Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 35
Like Tree195Likes

Wątek: Nigeria w porze deszczowej - relacja na gorąco

  1. #1
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie Nigeria w porze deszczowej - relacja na gorąco


    Polecamy

    Pojedziesz do Nigerii, chcesz? Usłyszałem około 2 tygodniu temu. Pewno, że chcę - pomyślałem - ale pewno się skończy tradycyjnie: na chceniu.
    Moje negatywne nastawienie wynikało z faktu, że miałem tam być pod koniec 2013. Pierwsze podejście do otrzymania wizy skończyło się niepomyślnie, bo w wniosku o wizę biznesową złożoną w londyńskiej ambasadzie padło słowo "trening"; skończyło się to odrzucenie wniosku z adnotacją: potrzebujesz TWP (temporary work permit). Wniosek odpowiedni został wysłany, ale przez pomyłkę zaadresowany do Warszawy, a nie do Londynu. Z tego powodu odwiedziłem naszą stolicę dwukrotnie w styczniu raz KLM a drugi raz LH), niestety rownież niepomyślnie, ale z zupełnie innych powodów. W każdym bądź razie w firmie zadecydowano: zabierz paszport i olej to. Z takim tez nastawieniem nie wierzyłem zbytnio w sukces. Aż tu w poprzednią sobotę przychodzi wiadomość PROMESA WIZY do odbioru na lotnisku w Lagos. Co prawda z drobną informacją, że jestem oczekiwany na drugi dzień, ale to drobny szczegół. Tym razem mój pobyt ograniczy się do prac na lądzie, ale za to z przelotem lokalnym liniami do miejscowości Warri. Jeszcze został tylko wybór przewoźnika, miałem cichą nadzieje, że polecę BA, który na trasie do Lagos eksploatuje JumboJeta, ale zostałem wrobiony w KLM z A330-300. Trasa przewidziana na 1 + 6 godzin z hakiem, więc żaden problem.

    O 7:10 pod dom podjeżdża zamówiona taksówka - Merc klasy E, nówka, nieśmigana. Zawsze lepiej niż Peugeot partner czy podobna mu furgonetka. Zwykle dojazd na lotnisko nie zabiera więcej niż 15 minut, ale nie w poniedziałek rano; trzeba liczyć ekstra czas bo lotnisko jest przy dużym centrum biznesowym. Na check-in w ABZ z leksza kręcili nosem na moją promesę, ale po kilku telefonach puścili mnie na moją odpowiedzialność - bilet powrotny mam, to jeśli mnie do Nigerii nie wpuszczą to najwyżej z powrotem polecę w toalecie przy pełnym samolocie, ja na to zasugerowałem jump-seat jako "cywilny nadzór pilotów". Uśmialiśmy się i poszdłem dalej. Samolot do AMS - E190 - wystartował około czasu rozkładowego, czyli 9:20 i już po 75 minutach meldował się na lotnisku w Schiphol. Nie jestem fanem tego lotniska, bo podobnie jak we Francji grzebanie w podręcznym robią tuż przy gate, co wybitnie utrudnia zabranie ze sobą swojej butelki picia. Po niecałej godzinie miałem boarding. Samolot można powiedzieć jest bardzo wypełniony.
    Widoki pod samolotem przedstawiały się następująco: Najpierw wystatowaliśmy w pochmurnej Holandii. Nad Francją zaczęło się nieco przecierać. Nad Paryżem samolot obrał kurs 180 i tak dolecieliśmy do Lazurowego wybrzeża, okolice miejscowości Perpignan, gdzie kończyła się Francja i rozpoczynała Hiszpania i tam właśnie opuściliśmy Europę. Jeszcze tylko przelot nad Balearami (Palma-Majorka) i po chwili przywitało nas wybrzeże Algerii. Wąziutkiej pas miasta szybko ustąpił miejsca Saharze. Widoczności najpierw dobra, słabła jednak z czasem i jedynie po zmianie pyłu piaskowego w chmury nie domyslilem się przejścia Sahary w dżunglę. KLM uraczył nas jednym posiłkiem na przelotowej i ciastkiem z serem na ciepło tuż przed lądowaniem. Tymczasem samolot zniżał się do lądowania i należało się zabrać za wypełnianie karty pokładowej. Podczas lądowania dzień ekspresowo zamienił się w noc i po dokołowaniu do rękawa, gdzie ostatnie metry samolot był holowany! Przez okno wdzierała się afrykańska noc.

    Tą relację nastukałem podczas lotu. Zdjęcia wrzucę kiedy tylko będę miał pewniejszy dostęp do Internetu, bo hotelowy jest...tutejszy. W następnym wpisie zamieszczę wrażenia z lotniska, (a jest o czym pisać) opis zaplanowanej podróży lotniczej do Warri i to, co mnie tu spotka.


    W każdym bądź razie: WELCOME TO NIGERIA!!!

  2. #2
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Pierwsze zdjęcia;
    A330-300 na bramce w AMS:


    Sahara z 38 tys stóp:



    piosaj, shiver, tomo77 and 8 others like this.

  3. #3
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Po wyjściu z samolotu zostaliśmy zapędzeni do kolejki, gdzie trzeba było pokazać "żółte papiery" czyli książeczkę szczepień. W mojej się dopatrzyli jednego z "podobno" brakujących szczepień i zażądali dokumentów potwwierdzających to szczepenie - oczywiście, że to ściema, bo w piątek byłem w Centrum Medycznym, gdzie sprawdzili wszystko na dziesiątą stronę. Ale wracamy na lotnisko: ponieważ nie miałem "drobnych dokumentów" musiałem okazać podobiznę królowej Elżbiety II z oznaczeniem 20. To jest podobno tygodniowy zarobek takiego pracownika lotniska - ale nauka na przyszłość jest: brać drobne banknoty dolarowe. Potem w kolejce do odprawy paszportowej przejął mnie umówiony pracownik i poszliśmy przez całe lotnisko do miejsca gdzie wydają wizy i tam dostałem taką oto wlepkę do paszportu:




    Jeszcze tylko godzinka oczekiwania na kolegę, który miał dolecieć z Houston (tego w Texasie) już o 14 ale z powodu incydentu na pokładzie był o 21:30. Nad Atlantykiem jeden z pasażerów miał atak serca, w związku z czym samolot zawrócił do Puerto Rico zrzucając po drodze paliwo, ambulans zabrał chorego do szpitala a po dotankowaniu odleciał do Lagos; cała podróż trwała 18 godzin. I co najciekawsze, piloci nie protestowali, może mieli zapasową załogę na pokładzie.
    W końcu kolega dotarł wyszlyśmy poza terminal i spędziliśmy dobre pół godziny w oczekiwaniu na naszego kierowce na zewnątrz lotniska w egipskich ciemnościach, bo aurat trwała następna przerwa w dostawie prądu. Przerwy w dostawach prądu zdarzają się bardzo często, a dużo ulic jest zupełnie nieoświetlonych, co jak na warunki panujące w te cześci świata: jasno od 6 rano do 7 wieczorem, sprawia, że życie towarzyskie mieszkańców toczy się na zewnątrz. Co jest o tyle zrozumiałe, że nie wszystcy mogą sobie pozwolić na klimatyzycją. Notabene, aby dobrze funkcjonowały wszystkie większe hotele, biura czy firmy, to na podwórkach stoją generatory chodzące 24/7 takie jak na przykład ten:



    ruch na ulicach Lagos jest szelony, każdy jeździ jak chce, klakson zatępuje wszystkie sygnalizacje manewrów i poruszania się. Także, jeśli jeździć - to tylko z kierowcą.
    Tuż przed północą trafiłem w końcu do hotelu "Maison Farenheit" z bardzo małym, ale miłym pokoikiem. Jeszcze tylko piwko w barze umieszczonym na dachu hotelu i do wyra przespać nockę w Nigerii.

    A następnego dnia... Ale o tym w następnych wpisach.
    shiver, Wamo, hiszpan2007 and 13 others like this.

  4. #4

    Dołączył
    Nov 2011

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez sanfran Zobacz posta
    Jeszcze tylko godzinka oczekiwania na kolegę, który miał dolecieć z Houston (tego w Texasie) już o 14 ale z powodu incydentu na pokładzie był o 21:30. Nad Atlantykiem jeden z pasażerów miał atak serca, w związku z czym samolot zawrócił do Puerto Rico zrzucając po drodze paliwo, ambulans zabrał chorego do szpitala a po dotankowaniu odleciał do Lagos; cała podróż trwała 18 godzin. I co najciekawsze, piloci nie protestowali, może mieli zapasową załogę na pokładzie.
    gdy leciałem LOTem do Toronto i mieliśmy holding a potem divert do Calgary, to załodze też wyszło 18 godzin pracy. Tyle , że byli w trzech, więc się nam udało. Pisaliśmy wtedy z Hiszpanem relację, więc można odgrzebać na Forum

  5. #5
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Po śniadaniu wjechałem na taras rozejrzeć się po okolicy:



    Miejsce gdzie mieszkam nazywa się Wi-aj (Victoria Island) i jest jednym z droższych miejsc w Lagos, nieopodal ślicznej plaży:



    W okolicy ciągle jest budowane coś nowego:



    No ale widoki nie uciekną, trzeba się brać do roboty. Kierowca przyjechał do hotelu i Pojechaliśmy.

    Na drodze królują takie malutkie taksóweczki:





    lub takie busiki:



    którym najwyraźniej nie przeszkadza przeładowanie:



    Po drodze mijaliśmy supermarkety budowlane:



    A tutaj sobie idzie Pani, ta czarna kulka na jej plecach to główka dziecka, które niesie:



    Jeszcze po drodze trzeba się było zaopatrzyć w lokalną gotówkę:



    Kolega poradził wybrać 20 tys Nair'ów, twierdząc, że starczy na kilka dni. Powyższy majątek to nieco powyżej 300 PLN (1000 Nair'ów to 5 dolców amerykańskich). Jakie są ceny napiszę w dalszej części relacji.
    Wamo, Drzemi, otul72 and 9 others like this.

  6. #6
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Na szybko, bo i pora jest późna.
    Pobyt w barze na pogaduchach z expatami. Zamówiono:
    - Heineken (nie mieli nic lepszego)
    - Jak wyżej (niestety rownież)
    - lokalną odmianę cydru
    - pepsi max

    Rachunek: 2700n czyli ok 40 zł.

  7. #7

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Jakoś nie sądzę, żeby mi się tam spodobało Ale pisz dalej!
    Rafał Bieniasz likes this.

  8. #8
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Dzieki serdeczne.
    To na oslode moze podam ceny paliw.
    Za moj rachunek 2700N (czyli wspomniane 40 zl) moglbym kupic 19 litrów oleju napedowego i az 31 litrow benzyny. Tak, diesel jest prawie dwa razy drozszy od benzyny (87N i 140N).

  9. #9
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Na razie słabo ze zdjęciami, ale wybaczcie - nie jestem tu na wakacjach.

    Co rano zabierany przez kierowcę wracamy już po ciemku, więc zdjęc nie ma jak robić. Co mnie fascynuje to fakt, że czas między dniem a nocą jest bardzio krótki: ok 20 min i z jasności mamy noc.

    Kierowca jest tu potrzebny, ponieważ biały za kierownicą to obietnica łapówek dla policjantów i odszkodowań dla innych użytkowników dróg, więc lepiej nie ryzykować. A tubylec w dobrym samochodzie - to ważna persona.

    Dzisiaj rano poprosiłem mojego kierowcę abyśmy jechali nieco wolnie, bo chciałbym popstrykać kilka zdjęć.
    Pierwsze co ujrzałem po wyjeździe z hotelu:



    A to jest rondo, dlaczego tam nie urządzić postoju taksóweczek?



    Jakoś wózkiem trzeba przejechać:



    Przy drodze ustawiają się stragany:





    A tutaj trwa dostawa:



    I jeszcze kilka obrazków z ulicy:









    A na końcu ciekawostka z biurowej!!! toalety:



    Napisy w kolejności od lewej:
    Nie spłukiwać żadnych środków czystości w toalecie
    Dziekujemy, że nie sikasz na podłogę
    Nie wchodzić nogami na sedes
    otul72, Jerry, markoo and 9 others like this.

  10. #10

    Dołączył
    Oct 2008
    Mieszka w
    EPBA / KHWD

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez sanfran Zobacz posta
    Nie spłukiwać żadnych środków czystości w toalecie
    A to łazienka koedukacyjna czy męska? Bo "sanitary products" to zazwyczaj eufemizm dla podpasek, tamponów itp., więc raczej środków higienicznych niż czystości.

  11. #11

    Dołączył
    Apr 2008
    Mieszka w
    OSL

    Domyślnie

    Nic ciekawego w tej Nigerii.Jako podroz sluzbowa to rozumiem.i fajnie ze zdajesz relacje ale nie ma po co tu jechac
    tartal, maciass, shiver and 1 others like this.

  12. #12
    Awatar dolko

    Dołączył
    Aug 2009

    Domyślnie

    Fajny opis - fajnie, że Ci się chce Tak czy siak to niezła przygoda. Czym się zajmujesz tam na miejscu w sensie zawodowym, jeśli wolno spytać?

  13. #13
    ModTeam
    Awatar STYRO

    Dołączył
    Feb 2007
    Mieszka w
    EPRZ/RZE

    Domyślnie

    Niezłe auta nawet mają...
    Pozdrawiam
    STYRO

    LOS SUAVES - już nie pójdę na taki koncert ...

  14. #14
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    W nocy z piątku na sobotę była bardzo porządna burza z piorunami i lało całe rano i wczesne popołudnie:



    Ulice zamieniły się w rzeki, cały brud z rynsztoków wypłynął na ulicę. Nocna wichura uszkodziła linie zasilające i kto tylko miał ten dymił generatorem, wilgotne, gorące powietrze przemieszane ze spalinami z diesli tworzyły potworny smog. Mój nochal nawykły przez ostatnie lata do górsko-morskiego powietrza północnej Szkocji mówił stanowcze NIE.
    W sobotę po południu usiłowałem się wybrać na mały spacer, ale szybko wróciłem; gdyż nie miałem siły odganiać się od przewodników, taksówkarzy, sprzedawców i innej maści naganiaczy. Wróciłem zamknąć się w hotelu i pooglądać trochę starych komedii na tablecie.

    Niedziela rankiem była słoneczna, więc jedynie co można robić to powylegiwać się trochę przy hotelowym mikrobaseniku:


    Cytat Zamieszczone przez dolko Zobacz posta
    Czym się zajmujesz tam na miejscu w sensie zawodowym, jeśli wolno spytać?
    Jak to się mówi, jestem emigrantem zarobkowym pracującym poniżej kwalifikacji w Wielkiej Brytanii :-)
    A na poważnie to siedzę w usługach Telekomunikacyjnych dla "Oil&Gas"; jestem tutaj do pogadania z klientami i uporządkowania kilku firmowych spraw.

    Wracając do niezłych samochodów: w jak każdym z biednych krajów są ludzie bogaci. Lagos jest stolicą Nigeryjskiej ropy, więc trudno się dziwić, że dobrych samochodów jest tak dużo. Jeśli uda mi się dolecieć do Warri to napiszę jak tam było.

    Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to walcie śmiało, chętnie odpowiem.
    Machoni, markoo, Canonier and 1 others like this.

  15. #15
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Teraz trochę o standardach afrykańskich.

    Ze względów "operacyjnych" musiałem zmienić hotel. Nie płacę za niego, więc teoretycznie nie powinienem mieć pretensji; ale w porównaniu do poprzedniego ten obecny jest ... hmm ... nieco gorszy.
    Po pierwsze po wejściu do pokoju zorientowałem się, że jest coś nie tak. Co minutę czujnik przeciwpożarowy wydawał głośne PIIIIKKKK!!!
    Zawezwałem obsługę i coś kazałem z tym zrobić, na co dostałem odpowiedź, że to tak ma działać i tyle. Tutaj się we mnie zagotowało i zrobiłem lekką awanturkę. W przeciągu 2 minut znalazła się nowa bateria i pikanie ustało jak ręka odjął.
    Ponadto w pokoju znalazłem sejf, który dawało się bez problemu wynieść, bo ktoś go nie umocował do ściany. Ponadto jest lodówka, pusta i nieczynna. Pomny zasadzie, że urządzenia elektryczne działają lepiej podłączone do prądu sprawdziłem wtyczkę: była, ale lodówki to nie wzruszało.

    Popołudnie spędziłem na placu nad basenikiem o wymiarach 3x4 metry z mętną wodą. Przyglądałem się doprowadzaniu generatora do porządku i napawałem się w miarę spokojem i czystym powietrzem - generatory huczały za płotem. Kiedy majster uporał się z generatorem i powietrze zaczęło gęstnieć od spalin i huku należało się udać do pokoju, po drodze zgarniając butelkę piwa (700N).
    Internet działał kijowo, więc zacząłem czytać książkę, którą zaraz rzuciłem i zacząłem czytać EPUB'a na tablecie z takiego oto powodu:

    https://youtu.be/3QsQBnITR9k

    Noc minęła spokojnie, ale nad ranem znowu nie było prądu.
    Gorzej, wody też za bardzo nie było:



    Mycie musiało polegać na metodzie "na kotka", jak to kiedyś określała moja babcia.

    Poszedłem na śniadanie, gdzie okazało się, że mnie skasują za dwie szklanki soku, które w skład darmowego śniadania nie wchodzą.

    Potem wróciłem do pokoju i się zastanawiałem, czy właściciel kiedykolwiek bywał w tym pokoju.

    Bordowej farby na ścianę chyba nie ma w całym Lagos:


    Sufit był malowany, ale tylko do połowy:


    A w miejscu gdzie jednak był, to udało im się zapaćkać firanki, które sprawiają wrażenie niepranych od początku świata:


    Na drzwiach było coś, co się kończyło kabelkiem w pokoju:


    Drzwi do łazienki lekko zmaltretowane - pewno się komuś śpieszyło na posiedzenie:


    W pokoju był czajniczek i teoretycznie można było sobie zrobić herbatkę, ale saszetki wygadały jakby jak by je ktoś przywiózł samolotem w tylnej kieszeni spodni:




    A na samym końcu mój faworyt: wielokrotnie używana tekturowa okładka na kartę-klucz do pokoju:



    Może się czepiam, ale takie niedoskonałości jak na zdjęciach są do naprawy w 2 godziny, ale trzeba chcieć. Ale to trzeba. Zarobki pracowników hotelowych w Nigerii to 6 tys złotych.


    Dużo? Tylko zwróćcie uwagę, że to zarobek roczny.
    Machoni, jakoobek, otul72 and 13 others like this.

  16. #16

    Dołączył
    Aug 2010

    Domyślnie

    Zaczynam mieć wrażenie, że nie wysłali Cię tam w nagrodę...

  17. #17
    Awatar cart

    Dołączył
    Aug 2008
    Mieszka w
    Warszawa

    Domyślnie

    Dziwna firma, że wysyła w takie hotele. U mnie to są takie standardy, że w takich krajach to tylko hotel 5* z bramą 100m od wejścia do hotelu (by ktoś z bombą nie wjechał) i często ochrona :-). Np. w Indiach to zawsze pławiam się w luksusach ;-)
    Moje podróże - http://www.piotrwasil.com


  18. #18
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez shiver Zobacz posta
    Zaczynam mieć wrażenie, że nie wysłali Cię tam w nagrodę...
    Praca, po prostu praca. Przy obecnej sytuacji możliwość pracy JEST nagrodą. A jeśli do tego dodać dodatki do wypłaty za pobyt na delegacji


    Cytat Zamieszczone przez cart Zobacz posta
    Dziwna firma, że wysyła w takie hotele. U mnie to są takie standardy, że w takich krajach to tylko hotel 5* z bramą 100m od wejścia do hotelu (by ktoś z bombą nie wjechał) i często ochrona :-). Np. w Indiach to zawsze pławiam się w luksusach ;-)
    Mógłbym się uprzeć, ale co mi z tego przyjdzie? Poza tym sytuacja w Nigerii nie jest dobra. Panują strajki kierowców cystern, brak paliwa paraliżuje kraj.
    W sobotę miałem lecieć do Warri, ale odwołano lot. W takiej sytuacji moje domaganie się lepszego hotelu byłoby zwykłym czepialstwem.
    Robactwo po pokoju nie łazi, w łazience nie śmierdzi, grzyby nie rosną - da się przeżyć.

    Dla znających angielski artykuł o obecnej sytuacji w Nigerii: Nigerian airlines cancel flights amid fuel crisis - US News

    Zastanawiam się, czy wrócę do domu, ale na razie międzykontynentalne loty nie są zagrożone.

  19. #19

    Dołączył
    Apr 2010

    Domyślnie

    Afryka dzika
    choć będąc w toaletach na Okęciu nie jest lepiej
    otul72 and agentF like this.

  20. #20
    Awatar sanfran

    Dołączył
    Jul 2007
    Mieszka w
    Aberdeenshire

    Domyślnie


    Polecamy

    Odkryłem, że mam współokatora w pokoju:


    Jest tylko jeden, więc nie przeszkadzamy sobie wzajemnie.

    Wzdłuż ulic są rynsztoki, w których jest dosłownie wszystko:



    Najczęściej są również kładzione tam światłowody, które bardzo często ulegają zniszczeniu albo przez ogniska rozpalane w suchych miejscach albo przez celową kradzież, gdy ludzie myślą, że to normalne kable; miedź jest wszędzie w cenie. Niestety dla nich światłowody na nic się nie przydają i niestety dla nas powodują przerwy w łączności.

    Tutaj mam kilka widoków z Lagos:




    To jest na przykład "Black Heritage Museum, gdzie się postaram wybrać jak tylko będę miał trochę czasu.



    A to jest inny obiekt muzealny VW Golf, ma się dobrze i przeżyje niejedno auto wyprodukowane w tym roku:



    Tutaj proszę wycieczki mamy największą (i chyba jedyną) galerię handlową:



    Jak się tam wchodzi to robią przegląd w torbach, czujnikiem metalu, a co niektórych to rewidują. Ponieważ galeria jest klimatyzowana wpuszczani są jedynie ci, którzy sprawiają wrażenie potencjalnych klientów.

    W środku dają (no, sprzedają powiedzmy) podobno najlepsze lody w Nigerii:



    A tutaj próbka ruchu wieczornego w Lagos::



    A na koniec taki obrazek:



    Do tego można sobie włączyć utwór "Africa" zespołu Toto i nastrój gotowy

    Miałem dzisiaj wracać, ale lot mam przesunięty na następny piątek, bo jeszcze kilka rzeczy jest do zrobienia.
    tartal, elza030, Canonier and 9 others like this.

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •