Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 60
Like Tree241Likes

Wątek: Tokyo-Seul-Taipei-Palawan-Manila-HongKong-Bangkok

  1. #1
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie Tokyo-Seul-Taipei-Palawan-Manila-HongKong-Bangkok


    Polecamy

    Z kilku powodów uznaliśmy, że jeśli ten wyjazd ma się odbyć to ma być intensywny i dynamiczny.
    Z czasem zdecydowaliśmy się połączyć zwiedzanie Tokyo i okolic z wizytą na Filipinach. Po pobycie w okolicach Kansai w 2012 ciągnęło nas do Japonii (a podsycały to relacje na forum i opisy kasprica), a po wizycie w Indonezji w 2013 chcieliśmy odwiedzić Filipiny (choć przez chwilę w planie była Birma). Główny bilet TXL-HEL-NRT / HKG-BKK-HEL-WAW w sensownej cenie dało się kupić z Finnair, dodatkową atrakcją był 787 JAL na HEL-NRT i Cathay na HKG-BKK. Na Bangkoku mi nie zależało, ale obniżał cenę biletu, a że przesiadka i tak wymagała noclegu postanowiliśmy tę dobę w Bangkoku spędzić. Z Japonii do Manili kupiliśmy bilet za mile. Zależało nam na długiej przesiadce w Seulu, ale dostępność miejsc wymusiła kolejną w Taipei, także z noclegiem. Na Filipiny czasu zostało niewiele, tak niewiele, że nawet na sam Palawan nie wystarczyło

    Z racji tempa nie byłem w stanie pisać na żywo, ale postaram się nadrobić. By się nie zamęczyć noclegi dobierałem tak by dało się do nich łatwo dotrzeć z lotnisk (zresztą całą trasę układałem możliwe pod tym kątem). Oczywiście cała podróż tylko z bagażem podręcznym (ciepłe ubrania po Seulu trafiły na śmieci). Starałem się przygotować bardziej niż zwykle by nigdzie nie utknąć i nie tracić czasu na pierdoły takie jak rozgryzanie lokalnej komunikacji publicznej.

    Ponieważ cały wypad to 12 lotów, na 6 różnych biletach, a wszystko w ciągu 15dni mocno obawiałem się tajfunów. Jak na złość na kilka dni przed wylotem wykształcił się tajfun Nuri i szybko urósł do najwyższej kategorii 5 kierując się przy tym na Japonię. Prognozy nie były jednoznaczne, ale ryzyko popsucia wyjazdu już na początku było spore.
    Do Berlina dojechaliśmy Polskim Busem, na nieprzyjemnym Teglu musieliśmy odczekać ponad 2h zapasu czasu. Lot TXL-HEL na E90 nie wymaga komentarza. No może taki mały, że 4 dni wcześniej zlikwidowano posiłki na średnich lotach europejskich do których TXL-HEL się wliczał. Pech

    Wybierając trasę przez Helsinki brałem pod uwagę krótki czas podróży, stosunkowo szybki przelot longhaul do NRT i możliwość lotu 787 JAL (zachęcony opowieściami kasprica). Co dziwne z Helsinek JAL i Finnair lecą niemal w tych samych godzinach. Po boardingu okazuje się, że ekonomiczna jest niemal pusta. W tylnym przedziale mniej więcej połowa pasażerów mogła delektować się podróżą na 4 fotelach tylko dla siebie:

    Serwis rzeczywiście wzorowy. 2 spore posiłki, bardzo miły personel, spory wybór napojów. Miałem wręcz wrażenie, że za każdym razem gdy się budziłem czekał na mnie kubek z sokiem. Fotele wygodne, wygodne także do spania w poprzek. Jako, że był to mój pierwszy lot 787, byłe ciekaw samolotu i bardzo liczyłem na bardziej wilgotne powietrze (mam problem z suchym okiem). Nie odczułem, by w układzie 2-4-2 było luźno, dlatego nie prędko zdecyduję się na lot w tradycyjnym dla 787 układzie 3-3-3. Ogólnie samolot mnie nie zachwycił, to po prostu zwykły samolot, taki jak wszystkie wcześniej. Być może z powodu słabego LF było sucho (jest taka relacja?), bardziej wyschłem chyba tylko na locie 767 AKL-KIX i 777 MUC-SIN (dziwne, że same Boeingi ?!?).

    Dolecieliśmy do Tokyo 50 minut przed czasem. Kupilismy Kanto Area Pass i z podobnym wyprzedzeniem dotarliśmy do hotelu, gdzie 4h przed godziną check-in pokoju się raczej nie spodziewałem. Zostawiliśmy tam rzeczy i zabraliśmy się za zwiedzanie. Zdecydowałem się na nocleg w dzielnicy Nihombashi, w Tokyu Stay Nihombashi jakieś 200m od najbliższej małej stacji JR i w zasięgu 10-15min spaceru od stacji Kanda i Tokyo Station. Hotel jak najbardziej polecam, ale o tym później. Z racji sprawnego i wygodnego przelotu uznaliśmy, że zdążymy jeszcze odwiedzić Nikko. Nieco zdezorientowani (nigdy nie widziałem wcześniej TAKICH potoków pieszych) trafiliśmy nieco przypadkiem na odpowiedni pociąg (żeby było śmieszniej o tym, że odpowiedni przekonaliśmy się gdy już ruszył .


    Podczas przesiadki w Utsunomiya zdążyliśmy spokojnie zjeść obiad - samo miasto w okolicach dworca pięknością nie grzeszy.
    Miałem obawy, czy nie wybieramy się do Japonii za późno i zamiast kolorowych liści zastaniemy w górach nagie drzewa, ale na szczęście zdążyliśmy:




    Machoni, tartal, Wamo and 27 others like this.

  2. #2
    Awatar Pavulon_

    Dołączył
    Dec 2011
    Mieszka w
    PL

    Domyślnie

    Jechaliscie z "balastem" czy babcia/dziadek dostali prezencik ?

  3. #3
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Sami chcieli Małemu zaplanujemy coś spokojnego, o ile nas wcześniej nie wykończy.

  4. #4
    Awatar Pavulon_

    Dołączył
    Dec 2011
    Mieszka w
    PL

    Domyślnie

    Ciekawiło mnie to ze względu na dość intensywny plan. Ja swoją młodą ciągalem wszędzie... w wieku 1,5 wschód i zachód USA, jak miała 2 SIN oraz Indonezja chociaż dało radę jest to zawsze "lekkie" wyzwanie

  5. #5
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Nasz ma 9miesiecy Jak bedzie mial 1,5-2 lata chcialbym go gdzies zabrac.

  6. #6
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    O rany, czuję się jak jakiś ambasador Japonii . Trochę zdziwił mnie brak entuzjazmu odnośnie JAL, jeśli tam nie jest przestronnie, to ja naprawdę nie wiem, gdzie jest .
    Rob_Sad likes this.

  7. #7
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Serwis JAL wyśmienity. Brak entuzjazmu odnośnie 787. Siedzenia bardzo fajne, ale nie odczulem by miejsca bylo wiecej, niż w innych samolotach (może nie miałem okazji bo z racji niskiego LF zajmowałem kilka siedzeń).

    Odnośnie Japonii poza wskazówkami praktycnymi z forum korzystaliśmy też z książki Joanny Bator "Japoński wachlarz". To taki podręcznik kulturowy, dzięki któremu Japonia wydaje się jeszcze ciekawsza.

  8. #8
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    W Nikko byliśmy jednak mocno zmęczeni podróżą, zanim się połapaliśmy co gdzie jest, część świątyń już zamknięto. Ale to nic, tam nawet głupi parking wyglądał ciekawie:


    Po powrocie z Nikko na zwiedzanie nie mieliśmy już specjalnie siły (choć po rozgoszczeniu się w hotelu zrobiłem jeszcze małe kółko po Nihombashi i dookoła Tokyo Station - życia tam specjalnie nie ma, same biurowce).
    Pisałem wcześniej o Hotelu Tokyu Stay Nihombahi. Zanim się na niego zdecydowałem miałem z 4 lub 5 innych rezerwacji, długo szukałem optymalnego miejsca na nocleg, by lokalizacja była dobra, standard, a przy tym cena. W tym Tokyu Stay (Tokyu Stay Nihombashi) atrakcyjną cenę za dwójkę znalazłem w serwisie hotels.com, przy zniżce 10% na którą miałem kod wyszło około 850zł za 3 noce, no i w cenie były całkiem obfite śniadania. Hotel wiosną tego roku przechodził remont, większość hoteli w tym przedziale cenowym w dobrych lokalizacjach ma już bardzo wysłużone wnętrza.

    Następnego dnia rano wypad w okolice Shinjuku i widok z Metropolitan Government Building:


    Później Shibuya (to dokładnie okolica Love Hotel Hill):


    Około południa bliższe i dalsze okolice Tokyo Station, czyli np. budynek Tokyo International Forum:


    i okolice Pałacu Cesarskiego:


    Prognozy dotyczące tajfunu stają się dla nas przychylne. Tajfun osłabł i raczej przejdzie w bezpiecznej odległości od Tokyo. Najbliższej miał być właśnie tego dnia wieczorem więc na drugą część dnia w planie Karuizawa. Wyczytałem, że pociągi stają dopiero przy wietrze powyżej 50węzłów, a szanse na taki w prognozach były rzędu 5%, więc niewiele. Znowu dworzec i przejazd shinkansenem (trafił się nam najnowszy serii E7, tym razem zarezerwowaliśmy sobie miejsca by uniknąć tłoku jak dzień wcześniej podczas powrotu z Nikko):


    Podobnie jak w przypadku Nikko, także w Karuizawie sporo chłodniej w porównaniu do Tokyo. Jesień jest tutaj przynajmniej miesiąc do przodu. Karuizawa to niewielkie misteczko, główna ulica dochodząca do dworca na którym zatrzymują się shinkanseny wygląda tak:


    Ale boczne uliczki szybko zagłębiają się w las, gdzie robi się sielankowo. Jest tutaj sporo bogatych rezydencji, większość nieźle ukryta - przypomina mi to trochę miasteczka w Górach Błękitnych w pobliżu Sydney:


    W planie mieliśmy wizytę w onsenie przy sąsiedniej stacji kolejowej Nakakaruizawa, ale nieco pobłądziliśmy po lasach i nie zdążyliśmy na darmowy shuttle bus. Da się tam podjechać lokalną koleją, ale dodatkowe 2,5km trzeba już przejść. Odpuściliśmy, może uda się następnym razem.
    Powrót do Tokyo znowu serią E7. W 2012 w Kyoto i okolicach nie widziałem takiej fascynacji technologią toalet jak tutaj w okolicach Tokyo. W toalecie w shinkansenie po wejściu klapa sama się podnosi, można się nieźle przestraszyć. Podgrzewane deski są standardem (też można się przestraszyć).
    kaspric, mapa, 1x2lupus and 12 others like this.

  9. #9
    Awatar kaspric

    Dołączył
    May 2012

    Domyślnie

    Świetnie, że udało Wam się trafić na E7 - one jeżdżą od tego roku, ganz nówki , a są przeznaczone przede wszystkim na Hokuriku Shinkansen (przedłużenie Nagano shinkansen), które planują otworzyć w marcu 2015. Mam wrażenie, że trafiliście na jakąś eksplozję kolorów, przynajmniej porównując do mojego wyjazdu rok temu, a może to kwestia aparatu?

  10. #10
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Tak też wyczytałem na stronach JR, tam podają, że E7 jeżdżą na Nagano Line, ale według tego co udało mi się wcześniej ustalić tylko na niewielu "rejsach" i to wcale nie naszych. Widocznie mieliśmy farta i to w obie strony
    Wcześniej do Nikko jechaliśmy serią E5 w obie strony.
    Zdjęcia robie emerytem Nikonem D70 z turystycznym obiektywem 18-200. Zdjęcia oczywiście obrabiam, tym bardziej, że aparat ma ogromną tendencję do niedoświetlania, a automatyczny balans bieli praktycznie nie działa. Kolory się poprawiają przy lekkim podkręceniu kontrastu
    Kolorów najwięcej było rzeczywiście w górach, w Tokyo zdecydowanie jeszcze za wcześnie. Pomimo potencjalnego tajfunu sprzyjała nam pogoda, choć w Nikko było już późno, ale w Karuizawie było tylko nieco pochmurnie, a dzień później w Five Lakes momentami już w ogóle prawie czyste niebo.

  11. #11

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Piękne kolory na tych zdjęciach!

  12. #12
    Awatar mapa

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    WRO

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Pavulon_ Zobacz posta
    Ciekawiło mnie to ze względu na dość intensywny plan. Ja swoją młodą ciągalem wszędzie... w wieku 1,5 wschód i zachód USA, jak miała 2 SIN oraz Indonezja chociaż dało radę jest to zawsze "lekkie" wyzwanie
    Kurcze, trochę Wam zazdroszczę bo z małymi to nigdy nie wiadomo co się wydarzy, mówię tu nawet o samym długim locie. No ale moje mają 2 lata i 7 mies. I to dopiero byłoby wyzwanie, dlatego chyba trochę jeszcze odczekamy

  13. #13

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    fotki przyrody (kolory) fantastyczne. Przypomina mi się Korea chyba z zeszłego roku
    Czekam na fotki z Filipin i info na co tam Wam czasu starczyło. Palawan jest "time consuming" z uwagi na odległości i czas dojazdu do El Nido (jesli ktoś chce tam jechać).
    Ostatnio edytowane przez KubaB ; 27-11-2014 o 12:21 Powód: literówka

  14. #14
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez KubaB Zobacz posta
    fotki przyrody (kolory) fantastyczne. Przypomina mi się Korea chyba z zeszłego roku
    Czekam na fotki z Filipin i info na co tam Wam czasu starczyło. Palawan i "time consuming" z uwagi na odległości i czas dojazdu do El Nido (jesli ktoś chce tam jechać).
    Do Filipin jeszcze trochę Niestety nie daliśmy rady z podziemną rzeką, choć z tego co widziałem w lokalnych ofertach da się ją zrobić "po drodze" pomiędzy Puerto, a El Nido w ciągu 1 dnia. My korzystając z dobrej pogody cały pobyt przesiedzieliśmy w El Nido robiąc Island Hopping (A i C). Trzeba było trochę odpocząc po początku podrózy.

  15. #15
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Po powrocie z Karuizawy okazuje się, że w Tokyo pada deszcz (tyle zostało z tajfunu Nuri). Uznaję, że najlepiej przeczekać go w jakimś punkcie widokowym, pada na najbliższy Bunkyo Civic Center. Zdążyliśmy jeszcze zanim zrobiło się zupełnie ciemno:


    Później udajemy się do dzielnicy szeroko rozumianej rozrywki - Kabukicho w okolicach Shinjuku. Nie podobało mi się tam, w żadnym innym miejscu w Japonii nie widziałem tylu białych, bardzo komercyjnie. Być może gdybym zaczął odwiedzać poszczególne lokale zmieniłbym zdanie, ale z zewnątrz nawet ciężko dociec co jest wewnątrz?!? Wracamy do hotelu, a po odpoczynku robię sobie jeszcze wypad do Arashiyamy, która też specjalnie mnie nie rusza:


    Bardzo chciałem odwiedzić Tsukiji Fish Market, jednak możliwość obserwowania wnętrza i aukcji tuńczyków obwarowana jest surowymi ograniczeniami. Jest limit wchodzących, nie da się rezerwować z wyprzedzeniem, a listy zamykane są o 5:00 rano (lub wcześniej, jeśli są pełne). Wchodzi się w 2 grupach, jedna o 5:00, druga o 6:00. Musiałbym wyjść z hotelu przynajmniej o 4:00 by mieć gwarancję, że się załapię. Choć pierwotnie chciałem, na miejscu uznałem, że mam jeszcze przed sobą wiele intensywnych dni podróży i muszę się oszczędzać. Wymyśliłem rozwiązanie kompromisowe, by wyjść z hotelu o 5:30, zobaczyć co się da na rynku zewnętrznym (detalicznym, ogólnodostępnym) i ogólnie poczuć klimat i zdążyć wrócić do hotelu na 7:00 na śniadanie.
    Zagryzając zęby przystąpiłem do realizacji planu. Na swojej stacji JR (ShinNihombashi) byłem jedynym pasażerem, na szczęście miałem tylko 3 przystanki bez przesiadek, ale musiałem trochę dojść (nieco na orientację, bo wiadomo jak się idzie zgodnie z mapą w miejscach, które mają wiele kondygnacji dróg i ciągów pieszych). Dotarłem jednak szybko. Cały obszar Tsukiji Fish Market jest ogromny i w większości z zakazem wstępu. Z wnętrza wyjeżdża ciężarówka za ciężarówką (handel hurtowy) oraz cała masa spalinowych lekkich wózków, które prowadzi się na stojąco (chyba mniejsi sklepikarze). Podoba mi się, ukradkiem zaglądam do środka:


    Sprzedaż poza obszarem rynku wygląda skromnie. Część stanowisk już się zwija, część dopiero rozkłada, ale ruch jest spory.




    Cieszę się, że tam pojechałem i jeśli będę jeszcze w Tokyo będę chciał zobaczyć aukcję. Podczas drogi powrotnej zaczyna wschodzić słońce, robię więc sobie dłuższy spacer na około pomiędzy wysokimi budynkami okolic dworca Shiodome. Bez problemu zdążyłem się jeszcze wykąpać przed śniadaniem


    Pogoda jest piękna. Uznajemy więc, że realizujemy plan z Five Lakes kosztem Kamakury (nie dało się wszystkiego). Trochę mi szkoda, że odpuściłem samo Tokyo przy tak pięknej pogodzie, ale parków i świątyń doświadczyłem wcześniej w Kyoto.

    Dojazd do Kawaguchiko jest upierdliwy. Zdecydowanie warto przestudiować rozkłady jazdy pociągów i dobrać połączenia z najlepszymi przesiadkami, a na najdłuższy odcinek z Shinjuku do Otsuki wybrać szybszy pociąg (opisywany w rozkładach jako Limited Express, taki pociąg jest też znacznie wygodniejszy). Również na "górskim" połączeniu z Otsunki w stronę Fuji da się wybrać szybszy pociąg. Łącznie da się oszczędzić ponad 1h.
    Po drodze widzę szczyt Fuji, ale widzę, że zbierają się dookoła niego chmury, mam nadzieje, że zdążymy Im bliżej Otsuki tym ciekawsze widoki:


    Przyznam się, że niemal całą trasę w pociągu z Otsunki do Kawaguchiko przespałem (efekt porannej eskapady). Po dotarciu spacerem docieramy do kolejki linowej na górę Tenjo, która zapewnia ładne widoki na Fuji (jest też znacznie chłodniej niż w Tokyo):


    Zdążyliśmy, szczyt Fuji jest otoczony chmurami, ale ciągle widoczny (nieco pod słońce, ale wybaczam):


    Samo miasteczko to duża ilość hoteli:


    Ale akcenty jesienne też są atrakcyjne:


    Podczas drogi powrotnej do Otsuki starałem się już nie spać. Za oknem kolorowa prowincja:


    Zachód słońca chcieliśmy obejrzeć z tarasu widokowego w Landmark Tower w Yokohamie, ale zanim dotarliśmy góra Fuji zasłoniła się już chmurami. Widok nie był więc specjalnie spektakularny. Na wieczór w zamian mielismy ambitny plan, ale pewne problemy medyczne zjadły nam aż kilka godzin.
    Po drodzę znowu odwiedziliśmy Shibuję:


    ,a później okolice reprezentacyjnej ulicy Omotesando oraz dworca Harajuku z sklepami z dziwną modą na Takeshita-Dori:


    Zabrakło niestety czasu na Ginze, Asakusę i obszary portowe (nie przejechałem też Rainbow Bridge). Ale jak na 3 dni myślę, że nieźle
    shiver, Machoni, tartal and 14 others like this.

  16. #16
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Następnego dnia wylot mamy o 10:00 rano z Hanedy i lecimy do Seulu na lotnisko Gimpo. Lecimy Asianą. Zależało mi na portach usytuowanych bliżej miast, bo to spora oszczędność czasu (i pieniędzy). Przyszliśmy na śniadanie 10 minut przed czasem i w drodze wyjątku pozwolono nam zacząć je jeść o 6:55 W Japonii jak coś jest o pewnej godzinie to o tej godzinie i próbując to zrobić o innej godzinie można się spotkać z niezrozumieniem. Na Hanede można dojechać kolejką MonoRail, ale można też Keikyu Line. Na ten dzień i tak nie obowiązywał już nasz Kanto Pass, a ze stacji ShinNihombashi bardziej pasowała nam podróż Keikyu Line (1 przesiadka, a z MonoRail niezbędne byłyby 2). Dojazd bezproblemowy. Na lotnisku byliśmy około 8:00 rano. Z Dinersem na terminalu międzynarodowym można wejść do Sky Lounge (w centralnej i północnej części terminala). Wnętrza niezłe, cicho i spokojnie, ale dostępne są tylko napoje (przynajmniej w saloniku w północnej części terminala, może dlatego ta pusto), w zamian niezły widok:


    Lecimy A330-300:


    Asiana ma dobre opinie za klasę ekonomiczną. Na locie trwającym 2h20min program rozrywki jest w pełni funkcjonalny, dostajemy też spory posiłek:



    Od kilku dni w prognozach pogody widzę, że akurat w dniu naszego pobytu pogoda w Seulu ma się popsuć. Ma być pochmurnie, choć wcześniejsze dni były słoneczne i kolejne też mają być słoneczne. Żeby było śmieszniej taką samą prognozę mamy dla Taipei
    I rzeczywiście podczas lądowania widzimy mglistą szarość. Czekamy w długiej kolejce do imigration, a potem kolejką AREX docieramy już bardzo szybko (15min) do stacji Hongik Uniwersity, gdzie mamy nocleg (tym razem jakiś hostel). Jest chłodno, a pomimo tego okoliczne knajpki mają stoliki wystawione na ulicę. Podoba mi się to:


    Nie spieszymy się z wyjściem na miasto, bo przecież jest brzydka pogoda. Gdy w końcu udaje się nam wyjść okazuje się, że ... świeci słońce!
    Metrem docieramy stacji City Hall, zwiedzanie chcemy rozpocząć od Pałacu Deoksugung. Trafiamy akurat na zmianę warty:




    Ludzi jest bardzo dużo, jest sobota. Kolejka do pałacu, tak na przynajmniej 1h stania. Darujemy to sobie i idziemy na spacer wzdłuż murów. Tutaj też udaje się nam załapać jeszcze na kolory jesieni:


    Dookoła mnóstwo stoisk z różnymi pierdołami, artyści uliczni, ludzie z dziećmi (widzimy, że w przeciwieństwie do Japonii tu ludzie bardziej wylewnie okazują sobie emocje i przytulają dzieci):


    Wracamy do metra. Zauważamy w podziemiach szafy ze sprzętem wojskowym w razie ataku terrorystycznego. Odnośnie metra Seul ma upierdliwy system biletowy (kolejce AREX także). Jednorazowy bilet jest minimalnie droższy, ale trzeba zapłacić też za niego depozyt i to w wysokości około 50% wartości typowego biletu. Da się zaopatrzyć w prepaidową kartę-bilet, ale tam poza depozytem jest też spora opłata bezzwrotna, która podczas krótkiego pobytu raczej nie ma szansy się zwrócić. Biletomatów jest mało i są do nich kolejki. Przypomina mi się mój nieszczęsny Poznań i karta PEKA (system nie działający dobrze pomimo, że mineło już prawie pół roku od jego wdrożenia).

    Jedziemy w stronę "wioski" Bukchon - starej dzielnicy znanej z fotogenicznych dachów. W metrze tłumy, długo czekamy na przyjazd, podczas przesiadki także (pewnie dlatego, że sobota). Gdy wysiadamy słońce jest już bardzo nisko, tak, że prawie nie świeci, ale jest przyjemnie:





  17. #17

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Rob_Sad długo czekałeś na odbycie podróży. Dobrze przygotowana relacja a te zdjęcia pociągów i JAL przypominają mi relację kasprica

  18. #18
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie

    Przerwa od poprzedniej podróży rzeczywiście spora, ale akurat teraz ten czas szybko zleciał

    Mieliśmy w planie odwiedzenie pobliskiego Pałacu Gyeongbokgung, ale tam była akurat jakaś impreza i wszystko pozamykane. Wcześniej spodziewałem się, że Seul będzie przypominał bardziej Chińskie miasta i będzie gorzej niż w Japonii, ale byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Przedmieścia to blokowiska, ale centrum trzyma poziom, jest nawet trochę ciekawej architektury (budynki Twin Tree Tower):


    Ponieważ wcześniejszy przejazd 3 stacji metrem z przesiadką zajął nam więcej czasu, niż przejście tego samego dystansu na piechotę uznaliśmy, że będziemy już chodzić. Deptakiem Insadong dotarliśmy do potoku Cheonggyecheon (to znany w urbanistyce przykład udanej likwidacji szerokiej drogi na rzecz przestrzeni pieszych). Ludzi wszędzie mnóstwo, życie uliczne na pełną skalę i to przy bardzo chłodnym wieczorze. Szkoda, że Polskie miasta tak nie funkcjonują. Miejscami można trafić na bardziej "swojskie" jedzenie uliczne:


    Obserwując ludzi, szczególnie po pobycie w Japonii aż rażą mnie (pozytywnie) ich emocje. Nie wstydzą się ich pokazywać i są w tym bardzo... zachodni. Widzę tutaj sporo par koreańska kobieta i biały mężczyzna, ogólnie koreanki są ładne (a przynajmniej te które mijaliśmy, pewnie to te bogatsze). Mam wrażenie, że kobiety ubierają się tutaj bardziej zgodnie z modą europejską (w Japonii mają gdzieś Europę) - może przez to podobają nam się bardziej.
    Docieramy to Myeongdong, tam już totalne zakupowe szaleństwo. Ogromem ludzi byłem już tam lekko zmęczony, ale miło patrzeć jak ulice potrafią zastąpić centra handlowe i to w takiej porze roku. Doszliśmy jeszcze do nocnego merketu, ale tam biednie i pusto (chyba wyszedł z mody).
    Nie starczyło nam siły na Gangnam, może następnym razem (no i pałace).
    Spaliśmy w Family & Friends House 2 - było dosyć surowo, ale czysto i miło. Od właścicieli dostaliśmy nawet w prezencie jakaś płytę z muzyką koreańską (jeszcze nie słychałem).
    Rano kolejką AREX dotarliśmy na lotnisko, tym razem wylot już z Incheon, więc przejazd znacznie dłuższy prawie 50minut. Pogoda piękna, czyste niebo, aż szkoda wyjeżdżać. Wylot do Taipei o 11:00 (później, ale mamy 1h zmiany czasu, więc po 2h40min lotu dolatujemy o 12:40), lecimy także Asianą. Procedury na lotnisku bezproblemowe. Karta dinersa daje tutaj wstęp do wielu saloników, wybieramy asiana business lounge. Salonik bardzo duży i spory tutaj ruch, ale w zamian sporo dobrego jedzenia. Lecimy znowu A330-300, serwis podobnie jak dzień wcześniej bardzo dobry (jak na tak krótki dystans to tylko po airNZ i ANA miałem podobnie pozytywne wrażenia):


    shiver, tartal, filkuz and 10 others like this.

  19. #19

    Dołączył
    Aug 2007
    Mieszka w
    mieszkaniu

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Rob_Sad Zobacz posta
    Później udajemy się do dzielnicy szeroko rozumianej rozrywki - Kabukicho w okolicach Shinjuku. Nie podobało mi się tam, w żadnym innym miejscu w Japonii nie widziałem tylu białych, bardzo komercyjnie. Być może gdybym zaczął odwiedzać poszczególne lokale zmieniłbym zdanie, ale z zewnątrz nawet ciężko dociec co jest wewnątrz?!?
    To jest dzielnica "rozrywki" nastawiona glownie na japonskiego klienta. Bary, kluby, mnie lub bardziej podejrzane, masaze, "eskorts", burdele.
    Kontrolowana przez Yakuze. Bardzo duzo nigeryjczykow teraz mozna tam dojrzec, dzialaja ponoc calkiem agresywnie. Sporo histori o naiwnych turystach, ktorzy skusili sie na darmowego drinka, ktory jest wzmocniony pigula, konczy sie z rozbita glowa i pustka w kieszeniach. W wielu lokalach turysta nie bedzie tez milo widziany (szczegolnie jesli nie zna jezyka japonskiego).
    Jakbys byl ponownie w okolicy, to znajdzie tam bardzo duzo swietnych ramen'owni, moge podrzucic jakies typy jesli jestes zainteresowany.

    Kilka dni temu wrocilem z Japoni... Juz chce wracac.

  20. #20
    Awatar Rob_Sad

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    Poznań

    Domyślnie


    Polecamy

    Dzięki piotro
    Takich informacji w przewodnikach się nie znajdzie. W książce Joanny Bator o której pisałem jest to podobnie opisane (choć znacznie łagodniej), ale bez precyzowania o jakie konkretnie miejsca chodzi. Chodzenie po tej dzielnicy bez choć pobieżnej znajomości specyfiki jej działania chyba mija się z celem. W sumie nie dziwię się, że nie lubią tam białych.
    W okolicy jest kilka uliczek z bardzo niską zabudową i dużą ilością małych knajpek (japan-guide o tym piszą, nie pamiętam nazwy, ale pewnie o to Ci chodzi), ale tam też trzeba wiedzieć gdzie wejść
    Ciągnie nas nadal do Japonii i jeśli uda się jeszcze polecieć chyba skupimy się na stronie kulinarnej. Jest coś w Japonii co przyciąga, to chyba jeden jedyny kraj który znam z pełną cywilizacją, ale całkowicie odmienną kulturą. Przyznam, że pierwszego dnia pobytu w 2012 byłem wkurzony, że tam jestem, tak mi się nie podobało, ale pewne rzeczy dostrzega się z czasem lub trzeba o nich wcześniej poczytać (nie byłem odpowiednio przygotowany). Widzę też pewne różnice pomiędzy ludźmi w okolicach Tokyo i ludźmi w okolicach Osaki-Kyoto. To co może się podobać (i mi się podoba) to spokój, opanowanie i poziom kultury ludzi - tego w Polsce bardzo brakuje.

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •