Pokaż wyniki od 1 do 9 z 9
Like Tree26Likes
  • 23 Post By Itts
  • 1 Post By shiver
  • 1 Post By FighterMan
  • 1 Post By krzysztofer

Wątek: Zimowy paraliż, czyli 4 dni na lotniskach w USA

  1. #1

    Dołączył
    Oct 2013
    Mieszka w
    Erie, PA

    Domyślnie Zimowy paraliż, czyli 4 dni na lotniskach w USA


    Polecamy

    Zainspirowany przygodami opisanymi w innym wątku przez Witka Z postanowiłem podzielić się swoją historią


    Podróż miała miejsce na początku stycznia 2014. Wraz ze znajomymi wracaliśmy na uczelnię w Erie, PA po przerwie świątecznej spędzonej w Polsce. Oryginalny plan mojej podróży zakładał 3 loty 6 stycznia 2014 i wyglądał następująco:


    6:20 - 8:30 WAW-AMS by KLM
    12:50 - 15:45 AMS-DTW by Delta
    19:35 - 20:37 DTW-ERI by Delta


    Odcinki nr 1 i 3 miałem odbyć wspólnie ze znajomymi, natomiast mój “środkowy” odcinek zaplanowano 2 godziny później niż lot znajomych. Wynikało to z tego, że rezerwowaliśmy bilety z różnym wyprzedzeniem.




    Poniedziałek 6.01


    Poranny lot WAW-AMS bez żadnych atrakcji. Bezproblemowo i na czas.


    Pierwsze komplikacje pojawiły się chwilę po odlocie samolotu do Detroit ze znajomymi na pokładzie. Okazało się, że mój rejs będzie opóźniony o ponad 2 h z powodu pogody w USA. Pomyślałem “ok, i tak mam bardzo długą przesiadkę” i spokojnie oczekiwałem na Schiphol.







    Sam lot przez Atlantyk również bez historii. Produkt oferowany w ekonomiku Delty (A333) na long haul był mi znany z poprzednich podróży i niczym mnie nie zaskoczył.


    Prawdziwe problemy zaczęły się po lądowaniu. W Detroit zaczął sypać śnieg, a za temperatura za oknem wynosiła -25 stopni. Po długim kołowaniu do Terminala kapitan oznajmił, że przydzielony gate z jakiegoś powodu nie jest gotowy do przyjęcia naszego samolotu, przez co tkwiliśmy na płycie przez kolejne 30 minut. W międzyczasie otrzymałem od znajomych oczekujących mnie w terminalu najgorszą możliwą wiadomość - wieczorny lot do Erie jest odwołany, a na lotnisku panuje straszny bałagan.


    Wejście do terminala było początkiem prawdziwych problemów. Po standardowej procedurze immigration i długim oczekiwaniu przy pustych taśmach bagażowych ogłoszono, że obsługa z powodu pogody nie może dostać się do naszych bagaży (jak również drugiego samolotu z Pekinu). Zaowocowało to niemal 3 godzinnym (!!) oczekiwaniem przy taśmie bagażowej… Po tym czasie i tak nie zdążyłbym na odwołany lot do Erie.


    Dalej: kontrola celna, ponowne nadanie bagażu, przebookowanie na poranny lot, security i w końcu wejście do hali głównej Terminala z wizją przespania nocy na lotniskowej ławce. Koniec problemów? Raczej ich początek


    Wtorek 7.01


    Po nocy spędzonej w gronie znajomych na lotnisku oczekiwaliśmy spokojnie pod gate’m na poranny lot do Erie, który do ostatniej chwili miał oznaczenie “on time”. W pewnym momencie informacja o naszym locie zniknęła z ekranu przy bramce. Szybkie spojrzenie na tablicę odlotów potwierdziło nasze obawy. Cancelled. Podobnie było z drugim lotem, na który przebookowaliśmy nasze bilety u pani spełniającej kryteria "pomocnej Amerykanki” z relacji Witka Z. Susan, na oko 50-55 lat, robiła wszystko żeby znaleźć dla nas miejsca na kolejne połączenia. Warto było się z nią zaprzyjaźnić, gdyż przy kolejnych wizytach na stanowisku Delty obsługiwała nas bez kolejki.


    Po 3 odwołanych lotach postanowiliśmy spróbować inaczej i zmieniliśmy rezerwację na połączenie na większe lotnisko w Pittsburghu, skąd miał nas odebrać amerykański znajomy. Nic z tego. Zarówno lot do Pittsburgha, jak i ostatnie wieczorne połączenie do Erie również zostały odwołane i nasza sytuacja wróciła do stanu sprzed 24 godzin - kolejna noc w podróży i miejsca na pierwszym porannym locie kolejnego dnia. W międzyczasie otrzymałem od Susan voucher o wartości $50 do wykorzystania na loty Delta jako rekompensatę za długie oczekiwanie na bagaż po locie z Amsterdamu. Pomimo świadomości, że kolejny dzień może (i będzie) wyglądał tak samo zarezerwowaliśmy pokoje w jednym z hoteli w okolicach lotniska, gdzie dojechaliśmy airport shuttle. Niestety na odbiór bagaży nie było szans- ponoć były ich tysiące, a w magazynach panował straszny bałagan. Pozostało nam wykorzystanie amenity kits od Delty (w środku jest nawet t-shirt!).


    Tego dnia odwołane było ok 90% lotów. Co ciekawe - pogoda była idealna - trzymał mróz, ale dzień był bardzo słoneczny. Wg informacji które udało nam się uzyskać powodem takiej sytuacji były skutki zamieci śnieżnych we wcześniejszych dniach - rozkład lotów się poważnie “rozjechał” - setki załóg i samolotów znajdowały się na złych lotniskach, a wiele połączeń odwołano.









    Środa 8.01


    Przyjazd na lotnisko airport shuttle ok 7 rano, security i ta sama sytuacja - poranny lot odwołany, przebookowanie u Susan na lot przedpołudniowy i znów - “cancelled”. Sfrustrowany powtarzającą się sytuacją wymyśliłem inne rozwiązanie. Do niewielkiego Erie można dostać się z jedynie 3 lotnisk - Detroit (gdzie utkneliśmy; Delta), Cleveland (z jeszcze gorszą sytuacją i mniejszą ilością połączeń; United) oraz Philadelphia (US Airways). Ostatnie lotnisko było jedynym, z którego tego dnia odbywały się połączenia do ERI. Pomimo bardzo złych wspomnień z US Airways poprosiłem Susan o wystawienie biletów łączonych DTW-PHL (Delta) i PHL-ERI kolejnego dnia rano (US Airways) dla całej grupy. Otrzymaliśmy papierowe, ręcznie wypisywane bilety upoważniające do otrzymania właściwych kart pokładowych na lot US Airways.


    Po godzinnym locie pustym A320 (IMO drugi najwygodniejszy samolot Delty na domestic- po B717) dotarliśmy do PHL. Pracownik w słynnej czerwonej kamizelce (supervisor Delty) wklepał do systemu wszystkie bilety, po czym udaliśmy się do małego terminala F i tam rozpoczęliśmy długie oczekiwanie na poranny lot US Airways do Erie. Około 21:30 pomyślałem, że dla świętego spokoju lepiej będzie wydrukować karty pokładowe wieczorem. I tu po raz kolejny zaczęły się schody. Przy automacie biletowym okazało się, że naszej rezerwacji nie ma w systemie, a próba przebookowania na “nasz” poranny lot kończy się niepowodzeniem - wszystkie miejsca są zajęte. Pracownica US Airways informuje nas, że bilety zostały wystawione przez Deltę, więc to do tej linii powinniśmy udać się aby odzyskać rezerwację. Problem polegał na tym, że stanowisko Delty w Terminalu C było już zamknięte i jedynym miejscem, w którym mogliśmy znaleźć “czerwoną kamizelkę” był punkt bagażowy w terminalu B - przed security. W tej sytuacji 3 osoby z naszej grupy (wraz ze wszystkimi rzeczami) zostały w terminalu F przy desku US Airways, a ja wraz z 2 innymi osobami udałem się do punktu bagażowego w Terminalu B. Na miejscu po bardzo długim tłumaczeniu tego, co możecie przeczytać powyżej supervisor zaproponował podróż przez… Atlantę i Cleveland, na co zareagowałem śmiechem, bo sytuacja po 3 dniach zrobiła się komiczna. 5 minut później stało się coś niespodziewanego - znajomi, którzy zostali przy stanowisku US Airways znaleźli supervisora, który przywrócił większość naszych miejsc. Nowy plan wyglądał tak - 4 osoby lecą bezpośrednio porannym lotem, a pozostałe 2 z krótką przesiadką w Cleveland.




    Czy to był koniec problemów? Oj, nie…


    Długa wizyta u supervisora Delty spowodowała, że pomimo najszczerszych chęci i sprintu od Terminala B do Terminala F pracownicy security z TSA skończyli już pracę, co skazało nas na koczowanie w pustej, zimnej hali (nie było nawet jednej ławki!) do 5 nad ranem. Nie mieliśmy ze sobą nic poza telefonów, portfeli i kart pokładowych. Doraźną pomoc zapewnili pracownicy lotniska - otrzymaliśmy amenity kits US Airways, małe poduszki z logo lotniska i…. strażackie foliowe koce termiczne do przykrycia. Za miejsce do spania służyła podłoga łącznika między terminalami, gdzie było odrobinę cieplej niż w hali.


    Czwartek 9.01


    Trzeci dzień opóźnienia zaczął się pobudką po ciężkiej nocy około 4:30. Security otwarto o 5. Śniadanie, wydruk nowych kart pokładowych i oczekiwanie na lot. Wspomniane wcześniej osoby lecące z przesiadką w Cleveland odleciały o czasie. I kiedy doczekaliśmy godziny rozpoczęcia boardingu na bezpośredni lot do Erie okazało się, że… lot został odwołany z powodu usterki samolotu. W tym momencie była to już prawdziwa komedia. Wizyta przy stanowisku US Airways była jeszcze bardziej frustrująca, gdyż wyjątkowo tępa i nieuprzejma pracownica zrzucała winę na Deltę (bo wystawiła nasze bilety) i odmawiała jakiejkolwiek pomocy. Generalnie jestem osobą spokojną, ale w tamtym momencie taka postawa spotkała się z moją zdecydowaną perswazją słowną. Osiągnąłem zamierzony efekt - w ciągu chwili pojawił się supervisor. Wina ponownie została zrzucona na Deltę. Nie pozostało nam nic innego niż ponowna wizyta u “czerwonej kamizelki” w Terminalu C.


    Muszę przyznać, że po raz kolejny Delta złapała u mnie ogromnego plusa. Supervisor zmienił naszą rezerwację na poranny lot do… Detroit i następnie do Erie. Innymi słowy Delta zapewniła nam darmową dwudniową wycieczkę na (znienawidzone przeze mnie przy wcześniejszych wizytach) lotnisko w Philadelphii. Dodatkowo otrzymaliśmy pokoje w całkiem niezłym hotelu oraz po 3 vouchery na posiłek (każdy o wartości $7).


    Piątek 10.01


    Ostatni dzień i wreszcie bez problemów. Szybki transfer z hotelu na lotnisko, security, śniadanie kupione za voucher i krótkie oczekiwanie na boarding. Sam lot był gratką dla mnie - lecieliśmy na pokładzie pięknego MD-90 Delty. Oba odcinki o czasie i bez niespodzianek.


    I teraz najlepsza część - wyobraźcie sobie minę Susan, gdy zobaczyła nas po 2 dniach na lotnisku w Detroit…


    Podsumowanie


    Łączne opóźnienie wyniosło 89 godzin. Całkiem niezły wynik przy 19 godzinnym planowanym czasie podróży.


    I tutaj kolejny wielki plus dla Delty - dwa dni po powrocie otrzymałem email z przeprosinami za całe opóźnienie i … bonusowe 25,000 (!!!) mil. Dzięki temu moja majowa podróż do San Francisco kosztowała mnie jedynie $5 podatku.


    Przed tamtą podróżą byłem ciekaw jak w rzeczywistości wygląda długie koczowanie na lotnisku (ala Tom Hanks w “Terminalu”). Po tej sytuacji moja ciekawość została zaspokojona na wiele lat...

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Pięknie. Podróże jak widać niejedno mają oblicze
    Gosia likes this.

  3. #3
    FighterMan
    Goście

    Domyślnie

    Trochę niewiarygodnie to brzmi, ale... zazdroszczę
    Itts likes this.

  4. #4
    Awatar michastrain

    Dołączył
    Jan 2010
    Mieszka w
    Suwałki / Warszawa

    Domyślnie

    Gdyby człowiek nadziei nie miał, brałby Greyhounda, czy cokolwiek podobnego. W sumie Cleveland nie było złą opcją, to raptem 150 km do celu. No ale łatwo pisać po fakcie i nie będąc na mrozie. Za to polataliście sobie trochę za free

  5. #5

    Dołączył
    Oct 2013
    Mieszka w
    Erie, PA

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez michastrain Zobacz posta
    Gdyby człowiek nadziei nie miał, brałby Greyhounda, czy cokolwiek podobnego.
    z tym też był problem, bo z powodu pogody równie duże komplikacje miały miejsce w Greyhound i Amtrak. Istniało ryzyko, że utkniemy gdzieś jeszcze gorzej niż na lotnisku. A druga kwestia to bagaż.

    Znalazłem trochę biletów z tego dnia
    Na początku te z oryginalnego planu podróży WAW-AMS-DTW-ERI 6.01


    dwudniowa "wycieczka" do Philadelphii - 8.01-10.01


    i na koniec- voucher na hotel i rekompensata $50 za opóźnienie

  6. #6
    Awatar PolishAir42

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Ft. Lauderdale/Miami, FL - USA
    Wpisów
    110

    Domyślnie

    Z DTW do ERI masz 4 godziny z hakiem rentalem za $40....Nie latwiej przypadkiem?
    Ostatnio w Blogu: Easy in AUA

    Pics - www.nonreving.com


  7. #7
    L4
    L4 jest nieaktywny
    Awatar L4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    w lesie

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez PolishAir42 Zobacz posta
    Z DTW do ERI masz 4 godziny z hakiem rentalem za $40....Nie latwiej przypadkiem?
    Też się tak trochę dziwię, że tyle czekania zamiast wsiąść w auto. Delta zresztą też by mogła bus podstawić pewnie jak ma pasażerów z kilku dni (chyba, że sami w auta wsiedli) :-)

  8. #8

    Dołączył
    Oct 2013
    Mieszka w
    Erie, PA

    Domyślnie

    Rozważaliśmy tę opcję - ponoć sytuacja na trasie była fatalna, znajomy z Cleveland (po drodze) twierdził, że on w takich warunkach nie przejedzie.
    No a druga kwestia - nie wiedzieliśmy czekając na kolejne loty, że opóźnienie będzie aż tak długie. Kilkukrotnie wydawało się, że kolejny lot poleci...

  9. #9

    Dołączył
    Nov 2012

    Domyślnie


    Polecamy

    Dodam jeszcze, że i tak nikt by nam nie wypożyczył samochodu (19 lat to niestety za mało)
    a sytuacja jak najbardziej prawdziwa. Byłem tam i potwierdzam
    Itts likes this.

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •