Pokaż wyniki od 1 do 13 z 13
Like Tree16Likes
  • 15 Post By szerszen
  • 1 Post By L4

Wątek: Malezja na własną rękę z Emirates - lipiec 2013

  1. #1
    Awatar szerszen

    Dołączył
    Dec 2009
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie Malezja na własną rękę z Emirates - lipiec 2013


    Polecamy

    Witam ponownie,

    chciałbym opisać podróż do Malezji którą odbyliśmy grupą 6-osobową rok temu. Trochę się zeszło zanim postanowiłem to opisać, ale ważne że się udało.

    Podróż zaplanowana dość szybko - w maju zakupiliśmy bilety (z tej okazji odwiedziliśmy biuro Emirates w Złotych Tarasach w Warszawie) i czekaliśmy do ostatniego weekendu lipca na wylot. Łącznie wyjazd trwał dwa tygodnie. Bilet kosztował ok 2800PLN / osoba.
    Nasza grupa, tak jak wspomniałem na początku liczyła 6 osób. Dwóje z nas podróż zaczynała z Wrocławia, więc "zgrupowanie" przed wyjazdem zaczęliśmy już w sobotę

    Zaplanowane mieliśmy tylko bilety do Kuala Lumpur i z powrotem oraz 2 noclegi w stolicy Malezji na początek, reszta miała być organizowana na miejscu i jak się przekonacie poniżej - udało się


    Nadszedł dzień wyjazdu, pojechaliśmy na lotnisko, nadaliśmy bagaże z nadzieją, że bagaże też "przesiądą" się w Dubaju do samolotu lecącego do Kuala Lumpur.


    Jeśli chodzi o lot EK180 do Dubaju, to zgadzam się z większością opinii, A330 są już wyeksploatowane, niemniej jednak na naszych miejscach wszystko działało i nic nie skrzypiało Zajęliśmy dwie "trójki" prawie na samym końcu samolotu.





    W Dubaju wylądowaliśmy o czasie, mieliśmy prawie 6-godzinną przerwę w podróży. Zgodnie z informacjami z biura Emirates, przy przesiadce powyżej 4 godzin przysługuje bon na posiłek wydawany w stanowisku transferowym. Voucher obowiązuje we wskazanych punktach na lotnisku, z pewnością nie jest to najsmaczniejsza rzecz jaką w życiu jadłem, ale zabija głód

    Terminal w Dubaju robi wrażenie - ogromny, przestronny,z przepychem i dla kontrastu dużą ilością zieleni (roślin, drzew, itp).
    Nasz rejs do Kuala Lumpur EK346 realizowany był przez A380, więc nie mogłem się doczekać wrażeń z tego lotu, szkoda że był w nocy.



    Ale aby dotrzeć do naszego samolotu, musieliśmy przemieścić się do terminala, który powstał z myślą o flocie Airbusów 380 należących do Emirates.



    Terminal ten połączony jest z głównym terminalem podziemną kolejką. Ten nowy robi jeszcze większe wrażenie.
    Oczywiście na mnie największe wrażenie zrobił samolot.
    Dużo więcej miejsca niż w A330 i Dreamlinerze (jedyne szerokie kadłuby którymi miałem okazję lecieć). System IFE dużo bardziej rozbudowany niż w A330 - filmy, gry i muzyka do wyboru, a nie to samo dla wszystkich.
    Lot odbywał się w nocy i chyba był to pierwszy raz kiedy udało mi się spokojnie pospać w samolocie, zasługa A380?

    W Kuala Lumpur także wylądowaliśmy o czasie.



    Wysiedliśmy w jednym terminalu a po bagaż trzeba było pojechac kolejką do drugiego terminalu.
    Po odebraniu bagaży odprawa paszportowa i poszliśmy kupić bilety na autobus do miasta.
    Po dojechaniu na dworzec autobusowy zderzyliśmy się z azjatycką topografią miasta Nie mogliśmy znaleźć naszego hotelu i co ciekawe każda pytana osoba odsyłała nas w inną stronę. Po kilku próbach wytypowaliśmy ekspedycję poszukiwawczą która po zlokalizowaniu hotelu wróciła po resztę która w tym czasie pilnowała bagaży.

    Nasz hotel znajdował się w chińskiej dzielnicy


    Pierwsza wizyta w lokalnej gastronomii
    Dodam tylko że Malezyjskie Ringgity dla ułatwienia można przeliczać 1:1 z PLN
    Generalnie ceny są zbliżone do polskich, przy czym jedzenie jest sporo tańsze.







    A tak się płaci za metro - żetony otrzymuje się za gotówkę



    Kolejny dzień zaczynamy od wycieczki do świątyni na obrzeżach miasta.
    W końcu to kraj z dominującym islamem


    I już na miejscu


    Udało mi się przywitać z tymi żarłokami i złodziejaszkami






    A popołudniu i wieczorem spacer po KL. Najpierw wieża telewizyjna:




    A później już najbardziej rozpoznawalny obiekt w stolicy Malezji


    Kolejnego dnia wyruszamy w głąb Malezji, a celem jest Cameron Highlands - górzysty teren porośnięty plantacjami herbaty i truskawek


    Co ważne panuje tam też dość przyjazny klimat bo temperatura wynosi ok 20-25 stopni przy częstym zachmurzeniu
    Jeszcze taka ciekawostka na temat samej podrózy autobusem - wielkościowo jest to taki sam autobus w jakim u nas upchnięto by 40-50 foteli. Jak widać na zdjęciu, jedno z naszych miejsc to 8A (miejsca są przydzielane w kasie) i było to miejsce prawie na końcu autobusu. Jak to możliwe? Bardzo prosto to wytłumaczyć - w całym autobsuie było może z 15-20 miejsc. Za to każdy fotel można rozłożyć prawie do pozycji leżącej Wyobraźcie sobie - cały autobus jedzie w pierwszej klasie

    Gdzieś w tych kamienicach jest nasze lokum - dość nowy (odnowiony) hostel


    Kolejnego dnia z samego rana ruszyliśmy na wyczieczkę (kupioną na mieście za ok 70 zł od osoby) na pola herbaciane, do lasu deszczowego i małego zoo.

    Same pola herbaciane naprawdę robią wrażenie




    Obok fabryki i na tarasie nad polami jest kawiarnia gdzie można wypić lokalną herbatę i zjeść proste śniadanie...


    ...Z takim widokiem z tarasu


    A to ponoć jeden z większych szpanów w tym rejonie Azji - młode pary przyjeżdżają do Cameron, pstrykają fotki a później chwalą się nimi na przyjęciu weselnym


    A tu już na szczycie wzgórz, lasy deszczowe


    Banknot 5 Ringgit oraz kwiat narodowy Malezji - Hibiscus


    Po 3 dniach na wzgórzach i szaleńczej jeździe nad morze (kierowca gnał jak szalony) dotarliśmy na wybrzeże w celu przeprawy promowej na wyspy i plazowanie - czyli coś czym łatwiej było przekonać dziewczyny do wyjazdu tam


    Tak wygładało wnętrze domku na miejscu


    A tak same domki


    Trzeba generalnie liczyć się z obecnością gekonów (szczególnie wieczorami chętnie właziły do lokum) i pająków (na szczęście tylko małych i raczej rzadko spotykanych)

    Ten Pan codziennie kręcił się po plaży i oferował masaż










    Jedna z bodajże trzech restauracji na wyspie


    Miejsce wieczornych atrakcji


    I same atrakcje




    Na wyspie spędziliśmy 6 dni. Ostatniego dnia wszyscy starsznie się czymś struliśmy, serio efekt był naprawdę kiepski. No i oczywiście przed nami godzinna podróż łódką...Ale jakoś daliśmy radę.
    Okazało się że koniec ramadanu to w Malezji świeto narodowe i wtedy wszyscy lokalni podróżują po kraju bo mają długi weekend. Musieliśmy przez to wrócić wczesniej do KL i tam spędziuć ostatnie 3 dni. Nie obyło się bez nerwów z transportem i hotelem w KL, ale udało się

    Jeden z taksówkarzy powiedział nam że w dzień narodowy Malezji, ich król robi dzień otwarty w pałacu i można go zwiedzić a przy odrobinie szczęścia zamienić parę słów w królem
    Oczywiście kierowca "pomylił" pałac (ponoć są ich conajmniej 2 w których urzęduje król )


    Więc żeby nadrobić wrażenia postanowiliśmy odwiedzić chyba najdziwniejszą i najmniej czystą "restaurację" w życiu






    Niemniej jednak było bardzo smaczne i nie było po tym żadnych problemów żołądkowych

    W końcu nadszedł czas powrotu
    Loty EK343 (B777) i później EK179 (A330) zabrały nas do Warszawy


    A na koniec bonus:
    To czego nie udało się opisać tekstem i zdjęciami znajdziecie w materiale zmontowanym przez jednego z nas (nie przeze mnie ) a nagrywanym dwoma kamerami gopro
    tartal, mgab, skaabeusz and 12 others like this.

  2. #2
    L4
    L4 jest nieaktywny
    Awatar L4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    w lesie

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez szerszen Zobacz posta
    Kolejny dzień zaczynamy od wycieczki do świątyni na obrzeżach miasta.
    W końcu to kraj z dominującym islamem
    :-)
    Pavulon_ likes this.

  3. #3
    Awatar szerszen

    Dołączył
    Dec 2009
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Drugie zdanie to komentarz do zdjęcia poniżej :-)

  4. #4
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Tak z ciekawości, co Wy macie w tych plecakach, że są takie duże ?!?
    Ja na 3,5tyg z namiotem, matą i 2 śpiworami miałem dopiero podobny, a do Malezji takich rzeczy się przecież nie bierze

  5. #5
    Awatar szerszen

    Dołączył
    Dec 2009
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Rob_Sad Zobacz posta
    Tak z ciekawości, co Wy macie w tych plecakach, że są takie duże ?!?
    Ja na 3,5tyg z namiotem, matą i 2 śpiworami miałem dopiero podobny, a do Malezji takich rzeczy się przecież nie bierze
    Czy ja wiem czy takie duże?
    Ja miałem 45-litrowy.

  6. #6
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez szerszen Zobacz posta
    Czy ja wiem czy takie duże?
    Ja miałem 45-litrowy.
    To rozumiem )) Ale niektóre na oko wyglądają na ponad 80 litrów

  7. #7
    Awatar szerszen

    Dołączył
    Dec 2009
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Rob_Sad Zobacz posta
    To rozumiem )) Ale niektóre na oko wyglądają na ponad 80 litrów
    Może tak się wydaje bo niektórzy wypchali swoje garby po brzegi ale raczej nikt nie miał aż tak dużego plecaka

  8. #8

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    jak długo przygotowywałeś film? (dziś 3 raz go oglądam)
    Ostatnio edytowane przez elza030 ; 29-07-2014 o 20:10 Powód: dopisane

  9. #9
    Awatar szerszen

    Dołączył
    Dec 2009
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez elza030 Zobacz posta
    jak długo przygotowywałeś film? (dziś 3 raz go oglądam)
    Wciągający, co?
    Dokładnie ci nie powiem ile to trwało bo to nie ja składałem do kupy, ale może rozmiar pracy przybliży fakt że do przejrzenia było materiału który zapełnił dwie karty 32GB. Jeśli do tego dodać montaż, i efekty... - na pewno było to pracochłonne.

  10. #10

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    wciąga , wciąga efekt pracy - jak dla mnie bomba. Kamerka też cieszy się zainteresowaniem na jednym z portali

  11. #11

    Dołączył
    Feb 2009

    Domyślnie

    Świetny film!!!

  12. #12

    Dołączył
    Aug 2011

    Domyślnie

    Kurcze, szkoda, że będąc tam nie wybraliście się do Singapuru albo chociaż do Melaki... Zazdroszczę natomiast Cameron Highlands, jak byliśmy na Penang mieliśmy ochotę zahaczyć o te rejony, ale nie było za bardzo czasu

  13. #13
    Awatar szerszen

    Dołączył
    Dec 2009
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie


    Polecamy

    Rozważaliśmy Singapur, ale dużo czasu by nam zeszło na to. Melakka też była początkowo rozważana, ale obraliśmy kierunek na północny wschód i w związku z tym, tak jak Wam, zabrakło już na to czasu...

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •