Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3
Like Tree4Likes
  • 3 Post By lukiluk
  • 1 Post By lukiluk

Wątek: Giro d'Italia: WAW-FCO, NAP-CTA, PMO-FCO-LIN-WAW (AZ +EZY)

  1. #1

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie Giro d'Italia: WAW-FCO, NAP-CTA, PMO-FCO-LIN-WAW (AZ +EZY)


    Polecamy

    Nie piszę relacji na żywo, bo mi się nie chce. Wakacje są od odpoczywania i dlatego kontakt ze światem ograniczam wtedy do minimum. Wolę opisać wszystko po powrocie, w trakcie zbierając jedynie materiały do relacji J


    Wyjazd zaplanowaliśmy w styczniu, wtedy też kupiliśmy podstawowy bilet czyli WAW-FCO-LIN-WAW. Alitalia promowała nowe połączenie między Warszawą a Mediolanem Linate, stąd też opcja z przesiadką w drodze powrotnej była znacznie tańsza niż 2 loty bezpośrednie. Dodatkowo, przy zmianie rozkładu, zyskaliśmy ponad 4 godziny na przesiadkę, co spokojnie pozwoliło na krótki wypad do centrum Mediolanu (przewaga Linate nad położoną in the middle of nowhere Malpensą).

    Kiedy ułożyliśmy już plan tego, co chcielibyśmy we Włoszech tym razem zobaczyć, okazało się, że pewne odcinki musimy pokonać samolotem ze względów czasowych. Na szczęście bilety NAP-CTA i PMO-FCO okazały się porównywalne z cenami promów czy pociągów, a podróż o całe lata świetlne krótsza.
    Odcinki Rzym – Neapol i Catania – Palermo pokonaliśmy pociągiem i autobusem.

    1) 07.06 WAW –FCO, AZ 491, AIRBUS A320

    Na pierwszy lot odprawiliśmy się on-line (pierwszy + dla AZ za wyjątkowo łatwą i bardzo intuicyjną odprawę), ale że zabrakło tuszu w drukarce, karty odebraliśmy dopiero na lotnisku. W check-in wydzielona część na baggage drop, szybko i sprawniej niż przy tradycyjnej odprawie.

    Security w WAW, którego szczerze nie znoszę za przepotworne chamstwo albo przeszło gruntowne szkolenie, albo miało słaby dzień, bo tym razem było nawet sympatycznie, szybko i sprawnie.
    Boarding zaczął się o czasie (Alitalia punktualna – nie wierzę!) i przez rękaw dostaliśmy się na pokład dosyć dobrze utrzymanego A320. CC to 3 stewardów i 1 stewardessa. Panowie lekko już zmęczeni życiem, pani całkiem sympatyczna. LF na poziomie 90%.





    Start o czasie, dosyć nerwowy i lekko pionowy (może nie aż tak jak w 2005 roku w MD, kiedy to miałem okazję powąchać swoje kolana, bo poszliśmy w górę jak rakieta). Pogoda na trasie całkiem przyzwoita, widać VIE, a niedługo potem wybrzeże Chorwacji i Włoch w okolicach Ancony.












    Serwis w Alitalii to szeroki wybór napojów (kawa, herbata, woda, pepsi, soki, piwo i wino) oraz paczuszka słodkich ciastek albo słonych precelków. Czego by nie mówić, obydwie przekąski bardzo smaczne, a poproszona o „dokładkę” stewardessa z uśmiechem daje kolejną paczuszkę. Piwo Castello całkiem niezłe. Wina nie próbowałem, zresztą dosyć szybko się skończyło, widać miało wzięcie.








    Spokojny lot przerywa poszukiwanie lekarza, chyba ktoś z przodu zasłabł, załoga dzielnie pomaga, dołącza siedzący w pierwszych rzędach ekonomika Zbigniew Boniek i szczęśliwie dolatujemy do FCO.





    No cóż, pierwszy lot AZ po prawie 10 latach i trzeba przyznać, że nie jest źle. Dolecieliśmy my, doleciał bagaż, można ruszać do Rzymu. Pociąg Leonardo cenowo zwala z nóg (14 euro), ale przynajmniej się nie wlecze.









    2) 11.06, NAP-CTA, EZY 4803, AIRBUS A319























    Po krótkim pobycie w Rzymie, zdecydowanie dłuższym w Neapolu i okolicach (Ercolano, Wezuwiusz, Pompeje), czas przeprawić się na Sycylię. Czeka nas pierwszy w życiu lot EasyJet’em. Obowiązkowa odprawa on-line, a na lotnisku jedynie nadajemy bagaż. Lotnisko w Neapolu jest małe i dosyć ciasne, położone w samym mieście. Taksówka z centrum kosztuje 19 euro, jest też autobus spod dworca, ale mieliśmy dosyć tego komunikacyjnego bajzlu, targania walizek po stromych chodnikach i lawirowania między wszechobecnymi skuterami.

    Kontrola bezpieczeństwa, jak to we Włoszech, wydaje się być jedynie formalnością. Do naszej bramki musimy zejść schodami – boarding będzie odbywał się na piechotę. Co ciekawe, w momencie, kiedy rozpoczyna się skanowanie kart pokładowych, samolotu nie ma jeszcze na stanowisku postojowym. Pojawia się tam na 25 minut przed odlotem i – co bardzo mnie dziwi – w ciągu tych 25 minut odbywa się deboarding, wyładowanie bagaży, załadowanie naszych bagaży, boarding i push-back o czasie. Oto low cost z krwi i kości! Za oknem Wezuwiusz, a po drodze Wyspy Liparyjskie i sycylijskie Milazzo. Po wylądowaniu miejsce Wezuwiusza zajmuje Etna.


















    Z lotniska w Catanii można dojechać do centrum autobusem w 20 minut. Szkoda, że na autobus czekaliśmy ze 45, przez co cała podróż do naszego hotelu trwała wieki.

    3) 14.06, PMO-FCO, AZ 1794, AIRBUS A321


















    Po wycieczce na Etnę, udaliśmy się autobusem SAIS do Palermo. Miasto wyjątkowo klimatyczne, taki mniejszy i trochę spokojniejszy Neapol. Z Palermo lecimy do Rzymu. Lotnisko Punta Raisi znajduje się jakieś 30 km na zachód od miasta, dojazd autobusem spod dworca (6,30 euro) trwa około 50 minut. PMO to jedno z najładniej położonych lotnisk, jakie widziałem: wciśnięte między skały i morze, bajka!







    Na nasz lot odprawiłem nas przez aplikację Alitalii na smartfona. Bezproblemowo. Przez kontrolę bezpieczeństwa przeszliśmy znowu jakby niezauważalnie, pani przy urządzeniu skanującym bagaż przysypiała.
    Boarding odbywa się przez rękaw, ludzi sporo, LF blisko 100%. Samoloty do Rzymu latają co chwilę, widać więc że trasa jest bardzo popularna. Start i ostatni rzut oka na Sycylię.








    Po drodze czeka nas zmiana pogody, w Rzymie ma być burzowo i sporo chłodniej. Schodzimy do lądowania przez ciemne chmury, rzuca jak cholera.
    Serwis w tym rejsie wygląda podobnie do lotów europejskich, brak tylko alkoholi.






    Wylądowaliśmy o czasie, ale na rękaw czekamy niemiłosiernie długo. Jednej ze stewardes tak się dłużyło, że nie wytrzymała, wyciągnęła książkę i jak gdyby nigdy nic oddała się lekturze…

    Noc spędzamy we Fiumicino, do którego dotarliśmy autobusem Cotral za euro z hakiem. Rano na lotnisko bierzemy taksówkę – jedzie się jakieś 7 minut.

    4) 15.06, FCO-LIN, AZ 2028, EMBRAER 190

    Połączenie do Mediolanu cieszy się szczególnymi względami: jest osobne wejście i osobne stanowisko do odprawy, nawet jeśli Mediolan nie jest portem docelowym. Wszystko działa bardzo sprawnie. Jest też osobna kontrola bezpieczeństwa i chyba specjalnie dedykowane bramki, położone bardzo blisko. Naprawdę masa udogodnień. Pogoda pod psem, leje. Nasz wylot się opóźnia. Zastanawiamy się, czy zdążymy wyskoczyć do Duomo. Wreszcie boarding. Pani boardingowa krzyczy na mnie: no photo, no photo! Przecież jej zdjęć nie robię, więc o co chodzi?






    Nasz Embraer z zewnątrz i w środku.









    Mimo takiej sobie pogody, lot jest bardzo spokojny. Zaraz po starcie skręcamy w prawo i teraz już prosto do Mediolanu wzdłuż zachodniego wybrzeża. Fotele nieco inne od znanych nam z LO, zaryzykuję, że wygodniejsze. Do picia biorę herbatę, w której smak herbaty jest ledwie wyczuwalny. Normalnie wziąłbym kawę, ale raz, że pani w hotelu zrobiła mi cappuccino z doppio espresso, dwa, że mi się kubek strasznie spodobał, a po kawie by się raczej nie nadawał do zabrania J
    Podejście do LIN, nad Padem.





    W Mediolanie lądujemy 39 minut po czasie. Pytam pań w stanowisku transferowym, czy aby zdążymy do centrum. Mówią, że autobus 73 jeździ co chwilę, a do Pizza San Babila dotrzemy w 20 minut. No to w drogę. Bilety po euro z hakiem. Rzeczywiście Linate jest jak Okęcie – rzut beretem od centrum. Autobus ma specjalny buspas, dzięki czemu w ogóle nie stoi w korkach. Po zwiedzeniu katedry wracamy na lotnisko i mamy jeszcze czas, żeby spokojnie kupić Limoncello.





    5) 15.06, LIN-WAW, AZ 492, AIRBUS A320

    Boarding autobusem. Samolot ma nawet ekraniki w fotelach, ale nic się nie wyświetla. Bardzo miły purser i stewardesa w naszej części. Startujemy z lekkim opóźnieniem i widokiem na Mediolan.












    Okazuje się, że nasz lot został wybrany do przeprowadzenia ankiety. Jest wersja włoska, angielska i francuska. Dostajemy też długopisy z logo linii, które możemy zatrzymać. Fajnie, kolejny gadżet do kolekcji


    Lot miły i spokojny, ze słonymi tarallini i piwem Castello oraz obrzydliwą herbatą, bo połasiłem się na jeszcze jeden kubek z logo








    Lądujemy na 33 z widokiem na Piaseczno.




    Pozdrawiam,

    Łukasz
    spiggy, kacper232 and Machoni like this.

  2. #2

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    No i bardzo fajnie. Też tylko sporadycznie piszę na żywo, bo szkoda na to czasu, zwłaszcza jeśli się nie podróżuje samotnie (przy podróży w pojedynkę może to być nawet jakieś ciekawe wypełnienie czasu). Fajna relacja, szkoda że nie zamieściłeś opisów pod wszystkimi zdjęciami, bo są bardzo ciekawe.

  3. #3

    Dołączył
    Jul 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie


    Polecamy

    Dzięki. Już wyjaśniam, co jest na zdjęciach: w Rzymie fontanna di Trevi, Forum Romanum, zamek św. Anioła. W Neapolu: Wezuwiusz, Ercolano (Herculaneum zniszczone w 79 r n.e. przez Wezuwiusza), krater Wezuwiusza i widok z góry na zatokę, Pompeje. Na Sycylii: Etna, katakumby Kapucynów w Palermo, kościół San Giovanni degli Eremiti w Palermo, detal fontanny.
    shiver likes this.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •