Mdina, Mosta, Buggiba - tak wyglądał pierwszy dzień.

    Relację z muzeum lotnictwa zamieściłem w pierwszym poście.

    Natomiast jeżeli chodzi o Rabar i Mdine to chyba kwintesencja Malty. Piękne zabytki i cały kompleks Mdiny to chyba jeden z bardziej znanych maltańskich widoczków:







    Zresztą co ja się będę rozpisywał... To punkt obowiązkowy - będąc na Malcie na pewno trzeba jechać i zobaczyć.

    Rabat z kolei to z turystycznego punktu widzenia przede wszystkim katakumby. Nie mam niestety zdjęć z ich zwiedzania ale zapewniam, że warto. Mamy możliwość przejścia labiryntalnym korytarzy, całość w ciemnym, lekko dusznym i tajemniczym nastroju wieków minionych. W czasie drugiej wojny światowej katakumby pełniły rolę schronów przeciwlotniczych.



    Niedaleko wejścia do kościoła i katakumb jest sklepik z ciastkami (pełno ich na Malcie – polecam bo słodkości mają doskonałe). Pan sprzedawca bezbłędnie rozpoznał język polski po czym pochwalił się wizytą w Polsce (konkretnie w Krakowie). Mówił, że mu się podobało.

    Mosta znana jest i odwiedzana głównie z tego zabytku:



    Ogromna kopuła kościoła robi niesamowite wrażenie a duża liczba krzeseł ustawionych w kościele dodatkowo wzmacnia i tak już mistyczne odczucia:








    Na tyłach kościoła znajduje się niewybuch bomby, która została zrzucona na świątynię w czasie wojny. Można ją z bliska obejrzeć i zrobić zdjęcie. Mi się niestety nie udało do czego dość znacznie przyczyniła się grupka rosyjskich zdaje się turystów. Rega bombowca również nie udało się ustalić

    Obok kościoła, przy przystankach autobusowych jest pastizzeria bardzo popularna wśród miejscowych. My też skusiliśmy się na kilka slice'ów i serdecznie polecam. Pyszne, świeże i tanie. No i można się poczuć jak prawdziwy Maltańczyk

    Na rogu znajdziemy sklep z artykułami papierniczymi – polecam jeżeli będziecie mieli potrzebę wydrukowania czegoś (np. tak jak ja – karty pokładowej RT). Za kilkadziesiąt eurocentów wydrukujemy co trzeba (w hotelu taka przyjemność była wyceniona na 10 EUR).

    Wieczorem na zakończenie dnia wybraliśmy się na szybki rekonesans do Buggiby – miejscowość typowo kurortowa z raczej symboliczną plażą ale za to z mnóstwem restauracji, knajpek, pubów, sklepów i czego tylko konsumpcyjno-turystyczna dusza zapragnie


    Ciąg dalszy nieunikniony.
    siarka, shiver, Wamo and 5 others like this.
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  7. #7

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    W kolejnym dniu zwiedzaliśmy Valettę i okolicę. Miasto jest piękne i samo w sobie jest jednym wielkim zabytkiem. Na każdym kroku, od samych bram miasta mamy kolejne atrakcje i w zasadzie do samej Valetty można by pewnie napisać osobny przewodnik. Ja ograniczę się do kilku zdjęć

    Jest to też najbardziej zatłoczone miejsce na Malcie – trafimy tutaj na chmary różnojęzycznych turystów, sporo restauracji, sklepików, grajków itd. itp.




    W celu dokładnego zwiedzenia tego miasta radzę przygotować naprawdę sporo czasu (co najmniej 1 dzień) i dokładnie przestudiować przewodniki. Malta to kawał historii – oprócz wrażeń wzrokowych warto mieć wcześniej przygotowane tło historyczne – zwiedza się wtedy o wiele ciekawiej.

    My postanowiliśmy przespacerować się wzdłuż miasta...









    do wybrzeża...



    odnaleźć słynny szpital...



    oraz ogrody (w których spędzamy więcej czasu bo oferują świetne widoki)....








    w tym widok na Islę (nasz późniejszy cel wycieczki):



    oraz Fort Św. Anioła:




    Po dość powierzchownym zwiedzeniu Valetty udaliśmy się autobusem do miejscowości Isla. Jest to dość małe, spokojne miasteczko, które oferuje przepiękny widok na Valettę:




    Dodatkową atrakcją jest zatoka, z której również mamy fantastyczny widok na stolicę Malty:




    Po koniec zatoki napotykamy klimatyczną restaurację (Enchante – serdecznie polecam) w której zatrzymaliśmy się na maltańskie specjały. Nie jest jakoś szczególnie tanio (kolacja dla dwojga ok. 50 EUR) ale za to bardzo smacznie i ze świetnym serwisem. Widok dostajemy gratis:





    Po sytej i smacznej kolacji, pozytywnie zmęczeni atrakcjami dnia udaliśmy się do hotelu.

    cdn. (a w nim plażowe atrakcje Malty)
    tartal, Machoni, Gosia and 4 others like this.
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  8. #8

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    Kolejny dzień spędziliśmy dość spokojnie – wycieczka na Paradise Bay:







    Był to nasz pierwszy dzień na plaży i pierwsza przygoda ze snurkowaniem. Niestety woda była dość zimna co było spowodowane wiejącym od 2-3 dni silnym wiatrem. Po pływaniu i pierwszej przygodzie ze snurkowaniem udaliśmy się na zwiedzenie pobliskiej Mellieha Bay oraz samej miejscowości.

    Plaża Mellieha Bay to największa plaża Malty – dobre miejsce na wyprawę z dziećmi. Jest dość płytko, plaża posiada knajpki i sklepiki więc nie ma problemu z zaopatrzeniem




    Sama miejscowość posiada sporo restauracji oraz sklepów. My skupiamy się na tutejszym zabytkowym kościele:







    Nie mogłem oprzeć się maltańskiemu specjałowi czyli:




    Wrażenia: mi smakował i później dość często go piłem. Żonka była zdecydowanie na nie. Smak podobny do coli ale znacznie mniej słodki z fajną goryczką. Ale to jeden z tych smaków które się albo lubi albo nienawidzi

    Ja już jesteśmy w temacie to pozwoliłem sobie posmakować również kolejne miejscowe piwka:






    Skol – słabiutki i bez wyrazu. Ale kiedy mamy ponad 30 stopni upału idealnie nadaje się do orzeźwienia. W naszym klimacie to była by raczej męka. Myślę, że tak można by generalnie podsumować lokalne piwa.

    Berlin – również słaby ale ze wszystkich maltańskich piw chyba najbardziej wyrazisty.

    Nasz plan na następny dzień: Comino i słynne Blue Lagoon. Udajemy się na sam koniec wyspy do przystani promowej skąd odpływają również łódki na Comino. Koszt biletów w obie strony to 8 EUR.

    Wyruszyliśmy wcześnie rano, co pozwoliło na ujrzenie laguny w całej krasie:




    Plaża jest malutka za zaledwie kilka metrów a skaliste nabrzeże jest w całości obstawione przez miejsca parasolowo-leżakowe.



    Widoki – nieziemskie:










    Po odpowiedniej porcji pływania/snurkowania i opalania :P postanowiliśmy wybrać się na pieszy spacer dookoła wyspy. Polecam serdecznie – widoki są niezapominanie. Pamiętacie o posmarowaniu wierzchu stóp – bez tego oparzenia od świecącego pionowo w dół słońca są gwarantowane (o czym dane mi było się przekonać)










    Wyspa jest w zasadzie prawie niezamieszkana. Mamy tutaj tylko jeden dom (z kilkuosobową rodziną) i oprócz tego jeden jedyny hotel (z prywatną plażą).

    Wracamy na lagunę a tutaj zrobiło się już trochę tłoczno:



    W drodze powrotnej na Maltę mamy możliwość klifów oraz jaskiń wokół Comino:








    To był dzień pełen wrażeń. Piękne widoki, cieplutka woda, ciekawy spacer po spokojnym Comino... ale trzeba tez wspomnieć o mało sympatycznych mieszkańcach laguny - czyli meduzach. Trafiliśmy akurat na całkiem sporą ich ilość w wodzie ale udąło się uniknąc ich mało sympatycznych parzących macek. Na plaży spotkaliśmy Panią z Polski, która mieszkała w hotelu na wyspie i miała trochę mniej szczęścia z galaretowymi stworzeniami. Przyznam, że oparzenie wygląda dość boleśnie, więc warto uważać.
    Gosia, tartal, jarekch and 5 others like this.
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  9. #9

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Super pogoda! Tego mi zabrakło właśnie w stolicy, przez co miałem gorszy niż Wy odbiór Valetty.

  10. #10

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Super pogoda! Tego mi zabrakło właśnie w stolicy, przez co miałem gorszy niż Wy odbiór Valetty.
    Z tą pogodą to jest w ogóle ciekawa sprawa Malcie. Zauważyliśmy, że przy pochmurnej pogodzie Malta wygląda bardzo szaro-buro i ponuro (tak to odebraliśmy w dzień przylotu, który był dość wietrzny i raczej pochmurny). Wyspa sprawia wtedy takie dość monotonne i raczej nieciekawe (pierwsze) wrażenie. Ale wystarczy, że zaświeci słońce i od razu robi się kolorowo - w tym piękny kontrast pomiędzy błękitem nieba, lazurowym morzem i wszechobecnym żółto-brązowo-piaskowym budownictwem Na wiosnę/zimę dochodzi jeszcze zielony (co widać na Twoich zdjęciach) - w czerwcu było już pozamiatane. Jakby nie patrzeć - pięknie jest
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  11. #11

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    Jako, że w najbliższych dniach będzie u mnie kruchutko z czasem wrzucam ekspresowy opis pozostałej części naszej wycieczki.

    Nasz plan na drugą część pobytu na Malcie zawierał:

    Gozo...

    ... na które płyniemy leniwym promem (bilet tam i z powrotem: 4,65 EUR). Na miejscu mamy deja vu - wszystko na pierwszy rzut oka takie samo jak na Malcie (choć nieco bardziej zielono - i chyba czyściej). Kupujemy bilety autobusowe i zaczynamy od zwiedzania stolicy ze słynną, ale niestety aktualnie remontowaną Cytadelą, co też przekłada się na dość oszczędne wrażenia:





    Nie mogło oczywiście zabraknąć także tego punktu na naszej liście (Azure Window):



    Podsumowując minimalistyczne sprawozdanie z Gozo: to taka mniejsza Malta. Mniejsza, ale też spokojniejsza, tańsza i mniej zatłoczona. I mająca dużo więcej uroku. Trzeba tutaj wrócić Na Gozo zwiedziliśmy również wszechobecne na całym archipelagu świątynie megalityczne. Bilety są dość drogie (9 EUR) a wrażenia - no cóż... świątynie reklamowane są jako starsze od egipskich piramid. I jako takie warte zwiedzenia. Ogólnie - szału nie ma.

    Wracamy na Maltę i w ramach zbyt szybko i nieuchronnie zbliżającego się końca naszej wyprawy, postanawiamy w końcu mocniej poplażować.

    Udajemy się na Golden Bay:









    To chyba najbardziej popularna i najładniejsza plaża Malty. Punkt obowiązkowy.

    W międzyczasie szybka wycieczka do Blue Grotto:





    Również punkt obowiązkowy – bilet na łódź do jaskini kosztuje 8 EUR – w cenie przeciekawy komentarz Pana Sternika. Wycieczka typowo „turystyczna” - czyli na szybko, szybko... nie ma czasu się rozejrzeć...następni proszę. Ale widoczki warte ceny.

    Odwiedzamy również słynne Dingla (klify):



    Ładne choć w zasadzie od klifów jesteśmy dość daleko.

    Jednym z ostatnich odwiedzonych przez nas miejsc jest Port w Birżebbuga i Pretty Bay:





    Do odwiedzenia raczej jako ciekawostka.... Warto się wybrać, żeby zobaczyć mniej turystyczne a bardziej logistyczno-handlowe oblicze Malty.

    Tutaj mała dygresja – wybraliśmy się do portu autobusem. Generalnie autobusy wyglądają na Malcie tak:




    Klimatyzowane, z mocnymi silnikami (kierowcy jeżdżą tutaj dość agresywnie – nie ma tutaj porównania do polskiego mękolenia ).

    Jednak jakież było nasze zdziwienie, gdy po przesiadce na lotnisku do X6 okazało się, że drogę do portu pokonamy nie przymierzając starym „ogórkiem”. O klimatyzacji oczywiście w latach jego produkcji raczej jeszcze nie słyszano. Dodatkowo, jak się okazało byliśmy jedynymi białymi pasażerami – resztę stanowili rdzenni mieszkańcy raczej Nigerii niż Malty. Widocznie, wschodnia część wyspy to osiedle czarnoskórych emigrantów o czym oczywiście nie wiedzieliśmy. Jedziemy równolegle do pasa startowego lotniska (co pozwala na obserwację, że jeżeli na Malcie są spotterzy to 70-200 w zupełności im wystarcza). W każdym razie po kilku dniach spędzonych na zachodzie Malty, jej wschód okazał się dość kontrastowy. Z wrażenia zapomniałem zrobić zdjęcia naszego „ogórka”:/

    W niedzielę odwiedzamy Marsaxlokk:





    ... a w nim tradycyjny niedzielny targ. Jeżeli planujecie kupić jakieś pamiątki (np. serwetki) - sugeruję wybrać się tutaj w właśnie w niedziele. Jest znacznie taniej niż w pozostałej części Malty, można (i trzeba) się również targować. No i zwiedzić jarmark...wszystkiego. Od świeżych ryb po elektronikę



    Jeszcze uzupełnienie tematu degustacyjnego:



    Winko poleciła mi Pani w sklepie jako odpowiedź na pytanie o najbardziej klasyczne z klasycznych win jakie piją maltańczycy nie wiem czy to prawda ale winko smakowało wybornie – aromatyczne, lekkie.

    Na wyspie dało się zauważyć bardzo dużo starych klasycznych aut. Oczywiście sporo fajnych kabrioletów. Mi się udało uchwycić takie klasyki:





    ...w międzyczasie udało nam się dojrzeć z autobusu również żółtego Malucha... ale uciekł mi sprzed obiektywu :/


    No i w atmosferze pozornego luzu nadeszło to co musiało się stać...

    ...wylot do KRK mieliśmy o 7:55, więc niestety trzeba było się bardzo wcześnie zwlec z łóżka. Ale za to Xemxija przywitała nas widokiem leniwie wschodzącego słońca:




    Na lotnisko dotarliśmy z lekkim stresikiem o godzinie 7:02 (zamknięcie bramek było o 7:35). Niby jakiś zapas był ale w razie „w” było by gorąco nie tylko ze względu na 30C




    Lot i lądowanie bez specjalnych przeżyć, nie licząc depresji związanej z nieuchronnie zbliżającym się końcem długo wyczekiwanego urlopu...

    Wylądowaliśmy, deboarding do terminala krajowego co tylko dodatkowo spotęgowało kontrast pomiędzy lotniskiem na Malcie i lotniskami w PL. No, cóż – zobaczymy co będzie po zakończeniu remontu w Krakowie. Jesteśmy dobrej myśli

    Podróż zakończyliśmy w Polsce głodni kolejnych wrażeń:




    To chyba tyle z typowej relacji. Nie opisałem wszystkich odwiedzonych przez nas miejsc - nie wszędzie udało mi się zrobić dokumentację fotograficzną (czasem lenistwo urlopowe brało górę) a do barwnych i interesujących opisów Bozia poskąpiła mi talentu

    Jeżeli macie jakieś pytania to chętnie odpowiem. Dziękuję!
    Wamo, siarka and Andrzej_hhh like this.
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  12. #12
     
    Awatar stawka

    Dołączył
    Jun 2010
    Mieszka w
    EPKK, EPKC

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tangier Zobacz posta
    ...co nas zaskoczyło – zero sprawdzania bagażu podręcznego pod kątem rozmiaru/wagi. My byliśmy na to przygotowani ale dało się zauważyć, że sporo osób w razie kontroli musiało by wyjąć portfele W zeszłym roku lecieliśmy na TFS z przesiadką w CRL i tam było bardzo dokładne sprawdzanie (przeważnie owianym złą sławą kartonowym pudełkiem) na każdym z lotów. Nie wiem dokładnie od czego to zależy choć w przypadku naszego wylotu z KRK mogła to być kwestia opóźnienia...
    Sławny karton został wycofany z użycia w listopadzie bodajże. Także metalowy sizer może być użyty tylko do sprawdzenia "wyraźnie" za dużego bagażu. Love your flight
    tangier likes this.
    EOS 60D + C100-400LII + C24-105L + GIANT OCR7 / KR-5289W :) EPKK

  13. #13

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Z racji tego, że byłem tam tylko 3 dni z hakiem i nie wszędzie zdążyliśmy pojechać muszę zauważyć - że nie wiedziałem że tam jest AŻ TYLE piasku!

    Dzięki za fajną relację!

  14. #14

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Z racji tego, że byłem tam tylko 3 dni z hakiem i nie wszędzie zdążyliśmy pojechać muszę zauważyć - że nie wiedziałem że tam jest AŻ TYLE piasku!

    Dzięki za fajną relację!

    Jest całkiem sporo - nie wszystko znalazło się na zdjęciach. Choć podobno wszystkie piaszczyste plaże na wyspie to dzieło człowieka...
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  15. #15
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Bardzo ciekawa relacja - nigdy nie myślałam o wyjeździe na Maltę, a Twoje opowieści zachęciły mnie, by rozglądać się za jakimś biletem w dobrej cenie...
    shiver likes this.

  16. #16
    Awatar marcin_c76

    Dołączył
    Jul 2010
    Mieszka w
    Krosno Odrzańskie

    Domyślnie

    Fajna relacja, tym bardziej że idę w Twoje ślady 5.07. i przy okazji mam pytanie co do bagażu: czy w podręcznym przejdzie taki pół-namiot - osłona przeciwsłoneczna? bo dla dwójki dzieci by się przydał; przewoził ktoś kiedyś coś podobnego czy będzie z tym problem?

  17. #17

    Dołączył
    Feb 2008
    Mieszka w
    Mielec

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez marcin_c76 Zobacz posta
    Fajna relacja, tym bardziej że idę w Twoje ślady 5.07. i przy okazji mam pytanie co do bagażu: czy w podręcznym przejdzie taki pół-namiot - osłona przeciwsłoneczna? bo dla dwójki dzieci by się przydał; przewoził ktoś kiedyś coś podobnego czy będzie z tym problem?
    Jeżeli nie ma ostrych elementów to nie powinno być problemu. Natomiast co do samego parawanu to naprawdę warto go wziąć - szczególnie dla dzieci. Słońce na Malcie świeci "pionowo", więc naprawdę ciężko nad tym zapanować
    aparat + kilka obiektywów i lampa

  18. #18
    Awatar Arthur1975

    Dołączył
    Dec 2007
    Mieszka w
    Belfast

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez marcin_c76 Zobacz posta
    Fajna relacja, tym bardziej że idę w Twoje ślady 5.07. i przy okazji mam pytanie co do bagażu: czy w podręcznym przejdzie taki pół-namiot - osłona przeciwsłoneczna? bo dla dwójki dzieci by się przydał; przewoził ktoś kiedyś coś podobnego czy będzie z tym problem?
    Ja bede od jutra 01.07-09.07 St Julians
    Come on Arsenal--))

  19. #19
    Awatar tigga

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    GDN

    Domyślnie


    Polecamy

    Pozwolę sobie tu zostawić moją refleksję z podróży dotyczącą poruszania się po wyspie.

    Jeżeli rozważasz autobus to uważam to za stosowne wyłącznie z dwóch powodów:
    • ekonomicznego (6,50 EUR za tydzień, junior 2,30)
    • skrajnego strachu przed LHD (Left Hand Drive)


    Jeżdżąc autobusem po Malcie musisz wiedzieć że:
    • Musisz przyjść minimum 10 minut przed odjazdem, zwłaszcza na oddalonych od krańców przystankach. Na początkowych też nie zawsze udaje im się odjechać PO godzinie odjazdu
    • Musisz się liczyć że autobus przyjedzie ok 15tu minut po czasie odjazdu. O rekordach nie będę mówił. Chociaż... jeden przyjechał o takiej porze że chciałem zapytać czy przyjechał tak wcześnie czy tak późno. Skubany wstrzelił się w sam środek rozkładu, gdzie kurs był co godzinę...
    • No właśnie - większość autobusów w miejsca turystyczne ma rozkłady o rozpiętości godzinnej. Co oznacza że musisz założyć że kwitniesz do pół godziny na przystanku...
    • Przeładowane autobusy na tych trasach (np. do Blue Grotto) często nie zabierają pasażerów - stając np. 100m. za przystankiem
    • Unikać należy tras wiodących wzdłuż wybrzeża St. Julians - korek korkiem pogania (wąsko)
    • Autobusy mają "londyński" schemat przystanków tj. w miastach i miejscowościach nawet i co 300 m.
    • ... co sprawia że wycieczka z krańca na kraniec wyspy to jakieś 2 do 3 godzin (a jest tego z 20 km).


    Ja korzystałem z autobusów bo jechałem w 6 osób a ceny za 7-seater w wypożyczalniach ocierają się o absurd. Czytałem też trochę na forach i trafiłem na opinie że ruch na Malcie jest straszny a kierowcy szaleni. Nie wiem, może pisali to niemieccy turyści przyzwyczajeni do stref "tempo 30" ale z mojej obserwacji:
    • fakt, stan dróg miejscami na poziomie PL - 10 lat
    • to że ktoś trąbi to nie znaczy "jedź wuju" tylko "uwaga jadę" bo kierowcy ostrzegają włączających się do ruchu, na skrzyżowaniach itp. Keep Calm
    • nie zauważyłem nadmiernych prędkości - w maltańskich warunkach raczej o to trudno
    • przez niską prędkość i brak wielopasmówek łatwo dostosować się do LHD, próbujcie smiało


    NALEŻY UWAŻAĆ PRZECHODZĄC PRZEZ ULICĘ - TU OBOWIĄZUJE PRAWO WSCHODU. ZWŁASZCZA UWAŻAĆ NA PRZECHODZENIU NA SKRZYŻOWANIU - TRZEBA PATRZYĆ CZY KTOŚ NIE SKRĘCA!!!

    No to tyle.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •