Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 22
Like Tree79Likes

Wątek: Norwegia 2014 KRK-OSL-BGO-AES-OSL-KRK

  1. #1
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie Norwegia 2014 KRK-OSL-BGO-AES-OSL-KRK


    Polecamy

    Cześć,
    To mój pierwszy wątek w tym dziale, ale postaram się pisać ciekawie
    W czwartek tj. 03.07.2014 lecę pierwszy raz do Norwegii by trochę pozwiedzać i pochodzić po fjordach. Lot mam o 15.00, więc wystarczająco czasu by przyjechać na spokojnie z Rzeszowa. Lecę linią lotniczą Norwegian, którą dotychczas nie leciałem. Z tego co sprawdzałem ma to być lot Boeingiem 737-800. Po Norwegii czekają mnie loty na B737-300. Postaram się w ciągu tego czasu porobić mnóstwo zdjęć, które następnie zamieszczę tutaj oraz na swoim flickr. Oczywiście wizyta w kokpicie obowiązkowa Całość podsumuję na swoim blogu, nad którym jeszcze pracuję. Powrót mnie czeka 14 lipca. Do tego czasu postaram się jednak relacjonować wszystko na żywo. Do zobaczenia wkrótce

    Loty:

    03.07.2014 KRK-OSL
    06.07.2014 OSL-BGO
    10.07.2014 AES-OSL
    14.07.2014 OSL-KRK
    Ostatnio edytowane przez Michalwer ; 01-07-2014 o 21:39
    kztk, Havilland and tartal like this.

  2. #2
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Melduję się z Oslo!
    Choć późno, to u mnie za oknem jasno jak o 19.00 w Polsce
    Zacznijmy od początku. O 13.30 dotarłem na lotnisko w Krakowie. Odprawa poszła sprawnie, bagaż został nadany. Po kontroli udałem się do wyjścia nr 8, jednak nie było tam miejsca by usiąść, a całe lotnisko było bardzo zatłoczone. Tu widać, jak rozbudowa jest potrzebna. Lot okazał się opóźniony o 30 min i na dodatek miał się odbyć przestarzałym, głośnym i ciasnym Boeingiem 737-300... Lot nie trwał długo, obsługa całkiem miła, jednak po Norwegian Air shuttle spodziewałem się czegoś lepszego. Na kokpit też nie było zbytnio czasu, gdyż siedziałem w ostatnim rzędzie. Oczywiście minuta starczyła na zrobienie kilku zdjęć, jednak niedosyt zostaje. Wychodząc z samolotu przez rękaw zorientowałem się, że nie wejdę do terminala bezpośrednio, gdyż na dole czeka autobus . Lotnisko Gardermoen nie zrobiło na mnie wrażenia, wręcz przeciwnie. Brud i smród. Być może tak trafiłem, jednak na tym nie koniec. Bagaże które jeździły po karuzeli pochodziły z czterech różnych rejsów! Takiego tłoku przy jednaj karuzeli jeszcze nie widziałem. Następnie lekko zmęczony podróżą udałem się na kolej, by dotrzeć do centrum. Pociąg opóźniony 45 minut, ale po wejściu do niego wszystko nabiera barw. Zadbany i szybki pociąg zawiózł nas w 20 minut do centrum. Widoki po drodze były niesamowite. Pola i lasy wydawały mi się takie ładne Ogólnie Oslo wywarło na mnie pozytywne wrażenie. Mam tu spędzić dwa bardzo ciekawie zapowiadające się dni. Jedyne co przeszkadza to ceny... 25 NOK za wodę Niestety dziś zdjęcia robiłem w formacie RAW, a nie mam jak ich obrobić. Obiecuję wstawić w najbliższych dniach kilka ładnych zdjęć
    Do zobaczenia w najbliższych dniach!

  3. #3
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    2 dzień podróży:

    Oslo naprawdę ładnie się prezentuje - jest zadbane i czyste. Dziś przeszedłem się po mieście na piechotę, jutro natomiast zamierzam kupić Oslo-Pass i pojeździć troszkę komunikacją miejską oraz zajrzeć do kilku muzeów. Dziś mam kilka zdjęć.

    Widok z mojego okna o 23.30 Tutaj nie robi się ciemno...



    Pałac królewski. Dziś stało dużo limuzyn korpusu dyplomatycznego.


    Tutaj jedna z ulic w centrum miasta:



    A tutaj zdjęcia najbrzydszego budynku w Oslo, czyli ratusza:







    Niedaleko ratusza znajdują się dosyć luksusowe mieszkania nad fjordem. Bardzo ładna okolica.



    Wpływają tu też duże statki:



    Odwiedziłem też kilka parków, a jest ich tu sporo. Widać tu mnóstwo ludzi z dziećmi, ludzi urządzających sobie piknik lub opalających się. Jak na razie, Norwegowie wydają się bardzo uprzejmi. Z moich obserwacji wynika, że podróżują dużo komunikacją miejską, gdyż w mieście panuje bardzo mały ruch.



    Tutaj widać jak parki są zadbane, wszędzie kwiaty i fontanny



    W mieście znajduje się dużo pomników, praktycznie na każdym kroku można natrafić na coś interesującego.



    Zapraszam do dyskusji
    Ostatnio edytowane przez Michalwer ; 04-07-2014 o 19:27
    Havilland, tartal, Darecki and 9 others like this.

  4. #4
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Michalwer Zobacz posta
    A tutaj zdjęcia najbrzydszego budynku w Oslo, czyli ratusza:
    Świetny budynek

  5. #5
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Przepraszam, że nie jest to relacja na żywo, ale spodziewałem się lepszego internetu w hotelu. Nie jestem w stanie dodać ani jednego zdjęcia, przez co relacja byłaby bez sensu. Liczę na to, że jutro będzie dobre łącze, wtedy nadrobię zaległości

  6. #6
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cześć, szybko nadrabiam zaległości!

    Dzień 3:

    Po śniadaniu w hotelu udałem się na piechotę pod ratusz by tam kupić Oslo-Pass, który obejmuje wszystkie środki komunikacji miejskiej oraz większość muzeów w mieście. Kosztowało mnie to ok. 230 NOK o ile się nie mylę. Tutaj to nie tak dużo jak się wydaje. Średnia płaca w Norwegii wynosi 30000 NOK, dlatego tutaj jest dla nas tak drogo.

    Najpierw udałem się autobusem do muzeum ludowego na półwyspie Bydgoy. To coś w rodzaju skansenu. Można tu podziwiać różne budowle norweskie, między innymi domy, gospodarstwa i kościoły. Na zwiedzenie całego skansenu potrzebowałem ok. 2 do 3 godzin.







    Norwegowie do dziś lubią trawę na dachu.

    Następnie zwiedziłem muzeum Kon-Titi oraz muzeum Fram, gdzie znajduję się statek z XIX wieku wraz z wyposażeniem. Dodatkowo udałem się jeszcze do muzeum marynarki morskiej. Jako że, te muzea znajdują się obok siebie nie potrzebowałem dużo czasu na ich zwiedzanie…tak przynajmniej mi się wydawało. Tu słońce zachodzi tylko na chwilę, przez co cały czas jest jasno i traci się poczucie czasu. To zjawisko nazywane jest białą nocą





    A jednak, zostało mi mało czasu, gdyż w sobotę muzea są zamykane wcześniej. Udałem się więc prędko do Galerii Narodowej (Nasjonalgalleriet), ponieważ obiecałem sobie, że zobaczę „Krzyk” dzieło Edvarda Muncha. Udało się! 15 min przed zamknięciem. Niestety nie zrobiłem zdjęcia, gdyż obowiązuje tam zakaz fotografowania

    Po wyjściu z galerii wsiadłem ponownie w autobus, by wrócić do dzielnicy gdzie znajduje się większość muzeów. Ponownie 15 min do zamknięcia, a ja dopiero zaczynam zwiedzać muzeum wikingów. Znajdują się tu dwie dobrze zachowane łodzie oraz kilka mniejszych eksponatów np. sanie, wózki itp.





    Wybiła 18.00. Wróciłem do centrum. Znalazłem tutaj pizzerię prowadzoną przez Włochów. Okazało się, że Pani która mnie obsługiwała pochodzi z Poznania. W Oslo na każdym kroku można natrafić na Polaków, arabów, cyganów itd. którzy się tutaj na stałe osiedlili. Wracając jednak do tematu, pizza smaczna ale nie ma czasu na dłuższe siedzenie. Dosyć zmęczony po całym dniu wsiadłem w metro i udałem się do Holmenkollen, gdzie znajduje się skocznia narciarska. Zdjęcia nie oddają prawdziwych rozmiarów skoczni, mogę tylko powiedzieć, że jest ogromna.





    Przez cały dzień miałem piękną pogodę, do czasu gdy udałem się wieczorem pod operę. Zaczęło padać, jednak udało mi się zrobić zdjęcia Moim zdaniem piękny budynek. Opera jest tak skonstruowana, że można chodzić po jej dachu i oglądać panoramę miasta. No może to lekka przesada, panoramę dzielnicy przybrzeżnej. Jest to chyba najbardziej znany budynek w Oslo.







    I tak po całym dniu udałem się na wypoczynek do hotelu.

    Dzień 4:

    Po przebudzeniu się zjadłem pyszne śniadanie w hotelu, spakowałem się oraz wymeldowałem. Podjechałem autobusem na dworzec „Oslo Sentralstasion” gdzie godzinę czekałem na pociąg jadący na lotnisko. Bilet kosztował mnie 90 NOK. Po dotarciu na lotnisko odprawiłem się oraz nadałem bagaż. Podczas odprawy przy automacie wśród dostępnych języków był też język polski. Mała rzecz a cieszy Kontrola poszła bardzo sprawnie. Co zauważyłem to to, że mało ludzi tutaj jest sprawdzanych dokładnie. Bramki rzadko piszczały, większe bagaże nie budziły żadnych zastrzeżeń podczas prześwietlania. Nie wiem czy to wynika tego, że Norwegowie więcej podróżują samolotami niż Polacy czy z jakiejś innej kwestii, ale miło było patrzeć na uśmiechniętą obsługę lotniska, która nie miała dużo roboty. Dostali ode mnie uśmiech:



    Samolot przyleciał o czasie i został podpięty pod rękaw. Boeing 737-800 NG. Przed lotem obszedłem jeszcze terminal. Nic ciekawego, same B737 Norwegian i SAS. Wróciłem więc pod gate. Lot trwał krótko, lądowanie bardzo ładne. Ponownie zostaliśmy podczepieni pod rękaw. Co do samolotu to: miejsce na nogi było, fotele wygodne (siedziałem w 19 rzędzie), no i nie był tak głośny. Po wylądowaniu w Bergen odwiedziłem kokpit i nawet podczas zmiany załogi nikt mnie nie wyganiał ani nie pospieszał. Moja ocena linii Norwegian znacząco wzrosła











    Terminal lotniska mały, ale za to szybko wydano bagaże. Po wynajęciu samochodu pojechałem po hotelu. Po krótkim odpoczynku udałem się na miasto. Szczerze powiedziawszy trochę się zawiodłem. Inaczej sobie wyobrażałem to miasto. Kiedy Oslo robi wrażenie zadbanego i zagospodarowanego miasta, tutaj nie ma za bardzo co podziwiać. Oczywiście niektóre uliczki robią pozytywne wrażenie, można to coś zjeść, kupić pamiątki itp. Jednak sądziłem, że jest to większe miasto. Dodatkowo mogę stwierdzić, że jest tutaj znacznie drożej niż w Oslo. Zapewne jest to spowodowane dużym napływem turystów, którzy zamierzają zwiedziać fjordy.









    Ten statek podobno należy do jakiegoś miliardera z USA

    Dzień 5:

    Hotel okazał się słaby, gdyż śniadanie to jedynie kanapka oraz sok. Pogoda nie dopisuje, a przecież dziś miałem jechać na Trolltungę! Pogody się nigdy nie zaplanuje. Mimo to pojechałem…i nie żałuję. Przez fjordy przeprawiałem się dwa razy promem, dodatkowo jazda jedenasto i dziesięciokilometrowym tunelem robi wrażenie. Tutaj jest ich mnóstwo, przeważnie mają po 3-5 km.





    Po drodze natrafiłem na dosyć duży wodospad.



    Dotarłem na miejsce. Porobiłem kilka zdjęć i zrezygnowałem z wyprawy. Nie miałem czasu na 8-10 godzinną wędrówkę. W dodatku droga była bardzo śliska. Gdyby była słoneczna pogoda to pewnie bym poszedł, jednak przy takich warunkach istniało zbyt duże ryzyko złamania nogi na mokrym drewnie i kamieniach.





    Postanowiłem jednak wracać inną trasą i jak się okazało słusznie! Po drodze towarzyszyły mi ładne widoki. Przy okazji kolejna przeprawa promem:











    Wróciłem koło 17.00 do Bergen. Pogoda zdążyła się poprawić. Po wyprawie czuję spory niedosyt jednak już sobie obiecałem, że kiedyś tam wrócę.

    Dzisiaj dotarłem do Alesund – jutro kolejna część relacji

    P.S. Trochę dużo tych zdjęć, mam nadzieję, że nie przesadziłem.

  7. #7
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    P.S. Trochę dużo tych zdjęć, mam nadzieję, że nie przesadziłem.
    Mam nadzieję, że to był żart ;-) Twoje zdjęcia są świetne i chcę ich więcej!
    Wamo and Havilland like this.
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  8. #8

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Świetne zdjęcia opery! Niestety podczas mojej krótkiej wizyty w Oslo (ale za to prawie darmowej ) nie miałem czasu na muzea, a po Twoich zdjęciach chyba najbardziej żałuję tego skansenu na Bydgoy.
    A pogodę w Bergen miałeś super Mój 16h pobyt tam skończył się siedzeniem na lotnisku bo tak lało. Wybrałem się co prawda do miasta (strata ~100zł na autobus), po czym po 15 minutach, ze złamanym parasolem i przemoczony wracałem zawiedziony do terminala

  9. #9
    Awatar Andrzej_hhh

    Dołączył
    Jan 2011

    Domyślnie

    Jak czytam Twoją relację to wracają mi miłe wspomnienia z Norwegii, w której spędziłem w sumie ponad rok. W Oslo byłem wielokrotnie, w Bergen i Alesundzie pracowałem. Ciekaw jestem Twoich wrażeń z tego ostatniego miasta. Mnie się tam bardzo podobało. Piękne secesyjne centrum i wspaniałe okolice (Geirangerfjord, Alpy Sunnmore, Droga Atlantycka, fortyfikacje wału atlantyckiego, itp.).

    Z pogodą nad fiordami jest niestety kiepsko. Dwa tygodnie deszczu bez przerwy nie są niczym niezwykłym.

  10. #10

    Dołączył
    Apr 2012

    Domyślnie

    A fiordy to jadły Ci z ręki?

  11. #11
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez siarka Zobacz posta
    A fiordy to jadły Ci z ręki?
    Widziałem je, lecz nie karmiłem

    Cytat Zamieszczone przez Andrzej_hhh Zobacz posta
    Z pogodą nad fiordami jest niestety kiepsko. Dwa tygodnie deszczu bez przerwy nie są niczym niezwykłym.
    To samo mi mówiła kelnerka tu pracująca. Akurat dziś na Trollstiegen było 30°C! Dobrze trafiłem Więcej o wyprawie napiszę jutro, dziś zgrałem dopiero zdjęcia.

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    Twoje zdjęcia są świetne i chcę ich więcej!
    Bardzo dziękuję To miło, że komuś się podoba moja relacja. Staram się jak mogę.

  12. #12
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Dzień 6: (08.07)

    Z Bergen wyjechałem około 10.00. Może to późno, ale musiałem się wyspać bo byłem wykończony. W hotelu nie było ciemnych zasłon, przez co biała noc nie dawała mi spać. Czekała mnie długa droga, 3 przeprawy promem i mnóstwo tuneli. Ale dałem radę dojechać na godzinę 18.30 do secesyjnego miasta Alesund. Po drodze podziwiałem piękne widoki, przeprawiałem się promem przez najdłuższy fiord w Norwegii – Sognefjorden. Właściwie po drodze chwilę zbłądziłem przez nawigację GPS, która ma wgraną mapę z 2008 roku, ale szybko odnalazłem prawidłową trasę. Tutaj oznaczenia są w miarę czytelne i przejrzyste, a drogi wąskie ale bez dziur. Poniżej kilka zdjęć z mojej wyprawy:











    Najbardziej ucieszyło mnie to:



    Polski prom. Był solidnie wykonany i chyba najładniejszy wśród wszystkich pozostałych.

    Alesund wywiera bardzo pozytywne znaczenie. Jest tu znacznie taniej niż w Bergen. Przykładem jest paliwo które tu jest tańsze o 2 NOK czyli 1 zł. Ale najpierw troszkę historii w 1904 roku w mieście wybuchł pożar, który pozbawił dachu nad głową ok. 10000 ludzi. Do Alesund przypłynęły wtedy statki z żywnością oraz z materiałami budowlanymi. Miasto odbudowano w stylu secesyjnym. Jest to chyba jedyne miasto w Norwegii, które ma tak mało drewnianych budynków. Ma jednak swój urok. Widać tu nagrom turystów głównie z Hiszpanii. W porcie stoją piękne jachty i łodzie które bardzo przyciągają wzrok. Poniżej zdjęcia:







    W mieście znajduje się góra Aksla z której można podziwiać panoramę miasta i okolic. Bardzo chciałem zobaczyć miasto nocą gdy jest ciemno… no ale o tej porze roku jest to niemożliwe.

    Dzień 7: (09.07)

    Hotel sieci Scandic okazał się bardzo dobry. Śniadanie wyśmienite. W końcu kucharz z Polski Ale nie czas na jedzenie! Wyruszam drogą E136 w kierunku Trollstiegen czyli słynnej drabiny trolli. Po drodze chwila przerwy przy campingu.







    I coraz bliżej celu… pogoda dopisuje, jest 32°C, dobrze, że wypożyczone VW polo ma klimatyzację. Znowu postój przy pięknej rzece. Czegoś takiego nigdy nie widziałem, tak czysta woda, wapienne kamienie na dnie nadają wodzie kolor błękitny. No i bardzo dobra, bo chłodna! Niebo!









    Zbliżamy się do celu, bardzo wolno ponieważ nachylenie tu wynosi 12%. Droga wąska, co chwilę trzeba stawać i przepuszczać inne auta. Ale widok niesamowity… Dotarłem na górę. Parkuję i w drogę na taras widokowy. Mnóstwo tu ludzi, ale po drodze zauważam coś ciekawego. Kamieni kupa! Wydaje mi się, że są to symboliczne kamienne trolle (jeśli ktoś ma informacje na ten temat to zapraszam do komentowania ). Dużo ludzi zatrzymywało się i układało tak kamienie:



    Ja również



    Chwilę pospacerowałem po tarasie widokowym, porobiłem zdjęcia i nagrałem filmik (po powrocie coś wrzucę). Widok zapierający dech w piersiach. Ale upał, tego się nie spodziewałem i w długich czarnych spodniach gotuję się na słońcu.









    Czas jednak ruszać dalej na drogę orłów. Po drodze widuję 3 baranki i konie. Droga orłów znajduje się po drugiej stronie drabiny trolli. Z obydwu stron płynie rzeka. Cały czas ładne widoki, niestety nie jestem w stanie opisać tego słowami. Mogę tylko stwierdzić, że warto wydać kasę na taki wyjazd.







    Powoli zbliżam się do jednego z najładniejszego fiordu Norwegii – Geirangerfjorden. Jest on wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. I słusznie. Niestety zdjęcia są niewyraźne, ponieważ robiłem je pod słońce. W dodatku mam lekko uszkodzony obiektyw. Od razu mówię, że nie byłem przy wodospadzie siedmiu sióstr, gdyż nie chciało mi się tam jechać po tym, jak widziałem Trollstiegen. Być może błąd, ale Geirangerfjorden zobaczyłem i podziwiałem jeszcze sporo z samochodu wracając do Alesund. Przepraszam, ale zdjęcie nie pokazuje praktycznie niczego





    Po krótkim odpoczynku w hotelu pojechałem na jedną z okolicznych wysp – Giske.
    Tam zwiedziłem kościół z XII wieku – akurat za darmo, gdyż kościół był zwiedzany przez grupę Niemców. Normalnie bilet za wstęp 35 NOK.



    Co ciekawe w okolicy na wyspie Vigra (gdzie również jest lotnisko) znajduje się piaszczysta plaża. Chwilę posiedziałem, pochodziłem po zimnej (lodowatej!) wodzie no i pooglądałem startujące samoloty (Dash i B737-400).



    Dzień 8: (10.07)

    W Alesund zostało mi jeszcze sporo czasu, dlatego postanowiłem się wybrać do mocno reklamowanego oceanarium. Ładne jest, ale troszkę się zawiodłem pod względem wielkości. Niby 6000 m2 powierzchni a jednak jakoś małe. Poniżej zamieszczam troszkę zdjęć. Szyby były dosyć porysowane a obiektyw uszkodzony też nie robi dobrych zdjęć.







    Popełniłem spory błąd rezerwując lot dopiero o 17.35. Na lotnisku byłem już o 14.00. Oddałem samochód. I tu się na chwilę zatrzymam. Samochód pożyczałem w Bergen a miałem oddać w Alesund. Już w Bergen była niemiła obsługa, która przyszła sporo po czasie ale tutaj nawet nikogo nie było, mimo iż miało być otwarte. Głupio jest kiedy wokół inne wypożyczalnie mają otwarte, a ja wydzwaniam na numer pod którym nikt nie odbiera. Zarówno w Bergen jak i w Alesund. Europcar wydawał mi się dobrą firmą, teraz nikomu nie polecam. W końcu po dodzwonieniu się poproszono mnie (łamaną angielszczyzną) bym po prostu wrzucił klucze do samochodu do skrzynki na listy. Dziwne, że nikt nie odebrał auta. Ma ktoś podobne doświadczenia?

    Ale wracając do tematu lotu Self Check-in oraz self baggage drop off poszły mi bardzo sprawnie. Szybka kontrola bezpieczeństwa, tutaj również uśmiech:



    2,5 godziny do lotu to sporo, szczególnie jeśli nie ma gdzie pójść. Wifi płatne, tym bardziej nie ma co robić – nie było ani jednego samolotu terminal zwiedziłem bo mały. Ale wtedy wpadłem na pomysł. Podszedłem do ochrony lotniska, okazałem swój identyfikator z lotniska (spoter) i poprosiłem bym mógł wejść do strefy lotów międzynarodowych by tam porobić zdjęcia. Po 10 minutach poszedłem za ochroniarzem który mnie oprowadził i pokazał terminal. Akurat tam też nie stał żaden samolot. Porobiłem zdjęcia i wróciłem pod gate. Zapomniałem dodać, że tutaj mając bilet na lot krajowy nie ma się dostępu do sklepów wolnocłowych (choć w nich tak samo drogo…).





    Poczekałem, coś poczytałem i nadszedł czas boardingu. Należało zeskanować kartę pokładową i przejść przez bramkę. Coś jak w metrze. Pogoda słoneczna, upał. Krótki spacerek po płycie i jesteśmy w samolocie. Ponownie B737-300, lecz tym razem w normalnym malowaniu. Miejsce na nogi było, całkiem wygodnie się siedzi w 3 rzędzie. Obsługa zarówno lotniska jak i linii Norwegia spisała się na 6! Lot o czasie, ładne widoki za oknem. Choć co ciekawe zauważyłem jak na pewnej wysokości jest szaro – wydaje mi się, że jest to zanieczyszczenie, spaliny itp. Lot trwał niecałą godzinę. Lądowanie strasznie twarde, bardzo nieprzyjemne. Podstawiono nas pod rękaw, jednak podjechały 2 autobusy. Nie za bardzo to rozumiem, ponieważ tylko w Oslo widzę by przez rękaw ludzie byli wpuszczani do autobusu a nie do terminala. Wydaje mi się, że to przez przepisy. Zdjęcia w kokpicie porobiłem, choć staliśmy pod słonce więc raczej nieudane. I teraz sytuacja którą najbardziej lubię. Po raz kolejny zapomniano o mnie i Pani stewardesa biegła zatrzymać autobus Strasznie mnie ciekawi co by było gdyby mi odjechał…







    Na lotnisku krótki czas oczekiwania na bagaż. Pożyczyłem samochód – tym razem Hertz i już mogę powiedzieć, że jest lepiej. Peugeot 203. Pan był uprzejmy i wszystko wyjaśnił, a nie jak u konkurencji.

    Zjadłem kolację w Mamma pizza – prowadzona przez Włochów restauracja którą już ostatnio zachwalałem. Tym razem wyśmienicie!

    Podczas wyjazdu miałem dużo okazji do rozmowy z różnymi ludźmi, nie tylko norwegami. Poczytałem też trochę na ich temat. Głównymi problemami w Norwegii są alkohol i narkomania. Sam byłem świadkiem, jak młody chłopak robił sobie zastrzyk. Z alkoholem sprawa wygląda ciekawiej. By móc sprzedawać np. piwo potrzeba tutaj specjalnej licencji, którą podobno niełatwo otrzymać. Faktycznie, mało sklepów prowadzi sprzedaż alkoholu. W restauracjach też trudno zamówić piwo.

    Co jeszcze mogę powiedzieć. Norwegowie są bardzo uprzejmi i wydają się rodzinni. Dobrze znają angielski, więc nietrudno jest się tutaj dogadać nawet z rybakami. Z opowiadań słyszałem, że są bardzo nieczuli. Podobno od lat przedszkolnych dzieci są uczone samodzielności. Jeśli dziecko się wywróci i płacze to opiekunka dopiero po 4 minutach podejdzie. Nie widać tu by ktoś się publicznie przytulał lub całował, więc zapewne jest w tym trochę prawdy.

    Niedługo kolejna część relacji, tym razem będzie niespodzianka – bo przecież nie będę siedział w Oslo do 14 lipca…

  13. #13
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Melduję się z… Göteborga!
    Musiałem zobaczyć Szwecję by mieć porównanie między krajami skandynawskimi. Jest tu znacznie taniej niż w Norwegii. Obowiązująca tu waluta to korona szwedzka (SEK).

    Dzień 9: (11.07)

    Z rana wyruszyłem z Oslo w kierunku Szwecji. Jechałem głownie autostradą, jednak po drodze na chwilę zjechałem do miasteczka Fjällbacka. O tej miejscowości dowiedziałem się z kryminałów Camilli Läckberg. Naprawdę polecam jej książki. Miasteczko jest bardzo ładne, zadbane. Mnóstwo tu sklepów, które jednak mają swój urok. W porcie mnóstwo jachtów, w końcu jest 30°C. W lodziarni zamówiłem 3 gałki lodów. Otrzymałem ich 9 bo jedna tutaj jest jak trzy u nas. Poniżej zdjęcia z tego szwedzkiego miasteczka. Tutaj jest ładniej niż w Norwegii (ładniejsze dziewczyny)






    Po kilku godzinach dotarłem do celu. Hotel położony jest w dzielnicy portowej. Postanowiłem zwiedzić miasto na piechotę. Widać ogrom miasta oraz dużo turystów.
    W restauracjach ani jednego miejsca, wszędzie zajęte.











    Przy okazji: zarówno w Szwecji jak i Norwegii widuję takie rury, kto wie co to jest? Ja obstawiam wentylację:



    Dzień 10: (12.07)

    Czuję się jakbym tu był dopiero drugi, może trzeci dzień, a to już prawie koniec mojej wyprawy. Jadę do Volvo museum, ale dopiero po 12.00 bo w hotelu śniadanie jest od 06.30 do 12.00! Nareszcie odespałem tamte noce. Tutaj nie ma białej nocy, no może jest ale znacznie krótsza niż w Oslo czy Alesund.



    W muzeum można zobaczyć wiele eksponatów, bardzo ciekawe auta i ciężarówki. Przy okazji dowiedziałem się o lewostronnym ruchu w Szwecji. To ciekawe, że dopiero w drugiej połowie XX wieku został wprowadzony ruch prawostronny.











    Ten autobus to prototyp z 1995





    Następnie udałem się do słynnego sklepu IKEA. Wiem, że jest w Polsce ale chciałem zobaczyć czy się jakoś różni od naszego. Oczywiście, że nie asortyment ten sam, tylko wszystko po szwedzku. Kupiłem tylko sól. Być może dzisiejszy dzień to strata czasu, ale miasto zobaczyłem wczoraj, a dzisiaj mecz. Już mówię, że dziś nikomu nie kibicuję.

    Ale przecież to nie koniec zwiedzania. Pojechałem jeszcze do ogrodu botanicznego. Bardzo ładny, podobny do wrocławskiego.









    Na koniec pojeździłem sobie trochę po mieście by zobaczyć zabudowę Göteborga.

    Jutro wracam do Oslo, gdzie zamierzam zjeść coś w mojej ulubionej restauracji Mamma Pizza, a następnie udam się do hotelu, położonego obok lotniska Gardermoen (liczę na samoloty).

  14. #14
    Awatar Michalwer

    Dołączył
    Sep 2013
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Przepraszam za opóźnienie. Jutro podsumowanie i ostatni dzień.

  15. #15
    Awatar NCC-1701D

    Dołączył
    Mar 2007
    Mieszka w
    UK

    Domyślnie



    Taki dystrybutor widziałem kiedyś w muzeum pod Chicago. Paliwo pompuje się ręcznie, dźwignią na dole, do tego szklanego cylindra u góry. W cylindrze tym wiszą metalowe blaszki, które są wskaźnikiem ilości napompowanego paliwa. Następnie po zapłaceniu za paliwo, pracownik odblokowywał zawór i można było spuścić paliwo do samochodu. Poprzednie wersje nie miały tej blokady i zdarzały sie przypadki ucieczki z niezapłaconym paliwem
    Pamiętam też cenę: 25 centów za galon benzyny (3.8 litra) Cena z lat ok 1920-1925.

    A ruch prawostronny wprowadzono w Szwecji dopiero w 1967 roku. Obecnie pozostałością ruchu lewostronnego są...linie kolejowe oraz metra
    Dosyć dokładnie jest to opisane na wikipedii i to po polsku:
    Dagen H – Wikipedia, wolna encyklopedia

    Na dole artykułu jest link do podobnej decyzji w Czechosłowacji w 1938. Dokładniej mówiąc, to Wehrmacht wszedł do nich prawą stroną drogi i tak zostało do dzisiaj

  16. #16
    Moderator Senior Screener
    Awatar Pzlm28

    Dołączył
    Jun 2009
    Mieszka w
    EPKK

    Domyślnie

    Super relacja, fajnie napisana, piękne widoki.
    Havilland likes this.

    .................Don't let me die, I want to fly

  17. #17

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Gdzie te Szwedki pytam się??!?! Zapomniałeś wkleić jakichś zdjęć
    Istvan, Michalwer and robjag like this.

  18. #18

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    jeśli chodzi o Szwecję, to ja czytałam Larsona. Napis ze Stocznią Remontową mnie nie dziwi, bo mój tż jeździ po świecie , często również i do Norwegii gdzie remontuje statki. A te zakętasy na jednym ze zdjęć, to podobni jak w odcineku Top Gear z Birmy Ps. Co byśmy zrobili nie mając prawka?
    Ostatnio edytowane przez elza030 ; 22-07-2014 o 21:20 Powód: dopisane

  19. #19

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WAW/KRK

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    mój tż
    Nowomowa XXI wieku.

  20. #20

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie


    Polecamy

    tż lepiej brzmi od konkubenta

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •