Strona 1 z 12 1 2 3 11 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 223
Like Tree844Likes

Wątek: Dookoła Ameryki Północnej za mile (16 odcinków - BA/AA/AC/UA/DL/B6/US)

  1. #1
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Cool Dookoła Ameryki Północnej za mile (16 odcinków - BA/AA/AC/UA/DL/B6/US)


    Polecamy

    Cześć!

    Witajcie w mojej kolejnej relacji na żywo! Relacja ta otrzymuje szczęśliwy numerek 7

    Wstęp

    Tym razem wywiało mnie do Ameryki. Czemu akurat tam? Bo zebrało mi się sporo mil i punktów w różnych programach lojalnościowych i wiedząc jaki mam styl podróżowania postanowiłem, że najlepiej będzie wykorzystać je w Stanach, gdzie podatki za bilety milowe są na prawdę niskie. Później doszedł pomysł, że skoro już i tak tu jestem, to czemu nie wyskoczyć do Kanady? I tak kupiłem bilet WAW-YYZ;NYC-WAW. Okazało się, że wśród kilku najtańszych opcji było British Airways, które daje 100% mil w swoim bardzo dobrym programie lojalnościowym nawet w najniższych taryfach klasy ekonomicznej, więc wybór padł na BA. Później pozostało porezerwować bilety-nagrody. Logika ich rezerwacji była prosta: krótkie loty najlepiej rezerwować w programie BA, gdzie da się ustrzelić loty nawet za tak mało jak 4500 mil, bo cena lotu zależy od odległości między lotniskami. Dłuższe loty rezerwowałem przez Miles And More, gdyż dowolny lot (z maksymalnie jedną przesiadką) w ramach USA jest traktowany jako lot krajowy, czyli za 12000 mil możemy polecieć z Nowego Jorku do San Francisco, albo z Warszawy np. do Katowic ;-) Ten sam lot w klasie biznes to 17000 mil, więc najdłuższe loty postanowiłem właśnie tak odbyć. Dodatkowo okazało się, że z lotniska West Yellowstone lata tylko Delta, więc musiałem odkopać mile we FlyingBlue AirFrance/KLM i przekonwertować ich jeszcze trochę z programu hotelowego IHG, by mieć ich 12500. Później pozostało zarezerować lot, co niestety wymagało telefonu do Francji, gdyż system rezerwacji milowych przewoźnika się sypał i w ostatnim kroku podwajał liczbę potrzebnych do rezerwacji mil. Na szczęście pani z call center mi pomogła i tak skompletowałem następującą trasę:

    Trasa
    1.09 WAW-LHR - British Airways - Airbus A320
    1.09 LHR-YYZ - British Airways - Boeing 777-200
    5.09 YYZ-LGA - American Eagle - Bombardier CRJ-700
    8.09 JFK-DCA - American Eagle - Embraer ERJ-140
    10.09 DCA-YUL - Air Canada Jazz - Bombardier CRJ-200
    12.09 YUL-YYC - Air Canada (Business) - Airbus A319
    16.09 YYC-DEN-JAC - United - Airbus A320 / Boeing 757-200
    18.09 WYS-SLC-SFO - Skywest / Delta - Embraer EMB-120 Brasilia / Embraer ERJ-175
    20.09 SFO-LGB-LAS - JetBlue - Airbus A320
    24.09 LAS-PHX-EWR - US Airways (First) - Airbus A320
    25.09 EWR-LHR - British Airways - Boeing 787-8 Dreamliner
    26.09 LHR-WAW - British Airways - Airbus A320

    W sumie 16931 mil, 27248 km


    Mapa wygenerowana dzięki Great Circle Mapper

    Noclegi
    Noclegi też próbowałem ogarnąć jak najtaniej - z pomocą przyszła promocja sieci hoteli IHG Big Win za pomocą której uzyskałem duuużo punktów w ich programie lojalnościowym, który wymieniłem na darmowe noclegi w Stanach i Kanadzie. W pozostałych miejscach będę nocował w hostelach

    Plan zwiedzania
    Dzień 2 Toronto
    Dzień 3 Wodospad Niagara i okolice
    Dzień 4 Nowy Jork
    Dzień 5 Nowy Jork
    Dzień 6 Nowy Jork
    Dzień 7 Washington DC
    Dzień 8 Washington DC
    Dzień 9 Montreal
    Dzień 10 Quebec City
    Dzień 11 Calgary i okoliczne parki narodowe (dzięki cart za insiprację!)
    Dzień 12 Calgary i okoliczne parki narodowe
    Dzień 13 Calgary i okoliczne parki narodowe
    Dzień 14 Calgary i okoliczne parki narodowe
    Dzień 15 Przelot do Jackson Hole
    Dzień 16 Yellowstone
    Dzień 17 San Francisco
    Dzień 18 San Francisco
    Dzień 19 Przelot do Las Vegas i przejazd w okolice Zion
    Dzień 20 Zion, Bryce, przejazd do Page
    Dzień 21 Antelope Canyon, Horseshoe Bend, Grand Canyon
    Dzień 22 Hoover Dam, Las Vegas
    Dzień 23 Przelot do Newark
    Dzień 24 zakupy ;-)

    Jak zwykle spodziewajcie się dużej ilości opisów i zdjęć! Zaraz startujemy!

    Pozdrawiam,
    tygrysm
    PS I jak zwykle linki do poprzednich relacji dla tych, którzy nie mieli okazji jeszcze do nich zajrzeć:

    Japonia promocyjnie Aeroflotem
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogo...e_pociagi.html
    Australia i Nowa Zelandia
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogo..._dj_jq_kl.html
    Indie samolotami i pociągami
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogo..._qr_sg_9w.html
    Azja lotniczo w tę i z powrotem
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogo..._k6_tr_tz.html
    Nowa Zelandia dwojgiem par oczu
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogo..._qf_va_os.html
    Islandia nie na żywo, lecz w kolorze
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogo..._sk_u2_w6.html
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  2. #2
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Dzień 1 - przelot BA WAW-LHR-YYZ

    Rozpoczynamy ten dzień na Lotnisku Chopina, a konkretnie w ostatniej alejce stanowisk odprawy biletowo-bagażowej, w której to cztery stanowiska zajmuje British Airways. Jedno z nich to stanowisko odprawy klasy biznes zwanej szumnie Club Europe, dwa to standardowe stanowiska economy, a ostatnie to stanowisko gdzie można uzyskać pomoc dotyczącą swojej rezerwacji.



    Dzięki mojemu statutowi Ruby w OneWorld udaje mi się ominąć główną kolejkę i szybko z pomocą bardzo miłego agenta nadać bagaż do Toronto. Następnie kontrola bezpieczeństwa (kolejka na dwa "zawijasy"), kontrola paszportu i szybki spacerek do końca pirsu skąd odlatywać będzie dzisiejszy wczesno-popołudniowy lot British Airways na lotnisko Londyn Heathrow.



    Mija bardzo krótka chwila i za oknem objawia się nam nasza dzisiejsza maszyna - Airbus A320 G-EUUT. Ma ona niespełna 7 lat i wyposażona została w najnowszą kabinę krótkodystansową przewoźnika. Jeśli ktoś ma ochotę, przed wejściem na pokład może zabrać ze sobą anglojęzyczną prasę wystawioną przy bramce przez BA.



    Samolot jest już gotowy do przyjęcia pasażerów na pokład, a wchodząc można jeszcze rzucić okiem na samolot nadal świeżego sojusznika BA - Qatar Airways.



    Witamy na pokładzie! Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Kabina jest jasna i fajnie kontrastuje z czarnymi fotelami wykonanym w podobnej technologii do tych znanych z Lufthansy. Dużo przestrzeni dodaje kabinie wykorzystanie błękitnego podświetlenia ścian zamiast tradycyjnego białego.





    Fotele mają regulowane zagłówki w płaszczyźnie góra-dół. Można także odgiąć ich boki jeśli ułatwi to pasażerowi znalezienie odpowiedniej pozycji do snu. Niestety ta opcja jest bezużyteczna, gdyż "rogi" zagłówka nie zachowują swojej pozycji i już pod leciutkim naciskiem wracają do swojego pierwotnego położenia. Szkoda.



    Fotele są oczywiście odchudzone, przez co po pierwsze są lżejsze, a po drugie umożliwiają przewoźnikowi wciśnięcie do tego Airbusa dodatkowego rzędu foteli, a więc 6 pasażerów więcej. Co istotne nie wpływa to na komfort podróży - jest bardzo wygodnie, a miejsca na nogi jest tyle ile trzeba.





    Dzisiejszy lot do Londynu jest wypełniony do ostatniego miejsca. Safety Demo zostaje przeprowadzone z wykorzystaniem ukrytych w suficie wysuwanych ekranów. Później na tych ekranach zostanie wyświetlona interaktywna mapa 3D najnowszej z kojarzonych przeze mnie map z systemów IFE.



    W związku z remontem drogi startowej na Okęciu musimy kołować do drogi 33. Po drodze mijamy Dreamlinera Romeo Echo wraz ze grzebiącymi w pierwszym silniku mechanikami lotniczymi - czyżby się popsuł? :/



    Tuż po starcie mam świetny widok na centrum Warszawy:



    Lecimy! Potwierdza to mapka o której mówiłem wcześniej. Załoga pokładowa była bardzo miła i pomocna, ale chyba nie spodziewaliście się po British Airways, że powinniśmy zgłębiać wątek okołolotniczy ;-) Pomińmy go.



    Gdy wózek z serwisem dociera do mojego fotela okazuje się, że dziś dostępne są kanapki z kurczakiem (na cienkim chlebie przypominającym pita) lub sałatka wegetariańska. Z ciekawości wziąłem tą drugą opcję i muszę przyznać, że prezentowała się bardzo zacnie:



    W smaku wcale nie było gorzej! Sałatka opisana została jako sałatka z kuskusem i pestkami dyni. Zwróćcie uwagę na ciekawy widelec typu "zrób to sam"



    Lot odbył się spokojnie i bez problemów. Podejście do Heathrow odbyło się oczywiście z tradycyjnym holdingiem przed lądowaniem - momentami było widać różne fragmenty centrum Londynu. Tutaj widać O2 Arenę.



    Lądowanie odbyło się z widokiem na terminal 5 po prawej stronie samolotu:



    Po drodze do stanowiska oddalonego przy terminalu 3 mijamy oddział zamorski ze specjalizacją USA ;-)



    Stoi też Airbus A300 IranAir EP-IBD (wiek ponad 21 lat):


    Jak już wspomniałem, nasz Airbus zaparkował przy stanowisku oddalonym, także czekała nas jeszcze podróż busem do budynku terminala. Tam z kolei trzeba było przesiąść się do innego busa, który długim tunelem wiezie pasażerów do głównego hubu przesiadkowego British Airways - Terminalu 5. Idąc do busa mijam kolejnego Amerykanina w nowym malowaniu:



    Transfer do terminalu 5 od momentu wyjścia z samolotu zajął około 20 minut. Tam trzeba jeszcze przejść kolejną kontrolę bezpieczeństwa, która zjadła kolejne 20 minut.



    Oznaczało to, że po 5 minutach od mojego przybycia do terminalu pojawiła się informacja na ekranach, że mój samolot wyruszy z satelity B, więc muszę się udać do podziemnej kolejki łączącej główny budynek terminalu z satelitami. Do stacji prowadzą najdłużse na Heathrow schody ruchome:



    Podróż do sąsiedniego budynku trwa dosłownie chwilę



    W satelicie B okazało się, że "mój" Boeing 777 wyruszy w podróż przez Atlantyk z bramki B42.



    Miałem jeszcze chwilę przed swoim odlotem, więc jak tu się oprzeć okazji zrobienia zdjęcia takiej bestii:



    Ja z kolei polecę tym:



    Boeing 777-200ER G-YMML w wieku 13 lat. Korzystam z możliwości wczesnego boardingu, by się rozgościć i porobić zdjęcia. A środek maszyny jest taki... smutny. Stary, okna zamknięte przez co robił wrażenie ciasnego i jeszcze starszego niż, bo ciepłe światło z żarówek nad głowami pasażerów dodawało wrażenia jak by wszystkie plastiki we wnętrzu były pożółkłe. Poniższe zdjęcie nie do końca to oddaje.



    Na szczęście przewoźnik nie zdecydował na wstawianie do swojej floty 777 10 foteli w każdym rzędzie. W samolocie mamy konfigurację foteli 3-3-3. A te są stare i wysiedziane - przynajmniej mój. Ale pod plecami są bardzo miękkie.



    Każdy pasażer ma do dyspozycji system indywidualnej rozrywki starej generacji z małym i kiepskiej rozdzielczości ekranem dotykowym.



    Ten wbudowany w fotel obok mnie był bardzo brudny... w ogóle wnętrze nie samolotu nie robiło wrażenia zbyt czystego.



    Jeżeli ktoś nie będzie chciał dotykać ekranu, to na szczęście jest alternatywa w postaci wbudowanego na stałe w podłokietnik pilota. Niestety nie da się go wyjąć, przez co często można wcisnąć niechcący jakiś przycisk. Pasażer dwa rzędy przede mną cały czas wołał obsługę, a kto inny śpiąc cały czas na przemian włączał i wyłączał sobie lampkę...



    Na żadnym z foteli nie mogło oczywiście zabraknąć poduszki, koca i słuchawek. Te ostatnie są tragicznej jakości, ale na szczęście samolot jest wyposażony w standardowe gniazda mini-jack do którch pasują standardowe słuchawki.



    Gdy wszyscy pasażerowie zajęli swoje miejsca, znowu się okazało, że w samolocie nie zostało ani jedno wolne miejsce w klasie ekonomicznej. Kapitan oznajmił jednak, że na pokładzie brakuje dwóch pasażerów, więc obsługa naziemna szuka ich bagaży w luku i czekamy na ich wyładunek przed wypchnięciem z bramki. Zajęło to 10 minut i spowodowało, że bramkę opuściliśmy z 5-minutowym opóźnieniem.

    Nie mieliśmy długiej drogi do przebycia, jednak kolejka do startu była całkiem spora. Równolegle z nami czekał bliźniaczy do naszego samolot United:



    a za nami A380, które tak ostatnio polubiło BA:



    W drogę!



    Serwis rozpoczął się od przejazdu wózka z napojami, później drugi wózek przywiózł nam obiad. Do wyboru są dwie opcje - kurczak w sosie grzybowym lub pasta wegetariańska. Pamiętając jeszcze mojego kurczaka BA z lotu do Hong Kongu nie myślałem ani chwili i odpowiedziałem "pasta". A oto i to o czym piszę:



    Na tacce oprócz wspomnianego makaronu z sosem przypominającym pesto znalazła się lekko chłodna sztuczna bułka, masło z solą i sałatka. Na deser całkiem niezły (choć wydaje mi się, że naszpikowany chemią) mus czekoladowy o smaku pomarańczowym. Makaron był przyrządzony bardzo nierówno, a sałatka była zjadliwa, ale bez rewelacji. Cały posiłek zakończył się dla mnie sensacjami żołądkowymi, a byliśmy dopiero tu:



    Pora na drzemkę... po drodze zaglądałem co jakiś czas za zasłonkę. Niestety, moje okno było tak brudne, że szkoda gadać. Tylko przez chwilę było widać wodę. Poza półgodzinnym fragmentem lotu na dole cały czas było tylko mleko.



    Na 1,5 godziny przed lądowaniem pojawił się podwieczorek w formie mikrokanapki i mikrokitkata... BA, bardzo słabo



    Jeszcze zdjęcie kabiny przed lądowaniem:



    i samo podejście. Widzicie cień CN Tower? Było go na prawdę słabo widać przez bród na szybie.



    Po drodze mijamy takie oto lotnisko:



    Co to za port?

    No i niestety to tyle zdjęć. W momencie przyziemienia moje okno totalnie zaparowało - widziałem tylko cienie ogonów innych maszyn...

    Po wyjściu z samolotu każda osoba została wylegitymowana przez jednego z dwóch funkcjonariuszy czekających w korytarzu. Mnie przepytał dużo bardziej szczegółowo niż innych, których miałem w zasięgu wzroku, ale po kilku pytaniach puścił mnie dalej, gdzie na właściwej kontroli paszportów poza 45-minutową kolejką nie było już żadnego problemu.

    Podsumowując moje przygody z BA na tym locie - uważam, że LOT jest na totalnie przegranej pozycji jeżeli do Warszawy regularnie latają samoloty w nowej konfiguracji. W BA jest miło, jest poczęstunek i "świeży" samolot w wygodnej konfiguracji. Gorzej jest na odcinku TATL, gdzie wolałbym lecieć LOT-em i naszym Dreamlinerem. Serwis BA niczym specjalnie się nie wyróżniał, samolot zdawał się być już wysłużonym, a rozrywka na pokładzie pozostawiała wiele do życzenia. BA mnie na tym odcinku rozczarowało.

    Pozdrowienia z Kanady!
    tygrysm
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  3. #3
    Awatar Ansett

    Dołączył
    Sep 2012
    Mieszka w
    SYD

    Domyślnie

    Czekam z niecierpliwoscia na dalsze odcinki. Jak zawsze w twoich relacjach nie mam watpliwosci, ze bedzie co czytac.
    tygrysm and Havilland like this.

  4. #4
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Posypały się like'i :-) Za wszystkie bardzo dziękuję! Dzięki Ansett za miłe słowa, mam nadzieję że się nie zawiedziesz!

    Kontynuujemy więc

    Dzień 3 - Toronto

    Na nocleg w Toronto wybrałem znajdujący się nieopodal lotniska Hotel Indigo. Oznaczało to konieczność długiego dojazdu do centrum miasta autobusem do stacji Kipling, a następnie metrem w kierunku centrum, gdzie jeszcze trzeba się przesiąść z linii zielonej na żółtą, by dojechać do głównego punktu orientacyjnego w mieście - stacji Union Station. Cała podróż zajmuje około 1,5 godziny. Plus jest taki, że za bilet płaci się tylko raz - płacić można wchodząc do pierwszego środka transportu, a następnie za pomocą biletów transferowych (dostępne u kierowcy lub w czerwonych automatach na stacjach metra) dojechać do celu. Cena biletu w jedną stronę to 3 CAD. Jeśli ktoś planuje częstsze przejazdy środkami komunikacji miejskiej można na stacjach metra wyposażyć się w bilet całodniowy za 11 CAD. Autobusy miejskie wyglądają tak:



    Stacja Kipling jest pomyślana w ten sposób, że przyjeżdżające na nią autobusy od razu znajdują się w strefie transferowej, a więc można udać się od razu do pociągu bez przechodzenia przez bramki. Jakieś 50 minut później jestem już w samym centrum miasta



    Pierwsze kroki kieruję do chyba najbardziej rozpoznawalnego obiektu w Toronto - do wieży CN Tower. CN w nazwie oznacza Canadian National. Wieża ma 533,33 m wysokości i licząc od 1976 roku utrzymywała przez 34 lata tytuł najwyższej konstrukcji wzniesionej przez człowieka. W 2010 roku tytuł ten zabrała jej Burj Khalifa w Dubaju. Nadal jednak wieża pozostaje najwyższą konstrukcją półkuli zachodniej. Wieżę co roku odwiedza 2 miliony turystów, lecz na moje szczęście wrzesień to zdecydowanie sezon ogórkowy.









    Zwróćcie uwagę na poziom poniżej tarasu widokowego - ten biały balon to zakryte cienką membraną anteny. Należy pamiętać, że CN Tower to przede wszystkim wieża telewizyjna. Na górze możecie też dostrzec śmiałków, dla których chodzenie wewnątrz wierzy to za mało ;-)

    Wejście do wieży znajduje się po jej południowej stronie tuż obok Rogers Arena. Wjazd na górę kosztuje 32 dolary... plus podatki. Niestety Kanadyjczycy mają tendencję do podawania wszędzie cen bez podatków. W praktyce oznacza to, że zapłacić należy 10-15% więcej niż się wydaje. Po drodze mijam takiego oto dzięcioła ;-)



    Dziś musiałem odczekać około 15 minut zanim dostałem się do kasy, a następnie kolejne 10 przed windą. Z góry natomiast widoki na miasto są świetne! Niestety albo są one ograniczone przyciemnioną szybą...







    ...albo piętro niżej bardzo gęstą kratą...





    W 1995 roku CN Tower została mianowana jako jeden z siedmiu nowoczesnych cudów świata. Aktualnie w rankingu najwyższych konstrukcji wzniesionych przez człowieka plasuje się ona na 6-tym miejscu. W ramach podstawowego biletu wjeżdża się na główny taras widokowy znajdujący się na wysokości 346 metrów. Dla chętnych, za dopładą 12 CAD (zapewne + podatki ;-) ) można wjechać na wyżej usytuowany poziom SkyPod (446,5 metra nad ziemią). Jeśli ktoś ma odwagę, do dyspozycji zwiedzających jest też szklana podłoga:



    Forum lotnicze, więc nie może zabraknąć informacji o świetnie widocznym z wieży lotnisku imienia Billy'ego Bishopa, znajdującego się na jednej z torontońskich wysp:



    Lotnisko to przypomina trochę port lotniczy Londyn City - ze względu na długość pasów startowych mogą tu lądować tylko turbopropy, ale z drugiej strony bliskość centrum Toronto wzmaga popyt wśród pasażerów. W 2011 roku lotnisko to było 9-tym pod względem liczby odprawianych pasażerów. Aktualnie latają stąd dwie regionalne linie lotnicze: Porter Airlines i Air Canada Express na Bombardierach Q400. Ten pierwszy przewoźnik zaproponował w 2013 roku przedłużenie pasa startowego na lotnisku, żeby to było w stanie obsługiwać w przyszłości odrzutowce typu Bombardier CS100.

    Zjeżdżamy z powrotem na dół. Przed wejściem do wieży znajduje się kanadyjskie muzeum kolei:



    Jeżeli macie ochotę, możecie wejść do parowozowni, ale odradzam - jest tam mała płatna wystawka, na której nie ma nic ciekawego. Wejście kosztuje 5 CAD (w tym podatek ;-) )

    Następnie udaję się w kierunku wody, żeby złapać prom na torontońskie wyspy.



    Żeby dostać się na wyspy można skorzystać z kilku opcji: miejski prom (7 CAD), jeden z wielu statków wycieczkowych, które oprócz rejsu między wyspami oferuje komentarz (15 CAD) lub skorzystać z opcji czerwonego autobusu Hop On Hop Off, który w ramach biletu na transport pomiędzy głównymi atrakcjami Toronto daje pasażerom możliwość skorzystania z jednej z firm oferujących wycieczki statkami. Niestety jak możecie się domyśleć, akurat te statki te pływają wyładowane po brzegi. Hop on Hop off w wypadku Toronto nie wydaje mi się złą opcją - kosztuje około 45 CAD (+ podatek oczywiście ;-) ) i umożliwia zwiedzenie wszystkiego łącznie z kilkoma atrakcjami, które pominąłem w jeden dzień. Ale dość o piętrowych autobusach, wszystkie ręce na pokład! Płyniemy na wyspy podziwiając nie mniej piękny skyline Toronto:



    Wyspy Torontońskie to malutki archipelag 14 wysp położonych bardzo blisko nabrzeża miasta (chyba zbyt szumnie to nazwałem archipelagiem ;-) ) Stanowią one naturalne oddzielenie miasta od jeziora. Jeszcze w tym roku powinien zostać ukończony tunel dla pieszych między wyspami, a miastem. Na razie trzeba pływać. Na wyspach znajdują się tereny zielone i panuje tam absolutny zakaz używania samochodów. Można za to korzystać z rowerów i kajaków, które z kolei chętnie zostaną Wam wypożyczone przez lokalne firemki. Na wyspie znajduje się siedziba najbardziej prestiżowego Yacht Club'u w Kanadzie. Opłata członkowska to od 4 do 12 tysięcy dolarów kanadyjskich.



    Większość terenów wysp zajmują jednak parki (zwane dla niepoznaki parkami na wyspach ;-) ), które świetnie kontrastują z korkami na ulicach Toronto.





    Z ciekawostek można dodać, że to tu można spotkać pierwszą w Kanadzie plażę, gdzie strój kąpielowy jest tylko opcją ;-)



    Na koniec wizyty na wyspach oczywiście obowiązkowe zdjęcia miasta - z promem miejskim:



    i bez niego ;-)



    Wracam do miasta, by przejść się w kierunku wschodnim w kierunku targu St. Lawrence Market. Ale zanim tam dotrę, warto się zatrzymać przy hotelu Fairmont Royal York:



    Hotel ten otwarto w 1929 roku i wówczas był to najwyższy wieżowiec w całym Królestwie Brytyjskim. Już wtedy hotel miał 10 wind, w każdym z 1048 pokoi było radio i prysznic lub wanna. Centrala telefoniczna hotelu miała długość 20 metrów i obsługiwana była przez 35 operatorów. W latach 50-tych do hotelu dobudowano wschodnie skrzydło, które spowodowało, że hotel z jego 1600 pokojami stał się największym hotelem w całym Commonwealth. Żebyście nie musieli się wysilać sprawdziłem dla Was ceny na Waszą wycieczkę do Kanady na której oczywiście będziecie tu nocować: pokoje dwuosobowe zaczynają się od 299 CAD, apartament możecie mieć na jedną noc za jedyne 549 CAD. W cenie nie ma ani śniadania, ani dostępu do Internetu. Aaaa! Zapomniałem przecież o podatku, ale to już wiecie ;-)

    Idziemy dalej ;-)



    miejski krajobraz zaczyna się powoli zmieniać, gdyż wchodzimy do najstarszej części miasta. Toronto zostało założone w XVIII wieku, dziś jest to największe miasto Kanady (choć nie stolica!) i liczy sobie 2,6 mln mieszkańców, co daje mu tytuł piątego największego miasta Ameryki Północnej. Według najnowszych prognoz urzędu miasta liczba ta jest niedoszacowana, co oznacza, że Toronto może być na czwartym miejscu przeskakując przed Chicago. W aglomeracji torontońskiej mieszka ponad 6 mln ludzi, ale tylko dla połowy angielski jest językiem ojczystym. Mówi się tu w ponad stu językach, a ONZ uznało Toronto za najbardziej kosmopolityczne miasto na Świecie. Oczywiście nasi też tu są! Według oficjalnych danych Polaków w Toronto jest około 98,3 tyś, co oznacza udział w ludości miasta na poziomie 3,8 proc i daje nam 11 miejsce na liście narodowości obywateli tego kanadyjskiego miasta.

    Po drodze na targ mijamy budynek Hockey Hall of Fame, czyli ogólnie mówiąc muzeum tego sportu. Kanadyjczycy uwielbiają hokej! Puchar Stanleya, najważniejsze trofeum w profesjonalnym hokeju wywodzi się właśnie z Kanady.



    Kojarzycie budynek w kształcie żelazka z Times Square w Nowym Yorku? Kanadyjczycy też taki mają, tylko trochę mniejszy ;-)



    Klimat tej części miasta jest zupełnie inny niż nowoczesne centrum miasta. Tam trwają wieczne prace budowlane, tu jest spokój. Lokalni mawiają, że w Toronto są cztery pory roku: zima... zima... zima i... budowa! Centrum jest wiecznie rozkopane, przez co mieszkańcy muszą sobie radzić z korkami.







    W końcu docieram do St. Lawrence Market. Jest to znajdujący się w sporej hali targ spożywczy, który został według plebiscytu National Geographic ogłoszonym najlepszym targiem tego typu na Świecie.



    Z zewnątrz ładny, ale w środku jakoś tak zbyt cywilizowanie jak dla mnie. Chyba wolę azjatyckie targi gdzie za kilka złotych można zjeść egzotyczne "niewiadomoco" na patykach.



    Z ciekawości próbowałem znaleźć najdroższą rybę na targu. Znalazłem okonia morskiego (sea bass) za jedyne 33 CAD za funt, czyli jakieś 216 PLN za kilogram... tzn wiecie jeszcze co trzeba dodać do tego ;-)

    Na targu była knajpa specjalizująca się we wszystkim co wyszło z wody. Zamówiłem pewną potrawę za 15 CAD + podatek:



    Kto zgadnie co to leży na sałacie?

    Na koniec dnia jeszcze został mi krótki spacerek do metra i wizyta na najbardziej topowym placu w mieście. Chyba każde większe miasto ma takie miejsce, gdzie przychodzi się wieczorem i zawsze dzieje się coś ciekawego. Ten plac to Yonge-Dundas Square. Jego nazwa wywodzi się z faktu, że się znajduje na skrzyżowaniu tych dwóch ulic ;-)



    Miejsce to wyjątkowo przypominało mi plac przy wyjściu ze stacji metra Centrum w Warszawie. Dlaczego? No bo tak:

    - Są grający Indianie? Nie, ale jest jeden i chyba sprzedaje te same płyty co ci w Warszawie:



    - Jest gość grający na krześle jak na perkusji? Nie, ale jest blisko:



    - Są polskie akcenty? Hmmm... no bo jak tego nie nazwać takowym:



    Tylko wozy strażackie siakieś inne:



    Na placu odbywała się jakaś ciekawa gra miejska, w której zawodnicy wykonywali dziwne zadania ;-) No to uśmiech i fotka leci do Internetu :-)



    Pora wracać do hotelu, przede mną 1,5 godziny drogi. Po drodze wysiadam jeszcze na chwilę na stacji Museum by zobaczyć ciekawie wyglądającą na zdjęciach fasadę budynku, ale na żywo nie robi już specjalnego wrażenia:



    Aha! No i jeszcze musi być zwyczajowe zdjęcie skrzynki pocztowej!



    Na Kipling wsiadam do busa i do hotelu!

    Pozdrawiam,
    tygrysm!

    PS jeszcze zaplątało mi się gdzieś zdjęcie lądującego na lotnisku na wyspie Bombardiera linii Porter. To się podzielę ;-)

    czopan, kaspric, tomo and 34 others like this.
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  5. #5

    Dołączył
    Nov 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    Opłata członkowska to od 4 do 12 tysięcy dolarów kanadyjskich.
    plus podatek

    ps. świetna relacja!
    tygrysm and Havilland like this.

  6. #6

    Dołączył
    Sep 2011

    Domyślnie

    Kojarzycie budynek w kształcie żelazka z Times Square w Nowym Yorku? Kanadyjczycy też taki mają, tylko trochę mniejszy ;-)

    Flat Iron w NYC znajduje się w pobliżu Union Square! Poza tym świetna relacja.
    Jeśli możesz powiedz jeszcze jakie miałeś pytania na granicy kanadyjskiej proszę.

  7. #7

    Dołączył
    Feb 2010
    Mieszka w
    Tychy

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    Wieża ma 533,33 m wysokości i licząc od 1976 roku utrzymywała przez 34 lata tytuł najwyższej konstrukcji wzniesionej przez człowieka. W 2010 roku tytuł ten zabrała jej Burj Khalifa w Dubaju.
    Błąd. Do sierpnia 1991 roku najwyższą konstrukcją był maszt radiowy w Konstantynowie.

  8. #8
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Dzień trzeci - Niagara Falls

    Będąc w tych okolicach wymyśliłem, że szkoda by nie zobaczyć wodospadu Niagara. Kombinowałem na różne sposoby jak by tam najsensowniej dotrzeć łącznie z wynajmem samochodu, ale koniec końców zdecydowałem się na wycieczkę zorganizowaną, bo przy jednej osobie tak wychodziło najsensowniej. Wycieczkę zarezerwowałem z BG Tours Canada, którzy to umożliwili mi wybór hotelu przy lotnisku jako miejsce rozpoczęcia wycieczki. W potwierdzeniu rezerwacji dostałem informację, że na kilka dni przed dniem wycieczki dostanę informację o której mnie odbiorą z hotelu. Jak się zapewne domyślacie, takiej informacji nie dostałem, więc musiałem do niech zadzwonić, a tam miła pani powiedziała, że oni nie odbierają klientów z obrębu lotniska, ale mnie przebookuje na wycieczkę w zaprzyjaźnionej firmie i żebym był gotowy o 7.00 rano. Firmą tą okazała się firma Chariots of Fire, która ma na Tripadvisorze świetne opinie, więc nie miałem nic przeciwko temu. Mel, kierowca i przewodnik za razem przyjechał po mnie wycieczkowym GMC punktualnie, by ruszyć dalej do centrum miasta o poranku.





    Toronto jest bardzo zakorkowane. Wg. Mela z powodu zwężenia na wjeździe do miasta spowodowanego przez rekonstrukcję głównej drogi na estakadzie biegnącej równolegle do brzegu jeziora Ontario. Nie wiem czy to prawda, po tym jak przeczytałem dużo opinii na Flyertalku, że w Toronto zawsze się tylko stoi. W krótkiej pogawędce okazało się, że Mel urodził się w Kanadzie, ale jego rodzice są Ukraińcami



    Bierzemy z centrum Toronto resztę pasażerów i ruszamy. Z miasta wyjeżdżamy ulicą Younge Street, najdłuższą ulicą n Świecie. Ciągnie się ona od Jeziora Ontario, aż do jeziora Simcoe. Jej długość to 1896 km i została zbudowana jako zaczątek do urbanizacji wszystkieo co jest na jej drodze. My skręcamy zaś w prawo na drogę wzdłuż zachodniego wybrzeża jeziora do miejscowości Niagara Falls - droga ta zajmuje z centrum Toronto około 2 godzin, z czego prawie połowa to wyjazd z miasta w korku. Dalej jedzie się autostradą, która prawie na całej długości ma 4-5 pasów ruchu w każdą stronę. Na miejscu pierwszą atrakcją jest możliwość wejścia na wieżę Skylon Tower.



    Wieża ta ma 160 metrów wysokości i daje świetny obraz całości widocznych poniżej wodospadów. Polecam na nią wjechać zanim zobaczycie wodospady z bliska! Na górze taras widokowy jest otwarty, bez żadnych szyb, dzięki czemu nie ma problemu z robieniem zdjęć dobrej jakości. Zerknijcie z góry:



    Wyspa po środku i wodospady po lewej stronie zdjęcia należą do USA, wodospady po prawej stronie zdjęcia są w większej części kanadyjskie. Po lewej stronie zaś widać Rainbow Bridge. Most-przejście graniczne, które podobno jest drugim najbardziej aktywnym pod względem ilości przekroczeń granicy przejściem w USA po lotnisku JFK w Nowym Jorku.

    A teraz nieco bliżej... wodospady amerykańskie:



    i kanadyjski:



    Ktoś mniej zorientowany może zapytać "ale który to Niagara?". Prawidłowa odpowiedź to wszystkie. Największy z nich to ten należący do kraju klonowego liścia i zwany jest Horseshoe Falls (Podkową), Drugi największy to American Falls, a trzeci dużo mniejszy, znajdujący się tuż obok to Bridal Veil Falls. Wodospady znajdują się na rzece Niagara łączącej wyżej usytuowane jezioro Erie z jeziorem Ontario. Nie są one najwyższe na Świecie (mają "tylko" 51 metrów), ani nie są najszersze. Za to to nimi spływa największa ilość wody na minutę. Wartość ta dochodzi do 168 000 metrów sześciennych.



    Wodospady są ważne nie tylko ze względu na ich wartość turystyczną, ale także służą one jako elektrownia wodna. Otóż część wody płynącej z góry jest zabierana podziemnymi rurami do elektrowni ładnie wkomponowanej w otoczenie. Wodę tą wypuszcza się na dole wodospadu. Czy oznacza to, że wodospad jest mniej widowiskowy? Absolutnie nie! Zarządzający elektrownią wiedzą jak ważny jest wodospad dla miasta i okolicznej gospodarki, dlatego w sezonie letnim w ciągu dnia nie ogranicza się za bardzo przepływu wody. Kurek przykręca się (a w zasadzie odkręca w elektrowni) w nocy i w zimę, kiedy to przepływ wody zredukowany jest o połowę. Mówiąc tu o sezonie zimowym rozumie się czas od 1 listopada.

    Schodzimy na ziemię na krótki spacerek wzdłuż wodospadu w kształcie końskiej podkowy:



    Najbardziej kojarzoną atrakcją przy wodospadzie jest podpłynięcie do niego statkiem. Do wyboru są firmy Horn Blower i Maiden of the Mist. Nasz organizator wycieczki współpracuje z tą drugą. W związku z rozpoczęciem roku szkolnego dziś kolejki na statki nie ma, więc szybko zjeżdżamy windą na dół zbocza i pakujemy się na nasz statek:


    (to nie dokładnie ten, ale podobny )

    Każdy dostał po różowej jednorazowej pelerynie żeby nie zmoknąć. Już przy przystani czuć było wodę z sąsiadującego amerykańskiego wodospadu. Z resztą widać to na obiektywie...



    Kapitan uruchomił syrenę co oznacza wypłynięcie z portu. Nad nami po prawej góruje Niagara Falls z wysokimi hotelami oferującymi widok na wodospady wprost z pokoju.



    Zwróćcie uwagę, że strona amerykańska jest po tej samej stronie co wodospady, więc ich zobaczenie wymaga albo stania z boku spadku wody, albo trzeba się wysilić i zejść ścieżką w dół:



    W tym wymiarze nie ma chyba wątpliwości, że Kanada jest lepszą strona do oglądania tego cudu przyrody.

    Głównym celem statków wycieczkowych jest podpłynięcie pod samą lecącą wodę i zmoczenie wszystkich pasażerów:



    My też tam zaraz będziemy... więc schowałem aparat, by nie oberwał. Próbowałem zapisać jakieś zdjęcia telefonem, ale gdy tylko osiadła wilgoć na ekranie (wystarczyły na to jakieś 4 sekundy ), stał się bezużyteczny.

    I jesteśmy! Jednak wyjąłem ten aparat







    Zwróćcie uwagę na tę konstrukcję:



    Amerykanie wybudowali ją, by było widać z ich strony wodospad amerykański pod jakimś sensownym kątem. Dodatkowo, w pylonie są windy, dzięki czemu możliwe jest wejście na pokład jednostki podpływającej pod wodospad.

    I jeszcze widoki z góry przy kasie biletowej statków:





    Pakujemy się do busa i ruszamy w kierunku Niagara On The Lake, historycznego miasteczka położonego nieopodal. Po drodze zatrzymujemy się w trzech miejscach, by zrobić szybkie zdjęcia:

    - Nad przełomem rzeki Niagara:



    Zwróćcie uwagę na kolejkę linową łączącą dwa brzegi rzeki. W tym miejscu ze względu na meandr rzeki obie strony są kanadyjskie.

    - Na ogromnej zaporze wodnej - tu akurat widać amerykańską, ale stoimy na bliżniaczej kanadyjskiej. Zostały one zbudowane wspólnie przez te dwa państwa i zasilają one sieci elektryczne obu krajów.



    - I przy największym na Świecie zegarze kwiatowym co roku dekorowanym od nowa przez pobliską szkółkę - ponoć najlepszą w Kanadzie i jedną z najlepszych na Świecie. Zegar co roku zmienia swój wygląd. W tym wygląda tak:



    Po drodze do miasteczka mijamy jedną z najmniejszych kaplic na Świecie. Podobno w zeszłym tygodniu para brała w niej ślub.



    Miasteczko Niagara on The Lake leży nieopodal ujścia rzeki Niagara do jeziora Ontario. Jest to chyba najbardziej kwieciste miasteczko jakie w życiu widziałem. W celu ochrony przyrody wszystkie busy i kampery mają zakaz poruszani się po mieście - kierowcy muszą je zaparkować na specjalnym parkingu, skąd kursują co kilka minut bezpłatne autobusy do centrum miasta. Miasteczko oczywiście nie jest duże, więc pokonanie tego samego dystansu, który wykonuje bus miejski zajmuje na piechotę jakieś 10 minut.





    Ciekawostką jest położony w samym centrum miasta hotel Prince of Wales, który uchodzi za najbardziej ekskluzywny hotel w całej Kanadzie. Jego właścicielką jest pewna Chinka, która mieszka na stałe w Kanadzie. Podobno gdy była dzieckiem uciekła z Chin do Hong Kongu płynąc wpław i tam zaczęła nowe życie... dziś mieszka tu ;-) Na pewno po kilku upojnych nocach spędzonych w hotelu York w Toronto, to będzie dla Was miła odmiana. Sprawdziłem dla Was ceny - jak zwykle przystępne ;-) Zwykły pokój (z małym baldachimem nad łóżkiem) to wydatek w specjalnej okazji 267 CAD. Apartament uszczupli budżet o tylko 395 CAD. Wspomniałem o podatku? Ceny nie są takie tragiczne gdy się wspomni, że remont tego hotelu kosztował około pół miliona dolarów kanadyjskich... na każdy pokój



    Po szybkim obiedzie w centrum ruszam z powrotem do busa, by się nie spóźnić. Po drodze popijam charakterystyczny dla Kanady napój imbirowy Canada Dry (made by Coca Cola oczywiście ;-) ). W smaku przypomina dużo mniej słodki Mountain Dew. Całkiem dobry!

    Ostatni punkt programu wycieczki to przystanek w winnicy Diamond Estate. Okoliczny region to winnica na winnicy. Każda ma sklepik w którym na pewno sprzedawcy chętnie poczęstują Was lokalnymi trunkami. Lokalne winnice słyną z jednego charakterystycznego gatunku win, a mianowicie win lodowych (iced wine). Wina te są bardzo rzadkie. Produkuje się je zbierając z krzewu w zimę jeszcze zamarznięte kiście winogron (najlepiej w temperaturze od -10 do -14 stopni), a następnie wyciska się je jeszcze zanim rozmarzną. Najwięcej tych win produkuje się właśnie tu, w tym regionie Kanady. Na to miejsce przypada 85% produkcji wina lodowego białego (resztę obstawiają Niemcy ) i ponad 95% produkcji wina lodowego czerwonego, które zostało po raz pierwszy wyprodukowane właśnie tutaj. Wina te są ultrasłodkie, dlatego zastępują one deser, lub komponuje się je z deskami serów właśnie na deser. Jeśli chcecie je kupić, to robią się one specjalnie dla Was w tych wielkich zbiornikach:



    To tu trzyma się wina białe. Wina czerwone przechowywane są w tradycyjnych beczkach. Ale dość gadania, skoro można spróbować



    Nie jestem fanem win, ale wina lodowe mi bardzo smakowały. I faktycznie były cholernie słodkie. Polecam kupić kiedyś butelkę za 35 CAD i spróbować na własnej skórze.

    Wasze zdrowie!



    Pozdrawiam,
    tygrysm

    Aha! jeszcze słowem uzupełnienia do poprzedniej części relacji jakoś umknęło mi, by pokazać Wam Rogers Arena - pierwszy na Świecie stadion z rozsuwanym mechanicznie dachem. I podobno nawet da się go zamknąć jak pada ;-) i trwa to zdecydowanie mniej niż godzinę ;-)

    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  9. #9
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    makakas, dzięki za miłe słowa!

    Walker23, oczywiście racja! Pisałem już nieprzytomny po całym dniu zwiedzania i nie wiem skąd to mi się wzięło Pierwszy Pan pytał o cel wizyty, dokładną trasę po Kanadzie i Stanach, kiedy wracam do Polski, z jakiego lotniska wracam do Polski, w jakim hotelu będę mieszkał w Toronto i czy mam już rezerwację, dlaczego wpisałem na karcie że będę w Kanadzie tylko 3 dni skoro chcę ją zwiedzać i czy mam alkohol w plecaku. Innych praktycznie o nic nie pytał poza celem wizyty. Drugi Pan tylko pytał o trasę i powiedział, że zapowiada się fajna wycieczka i życzył powodzenia

    PiotrekS, niby tak, ale będąc na tylu wysokich budynkach nikt nigdzie i nigdy nie wspomniał o tym maszcie. Patrząc teraz na wikipedii na listę największych struktur wzniesionych przez człowieka widzę masę masztów o których nigdy w życiu nie słyszałem. Mam wrażenie, że w tej klasyfikacji chodzi jednak o budynki. Swoją drogą w USA od 1963 roku stoi w Północnej Dakocie maszt KVLY-TV Mast, który ma 628,8m wysokości i już jak budowano CN Tower była ona niższa od tego masztu. Może złego słowa użyłem A o tym maszcie w Dakocie pierwsze słyszę czytając wikipedię.
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  10. #10
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Ile kosztowała ta wycieczka na Niagarę? Zastanawiam się czy nie zahaczyć w przyszłym miesiącu.
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  11. #11

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    parę dni byłem z dala od relacji forumowych, a tu taka niespodzianka i taaaka relacja

    super foty, super opisy, w tym z miejsc, w których niby nie tak dawno byłem, ale jak widzę, można było więcej zobaczyć. Tygrysm - dzięki i czekamy na dalsze części.
    tygrysm, Havilland, tartal and 1 others like this.

  12. #12
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Niby dopiero 3 dni relacyjne a tu już tyle. Z niecierpliwością czekam na więcej.

  13. #13

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    parę dni byłem z dala od relacji forumowych, a tu taka niespodzianka i taaaka relacja

    super foty, super opisy, w tym z miejsc, w których niby nie tak dawno byłem, ale jak widzę, można było więcej zobaczyć. Tygrysm - dzięki i czekamy na dalsze części.
    patrząc na wodospad Niagara przypomniało się mi o twojej relacji

  14. #14
    L4
    L4 jest nieaktywny
    Awatar L4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    w lesie

    Domyślnie

    Zaraz przy CN Tower jest też nowo otwarte rekinarium - "Ripleys Aquarium of Canada". Ruchomy chodnik pod zbiornikami, rurka do przeczołgania dzieciarni i miejsce do poklepania skorupiaków itp. W sezonie lepiej kupić bilety przez internet na daną godzinę, oszczędzi się sporo stania w kolejce na miejscu. A w środku i tak tłok.



    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    W tym wymiarze nie ma chyba wątpliwości, że Kanada jest lepszą strona do oglądania tego cudu przyrody.
    No ja nie jestem taki pewien.

    Można spokojnie podejść pod Kanadyjską podkowę (Terrapin Point na koziej wyspie, wcześniej "Welon Panny Młodej"):


    A widok z windy na Amerykański



    Można też mostkiem przejść na wysepkę z punktem widokowym:

    tygrysm, Havilland, tartal and 3 others like this.

  15. #15
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Że Wy Drodzy Państwo książek podróżniczych nie piszecie, jest tutaj wręcz elita pisarska, człowiek jakby nawet zasypiał na stojąco to chce to czytać, proste pytanie - dlaczego?

    Tygrysm relacja super, czekam na dalszy ciąg
    elza030, Havilland, tartal and 3 others like this.

  16. #16
    Awatar tygrysm

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    EPWA

    Domyślnie

    Wow, wielkie dzięki za tyle miłych słów

    cart, wycieczka kosztowała 77 CAD, wydaje mi się że jeszcze przed podatkiem i płaciło się za nią chyba 84 albo 86 CAD. W tym była jedna z atrakcji do wyboru - albo wieża, albo statek. Jeżeli chciało się skorzystać z obu tych przyjemności trzeba było po zjechaniu z wieży dopłacić 12 CAD (to już z wliczonym podatkiem ;-) )

    L4, dzięki za fajne zdjęcia Nie jestem fanem akwariów, więc je pominąłem i zapomniałem o nim wspomnieć - dobrze, że to uzupełniłeś ;-) Myślę, że jak ktoś pojedzie do wodospadów Niagara i zobaczy je czy to z jednej, czy z drugiej strony, będzie zadowolony ;-) Ja zostaję przy swojej wersji, że lepiej obserwować wodospady z naprzeciwka niż z boku lub z dołu, ale po stronie USA też jest pięknie!

    Tomasz Wójcik, można kiedyś wydać najlepsze relacje z podróży Lotnictwo.net.pl ;-) Dzięki, że czekacie! Wrzucę taki teaser przed kolejną częścią relacji




    Pozdrawiam!
    tygrysm
    Havilland, Wamo, makakas and 13 others like this.
    A319 A320 A321 A33(23) A34(36) A388 AT42 AT72 B717 B737(345789) B744 B752 B763 B77(2W) B78(89) CRJ(279) DH8X E120 E145 E170 E175 E190 E195 F100 RJ1H
    9V 9W AA AB AC AD AF AK AP AY AZ B6 BA BJ BR C0 CX DJ DL DY EK EY FB FR G3 HA JJ JL JQ K2 K6 KL LH LO MU MQ MW NE NH NZ OO OS OZ QF QK QQ QR SG SK SN SU TG TR TZ U2 UA US VA W6 XQ

  17. #17
    Awatar Ansett

    Dołączył
    Sep 2012
    Mieszka w
    SYD

    Domyślnie

    tylko dodam: Tygrys, tak trzymac.

    a co do tego morskiego dania - to mi wyglada na jakies calamari z.. calamari
    Havilland and tygrysm like this.

  18. #18

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    a propos dania... Czy zostało ono podane w gazecie czy to tylko serweta z imitacją gazety?

    Tygrysm.... tak przecież niedawno mieliśmy okazję czytać relację z Australii a tu już kolejna relacja
    Havilland, tygrysm and otul72 like this.

  19. #19
    L4
    L4 jest nieaktywny
    Awatar L4

    Dołączył
    Feb 2009
    Mieszka w
    w lesie

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    L4, dzięki za fajne zdjęcia Nie jestem fanem akwariów, więc je pominąłem i zapomniałem o nim wspomnieć - dobrze, że to uzupełniłeś ;-) Myślę, że jak ktoś pojedzie do wodospadów Niagara i zobaczy je czy to z jednej, czy z drugiej strony, będzie zadowolony ;-) Ja zostaję przy swojej wersji, że lepiej obserwować wodospady z naprzeciwka niż z boku lub z dołu, ale po stronie USA też jest pięknie!
    Po Kanadyjskiej stronie byłem w poprzednim stuleciu, więc zbyt świeżego porównania nie mam ;-). Po Amerykańskiej stronie podobają mi się dodatkowo te wszystkie wysepki.

    Dla mnie akurat też było tak wygodniej, bo wylatywałem z BUF. Rano pociągiem przez granicę, kilka godzin na miejscu i można się zwijać. Jeśli ktoś z Toronto do USA leci to często jest to dużo bardziej opłacalna opcja - bilet autobusowy do lotniska w BUF kosztuje jakieś 15 CAD, a same podatki przy wylocie z YYZ wynoszą ze trzy racy więcej (nie wspominając o wyższych taryfach).

  20. #20

    Dołączył
    Oct 2011

    Domyślnie


    Polecamy

    Cytat Zamieszczone przez tygrysm Zobacz posta
    Wrzucę taki teaser przed kolejną częścią relacji
    ajaj... no pięknie - jedziesz po hiciorach z naszej (z KubaB) zeszłorocznej trasy. A potem już same fajne miejsca czytam i zazdraszczam, bo już zbyt długo się siedzę na miejscu
    tygrysm likes this.

Strona 1 z 12 1 2 3 11 ... OstatniOstatni

LinkBacks (?)


Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •