Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 26
Like Tree72Likes

Wątek: Czerwcowa wyprawa dookoła Islandii

  1. #1
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie Czerwcowa wyprawa dookoła Islandii


    Polecamy

    W wątku opisującym spełnienie marzeń kolegi FighterMana zapowiedziałam, że napiszę nieco więcej o mojej islandzkiej wyprawie.

    Wszystko zaczęło się od kupienia biletów na dobry termin i w dobrej cenie. Więcej o samej podróży opisałam w recencji linii WOWair.
    Kupiłam z ok.rocznym wyprzedzeniem, ucieszyliśmy się i ... zajęliśmy innymi wyjazdami .
    Podróżuję z mężem, najczęściej wszystko organizujemy sami i zawsze wracamy bardzo zadowoleni.

    Dopiero w marcu tego roku zabraliśmy się za szczególy całego przedsięwzięcia. Poszliśmy za radą naszych znajomych, doświadczonych podróżników, którzy objechali ten kraj kilka lat temu i skorzystaliśmy z islandzkiego Hostelling International. HI ma w Islandii 32 schroniska, a także oferuje to, z czego myśmy skorzystali: self-drive holidays, czyli rezerwację hosteli wraz z wynajmem samochodu. Taka łączona oferta ma atrakcyjniejszą cenę niż osobne rezerwowanie auta i osobne noclegów. Trasę można sobie ustalić samodzielnie, albo skorzystać z przykładowych sugestii tras na 1,5,7,8,11 lub 15 dni.
    Wymyśliliśmy trasę, określiliśmy terminy i miejsca, w których chcemy się zatrzymać, wybraliśmy typ samochodu i wysłaliśmy to wszystko mailem do HI, a po dwóch dniach mieliśmy potwierdzenie, że wszystko zarezerwowano wg naszych życzeń.
    HI oczekuje zapłacenia zaliczki 30% w ciągu 4 tygodni od otrzymania potwierdzenia. Płatność cc online.


    Po wylądowaniu w KEF i odebraniu bagażu zgłosiliśmy się do Europcara, gdzie czekały wszystkie dokumenty dotyczące naszej wyprawy oraz zarezerwowany dla nas samochód - wszystko gładko i bezproblemowo. No to ruszyliśmy!
    Trochę padało, ale my nie z tych, którzy przejmują się takimi drobiazgami. Jak to w Skandynawii mówią: nie ma złej pogody, tylko odzież bywa nieodpowiednia :-D.
    Zaraz po wyjechaniu z lotniska wjeżdża się w pola lawy ciągnące się po horyzont.
    Kilkanaście kilometrów od lotniska KEF znajduje się pierwsza atrakcja turystyczna: mostek międzykontynentalny.

    Ponieważ Islandia leży na styku płyt kontynentalnych północnoamerykańskiej i euroazjatyckiej,które oddalają się siebie z prędkością ok.2 cm rocznie, to granicę między kontynentami w wielu miejscach doskonale widać.


    Zaparkowaliśmy w Europie:


    Mostek postawiono jakiś czas temu i tabliczka nieco wyblakła, ale wiadomo, gdzie jest który kontynent


    W okolicy zalatywało siarkowodorem - należy się do tego przyzwyczaić, bo ciepła woda w islandzkich kranach często też ma ten zapach.

    Jadąc zaledwie na 10 pełnych dni zdawaliśmy sobie sprawę, że nie zdążymy posmakować wszystkich atrakcji Islandii i wiele z nich musi poczekać na następną wyprawę. Pominęliśmy np. wizytę w termalnym kąpielisku Blue Lagoon.
    Uznaliśmy, że bardziej niż kąpieli w termalnej wodzie (za ciężkie pieniądze) potrzebujemy posiłku i pojechaliśmy do rybackiej osady Eyrarbakki na zupę z homarów - warto było, polecamy! Strona restauracji: Home | The Red House Restaurant EyrarbakkiThe Red House Restaurant Eyrarbakki

    Mimo tego, że o tej porze roku ciemności nie zapadają, nie mieliśmy problemu z natychmiastowym zaśnięciem.
    Małe wyjaśnienie nt. hosteli: standard islandzkich hosteli jest bardzo dobry, często przewyższający hotele 3* w innych krajach. Wszędzie mieliśmy zarezerwowane pokoje dwuosobowe, zazwyczaj były w nich umywalki, zaś prysznice, toalety - na korytarzu. Wszędzie bardzo czysto, nie było problemów z kolejką do łazienki czy toalety.
    Wielką zaletą mieszkania w hostelach jest możliwość korzystania z doskonale wyposażonych kuchni - zrobienie zakupów i własnoręczne przygotowanie posiłków jest mniej bolesne dla portfela niż wizyta w restauracji.
    W wielu hostelach można dokupić sobie śniadania - warto się skusić, by spróbować lokalnych specjałów.

    Pierwszego ranka ruszyliśmy na Golden Circle, czyli absolutny islandzki must see, trasę, którą obowiązkowo zaliczają wszystkie zorganizowane wycieczki Więcej informacji na temat Złotego Kręgu znajdziecie pod tym linkiem: Golden Circle Iceland. Information Portal.
    Najpierw, możliwie bocznymi drogami, objechaliśmy jezioro Thingvallavatn:




    W okolicach natknęliśmy się na pierwsze jeziorko z ciepłą wodą oraz ostrzeżeniem, że można się poparzyć:





    Dotarliśmy do parku narodowego Thingvellir, miejsca wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO, gdzie w latach 930 - 1798 zbierał się na obrady Althing, czyli islandzkie zgromadzenie narodowe. Więcej info: Thingvellir National Park - English
    Przepiękne miejsce do spacerów - aby przejść wszystkie dobrze przygotowane ścieżki, trzeba by spędzić tu kilka dni.













    Nasz plan był bardziej napięty, więc po krótkim spacerze ruszyliśmy do kolejnego punktu programu: do gejzerów.
    Rejon Geysir to połać terenu zasnuta parą z wielu gorących źródeł.






    Tu ostrzeżenia wypisane są na nieco większej tablicy, by nikt nie przeoczył :


    Geysir, czyli ten, od którego wzięła się nazwa "gejzer", od wielu lat jest słabo aktywny i trzeba mieć dużo szczęścia, by trafić na jego "strzał".





    Tuż obok jest jest jednak Strokkur, który pióropuszem z wrzątku raduje turystów co kilka minut :



    Ostatnią dla nas atrakcją Złotego Kręgu był wodospad Gullfoss - potężna masa wód rzeki Hvity wpadająca do wąskiego wąwozu.
    Gullfoss można podziwiać z kilku punktów widokowych, można też podejść do niego całkiem blisko, trzeba jednak zachować ostrożność na mokrych kamieniach. Najlepiej podjechać z drogi 35 do visitors centre, tam zaparkować, popatrzeć z góry i schodami zejść do ścieżki tuż przy wodospadzie.







    To nie był ostatni wodospad podziwiany przez nas tego dnia. Po drodze, już poza Golden Circle, przyjrzeliśmy się wodospadowi Seljalandsfoss, którego atrakcją jest to, że można obejść dookoła spadającą strugę.







    Na nocleg zatrzymaliśmy się natomiast tuż przy wodospadzie Skogafoss, który można obejrzeć z całkiem bliska, z góry i z dołu.







    To dopiero pierwsze półtora dnia, czy życzycie sobie ciągu dalszego?
    Tam jest więcej wodospadów...
    filkuz, IRSushi, tartal and 16 others like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    RE WE LAC JA!

    + Do tego cenne uwagi co do organizacji. Dajesz dalej!
    tartal likes this.

  3. #3

    Dołączył
    Apr 2010
    Mieszka w
    EPWR

    Domyślnie



    Islandia w 2:34
    maciass and Gosia like this.

  4. #4
    Awatar Kazor

    Dołączył
    Sep 2008
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Też mi się podoba
    Sam byłem tam na moto, ale relacji bym się nie podjął - nie mam tak ciekawych zdjęć i podejścia - a może po prostu tak myślę
    Może dlatego że byłem 7 a nie 10 dni ;-)
    Wszystkiego dobrego i licznych innych wypraw!

  5. #5
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    O, kolejna relacja z Islandii.. cudowne miejsce, w moim prywatnym rankingu zaraz za Nową Zelandią Ja byłem na 10 dni we wrześniu z namiotami, w tym czasie objechaliśmy i obeszliśmy południową i zachodnią część wyspy (plus Landmannalaugar - najlepsze widoki w czasie całej wyprawy) reszta została na drugi raz Fajny pomysł z tym połączeniem rezerwacji hosteli i samochodu, nie wiedziałem że jest taka opcja, pewnie skorzystam przy następnej okazji! Zwłaszcza że wynajęcie auta to największa część kosztu podróży.

    Dajesz dalej ze zdjęciami
    Gosia likes this.

  6. #6

    Dołączył
    Jun 2007
    Mieszka w
    z komputera, z EPPO

    Domyślnie

    Tak tak, prosimy o więcej!
    Gosia likes this.

  7. #7
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Cieszę się, że spodobała się moja relacja, oto część druga:


    To była nasza pierwsza podróż do Islandii, mieliśmy świadomość, że w 10 dni nie zobaczymy wszystkiego, ale staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej i nawet nieźle się udało.
    Naszym sprzymierzeńcem był dłuuugi dzień - po dotarciu do hostelu zawsze szliśmy/ jechaliśmy jeszcze na mały spacer po okolicy. A rano pobudka ok. 7.00 i możliwie szybki start w dalszą drogę, bo atrakcji po drodze mnóstwo. Przez 10 dni przejechaliśmy niemal 3000 km.


    Objechać Islandię dookoła jest bardzo prosto, bo dookoła kraju wiedzie jedna główna droga nr 1. Trzeba tylko zdecydować, czy jedzie się nią zgodnie z ruchem wskazówek zegara, czy przeciwnie. Większość najsłynniejszych turystycznych atrakcji leży albo tuż przy drodze nr 1, albo w niedalekiej odległości od niej.
    Interesujące miejsca są dobrze oznakowane, aczkolwiek na tablicach info bywają tylko trudne islandzkie nazwy, więc dobrze jest przed podróżą postudiować mapę, wybrać to, co chce się zobaczyć i spróbować oswoić się z nazwami tych miejsc.


    Zdecydowaliśmy, że będziemy jechać przeciwnie do wskazówek zegara, czyli po przenocowaniu w miejscowości Skogar na południu wyspy, ruszyliśmy na wschód. Obejrzeliśmy się za siebie, by zobaczyć wulkan Eyafjallajökull, który w kwietniu 2010 zepsuł nam wakacje :


    Po drodze podziwialiśmy ukwiecone łąki


    oraz pola spękanej lawy, którą pomalutku zarasta dość mizerna trawa



    Dotarliśmy na cypel Dyrhólaey, z którego na wszystkie strony widoki są bardzo atrakcyjne.




    W czarnych piaskach tej plaży można znaleźć resztki amerykańskiego DC3, który rozbił się tu w roku 1973 z powodu braku paliwa. Na szczęście wszyscy podróżujący na jego pokładzie przeżyli, a wrak jest teraz podobno ulubionym obiektem fotografujących. Problem tylko w tym, by go odnaleźć - trzeba mieć GPS i trochę więcej czasu niż myśmy mieli


    Samo Dyrhólaey jest rajem dla ptactwa - gniazduje tam tak dużo ptaków, że latem droga, którą można dojechać do latarni morskiej, jest zamknięta i można dostać się tam wyłącznie pieszo. Skuteczna zapora - byliśmy jedynymi, którzy zdecydowali się na taką przechadzkę (dość długą i miejscami mocno pod górę)



    Z pobliża latarni doskonale widać też wystające z oceanu skały Reynisdrangar na wysokości słynnej z bazaltowych formacji plaży Reynisfjara:



    Chmury nieco się podniosły i można było dostrzec sporą część lodowca Mýrdalsjökull - czwartego co do wielkości lodowca Islandii:


    Plaża Reynisfjara z bliska:








    Po pewnym czasie krajobraz przy drodze nr 1 zmienił się radykalnie i było tak:




    Laufskálavarda - ponad tysiąc lat temu była tu farma, która został zmieciona przez wybuch wulkanu Katla podczas erupcji w 894 roku. Teraz jest tam pole kamiennych kopczyków, budowanych przez podróżnych celem zapewnienia sobie szczęśliwej drogi. Obecnie kamienie do tego miejsca dostarcza - by turyści mieli z czego budować - islandzka administracja dróg :



    W niektórych miejscach ciągnące się po horyzont pola lawowe zaczyna porastać dość mizerna roślinność:



    Inne obrazki z przejazdu drogą nr 1 w południowej części kraju:











    Gdybyśmy nie wiedzieli, że trudne słowo "Fjadrárgljúfur" oznacza piękny wąwóz, do którego należy nieco odbić z drogi nr 1 na drogę 206, to pewnie byśmy tam nie skręcili. Szkoda tylko, że akurat padało :



    Zbliżyliśmy się wreszcie do jęzorów Vatnajökull - największego lodowca Islandii.



    Weszliśmy do parku narodowego Skaftafell, gdzie lodowiec można obejrzeć całkiem z bliska. Skaftafell to także miejsce, gdzie nie nudząc się można spędzić kilka przyjemnych dni na wędrówkach, także po lodowcu (tylko z uprawnionym przewodnikiem).


    Dobra wiadomość: do parków narodowych Islandii wchodzi się całkiem darmo.


    cdn.
    tbk, szczurwa, siarka and 10 others like this.

  8. #8
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez maciass Zobacz posta
    O, kolejna relacja z Islandii.. cudowne miejsce, w moim prywatnym rankingu zaraz za Nową Zelandią Ja byłem na 10 dni we wrześniu z namiotami, w tym czasie objechaliśmy i obeszliśmy południową i zachodnią część wyspy (plus Landmannalaugar - najlepsze widoki w czasie całej wyprawy) reszta została na drugi raz Fajny pomysł z tym połączeniem rezerwacji hosteli i samochodu, nie wiedziałem że jest taka opcja, pewnie skorzystam przy następnej okazji! Zwłaszcza że wynajęcie auta to największa część kosztu podróży.
    Polecam zajrzeć na islandzką stronę HI : Hostelling International Iceland. Hostels in Iceland. Budget accommodation for families and youth backpackers. / hostel.is - wszystkie informacje przejrzyście poukładane, jest cennik wypożyczenia samochodów, w razie pytań bardzo szybko odpowiadają mailem.

    Zawsze to lepiej porównać różne warianty wypożyczania samochodu :-)

    Nam bardzo spodobała się opcja dwuosobowych minikamperów, które bardzo często tam widywaliśmy na drogach i parkingach, a o istnieniu których w ogóle nie mieliśmy pojęcia wcześniej. Będę zgłębiać temat na następną wyprawę .

  9. #9
    Awatar maciass

    Dołączył
    May 2012
    Mieszka w
    Wrocław

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Gosia Zobacz posta
    W czarnych piaskach tej plaży można znaleźć resztki amerykańskiego DC3, który rozbił się tu w roku 1973 z powodu braku paliwa. Na szczęście wszyscy podróżujący na jego pokładzie przeżyli, a wrak jest teraz podobno ulubionym obiektem fotografujących. Problem tylko w tym, by go odnaleźć - trzeba mieć GPS i trochę więcej czasu niż myśmy mieli
    Szkoda że nie spróbowaliście bo na dotarcie do wraku i powrót do głównej drogi wystarczy pół godziny, wystarczy wiedzieć w którą drogę na plażę skręcić a potem jedzie się już po wyjeżdżonych śladach Pozwolę sobie wrzucić trzy moje zdjęcia wraku (mam nadzieję nie obrazisz się za wcięcie się w relację )




    filkuz, otul72 and IRSushi like this.

  10. #10
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez maciass Zobacz posta
    Szkoda że nie spróbowaliście bo na dotarcie do wraku i powrót do głównej drogi wystarczy pół godziny, wystarczy wiedzieć w którą drogę na plażę skręcić a potem jedzie się już po wyjeżdżonych śladach Pozwolę sobie wrzucić trzy moje zdjęcia wraku (mam nadzieję nie obrazisz się za wcięcie się w relację )
    No co Ty!?! To świetne uzupełnienie mojej relacji - dzięki!!
    Dakota jest w planach na "następny raz" - tym razem mieliśmy stanowczo za mało czasu, bo przejazd tego dnia był chyba najdłuższy.
    A tym następnym razem zgłoszę się do Ciebie o dokładne wskazówki, jak tam dotrzeć.

  11. #11
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Kazor Zobacz posta
    Też mi się podoba
    Sam byłem tam na moto, ale relacji bym się nie podjął - nie mam tak ciekawych zdjęć i podejścia - a może po prostu tak myślę
    Może dlatego że byłem 7 a nie 10 dni ;-)
    Wszystkiego dobrego i licznych innych wypraw!
    Dzięki!
    Ale skoro tam byłeś, to na pewno masz w pamięci mnóstwo cudnych obrazów, nawet gdybyś był tam 3 dni, a nie 7 .
    Udanych kolejnych wypraw moto i wszelkich innych!

  12. #12
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Zacznę od dorzucenia zdjęcia, które nie załapało się do poprzedniego odcinka:

    Jadąc od strony wschodniej do parku narodowego Skaftafell można mieć wrażenie, że idzie się na czołowe z lodowcem :-)


    Kolejny dzień rozpoczęliśmy od miejsca, gdzie z bliska można oglądać topniejący lodowiec. Miejsce nazywa się Fjallsárlón i położone jest ok. 10 km na zachód niż bardzo podobne, a dużo bardziej znane Jökulsárlón. Jökulsárlón jest pełen turystów, a przy Fjallsárlón byliśmy zupełnie sami - coś pięknego. Zjazd z "1" jest dobrze oznakowany, a droga wiodąca do laguny wygląda tak:


















    Te ciemne "wysepki" to również lód, tylko dobrze wymieszany z podłożem i popiołem z wulkanu.





    Przy Fjallsárlón widać resztki mostu, ale nie doszukaliśmy się nigdzie informacji, czy zaprzestano budowy, czy most został zniszczony przez gwałtownie wezbrane wody ze stopionego lodowca.







    Drugim punktem programu był Jökulsárlón: jadąc "jedynką" od zachodu, skręciliśmy w prawo tuż przed mostem i poszliśmy na "kryształową plażę". Tu Atlantyk walczy z bryłami lodu, które oddzieliły się od lodowca, ale nie zdążyły stopnieć zanim dotarły do oceanu. Widok niesamowity, zwłaszcza przy słonecznej pogodzie.














    Potem przejechaliśmy przez most i podjechaliśmy na parking przy visitors center - trudno było znaleźć miejsce, bo tyle się ludzi zjechało. Ale i jest tam co podziwiać. Topniejący lód mieni się różnymi kolorami, a w całej okolicy kręci się mnóstwo ptactwa.














    Okolicę visitors center przy upodobały sobie także sobie także rybitwy popielate, które po islandzku nazywają się "kría" - od dźwięków, jakie wydają. Siedzi sobie tego mnóstwo po prostu w trawie, gdy tylko zatrzymać się tam na chwilę, to robi się niemal jak w "Ptakach"Hitchcocka (z tą różnicą, że nie widzieliśmy, by rybitwy kogokolwiek zraniły, tylko straszą i głośno wrzeszczą) :














    Pokażę jeszcze, jak wygląda islandzka stacja benzynowa:



    Jeżdżąc po Islandii należy uważać na owce, które w każdej chwili mogą wybiec na drogę:





    A przede wszystkim trzeba mieć oczy dookoła głowy, by nacieszyć się krajobrazami:















    Jeżeli niebo jest zasnute szarymi chmurami, to oczy można nacieszyć niebieskością łubinu. Rośnie tego naprawdę mnóstwo:



    Przejazd niektórymi odcinkami wzbudza dreszczyk, bo gdyby się te kamyczki zaczęły osypywać...;-) :






    Udało się nam spotkać stadko reniferów, które zostały sprowadzone do Islandii w XVIII wieku i podobno nieźle się tam mają. Te nie wyglądały na przerażone naszym widokiem:



    Islandia to raj dla geologów i wszystkich zainteresowanych kamieniami. Wystarczy się schylić, by znaleźć interesujące i piękne okazy. Co większe doskonale nadają się na ogródkowe ozdoby:

    Dostrzegliśmy go w jednym z ogródków w miejscowości Djúpivogur.


    Inne obrazki z Djúpivogur:








    Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze przy wodospadzie (dawno nie było nic o wodospadach, prawda? ;-)):











    cdn.
    shiver, otul72, filkuz and 16 others like this.

  13. #13
    szczurwa
    Goście

    Domyślnie

    Bajkowe krajobrazy i jedna z najlepszych relacji na forum ;-) Gratuluję i zazdroszczę !
    Gosia likes this.

  14. #14

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    zdjęcia są REWELACYJNE
    Gosia likes this.

  15. #15

    Dołączył
    Apr 2011
    Mieszka w
    Rzeszów

    Domyślnie

    Dobrze, że czasem można spotkać tam łubin, bo krajobraz sprzyja wejścia w stan depresyjny....wszystko takie szaro-bure

  16. #16
    ModTeam
    Awatar frik

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPBC/EPWA/EPMM

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Kazor Zobacz posta
    Sam byłem tam na moto!
    Opowiedz coś więcej? Wynajmowałeś na miejscu, czy promem własnym sprzętem?

    Super relacja, zawsze lubię patrzeć na zdjęcia z Islandii, te są świetne, pozwalają się tam przenieść. Tylko drobna uwaga na marginesie: moim zdaniem lepiej jest się wybrać np. we wrześniu w sezonie zórz.
    Quidquid latine dictum sit, videtur sapiens.


  17. #17
    Awatar Kazor

    Dołączył
    Sep 2008
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    To generalnie była grubsza sprawa, bo przejazd z Polski do Polski
    Przez Niemcy, Danię, Szwecję, Norwegię, Finlandię i 3 nadbałtyckie.
    Tylko to dawno było, bo w 2007.
    Z tego co pamiętam to bilet RT na moto + 2 ludków kosztował jakieś 700 parę euro z Bergen do ...gdzieś na wschodzie wyspy. Stopover niecałe 2 doby na Wyspach Owczych.
    Na pewno pamiętam że było to minimalnie więcej niż bilet lotniczy dla 2 osób, a rozglądałem się długo wcześniej.
    Na Islandii dokładnie tydzień, i to jest minimalne minimum.
    Objechanie wyspy to jest 1500km, ale z zakrętami i zaglądaniem będzie 2000.
    Fajnie jak pogoda jest dobra, nam się udało bo to był jakoś koniec lipca/sierpień i na 7 dni tylko 2 były mokre, ale raczej mżawka niż deszcz.
    Da się spać w miejschach przygodnych, chociaż czasem trudno znaleźć miejsce, wszędzie skały. Dużo ludków na rowerach.

    Z ciekawszych rzeczy to zepsuł mi się regulator napięcia zaraz za Reykjawikiem, który zastąpiłem zasilaczem od laptopa...i w sumie to na tyle to działało że nie chciało mi się w tym grzebać i przyjechałem tak jakieś 7000+km do Polski
    frik and Gosia like this.

  18. #18
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie

    Widzę, że dziś Tygrysm i ja pokazujemy częściowo tę samą trasę, tylko przemierzaną w przeciwnych kierunkach :-)
    Najpierw widok sprzed schroniska Berunes (bardzo polecamy, wg nas najlepsze z wszystkich odwiedzonych schronisk), skąd ruszyliśmy dalej na wschód: najpierw kawałek drogą nr 1, a potem drogami nr 96 i 92:

    Patrząc na mapę tego zakątka Islandii od razu wiedzieliśmy, że nie pojedziemy do Egilsstađir
    "jedynką", tylko objedziemy fiordy. To była dobra decyzja, zwłaszcza przy sprzyjającej nam, pięknej pogodzie. Widoki były takie:









    Roślinność Islandii naprawdę dopiero "raczkuje" i nie dziwi nas, że w wielu miejscach obowiązuje zakaz schodzenia z wyznaczonych ścieżek:



    Owce czują się tu bardzo swobodnie i dziwią się, że ludziom w samochodach się odrobinę spieszy :-) :




    Tygrysm pokazał jasnego kucyka z ciemnym okiem, a ja pokażę Wam ciemnego kuca z jasnym okiem ;-)




    Na chwilę zatrzymaliśmy się w małej miejscowości Stöđvarfirđi, gdzie tak jak Tygrysm, darowaliśmy sobie oglądanie kolekcji kamieni Petry ;-):







    Inne obrazki z wycieczki dookoła fiordów:













    A tu dowód na poparcie słów Tygrysam, że wodospady w Islandii są tak wszechobecne i miejscowi nie uznają ich za coś wyjątkowego:




    Za chwilę wjedziemy do tunelu Fáskrúđsfjarđargöng - na szczęście ten nie jest jednokierunkowy.
    O emocjach związanych z przejazdem tunelem jednokierunkowym napiszę w którejś kolejnej części.




    A po drugiej stronie tunelu nieco inny świat i więcej zimy w niektórych miejscach:







    Po dotarciu do Egilsstađir i zatankowaniu (nie pamiętam, ale nie była to raczej stacja Esso ;-))
    ruszyliśmy w drogę na południe, w kierunku jeziora Lagarfljót, które ma ok.25 km długości, ale szerokości maksymalnie 2,5 km. Słynie z tego, że podobno w jego głębinach ( max. 112 m) żyje islandzki odpowiednik potwora z Loch Ness.




    Droga wzdłuż jeziora jest trochę żółta i trochę niebieska, a po jej drugiej stronie znajduje się
    Hallormsstađursskogar, czyli największy w Islandii obszar zalesiony.





    Ścieżka wiodąca do wodospadu Hengifoss zaczyna się w pobliżu grobli łączącej brzegi jeziora:





    Potem trzeba zostawić auto na parkingu i udać się na spacer ścieżką, niekiedy trochę mocniej pod górę, ale w końcu Hengifoss ze swoimi 118 metrami wysokości jest trzecim co do wysokości wodospadem Islandii.
    Po drodze mijamy otoczony bazaltowymi skałami wodospad Litlanesfoss:




    Z uwagi na uszkodzoną kładkę na szlaku, nie udało się nam dotrzeć pod Hengifossa :-(, więc możecie go ujrzeć tylko tyle, ile załapało się w lewym górnym rogu poprzedniego zdjęcia.
    W drodze powrotnej do parkingu podziwiamy dolinę:



    Droga nr 931 wzdłuż zachodniego brzegu jeziora jest szutrowa. W rejonie jeziora widzimy najwięcej obszarów zadrzewionych podczas całej wyprawy - to aczkolwiek to nie są najpotężniejsze drzewa na świecie :-)



    Ostatnim punktem programu tego dnia jest wycieczka "nawiedzoną" drogą 94 do miejscowości Borgarfjörđur Eystri ( zwane także Bakkagerđi).Najpierw trzeba przejechać przez góry, gdzie scenografia jest bardziej zimowa:


    Zjechać w dolinę:



    I dotrzeć do fragmentu drogi, gdzie upiór Naddagil bywa niemiły dla podróżnych. Jeżeli przejeżdża się tędy bezproblemowo, to znaczy, że akurat trafiło się na dobry humor upiora :-)


    Odprawiono tu egzorcyzmy, a od 1306 stoi tu krzyż z łacińskim napisem, który w tłumaczeniu na polski brzmi: "Ty, który mijasz to miejsce w pośpiechu, oddaj cześć wizerunkowi Chrystusa". Oczywiście, od XIV w. krzyż był wielokrotnie wymieniany, ale napis pozostaje ten sam.



    Nie zaleca się jeżdżenia tędy np. podczas silnego wiatru, bo można zostać zdmuchniętym do Morza Grenlandzkiego:



    Samo Borgarfjörđur jest malutkie (130 mieszkańców), ale warto tam zawitać na dłużej - w pobliżu są bardzo atrakcyjne szlaki turystyczne oraz mnogość ptactwa. Zabrany przez nas autostopowicz z UK planował w tej okolicy obserwacje maskonurów.
    Nam bardzo spodobał się ten domek:


    Borgarfjörđur z dalszej perspektywy - widać, że to maleńka osada:



    Ponieważ nocleg był zaplanowany w Seyđisfjörđur, skręciliśmy z drogi nr 94 w drogę nr 93 i znowu musieliśmy przedrzeć się przez zimowe krajobrazy:



    Dojechaliśmy do miejscowości, do której przypływają promy z Wysp Owczych:



    Element ozdobny przed parkingiem terminalu promowego:



    Trochę obrazków z miasteczka:





    W czerwonym budynku mieści się szkoła muzyczna:










    A to zdjęcie ze schroniskowej jadalni/salonu, zrobione o godz. 23.35 - tak wyglądają islandzkie czerwcowe noce . Zwróćcie też uwagę na lornetki na parapecie - służą do obserwacji wielorybów pojawiających się w fiordzie. Niestety, podczas naszego pobytu tam, żaden wieloryb się nie pojawił







    cdn
    Ostatnio edytowane przez Gosia ; 22-06-2014 o 23:50 Powód: podmiana zdublowanego zdjęcia
    Wamo, IRSushi, tygrysm and 1 others like this.

  19. #19
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Super, że też nie dotarłem do tej zaklętej drogi
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  20. #20
    Awatar Gosia

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    LCJ

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    Super, że też nie dotarłem do tej zaklętej drogi
    No to może jakimś następnym razem
    Z Twojej relacji odnotowuję sobie miejsca, do których nie dotarłam, a warto by było - dzięki za inspiracje, na następne razy bardzo się przydadzą.
    Myśmy ten wyjazd - nasz pierwszy na Islandię - traktowali jako orientacyjny: by się rozejrzeć, gdzie by się nam najbardziej podobało. Chyba trzeba zaplanować co najmniej kilka następnych wypraw i skupiać się na niewielkich obszarach, a nie gnać dookoła całego kraju.
    Gęstość występowania atrakcyjnych miejsc w Islandii przeszła nasze wszelkie oczekiwania!
    IRSushi and tygrysm like this.

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •