Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 26
Like Tree115Likes

Wątek: Wietnam + Abu Dhabi - 10-dni w Azji

  1. #1
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie Wietnam + Abu Dhabi - 10-dni w Azji


    Polecamy

    Witajcie!

    Postanowiłem poprowadzić dla Was kolejną relację na żywo z naszej wycieczki. Tym razem na tapetę idzie Wietnam oraz ZEA.

    Wyruszamy już w najbliższą środę, a nasz plan jest następujący:
    13.05 POZ-BVA - WizzAir
    13.05 CDG-AUH - Etihad
    14.05 AUH-SGN - Etihad
    15.05 SGN-HAN - JetStar
    18.05 HAN-SGN - JetStar
    22.05 SGN-AUH - Etihad
    24.05 AUH-CDG - Etihad
    24.05 BVA-POZ - WizzAir

    Wszystkie loty w klasie ekonomicznej. Większość wykonywana Airbusem A320. A odcinki długodystansowe A340 oraz A330. Do zrobienia mamy 16 tysięcy mil. Ceny przelotów na trasie POZ-BVA to 34 zł za odcinek + duży bagaż podręczny. Loty wewnątrz Wietnamu to koszt < 100 zł za OW. Lot Etihadem zamknęliśmy dzięki dobremu zestawieniu dat i OTA oraz stopoverowi w AUH w cenie ~1000 zł.



    Noclegi wszystkie rezerwowane u pośredników z wykorzystaniem różnych kuponów zniżkowych etc. Dzięki temu są niewiele droższe niż darmowe

    Niestety jeszcze nie miałem okazji poczytać przewodników, ale póki co plan mamy taki:
    15.05 - zwiedzenie Hanoi
    16.05 - zatoka Ha Long
    17.05 - drugi dzień Ha Long lub Tam Coc
    18.05 - zwiedzanie Sajgonu
    19.05 - delta Mekongu
    20.05 - tunele Cu Chi
    21.05 - ?
    22.05-24.05 - zwiedzanie Abu Dhabi

    Będę wdzięczny za wszelkie sugestie i podpowiedzi.

    Będę starał się pisać z maksymalnie 2-dniowym opóźnieniem. Także ruszamy już w środę!
    Machoni, elza030, szczurwa and 5 others like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  2. #2
    Awatar tinek6

    Dołączył
    Nov 2011
    Mieszka w
    Nowa Iwiczna

    Domyślnie

    Nie wiem w jakich godzinach jesteś w AUH, ale w mieście nie ma zbyt wiele do zwiedzania. Z rzeczy "must see" jest meczet szejka Zayeda. To bardzo polecam. Oprócz tego, jeżeli musisz zabić czas a nie chcesz wydawać na atrakcje na wyspie Yas, które są kosztowne ale zejdzie Ci się tam cały dzień to możesz się przejść wybrzeżem, pooglądać panoramę, dojść do masztu.

    Dobrze wnioskuję, że całość tylko z podręcznym?

  3. #3
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    W AUH ląduję 22.05 o 2 w nocy, a wylatuję do CDG 24.05 także ok. 2 w nocy. W związku z tym potrzebuję tylko jeden nocleg na miejscu
    Czasu będziemy mieć sporo. Meczet oczywiście zobaczymy, a z uwagi, że uwielbiamy spacerować to przejdziemy się wybrzeżem.
    Cała wycieczka tylko z podręcznym.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  4. #4

    Dołączył
    Feb 2015
    Mieszka w
    KRK

    Domyślnie

    Ferrari World

  5. #5

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    ZRH

    Domyślnie

    do meczetu mnie zadna sila nie zaciagnie
    oprocz Ferrari World i kolejki, ktora urywa polecam wybrac sie do Al Ain odwiedzic Jebel Hafeet
    jtf2 likes this.

  6. #6
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    @up, widze że bilet do Ferrari World kosztuje ok. 250 zł za osobę - trochę dużo dla mnie jako osoby, która nie jest fanem motoryzacji. Może jest jakiś sposób na tańsze tickety?

    @Al Ain chętnie odwiedzę. Czy najlepiej wypożyczyć samochód czy jechać jakimś autobusem?
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  7. #7
    Photo Screener
    Awatar Canon

    Dołączył
    May 2007
    Mieszka w
    WAW

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Mateuszz Zobacz posta
    Może jest jakiś sposób na tańsze tickety?
    Myślę, że w książce z kuponami https://www.theentertainerme.com/Abu...Abu-Dhabi-2015 mogą być kupony na to. Poszukaj pojedynczych kuponów na ebayu lub jeśli planujesz większą rozrzutność w Abu Dhabi popatrz czy coś Ci pasuje i wtedy wyjdzie wiele rzeczy dużo taniej niż normalnie.

  8. #8

    Dołączył
    Nov 2012
    Mieszka w
    ZRH

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Mateuszz Zobacz posta
    Czy najlepiej wypożyczyć samochód czy jechać jakimś autobusem?
    znajac dobrze obyczaje na tamtejszych drogach wzialem normalne auto



    zaden saloon car (ekspaci z Bliskiego Wschodu wiedza o co kaman ;-))

  9. #9
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Pozdrawiamy z lotniska w Poznaniu! Wasze zdrowie (Passoa + Cappy multiwitamina).

    otul72 and szczurwa like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  10. #10
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Cześć!

    Wreszcie udało się znaleźć czas, żeby zacząć relację.


    Naszą podróż rozpoczynamy na lotnisku w Poznaniu. Jadąc tam odwiedzamy jeszcze kantor, żeby wymienić złotówki na dolary, które będą niezbędne po wylądowaniu w Wietnamie do opłacenia wizy (45$ - wiza pojedyncza na miesiąc). Na Ławicy nie ma dużego ruchu, a największe zamieszanie robią dzieci zwiedzające port lotniczy oraz oczywiście osoby lecące czarterem na wakacje do Turcji. Biura podróży wprowadziły możliwość wykupienia w pakiecie wstępu do saloniku przed odlotem… Jak się pewnie domyślacie na jednej whisky się nie skończyło…


    Nasz odlot był opóźniony o 15 minut z uwagi na późniejszy przylot samolotu Wizz Air z Luton. Tam miał miejsce „incydent”, o którym nic więcej nam nie powiedziano. Rejs do Beauvais trwał niecałe 2 godziny i był bardzo spokojny. Obłożenie wynosiło około 75%, z czego po rozmowach wnioskuję, że większość osób to turyści odwiedzający Paryż na kilka dni. Na miejscu, żeby dostać się do centrum korzystamy z autobusu, który jedzie do Porte Maillot. Jego cena przy rezerwacji przez Internet do 15,9 euro (na miejscu ponad 17 euro). Czas przejazdu wynosi około 1:20 h.






    Kiedy dostaliśmy się do Paryża to mieliśmy jeszcze około 7 godzin do odlotu z CDG. W związku z tym zrobiliśmy sobie spacer po ulicach stolicy Francji, żeby dotrzeć do Gare de I’Est. To ponad 5 kilometrów najkrótszą drogą. Pogoda jednak dopisywała (27 stopni) i nie trzeba było specjalnie się spieszyć. Na samo lotnisko Charles de Gaulle dotarliśmy autobusem 350, który jedzie dosyć długo (ponad 1h), ale jest najtańszą opcją, jaką znaleźliśmy.









    Z uwagi na spory czas do odlotu (ponad 3h) odwiedziliśmy w terminalu 1 salonik Icare, który znaliśmy z lotniska Orly. Tutaj jednak wybór przekąsek i napojów trochę skromniejszy, ale w pełni wystarczający, żeby posilić się przed lotem i odpocząć po długim spacerze. Dodajmy, że odprawę zrobiliśmy sobie wcześniej przez Internet na oba loty (Paryż – Abu Dhabi i Abu Dhabi – Sajgon).










    Nasz pierwszy lot obsługiwany był przez samolot Etihad A340-600 w ciekawym malowaniu z okazji Grand Prix w Abu Dhabi. W środku nowocześnie, czysto i sympatycznie. Na ten 6,5 h lot otrzymaliśmy słuchawki, koc, poduszkę, zatyczki do uszu, opaskę na oczy i szczoteczkę do zębów. W samolocie świetnie działał system rozrywki, a podane posiłki były smaczne i syte. Na kolację kurczak z warzywami i pure, a na 1,5 przed lądowaniem drobna przekąska.





    Pozdrawiamy z Hanoi!
    tartal, Wamo, otul72 and 7 others like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  11. #11
    Awatar Wamo

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    A gdzie foty z tych uliczek Paryża!

  12. #12

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Mateuszz Zobacz posta
    Nasz pierwszy lot obsługiwany był przez samolot Etihad A340-600 w ciekawym malowaniu z okazji Grand Prix w Abu Dhabi.
    Super, to jest samolot i malowanie, które do dzisiaj podoba mi się najbardziej!

  13. #13
    Awatar kulbin

    Dołączył
    Jul 2012
    Mieszka w
    Koło Miedwia

    Domyślnie

    Ja czekam na fotki z zatoki Ha Long.Poluj wcześnie rano lub przed zachodem słońca(mniej wilgoci w powietrzu).

  14. #14
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Tomasz Wójcik Zobacz posta
    A gdzie foty z tych uliczek Paryża!
    Dużo nie ma, bo z walizką nieprzyjemnie się spaceruje, ale proszę:





    Wamo, otul72, Olson and 2 others like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  15. #15
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Po wylądowaniu w Abu Dhabi następuje całkiem sprawny przejazd autobusem do terminalu i tam jeszcze sprawniejsza kontrola bagażu (nic nie wyjmujemy z plecaków, tylko zdejmujemy buty). Dzięki temu, że wylądowaliśmy 30 minut przed czasem, to możemy jeszcze spokojnie udać się do saloniku Al Dhabi Lounge, który znajduje się od razu na lewo po kontroli. Wybór jedzenia tutaj zdecydowanie lepszy niż w salonikach, które znamy w Europie. Bez problemy można zjeść pożywane śniadanie i przyjemnie poczekać na lot. Dostępne są także prysznice.
















    Na lot do Sajgonu docieramy już w czasie Last Call. Chwile czekamy w autobusie i jedziemy do samolotu. Tym razem zdecydowanie bardziej wysłużony (takie sprawia wrażenie) A330. Pomimo tego bardzo wygodny i czysty. Załoga pokładowa uprzejma, ale brakuje jej tego czegoś co oferuje ekipa British Airways czy Qantas. Lot do Wietnamu trwał 6,5 godziny. W tym czasie ponownie podano dwa posiłki. Na początek śniadanie (omlet, kiełbaska i fasolka), a przed lądowaniem na ciepło kanapka z kurczakiem lub wegetariańska.






    Lądowanie w Ho Chi Minh City perfekcyjne. Szybko wychodzimy z samolotu (miejsca 16 A i C) na to pozwalają i prawie jako pierwsi jesteśmy przy okienku po wizę. Oddajemy wypełniony wniosek, zdjęcie i czekamy w kolejce na rozpatrzenie. Po niecałej godzinie w drugim okienku płacimy po 45 dolarów za osobę i dzięki temu możemy „wjechać” do Wietnamu. Z lotniska zamawiamy Ubera (działa świetnie) i jedziemy bezpośrednio do hotelu Hoang Lien Hotel. Nam przyszło zapłacić za niego 2,48 Euro (normalna cena < 100 zł za pokój ze śniadaniem) i trzeba przyznać, że jest wart nawet normalnej stawki. Pokoje czyste, dobrze wyposażone, szybki Internet i rano bardzo obfite śniadanie. Do tego obsługa, która we wszystkim pomaga z uśmiechem na twarzy, przy tym nie sprawiając wrażenia czekających na napiwek.




    Tego wieczoru robimy jeszcze spacer po mieście. Wstępujemy do niewielkiej knajpki na kolację, gdzie zamawiamy po zupie rybnej. Potężna porcja, którą ledwo zjadamy kosztowała nas ok. 10 złotych. Zmęczeni wracamy do hotelu i ok. 2 w nocy kładziemy się spać. Jet lag tym razem nas nie pokona!

    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  16. #16
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Pierwszy pełny dzień we Wietnamie rozpoczynamy obfitym śniadaniem, a następnie udajemy się na spacer po mieście, którego centrum jest pełne wieżowców i luksusowych sklepów. Zaczynają się miliony motorów i skuterów. Charakterystyczny dźwięk silników niewielkich pojemności oraz ciągłego trąbienia miesza się z zapachami jedzenia, spalin i śmieci - szał zmysłów.
























    Odnajdujemy m.in. pałac zjednoczenia Wietnamu, budynek poczty z wielkim wizerunkiem Ho Chi Minha wewnątrz oraz katedrę Notre Dame w Ho Chi Minh City, gdzie przed katedrą siedzą ludzie na motorach i się modlą. Przed katedrą w 1959 roku ustawiono wykonany z granitu a wyrzeźbiony w Rzymie pomnik Matki Boskiej. Z tym posągiem związana jest już zupełnie współczesna cudowna (ponoć) historia. Otóż w październiku 2005 roku na prawy policzek Matki Boskiej spłynęła łza. Tysiące ludzi zbierało się pod pomnikiem i pogrążało w modlitwie. Ludzie szybko ogłosili to jako cud. Płacząca Matka Boska w Sajgonie!


    Do hotelu wracamy zielonym parkiem, gdzie kupujemy jeszcze zimną wodę i siadamy na ławce, żeby po obserwować życie w Sajgonie. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć walizki i pojechać na lotnisko, żeby polecieć do Hanoi liniami JetStar Pacific. Zamawiamy Ubera i po ok. 30 minutach jesteśmy na miejscu. Lecimy tylko z bagażem podręcznym (wg. wytycznych linii do 7 kilogramów i jedna sztuka). My mamy po jednej walizce i małym plecaku, ale nikogo to nie interesuje. Przechodzimy dosłownie ekspresową kontrolę (nic nie trzeba wyjmować itp.) i idziemy do saloniku SASCO Bussines Lounge. Jest on prawie pusty, ale całkiem przestronny. Oferuje bardzo szeroki zakres napojów, przekąsek, całych dań obiadowych i owoców. Jest w czym wybierać. Internet działa tutaj bez zastrzeżeń, a miłym dodatkiem jest darmowy fotel do masażu.








    Rejs do Hanoi trwa niecałe 2 godziny. Obłożenie wynosi ok. 90%. Jak się okazuje dostaliśmy miejsca w rzędzie 12, czyli przy wyjściu awaryjnym, dzięki czemu mamy więcej przestrzeni na nogi i możemy bardzo wygodnie przetrwać ten lot. W jego czasie serwowane są tylko płatne napoje i posiłki. Po wylądowaniu w stolicy Wietnamu zamawiamy Ubera i jedziemy do hotelu. Lotnisko jest mocno oddalone od centrum, przez co płacimy aż 300 tysięcy dongów, a przejazd trwa 40 minut przy sprawnej jeździe taksówkarza. Kwaterujemy się w hotelu Hanoi Old Centre Hotel, który znajduje się jak nazwa wskazuje w ścisłym centrum miasta. Obsługa niesamowicie się stara pomagać i być bardzo uprzejma. Dla wszystkich gości przez całą dobę jest darmowa, kawa, herbata, soki, banany, babeczki itp. Dostajemy pokój na 6 piętrze z balkonem, który jest ustawiony jest po mało atrakcyjnej stronie, pomiędzy innymi budynkami. Pokój jest odpowiedniej wielkości, czysty i dobrze wyposażony. Możemy każdemu z czystym sumieniem polecić ten obiekt, tym bardziej że jest on normalnie w całkiem przystępnej cenie ok. 60 zł/os. ze śniadaniem.







    Pozdrawiamy!
    Machoni, Wamo, KubaB and 8 others like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  17. #17
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Hanoi, inaczej „miasto w zakolu rzeki”, to miasto bogate w symbole komunizmu: sierpy i młoty. Istnieje możliwość „cofnięcia się w czasie” i zwiedzenia muzeum historycznego oraz etnograficznego. Ja jednak muzeów nie lubimy za bardzo i raczej nie będziemy sobie nimi zawracać głowy, podobnie jak turystyczną atrakcją, jaką jest ogromne mauzoleum Ho Chi Minha. Warto zobaczyć, z zewnątrz. Jak w większości miast Azji, życie mieszkańców Hanoi toczy się na ulicy. Wietnamczycy piją kawę, gotują obiad na ulicy, myją się, czeszą, właściwie wszystko dzieje się na ulicy – tak wygląda ich codzienność. Jedzenie spożywa się także na ulicy siedząc na „mini stołeczkach” przy tak samo niskich stolikach. Najlepsze jest przechodzenie przez jezdnię. Motory mijają przechodniów jak woda w rzece mija kamienie. Po prostu opływają przechodniów. Po kilku przejściach idzie się przyzwyczaić i przechodzi się zupełnie na luzie nawet w największym natężeniu ruchu.








    Tego dnia poszliśmy na szaleńczo długi spacer (19 km), dzięki któremu poznaliśmy miasto z każdej strony. Pierwsza z atrakcji jakie oglądamy to Chua Mot Cot - Pagoda na jednej kolumnie znajdująca się w sąsiedztwie muzeum Ho Chi Minha. Mówi się, że pagoda ta została zbudowana na życzenie cesarza Ly Thai Thong po wizji jaką miał we śnie cesarz, w której bogini miłosierdzia wręcza mu kwiat lotosu. Budowla ta miała symbolizować kwiat lotosu wyrastający z tafli jeziora.
















    Oczywiście na koniec trafiliśmy do jednej z restauracji na tradycyjną, bardzo sytą zupkę i zarezerwowaliśmy wycieczkę do zatoki Ha Long Bay na kolejny dzień (25 dolarów ze wszystkim). Na tym zakończył się nasz pierwszy dzień w stolicy Wietnamu. Jutro pobudka już o 7 rano, ponieważ o 8 ma przyjechać po nas kierowca i zabrać na wspomniany trip.



    Dzisiaj byliśmy na wycieczce w Delcie Mekongu, a jutro wieczorem lecimy do Abu Dhabi
    sanfran, Wamo, siarka and 7 others like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  18. #18
    Awatar kulbin

    Dołączył
    Jul 2012
    Mieszka w
    Koło Miedwia

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Mateuszz Zobacz posta
    Najlepsze jest przechodzenie przez jezdnię. Motory mijają przechodniów jak woda w rzece mija kamienie. Po prostu opływają przechodniów. Po kilku przejściach idzie się przyzwyczaić i przechodzi się zupełnie na luzie nawet w największym natężeniu ruchu.
    Może nie motory ,a skutery ,ale reszta się zgadza.Ładnie to opisałeś .

  19. #19
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie

    Drugi dzień w Hanoi rozpoczęliśmy od wczesnej pobudki, ponieważ już o 7 rano byliśmy na nogach. W hotelowej restauracji zjedliśmy śniadanie (tym razem zamawiane danie z karty, zamiast bufetu) i przed godziną 8 czekaliśmy na autobus, który zabierze nas na wycieczkę. Ten przyjechał punktualnie i wyruszyliśmy w stronę zatoki Ha Long Bay.


    Decydując się na najtańszą wersję tego tripu warto mieć na uwadze, że w cenie nie będzie nowoczesnego autobusu typu LUX. Trafił nam się minibus, który niestety nie oferował zbyt wiele miejsca na nogi, ale w tym momencie to nie było najważniejsze. Nasze zmęczenie całą podróżą i tak było na tyle znaczące, że w czasie przejazd spaliśmy. Po dotarciu na miejsce (ok. 3 h drogi) Ha Long City powitało nas lekko pochmurnym niebem. W oddali było już widać charakterystyczne pionowe, wapienne skały wystające z morza. Niestety trudno już w tym miejscu o klimatyczne brązowe stateczki z żaglami w kształcie skrzydeł smoka, które nadal widnieją na licznych pocztówkach i folderach. Teraz widać tutaj głównie łajby w białym kolorze, bez żagli. To wpływ masowej turystyki, dlatego wiele miejsc, które stają się popularne traci na swojej magii i tak jest w tym przypadku.






    Sama zatoka ma 120 kilometrów linii brzegowej, a jej powierzchnia wynosi około 1553 kilometrów kwadratowych. Na jej obszarze znajduje się 1969 wapiennych monolitycznych wysypek przeróżnych kształtów i rozmiarów. W czasie rejsu można podziwiać formacje skalne jak np. Voi Islet (słoń), Ga Choi Islet (walki kogutów), Mai Nha Islet (dach).












    Po około godzinie rejsu dotarliśmy do wioski na wodzie, która ukryta jest pomiędzy skałami. Ludzie tutaj naprawdę żyją na morzu w domach zbudowanych na takich jakby tratwach i wydaje się, że się stamtąd zbyt wiele nie ruszają. Mają oni tam szkołę, farmy ostryg, a nawet psy. Żyją one z połowów, a w czasie sjesty odpoczywają na hamakach. W tym czasie na naszym statku zaserwowano obiad, który bardzo nam smakował. Napoje oczywiście dodatkowo płatne.














    Następny punkt wycieczki to spacer do jaskini odkrytej przypadkowo w latach 30-tych XX wieku przez lokalnych mieszkańców. Obecnie jest doskonale przystosowana do zwiedzania, a formacje skalne robią wrażenie wśród różnokolorowych neonów. Te 130 metrów podziemnego korytarza, ozdobionego niezwykłymi, wapiennymi formami, robi niemałe wrażenie, a przy tym jest bardzo fotogeniczne.







    Pływanie po morzu Południowo-Chińskim bardzo nam się spodobało i zapewne jeszcze kiedyś tutaj wrócimy, żeby spróbować swoich sił na kajakach. W 1994 roku Ha Long Bay została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości. Obszar wyznaczony przez UNESCO obejmuje 434 kilometry kwadratowe z 775 wyspami.




    Tego dnia późno wieczorem wróciliśmy do Hanoi. Zrobiliśmy obowiązkowy spacer po mieści, żeby zjeść kolacje wykorzystując tzw. streetfood. Tym razem trafiliśmy na barbeque, które okazało się bardzo smaczne, ale także stosunkowo drogie. Mimo wszystko było to ciekawe doświadczenie, kiedy mogliśmy sami wybierać sobie rodzaje potraw i później smażyć je na grillu. Poza tym zarezerwowaliśmy wycieczkę na kolejny dzień do Hoa Lu i Tam Coc.

    Pozdrawiamy juz z Abu Dhabi!
    Gryni, shiver, otul72 and 7 others like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

  20. #20
    Awatar Mateuszz

    Dołączył
    Jan 2012
    Mieszka w
    Poznan

    Domyślnie


    Polecamy

    Zmęczeni długą wycieczką do Ha Long Bay nie zdecydowaliśmy się na przerwę w eksplorowaniu północnego Wietnamu i już kolejnego dnia wyruszyliśmy na kolejny trip. Tym razem przed nami Hoa Lu i Tam Coc. Taka przyjemność również nie należy do zbyt drogich, ponieważ zapłaciliśmy 25$ za osobę ze wszystkim (wstępy, obiad, przejazd itd.).


    Oczywiście pod drodze zatrzymaliśmy się w jednym ze sklepów, z którymi biuro ma podpisaną umowę. Tym razem nie było jednak obowiązku opuszczania autobusu, więc można było spać dalej. Po około 2 godzinach drogi dotarliśmy do pierwszego celu wycieczki- Hoa Lu. Miejscowość ta była stolicą Wietnamu w X i XI wieku. Do obejrzenia niewiele tu niestety zostało. W zasadzie tylko ładna brama na moście. Za nią znajdują się dwie świątynie. Pierwszą, którą odwiedziliśmy, była Dinh Tien Hoang dedykowana dynastii Dinh. W tym miejscu można zobaczyć m.in. tron królewski.















    Następnie pojechaliśmy na lunch do restauracji. Osoby, które zdecydowały się na wersję z bufetem zjadły go na piętrze. Reszta, w tym my spożyliśmy obiad na parterze wraz z dwiema dziewczynami z Izraela, które planują w przyszłym roku iść na studia, a teraz beztrosko podróżują. Nasza wersja obiadu była na tyle obfita, że co najmniej połowa jedzenia postała niespożyta na stole. Po tym udaliśmy się na parking, gdzie czekały na nas rowery. Pojechaliśmy na krótką w sumie, ale bardzo malowniczą przejażdżkę przez pola ryżowe. Mijaliśmy też kanały rzeczne pełne łódek z turystami. Nasz rejs miał się jednak odbyć w innym miejscu, więc po ok. godzinie wróciliśmy do autobusu i pojechaliśmy do przystani.














    Weszliśmy do łódki, którą zarządzała starsza kobieta i ruszyliśmy w rejs po rzece Ngo Dong. Wycieczka nazywa się Tam Coc co oznacza "trzy jaskinie" i nazywa się tak dlatego, że w czasie około godzinnego w jedną stronę rejsu przepływa się przez trzy tunele pod skałami. Ich to odpowiednio 45, 70 i 127 metrów. W tych dłuższych jest oczywiście kompletnie ciemno, ale dostaliśmy latarki, żeby oświetlić sobie drogę. Za trzecią jaskinio-tunelem łódka zawraca i tą samą trasą, co zajmuje drugą godzinę, wraca się do punktu startu. Było nam trochę głupio, że starsza pani cały czas wiosłuje, a my tylko robimy zdjęcia i rozmawiamy, więc po już w trakcie pierwszego odcinka rejsu wzięliśmy wiosła i zaczęliśmy jej pomagać.








    Niestety pod koniec miało miejsce nieprzyjemne zdarzenie, ponieważ zażądano od nas 200 tysięcy dongów napiwku. Przewodnik informował nas, że miłym gestem będzie danie 1 $, czyli 20 tysięcy dongów. Tyle też przygotowaliśmy, jednak domagano się od nas większej kwoty. Koniec końców kobieta „z łaską” przyjęła oferowany przez nas „dobrowolny” napiwek.








    Po rejsie ruszyliśmy w drogę powrotną do Hanoi. Ponownie miała miejsce przerwa w sklepie z pamiątkami. Po dotarciu do stolicy zostawiliśmy bagaże w hotelu i poszliśmy trochę poza centrum na kolację. Ponownie zdecydowaliśmy się na grillowanie na ulicy. Tym razem dużo tańsze i również bardzo smaczne. Wybraliśmy z karty kilka dań, a nasz rachunek i tak nie przekroczył 30 złotych (z napojami, przystawkami itd.).

    Dzisiaj wracamy już do Paryża
    otul72, Marcos, tartal and 4 others like this.
    Zapraszam na mój blog o podróżach.

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •